„westerplatte broni się jeszcze…”

Click here to load reader

Post on 31-Oct-2021

0 views

Category:

Documents

0 download

Embed Size (px)

TRANSCRIPT

Warszawa, pitek 1 wrzenia 1939 / czwartek 1 wrzenia 2016
Dzi w dzielnicach zachodnich chmurno z moliwoci deszczów i lekkich burz. Nieco chodniej. Na pozostaym obszarze kraju nadal do pogodnie i ciepo.
1. Pitek: Idziego op. 2. Sobota: Stefana Kr., W.
O N I E R Z O M W R Z E N I A
NACZELNYM WODZEM:
OBYWATELE RZECZYPOSPOLITEJ! Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpo-
cz dziaania zaczepne wobec Pastwa Polskie- go, co stwierdzam wobec Boga i Historii.
W tej chwili dziejowej zwracam si do wszyst- kich obywateli Pastwa w gbokim przewiad- czeniu, e cay Naród w obronie swojej Wolnoci, Niepodlegoci i Honoru skupi si dokoa Wo- dza Naczelnego i Si Zbrojnych, oraz da godn
odpowied napastnikowi, jak to si ju nieraz dziao w historii stosunków polsko-niemieckich.
Cay Naród Polski, pobogosawiony przez Boga, w walce o swoj wit i suszn Spraw, zjednoczony z Armi, pójdzie rami przy ra- mieniu do boju i penego zwycistwa.
IGNACY MOCICKI Prezydent Rzeczypospolitej
ODEZWA Pana Prezydenta Rzeczypospolitej
MARSZALEK POLSKI SMIGLY-RYDZ
Kapitan Franciszek Dbrowski, zastpca komendanta Wojsko- wej Skadnicy Tranzytowej na Westerplatte, zapisa: „O wicie spada na nas nowa lawina ognia i elaza. Ogie artylerii ma cha- rakter nkajcy, zatrzymuje si duej na budynku koszar. Kano- nada zrywa si o godzinie 7.00. Natarcie, które teraz nastpuje, jest ostrone i ma charakter rozpoznawczy. Niemcy badaj nasze moliwoci obrony. Potem panuje wzgldny spokój”.
„Westerplatte broni si jeszcze…”
T pierwsz bitw II wojny wiatowej Polacy przegrali. Jednak jeszcze zanim ucich szczk broni, historia ich oporu przerodzi- a si w legend.
I tak na okrgo przez blisko siedem dni. Jazgot dzia, huk eksplo- zji, spowijajce wszystko tumany pyu, pezajce tu i tam jzyki ognia, krzyki rannych. A potem cisza, która zwiastuje kolejne pieko. Nadzieja i zwtpienie, skrajne wyczerpanie, ale te tlce si w go- wach poczucie obowizku, które nakazuje zebra si w sobie i raz jeszcze i do walki. Polska tona w wojennej poodze. A w pol- skim radiu kolejny komunikat: „Westerplatte broni si jeszcze!”.
Na starej fotografii wyprony jak struna onierz patrzy wprost w obiektyw. Za jego plecami wida zamknit na gucho bram, obok biay orze w koronie i napis: „Wojskowe Skady Tranzytowe na Westerplatte”. Jest zima 1926 roku, a onierz naley do pierw- szego na tym pówyspie polskiego oddziau wartowniczego. Wraz z kolegami strzee 60-hektarowego kawaka ldu, z którym odro- dzona Rzeczpospolita wie ogromne nadzieje.
Sze lat wczeniej nasz kraj uzyska dostp do morza. Na licz- cym tylko 140 kilometrów odcinku wybrzea brakowao jednak portu z prawdziwego zdarzenia. Polacy byli zdani na przysta w zdominowanym przez Niemców Wolnym Miecie Gdasku. Po licznych zabiegach w roku 1924 Liga Narodów zdecydowaa si przyzna Rzeczpospolitej teren przy ujciu Martwej Wisy do Za- toki Gdaskiej. Miaa tam powsta skadnica, która uatwiaby przeadunek broni i amunicji. Liga zgodzia si, aby tej placówki strzeg oddzia liczcy maksymalnie 88 onierzy – nie mogli oni jednak uywa cikiego uzbrojenia. Wraz z rozbudow portu w Gdyni militarne znaczenie skadnicy malao. Obecno polskie- go wojska na Westerplatte zachowaa jednak wymiar prestiowy. „Podkrelaa bowiem polskie prawa do Gdaska i obecnoci w tej czci wybrzea Batyku”, przypomnia w rozmowie z portalem polska-zbrojna.pl historyk dr Jan Szkudliski.
Nie dajcie si zaskoczy! onierze z Westerplatte zdawali sobie spraw, e stanowi pol-
ski przyczóek na coraz bardziej nieprzyjaznym terytorium. W pierwszej poowie lat 30. Ministerstwo Spraw Wojskowych opracowao dla nich plan na wypadek niemieckiego puczu w Gdasku. Gdyby Niemcy opanowali Wolne Miasto i uderzyli na skadnic, ta placówka miaa si broni – lecz maksymalnie dwa- nacie godzin. Potem powinna przyj wojskowa odsiecz drog l- dow albo morsk. W roku 1939 byo ju jednak jasne, e Niemcy nie zamierzaj ogranicza si do Gdaska. Chcieli wielkiej wojny. Gotowe na ni musiao by take Westerplatte.
Zaoga skadnicy zostaa wic potajemnie wzmocniona do sta- nu 210 onierzy (niektórzy historycy s skonni obnia t licz- b do 205, natomiast inni podwyszaj j nawet do 225). Otrzy- maa te wicej broni – midzy innymi dziao 76,2 mm, dwa
Fotografia z pokadu pancernika „Schleswig-Holstein” ostrzeliwujcego polsk placówk – tak rozpocza si II wojna wiatowa
Dokoczenie na stronie 2
Oryginalne materiay, które ukazay si w „Polsce Zbrojnej” – nr 242 i 243 z dnia 1 i 2 wrzenia 1939 roku.
Do czytelników „Polski Zbrojnej” W tej wyjtkowej sytuacji wojennej „Polska Zbrojna” postara si zapewni swym czytelnikom in-
formacje nie tylko w rozmiarach normalnych wydania porannego, ale w miar moliwoci, równie w wydaniu wieczornym. Wydawnictwo
Nr okazyjny POLSKA ZBROJNA – WARSZAWA, PITEK WRZENIA 1939 / CZWARTEK WRZENIA 2016 2
Polski wartownik przed bram Wojskowej Skadnicy Tranzytowej – 1926 r.
Kpt. Franciszek Dbrowski prowadzi odpraw kadry oficerskiej i podoficerskiej Wojskowej Skadnicy Tranzytowej Westerplatte – 1939 r.
Gen. Friedrich Georg Eberhardt oddaje honory polskiemu dowódcy mjr. Henrykowi Sucharskiemu.
dziaka przeciwpancerne kalibru 37 mm, blisko 20 cikich kara- binów maszynowych. Pod oson nocy polska zaoga budowaa dodatkowe zasieki i umocnienia oraz wycinaa drzewa, które mo- gy utrudnia prowadzenie ognia. W przededniu wojny fortyfika- cje Westerplatte skaday si z nowoczesnych koszar oplecionych systemem piciu betonowych wartowni, na przedpolu których znajdoway si jeszcze tak zwane placówki (np. „Prom”, „Wa” czy „Fort”). Bya te zapora przeciwczogowa, rzdy zasieków i „potykaczy”, umocnienia z drewna i ziemi. 31 sierpnia dowodz- cy skadnic major Henryk Sucharski mia usysze od podpu- kownika Wincentego Sobociskiego (szefa Wydziau Wojskowe- go Komisariatu Generalnego RP w Wolnym Miecie Gdasku), e nazajutrz Niemcy zaatakuj i nie moe da si zaskoczy. Pono major dowiedzia si te, e na odsiecz nie powinien liczy.
Czy tak byo w istocie? Trudno orzec, poniewa dokadnego przebiegu tej rozmowy nie znamy. Pewne jest wszake jedno: pol- ska stranica na Westerplatte czuwaa i bya gotowa do obrony. Nie daa si Niemcom zaskoczy!
Polacy odpieraj pierwsze ataki Pancernik „Schleswig-Holstein” stoi w portowym kanale. Jest
zwrócony do nas burt, a nad jego potnymi dziaami unosz si kby czarnego dymu. Przed chwil zacz strzela. Oto jedna z najbardziej znanych fotografii z wrzenia roku 1939. Dokumen- tuje moment przejcia pomidzy cisz a jazgotem, pokojem a wojn, wiatem starym a nowym. Moment, który w dziejach Europy zmieni niemal wszystko.
A jednoczenie to poóke zdjcie nie mówi waciwie nic. Bo czy za pomoc obrazka na papierze mona przekaza wist 330-kilogramowego pocisku, który tnie poranne powietrze, a po- tem z potworn si eksploduje, podrywajc w gór tony ziemi, stali i betonu? Czy moe pokaza krztanin onierzy, odda chrapliwy dwik rzucanych pospiesznie komend? Opowiedzie, co dziao si tu obok, na zewszd otoczonym przez wroga skraw- ku ldu, który dosta si pod huraganowy ogie artylerii?
Niemcy zaatakowali o godz. 4.48. Najpierw zagrzmiao jedena- cie dzia pancernika „Schleswig-Holstein”, który pod koniec sierp- nia wpyn do Gdaska z rzekomo kurtuazyjn wizyt. W sumie tego dnia dziaa pancernika odzyway si trzykrotnie – przez sie- dem, trzydzieci siedem i dwadziecia sze minut. Tylko podczas pierwszego uderzenia w kierunku Westerplatte wystrzelono kilkaset pocisków rónego kalibru. Kiedy ostrza z pancernika usta, od stro- ny ldu ruszyy do ataku doborowe oddziay piechoty morskiej i SS „Heimwehr Danzig” – cznie okoo 200 onierzy. Natarcie poszo w kierunku placówki „Prom”. Jednak Polacy zdoali je po- wstrzyma. Obsuga najwikszej na Westerplatte polskiej armaty zniszczya kilka gniazd niemieckich cikich karabinów maszyno- wych. Po 90 minutach Niemcy si wycofali.
Atak ponowili przed poudniem. Znów najpierw zacz strzela „Schleswig-Holstein”, potem ruszya piechota. Obrocy stracili dziao 76,2 mm, co w kolejnych dniach uatwio Niemcom ostrza skadnicy z budynków w Nowym Porcie. Ponadto ciko ranny zo- sta porucznik Leon Pajk, który pomylnie dowodzi placówk „Prom”, ale Polacy ponownie odparli atak. Drugie niemieckie ude- rzenie zaamao si o 12.30.
Po stronie polskiej bilans strat pierwszego dnia walki to czterech zabitych i dziesiciu rannych. Niemcy mieli 40 zabitych oraz dzie- sitki niezdolnych do dalszej walki. Byli te mocno zaskoczeni tak silnym polskim oporem. Obrocy skadnicy pokazali, e s do wal- ki dobrze przygotowani i niesychanie zdeterminowani.
Nalot ich nie zama Prawdziwe pieko miao si jednak dopiero rozpta. Niemcy za-
kadali, e wezm Westerplatte z marszu. Dlatego te pierwszy dzie polskiego oporu by dla nich takim zaskoczeniem. Musieli po nim ochon i sign po zupenie inne rodki. Na pomoc wezwali Luftwaffe. O godz. 18.00 nad pówysep zaczy nadlatywa pierw- sze z 58 junkersów. Kolejnych kilkadziesit minut wymyka si ja- kimkolwiek chodnym opisom. Wystarczy powiedzie, e na skra- wek ldu o szerokoci wahajcej si od 200 do 500 metrów samolo- ty zrzuciy w cigu tych minut 26,5 ton bomb! Jedna z nich, waca pó tony, doszcztnie rozbia wartowni numer 5, zabijajc siedmiu i ciko ranic dwóch kolejnych polskich onierzy. Inne bomby uszkodziy koszary, zniszczyy modzierze i przerway czno te- lefoniczn (cho akurat co do tego nie ma zgodnoci historyków). Nalot mia ostatecznie zama morale obroców. Niemcy byli tak pewni swego, e w lad za nim nie wyprowadzili kolejnego natarcia.
Tymczasem wydarzenia, które po tym lotniczym ataku rozegray si na samym Westerplatte, do dzi skrywa mga tajemnicy. Pono nad budynkiem koszar na moment zaopotaa biaa flaga, która jed- nak szybko zostaa zdarta. Pono dowódca skadnicy, major Suchar-
ski, dozna tak silnego wstrzsu, e dowodzenie placówk musia przej kapitan Dbrowski. Pono midzy oficerami nastpi silny konflikt, który po nalocie osign apogeum. W tej pltaninie fak- tów i spekulacji pewne jest jednak to, e polska obrona trwaa nadal.
Rozkaz zosta wykonany Przez kolejne dni niemiecka piechota prowadzia rozpoznanie
walk. Jej krótkie wypady miay sprawdzi czujno obroców, zmczy ich i stamsi. Polacy byli ostrzeliwani z modzierzy i dzia polowych, z pokadowych dzia pancernika i karabinów ma- szynowych rozstawionych na budynkach za portowym kanaem. 4 wrzenia na pówysep spady pociski, które nadleciay od strony Zatoki Gdaskiej. Zostay wystrzelone ze 105-milimetrowej arma- ty torpedowca T-196 oraz z pokadu traowca „von der Groeben”. 6 wrzenia Niemcy podjli dwie próby podpalenia lasu, który pora- sta Westerplatte. Na teren pówyspu wtaczali cysterny wypenione po brzegi rop. Jednak gonicy resztkami si obrocy tryumfowali raz jeszcze. Pomóg im celny strza z dziaka 37 mm i zmasowany ogie ich karabinów maszynowych.
7 wrzenia o godz. 4.30 „Schleswig-Holstein” znów otwiera ogie, gucho terkocz CKM-y, pod mury skadnicy podchodzi nie- miecka piechota, jej miotacze ognia strzykaj pomieniami. Z pol- skich fortyfikacji sypie si na nich grad kul. Musz wic cofn si o kilkaset metrów. Za moment jednak znów uderz. Sam Hitler ze- zwoli na generalny szturm, który polskich obroców ma zetrze w proch. Tymczasem nasza armia „Pomorze” ju wycofuje si z Po- morza w kierunku Warszawy. Natomiast Gdynia, Kpa Oksywska i Pówysep Helski broni si zaarcie – oblegane ze wszystkich stron, a Francuzi i Brytyjczycy nie przychodz im z odsiecz.
Polscy onierze na Westerplatte s ju mocno wyczerpani, ranni znajduj si w opakanym stanie, nieprzyjaciel ma nadal miadc przewag. Ale przecie rozkaz zosta wykonany. Bo skadnica walczy nie od szeciu czy od dwunastu godzin. O wi- cie mina szósta doba ich oporu…
7 wrzenia o godz. 10.15 major Sucharski zbiera grono ofice- rów. Decyduje: „poddajemy si”. Wraz z dwoma onierzami bie- rze bia flag i wyrusza na niemieck stron frontu walk…
Bilans walk Wedug rónych oblicze, podczas walk na Westerplatte ponio-
so mier od 15 do nieco ponad 20 polskich obroców, rannych zostao blisko 40. Niemcy stracili kilkudziesiciu onierzy. Rany najpewniej odnioso 100–150 Niemców, cho wedug niektórych szacunków ta liczba moga sign kilkuset. Po bitwie polscy o- nierze trafili do obozów jenieckich. Majorowi Sucharskiemu (zm. w 1947 r.) Niemcy pozwolili nosi w niewoli szabl. A sa- mo Westerplatte zaczli nazywa „maym Verdun”.
Do dzi – bez wzgldu na niewielkie strategiczne znaczenie tej nadmorskiej placówki, na dyskusje o sensownoci tak dugiej wal- ki i postaw poszczególnych obroców – jedno pozostaje poza wszelk dyskusj: obrona Westerplatte bya i jest do dzi symbo- lem onierskiej odwagi, ofiarnoci i poczucia obowizku. Jest te symbolem dobrej organizacji obrony, która pozwolia dawa sku- teczny odpór atakom wielokrotnie silniejszego nieprzyjaciela.
UKASZ ZALESISKI n
3
W trakcie walk polegli generaowie: Franciszek Wad, Stani- saw Grzmot-Skotnicki i Mikoaj Botu. Po tej wielkiej stracie niektóre polskie oddziay, ju osamotnione, jeszcze próboway pokona rzek i inne przeszkody, i przebi si do Warszawy. Jak jednak wspomina Henryk Kaliszan, uczestnik tej bitwy, terkot karabinów maszynowych na drugim brzegu rzeki uwiadomi im, e to ju koniec. Polscy onierze usiowali wydosta si z kota z broni w rku, inni ukrywali bro, wielu z nich dostao si do niemieckiej niewoli.
Poród wielu pamitek po polegych, które s przechowy- wane w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad
Bzur, na szczególn uwag zasuguje skromna kartka papie- ru, wyrwana z onierskiego notatnika. To ostatni list generaa Franciszka Wada do ony. Te napisane godzin przed mier- ci sowa generaa pomagaj nam lepiej pozna charakter do- wódcy, który do koca dzieli wojenny los razem ze swoimi onierzami.
Genera brygady Franciszek Wad (ur. 17 padziernika 1888 r.) rozpocz swoj sub wojskow w armii austriackiej. W roku 1918 wstpi do Wojska Polskiego, od 1930 dowodzi 14 Dywizj Piechoty (kontynuowaa ona chlubn tradycj 1 Wiel- kopolskiej Dywizji Strzelców – w czasie wojny polsko-bolsze-
Uczestniczyy w niej dwie polskie ar- mie: „Pozna” i „Pomorze” (w sumie po- nad 150 tys. onierzy) pod dowództwem gen. dyw. Tadeusza Kutrzeby. Te armie, wycofujce si z Wielkopolski i Pomorza w kierunku Warszawy, napotkay jednost- ki niemieckiej 8 Armii gen. Johannesa Blaskowitza, a take oddziay 10 Armii gen. Waltera Reichenau. Niemcy parli nie- powstrzymanie w gb kraju po rozbiciu i zepchniciu z linii Warty armii „ód” gen. Juliusza Rómmla.
Chcc opóni niemieckie natarcie, a take zapewni swobod manewru w kierunku Warszawy, dowódca armii „Pozna” gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba zwróci si do Naczelnego Wodza z pro- pozycj wykonania zwrotu zaczepnego – na skrzydo 8 Armii niemieckiej. 8 wrze- nia Naczelne Dowództwo wyrazio zgod
na jego przeprowadzenie siami obu armii. Zapocztkowao to wielk i trwajc bli- sko dwa tygodnie bitw wzdu rzeki Bzu- ry – od czycy a po jej ujcie do Wisy, a take po pónocne przedpola stolicy. Po stronie niemieckiej w tej bitwie wziy udzia: 8 i 10 Armia z grupy armii „Pou- dnie”, jednostki z grupy armii „Pónoc” oraz lotnictwo 1 i 4 Floty Powietrznej. W szczytowym momencie walk blisko
1/3 wszystkich si niemieckich skupia si nad Bzur.
Bitwa nad Bzur to pena chway karta polskiej historii w wojnie obronnej roku 1939. To wyjtkowy przykad bohaterstwa polskich onierzy i jedyna wielka bitwa tej wojny, która wynikna z operacyjnej inicjatywy polskiego dowódcy. Dziki te- mu polskiemu natarciu Warszawa moga umocni obron i trwa w walce a do 27 wrzenia 1939 r. W rejon bitwy nad Bzur Niemcy musieli cign jednostki z caego obszaru na zachód od Wisy, co midzy innymi dao moliwo koncentra- cji oddziaów polskich na terenie Lubel- szczyzny. W swoim opracowaniu „Bitwa nad Bzur 1939” Maciej i Jakub Wojewo- dowie stwierdzili, e bitwa nad Bzur bya najwikszym polskim dziaaniem w kam- panii wojennej 1939 roku. PR
„Polsce si powicam...” – genera znad Bzury
20 wrzenia dowódca 8 Armii niemieckiej gen. Johannes Blaskowitz napisa w swoim rozkazie dziennym o „jednej z najwikszych, najbardziej wyniszczajcych bitew wszystkich czasów…”. Polego w niej trzech polskich generaów. W ostatniej fazie walk a do mier- ci osobicie dowodzili oddziaami przebijajcymi si do Warszawy.
wickiej 1920 wszystkie puki tej dywizji zostay odznaczone Or- derem Virtuti Militari). Franciszek Wad awansowa na stopie generaa brygady w roku 1933. W maju 1939 pukownik Stefan Rowecki napisa o nim midzy innymi: „To inteligentny, wiet- ny wyszkoleniowiec”. Dowodzona przez gen. Wada 14 Dywi- zja Piechoty miaa opini jednej z najlepszych wielkich jedno- stek Wojska Polskiego.
Szlak bojów 14 Dywizji Piechoty
Wybuch wojny zasta t Dywizj na osonowych pozycjach Poznania, a nastpnie rubiey linii Kruszwica-Warta. W nocy z 2 na 3 wrzenia 1939 r. jej oddziay przerzucono w okolice Swarzdza. Od 3 do 9 wrzenia 14 Dywizja Piechoty prze- mieszczaa si na wschód. 9 wrzenia genera Wad otrzyma rozkaz uderzenia po osi Pitek–Stryków – w skadzie grupy operacyjnej gen. Edmunda Knolla-Kownackiego. To wanie tam 14 Dywizja rozpocza swój udzia w bitwie nad Bzur. Genera Franciszek Wad imponowa onierzom swoim woj- skowym usposobieniem i charakterem. Irena Rowecka-Miel- czarska napisaa w swoich wspomnieniach, e w czasie bitwy nad Bzur w onierskich szeregach zapanowa strach przed czogami. „Akurat genera nadjecha, kiedy zamieszanie w od- dziale wojska wywoa zmasowany atak niemieckich czogów. Wród onierzy powstaa ogólna panika. Genera zobaczy, jak drog na Ggolin pdziy rozhukane konie, cignce przewró- cone jaszcze, a nimi uciekaa grupa onierzy. Wówczas genera podjecha do tej bezadnej gromady i zawoa spokojnym go- sem: »Czoem onierze!«. Takiego powitania nikt si nie spo- dziewa. onierze zatrzymali si i zgodnie odkrzyknli: Czo- em Panie generale! Panika zostaa opanowana”.
17 wrzenia 1939 roku oddziay 14 Dywizji odeszy w kie- runku pónocnym na Iów–Budy Stare. Ten dzie polscy onie- rze zapamitali z dwóch powodów. Po pierwsze, niemieckie lot- nictwo mocno bombardowao polskie oddziay, co spowodowa- o olbrzymie straty, zamieszanie i znaczne spowolnienie marszu. Po wtóre, dywizyjna radiostacja odebraa komunikat o wojsko- wym ataku Zwizku Sowieckiego na Polsk i rozpoczciu woj- ny na wschodzie.
Na tymczasowym miejscu postoju dowództwa dywizji w re- jonie Bud Grabskich genera Wad wyda nastpujacy rozkaz: „Nie jestem w stanie w wytworzonych warunkach skoncentro- wa dywizji i dowodzi caoci. Rozkazuj dowódcom pu- ków przej przez Bzur w rejon Witkowic i przebija si przez piercie otaczajcego nieprzyjaciela na Puszcz Kam- pinosk i dalej na Warszaw”.
Po wydaniu tych rozkazów, genera na czele jednej z grup, zoonej ze sztabu dywizji i z resztek dwóch batalionów 58 Puku Piechoty, wyruszy nad Bzur, aby sforsowa t rze- k noc. Okazao si to jednak niewykonalne. W tym czasie wszystkimi drogami prowadzcymi w kierunku Witkowic przemieszczay si bowiem ogromne iloci wojska. Genera otrzyma informacj, e przeprawa w rejonie Witkowic jest przez Niemców bombardowana i ostrzeliwana ogniem artyle- rii. Postanowi wic skierowa swoje oddziay bardziej na pó- noc, bliej ujcia Bzury, na odcinku Kamion–ania–Przsa- wice. Jednak w czasie marszu do rzeki Niemcy rozpoczli
Trzy fazy starcia: 9–12 wrzenia – polskie natarcie na Ozorków, Pitek, Stryków i owicz; 14–15 wrzenia – uderzenie armii „Po- morze” przez owicz na Skierniewice; 16–19 wrzenia – ogólne natarcie na pó- noc i poudnie od Sochaczewa oraz od- wrót w celu przebicia si do Warszawy.
Operacyjna inicjatywa generaa Tadeusza Kutrzeby udowodnia, e polskie armie potrafi przeprowa- dzi zwrot zaczepny na wielk skal, potrafi ude- rza i zmusza Niemców do odwrotu.
Gen. bryg. Franciszek Wad List – testament polskiego generaa
Gen. Tadeusz Kutrzeba
n
WWW.POLSKA-ZBROJNA.PL W i c e j b i e c y c h i n f o r m a c j i n a p o r t a l u
siln nawa ogniow – uniemoliwiajc oddziaom polskim przepraw przez Bzur.
mier generaa Porucznik Jan Dynowski wspomina: „Byem drugim ofice-
rem sztabu przy gen. brygady Franciszku Wadzie. […] W dniu 18 wrzenia 1939 r. znajdowalimy si w rejonie Kamiona rod- kowego, frontem skierowani na Bzur, po której drugiej stronie znajdowa si nieprzyjaciel. Z naszego lewego skrzyda ostrzeli- waa nas niemiecka artyleria, której obserwator znajdowa si na wiey kocielnej w Wyszogrodzie. Ogniem artyleryjskim kierowa te niemiecki samolot. Mielimy dwa dziaka prze- ciwlotnicze, które powanie utrudniay mu zadanie. Samolot odlatywa, lecz zjawia si znowu. Tego dnia po poudniu gene- ra Wad i ja leelimy na wysunitej pozycji – w punkcie obser- wacyjnym za dugim kopcem kartofli. Pociski artyleryjskie wy- buchay koo nas – to bliej, to dalej. Odamek jednego z tych pocisków trafi gen. Wada, który zosta przewieziony na tyy. y jeszcze cztery godziny”.
Ciko rannego generaa przewieziono do istniejcej do dzi gajówki w Januszewie. Tam jeszcze przytomny, mimo cikiej rany, genera poprosi kapelana o spowied. Po otrzymaniu roz- grzeszenia napisa (lub podyktowa) list do swojej ony Marty: „Myl o Tobie, Polsce si powicam. Chowaj naszego syna na dzielnego Polaka. Spowiadaem si. Frank”. Genera Franciszek Wad zmar okoo godziny 18.00.
Przed wspólnym Bogiem Henryk Durski – onierz 57 Puku Piechoty – tak opisa po-
grzeb generaa: „18 wrzenia o wicie ocalae resztki taborów do- wództwa 57 Puku Piechoty znalazy si w okreniu. Znajdowali- my si wówczas pomidzy Iowem a Kamionem na skraju jakie- go lasu. Okoo poudnia zbliyy si czogi nieprzyjaciela, a póniej rozpocz si dugotrway ogie artylerii na rejon, w któ- rym si znajdowalimy. Postanowilimy przedosta si na wasn rk przez Bzur do Kampinosu, co nam si jednak nie udao.
Noc przetrwalimy pod ogniem artylerii w lesie, w pobliu drogi. Rankiem 19 wrzenia okazao si, e Niemcy ju prze- czesuj teren, a nasi z innych oddziaów zostali rozbrojeni. Wy- chodzc z lasu na drog, zauwaylimy zbliajce si z dala ta- bory. Spodziewajc si spotka kogo z naszego oddziau, za- czekalimy. Okazao si, e na kilkunastu chopskich podwodach s wiezieni ranni – nasi onierze i Niemcy. Na pierwszym wozie siedzia z rannymi, obok wonicy, pk dr Drodyski, lekarz szpitala DOK VII (którego z widze- nia znaem). Za ostatnim wozem, którym jecha tylko wonica, zauwaylimy idc obok wozu grup swoich z naszego puku. Szli powani i skupieni. Na wozie byy zwoki przykryte ko- cem. Zapytaem kogo wioz? Odpowiedzieli: zobacz. By to nasz dowódca dywizji genera Wad. Powiedzieli mi, e maj od Niemców zawiadczenie, i mog pochowa generaa w miejscu, które uznaj za odpowiednie. By to Iów. Z ppor. Kasprzakiem doczylimy do tej grupy i po kilkugo- dzinnym marszu dobilimy do Iowa. Skierowano nas pod bu- dynek gminy, gdzie miecia si Komenda Placu. Tam ze zwo-
mow, któr mnie do gbi wzruszy. Rozpocz przemówienie od sów: »Przed chwil pochowalimy dwóch onierzy, którzy ze sob walczyli: polskiego generaa i niemieckiego szeregow- ca. Teraz stoj oni przed naszym wspólnym Bogiem«.
Po zakoczeniu przemówienia, kapelan zoy kwiaty na obu mogiach. Taki pogrzeb mia nasz Dowódca Dywizji – genera Franciszek Wad. Temu walecznemu i bohaterskiemu Generao- wi, Kawalerowi Orderu Virtuti Militari, na grobie nie graa mu- zyka, ani nie piewano mu dywizyjnych pieni. Pozostaa jed- nak po nim ywa pami jako o ostatnim i wspaniaym dowód- cy 14 Wielkopolskiej Dywizji Piechoty, wchodzcej w skad Armii „Pozna”. Po powrocie z niewoli, na przeomie padzier- nika i listopada 1939 r., bdc w Warszawie poinformowaem wdow po generale, gdzie zosta pochowany. Po wojnie odnala- zem grób generaa w Warszawie na Cmentarzu Wojskowym (Powzki) w Alei Zasuonych”.
Genera brygady Franciszek Seweryn Wad spoczywa na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powzkach – w kwa- terze A 21, rzd: pókole, grób 1. Natomiast okoo 1200 pol- skich onierzy polegych w okolicach Iowa zostao pochowa- nych w wojskowej kwaterze cmentarza w tej miejscowoci.
Na mocy decyzji nr 212 ministra obrony narodowej z 9 czerw- ca 2011 r. imi generaa Wada przyja Szkoa Podoficerska Wojsk Ldowych w Poznaniu.
PAWE RODESTWIESKI dyrektor Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzur
Gen. Stanisaw Skotnicki
Gen. Mikoaj Botu Pobojowisko po bitwie nad Bzur w rejonie Witkowic
kami generaa pozostali nasi oficerowie. Bochyskiego i mnie skierowano za druty, do prowizorycznego obozu jenieckiego znajdujcego si naprzeciw gminy. Obserwowaem, co dalej nastpi. Po mniej wicej godzinie wyruszy »kondukt« w kie- runku kocioa. Znajc generaa od chwili objcia przez niego dowództwa 14 D.P., zaleao mi bardzo na tym, aby uczestni- czy w Jego pogrzebie. Udao mi si to dziki znajomoci jzy- ka niemieckiego. W drodze na miejsce spoczynku, wybranego na kocielnym dziedzicu, kondukt by dwukrotnie zatrzymy- wany przez oficerskie patrole drogowe. Po stwierdzeniu kogo wieziemy, oddawali wojskowe honory. Towarzyszy nam nie- miecki kapral, który po przybyciu poleci mi zawiadomi miej- scowego proboszcza o pogrzebie. Podczas kopania grobu, pat- nik puku ppor. Bogajewicz zorganizowa trumn. Przy skada- niu zwok do trumny okazao si, e genera poleg miertelnie raniony w brzuch odamkiem granatu. Na spodniach w okolicy brzucha bya widoczna plama z krwi. Pk dr Drodyski zdj z palca generaa obrczk lubn, a z kieszeni munduru wyj portfelik, w którym by ryngraf Matki Boskiej Czstochowskiej i fotografia syna. Egzekwie odprawi po acinie wojskowy ka- pelan w asycie miejscowego proboszcza. Przed ukoczeniem zakopywania trumny, przywieziono zwoki jakiego niemiec- kiego onierza. Obecni przy tym byli niemieccy oficerowie i pluton honorowy. Polecono nam wykopa grób obok naszego Generaa. Egzekwie odprawi kapelan wojskowy sam, ale ju po niemiecku a nie po acinie. Wygosi przy tym pogrzebow
Nr okazyjny 4POLSKA ZBROJNA – WARSZAWA, PITEK WRZENIA 1939 / CZWARTEK WRZENIA 2016
Projekt pod redakcj Anny Putkiewicz Opracowanie graficzne:
Wydzia Skadu Komputerowego i Grafiki WiW Marcin Dmowski (kierownik)
Kwerenda ikonograficzna: Andrzej Witkowski Korekta: Tomasz Mysek, Marta Sachajko
Wspópraca: Natalia Ekiert Zdjcia: Wojskowe Biuro Bada Historycznych,
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzur
Druk: Drukarnia Wydawnictw Specjalnych ul. pk. Kazimierza Leskiego 5, 01-485 Warszawa
Wydanie specjalne „Polski Zbrojnej” zostao przygotowane dziki wsparciu
naszych partnerów
„Polska Zbrojna” nr 242 z 1 wrzenia 1939 roku
Pierwszy numer „Polski Zbrojnej” ukaza si 5 padziernika 1921 roku. Dziennik, bo tak formu miao wówczas pismo, by skierowa- ny do onierzy. Informowa o wydarzeniach dla nich wanych, opi- sywa wojskow rzeczywisto, kreowa opinie. Szczególn trosk „Polsk Zbrojn” otoczy marsz. Józef Pisudski. Dzi pismo jest wy- dawane jako miesicznik i nadal suy wojsku, promuje nasze siy zbrojne i przyblia ich dziaania, równie czytelnikom cywilnym.
„Polska Zbrojna” obchodzi w tym roku swoje 95-lecie, jest jednym z najstarszych polskich czasopism.
n
Redaktor naczelny: Izabela Boraska-Chmielewska Portal: www.polska-zbrojna.pl
Redaktor naczelny: Anna Putkiewicz