Alexis de Tocqueville O Demokracji w Ameryce

Download Alexis de Tocqueville O Demokracji w Ameryce

Post on 21-Oct-2015

48 views

Category:

Documents

2 download

TRANSCRIPT

  • ALEXIS DE TOCQUEVILLE

    O DEMOKRACJI W AMERYCE

    PASTWOWY INSTYTUT WYDAWNICZY

  • Tytu oryginau: De la dmocatie en Amricque

    Tekst skrcony. Konsultacja koncepcji wyboru: JERZY SZACKI

    Przeoy: MARCIN KRL

    Wstpem opatrzy: JAN BASZKIEWICZ

    Konsultacja naukowa: WOJCIECH SOKOLEWICZ

    Okadk i strony tytuowe projektowa: BARTOMIEJ KUNICKI

    LCCN JK216. T65165 1976

    Printed in Poland

    Pastwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976 r. Wydanie pierwsze. Nakad 10 000+290 egz. Ark. wyd. 31,7. Ark. druk. 30,5. Papier druk. mat. kl. III, 6086/70. Oddano do skadania 5 I 1976 r. Podpisano do druku 5 VII 1976 r. Druk ukoczono we wrzeniu 1976 r. Drukarnia Wydawnicza w Krakowie. Nr zam. 81/76. P-03(2325)

    Cena z 100,

  • Wstp

    Kwiecie 1831 roku. Na podr do Stanw Zjednoczonych zaokrtowao si wanie dwch modych Francuzw. Jeden nazywa si Gustave de Beau-mont; jego przyjaciel to Alexis Clrel de Tocqueville. Oficjalnym motywem podry s studia nad amerykaskim systemem penitencjarnym. Owszem, raport z tej misji zostanie pniej opublikowany, lecz nie bdzie mia prak-tycznego znaczenia: utonie on w biurokratycznych szufladach.

    Tocqueville ma lat dwadziecia sze, od czterech lat peni bez entuz-jazmu funkcje zastpcy sdziego przy Trybunale w Wersalu. Jest potom-kiem arystokratycznej rodziny normandzkiej, ktra korzenie swego genealo-gicznego drzewa lokuje w epoce wypraw krzyowych. Jej przywizanie do tradycji monarchicznej i do bourboskiej dynastii byo nieposzlakowane. Pradziad Tocquevillea po kdzieli to posta wybitna: Chrtien-Guillaume Lamoignon de Malesherbes, liberalny szef krlewskiej cenzury, przyjaciel Encyklopedystw, obroca w procesie Ludwika XVI. Zgin na gilotynie wiosn 1794 roku zachowujc do koca wielkopask dezynwoltur (po wyjciu z katowskiego wzka potkn si na nierwnym bruku: O, to zy znak owiadczy. Rzymianin wrciby do domu!). Ojciec Tocquevil-lea tylko szczliwym przypadkiem unikn gilotyny. By to wysoki dygni-tarz administracji i utalentowany historyk. Krl Karol X mianowa go parem Francji; po rewolucji lipcowej 1830 roku Ludwik Filip odebra mu ten pik-ny tytu.

    Rodzina Tocquevillew ma wic powody, aby si dsa na nowego krla, uzurpatora, dla ktrego stopniem tronu byy lipcowe barykady. Alexis de Tocqueville dsa si wszake nie chcia: zdecydowa si suy uzurpato-rowi na swym sdziowskim stanowisku. Jego stosunek do nowego rgi-meu by jednak chodny. I wzajemnie: Ministerstwo Spraw Wewntrznych dugo kazao mu czeka na decyzj w sprawie urlopu, ktry mu umoliwia amerykask podr. Tak wic zarwno jego wasne rodowisko, jak i sfery rzdowe spoglday na Tocquevillea do nieufnie. Sytuacja to niezbyt komfortowa: podr do Stanw Zjednoczonych, gdzie Tocqueville spdzi prawie cay rok, wypada w bardzo stosownym momencie.

    Moemy dzi odtworzy dokadnie przebieg tej zaoceanicznej wyprawy. Tu przed drug wojn wiatow G. W. Pierson opublikowa ogromne dzie-o, ktre podr t rekonstruuje (Tocqueville and Beaumont in America). Tocqueville pozostawi te interesujcy dziennik podry ogoszony niedaw-no w zbiorze jego wszystkich dzie przez J. P. Mayera.

  • Badania nad amerykaskimi wizieniami stay si ostatecznie czym w rodzaju tego drewnianego koka, na ktrym onierz ze znanej bajki gotuje niezmiernie poywn zup. Alexis de Tocqueville nie spoglda na Ameryk okiem prawnika-penitencjarysty, lecz ogarnia j bystrym spojrzeniem soc-jologa i badacza polityki. Interesowao go cae spoeczestwo: jego mecha-nimy ustrojowe, prawa, ycie ekonomiczne, obyczaje, wyznawane warto-ci... Odwiedzi wielki szmat Pnocnej Ameryki, od Quebeku a po Nowy Orlean. Rozmawia z najwybitniejszymi politykami i dziaaczami, takimi jak Andrew Jackson, John Quincy Adams, Daniel Webster.

    Mona by wprawdzie przypuszcza, e dla czowieka pasjonujcego si socjologi i polityk podr z Francji do Stanw Zjednoczonych wiosn 1831 roku nie obiecywaa szczeglnych atrakcji. To przecie wanie Fran-cja bya wielkim kotem, w ktrym cinienie konfliktw politycznych i soc-jalnych rozsadzao ciany. Zupenie wiea bya tu jeszcze pami trzech sawnych dni lipcowej rewolucji 1830 roku. Wnet stan znowu w Pa-ryu barykady republikanw, a w Lyonie robotnicy podejm prb zbrojne-go oporu przeciw kapitalistycznemu zniewoleniu. C tymczasem w Stanach Zjednoczonych? Pomidzy ostr batali o poprawki do konstytucji u schyku XVIII stulecia a oglnonarodowym dramatem wojny secesyjnej zdaje si tam panowa z gr p wieku politycznego spokoju. Ca energi kraju, jak mona sdzi, absorbuje the Great West, Wielki Zachd. Kilkanacie lat po wizycie Tocquevillea granica Stanw oprze si ju na Pacyfiku.

    Sprawy nie przedstawiaj si jednak a tak prosto. Francja po rewolucji lipcowej zacza krzepn w konserwatyzmie liberalnego systemu rzdzenia. Tendencja ta bya najzupeniej wyrana ju wwczas, gdy Tocqueville pow-rci do domu z wielk mas notat w swych podrnych kufrach i gdy przy-stpi do pracy nad Demokracj w Ameryce.

    Krl Ludwik Filip, syn kokietujcego Wielk Rewolucj ksicia Orleanu (Filipa galit), w wieku 17 lat by czonkiem klubu jakobinw; nie mia jeszcze lat dwudziestu, gdy wyrni si pod Valmy jako oficer demokraty-cznej Pierwszej Republiki. Po upywie lat czterdziestu nie wraca nawet we wspomnieniach do tej heroicznej modoci. Jakobiski ksi doskonale wszed w rol Krla-Mieszczanina. Francuska buruazja rozpoznawaa si w tym otyym starszym panu z gstymi bokobrodami, faszyw czuprynk i le-gendarnym parasolem. Wcieliy si w nim wybornie buruazyjne cnoty i sa-boci: systematyczna pracowito, zrczno w dziaaniu, upr, chciwo, do przyziemny rozsdek, intelektualna przecitno i przede wszystkim gbokie przekonanie, e gwarancj racjonalnoci rzdu jest skonfiskowanie praw politycznych dla wskiej grupy zamonych i wyksztaconych. Trzy-dziestopiciomilionowa Francja Ludwika Filipa przyznawaa peni praw politycznych stu kilkudziesiciu tysicom, pod koniec wierci miliona boga-czy. Ministrowie i teoretycy tego cenzusowego rzdu, z Franciszkiem Gui-

  • zotem na czele, przekonani byli, e dzie powszechnego gosowania i rw-noci praw politycznych staby si dniem powszechnej katastrofy: zaamania caego adu spoecznego, rzdu, wasnoci... Wielkoburuazyjna partia ste-rujca po lipcu 1830 r. Francj otrzymaa wnet miano parti de la rsistance, stawiaa bowiem uparty, obsesyjny opr wszelkim projektom reformy Poli-tycznej, demokratyzacji systemu, rozszerzenia praw politycznych choby tylko na ca redni i drobn buruazj. Ruch demokratyczny mg si do-bija coraz goniej do drzwi tego klubu bogaczy, jakim si staa monarchia lipcowa; rzd Ludwika Filipa zdecydowany by trzyma demokracj na so-miance.

    Tocqueville, od roku 1839 pose do Izby Deputowanych z okrgu, w kt-rym si znajdowaa jego normandzka kasztelania, w jednym ze swych wystpie parlamentarnych trafnie przepowiada, e w upr sfer rzdz-cych doprowadzi Francj do nowej politycznej rewolucji. W przeciwiest-wie do mandarynw partii oporu by on od dawna przewiadczony o tym, e ewolucja ku demokracji politycznej, tj. ku rwnoci praw, jest procesem nieuchronnym. Opr przeciw niej stanowi przedsiwzicie beznadziejne: zbyt potne, arliwe, nieprzezwycione s denia do rwnoci wielkich klas spoecznych. A Tocqueville rozumie, e w wanych procesach history-cznych licz si nie jednostki, lecz wanie klasy (tylko one powinny Zaj-mowa histori). Do instytucji demokratycznych Tocqueville ywi, wedle wasnego wyznania, jedynie gust wyrozumowany (un got de tte). Nie spoglda na demokracj bynajmniej tak jak Izraelici na ziemi obiecan. Jednake w czerwcu 1835 roku to rok publikacji pierwszego tomu Demo-kracji Tocqueville pisa w licie do Johna Stuarta Milla, i demokracj uwaa za uyteczn i nieuniknion. Zmierzam do niej odwanie, bez waha-nia, bez entuzjazmu i, mam nadziej, bez saboci.

    W tej perspektywie szczeglnego znaczenia nabiera podr Tocquevillea do Stanw Zjednoczonych u progu lat trzydziestych XIX wieku. Wanie bo-wiem dobiega tam koca tzw. era dobrych sentymentw; wybr generaa Andy Jacksona na prezydenta Unii w roku 1829 by wyrazem oywienia politycznego i otworzy okres szybkiej demokratyzacji ustroju. Demokracja jacksonowska odwoaa si do tradycji Jeffersona, do idei rwnoci praw i do nieufnoci wobec wszelkich przywilejw, monopoli, hierarchii socjal-nych. Zasady prawa wyborczego, okrelane przez wadze stanowe, stwarzay dotd przerne przywileje dla zamonoci: teraz kolejno ulega bd likwi-dacji te cenzusowe ograniczenia, prawo wyborcze zblia si bdzie do wzo-rca powszechnoci. O, wzorzec to daleki od wspczesnych wyobrae o powszechnym gosowaniu: otwiera dostp do urn wyborczych tylko biaym i tylko mczyznom. Bya to wszake, na tle wczesnej sytuacji w wiecie, reforma niezwykle zaawansowana. Amerykascy konserwatywni liberao-wie, teoretycy rzdw cenzusowych tacy jak Fisher Ames czy James

  • Kent bd lamentowali zupenie podobnie jak ich kuzyni w Europie, Gui-zot we Francji czy Macaulay w Anglii: powszechne gosowanie wyda im si zapowiedzi ruiny spoeczestwa.

    A demokracja jacksonowska to nie tylko powszechno praw wybor-czych. To take wprowadzenie ywotnego do dzi tzw. systemu upw (spoils system): wraz ze zmian lokatora Biaego Domu zmieniaa si odtd zreszt nie w caoci federalna administracja. Czyli: wysokie funkcje pastwowe staj si upem zwyciskiej partii. Konserwatywni politycy i his-torycy dostrzegali w tym jedynie rdo urzdniczej korupcji: funkcjona-riusz federalny podlegajcy takiej rotacji bdzie wszak stara si wycisn ze swego urzdu maksimum dochodu. Jest jednak i druga strona medalu. Oto spoils system podway zasiedziaych na urzdach notabli, zamonych i wy-ksztaconych, ktrzy ju zaczli sdzi, e urzdy te s dziedziczn wasno-ci ich grupy spoecznej. Wrd reform okresu Jacksona jest te demokra-tyzacja politycznej procedury wiodcej do wyboru prezydenta Stanw. I s wreszcie istotne reformy ekonomiczne: wok ich znaczenia historycy wiod zacite spory, wydaje si jednak, i odpowiaday one aspiracjom wczes-nego prostego czowieka, a common man.

    Wok spoecznej genezy demokracji jacksonowskiej rwnie trwaj oy-wione dyskusje badaczy. Bez wtpienia podbj Wielkiego Zachodu by pod-wczas najwiksz przygod spoeczestwa Stanw Zjednoczonych. Warto przypomnie, e nie wojna o niepodlego, lecz wanie ekspansja na Za-chd zaja uprzywilejowane miejsce w XIX-wiecznej amerykaskiej wia-domoci zbiorowej: w folklorze, w klasycznej literaturze (James Fenimore Cooper, Washington Irving), w obyczaju... Tradycja ta trwa po dzie dzi-siejszy, co powiadcza ywotno poetyki westernu. Tocqueville doceni wa-g zjawiska: finezyjnie opisywa, jak epopeja Zachodu dynamizuje spoe-czestwo amerykaskie. Najpeniej wtek ten rozwinie, u schyku XIX wie-ku, znakomity amerykaski historyk Frederick J. Turner w swojej teorii granicy (the Frontier thesis). Przesuwanie si na zachd granic pnocno-amerykaskiej Unii determinowao, jego zdaniem, ycie polityczne i ekono-miczne kraju, jego kultur i obyczaj, ksztatowao amerykaski charakter, indywidualistyczny i pragmatyczny, temperowao stan napi socjalnych. W tej koncepcji rwnie amerykaska demokracja nie bya jakim importem europejskich teorii ani wytworem intelektualistw z miast Wschodniego Wybrzea, lecz przywdrowaa prosto z lasw i prerii Wielkiego Zachodu. Wedle Turnera to wanie farmerzy, kupcy i traperzy z Zachodu, zaradni, dynamiczni, egalitarni, nie chcieli tolerowa przewagi konserwatywnych i oligarchicznych stanw wschodnich. Demokratyczne i egalitarne aspiracje Zachodu urzeczywistnili prezydenci Stanw, ktrzy sami byli ludmi Zacho-du: Andrew Jackson, syn ubogiego farmera i triumfator wojen z Indianami, a po nim Van Buren i Harrison.

  • Teoria Turnera, zborna i efektowna, przez kilkadziesit lat bya powsze-chnie przyjmowana w amerykaskiej historiografii. Dopiero w latach trzy-dziestych naszego wieku zacza si reakcja: rne skadniki teorii granicy poddane zostay bezlitosnej krytyce. M. in. zwracano uwag, e Turner nie doceni roli, jak ju w czasach Jacksona odgrywa szybki rozwj przemys-owy Stanw Zjednoczonych. Bez wtpienia Tocqueville rwnie popenia ten bd. Arthur M. Schlesinger, a po nim Walter Hugins ukazali zwizki po-midzy demokracj jacksonowsk a deniami i postawami politycznymi ubogiego ludu w miastach Wschodniego Wybrzea. Aspiracje i kartki wybo-rcze robotnikw nowojorskich miayby zatem dla rozwoju demokracji nie mniejsze znaczenie ni nacisk pionierw Zachodu... A przecie w swym zasadniczym trzonie teoria Turnera cigle si broni. Nawizuj do niej wspczenie liczni, badacze: historycy tworzcy syntezy (Vernon L. Parrin-gton, Claude G. Bowers), ale i uczeni weryfikujcy teori granicy na mate-riale empirycznym (Merle E. Curti).

    Nie rozstrzygniemy tu sporu o spoeczn genez jacksonowskiej demokra-cji. Moemy jednak mie pewno, e podr Tocquevillea do Ameryki w samym rodku jacksonowskiej ery bya niezmiernie pouczajca. Na trzy lata przed mierci, w r. 1856, Tocqueville ujawni sw ide fixe: Wielki prob-lem, ktry stanowi przyszo naszych wspczesnych spoeczestw pisa w jednym z listw nieustannie drczy mj umys. Nie pozwala mi Dos-trzega innych spraw i zaj si innym przedmiotem. Ta obsesja nkaa Tocquevillea ju w modoci. Ku czemu zmierzamy? pytanie takie pa-da we wstpie do Demokracji. I zaraz potem przychodzi stwierdzenie, e nie mona na nie odpowiedzie, skoro si nie ma skali porwnawczej (termes de comparaison). Ot wyprawa do Ameryki pozwalaa porwna Francj - z jej ustrojem liberalnym, lecz mocno niedemokratycznym i Stany Zjedno-czone, wyranie ju zaawansowane na drodze rozwoju spoeczestwa egali-tarnego. Analiza tego spoeczestwa moga by wielce uyteczna w poszuki-waniach odpowiedzi na pytanie o przyszo innych krajw skoro marsz do demokracji uznany zosta za proces nieunikniony. Przyznaj, e w Ame-ryce dostrzegem co wicej ni Ameryk, poniewa dopatrywaem si w niej wizerunku demokracji jako takiej... pisa Tocqueville we wstpie do Demokracji.

    Nieuchronny marsz ku rwnoci... Jak rozumie to pojcie historycznej koniecznoci? Ot Tocqueville doskonale rozumie, e nie wystarczy duo dobrej woli i dobrych ustaw, aby ksztatowa histori spoeczestw. Wielu filozofw Owiecenia ywio podobne zudzenia; nie ulega im wszake naj-bliszy Tocquevilleowi Monteskiusz, jego wielki poprzednik. Optymistycz-ny i naiwny woluntaryzm musi ponie klsk, jeli si zderzy z nieuchronn prawidowoci historyczn. Trafnie jednak pisa Raymond Aron, i Toc-queville, tak jak Monteskiusz, pragnie uczyni histori zrozumia, lecz nie

  • chce znie historii. Znie histori (supprimer lhistoire) to znaczyoby uyjmy sw samego Tocquevillea z jego Pamitnikw usun ludzi z historii rodzaju ludzkiego (supprimer les hommes de lhistoire du genre humain). Fatalistyczne koncepcje historii, nie pozostawiajce miejsca dla ludzkiego swobodnego dziaania, traktowa Tocqueville z pogard jako do-ktryny faszywe i tchrzliwe, ktre s w stanie uksztatowa jedynie sa-bych ludzi i maoduszne narody. Fatalizm taki przypisywa m. in. Heglowi: w heglowskiej formule, i wszystko, co rzeczywiste, jest rozumne, dojrza Tocqueville puszk Pandory, z ktrej wypezy wszystkie rodzaje uomno-ci moralnych. Tocqueville pragnie si ustrzec woluntaryzmu, ale jeszcze gwatowniej odrzuca pokusy fatalizmu. Bdzie nieprzejednanym wrogiem wszelkich mechanicznych determinizmw, ktre oferowaa filozofia pozyty-wistyczna. Przekonany o istnieniu historycznych prawidowoci nie za-mierza jednak odbiera czowiekowi mocy twrczej wobec wasnej historii. Zblia to jego koncepcj dziejw do znanej tezy Marksa (Ludzie sami two-rz swoj histori, ale nie tworz jej dowolnie.) Albert Salomon nazwa przed kilkunastu laty Tocquevillea konserwatywnym marksist. Nie prze-sadzajmy: daleko mu do tej gbi spojrzenia na prawa historii, ktr legity-muje si materializm historyczny Marksa i Engelsa.

    Jeli jednak w granicach zakrelonych przez prawidowoci dziejowe lu-dzie i narody s potne i wolne, to znaczy, e rewolucja demokratyczna jest nieuchronna, lecz ostateczny ksztat demokratycznego spoeczestwa moe by wymodelowany na rne sposoby. Moliwe jest, jak to Tocque-ville okrela, wychowywanie demokracji. Ksika o demokracji amery-kaskiej nie jest jedynie prb opisu egalitarnego spoeczestwa ameryka-skiego. Ani tylko prb jak autor pisa w 1840 r. do Milla przedsta-wienia [na podstawie danych empirycznych] oglnych cech spoeczestw demokratycznych, ktrych wykoczony model jeszcze nie istnieje. Autor nie poprzesta na okreleniu celw, do ktrych zmierza spoeczestwo egalitarne, i wartoci, ktre ono wyznaje. Nie poprzesta na badaniu, czy te cele i wartoci s rzeczywicie osigane. Do swojej wizji spoeczestwa demokratycznego Tocqueville wnosi wasn siatk wartoci. I wierzy, e moliwe jest wychowanie demokracji, to znaczy zaadaptowanie jej do tych wartoci, ktre s mu bliskie.

    Pierwszy tom Demokracji ukaza si w r. 1835 i spotka si z bardzo yczliwym przyjciem. Drugi tom wyda Tocqueville w roku 1840. Od tomu pierwszego wcale nie jest on mniej wietny. Bardziej jednak abstrakcyjny, wzbudzi znacznie mniejszy entuzjazm. Autor pisa do Johna Stuarta Milla, e usilnie szuka bdu, ktry popeni; uzna, i tum nie poj podstawo-wego zaoenia drugiego tomu poszukiwania cech oglnych demokracji. C jednak mwi o tumie, skoro finezyjny krytyk, Charles-Augustin Sain-te-Beuve, ktry wychwaia tom pierwszy, przy drugim zacz grymasi.

  • Zarzuci autorowi, e Ameryka jest tu dla ju tylko pretekstem, e mu w kadym miejscu brak przykadw, ktre by zilustroway lub oywiy je-go wywody.

    atwo nam dzi stwierdza, e wczeni krytycy nie docenili metody Toc-quevillea. Mylenie modelowe, ktrego da on pikny przykad, byo wtedy nowoci. Dzi jest nam ono bliskie: Marks posugiwa si nim po mistrzow-sku, Max Weber wyprbowa i ochrzci takie postpowanie badawcze nazy-wajc je budowaniem typw idealnych. Ot Tocqueville tworzy wanie taki typ idealny demokracji, tj. spoeczestwa egalitarnego, ktrego zasad jest rwno moliwoci. Typowi idealnemu nie odpowiada oczywicie adna rzeczywisto empiryczna. A przecie musi on by budowany na fun-damencie rzetelnego badania faktw. I wicej jeszcze: typ idealny to nie cel naszego badania, lecz instrument badawczy. Naley go wic nieustannie konfrontowa ze zmienn i bogat rzeczywistoci, weryfikowa empirycz-nie.

    Jednake Tocqueville jak pisze francuski socjolog Pierre Birnbaum chcia, zdaje si, unikn modyfikowania tak otrzymanego typu idealnego. Tak otrzymanego to znaczy: wspartego na dokumentacji rzetelnej i obsze-rnej, nie pozbawionej wszake luk, wypenianych intuicjami i rozumowa-niami apriorycznymi. Sainte-Beuve zarzuca zjadliwie Tocquevilleowi, e zaczyna rozumowa, zanim si jeszcze czegokolwiek dowiedzia. To oczywicie zoliwa przesada; nie ma jednak dymu bez ognia... Sam Tocque-ville przyznawa samokrytycznie, e odwoywa si czsto do analogii jake ryzykownych w socjologii i w historii! oraz do dedukcji, a wic rozumowa pozbawionych empirycznego pokrycia. W r. 1836 pisa do Gus-tawa de Beaumont: W Ameryce pracowaem tak, jak Cuvier nad zwierz-tami przedpotopowymi, czynic co chwila uytek z filozoficznych dedukcji lub z analogii. Obawiaem si wic, e popeniam niebywae bdy, i to na oczach mieszkacw kraju.

    Samokrytyka to nie bezzasadna. Ile na przykad czystych dedukcji w roz-waaniach Tocquevillea na temat losw nauki, sztuki, literatury i teatru w spoeczestwie demokratycznym. Pasjonujce s te jego refleksje nad utyli-taryzmem sztuki, traktowanej po kupiecku (jej dziea, produkowane coraz bardziej masowo i sztampowo, su uprzyjemnianiu ycia lub podnoszeniu prestiu nabywcw). Efektowne s rozwaania nad przeobraeniami sztuki i literatury w egalitarnym spoeczestwie (moda na realizm i monumenta-lizm, wulgarno, opisowo, atrofia wyobrani poetyckiej...). Mona doj-rze w tych wywodach Tocquevillea prorocz zapowied wspczesnej kultury masowej i socjologowie amerykascy nieraz tak je oceniali. Ale mona rwnie stwierdzi, e niektre z tych dedukcji nie obroniyby si po prostu przed empiryczn weryfikacj.

  • Nie ma powodu ukrywa podobnych saboci metody badawczej Tocque-villea ani jego skonnoci do traktowania typu idealnego demokracji jako definitywnego obrazu. A jednoczenie jake ukrywa uczucia podziwu dla intelektualnej wietnoci, przenikliwoci, rozmachu, sugestywnoci, kt-re cechuj jego wizj spoeczestwa demokratycznego.

    Tocqueville by przewiadczony, e sta go na cakowity obiektywizm w ocenie tej demokratycznej przyszoci wiata. Zacytowa z pewnoci warto fragmenty jego listu do Reevea z 1837 roku: Przypisuje mi si alternatyw-nie przesdy demokratyczne lub arystokratyczne: miabym moe jedne lub drugie, gdybym si urodzi w innym wieku i w innym kraju. Ale okolicz-noci moich urodzin bardzo mi uatwiy obron przed jednymi i drugimi... Gdy zaczem ycie, arystokracja bya ju martwa, demokracja za jeszcze nie istniaa; instynkt mj nie mg wic pociga mnie lepo ani ku jednej, ani ku drugiej... Naleaem do starej arystokracji mego kraju i nie ywiem nienawici czy te naturalnej zazdroci wobec arystokracji. Ale ta arystokra-cja bya ju zniszczona, wic nie czuem te wcale do niej naturalnej mio-ci, bo przywiza si mocno mona tylko do tego, co yje. Byem do blis-ko, by j dobrze pozna, i do daleko, by j ocenia beznamitnie... aden rodzaj wspomnie rodzinnych ani osobisty interes nie stwarza u mnie natu-ralnej i koniecznej skonnoci do demokracji. Ale nie doznaem od niej oso-bicie adnej krzywdy; nie miaem adnych szczeglnych motyww, by j kocha lub nienawidzi... Nie wymagao wic ode mnie wielkiego wysiku rzucanie spokojnych spojrze na obie strony.

    Nie naley chyba przecenia tej bezstronnoci. Pouczajce bdzie skon-frontowanie dwch wypowiedzi Tocquevillea: z cytowanego wyej listu do Reevea i z udostpnionego ju polskiemu czytelnikowi dziea Dawny ustrj i rewolucja. Cytat pierwszy: Przypisuje mi si namitnoci, a ja mam jedy-nie opinie. I drugi: Jest si przede wszystkim czowiekiem swojej klasy, a dopiero potem swojej opinii. Alexis de Tocqueville by rwnie czowie-kiem swojej klasy.

    Wida to nie tylko w szczeroci niemal naiwnej, z jak ujawnia niekiedy sw pogard dla ludu (Jestem z instynktu arystokrat: to znaczy, e pogar-dzam tumem i obawiam si go; Z ludem francuskim naley postpowa jak z obkanym, ktremu nie mona wiza rk z obawy, aby nie wpad w sza). Waniejsze jest to, e Tocqueville zwraca si do tradycji arystokraty-cznej po system wartoci, do ktrego przymierza bdzie spoeczestwo egalitarne.

    Bo Tocqueville to nie tylko arystokrata, ktry zdecydowa si zaakcepto-wa demokracj bez entuzjazmu i bez saboci. To take arystokrata, kt-ry ocenia demokracj ze swej klasowej perspektywy. Obraz spoeczestwa arystokratycznego, ktry mona odtworzy z rozsianych po caej ksice refleksji autora, malowany jest ciepymi barwami. Arystokracja bya depo-

  • zytariuszem wolnoci i godnoci ludzkiej, kultury politycznej, dowiadcze w rzdzeniu. Rozwijaa wyrafinowane formy cywilizacji: nauk, sztuk, dobre maniery. Jej hierarchia spoeczna rekompensowaa nierwnoci mi-dzy ludmi i brak mobilnoci socjalnej poczuciem stabilizacji i bezpiecze-stwa: kady dobrze zna swe miejsce w spoeczestwie...

    Jest to obraz ujmujcy; Tocqueville sugeruje przy tym, i takie spoecze-stwo arystokratyczne byo historyczn rzeczywistoci. W istocie to ju nie typ idealny arystokracji: obraz ten zbyt jest odlegy od realiw. To ju, jak pisze amerykaski politolog Andrew Hacker, utopia przebrana w historycz-ny kostium.

    Arystokratyczny charakter wyliczanych wyej wartoci zosta bez wtpie-nia wyidealizowany. Ale przecie nie wynika z tego wcale, e same wartoci byy pozorne. atwo kwestionowa ide, e wizi spoeczne waciwe spo-eczestwu arystokratycznemu (rodzinne, korporacyjne, stanowe) daway ludziom szczcie dziki poczuciu tosamoci i bezpieczestwa. Jednake czy w nowym, buruazyjnym porzdku nie stawao si problemem to, co przeczuwa ju Monteskiusz a konstatowa Tocqueville: izolacja ludzi w za-tomizowanym spoeczestwie? Czy nie odczuwano naprawd ciaru anoni-mowoci i zastpowania wizi spoecznych jak to okrelali Marks i En-gels przez zimny rachunek pieniny? Jeli za dostrzeemy nawet u Tocquevillea arystokratyczn nostalgi, to przecie rozumia on dobrze i explicite to stwierdza i problem nie moe polega na jakim powrocie do arystokracji, lecz na przetransponowaniu pewnych arystokratycznych wartoci do systemu demokratycznego.

    Tocqueville naley do wielkiego nurtu liberalnego; szczegln jego trosk jest zatem zachowanie wolnoci w warunkach rwnoci. Dla republika-skich konspiratorw, dla radykalnych demokratw tamtego czasu nie do po-mylenia by konflikt tych dwch zasad. Dziedzictwo Wielkiej Rewolucji, ktre pobudzao ich refleksj polityczn i ich arliwy entuzjazm, nie dopusz-czao wszak rozdziau pomidzy wolnoci, rwnoci i braterstwem ludzi. Wystarczy przypomnie sobie gorce dyskusje modych radykaw, szlache-tnych Przyjaci Abecada, ktre tak wietnie potrafi ukaza Wiktor Hugo w trzeciej czci Ndznikw. Uznaliby oni za herezj jedn z idei na-czelnych Tocquevillea: t mianowicie, e demokracja moe, lecz wcale nie musi by ustrojem wolnoci.

    Spoeczestwa demokratyczne czytamy w drugim tomie Demokracji maj naturalne upodobanie do wolnoci. Pozostawione sobie samym po-szukuj jej, kochaj j i z blem si z ni rozstaj. Lecz dla rwnoci ywi gwatown, nienasycon, trwa i nieprzezwycion namitno. Pragn rwnoci w stanie wolnoci, a jeeli nie mog tego osign, to pragn jej take w zniewoleniu. Bd znosiy ndz, jarzmo niewoli, barbarzystwo, ale nie cierpi arystokracji.

  • O demokracji w Ameryce Tocquevillea to prba zbilansowania nie tylko cnt i zalet demokracji, lecz take jej saboci i niebezpieczestw. Niebez-pieczestw zagraajcych wartociom, ktre autor koniecznie chciaby uch-roni.

    Instytucje demokratyczne rozbudzaj namitno rwnoci i schlebiaj jej, nigdy jej w peni nie zaspokajajc pisa Tocqueville. Spoeczestwo egalitarne nie likwiduje oczywicie faktycznych nierwnoci pomidzy lud-mi, jednake upowszechnia mniemanie, e kady jego czonek jest tyle wart co inny, a opinia kadego rwnie dobra jak opinia jego wspobywatela. Trudno wtpi, e np. powszechno praw wyborczych oddziaywaa pot-nie na rozwj takich wyobrae. Z powszechnym gosowaniem czono pod-wczas wiele nadziei i niemao zudze. Ruchy radykalno-demokratyczne, ale i wczesny ruch robotniczy, przypisyway mu cudown moc rozwizywa-nia nie tylko problemw politycznych, lecz take nabrzmiaej kwestii soc-jalnej. Tocqueville stara si rozwia niektre spord tych iluzji. Ujawnia np., e wbrew oczekiwaniom powszechno praw wyborczych nie gwarantu-je powierzania funkcji publicznych w najbardziej godne rce. Ukazywa miernot demokratycznie wybranych amerykaskich funkcjonariuszy, opisa wnikliwie ich skonno do korupcji. Przecie jednak psychologiczne zna-czenie powszechnego gosowania byo potne: to jedna z tych instytucji, ktre rozbudzaj namitno rwnoci i schlebiaj jej.

    Jake bowiem ma nie wpywa na spoeczn wiadomo fakt, e kady ma prawo do oddania gosu, jednego gosu i e nikt tych gosw nie ma wicej! Jake ma to nie umacnia przewiadczenia, e moja opinia jest rw-nie dobra jak opinia ssiada, choby by on ode mnie bogatszy czy bardziej wyksztacony. W dalszej konsekwencji rozpowszechnia si bdzie w ega-litarnym spoeczestwie np. nieufno do intelektualistw, ekspertw, ktrzy wiedz lepiej lub przynajmniej tak twierdz.

    I oto Tocqueville konstatuje zdumiewajcy fenomen: to gbokie poczucie rwnowartoci jednostek i ich opinii bynajmniej nie wyklucza zdominowa-nia ludzi wraz i ich pogldami przez tyrani wikszoci czy te tyrani zbiorow. Gdy libera z pierwszej poowy XIX wieku ze wit zgroz wyklina tyrani wikszoci, to zazwyczaj mia na myli perspektyw dominacji ignoranckiego i ubogiego motochu nad zamon i wykszta-con mniejszoci. U Tocquevillea rozumowanie jest nieporwnanie bar-dziej finezyjne.

    Oto Amerykanie sdz, e opinia kadego z nich jest rwnie dobra jak pogld ssiada. Ale wanie dlatego, nie wierzc lepo nikomu, skonni s wierzy powszechnej opinii. Wikszo nie moe si myli; musi by racja w tym, czego chc wszyscy (to znaczy praktycznie: wikszo). Moralne panowanie wikszoci pisze Tocqueville opiera si po czci na zao-eniu, e wielu ludzi zebranych razem posiada wicej wyksztacenia i ro-

  • zumu ni jeden czowiek, e liczba prawodawcw jest waniejsza ni ich do-br. Tak wyglda idea rwnoci zastosowana do rozumu ludzkiego.

    Presja wikszoci narzuca si jednostkom z niebywa si; jest to wszech-wadza, od ktrej waciwie nie ma do nikogo apelacji. Zjawisko takie wys-tpuje nie tylko w sferze polityki: jego przejawem bdzie take np. standa-ryzacja norm moralnych albo estetycznego smaku. Z tyranii wikszoci wynika oczywicie dyskryminowanie mniejszoci. To nie bya, rzecz jasna, adna nowo pojawiajca si dopiero w amerykaskim spoeczestwie ega-litarnym. Jake dug tradycj w Starym wiecie miaa dyskryminacja mniejszoci religijnych, etnicznych, rasowych... Taka, jeli mona j w ten sposb okreli, tradycyjna dyskryminacja mniejszoci nie bya obca rw-nie Stanom Zjednoczonym. Oto w rozmowie z mieszkacem Pensylwanii Tocqueville dowiaduje si, e w tym tolerancyjnym, kwakierskim stanie us-tawa przyznaje wprawdzie prawo gosu wyzwolonym Murzynom, aden jed-nak z nich nie pojawia si w lokalu wyborczym ze strachu przed zmaltreto-waniem. Tyrania wikszoci moe wic dziaa skutecznie rwnie i wbrew obowizujcym prawom!

    Nie taka wszake prymitywna tyrania jest charakterystycznym fenome-nem demokracji, lecz zupenie inny rodzaj tyranii zbiorowej. A mianowicie presja wikszoci, ktra nie posuguje si przemoc fizyczn. Ta tyrania gwaci nie ciaa, lecz umysy. Nonkonformici, ktrzy nie chc ulec opinii powszechnej, nie s przeladowani, lecz trac wszelkie szanse wpywania na bieg spraw spoecznych. Natomiast inni po prostu nie s wiadomi dziaa-nia tyranii zbiorowej. Ulegaj jej biernie, nie chc by wolni w wyborze swych celw i pogldw. Daj je sobie narzuca i nawet nie odczuwaj swe-go zniewolenia. Mona by uy formuy wymylonej w naszym stuleciu i nazwa to zjawisko ucieczk od wolnoci.

    A zjawisko takie jest grone nie tylko dla swobody ludzi w sferze gustw czy obyczajw, ale take dla wolnoci politycznej. Skoro w demokracji wszyscy s rwni, te same reguy musz odnosi si jednakowo do wszys-tkich: sprzyja to jednolitoci i centralizacji rzdu. Centralizacj wadzy uwa-a zreszt Tocqueville za proces naturalny, wystpujcy ywioowo we wspczesnym mu wiecie. e za spoeczestwo egalitarne wierzy w susz-no tego, czego chc wszyscy, wic te wyznaje bezbon i godn po-gardy maksym, ktra gosi, e w sferze rzdzenia wikszo ma prawo czy-ni, co zechce. W konsekwencji jeli rzd wiernie wyraa wol wikszoci, ludzie godz si potulnie z jego nieustannym umacnianiem.

    W egalitarnym spoeczestwie Ameryki brak ostrych konfliktw socjal-nych czy religijnych; sprzecznoci interesw nie zarysoway si bardzo wy-ranie. Tym atwiej, wedle Tocquevillea, ulega si tu woli wikszoci, a jej autorytet jest ogromny. Wsparty takim autorytetem rzd moe zatem lekce-way denia i opinie mniejszoci. Ponad zatomizowanym i skonformizo-

  • wanym spoeczestwem rwnych jednostek wyrasta swego rodzaju demo-kratyczny despotyzm. Zgadza si na, nie zawsze nawet wiadoma jego ist-nienia, milczca wikszo. Wystarczy teraz, by t potg zawadna biu-rokracja lub armia...

    Jednake demokracja amerykaska wytwarza, wedle Tocquevillea, cay system barier, ktre nie pozwalaj rzdowi wykorzysta rwnoci dla zniwe-czenia wolnoci. Naturalna tendencja wiedzie do centralizacji: mona jej jednak zapobiec ludzkim wysikiem, poprzez odpowiednie mechanizmy us-trojowe (system federalny, decentralizacj administracyjn, niezaleno s-dw). Mona te zapobiega atomizacji spoeczestwa, by nie byo ono uyjmy okrelenia Marksa zwykym workiem kartofli. Sam Tocque-ville przyznawa prywatnie, e jest czowiekiem niewierzcym. Uwaa wszake, i demokracji s potrzebne wierzenia religijne: wrd spoecznego rozproszkowania stwarzaj one wizi moralne o niebahej sile. Amerykask wolno prasy ocenia Tocqueville bez zalepionego entuzjazmu, ale sdzi, e ma ona wielkie znaczenie dla organizowania wizi spoecznych. Przede wszystkim za wysoko ceni skonno Amerykanw do tworzenia licznych stowarzysze politycznych, spoecznych, kulturalnych.

    Gdy bowiem ludzkie lojalnoci podzielone s midzy wiele orodkw, gdy opinia powszechna zostaje sfragmentaryzowana sabnie i skutecz-no rzdowej centralizacji. Rzd czerpie wszak sw niebezpieczn si z wiernego wyraania potnej opinii wikszoci. Gdy za egalitarne spoe-czestwo potrafi si organizowa, gdy stowarzyszenia s liczne i wpywowe wikszo staje si zmienn w skadzie koalicj rnych si. Kady oby-watel jest czasem czonkiem wikszoci, w innej za sytuacji naley do gru-py mniejszociowej. Dlatego tak wielkie znaczenie przypisywa Tocqueville mnogoci organizacji politycznych, korporacji wyznaniowych, zwizkw abstynentw, pacyfistw, weterynarzy. Ta amerykaska specjalno wyda-waa mu si wyborn tarcz obrony wolnoci w warunkach rwnoci. Mamy tu jakby now wersj monteskiuszowskiej koncepcji corps intermdiaires, korporacji chronicych wolno jednostek przez poredniczenie midzy nimi a skonn do despotyzmu wadz.

    Aktywno spoeczna stwarza w Ameryce demokratyczne obyczaje, ktre zdaniem Tocquevillea s jeszcze waniejsze ni demokratyczne prawa dla utrwalenia zalet egalitarnego spoeczestwa i dla zapobiegania jego degene-racji. Oczywicie, wiemy dzisiaj, e wiele prognoz Tocquevillea co do przyszoci amerykaskiej demokracji nie sprawdzio si. Koncentracja ka-pitalistyczna poddaa demokracj kontroli wielkiego businessu; jej mecha-nizmy kontrolne zawiody, demokratyczne obyczaje w znacznej mierze ule-gy politycznemu konformizmowi. Jednake jego teza, e demokracja wy-maga aktywnoci spoecznej, nie wydaje si starowiecka, a zbiorowo

  • dynamiczna, aktywna jest nam sympatyczniejsza ni samotny tum i mil-czca wikszo.

    Jakie byo jednak stanowisko Tocquevillea wobec tej tyranii wik-szoci, ktra budzia najwikszy popoch rwienych mu liberaw, tzn. wobec groby zdominowania przez masy ludowe mniejszoci bankierw, fa-brykantw, obszarnikw? Zauwamy najpierw, e Tocqueville kwestionuje idealistyczne teorie o pastwie jako gwarancie interesu powszechnego. Nie bya mu obca myl o klasowym charakterze pastwa. Nie odkryto do-td pisa ustroju politycznego, ktry jednako sprzyjaby powodzeniu i rozkwitowi wszystkich warstw spoeczestwa. [...] Gdy rzdz wycznie bogaci, interes biednych jest zawsze zagroony. Gdy prawa dyktuj biedni, naraony zostaje interes bogatych. Na czym zatem polega wyszo demo-kracji? Rzeczywistym osigniciem demokracji nie jest, jak twierdz nie-ktrzy, sprzyjanie interesom wszystkich, ale suenie dobrobytowi moliwie najwikszej liczby ludzi.

    Czemu jednak przypisa to osignicie demokracji? Ot wedle Toc-quevillea demokracja (dzi powiemy: kapitalizm, ktry buruazyjn demo-kracj wytworzy) jest zaraona nieustann pogoni za korzyciami mate-rialnymi. To nie tylko kwestia bezpieczestwa ekonomicznego, wygody y-cia, lecz i spoecznego prestiu: opinia wikszoci (tu wida jej wszechmoc) gromadzenie dbr materialnych narzuca ludziom jako wzorzec postpowa-nia. Ma to rne niepodane spoecznie nastpstwa. Ale demokracja amery-kaska daje te ludziom szanse sukcesu w realizowaniu owego wzorca. W efekcie Ameryka jest krajem, w ktrym nie ma proletariuszy; tutaj prze-mona wikszo obywateli to posiadacze. Obserwacja taka nie bya was-noci Tocquevillea. Dla przykadu: wanie w tym roku, w ktrym wyru-sza on do Stanw, angielski libera Thomas Attwood twierdzi, nie bez zdzi-wienia, e w Ameryce co najmniej dziewiciu ludzi zainteresowanych jest we wasnoci, gdy tylko jeden wycznie w pracy.

    No c, na Wielkim Zachodzie czekay ogromne obszary ziemi oraz natu-ralne bogactwa (zauwamy, e nie pomin Tocqueville okruciestwa i hipo-kryzji, z jakimi traktowano tam Indian). Ameryka jest wic krajem wielkiej szansy i niezwykej ruchliwoci spoecznej. Koo fortuny jest tu w cigym ruchu: wikszo bogaczy bya kiedy biedna, czowiek ubogi ma szanse wzbogacenia si. Nie przychodzi to oczywicie za darmo, sukces jest nagro-d wysikw. Istnieje wszake rwno moliwoci. To ju oczywista idea-lizacja; nawet w tamtej epoce takiej rwnoci nie byo.

    Eksploatacja Wielkiego Zachodu nie miaa zreszt jednoznacznych spoe-cznie efektw. Nie tylko umacniaa drobnych posiadaczy, farmerw, kup-cw ale take powikszaa fortuny spekulantw i bankierw. Potem, gdy ju zabraknie ziemi na Zachodzie, Stany Zjednoczone rozwin na wielk skal imperialistyczn polityk i kolonialn eksploatacj swych ameryka-

  • skich ssiadw. Sprzyja to bdzie umacnianiu kapitalistycznej oligarchii i osabianiu tych si, na ktrych si wspieraa demokracja amerykaska.

    Tocqueville by i jest popularny w Stanach Zjednoczonych: jak mona si temu dziwi, skoro Amerykanie odnajduj u niego tak im sympatyczn mito-logi sukcesu! Jest tu i model kraju, w ktrym ludzie yj niezalenie, kraju drobnych wacicieli; jest idea rwnych szans dla kadego, jest pochwaa spoecznej mobilnoci: pucybut moe zosta milionerem, dzieci milionerw musz czsto zaczyna od nowa... Bez wtpienia w czasach Tocquevillea taki obraz spoeczestwa bliszy by realiw ni p wieku pniej, gdy si ju zacz the Gilded Age, Zoty Wiek kapitalistycznej koncentracji. Zreszt s te u Tocquevillea jawne bdy analizy: gdy przeciwstawia demokracj systemom klasowym, gdy kwestionowa moliwo ukonstytuowania si w demokracji klasy bogaczy. Jakkolwiek s tam [w Ameryce] ludzie boga-ci, nie istnieje klasa bogatych, poniewa nie czy ich wsplny duch ani wsplne cele, ani te tradycje czy widoki na przyszo. S wic posz-czeglne czonki, ale nie ma organizmu. A w innym miejscu: Bogaci [...] s nieliczni i sabi. [...} Nie tworz klasy, ktr atwo mona wyodrbni, po czym wyzu z majtkw.

    Tu Tocqueville myli si na caej linii... Potga klasy bogaczy, ktra ist-niaa ju wwczas, a wzrosn miaa jeszcze niepomiernie, zaciya na lo-sach caej amerykaskiej demokracji. Trafnie jednak ocenia Tocqueville znaczenie, jakie miao upowszechnienie wasnoci (jako fakt spoeczny i ja-ko przedmiot fascynacji Amerykanw). A jego wywd o konserwatyzmie drobnych posiadaczy jest rzeczywicie mistrzowski: Ludzie, ktrzy yj w stanie zamonoci rwnie dalekim od bogactwa jak od ndzy, przywizuj do swego majtku ogromne znaczenie. Dobrze pamitaj bied, znaj jej dotkliwo i obawiaj si jej. Dzieli ich od niej tylko niewielka fortunka, z ktr wi wszystkie lki i nadzieje. [...] Rwno moliwoci stale mnoy zastpy niespokojnych i lkliwych drobnych wacicieli.

    Konkluzja jest prosta: Ludzie demokracji nie tylko nie ycz sobie re-wolucji, ale rwnie si ich obawiaj. I dalej : Nie ma na wiecie kraju, w ktrym instynkt wasnoci byby bardziej ywy i niespokojny ni w Stanach Zjednoczonych i w ktrym wikszo byaby bardziej niechtna doktrynom nioscym ze sob niebezpieczestwo jakichkolwiek zmian w prawie was-noci. Budzio to najywsze sympatie Tocquevillea. W r. 1836 pisa on szczerze do E. Stoffelsa: Myl, e nie ma we Francji czowieka mniej rewolucyjnego ni ja ani takiego, ktry by ywi gbsz nienawi do tak zwanego rewolucyjnego ducha.

    Jednake nie tylko w Stanach Zjednoczonych demokracja z jej powszech-nym gosowaniem nie grozi obaleniem wasnoci prywatnej. To samo odno-si Tocqueville do Anglii (cho koncentracja wasnoci bya tam znaczna) i zwaszcza do Francji. Doceni si konserwatyzmu tkwicego w masach

  • chopskich drobnych posiadaczy, a rok 1848 potwierdzi jego prognozy. Gdy rewolucja lutowa przyniosa Francji powszechne gosowanie, wie francuska gosowaa konserwatywnie. Pamitniki Tocquevillea zawieraj smakowity opis, jak w kwietniu 1848 r. jego wie korzystaa z prawa gosu. To wa-nie chopscy wyborcy gosujcy na notabli stworzyli podstawy zachowaw-czej partii porzdku (w ktrej i Tocqueville si znalaz, wybrany na posa do Konstytuanty).

    Tego, e demokracja i powszechne gosowanie nie podwa systemu wa-snoci prywatnej, nie rozumieli jednak uparci leaderzy liberalni z czasw monarchii lipcowej. Usiowali beznadziejnie! zahamowa postp de-mokracji, co wanie rodzio rewolucyjne napicie. W Ameryce czyta-my u Tocquevillea istniej demokratyczne idee i namitnoci, w Europie natomiast mamy na razie namitnoci i idee rewolucyjne...

    Czy jednak zwyciska demokracja jest ju naprawd wolna od obaw przed rewolucj? Ot to nie takie proste. Tocqueville przyznaje wic np., i demokracji moe grozi przewrt wojskowy. Stany Zjednoczone ale to ju ich specyfika zagroone s rwnie rewoltami na tle rasowym. Jeeli Ameryka kiedykolwiek dowiadczy wielkich rewolucji, stanie si to za spra-w obecnoci czarnych w Stanach Zjednoczonych. Zostan one zatem wy-woane nie przez rwno moliwoci, lecz przeciwnie przez ich nie-rwno. Co do perspektyw harmonijnej koegzystencji biaej i czarnej rasy Tocqueville by sceptyczny.

    Jednake pochyli si warto przede wszystkim nad inn przestrog Toc-quevillea. Przyjecha on do Ameryki z kraju, ktry wiksz cz rewolucji przemysowej mia jeszcze przed sob. Bez wtpienia powici zbyt mao uwagi fenomenom amerykaskiej industrializacji i urbanizacji. Nie przewi-dywa koncentracji kapitalistycznej, mniema, i zastpy drobnych waci-cieli wci si bd mnoy. A jednak przenikliwo Tocquevillea stwarza niespodzianki.

    Oto demokracja upowszechnia tendencj do gromadzenia dbr: popyt na nie jest potnym impulsem dla przemysu. Przemys chce produkowa co-raz wicej i taniej, pogbia wic podzia pracy. Robotnicy staj si zrcz-nymi obrabiaczami ebkw od szpilek; apatyczni i zdegradowani wyko-nywan prac ulegaj wadzy nowej arystokracji przemysowej, twardej i bezlitosnej. Ruchliwo spoeczna wrd robotnikw zostaje zahamowana, w onie egalitarnego spoeczestwa utrwalaj si stosunki arystokratyczne (tj. trwaa zaleno jednych ludzi od drugich). Tak wic arystokracja, kt-r wygnano z ycia politycznego, ujawnia si w pewnych dziedzinach gos-podarki i tam na nowo, cho w odmienny sposb, zapanowaa. To prawda, Tocqueville sdzi, i arystokracja stworzona przez przemys stanowi wy-jtek, sprzeczny ze wszystkim, co si dzieje dookoa. Nie lekceway wszak-e niebezpieczestwa. Wrd powszechnej mobilnoci trudno bowiem utrzy-

  • ma w stanie biernoci ca klas, trudno sprawi, by robotnicy cierpliwie znosili swoje nie zaspokojone potrzeby i pragnienia.

    Jeden z komentatorw (Jean-Pierre Peter) pisa, e obraz opresji robot-nikw u Tocquevillea godny jest najmocniejszych stronic Proudhona albo Marksa. Nigdzie jednak Tocqueville nie oskary kapitalistycznej wasno-ci jako rda tej opresji. Samo zjawisko uzna za wyjtek od reguy. Ow-szem, poleca prawodawcom trosk o nie zaspokojone potrzeby i pragnie-nia robotnikw w obawie, e si wyczerpie ich cierpliwo. Ale bywa si bardziej czowiekiem swej klasy ni swej opinii... Gdy w czerwcu 1848 r. robotnicy paryscy stracili wreszcie cierpliwo, Tocqueville popiera dra-koskie represje zastosowane wobec nich. Jako pose do Konstytuanty czyli wanie jeden z prawodawcw sprzeciwia si, we wrzeniu 1848 r., zagwarantowaniu przez pastwo prawa do pracy. Socjalizm uwaa za chimer, za pomys stworzenia z ludzi spoeczestwa pszcz lub bobrw. A przecie i tutaj Tocqueville rezerwuje nam niespodziank. W pisanych u schyku ycia Pamitnikach stawia pytanie, czy socjalizm zostanie pogrze-bany w pogardzie. Ale nie odpowiada na nie. Nie wtpi, e w duszej perspektywie podstawowe zasady naszego nowoczesnego spoeczestwa ulegn wielkim przemianom. Ulegy im ju w wielu zasadniczych punktach. Czy jednak dojdzie kiedykolwiek do ich zniweczenia i zastpienia przez inne? Nic o tym wicej nie powiem, bo w miar jak studiuj dokadniej daw-ny stan wiata i obserwuj bardziej szczegowo wiat wspczesny, gdy za-stanawiam si nad spotykan w wiecie niebywa rnorodnoci nie tylko praw, lecz i zasad systemw prawnych, gdy rozwaam rozmaite formy, jakie na naszej ziemi przyjo i zachowuje (take i dzisiaj, cokolwiek by kto m-wi) prawo wasnoci jestem skonny wierzy, e instytucje nazywane koniecznymi s czsto jedynie instytucjami, do ktrych ludzie si przyzwy-czaili ; e w sferze ustroju spoecznego pole moliwoci jest duo szersze, ni to sobie wyobraaj ludzie yjcy w jakimkolwiek spoeczestwie. To dugie, skomplikowane zdanie wystawia wiadectwo przenikliwoci i rzetel-noci intelektualnej Tocquevillea.

    Mona by dugo wylicza wszystkie wielkie tematy Demokracji. Wielu komentatorw skupiao uwag na prekursorstwie tej ksiki i jej profetycz-nej sile. Wydobywano z niej zapowiedzi typw idealnych Maxa Webera, organicyzmu Spencera, teorii solidarnoci Durkheima, koncepcji strukturo-funkcjonalistw... W rozdziale O pocztkach Stanw Zjednoczonych dopat-rzono si pierwszego zarysu teorii Freuda! Si prorocz przypisywano Toc-quevilleowi cytujc jego wywody o wiatowym przeznaczeniu dwch naro-dw, amerykaskiego i rosyjskiego; jego przepowiednie wielkich konfliktw rasowych w Ameryce; jego opis wszdobylskiego, opiekuczego pastwa jako zapowied Welfare State czy Managerial State... Chtnie te wyuski-wano z tekstu Demokracji rzeczywicie wyborne formuy i byskotliwe bons

  • mots. Chyba jednak nie warto skupia uwagi na takim wydobywaniu rodzynkw z ciasta: jest ono w caoci smakowite i poywne.

    Czytelnik polski otrzymuje dzieo Tocquevillea z pewnymi skrtami. Niektrych opuszcze mona aowa. Niech nas pocieszy to, e przezna-czone dla szerokiego krgu czytelnikw edycje francuskie czy amerykaskie s z reguy znacznie bardziej skrcone. Niektrzy wydawcy pozwalaj sobie przy tym na wywracanie zaplanowanej przez autora kolejnoci wywodw.

    Czy jednak ksika ta moe dzi jeszcze, po blisko ptora wieku, budzi zainteresowanie nie tylko socjologw, historykw, politologw? Z pewno-ci tak. Jest to tekst doskonale napisany, ujmujcy wietn inteligencj i wnikliwoci obserwacji: rzadki maria traktatu naukowego i byskotli-wego reportau. W niejednym si z autorem nie zgodzimy; niekiedy bdzie nas moe irytowa, np. brakiem precyzji czy niejakimi sprzecznociami w wywodach. Ale przecie jest to pikny przykad humanistyki przemawia-jcej do czytelnika ludzkim gosem. I nie zwiedzie nas pozorny chd tej narracji. Bo spoza takiej konwencji pisarskiej przeziera pasja, z jak autor, w trudnym czasie wielkich przemian, poszukiwa nie bez omyek i zudze miejsca dla wartoci do dzi nie przebrzmiaych. Miejsca dla wolnoci i godnoci czowieka; dla bezinteresownoci ludzkich dziaa; dla wizi spoecznych niweczcych apati i egoizm, dajcych ludziom poczucie rze-czywistego zadomowienia w ich historii i w ich teraniejszoci.

    JAN BASZKIEWICZ

  • TOM PIERWSZY

  • PRZEDMOWA DO DWUNASTEGO WYDANIA

    Jakkolwiek wielkie i niespodziewane byy wydarzenia, ktre dopiero co przetoczyy si przed naszymi oczami, autor niniejszego dziea ma prawo powiedzie, e bynajmniej go nie zaskoczyy.*

    Wwczas istniaa monarchia. Dzi ju jej nie ma. Instytucje ameryka-skie, ktre we Francji monarchicznej mogy stanowi jedynie przedmiot za-ciekawienia, we Francji republikaskiej musz sta si dzisiaj przedmiotem studiw. Nowe rzdy umacniaj si nie tylko dziki sile, ale i dziki dobrym prawom. Po bojownikach przychodz prawodawcy. Pierwsi burz, drudzy buduj. Kady ma wasne zadanie. Skoro ju nie chodzi o to, czy bdziemy mieli we Francji monarchi czy te republik, pozostaje zdecydowa, czy bdziemy mieli republik pen zamtu czy republik, w ktrej panuje spo-kj, republik ustabilizowan czy republik nieustabilizowan, republik po-kojow czy republik wojownicz, republik wolnociow czy republik

    Ksika ta zostaa napisana przed pitnastu laty pod wpywem jednej myli: o bliskim, nieuchronnym i powszechnym nadejciu demokracji. Wszystkim, ktrzy przeczytaj j dzi na nowo, kada jej strona przyniesie powane ostrzeenie, ktre przypomina o tym, e ksztat spoeczestwa ulega zmianie, a ludzko dy ku nowym przeznaczeniom.

    Na pocztku umieszczono sowa nastpujce: Stopniowy rozwj rwnoci jest dzieem opatrznociowym. Jest powsze-

    chny, trway i nieustannie wymyka si ludzkiej wadzy. Su mu wszystkie wydarzenia i wszyscy ludzie. Czy byoby rzecz rozsdn wyobraa sobie, e jedno pokolenie moe powstrzyma ruch spoeczny, sigajcy tak odleg-ej przeszoci? Sdzi, e demokracja, obaliwszy feudalizm i zwyciywszy krlw, ugnie si przed mieszczanami i bogaczami? Zatrzyma si teraz, gdy staa si tak silna, a jej przeciwnicy tak sabi ?

    Czowiek, ktry za czasw wzmocnionej raczej ni zachwianej przez re-wolucj lipcow monarchii napisa te sowa, potwierdzone pniej przez wy-darzenia jako sowa prorocze, moe dzi miao ponownie zwrci uwag publicznoci na swoje dzieo.

    Ma rwnie prawo powiedzie, i obecne okolicznoci nadaj jego ksi-ce aktualne znaczenie oraz praktyczn uyteczno, ktrej nie posiadaa w chwili ukazania si po raz pierwszy.

    * XII wydanie O demokracji w Ameryce, ktre posuyo za podstaw do niniejszego tumaczenia, ukazao si we Francji w r. 1848, po rewolucji lutowej i obaleniu mo-narchii Ludwika Filipa (przyp. red.).

  • ucisku, republik, ktra zagraa uwiconemu prawu wasnoci i istnieniu rodziny, czy republik, ktra je uznaje i utwierdza. Dramatyczny to problem, ktrego rozwizanie ma znaczenie nie tylko dla Francji, ale i dla caego cy-wilizowanego wiata. Jeeli zbawimy siebie samych, zbawimy jednoczenie wszystkie inne narody. Jeeli zgotujemy sobie zgub, zgubimy wszystkie za-razem. Zalenie od tego, czy bdziemy mieli demokratyczn wolno czy te demokratyczn tyrani, los wiata bdzie odmienny i mona powiedzie, e od nas dzi zaley, czy republika zostanie ustanowiona wszdzie, czy te wszdzie obalona.

    Ot Ameryka ponad szedziesit lat temu rozwizaa problem, ktry my dzisiaj zaledwie stawiamy. Od szedziesiciu lat panuje tam niepodzielnie zasada suwerennoci ludu, ktr my zastosowalimy wczoraj.*

    1848

    Zostaa tam wprowadzona w ycie w sposb najbardziej bezporedni, najbardziej nieog-raniczony, najbardziej bezwzgldny. Nard, ktry z niej uczyni jedyne r-do wszelkich praw, od szedziesiciu lat nieustannie pomnaa sw lud-no, ziemi, bogactwo, dowiadczajc podczas tego okresu, co zasuguje na uwag, nie tylko najpomylniejszego, lecz i najbardziej ustabilizowanego lo-su ze wszystkich narodw ziemi. Podczas gdy wszystkie kraje Europy pusto-szya wojna lub rozdzieray wewntrzne wanie, nard amerykaski, jedyny w wiecie cywilizowanym, y w spokoju. Niemal caa Europa przesza wstrzsy rewolucji, podczas gdy w Ameryce nie byo nawet zamieszek. W Ameryce republika nie prbowaa nastawa na prawa, lecz staraa si prawa zachowa. Indywidualna wasno bya tam bardziej chroniona ni w jakim-kolwiek innym kraju wiata, anarchia za bya rwnie mao znana co despo-tyzm.

    Skd moglibymy zaczerpn wicej nadziei i wicej nauk? Nie przygl-dajmy si Ameryce po to, by niewolniczo naladowa jej instytucje, lecz po to, by lepiej zrozumie, jakie nam przystoj. Zaczerpnijmy z niej raczej nau-ki ni przykady i zapoyczajmy od niej raczej zasady ni szczegy praw. Prawa francuskiej republiki w wikszoci wypadkw mog i musz by r-ne od praw panujcych w Stanach Zjednoczonych, lecz zasady porzdku, rwnowagi wadz, prawdziwej wolnoci, szczerego i gbokiego poszanowa-nia prawa, na ktrych opieraj si konstytucje amerykaskie, musz stano-wi podstaw kadej republiki i by we wszystkich przyjte, mona bowiem z gry przesdzi, e republika przestanie niebawem istnie tam, gdzie tych zasad zabraknie.

    * Mowa o Drugiej Republice, powstaej we Francji w lutym 1848 r. (przyp. tum.).

  • WSTP

    Spord wszystkich nowych zjawisk, jakie przycigny moj uwag pod-czas pobytu w Stanach Zjednoczonych, najbardziej uderzya mnie panujca tam powszechna rwno moliwoci. Spostrzegem szybko nadzwyczajny wpyw, jaki ten podstawowy fakt wywiera na rozwj spoeczestwa, nadajc pewien kierunek powszechnemu sposobowi mylenia i pewien bieg prawom, podsuwajc rzdzcym nowe idee i okrelone obyczaje rzdzonym.

    Zauwayem wkrtce, e nastpstwa tego faktu wykraczaj daleko poza domen obyczajw politycznych i praw oraz e w rwnym stopniu wpywa-j na cywiln spoeczno i na rzd: ksztatuj pogldy, rodz emocje, pod-powiadaj praktyczne rozwizania oraz zmieniaj wszystko, co nie jest ich wasnym dzieem.

    Tak wic, im gbiej badaem spoeczestwo amerykaskie, tym silniej utwierdzaem si w przekonaniu, e rwno moliwoci jest tym podstawo-wym zjawiskiem, z ktrego wszystkie inne zdaj si wywodzi; i natrafiaem na nieustannie jako na punkt, do ktrego prowadziy wszystkie moje spos-trzeenia.

    Mylaem wwczas o naszej pkuli i przyszo mi na myl, e dostrzegam tu jakie podobiestwo do obrazu, jaki ukaza mi Nowy wiat. Ujrzaem mianowicie rwno moliwoci, ktra nie osigajc jeszcze, jak w Amery-ce, swych ostatecznych granic, przyblia si jednak do nich kadego dnia. Odniosem wraenie, e ta sama demokracja, ktra zawadna spoecze-stwami amerykaskimi, pospiesznie zmierza ku wadzy w Europie.

    Wwczas powziem myl napisania tej ksiki. Wielka rewolucja demokratyczna dokonuje si wrd nas. Wszyscy j wi-

    dz, lecz nie wszyscy jednakowo oceniaj. Jedni, uwaajc j za zjawisko nowe, a przy tym przypadkowe, maj nadziej, e mona j bdzie jeszcze powstrzyma, dla innych natomiast jest ona nieodwracalna, poniewa uwa-aj j za najbardziej cig, najdawniejsz i najtrwalsz tendencj w histo-rii.

    Wracam na chwil do Francji sprzed siedmiuset lat; oto widz j podzielo-n midzy niewielk liczb rodzin, ktre posiadaj ziemi i rzdz jej miesz-kacami, a prawo rzdzenia wraz z dziedzictwem przechodzi z pokolenia na pokolenie. Jedynym sposobem oddziaywania jednych ludzi na drugich jest sia. Jedno jest rdo potgi: wasno ziemska.

    Ale dostrzegam oto i si polityczn duchowiestwa, ktra wanie si na-rodzia i wzrasta. Stan duchowny staje otworem dla wszystkich: dla biedne-go i bogatego, dla nieszlachcica i dla pana. Za porednictwem kocioa zasa-

  • da rwnoci przenika do samej wadzy i ten, kto jako poddany y dotd w wiecznym niewolnictwie, jako ksidz zdobywa teraz miejsce wrd szlachty i zdarza si, e zasidzie ponad krlami.

    W miar jak spoeczestwo cywilizuje si i umacnia, mno si i kompli-kuj rnorakie zwizki midzy ludmi. Dotkliwie daje si odczu potrzeba prawa. Z mrokw trybunaw i z zakurzonych kancelarii sdowych wyjd wic legici, by zasi na dworze wadcy obok baronw okrytych gronosta-jami i elazem.

    Wielkie przedsiwzicia rujnuj krlw, zajazdy zuboaj szlacht, han-del wzbogaca mieszczan. Wpyw pienidza na sprawy pastwa jest ju dos-trzegalny. Handel staje si nowym rdem dochodw wadcy, a finansici si polityczn, ktr si pogardza i ktrej si schlebia.

    Owiata zatacza coraz szersze krgi. Budzi si upodobanie do literatury i sztuki, intelekt staje si czynnikiem sukcesu, nauka rodkiem rzdzenia, bystro umysu spoeczn si. Czowiek wyksztacony dochodzi do gosu w sprawach pastwa.

    W miar jak odkrywane s nowe drogi do wadzy, maleje warto urodze-nia. W jedenastym wieku szlachectwo byo bezcenne, w trzynastym si je kupuje. W 1270 roku miao miejsce pierwsze uszlachcenie i w ten sposb, dziki samej arystokracji, rwno przenikna do rzdu.

    W cigu tych siedmiuset lat kilkakrotnie zdarzyo si, e panowie dawali ludowi pewn si polityczn, po to by przeciwstawi si wadzy krlewskiej lub osabi rywali.

    Jeszcze czciej bywao, e krlowie dopuszczali nisze warstwy do udziau w rzdach, po to by zmniejszy znaczenie arystokracji.

    Wanie krlowie z najwiksz energi i uporem dokonywali we Francji dziea zrwnania. Ambitni i silni wadcy starali si podnie lud do poziomu szlachty; agodni i sabi pozwalali, by lud zaj miejsce ponad nimi. Talenty jednych, przywary drugich wszystko sprzyjao demokracji. Ludwik XI i Ludwik XIV trudzili si, by zrwna wszystko u stp swych tronw, Lud-wik XV sam ze swym dworem zstpi w proch.

    Z chwil gdy narodziy si inne formy posiadania ziemi ni feudalne len-no, a majtek ruchomy sta si rdem wpyww i wadzy, kade odkrycie w dziedzinie rzemiosa, kade ulepszenie w handlu i przemyle przynosio nowe zadatki rwnoci midzy ludmi. Poczwszy od tej chwili wszystkie nowe zjawiska, wszystkie powstajce potrzeby, wszystkie pragnienia doma-gajce si zadouczynienia stay si stopniami wiodcymi ku powszechne-mu zrwnaniu. Upodobanie do luksusu, zamiowanie do wojny, dyktat mo-dy, najbahsze i najgbsze namitnoci ludzkiego serca zgodnie pracoway nad zuboeniem bogatych i wzbogaceniem biednych.

    Odkd wysiki ludzkiej inteligencji stay si rdem bogactwa i siy, wszelki postp nauki, kada nowa myl i kada nowa dziedzina wiedzy za-

  • mieniay si w ziarno potgi zoone w rce ludu. Poezja, wymowa, pami, dary ducha, pomie wyobrani i gbia umysu, wszystkie te aski, ktrymi niebo hojnie szafuje, obrciy si na korzy demokracji i nawet wtedy, gdy znalazy si w rkach jej przeciwnikw, suyy w istocie jej sprawie, uwy-datniajc przyrodzon wielko czowieka. Wraz z osigniciami cywilizacji i wiedzy rozszerzay si wic podboje demokracji, a literatura staa si dla wszystkich dostpnym arsenaem, w ktrym sabi i biedni zawsze znajdowa-li dla siebie or.

    Przebiegajc karty naszej historii, od siedmiuset lat nie natrafiamy waci-wie na ani jedno wydarzenie, ktre nie obrcioby si na korzy rwnoci.

    Wyprawy krzyowe i wojna stuletnia dziesitkuj szlacht i rozdrabniaj jej woci; ustanowienie komun wiejskich wprowadza wolno demokraty-czn w ono monarchii feudalnej; odkrycie broni palnej czyni rwnymi na polu bitwy chopa i pana; druk daje rwne szanse ich umysom; poczta przy-nosi owiat zarwno do paacowych podwojw, jak i na prg chatki bieda-ka; protestantyzm ogasza wszystkich ludzi jednakowo godnymi zbawienia. Odkrycie Ameryki stwarza tysic nowych szans, a nieznanemu poszukiwa-czowi przygd ofiarowuje bogactwo i wadz.

    Jeeli przyjrzymy si temu, co w kadym pwieczu, poczwszy od jede-nastego stulecia, dzieje si we Francji, zauwaymy niechybnie, e w porzd-ku spoecznym odbywa si podwjna rewolucja. Szlachcic schodzi na nisze szczeble drabiny spoecznej, nieszlachcic po niej wstpuje, jeden idzie w d, drugi wchodzi do gry. Kade pwiecze ich zblia i niebawem si spot-kaj.

    Nie jest to bynajmniej osobliwo Francji. Gdziekolwiek skierujemy wzrok, zobaczymy, e ta sama rewolucja dokonuje si w caym wiecie chrzecijaskim.

    Przerne wydarzenia w yciu narodw wszdzie su sprawie demokra-cji. Wspieraj j wysiki wszystkich ludzi; zarwno tych, ktrzy wiadomie dziaaj na jej rzecz, jak i tych, ktrzy bynajmniej nie mieli zamiaru jej su-y; wysiki ludzi, ktrzy o ni walcz, i nawet tych, ktrzy ogosili si jej wrogami. Wszyscy oni bez rnicy zostali pchnici na jedn drog, gdzie jedni niewiadomie, inni wbrew wasnym przekonaniom, pracowali lepe narzdzia w rkach Boga nad dzieem demokracji.

    Stopniowy rozwj rwnych moliwoci jest wic dzieem opatrznocio-wym. Jest powszechny, trway i nieustannie wymyka si ludzkiej wadzy. Su mu wszystkie wydarzenia i wszyscy ludzie.

    Czy byoby rzecz rozsdn wyobraa sobie, e jedno pokolenie moe powstrzyma ruch spoeczny sigajcy tak odlegej przeszoci? Sdzi, e demokracja, obaliwszy feudalizm i zwyciywszy krlw, ugnie si przed mieszczanami i bogaczami? Zatrzyma si teraz, gdy staa si tak silna, a jej przeciwnicy tak sabi?

  • Ku czemu wic zmierzamy? Nikt nie potrafi tego powiedzie, poniewa nie mamy do czego porwna obecnego stanu rzeczy. W krajach chrzeci-jaskich panuje dzi wiksza rwno ni w jakiejkolwiek innej epoce i w jakimkolwiek innym kraju. A wielko tego, co ju si stao, nie pozwala przewidzie, co jeszcze sta si moe.

    Caa ksika, ktr przedstawiam czytelnikowi, zostaa napisana pod naciskiem jakiego religijnego lku, powstaego w duszy autora na widok tej nieuchronnej rewolucji, ktra kroczy od tylu wiekw przez wszelkie przesz-kody i ktra jeszcze na naszych oczach postpuje naprzd wrd zniszcze, bdcych jej wasnym dzieem.

    Nie musimy czeka na to, by Bg sam przemwi, moemy bowiem od-czyta niewtpliwe znaki jego woli. Wystarczy uwanie si przyjrze biego-wi spraw wiata i okreli kierunek, w ktrym tocz si zdarzenia. Wiem, i Bg nie musi sam mi o tym mwi, e gwiazdy biegn w przestworzach po szlakach wyznaczonych jego doni.

    Gdyby dugie badania i gbokie rozwaania przekonay ludzi naszych czasw, i stopniowy rozwj rwnoci stanowi zarazem przeszo i przysz-o historii wwczas to proste odkrycie pozwolioby im w rozwoju rwno-ci rozpozna znaki woli boej. Powstrzymywanie rozwoju demokracji na-braoby wtedy znaczenia walki z samym Bogiem i narodom pozostawaoby tylko przyjcie ukadu spoecznego, narzuconego przez Opatrzno.

    Narody chrzecijaskie przedstawiaj dzi straszliwy obraz: prd, ktry je unosi, jest ju dostatecznie wartki, by nie mona go byo zawrci, lecz jesz-cze nie tak silny, by nie mogy budzi si nadzieje, e uda si go opanowa. Los tych narodw jest jeszcze w ich wasnych rkach, lecz niebawem si z nich wymknie.

    Wychowywanie demokracji, oywianie, na ile to moliwe, jej przekona, oczyszczanie jej obyczajw, panowanie nad jej odruchami, stopniowe zast-powanie jej niedowiadczenia przez znajomo spraw publicznych, a jej le-pych instynktw przez wiadomo prawdziwych interesw, dostosowanie jej rzdw do czasu i miejsca, zmienianie ich stosownie do okolicznoci i ludzi oto pierwszy spord obowizkw naoonych w naszych czasach na tych, ktrzy rzdz spoeczestwem.

    Nowemu wiatu potrzebna jest nowa wiedza polityczna. Ale o to wanie nie dbamy. Umieszczeni porodku wartkiej rzeki, upor-

    czywie zatrzymujemy wzrok na ruinach widocznych jeszcze na brzegu, pod-czas gdy prd znosi nas ku otchani.

    W adnym z krajw europejskich rewolucja, ktr opisaem, nie zrobia szybszych postpw ni u nas, ale jej rozwojem kierowa zawsze przypadek.

    Rzdzcy nigdy nie pomyleli o tym, by si przygotowa na jej przyjcie, i dlatego dokonaa si bez ich zgody i bez ich wiedzy. Najsilniejsze, najro-zumniejsze i najbardziej moralne warstwy narodu nie prboway ni zawad-

  • n i pokierowa. Demokracj pozostawiono wic jej dzikim instynktom. Wzrosa jak dzieci pozbawione opieki rodzicielskiej, ktre wychowuj si same na ulicach naszych miast, majc do czynienia tylko z ndz i wystp-kiem. Nie zdawano sobie jeszcze sprawy z jej istnienia, gdy niespodziewanie zagarna wadz. Wszyscy poddali si wtedy sualczo jej najdrobniejszym kaprysom. Uwielbiono j jako boka siy. Gdy potem osabiy j wasne wybryki, prawodawcy, zamiast j pouczy i poprawi, powzili nieostrony zamiar zniszczenia jej. Nie chcc uczy jej rzdzenia, marzyli tylko o tym, by j od rzdw odepchn.

    W rezultacie nie nastpio konieczne przeobraenie praw, idei, zwyczajw i obyczajw, dziki ktremu rewolucja demokratyczna dokonujca si w spoeczestwie mogaby przynie poytek. Mamy wic demokracj pozba-wion tego wszystkiego, co mogo zmniejszy jej uomnoci i uwydatni na-turalne zalety. Tak te, widzc ju zo, ktre rewolucja przynosi, nie znamy jeszcze dobra, ktre mogaby przynie.

    W czasach gdy wadza krlewska oparta na arystokracji spokojnie rzdzi-a europejskimi narodami, spoeczestwo doznawao wrd swych utrapie wielu odmian szczliwoci, ktre trudno nam dzisiaj zrozumie i oszaco-wa.

    Znaczenie i sia niewielu spord poddanych stanowiy wwczas nieprze-kraczaln barier dla tyranii wadcy; dla krlw za szacunek oraz boska niemal cze, jakie budzili wrd ludu, stanowiy zarazem zobowizanie do waciwego uywania wadzy.

    Szlachta, ktra tak wysoko wznosia si nad ludem, darzya jednak jego los swego rodzaju rozwanym i yczliwym zainteresowaniem, jakim pasterz otacza sw trzod, i nie uwaajc bynajmniej tych biednych ludzi za sobie rwnych, czuwaa nad ich losem jak nad skarbem, ktry Opatrzno oddaa na jaki czas w jej rce.

    Lud, ktry nigdy nie roi o innej sytuacji spoecznej ni jego wasna i nie spodziewa si, by mg kiedykolwiek dorwna panom, korzysta z dobro-dziejstw, ktrymi go darzyli, nie roztrzsajc ich praw. Kocha ich, gdy byli askawi i sprawiedliwi, bez oporu i bez sualczoci poddajc si ich naka-zom jako koniecznemu zu zesanemu przez Boga. Tradycja i zwyczaje za-krelay ponadto granice tyranii, tworzc co na ksztat prawa w samym o-nie przemocy.

    Midzy dwoma klasami, tak rnie obdzielonymi przez los, powsta mo-ga jakby wzajemna yczliwo, skoro panu nie przychodzio do gowy, e kto moe mu odebra nalene jego zdaniem przywileje, i skoro poddany znosi sw niszo, jako e wynikaa z nienaruszalnego porzdku rzeczy. W spoeczestwie istniaa i nierwno, i ndza, a jednak dusze nie byy poni-one.

  • Ludzi nie deprawuje ani wadza, ani posuszestwo, lecz uycie siy, ktr uwaaj za bezprawn, i posuszestwo wadzy, ktr uwaaj za przywasz-czon i ciemisk.

    Po jednej stronie byo bogactwo, sia i zabawa, a wraz z nimi subtelne gusta, pogo za zbytkiem, rozkosze ducha, kult sztuki. Po drugiej praca, pro-stactwo i ciemnota.

    Lecz w tym ciemnym i grubiaskim tumie trafiay si ywe namitnoci i szlachetne uczucia, gboka wiara i surowe cnoty.

    Tak skonstruowany organizm spoeczny mg szczyci si trwaoci i si-, a nade wszystko chwa.

    Lecz oto porzdek si burzy: bariery dzielce ludzi opadaj, bogactwa ulegaj rozbiciu, wadza staje si udziaem wielu, rozszerza si owiata, zrwnuj si umysy. Ukad spoeczny przybiera cechy demokracji i jej wa-dza obejmuje nareszcie panowanie nad instytucjami i obyczajami.

    Mylc o demokracji, wyobraam sobie spoeczestwo, w ktrym wszys-cy, uwaajc prawo za swe wasne dzieo, kochaliby je i szanowali, w kt-rym wadza rzdu byaby szanowana jako niezbdna, lecz nie jako boska, za gow pastwa darzon nie lep, lecz rozumn i umiarkowan mioci. Z chwil gdy kady posiadaby prawa oraz pewno ich zachowania, midzy wszystkimi warstwami mogaby zrodzi si rzetelna ufno i pewna wza-jemna pobaliwo, rwnie daleka od pychy jak od sualczoci.

    Lud, pouczony o swych prawdziwych interesach, rozumiaby, e naley, podda si obowizkom naoonym przez spoeczestwo, by korzysta z je-go dobrodziejstw. Swobodny zwizek obywateli mgby wtedy zastpi in-dywidualn wadz arystokratw, a pastwo znalazoby ochron przed tyra-ni i samowol.

    Wiem, e w pastwie demokratycznym pomylanym w ten sposb spoe-czestwo nie bdzie trwao w bezruchu, ale ruch spoeczny mgby tam by regulowany i rozwijany. I jeli nawet takie spoeczestwo bdzie miao mniej blasku jak w czasach rzdw arystokracji, to bdzie w nim mniej n-dzy. Skromniejsze bd uciechy, lecz powszechniejszy dobrobyt, nauki nie tak kwitnce, lecz nieuctwo rzadsze, namitnoci mniej wybujae, lecz ago-dniejsze obyczaje. Ujawni si wicej ludzkich uomnoci, ale bdzie mniej zbrodni.

    Kiedy zabraknie wielkich uniesie i arliwej wiary, mona bdzie skoni obywateli do powanych ofiar odwoujc si do ich rozumu i dowiadczenia. Ludzie zrwnani w saboci szuka bd wsparcia u swych blinich, za wiedzc, e na pomoc liczy mog jedynie pod warunkiem udzielenia pomo-cy wzajemnej, atwo zrozumiej, e ich interes osobisty splata si z intere-sem powszechnym.

    Nard jako cao bdzie zapewne mniej wspaniay i by moe mniej po-tny, lecz wikszo obywateli zazna pomylniejszego losu, lud za bdzie

  • usposobiony agodniej nie dlatego, e nie bdzie mia nadziei na lepsze y-cie, ale dlatego, e jego ycie bdzie znone.

    Gdyby nawet nie wszystko byo dobre i poyteczne w podobnym porzd-ku rzeczy, spoeczestwo przyswoioby sobie przynajmniej to, co moe w nim by dobre i poyteczne, i rezygnujc na zawsze z zalet systemu arysto-kratycznego, zyskaoby wszystkie korzyci, jakie moe mu ofiarowa demo-kracja.

    C jednak my zyskalimy w zamian za instytucje, idee i obyczaje na-szych przodkw, tak bezmylnie porzucone?

    Znik autorytet krlewskiej wadzy i nie zosta zastpiony przez majestat prawa. Dzisiaj lud pogardza wadz, lecz boi si jej i strach wymusza na nim wicej, ni kiedykolwiek mogy sprawi szacunek i mio.

    Sdz oto, e zniszczylimy te wszystkie indywidualne siy, ktre byy w stanie samodzielnie walczy z tyrani, i rzdowi wycznie przypady przy-wileje, ktre odebralimy rodom, cechom i jednostkom. Wadza niewielkiej grupy ludzi, ktra wprawdzie czasem opieraa si na przemocy, ale czsto umoliwiaa cigo ukadu spoecznego, zostaa zastpiona przez powsze-chn sabo.

    Podzia majtkw zmniejszy dystans dzielcy bogacza i biedaka, lecz oni zbliajc si do siebie, zdaj si teraz wyszukiwa nowe powody do wzajem-nej niechci i spogldajc na siebie ze strachem i zawici broni sobie wza-jem dostpu do wadzy. Dla jednych i drugich idea prawa przestaa istnie, a sia wydaje im si zarwno jedynym prawem teraniejszoci, jak i jedyn gwarancj jutra.

    Biedak zachowa wikszo przesdw swych przodkw, nie zachowujc jednak ich wiary; zachowa ich ciemnot, nie zachowujc ich cnoty. Jako zasad dziaania niewiadomie przyj doktryn egoizmu, a jego sobkostwo jest rwnie ciemne, jak lepe byo kiedy jego oddanie.

    Spokj spoeczestwa nie pochodzi bynajmniej ze wiadomoci siy i do-brobytu, lecz przeciwnie, z przekonania o wasnej saboci i niedostwie. Obawia si ono wysiku, ktry mgby okaza si miertelny: wszyscy wi-dz zo, lecz nikt nie ma siy i odwagi, by podj dzieo naprawy; wszyscy maj pragnienia i ale, zmartwienia i radoci, lecz one nie s w stanie zro-dzi zauwaalnych ni trwaych wartoci, podobne starczej namitnoci, kt-rej rezultatem moe by tylko niemoc.

    Tak oto odrzucilimy wszystkie zalety dawnego pastwa, nie zyskujc a-dnej spord moliwych korzyci stanu obecnego. Zburzylimy spoecze-stwo arystokratyczne i z upodobaniem kontemplujc jego ruiny zdajemy si zadowala moliwoci utkwienia w nich na zawsze.

    Rwnie godne poaowania jest to, co dzieje si w wiecie ducha. Ju to zwalczana, ju to pozostawiona swym nieokieznanym namitno-

    ciom, demokracja francuska stratowaa lub podwaya wszystko, co stao na

  • jej drodze. Nie prbowaa stopniowo opanowa spoeczestwa, aby powoli ustanowi w nim swoje rzdy. Kroczya wci w zamcie i bitewnym zgie-ku. Rozgorczkowani walk, przez skrajnoci przeciwnikw zmuszeni do wykroczenia poza naturalne granice swoich przekona, ludzie trac wreszcie z pola widzenia waciwy cel swych wysikw i zaczynaj posugiwa si j-zykiem, ktry jest daleki od ich prawdziwych uczu i gbokich odruchw.

    Std dziwne pomieszanie, ktrego chcc nie chcc jestemy wiad-kami.

    Darmo szukam w pamici, i nie znajduj doprawdy niczego, co zasugi-waoby na wiksz lito i budzio wicej blu ni to, co dzieje si na na-szych oczach. Wydaje si, e zerwana zostaa naturalna wi czca nasze pogldy z upodobaniami i nasze dziaania z przekonaniami. Harmonia, ktra zawsze istniaa midzy uczuciami i mylami ludzi, zostaa zniszczona i mo-na powiedzie, e wszelkie prawo moralnego odniesienia przestao istnie.

    Zdarza si spotka jeszcze wrd nas gorliwych chrzecijan, ktrych re-ligijny duch ywi si prawdami przyszego ywota. Gotowi oni s y dla sprawy wolnoci ludzkiej, ktr pojmuj jako rdo wszelkiej moralnoci. Chrzecijastwo, ktre ogosio wszystkich ludzi rwnymi wobec Boga, nie zawaha si uzna, i wszyscy obywatele s rwni wobec prawa. Lecz skut-kiem splotu osobliwych wydarze religia stana w tej chwili po stronie si obalanych przez demokracj i zdarza si czsto, e wyrzeka si rwnoci, ktr uwielbia oraz przeklina wolno jako swego wroga, gdy tymczasem podawszy wolnoci rk mogaby uwici jej wysiki.

    Obok chrzecijan s i inni ludzie, ktrzy wzrok swj obracaj raczej ku ziemi ni ku niebu. S oni obrocami wolnoci, poniewa uwaaj, e nie tylko rodzi najszlachetniejsze cnoty, ale e jest rwnie rdem najwik-szych dbr. Szczerze pragn zapewni wolnoci panowanie i pozwoli lu-dziom zasmakowa w jej dobrodziejstwach. Sdz, e pospiesz oni wezwa na pomoc religi, poniewa musz wiedzie, e wolno nie moe zosta ustanowiona bez moralnoci, a moralno bez wiary. Spostrzegli jednak reli-gi w szeregach przeciwnikw i to im wystarcza; jedni na ni napadaj, dru-dzy za nie omielaj si jej broni.

    Minione stulecia byy wiadkami, jak ludzie podli i sprzedaj ni zachwalali niewol, podczas gdy niezalene umysy i szlachetne serca toczyy bezna-dziejn walk o uratowanie wolnoci. Dzisiaj jednak spotyka si ludzi Szla-chetnych i penych godnoci, ktrych pogldy s cakowicie sprzeczne ze skonnociami i ktrzy wynosz sualczo i podo, jakiej sami nigdy nie zaznali. Inni natomiast mwi o wolnoci tak, jakby wyczuwali; co w niej jest wielkie i wite, ale w imi dobra ludzkoci haaliwie gosz prawa, ktrych sami nigdy nie uznawali.

    Istniej ludzie prawi i rozwani, ktrych czyste obyczaje, umiarkowanie, wyksztacenie i majtek sprawiaj, i wybijaj si oni na czoo swojej Spo-

  • ecznoci. Peni szczerej mioci ojczyzny, s gotowi ponie dla niej wielkie powicenia. Czsto jednak staj si wrogami cywilizacji, poniewa myl jej naduycia z dobrodziejstwami, a idea za nierozerwalnie czy si w ich umysach ze wszystkim, co nowe.

    Lecz s jeszcze inni, ktrzy w imi postpu, starajc si sprowadzi czo-wieka do jego czysto materialnej natury, szukaj tylko tego, co poyteczne, nie dbajc o to, co suszne. Szukaj wic wiedzy bez wiary i dobrobytu bez cnoty. Mieni si obrocami wspczesnej cywilizacji i zuchwale staj na jej czele, przywaszczajc sobie miejsce, ktre pozwolono im zaj, a ktrego wcale nie s godni.

    Do czego wic doszlimy? Ludzie wierzcy walcz z wolnoci, a przyjaciele wolnoci atakuj reli-

    gi; wzniose i szlachetne umysy opowiadaj si za niewolnictwem, a dusze niskie i sualcze za swobod; prawi i wiatli obywatele s wrogami wszel-kiego postpu, podczas gdy ludzie wyzbyci patriotyzmu i zasad gosz si apostoami cywilizacji i owiecenia!

    Czy wszystkie stulecia podobne byy naszemu? Czy czowiek zawsze mia przed oczami, tak jak dzisiaj, wiat, w ktrym nic nie wie si z niczym, w ktrym cnota pozbawiona jest talentu, a talent nie ma czci, w ktrym za-miowanie do porzdku nie odrnia si od zamiowania do tyranii, a wity kult wolnoci od znienawidzenia prawa, w ktrym sumienie rzuca tylko wt-pliwe wiato na ludzkie dziaanie, w ktrym nic nie jest ju zabronione ani przyzwolone, uczciwe ani haniebne, prawdziwe ani faszywe?

    Nie uwierz, e Stwrca po to stworzy czowieka, by opuci go w nie koczcej si walce z ndz duchow, jaka nas otacza. Bg gotuje spoecz-nociom europejskim trwalsz i spokojniejsz przyszo. Nie znam Jego za-miarw, lecz nie przestan im ufa tylko dlatego, e nie mog ich zgbi, i bd zawsze wola zwtpi raczej w swoj wiedz ni w Jego sprawiedli-wo.

    Istnieje na wiecie kraj, w ktrym wielka rewolucja spoeczna, o jakiej mwi, wydaje si niemal osiga swe naturalne granice. Odbya si tam w sposb prosty i atwy i mona powiedzie raczej, e kraj ten zbiera owoce rewolucji demokratycznej, ktra odbywa si w Europie, nie dowiadczywszy samej rewolucji.

    Emigranci, ktrzy na pocztku XVII wieku przybyli do Ameryki, by si tam osiedli, uwolnili niejako istot demokracji od wszystkiego, z czym zmagaa si w starych spoeczestwach Europy, i przenieli j nietknit na wybrzea Nowego wiata. Tam, na wolnoci, moga si wzmocni i rozwi-jajc si wraz z obyczajami ksztatowa spokojnie swe prawa.

    Wydaje mi si rzecz niewtpliw, e wczeniej czy pniej osigniemy, jak Amerykanie, prawie pen rwno moliwoci. Nie wynika z tego wca-le, e bdziemy zmuszeni z podobnego ukadu spoecznego wycign w

  • przyszoci takie same konsekwencje polityczne, jakie wycignli Ameryka-nie. Jestem daleki od myli, e znaleli oni jedyn form rzdw, jaka moe by waciwa demokracji. Wystarczy jednak, e w obu krajach prawa i oby-czaje pochodz z tego samego rda, by ywo zainteresowao nas pytanie, co mianowicie demokracja przyniosa kademu z nich.

    Poznawaem Ameryk nie tylko gwoli zaspokojenia uzasadnionej skd-ind ciekawoci. Chciaem znale tam nauki, z ktrych moglibymy sko-rzysta. Bardzo myliby si kto, kto by uwaa, e w moich intencjach le-ao pisanie panegiryku. Kady, kto przeczyta t ksik, zrozumie, e nie takie byo moje zamierzenie. Nie byo nim take przekonywanie do tej for-my rzdw w ogle, poniewa zaliczam si do ludzi przewiadczonych o za-sadniczej niedoskonaoci praw. Nie byo te moim celem osdzanie, czy rewolucja spoeczna, ktrej rozwj wydaje mi si nieuchronny, jest korzyst-na czy te zgubna dla ludzkoci. Przyjem t rewolucj za fakt dokonany lub dokonania bliski i poszukiwaem narodu, w ktrym osigna najpeniej-szy i w miar niezakcony rozwj. Czyniem to, by jasno zda sobie spraw ze skutkw demokracji oraz dowiedzie si, w jaki sposb mona j uczyni poyteczn dla ludzkoci. Przyznaj, e w Ameryce dostrzegem co wicej ni Ameryk, poniewa dopatrywaem si. w niej wizerunku demokracji ja-ko takiej, jej skonnoci, jej charakteru, jej przesdw i jej namitnoci. Chciaem j pozna po to, by wiedzie przynajmniej, czego si moemy po niej spodziewa i czego z jej strony obawia.

    W pierwszej czci tej ksiki prbuj wic ukaza kierunek, jaki demo-kracja w naturalny sposb nadaa prawom, z chwil gdy zostaa pozosta-wiona sobie samej i nieomal cakowicie wydana na pastw swych instynk-tw; ukaza sposoby dziaania, jakie narzucia rzdowi, oraz w ogle kontro-l, jak sprawowaa nad wszystkimi sprawami spoecznymi. Analizowaem gwarancje, przy pomocy ktrych Amerykanie zapewnili sobie moliwo kierowania ni, zastanawiaem si nad tymi, ktrych zaniedbali, i staraem si zrozumie, co pozwala demokracji rzdzi spoeczestwem.

    W drugiej czci postanowiem opisa wpyw, jaki rwno moliwoci i rzdy demokracji wywieraj na spoeczestwo, jego idee, zwyczaje i oby-czaje. Mam jednak coraz mniej zapau dla tego tematu. Zanim skocz pra-c, ktr postanowiem wykona, moje wysiki oka si prawie zbyteczne. Zapewne wkrtce kto inny zabierze si do sportretowania najbardziej wyra-zistych rysw amerykaskiego charakteru i agodzc ostro wizerunku do-da prawdzie urokw, ktrymi ja nie potrafiem jej przyozdobi.

    Nie wiem, czy udao mi si opisa to, co zobaczyem w Ameryce, lecz ta-ki by mj szczery zamiar i jestem pewien, e nigdy wiadomie nie ulegem potrzebie naginania faktw do teorii, miast teori dostosowywa do faktw.

    Zawsze wtedy gdy mogem wyjani jak kwesti za pomoc dokumen-tw, staraem si siga do tekstw oryginalnych oraz do dzie najbardziej

  • wiarygodnych i cenionych. [...] Gdy szo o pogldy, o zwyczaje polityczne i o obyczaje, staraem si zasiga opinii osb najbardziej wiatych. Gdy zdarzao si, e sprawa bya wtpliwa lub wyjtkowej wagi, opieraem si na zespole wiadectw, nie zadowalajc si jednym.

    Teraz jednak czytelnik musi mi uwierzy na sowo. Na poparcie moich wywodw mogem nieraz cytowa powane nazwiska, ktre s mu znane lub przynajmniej poznania godne, lecz wystrzegaem si tego. W gocinnym domu cudzoziemiec nieraz dowiaduje si rzeczy, ktre gospodarz chciaby ukry nawet przed przyjacielem. W rozmowie z przyjezdnym zdarza mu si bowiem uchybi obowizujcej dyskrecji, poniewa nie obawia si, e jego sowa zostan wykorzystane. Kade takie zwierzenie skrupulatnie zapisa-em, lecz nigdy nie opuci ono mego notatnika. Wol ju, by relacja moja miaa mniejsze powodzenie, nibym mia doczy swe nazwisko do listy tych podrnikw, ktrzy za wspaniaomyln gocinno wywdziczaj si przysporzeniem przykroci i kopotw swoim gospodarzom.

    Wiem, e cho nie szczdziem trudw, ksik t bdzie bardzo atwo skrytykowa, jeeli w ogle kto zechce si tego podj.

    Jednak ci czytelnicy, ktrzy uwanie j przeczytaj, odnajd, jak sdz, w caym dziele myl przewodni, ktra niejako wie wszystkie jego czci. Jednoczenie rnorodno przedmiotw, ktrymi si zajmowaem, jest og-romna i nietrudno bdzie, gdyby kto zechcia, przeciwstawi jaki odosob-niony fakt zespoowi faktw, ktre przytaczam, lub odosobnion myl zes-poowi myli.

    Chciabym, by czytano m ksik w tym samym duchu, w jakim zostaa ona napisana, i by osdzono j wedle oglnego wraenia, jakie pozostawia, jako e sd mj sformuowaem opierajc si nie na pojedynczej przesance, lecz na ogromnej liczbie przesanek.

    Nie naley zapomina i o tym, e autor, ktry pragnie by zrozumiany, zmuszony jest doprowadza sw myl do jej ostatecznych teoretycznych konsekwencji, nieraz do progu faszu i niepodobiestwa. O ile bowiem cza-sem niezbdne jest porzucenie regu logiki w dziaaniu, niepodobna tego uczyni w wywodzie i niemal rwnie trudno jest by niekonsekwentnym w sowach, jak konsekwentnym w dziaaniu.

    Koczc, sam pragn zwrci uwag na to, co wielu czytelnikw uzna za gwn wad tej ksiki. Nie staje ona po niczyjej stronie. Nie pisaem jej z zamiarem suenia jakiej partii lub bronienia kogokolwiek. Chciaem sig-n wzrokiem dalej, ni czyni to partie. Kiedy one myl o jutrze, ja chcia-bym myle o przyszoci.

  • Cz pierwsza

  • ROZDZIA PIERWSZY

    Uksztatowanie powierzchni Ameryki Pnocnej

    Oglne cechy uksztatowania powierzchni Ameryki Pnocnej s atwe do uchwycenia na pierwszy rzut oka.

    Swego rodzaju metodyczny porzdek panuje tu nad rozdziaem ziem i wd, acuchw grskich i dolin. Pord mieszaniny tworw i kracowej rnorodnoci obrazw ujawnia si proste i majestatyczne zaoenie.

    Kraj ten jest niemal rwno podzielony na dwie rozlege czci. Na pno-cy obszar arktyczny, ze wschodu za i zachodu dwa wielkie oceany wyzna-czaj jedn z nich. Idc ku poudniowi tworzy ona trjkt, ktrego nieregularnie wykrelone boki spotykaj si poniej wielkich jezior Kanady. Druga rozpoczyna si tam, gdzie si koczy pierwsza, i rozciga si na pozostae obszary kontynentu.

    Jedna chyli si z lekka ku biegunowi, druga ku rwnikowi. Obszary pierwszej krainy schodz ku pnocy pochyoci tak nieznaczn,

    e mona prawie powiedzie, i tworz rwnin. Na tej ogromnej paszczy-nie nie ma ani wysokich gr, ani gbokich dolin.

    Wody wij si tu w sposb jakby przypadkowy. Rzeki si przeplataj, spotykaj i oddalaj od siebie, by odnale si znowu, gin w wielkich bag-nach, bdz w wilgotnym labiryncie swych zakoli, by po niezliczonych me-andrach znale ujcie w polarnych morzach. Wielkie jeziora ograniczajce t krain nie s uwizione, jak wikszo jezior starego wiata, midzy wzgrzami lub skaami. Ich brzegi s paskie i wznosz si tylko o kilka stp nad poziom wody. Kade z nich jest niby wielka misa napeniona po brzegi. Najlejsze zmiany w strukturze globu rozlayby ich wody ku biegunowi lub ku morzom tropikalnym.

    Druga kraina jest bardziej zrnicowana i lepiej przystosowana do tego, by sta si sta siedzib czowieka. Dwa dugie acuchy grskie przecinaj j na caej przestrzeni: jeden, zwany Apallachami, cignie si wzdu wyb-rzey Oceanu Atlantyckiego, drugi biegnie rwnolegle do Pacyfiku.

    Obszar zamknity pomidzy dwoma acuchami gr liczy 228 343 mile kwadratowe. Jego powierzchnia jest wic okoo szeciu razy wiksza od powierzchni Francji.

    Ta rozlega ziemia stanowi jedn wielk dolin, ktra schodzi z zaokrg-lonych szczytw Apallachw, by nastpnie wznie si, nie napotykajc przeszkd, a ku wierzchokom Gr Skalistych.

  • Po dnie doliny pynie ogromna rzeka. Ku niej wanie zbiegaj si ze wszystkich stron wody spywajce z gr.

    Na pamitk dalekiej ojczyzny nazwali j niegdy Francuzi rzek w. Ludwika, a Indianie w swym barwnym jzyku dali jej imi Ojca Wd, czyli Missisipi.

    Missisipi ma swe rda na granicy dwch krain, o ktrych mwiem, w grnej czci dzielcego je paskowyu.

    W pobliu bierze pocztek inna rzeka, ktra uchodzi potem do mrz polarnych. Sama Missisipi wydaje si czasem niepewna drogi, ktr ma obra: wielokrotnie kluczy po wasnych ladach i dopiero zwolniwszy biegu pord jezior i rozlewisk decyduje si statecznie pyn na poudnie.

    To spokojna w gliniastym leu, ktre wyrzebia dla niej natura, to znw wezbrana przez burze, Missisipi nawadnia ziemie na dugoci ponad tysica mil.

    Ju w odlegoci szeciuset mil od ujcia Missisipi osiga redni gbo-ko pitnastu stp, a trzystutonowe statki wpywaj w gb ldu na odleg-o okoo dwustu mil.

    Pidziesit siedem wielkich spawnych rzek przynosi jej swe wody. Wrd dopyww Missisipi jest jedna rzeka liczca tysic trzysta mil dugo-ci, jedna liczca dziewiset, jedna szeset, jedna piset i cztery po dwiecie mil, nie mwic ju o niezliczonej mnogoci strumieni zbiegaj-cych si zewszd, by zgubi si w jej nurcie.

    Dolina, ktr nawadnia Missisipi, wydaje si stworzona dla niej samej. Rzeka wedle woli rozdziela zo i dobro, jest w swej dolinie bogiem. Przy-roda roztoczya wok niej sw nieprzebran podno, w miar za oddala-nia si od brzegw ulegaj wyczerpaniu urodzajne siy, ziemia uboeje, wszystko marnieje lub ginie. Wielkie konwulsje globu nigdzie nie zostawiy tak wyranych ladw jak w dolinie Missisipi. Wygld tego kraju wiadczy o pracy wd. Jego jaowo i jego obfito s dzieem rzek. Fale pierwotne-go oceanu zgromadziy na dnie doliny wielkie zoa urodzajnej ziemi i zdo-ay je jeszcze wyrwna. Na prawym brzegu rzeki spotyka si ogromne rwniny, gadkie niby powierzchnia pola, przez ktre oracz przeszed z bro-n. Bliej gr ziemia staje si natomiast coraz bardziej nierwna i jaowa: teren jest jakby podziurawiony w wielu miejscach, a pierwotne skay stercz tu i tam, podobne kociom szkieletu, ktrego ciao i minie pochon ju czas. Granitowy wir i kamienie przernych rozmiarw pokrywaj ziemi, a skro tych przeszkd nieco rolin zdoao wypuci swe pdy wyglda to jak pole uprawne pokryte szcztkami potnej budowli. Przygldajc si tym kamieniom i piaskowi atwo zauway analogi midzy ich substancj a materi, ktra posuya za budulec suchym i spkanym wierzchokom Gr Skalistych. Zepchnwszy ziemi w gb doliny wody uniosy zapewne ze so-

  • b odamy ska i toczyy je obok siebie, by wreszcie, pokruszywszy jedne o drugie, usa podne gr szcztkami oderwanymi ze szczytw.

    Zwaywszy to wszystko, dolina Missisipi jest najwspanialsz z siedzib, ja-kie Bg kiedykolwiek przygotowa czowiekowi do zamieszkania, a jednak mona powiedzie, e stanowi ona dotd ogromn ziemi dziewicz.

    Na wschodnim stoku Apallachw, pomidzy podnem gr a Oceanem Atlantyckim, rozciga si duga wstga ska i piasku, ktrych morze, zda si, cofajc si zaniechao. Teren ten ma rednio jedynie czterdzieci osiem mil szerokoci, lecz liczy sobie trzysta dziewidziesit mil dugoci. W tej cz-ci kontynentu amerykaskiego ziemia z trudem poddaje si zabiegom rolni-ka. Rolinno jest tu marna i monotonna.

    Na tym wanie niegocinnym brzegu skupiy si z pocztku wysiki ludz-kiej przemylnoci. Na tym pasku jaowej ziemi powstay i wzrosy angiel-skie kolonie, ktre miay sta si kiedy Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Tam wanie jeszcze do dzisiaj tkwi centrum wadzy, podczas gdy na zacho-dzie gromadz si niezauwaalnie najprawdziwsze zacztki wielkiego naro-du, do ktrego bez wtpienia naley przyszo kontynentu.

    Europejczycy, ktrzy przybili do brzegw Antyli, a pniej do wybrzey Ameryki Poudniowej, odnieli wraenie, e zostali przeniesieni do bajecz-nej krainy opiewanej przez poetw. Morze skrzyo si ogniami tropikw, a niezwyka przezroczysto wd ukazywaa po raz pierwszy oczom eglarzy gbi jego otchani. Gdzieniegdzie wida byo mae wonne wyspy, ktre zdaway si pyn niby kosze kwiatw po spokojnej powierzchni oceanu. Wszystko, co w tych zaczarowanych miejscach ukazywao si oku, zdawao si by stworzone dla czowieka i dla jego uciech. Wikszo drzew uginaa si pod ciarem pokrzepiajcych owocw, mniej za uyteczne czaroway wzrok blaskiem i rnorodnoci swych barw. W lesie pachncych drzew cytrynowych, dzikich figowcw, okrgolistnych mirtw, akacji, oleandrw, wrd drzew obwieszonych kwitncymi pnczami lian mnogo nieznanych w Europie ptakw lnia skrzydami z purpury i lazuru i wplataa koncert swych gosw w muzyk natury wypenionej ruchem i yciem.

    Pod tym olniewajcym paszczem krya si mier, lecz wcale jej nie do-strzegano. W powietrzu tropikw unosi si nieokrelony, podniecajcy flu-id, ktry wic ludzi z dniem dzisiejszym, pozwala beztrosko zapomnie o przyszoci.

    Cakiem inne wraenie sprawiaa Ameryka Pnocna: wszystko w niej by-o powane, uroczyste i budzce szacunek. Wydawa si mogo, e zostaa stworzona, by sta si siedliskiem rozumu, tak jak Ameryka Poudniowa pomieszkaniem zmysw.

    Niespokojny i mglisty ocean okala jej wybrzea, spina j pas granito-wych ska i piaszczystych brzegw; pokrywajce je lasy pospnie i melan-

  • cholijnie szumiay listowiem, a rosy w nich jedynie sosny, modrzewie, wi-zy, dzikie drzewa oliwne i laurowe.

    Po przebyciu tej pierwszej strefy wdrowiec zanurza si w cienist pusz-cz wntrza kraju. Spotyka tu najwiksze drzewa, jakie rosn na obu p-kulach. Platany, surmie, klony cukrowe, topole kanadyjskie splatay swe ga-zie z konarami dbw, bukw i lip.

    Podobnie jak w zamieszkaych lasach Starego wiata, mier dokonywaa tu nieustannych zniszcze, lecz nikt nie stara si usun pozostawionych przez ni szcztkw. Gromadziy si wic jedne na drugich; czas nie nada zamienia ich w proch i przygotowa miejsca dla nastpnych. Lecz w sa-mym rodku zniszcze wysiek odradzania trwa nieprzerwanie. Poprzez obumare zoa przedostaway si ku wiatu pnce roliny i najrniejsze trawy i cielc si po powalonych pniach wciskay si zwinnie w ich prch-no, podwaajc i kruszc zbutwia kor, by torowa drog swym modym pdom. Tak wic mier spieszya poniekd na pomoc yciu. ycie i mier mierzyy si ze sob i, zda si, pragny poczy i splta ze sob swe dzie-a.

    Tysice strumieni, ktrych biegiem nie pokierowaa jeszcze ludzka prze-mylno, utrzymywao wieczn wilgo w gbokim mroku lasw. Wida byo zaledwie nieco kwiecia, troch dzikich owocw i ptactwa.

    Cisz przyrody zakca jedynie odgos upadku powalonego wiekiem drzewa, szum wodospadu, porykiwanie bawow.

    Na wschd od wielkiej rzeki lasy czciowo znikay, zastpione przez bezkresne ki. Czyby natura w swej bezgranicznej rnorodnoci zaprze-staa wysiewu drzew na tych urodzajnych polach, czy moe raczej las, ktry je pokrywa, zosta niegdy zniszczony rk czowieka? Ani legendy, ani naukowe badania nie zdoay tego dotd wyjani.

    Te ogromne pustkowia nie byy jednak zupenie pozbawione obecnoci czowieka. W cieniu lasw i wrd pastwisk prerii koczoway od wiekw nieliczne plemiona. Dzikie ludy yjce na przestrzeniach od ujcia rzeki w. Wawrzyca a do delty Missisipi, od Oceanu Atlantyckiego a do Pacyfiku, wykazyway wiele cech wsplnych, ktre dowodziy ich jednolitego pocho-dzenia. A przy tym rniy si wielce od wszystkich znanych ras: ludzie ci nie byli ani biali jak Europejczycy, ani ci jak wikszo Azjatw, ani cza-rni jak Murzyni. Skra ich bya czerwona, wosy dugie i byszczce, wargi wskie, a koci policzkw niezwykle wydatne. Jzyki, ktrymi mwiy dzi-kie plemiona tego kraju, rniy si midzy sob sowami, lecz stosoway te same reguy gramatyczne. Reguy te znacznie rniy si od zasad, ktre uwaano wwczas za rzdzce powstawaniem ludzkich jzykw.

    Narzecze Amerykanw zdawao si by wynikiem zupenie nowych zwi-zkw sownych i dowodzio u swych twrcw wysiku inteligencji, do kt-rego Indianie teraniejsi nie byliby chyba zdolni.

  • Ukad spoeczny tych ludw rni si take pod wieloma wzgldami od stosunkw znanych w Starym wiecie; wygldao na to, e mnoyy si one swobodnie w swych ostpach nie zaznajc kontaktu z bardziej cywilizowan ras. A wic nie spotykao si u nich tych wtpliwych i niespjnych poj dobra i za oraz tego gbokiego zepsucia, jakie u ogadzonych narodw, ktre powrciy do stanu barbarzystwa, zwyko czy si z ciemnot i pry-mitywnoci obyczajw. Indianin wszystko zawdzicza sobie; jego cnoty, uomnoci i przesdy byy jego wasnym dzieem, rs zgodnie z surow nie-zalenoci swej natury.

    W krajach cywilizowanych grubiastwo czowieka z ludu nie bierze si jedynie std, e jest on ciemny i biedny, lecz std, i bdc ciemnym i bied-nym styka si na co dzie z ludmi owieconymi i bogatymi.

    Obraz wasnej niedoli i saboci, porwnywany stale ze szczciem i si innych ludzi, budzi w jego sercu jednoczenie gniew i strach. Poczucie ni-szoci i zalenoci drani go i upokarza. Ten stan duszy znajduje odbicie w obyczajach oraz w sposobie wyraania si, a czowiek taki staje si bezczel-ny i uniony zarazem.

    Prawd tych sw potwierdza prosta obserwacja. W krajach rzdzonych przez arystokracj lud jest bardziej ordynarny ni gdziekolwiek indziej, w zasobnych miastach bardziej ni na wsi.

    Tam, gdzie zdarzaj si ludzie moni i bogaci, biedni i sabi czuj si jak-by przytoczeni wasn niszoci i nie znajdujc sposobu na zdobycie rw-noci trac cakowicie wiar w siebie oraz ludzk godno.

    To rozdranienie, wynike z nierwnoci, nie istnieje w stanie dzikim: In-dianie, bdc ciemnymi i biednymi, s wszyscy rwni i wolni.

    W chwili przybycia Europejczykw krajowiec z Ameryki Pnocnej nie zna jeszcze ceny bogactwa i okazywa obojtno wobec dobrobytu, jaki przynosi ono czowiekowi cywilizowanemu. Nie byo w nim wwczas nic gruboskrnego, przeciwnie, w jego sposobie zachowania panowaa powci-gliwo i rodzaj arystokratycznej uprzejmoci.

    agodny i gocinny w czasie pokoju, w czasie wojny bezlitosny na sposb przekraczajcy granice ludzkiego okruciestwa, gotw by Indianin wysta-wi si na ryzyko mierci godowej dla ratowania obcego, ktry z wieczora zapuka do jego drzwi; i potrafi take wasnymi rkami rozdziera drgajce czonki jeca. Najsynniejsze staroytne republiki nie oglday wikszej od-wagi, dumniejszych serc, bardziej nieugitego umiowania swobody od tych, ktre kryy wwczas dzikie lasy Nowego wiata.

    Przybicie Europejczykw do brzegw Ameryki Pnocnej nie uczynio wielkiego wraenia, a ich obecno nie wzbudzia zawici ni strachu. Jaki wpyw mogli oni wywrze na tych ludzi? Indianin umia y nie majc co je, cierpie nie skarc si i umrze piewajc. Jak wszyscy inni czonko-wie wielkiej ludzkiej rodziny, ci dzicy ludzie wierzyli w istnienie lepszego

  • wiata i wielbili pod rnymi imionami Boga, stworzyciela wszechwiata. Pojcia, jakie mieli o wielkich prawdach rozumu, byy proste i filozoficzne.

    Jakkolwiek prymitywny wydawaby si lud, ktry tu opisujemy, przed nim y niewtpliwie w tym kraju inny, bardziej cywilizowany i doskonalszy pod kadym wzgldem.

    Niejasne, cho rozpowszechnione u wszystkich indiaskich plemion wyb-rzey Atlantyku podanie poucza nas, i siedziba tego ludu znajdowaa si niegdy na zachd od Missisipi. Wzdu wybrzey Ohio oraz w caej wew-ntrznej dolinie kontynentu spotyka si do dzi pagrki wzniesione rk czowieka. W rodku mona podobno znale ludzkie koci, dziwne narz-dzia, bro i wszelkiego rodzaju metalowe przybory przywodzce na myl praktyki nie znane obecnie yjcym plemionom.

    Dzisiejsi Indianie nie potrafi nic powiedzie na temat historii tego niez-nanego ludu. Indianie za, ktrzy yli trzysta lat temu, w czasach odkrycia Ameryki, rwnie nie przekazali niczego, co mogoby posuy choby do sformuowania hipotezy. Nietrwae, ale wci odradzajce si dokumenty pierwotnego wiata, jakimi s legendy, rwnie nie rzucaj na to wiata. Na tej ziemi yy jednak tysice naszych blinich i nie sposb w to wtpi. Kie-dy przybyli, skd pochodzili, jakie byy ich losy i historia, jak wreszcie zgi-nli? Nikt nie jest w stanie tego powiedzie.

    Rzecz dziwna! S ludy, ktre tak bez reszty znikny z powierzchni ziemi, e nawet ich imi zostao zapomniane. Ich jzyki zaniky, chwaa rozpyna si niby dwik pozbawiony echa, lecz kady z nich pozostawi przynaj-mniej grb na pamitk swego istnienia. Tak wic pord wszystkich doko-na czowieka najtrwalszym jeszcze okazuje si to, ktre stanowi najlepsze wiadectwo jego nicoci i jego ndzy!

    Cho wielki kraj, ktry opisaem, by zamieszkany przez liczne plemiona krajowcw, mona nie bez racji powiedzie, e w czasach swego odkrycia stanowi jeszcze pustkowie. Indianie zajmowali go, lecz go nie posiadali. Czowiek przywaszcza sobie ziemi uprawiajc j, pierwsi za mieszkacy Ameryki Pnocnej yli z oww. Ich nieprzejednane przesdy, nieposkro-mione namitnoci, ich uomnoci, a jeszcze bardziej moe ich surowe cno-ty, skazyway ich na nieuchronn zagad. Proces zagady tych ludw rozpo-cz si w dniu, w ktrym Europejczycy przybili do brzegw Ameryki, i po-stpowa odtd, dobiegajc koca w naszych czasach. Opatrzno, umieci-wszy je pord bogactw Nowego wiata, powierzya im ten kraj na krtko; przebywali tam poniekd tymczasowo. Wybrzea, tak dobrze przysposo-bione do handlu i przemysu, gbokie rzeki i niewyczerpane skarby doliny Missisipi sprawiay, e cay ten kontynent wyglda wwczas jak pusta jeszcze koyska wielkiego narodu.

    Wanie na tej ziemi mieli ludzie cywilizowani rozpocz budow spoe-czestwa opartego na nowych zasadach oraz, stosujc po raz pierwszy teorie

  • dotd nieznane lub uwaane za niemoliwe do wprowadzenia w ycie, da wiatu widowisko, do ktrego nie przygotowaa go historia czasw minio-nych.

  • ROZDZIA DRUGI

    O pocztkach Stanw Zjednoczonych i o ich znaczeniu dla przyszoci Angloamerykanw

    Narodzi si czowiek. Pierwsze lata jego ycia mijaj niezauwaalnie wrd zabaw i zatrudnie dziecistwa. Czowiek ronie, dojrzewa, wreszcie wiat staje przed nim otworem. Nawizuje kontakt z innymi ludmi. Ww-czas po raz pierwszy przygldamy mu si baczniej i wydaje nam si, i Dos-trzegamy ksztatujcy si zalek uomnoci i zalet jego wieku dojrzaego.

    I tutaj, jeli si nie myl, tkwi wielki bd. Zatrzymajmy si na chwil i przyjrzyjmy bacznie dziecku, kiedy jest jesz-

    cze w ramionach matki. Spjrzmy, jak wiat zewntrzny odbija si po raz pierwszy w mtnym jeszcze lustrze jego umysu, zauwamy pierwsze zja-wiska, ktre rzucaj si mu w oczy, przysuchajmy si pierwszym sowom rozbudzajcym jego upion zdolno mylenia, bdmy wiadkami pierw-szej walki, jakiej bdzie musiao sprosta, a wtedy dopiero zrozumiemy, skd wziy si przesdy, nawyki i namitnoci, ktre zawadn jego yciem. Czowiek bowiem, by tak rzec, formuje si ju w koysce.

    W wypadku narodw rzeczy maj si podobnie. Nosz one zawsze lady swych pocztkw. Okolicznoci, jakie towarzyszyy ich narodzinom i umo-liwiy ich rozwj, wpywaj potem na ich dalsze dzieje.

    Gdybymy mogli dotrze do pocztkw spoeczestw i zapozna si z pie-rwszymi dokumentami ich historii, nie wtpi, i daoby si w nich odczyta pierwsz przyczyn przesdw, zwyczajw i gwnych namitnoci, sowem wszystkiego, co skada si na cao zwan charakterem narodowym. Udao-by si wwczas wyjani praktyki, ktre dzisiaj wydaj si przeciwne panu-jcym obyczajom, i prawa sprzeczne z oglnie przyjtymi zasadami, zrozu-mie pojawiajce si niekiedy w spoeczestwie niespjne pogldy, podobne resztkom porwanego acucha zwisajcym ze sklepienia dawnej budowli, ktre niczego ju dzi nie dwigaj. Wyjanilibymy w ten sposb losy pew-nych narodw, ktre nieznana sia zdaje si wlec ku nieodgadnionym przez-naczeniom. Dotd jednak badania takie byy niemoliwe z powodu braku faktw. Zmys analizy rozwija si u narodw w miar ich starzenia si i kie-dy pochylay si wreszcie nad wasn koysk, czas okrywa j ju mg, ciemnota za i duma baniami, poza ktrymi ukrywaa si prawda.

    Ameryka jest jedynym krajem, w ktrym udao si ledzi spokojny i na-turalny rozwj spoeczestwa a take okreli pitno, jakie pochodzenie Sta-nw wycisno na ich dalszych losach.

  • Emigranci, ktrzy przybywali w rnych okresach, by osiedli si na tery-torium nalecym dzi do Stanw Zjednoczonych, rnili si midzy sob pod wieloma wzgldami. Mieli odmienne cele i rzdzili si wedle odmien-nych zasad.

    Mieli jednak pewne cechy wsplne i wszyscy znajdowali si w podobnej sytuacji.

    Wsplnota jzyka jest zapewne najsilniejszym i najtrwalszym ze zwiz-kw, jakie mog czy ludzi. Wszyscy emigranci mwili tym samym jzy-kiem, byli wszyscy dziemi jednego narodu. Urodzeni w kraju, w ktrym od stuleci toczya si walka midzy stronnictwami i w ktrym poszczeglne fra-kcje zmuszone byy kolejno chroni si pod opiek prawa, odebrali politycz-n edukacj w twardej szkole, a pojcie prawa oraz zasad prawdziwej wol-noci byo wrd nich bardziej rozpowszechnione ni u wikszoci narodw Europy. W czasach pierwszych emigracji system gmin miejskich, ten podny zalek wolnych instytucji, przenikn ju gboko do angielskich obycza-jw, a dogmat suwerennoci ludu leg u podstaw monarchii Tudorw.

    W wiecie chrzecijaskim toczyy si wwczas walki religijne. Anglia ze szczeglnym zapamitaniem rzucia si w ich nurt. Jej mieszkacy zawsze odznaczali si powag i rozsdkiem, teraz jednak stali si surowi i doktry-nerscy. Podczas tych ideowych walk ludzie zdobywali wiedz, pogbiali sw kultur umysow. Poniewa wiele rozprawiano o religii, obyczaje stay si czystsze. Wszystkie te cechy narodu znalazy odbicie w charakterze jego synw, ktrzy przybyli na przeciwlegy brzeg oceanu w poszukiwaniu no-wych losw.

    A oto pewne spostrzeenie, do ktrego jeszcze wrcimy, a ktre odnosi si nie tylko do Anglikw, lecz do Francuzw, Hiszpanw i wszystkich Eu-ropejczykw, kolejno urzdzajcych si na wybrzeach Nowego wiata. Wszystkie kolonie europejskie zawieray w sobie jeeli nie w peni rozwi-nit demokracj, to w kadym razie jej zarodek. Zoyy si na to dwie przyczyny: ju w chwili opuszczenia ojczyzny emigranci nie ywili w zasa-dzie przekonania o wyszoci jednych ludzi nad innymi. Na wygnanie nie udaj si bynajmniej ludzie moni i szczliwi, bieda za i nieszczcie s najskuteczniejsz, jak znamy, rkojmi rwnoci. Potem zdarzyo si jed-nak wielokrotnie, e w nastpstwie walk politycznych czy religijnych wielcy panowie rwnie docierali do Ameryki. Stworzono prawa majce na celu ustanowienie hierarchii spoecznej, lecz szybko stao si jasne, e arystokra-cja ziemska nie przyjmie si na kontynencie amerykaskim. Przekonano si, i karczowanie tej opornej ziemi wymaga staych i skupionych wysikw samego jej waciciela. Bywao, e nawet wykarczowana ju ziemia nie ro-dzia dostatecznej iloci podw, by wzbogaci jednoczenie i swego waci-ciela, i pracujcego na niej rolnika. Skutkiem tego ziemia ulega podziaowi

  • na mae posiadoci, ktre byy uprawiane rkami samych wacicieli. Ot arystokracja chwyta si wanie ziemi, do ziemi si przywizuje i ziemia sta-nowi jej oparcie. Nie same przywileje i nie urodzenie stanowi o arystokra-cji, lecz dziedzicznie przekazywana wasno ziemska. W jakim kraju mog wspistnie ogromne fortuny i wielka ndza, lecz jeeli te fortuny nie s oparte na wasnoci ziemskiej, to nie ma tam arystokracji we waciwym sensie tego sowa, chocia s biedni i bogaci.

    W okresie swego powstawania wszystkie kolonie angielskie tworzyy wic jakby jedn rodzin. Zasada, na ktrej opierao si ich istnienie, zdawa-a si je predestynowa do rozwijania wolnoci, lecz nie arystokratycznej wolnoci ojczystej, tylko wolnoci buruazyjnej i demokratycznej, ktrej doskonay wzr nie istnia jeszcze w historii wiata.

    To oglne zabarwienie skadao si jednak z wielu odrbnych odcieni, ktrych nie mona pomin.

    W wielkiej rodzinie angloamerykaskiej naley odrni dwie gwne gazie, ktre do dzi si rozrastaj i dotychczas cakowicie si jeszcze ze sob nie sploty. Jedna z nich rozwija si na poudniu, druga na pnocy.

    Pierwsza kolonia angielska powstaa w Wirginii. Emigranci przybyli tam w 1607 roku. W Europie panowao wwczas przekonanie, i kopalnie zota i srebra stanowi o bogactwie narodw. Ta zgubna myl bardziej zuboya pochonite ni narody i zniszczya wicej istnie ludzkich w Ameryce ni wojna i wszystkie niesprawiedliwe prawa razem wzite. Wysyano wic do Wirginii poszukiwaczy zota; byli to ludzie biedni i nieokrzesani, ktrych niespokojny i nieokiezany duch zakci dziecice lata kolonii i czyni nie-pewnym jej rozkwit. Za nimi napywali rzemielnicy i rolnicy, a wic ludzie spokojniejsi i wyszej prby, lecz pod adnym wzgldem nie wznoszcy si ponad poziom niszych klas angielskich. Ani jedna szlachetniejsza myl, ani jeden zamys pozbawiony motywu korzyci materialnej nie przywieca powstajcym koloniom. Ledwie zaoono koloni, ju wprowadzano niewol-nictwo, i by to wanie podstawowy fakt, ktry mia wywrze ogromny wpyw na charakter, prawa i ca przyszo Poudnia.

    Niewolnictwo, jak pokaemy w dalszych rozwaaniach, bezczeci prac i wprowadza do spoeczestwa prniacze obyczaje, a wraz z nimi ciemnot i pych, ndz i luksus. Niewolnictwo osabia si umysu i usypia ludzk aktywno. Jego wpyw, skojarzony z cechami angielskiego charakteru, poz-wala wytumaczy obyczaje i ukad spoeczny Poudnia.

    Na Pnocy, na tej samej angielskiej kanwie, powstaway inne cakiem od-cienie. Niech mi bdzie wolno przytoczy kilka szczegw.

    Wanie w angielskich koloniach Pnocy, lepiej znanych pod nazw sta-nw Nowej Anglii, skojarzone zostay ze sob dwie lub trzy idee o zasad-niczym znaczeniu, ktre dzi stanowi podstaw dla spoecznej myli Sta-nw Zjednoczonych.

  • Zasady waciwe Nowej Anglii rozprzestrzeniy si najpierw na stany s-siednie, pniej stopniowo docieray do najdalszych, by w kocu, jeeli mona tak si wyrazi, przenikn ca federacj. Obecnie wywieraj wpyw poza jej granicami, w caym wiecie amerykaskim. Cywilizacja Nowej An-glii bya jak ogniska zapalone na wierzchokach gr, ktre promieniujc wok siebie ciepem, blaski swe rzucaj na kresy horyzontu.

    Zaoenie Nowej Anglii byo zjawiskiem zupenie nowym; wszystko byo w nim szczeglne i niepowtarzalne.

    Pierwszymi mieszkacami niemal wszystkich kolonii byli albo ludzie nie-wyksztaceni i biedni, ktrych ndza i niepowodzenie wygnay z rodzinnego kraju, albo chciwi spekulanci i przedsibiorcy. S na wiecie kolonie, ktre nie mog si poszczyci nawet takimi pocztkami: San Domingo zostao za-oone przez piratw, a zaludnianiem Australii do dzi dnia zajmuj si an-gielskie sdy.

    Emigranci za, ktrzy osiedlili si w Nowej Anglii, w swej ojczynie nale-eli wszyscy do klas zamoniejszych. Zgromadzenie si ich na ziemi ame-rykaskiej spowodowao ju od samego pocztku powstanie szczeglnego zjawiska, jakim byo spoeczestwo bez wielkich panw i bez ludu oraz waciwie bez biednych ani bogatych. Jeeli wzi pod uwag odpowiednie proporcje, byo to spoeczestwo bardziej owiecone od ktregokolwiek ze wspczesnych narodw europejskich. Wszyscy ci ludzie, by moe bez wy-jtku, odebrali do znaczn edukacj, a wielu z nich dao si pozna ju w Europie dla swej wiedzy i talentw. Podczas gdy inne kolonie byy zakada-ne przez bezdomnych poszukiwaczy przygd, emigranci Nowej Anglii przy-wieli ze sob podziwu godne podstawy porzdku i moralnoci i na nie zamieszkan ziemi udawali si wraz ze swymi onami i dziemi. Tym jed-nak, co najbardziej rnio ich od pozostaych osadnikw, by sam cel przed-siwzicia. Nie konieczno bowiem zmusia ich do opuszczenia kraju, gdy pozostawiali tam godn pozazdroszczenia pozycj spoeczn i zapewnione rodki do ycia. Do Nowego wiata nie przybywali take po to, by poprawi sw sytuacj lub pomnoy swe bogactwa. Odmwili sobie aski ycia w oj-czynie po to, by zaspokoi potrzeb czysto duchow. Naraajc si na nie-uchronne niedole wygnania, pragnli doprowadzi do tryumfu pewnej idei.

    Ci emigranci, lub jak sami siebie najlepiej nazwali, pielgrzymi (pilgrims), naleeli do angielskiej sekty, ktrej dla surowoci zasad nadano nazw pury-taskiej. Purytanizm nie by jedynie doktryn religijn; w wielu pogldach zblia si do najbardziej skrajnych teorii demokratycznych a republika-skich. Najniebezpieczniejszych wrogw zyska sobie wanie z tego powodu. Przeladowani przez ojczysty rzd purytanie, ktrych surowe zasady byy nieustannie obraane przez codzienne praktyki rodzimego spoeczestwa, poszukiwali ziemi dostatecznie barbarzyskiej i zapomnianej od wiata, by mona byo na niej y po swojemu i swobodnie chwali Boga.

  • Nie naley sdzi, e pobono purytanw miaa czysto doktrynerski charakter ani e bya obca codziennym ludzkim sprawom. Purytanizm, jak si rzeko, by w niemal rwnym stopniu polityczn teori co doktryn reli-gijn. Pierwsz trosk emigrantw, zaledwie przybili do niegocinnego brze-gu, byo zorganizowanie si w spoeczestwo. Sporzdzili natychmiast nas-tpujcy dokument:

    My, niej podpisani, ktrzy dla chway boej, dla rozkwitu wiary chrzecijaskiej i dla honoru naszej ojczyzny przedsiwzilimy zaoenie pierwszej kolonii na tych odlegych wybrzeach, za wzajemn i uroczyst zgod postanawiamy niniejszym wobec Boga, e utworzymy z siebie Spo-eczestwo polityczne w celu rzdzenia si i pracy nad wypenianiem na-szych celw. Na mocy tej umowy postanawiamy ogosi prawa, ustawy i za-rzdzenia oraz w miar potrzeby powoa urzdnikw, ktrym przyrzekamy poddanie i posuszestwo.

    Dziao si w to w 1620 roku. Poczwszy od tej chwili emigracja ju nie ustaa. Namitnoci religijne i polityczne, ktre rozdzieray krlestwo bry-tyjskie podczas panowania Karola I, dostarczay corocznie Ameryce nowych gromad sekciarzy. Ognisko purytanizmu w dalszym cigu znajdowao si w Anglii wrd klas rednich, i z klas rednich pochodzia wikszo emigran-tw. Ludno Nowej Anglii wzrastaa w liczb i podczas gdy w starej ojczy-nie hierarchia spoeczna wci jeszcze dzielia ludzi w sposb bezwzgl-dny, kolonia stawaa si niepowtarzalnym przykadem jednolitego spoecze-stwa. Ze starego feudalnego spoeczestwa wyonia si w caej wielkoci i sile demokracja, o jakiej staroytno nie miaa marzy.

    Rzd angielski, rad pozby si zalkw niepokoju i nowych rewolt, bez trudnoci zgadza si na liczne emigracje. Sprzyja im nawet ze wszystkich si i zdawa si niemal nie interesowa losem ludzi, ktrzy udawali si do Ameryki w poszukiwaniu schronienia przed jego twardym prawem. Rzek-by, i rzd traktowa Now Angli jako ziemi oddan rojeniom wyobrani, ktr naley pozostawi swobodnym prbom nowatorw.

    Kolonie angielskie cieszyy si zawsze wiksz wolnoci wewntrzn i wiksz niezalenoci polityczn od kolonii zakadanych przez inne naro-dowoci i to by jeden z gwnych powodw ich pomylnego rozwoju. Ta zasada wolnoci nigdzie nie bya jednak stosowana rwnie konsekwentnie jak w stanach Nowej Anglii.

    Przygldajc si pierwszym dokumentom historycznym i prawnym Nowej Anglii, nieatwo jest dopatrze si wizw, ktre czyy emigrantw z krajem przodkw. Sporzdzaj oni akty suwerennoci, mianuj urzdnikw,

  • zawieraj pokj i wypowiadaj wojn, wydaj porzdkowe zarzdzenia i na-daj sobie prawa tak, jakby byli zaleni wycznie od Boga.

    Nie ma nic bardziej szczeglnego i zarazem bardziej pouczajcego od pra-wodawstwa tego okresu i tutaj przede wszystkim naley szuka rozwizania wielkiej zagadki spoecznej, jak Stany Zjednoczone s dzisiaj.

    Jednym z najbardziej charakterystycznych wrd tych dokumentw jest kodeks prawny, ktry may stan Connecticut nada sobie w 1650 roku.

    Prawodawcy z Connecticut zajli si najpierw prawem karnym i wpadli na szczeglny pomys, by zaczerpn jego przepisy z Pisma witego:

    Ktokolwiek chwali bdzie innego Boga nad Pana Naszego rozpoczy-naj bdzie skazany na mier.

    Nastpuje dziesi lub dwanacie podobnych artykuw zapoyczonych dosownie z Ksigi Powtrzonego Prawa, z Ksigi Wyjcia i z Ksigi Kap-askiej.

    Blunierstwo, czarnoksistwo, cudzostwo i gwat s rwnie karane mierci. Zniewaenie rodzicw przez syna zasuguje na t sam kar. Tak oto prawa prymitywnego i na wp cywilizowanego ludu zastosowano do owieconego spoeczestwa, w ktrym panoway agodne obyczaje. Tote nie byo nigdy prawa, ktre by w rwnym stopniu szafowao mierci i sto-sowao t kar do rwnie maej liczby winnych.

    Formuujc takie artykuy prawa karnego prawodawcy troszczyli si prze-de wszystkim o podtrzymanie moralnoci i dobrych obyczajw w spoecze-stwie. Dlatego zajmowali si stale sprawami sumienia i nie byo prawie grzechw, ktrych by w kocu nie poddali urzdowej karze. Czytelnik mg zauway, z jak surowoci to prawo traktowao cudzostwo i gwat. Prze-stawanie ludzi nie zwizanych maestwem byo surowo pitnowane. S-dzia mia prawo zastosowa w stosunku do winnych jedn z trzech kar: grzywn, chost lub maestwo, i jeeli wierzy rejestrom dawnych sdw w New Haven, procesy tego rodzaju nie naleay do rzadkoci. Pod dat 1 maja 1650 roku znajdujemy tam wyrok grzywny i nagany zastosowany do modej dziewczyny, ktr oskarono o kilka zbyt swobodnych sw oraz o to, e pozwolia si pocaowa. Kodeks z 1650 roku obfituje w rodki pre-wencyjne. Lenistwo i pijastwo s w nim surowo karane. Oberystom nie wolno sprzedawa adnemu klientowi wicej ni pewn okrelon ilo wi-na. Grzywna i chosta oczekuj winnego zwykego kamstwa, jeeli okazao si ono szkodliwe. W innych za stanach prawodawcy, zapomniawszy cako-wicie o wielkich zasadach religijnej wolnoci, ktre sami gosili w Europie, pod kar grzywny zmuszaj ludzi do uczestnictwa w mszy i posuwaj si do cigania surowymi karami, a czsto i kar mierci, chrzecijan, ktrzy pra-gn chwali Boga w innym obrzdku ni ich wasny. Gorliwo prawodaw-cw w dziedzinie zakazw doprowadzia ich nieraz do zajmowania si spra-wami nie licujcymi z ich godnoci. W tym samym kodeksie znajdujemy

  • prawo zabraniajce uywania tytoniu. Nie naley przy tym zapomina, e te dziwaczne i tyraskie prawa nie byy przez nikogo narzucone, e zostay przegosowane przy swobodnym udziale wszystkich zainteresowanych oraz e obyczaje byy wwczas jeszcze surowsze i bardziej purytaskie od praw. W 1649 roku w Bostonie powstaje szacowne stowarzyszenie przyjmujce za cel zapobieganie modnemu obyczajowi noszenia dugich wosw.

    Takie odchylenia przynosz niewtpliwie wstyd ludzkiemu rozumowi i wiadcz o niskoci naszej natury, ktra bdc niezdoln do jasnego poj-cia sprawiedliwoci i prawdy, skazana jest najczciej na dokonywanie wy-boru pomidzy dwiema skrajnociami.

    Obok tego prawodawstwa karnego, tak silnie naznaczonego ograniczo-nym duchem sekciarskim i wszelkimi religijnymi namitnociami, wzmoo-nymi jeszcze przez przeladowania i fermentujcymi cigle w gbi serc lu-dzkich, istnieje, zwizany z nimi w pewien sposb, zesp praw politycz-nych, ktre cho ustanowione dwiecie lat temu, wydaj si wci jeszcze wyranie wyprzedza ducha wolnoci naszych czasw.

    Gwne zasady, na ktrych opieraj si wspczesne konstytucje, zasady, ktre z trudem byy pojmowane przez wikszo Europejczykw XVII wie-ku i dopiero czciowo dochodziy do gosu w Wielkiej Brytanii, zostay wszystkie bez wyjtku uznane i utwierdzone w prawach Nowej Anglii. Wpyw ludu na sprawy publiczne, prawo wyborcze nie ograniczone cenzu-sem majtkowym, odpowiedzialno wykonawcw wadzy, wolno osobis-ta i sd przysigych wszystkie te zasady zostay tam przyjte bez spor-w.

    Te podstawowe zasady znalazy tam zastosowanie i rozwinicie, jakiego nie omieli si jeszcze im da aden nard europejski.

    Zrozumia jest rzecz, e w Connecticut prawo wyborcze przysugiwao od pocztku wszystkim obywatelom. W tym rodzcym si spoeczestwie panowaa w owym czasie niemal doskonaa rwno majtnoci, a w wik-szym jeszcze stopniu rwno umysw.

    W Connecticut wszyscy funkcjonariusze wadzy wykonawczej, wcznie z gubernatorem stanu, byli wwczas wybieralni.

    Obywatele od szesnastego roku ycia byli zobowizani do noszenia broni. Tworzyli oni milicj narodow, ktra mianowaa swych oficerw i winna bya pozostawa w staej gotowoci do obrony kraju.

    W prawodawstwie Connecticut, jak i w prawodawstwie wszystkich sta-nw Nowej Anglii, rodzi si i rozwija niezaleno gmin, ktra do dzi sta-nowi podstaw amerykaskiej wolnoci.

    U wikszoci narodw europejskich ycie polityczne rozpoczynao si w wyszych warstwach spoeczestwa i dopiero stamtd, stopniowo i w sposb czstkowy, docierao do innych warstw.

  • O Ameryce natomiast mona powiedzie, e gmina powstaa tam, zanim istniao hrabstwo, hrabstwo zanim istnia stan, stan za by wczeniejszy od Unii.

    Gminy ostatecznie i cakowicie ukonstytuoway si w Nowej Anglii po-czwszy od 1650 roku. Obowizki i prawa, ludzkie interesy i namitnoci skupiy si wok gminy i silnie zwizay z jej yciem. W obrbie gminy pa-nowao rzeczywiste ycie polityczne, w peni demokratyczne i republika-skie. Kolonie uznaway jeszcze zwierzchno metropolii i monarchia bya ustrojem stanu, lecz w obrbie gminy republika ya ju penym yciem.

    Gmina mianuje wszelkiego rodzaju urzdnikw oraz okrela rozmiary ca-oci nalenego jej podatku, sama ustala wysoko podatkw paconych przez poszczeglnych obywateli oraz je ciga. W gminie Nowej Anglii nie istnieje jeszcze system przedstawicielski. Jak w Atenach, sprawy, ktre do-tycz wszystkich, s rozpatrywane na placu publicznym przez oglne zgro-madzenie obywateli.

    Przy dokadniejszym badaniu praw wydanych w tym pierwszym okresie istnienia amerykaskich republik uderza inteligencja polityczna i miae koncepcje prawodawcy.

    Oczywistym si staje, i pojmowa on obowizki spoeczestwa wobec wasnych obywateli na sposb doskonalszy i peniejszy ni wczeni prawo-dawcy europejscy oraz e potrafi narzuci spoeczestwu zobowizania, od ktrych byo ono jeszcze wolne w Europie. W stanach Nowej Anglii od po-cztku zajmowano si losem biednych; surowe przepisy reguloway utrzy-mywanie drg publicznych mianowano urzdnikw, ktrzy czuwali nad ich wykonywaniem; w gminach prowadzone byy oficjalne rejestry, w kt-rych notowano wyniki debat publicznych, zgony, zwizki maeskie i naro-dziny: zajmowali si tym specjalnie do tego przeznaczeni sekretarze gmin; inni urzdnicy zobowizani byli do administrowania majtkami, jeszcze inni za do administrowania spadkami; wielu urzdnikw czuwao nad porzd-kiem publicznym w gminie.

    Prawo wdawao si w tysice drobnych spraw po to, by wyj naprzeciw ogromnej liczbie spoecznych potrzeb i zaspokaja je. Dzi we Francji ist-nieje zaledwie niejasne odczucie tych potrzeb.

    Dopiero jednak przepisy dotyczce szkolnictwa w peni ujawniaj nowa-torski charakter cywilizacji amerykaskiej.

    Zwaywszy powiada prawo e Szatan, nieprzyjaciel rodzaju ludz-kiego, w ciemnocie czowieka znajduje swoje najpotniejsze ore oraz e naley zapobiec temu, by wiedza naszych ojcw zesza wraz z nimi do gro-bu; zwaywszy, e wychowywanie i ksztacenie dzieci jest jednym z najwa-niejszych interesw pastwa, w obliczu Boga... Po czym nastpuj zarz-dzenia powoujce szkoy we wszystkich gminach i pod kar pokanych grzywien zobowizujce mieszkacw do ich utrzymywania. Na tej samej

  • zasadzie powoane zostay rwnie szkoy wysze w najbardziej zaludnio-nych regionach. Ustalono, e urzdnicy miejscy winni czuwa nad tym, by rodzice posyali swe dzieci do szkoy, oraz e maj oni prawo cigania grzywny od obywateli, ktrzy uchylaj si od tego obowizku. Jeeli za opr trwa nadal, spoeczestwo, zastpujc w ten sposb rodzin, odbiera rodzicom dziecko oraz prawa dane im przez natur, z ktrych uczynili tak zy uytek. Czytelnik zwrci bez wtpienia uwag na wstp, ktry poprze-dzi te zarzdzenia: to religia wskazuje w Ameryce drog do owiaty, a prze-strzeganie praw boskich prowadzi czowieka do wolnoci.

    Kiedy, przyjrzawszy si w ten sposb pobienie amerykaskiemu spoe-czestwu z 1650 roku, rozpatrujemy sytuacj panujc w tym samym czasie w Europie, a w szczeglnoci na kontynencie, dowiadczamy uczucia gbo-kiego zdziwienia. Na kontynencie europejskim pocztku XVII wieku, na szcztkach oligarchicznej i feudalnej wolnoci redniowiecznej, panoway wszdzie monarchie absolutne. By moe nigdy idea prawa nie bya rwnie zapoznana jak w tej wietnej i wyksztaconej Europie, nigdy ycie polity-czne spoeczestw nie byo sabsze, a idea prawdziwej wolnoci prawdopo-dobnie nigdy w mniejszym stopniu nie zaprztaa umysw. Wanie wtedy owe zasady, nieznane lub pogardzane w spoeczestwach europejskich, zos-tay proklamowane na dziewiczej ziemi Nowego wiata, by sta si przysz-ym symbolem wielkiego narodu. W tym tak skromnie prezentujcym si spoeczestwie, ktrym aden m stanu nie zechciaby si wtedy zapewne zajmowa, zostay wprowadzone w czyn najmielsze idee ludzkiego umysu. Wyobrania ludzka, czujc si autentycznie swobodn, improwizowaa tu prawodawstwo nie majce sobie podobnych. Z tej dziwnej demokracji, ktra nie wydaa jeszcze ani generaw, ani filozofw, ani wielkich pisarzy, wy-szed czowiek, ktry wobec wolnego spoeczestwa i przy powszechnym uznaniu wygosi t pikn definicj wolnoci:*

    Tyle wystarczy, by ukaza prawdziwy charakter angloamerykaskiej cy-wilizacji. Jest ona wynikiem i ten punkt wyjcia naley mie stale na

    Nie popeniajmy bdu w rozumieniu naszej niezalenoci. Istnieje bo-

    wiem rodzaj wolnoci zepsutej, ktra jest waciwa zarwno ludziom jak i zwierztom i ktra polega na robieniu wszystkiego, co si nam podoba. Wolno ta jest wrogiem wszelkiej wadzy i w swej niecierpliwoci gotowa jest naruszy wszelkie zasady. Ona sprawia, e stajemy si niegodni siebie samych. Jest wrogiem prawdy i pokoju i Bg postanowi jej si sprzeciwi. Lecz istnieje wolno spoeczna i moralna, ktra czerpie siy w jednoci i ktr ochrania winna wadza. Jest to wolno czynienia bez lku wszyst-kiego, co jest dobre i sprawiedliwe. Tej witej wolnoci winnimy broni we wszystkich okolicznociach; dla niej, jeli zajdzie potrzeba, winnimy narazi nasze ycie.

    * Mowa o gubernatorze Vintropie.

  • uwadze dwch absolutnie rnych elementw, ktre w innych krajach nierzadko ze sob walczyy, lecz ktre w Ameryce udao si wcieli niejako w siebie nawzajem i doskonale poczy. Mam na myli ducha religii i du-cha wolnoci.

    Zaoyciele Nowej Anglii byli jednoczenie arliwymi sekciarzami i zapa-lonymi nowatorami. Ich umysy, skrpowane ciasnymi wizami pewnych pogldw religijnych, pozostaway wolne od wszelkich przesdw politycz-nych.

    Std dwie rne, lecz bynajmniej nie sprzeczne tendencje, ktrych lad daje si odnale we wszystkim zarwno w obyczajach, jak i w prawach.

    Dla pogldw religijnych ludzie gotowi s powici przyjaci, rodzin i ojczyzn. Wydaje si, e s bez reszty oddani sprawie tych duchowych wartoci, za ktre pac tak wysok cen. A jednak z rwn niemal arli-woci oddaj si poszukiwaniu dbr materialnych jak i wartoci moralnych, w wiecznym yciu nieba, w doczesnym dobrobytu i wolnoci.

    Zasady polityczne, prawa i instytucje spoeczne w ich rkach wydaj si gitkie; ulegaj dowolnym kombinacjom i przeobraeniom.

    Opadaj przed nimi bariery dzielce spoeczestwo, w ktrym si naro-dzili; rozpraszaj si stare idee, ktre od wiekw kieroway sprawami wia-ta; otwieraj si niemal nieograniczone moliwoci i bezkresne widoki; ko-rzystajc z tego umysy rozwijaj si wszechstronnie. Lecz dotarszy do gra-nic rzeczywistoci politycznej same nakadaj sobie wizy z obawy przed naduyciem swych potnych zdolnoci, wyrzekaj si zwtpienia, powst-rzymuj wrodzon potrzeb wprowadzania zmian i nie prbuj nawet uchy-li zason tego sanktuarium; z szacunkiem chyl gow przed prawdami, ktre przyjmuj bez zastrzee i dyskusji.

    Tak wic w dziedzinie moralnoci wszystko jest uporzdkowane, powi-zane ze sob, przewidziane i z gry zdecydowane. W rzeczywistoci za politycznej wszystko jest zmienne, niepewne, podawane w wtpliwo. W pierwszej panuje bierne cho dobrowolne posuszestwo, w drugiej niezale-no, niech do korzystania z cudzych dowiadcze i zazdro w stosunku do wszelkiej wadzy.

    Te dwie z pozoru tak sprzeczne tendencje zgodnie id w parze i miast sobie szkodzi zdaj si popiera siebie nawzajem.

    Religia upatruje w wolnoci czowieka szlachetne wiczenie dla jego zdo-lnoci, a rzeczywisto polityczn pojmuje jako teren powierzony przez Stwrc wysikom jego inteligencji. Wolna i potna w swojej sferze dzia-ania, zadowala si tym miejscem w spoeczestwie, jakie dla niej zastrzeo-no, i jest wiadoma tego, e wiksz wadz posiada wtedy, gdy korzysta tylko z wasnych si i panuje nad sercami bez pomocy dodatkowych zabie-gw.

  • Wolno natomiast traktuje religi jako towarzyszk swych walk i zwy-cistw, kolebk swego dziecistwa, boskie rdo swych praw. Uwaa reli-gi za straniczk obyczajw, obyczaje za za rkojmi prawa i gwarancj wasnego przetrwania.

    O pochodzeniu pewnych szczeglnych cech, jakie posiadaj prawa i obyczaje Angloamerykanw

    Czytelnik nie powinien wycign z powyszego zbyt oglnych i zbyt do-sownych wnioskw. Warunki spoeczne, religia i obyczajowo pierwszych emigrantw wywary bez wtpienia ogromny wpyw na los ich nowej ojczy-zny. A jednak nie oni sami dokonali dziea utworzenia spoeczestwa, ktre im zawdziczao swe pocztki. Nikt nie jest w stanie cakowicie si odci od przeszoci. Do swych wasnych idei i obyczajw ludzie ci dodali inne idee i inne obyczaje, ktre zaczerpnli z wychowania i z tradycji narodowej swych krajw.

    Jeeli mamy zamiar pozna i osdzi dzisiejszych Angloamerykanw, musimy pieczoowicie odrni elementy purytaskiej i angielskiej prowe-niencji.

    W Stanach Zjednoczonych niejednokrotnie napotyka si prawa i obyczaje kontrastujce z ca otaczajc rzeczywistoci. Odnosi si wraenie, e pra-wa te zostay sformuowane w duchu przeciwnym temu, ktry dominuje w caym amerykaskim prawodawstwie, obyczaje za stoj w sprzecznoci z istniejcym ukadem spoecznym. Sprawy tej nie udaoby si wyjani, gdy-by kolonie angielskie powstay w czasach nieowieconych lub gdyby ich po-cztki gubiy si w pomroce dziejw. Aby uatwi zrozumienie mojej myli, podam tylko jeden przykad. Amerykaskie prawo cywilne i karne zna jedy-nie dwa rodki dziaania: wizienie lub kaucj. Pierwsz czynnoci w pro-cedurze sdowej jest przyjcie od pozwanego kaucji lub w wypadku odmo-wy, uwizienie go. Dopiero potem rozwaa si prawomocno oskarenia i ciar zarzutw.

    Rzecz oczywista, e podobne prawo jest skierowane przeciwko biednemu i faworyzuje bogatego.

    Biedaka nie zawsze sta na kaucj, nawet w sprawie cywilnej, i jeeli ka mu oczekiwa sprawiedliwoci w wizieniu, przymusowa bezczynno wkrtce robi z niego ndzarza.

    Czowiekowi bogatemu natomiast zawsze udaje si unikn wizienia w procesie cywilnym; co wicej, popeniwszy przestpstwo atwo uchyla si od kary, albowiem po zapaceniu kaucji po prostu znika. Mona wic powie-dzie, e wszystkie kary wyznaczone przez prawo sprowadzaj si dla niego do grzywny. Trudno o bardziej arystokratyczne prawodawstwo.

  • Tymczasem w Ameryce prawa tworz ludzie biedni, ktrzy zwykli dla siebie zachowywa najwiksze uprawnienia.

    Wytumaczenia tego zjawiska naley szuka w Anglii, wymienione prawo jest bowiem prawem angielskim. Amerykanie nie zmienili go, cho byo sprzeczne z caoci prawodawstwa i idei amerykaskich.

    Poza zwyczajami, prawo cywilne jest t dziedzin, ktr ycie spoeczne najmniej przeobraa. Dobrze znaj je tylko prawnicy jako ludzie bezpored-nio zainteresowani w jego niezmiennoci, niezalenie od tego, czy jest ono dobre, czy ze. Wikszo ludzi zaledwie si z nim styka, ma z nim do czy-nienia jedynie w poszczeglnych wypadkach i z trudem pojmujc jego inten-cje poddaje mu si bez wnikania w nie.

    Do tego przykadu mona by doda wiele innych. Wizerunek amerykaskiego spoeczestwa jest, e si tak wyra, pokryty

    demokratycznym pokostem, pod ktrym tu i wdzie ujawniaj si dawne barwy arystokratycznego porzdku wiata.

  • ROZDZIA TRZECI

    Ukad spoeczny Angloamerykanw

    Ukad spoeczny jest zazwyczaj wytworem okolicznoci, czasem praw, najczciej za obu tych czynnikw jednoczenie. Lecz gdy ju zaistnieje, moe z kolei sam zosta uznany za pierwsz przyczyn wikszoci praw, obyczajw i idei, ktre stanowi o sposobie ycia narodw. To za, co nie jest bezporednim wytworem ukadu spoecznego, jest przeze modyfikowa-ne.

    Aby wic pozna prawa i obyczaje okrelonego narodu, trzeba zacz od rozpatrzenia jego ukadu spoecznego.

    O tym, e podstawow tendencj ukadu spoecznego Angloamerykanw jest denie ku istocie demokracji

    Ukad spoeczny Amerykanw mona okreli rnie, niemniej jedna spo-rd jego cech jest najistotniejsza.

    Ukad spoeczny Amerykanw jest wybitnie demokratyczny. Cechowao go to od momentu zaoenia kolonii, dzi ma ten charakter w jeszcze wik-szym stopniu.

    Powiedziaem w poprzednim rozdziale, e wrd emigrantw przybyych do Nowej Anglii panowaa wielka rwno. W tej czci Unii nie pojawiy si nawet zarodki systemu arystokratycznego. Nowa Anglia przyja jedynie pewne wpywy duchowe. Spoeczestwo przywyko do szanowania pew-nych nazwisk, symbolizujcych owiecenie i cnot. Zdanie kilku ludzi miao nad nim wadz, ktr miao mona by nazwa arystokratyczn, gdyby tyl-ko moga niezmiennie przechodzi z ojca na syna.

    Tak byo na terenach pooonych na wschd od rzeki Hudson, natomiast na poudniowy zachd, a do Florydy, rzeczy przedstawiay si zgoa ina-czej.

    W wikszoci stanw pooonych na poudniowy zachd od rzeki Hudson osiedlali si wielcy waciciele ziemscy z Anglii. Przenikny tu arystokraty-czne zasady, a wraz z nimi angielskie prawo spadkowe. Mwiem ju o po-wodach, ktre stany na przeszkodzie temu, by w Ameryce powstaa pot-na arystokracja. Dziaay one w caej Ameryce, a jednak nie miay tu tej sa-mej mocy co na terenach pooonych na wschd od Hudson. Na Poudniu je-den czowiek, posugujcy si niewolnikami, mg uprawia wielkie obszary ziemi. W tej czci kontynentu byli wic wielcy waciciele ziemscy, lecz

  • wadza ich nie, miaa charakteru wadzy arystokratycznej na wzr europej-ski, poniewa nie posiadali oni adnych przywilejw, a system uprawiania ziemi przy pomocy niewolnikw obywa si bez dzierawcw, a co za tym idzie, nie wytworzy instytucji patronatu. Ci wielcy waciciele stanowili jednak klas wysz, posiadajc waciwe sobie pogldy i upodobania i w zasadzie skupiajc w swym rku dziaanie polityczne. By to rodzaj arysto-kracji mao odrniajcej si od ogu mieszkacw, nad ktrych namit-nociami i interesami z atwoci panowaa nie budzc mioci ani niena-wici. W sumie bya to warstwa saba i o maej sile ywotnej. To ona wa-nie stanie na Poudniu na czele powstania i amerykaska rewolucja jej b-dzie zawdziczaa swych najwybitniejszych ludzi.

    Cae spoeczestwo dozna wwczas wstrzsu. Lud, w imi ktrego wal-czono i ktry sta si potg, zapragnie dziaa sam; obudz si demokraty-czne instynkty; po zrzuceniu jarzma metropolii ludzie zasmakuj we wszel-kiej wolnoci; stopniowo zanikn indywidualne wpywy; obyczaje i prawa bd odtd zmierza do wsplnego celu.

    Dopiero jednak dziki prawu spadkowemu zwyciajca rwno uczyni-a ostateczny krok.

    Dziwi mnie to, i dawni i wspczeni pisarze nie przypisuj prawu spad-kowemu wikszego wpywu na bieg ludzkich spraw. Naley ono co prawda do kodeksu cywilnego, niemniej powinno zosta wypisane na frontonie wszystkich politycznych instytucji, wywiera bowiem przemony wpyw na ukad spoeczny narodw, ktrego wyrazem s prawa polityczne. Co wicej, posiada ono niezawodny i jednolity sposb oddziaywania na spoeczestwo i decyduje o losie pokole, zanim przyjd na wiat. Dziki niemu czowiek zdobywa niemal bosk wadz nad przyszoci swych blinich. Prawodaw-ca, raz ustanowiwszy prawo spadkowe, moe odpoczywa potem cae wieki: nadawszy ruch swemu dzieu moe si usun, a mechanizm bdzie dziaa samodzielnie i sam z siebie zmierza ku z gry wyznaczonemu celowi. Ten mechanizm, skonstruowany w odpowiedni sposb, gromadzi i skupia wok kilku osb majtek, a wkrtce potem i wadz, sprawiajc, e arystokracja niejako wyrasta z ziemi. Dziaanie jego jest jeszcze szybsze, jeeli opiera si na innych zasadach i jest skierowane na inny tor; wtedy dzieli, rozdrabnia, rozprasza majtki i potg, a jego szybko jest czasem przeraajca. Stra-ciwszy nadziej na powstrzymanie tego pdu, ludzie staraj si przynajmniej stawia mu przeszkody i pitrzy trudnoci, chcc zrwnoway jego dzia-anie przez usiowania dce w przeciwnym kierunku. Daremne starania! Mechanizm miady i rozbija na drzazgi wszystko, co znajdzie na drodze, cofa si, by jeszcze raz uderzy, dopki nie pozostawi po sobie tylko tego ruchomego i nieuchwytnego pyu, na ktrym osadza si demokracja.

  • Wtedy gdy prawo umoliwia lub wrcz nakazuje rwny podzia dbr ojca midzy wszystkie dzieci, skutki jego dziaania s dwojakie. Naley je staran-nie odrni, mimo e zmierzaj do jednego celu.

    Na mocy takiego prawa spadkowego mier waciciela sprowadza na majtek rewolucj; dobra zmieniaj nie tylko pana, ale i, jeeli mona tak powiedzie, sw natur; odtd rozpada si bd na coraz mniejsze czstki.

    Jest to bezporedni i poniekd materialny efekt dziaania tego prawa. W krajach, w ktrych prawo opowiada si za rwnym podziaem spadku, dob-ra, a w szczeglnoci ziemskie fortuny, musz stale si kurczy. Gdyby jed-nak dziaao tu wycznie prawo spadkowe, skutek wywierany przez jego przepisy dawaby si odczu dopiero po upywie duszego czasu. Zamy, e rodzina skada si tylko z dwojga dzieci (rednia, w kraju zaludnionym tak jak Francja, wynosi podobno jedynie troje). Dzieci po podzieleniu majt-ku rodzicw midzy siebie nie stan si biedniejsze od kadego z rodzicw wzitego osobno.

    Lecz prawo rwnego podziau majtkw wywiera wpyw nie tylko na los dbr. Oddziaywa take na dusz waciciela, wykorzystujc jej skonnoci. Na tym polegaj wanie porednie skutki dziaania tego prawa, ktre w kr-tkim czasie doprowadzaj do rozbicia wielkich majtkw, a w szczeglnoci wielkich posiadoci ziemskich.

    W krajach, w ktrych prawo spadkowe wyznaje zasad primogenitury, posiadoci ziemskie przechodz zazwyczaj z pokolenia na pokolenie nie ulegajc podziaowi. Duch rodu materializuje si wwczas niejako w ziemi; rd oznacza ziemi, a ziemia oznacza rd; ziemia uwiecznia nazwisko ro-dziny, jej pochodzenie i chwa, jej potg i cnoty; ziemia jest niezniszczal-nym wiadkiem przeszoci, a zarazem drogocenn rkojmi przyszoci.

    Tymczasem prawo spadkowe ustanawiajce rwny podzia majtku nisz-czy intymny zwizek, ktry istnieje midzy duchem rodu a faktem zachowa-nia ziemi. Ziemia przestaje by tosama z rodzin. Musi zosta podzielona w przecigu jednego lub dwch pokole, majtek wic stale si zmniejsza, by wreszcie cakowicie si rozpa. Jeeli synowie wielkiego waciciela nie s zbyt liczni lub jeeli sprzyja im szczcie, mog mie nadziej na to, e nie bd biedniejsi od ojca, lecz nie na to, e bd posiadali ten sam co on maj-tek; na ich bogactwo skada si bd na pewno inne ju elementy.

    Z chwil za odebrania wacicielom ziemskim potrzeby zwizkw uczu-ciowych z ziemi, wspomnie, dumy i ambicji jej zachowania, mona by pewnym, e wczeniej czy pniej j sprzedadz, poniewa sprzeda ley w ich interesie. Kapita ruchomy daje przecie wicej zysku i pozwala z wik-sz atwoci zaspokaja dorane pragnienia.

    Wielki majtek ziemski, raz ju podzielony, nie moe si nigdy odrodzi, poniewa drobny waciciel osiga proporcjonalnie wikszy dochd ze swe-go pola ni wielki posiadacz z caego majtku. Sprzedaje wic to pole znacz-

  • nie droej ni je kupi. Tak wic ten sam rachunek ekonomiczny, ktry doprowadzi bogatego posiadacza do sprzeday rozlegych dbr, przeszko-dzi mu w zakupieniu niewielkich majtkw celem ponownego ich pocze-nia.

    To, co zwyklimy nazywa duchem rodu, oparte bywa czsto na zudze-niach indywidualnego egoizmu. Czowiek stara si przeduy swoje istnie-nie i uwieczni si przez potomkw. Tam, gdzie nie dziaa ju duch rodu, egoizm porzuca te zudzenia. Kiedy rodzina staje si dla czowieka czym mglistym, nieokrelonym i niepewnym, skupia si on na zapewnieniu sobie doranych wygd i myli najwyej o tym, by urzdzi jako pokolenie, ktre przyjdzie po nim.

    Nie prbuje ju zapewni rodzinie niemiertelnoci, a w kadym razie czyni to przy pomocy innych rodkw ni wasno ziemska.

    Takie prawo spadkowe nie tylko utrudnia rodzinie zachowanie wystanie nienaruszonym tej samej posiadoci, lecz odbiera jej nawet pragnienie za-chowania ziemi, wcigajc j do wsppracy nad dzieem wasnego upadku.

    Prawo rwnego podziau funkcjonuje w dwu kierunkach: oddziaujc na rzeczy martwe, dziaa tym samym na ludzi, dziaajc za na ludzi, dociera do rzeczy.

    Na dwa sposoby narusza gboko wasno ziemsk sprawiajc, e szybko zanikaj rody, a wraz z nimi i fortuny.

    Na pewno nie my, dziewitnastowieczni Francuzi, codzienni wiadkowie politycznych i spoecznych przeobrae wprowadzanych przez prawo spad-kowe, bdziemy podawali w wtpliwo jego potg. Widzimy j kadego dnia, jak przetacza si po naszej ziemi, burzc mury naszych domw i obala-jc ogrodzenia pl. O ile jednak prawo spadkowe wiele ju dokonao, niema-o pozostao mu jeszcze u nas do zrobienia. Nasze wspomnienia, nasze pog-ldy i nasze obyczaje stawiaj mu potne przeszkody.

    W Stanach Zjednoczonych dokonane przeze dzieo zniszczenia jest nie-mal ukoczone. Moemy wic na tym przykadzie zbada jego najwaniej-sze konsekwencje.

    W niemal wszystkich stanach angielskie prawo spadkowe oparte na zasa-dzie primogenitury zostao obalone w okresie rewolucji.

    Prawo podstawienia zostao zmienione w taki sposb, by stanowio moli-wie najmniejsz przeszkod dla swobodnego przechodzenia majtkw z rk do rk.

    Przemino pierwsze pokolenie i ziemi zaczto dzieli, a w miar upywu czasu proces ten przybiera na sile. Dzi, gdy upyno zaledwie szedzie-sit lat, trudno ju rozpozna zarysy tamtego spoeczestwa. Prawie wszyst-kie rodziny wielkich wacicieli ziemskich rozproszyy si w zbiorowoci. W stanie Nowy Jork, gdzie byo ich wiele, jeszcze tylko dwie utrzymuj si na powierzchni, bliskie s ju jednak roztopienia si w anonimowej masie.

  • Synowie tych zamonych obywateli s dzi kupcami, adwokatami i lekarza-mi, wikszo jednak zostaa skazana na bezimienno. Ostatnie lady pozy-cji i dziedzicznych wyrnie ulegy zatarciu. Prawo spadkowe zrwnao wszystkich.

    Nie znaczy to, i w Stanach Zjednoczonych nie ma, jak gdzie indziej, lu-dzi bogatych. Nie znam wrcz kraju, w ktrym mio pienidza zajmowaa-by wicej miejsca w ludzkich sercach i w ktrym ywiono by gbsz nie-ch do idei cakowitej rwnoci majtkowej. Lecz koo fortuny toczy si tu z niewiarygodn szybkoci i z dowiadczenia wynika, e zazwyczaj przed upywem dwch pokole mona odzyska jej wzgldy.

    Wizerunek ten, nawet gdyby wydawa si przesadny, daje jednak niepene pojcie o tym, co dzieje si w nowych stanach na zachodzie i poudniowym zachodzie.

    Pod koniec poprzedniego wieku zuchwali poszukiwacze przygd zaczli wdziera si do doliny Missisipi. Byo to jakby ponowne odkrycie Ameryki i wkrtce znaczna cz emigrantw tam si osiedlia. Na dzikiej ziemi nag-le wyrastay nowe spoecznoci. W Unii amerykaskiej pojawiy si stany, ktrych sama nazwa nie istniaa przed kilku laty. Wanie na Zachodzie de-mokracja osigna swe ostateczne granice. Mieszkacy tych stanw, zaim-prowizowanych jakby przez los, zaledwie wczoraj przybyli na zajmowan dzi ziemi; nie znaj si nawzajem i nikomu nie s wiadome dzieje najbli-szego ssiada. Wielkie nazwiska i wielkie majtki, a take naturalna arysto-kracja, ktra powstaje w wyniku powszechnego uznania wartoci owiecenia i cnt moralnych, nie posiadaj znaczenia dla ludnoci tej czci ameryka-skiego kontynentu. Nikt nie sprawuje owej szacownej wadzy, ktr ludzie zwykli przyznawa tym, co cae swe ycie powicili czynieniu dobra. No-we stany zachodnie s ju zamieszkane, lecz to, co nazywamy spoeczest-wem, jeszcze w nich nie istnieje.

    Nie tylko majtki s w Ameryce rwne. Rwno rozciga si do pewne-go stopnia take i na umysy.

    Nie sdz, aby istnia na wiecie drugi kraj, w ktrym proporcjonalnie do stopnia zaludnienia, byoby rwnie mao analfabetw i rwnie niewielu ucz-onych.

    Podstawowe wyksztacenie dostpne jest kademu, wyszego za nie ma prawie nikt.

    Wynika to wyranie ze wszystkiego, co powiedzielimy przedtem, i jest cakowicie zrozumiae.

    Prawie wszyscy Amerykanie posiadaj wystarczajce rodki do ycia, a wic bez trudu mog zdoby podstawy wiedzy.

    Poniewa jednak w Ameryce jest niewielu bogaczy, prawie wszyscy oby-watele musz uprawia jaki zawd. Wszelako kady zawd wymaga nauki i dlatego oglnej kulturze umysowej mog Amerykanie powici jedynie

  • pierwsze lata ycia, bowiem ju w wieku pitnastu lat rozpoczynaj prac zawodow. Tak wic ich edukacja najczciej dobiega koca w chwili, w ktrej nasza si zaczyna. Jeeli za jest kontynuowana, to jedynie po to, by umoliwi zdobycie dochodowego zawodu. Amerykanie studiuj nauki w ta-ki sposb, by daway im zawd, i czerpi z nich jedynie wiedz praktyczn, ktrej przydatno jest powszechnie uznawana.

    Wikszo bogatych w Ameryce to ludzie, ktrzy kiedy byli biedni; wikszo ludzi, ktrzy dzi prnuj, to tacy, ktrzy w modoci musieli pracowa. Std wniosek, e kiedy jest ochota do nauki, nie ma czasu, eby si jej powici; kiedy za jest ju na to czas nie staje ochoty.

    Nie istnieje wiec w Ameryce warstwa ludzi, u ktrych upodobanie do ra-doci umysu oraz szacunek dla trudw intelektu byyby przekazywane z po-kolenia na pokolenie wraz z zamonoci oraz pozycj uwalniajc czowie-ka od troski o byt.

    Brakuje wic zarwno woli, jak i moliwoci powicenia si pracom umysu.

    W dziedzinie wiedzy ustali si w Ameryce pewien poziom redni. Wszystkie umysy zbliyy si do niego: jedne obniajc swj poziom, inne podwyszajc go.

    Istnieje wic ogromna liczba ludzi, ktrzy posiadaj zblione pojcia w dziedzinie religii, historii, nauki, ekonomii politycznej, prawa i polityki.

    Nierwno umysw jest dzieem Boga i czowiek nie jest w stanie tego zmieni.

    Lecz z tego, co powiedzielimy wyej, wynika take, e umysy, cho nie-rwne z woli Stwrcy, dysponuj jednakowymi moliwociami.

    Tak wic czynnik arystokratyczny, zawsze o niewielkim w Ameryce zna-czeniu, jeeli nie jest tam dzi cakowicie zniszczony, to jest przynajmniej tak osabiony, e trudno przypisywa mu jakikolwiek wpyw na bieg rzeczy.

    Czas, okolicznoci i prawa sprawiy natomiast, e czynnik demokratyczny sta si nie tylko przewaajcy, ale wrcz jedyny. Trudno doszuka si wpy-ww jakiej rodziny czy grupy, a zazwyczaj nie mona nawet wyledzi trwalszych wpyww wywieranych przez jednego czowieka.

    Ukad spoeczny Ameryki jest wic najdziwniejszym zjawiskiem. Z punktu widzenia majtku i umysu ludzie s tam bardziej rwni lub innymi sowy, obdarzeni bardziej rwnymi siami ni we wszystkich innych krajach i epokach znanych historii.

    Polityczne konsekwencje ukadu spoecznego Angloamerykanow

    Konsekwencji politycznych podobnego ukadu spoecznego nietrudno si domyli.

  • atwo zrozumie, e rwno musiaa przenikn take i do rzeczywis-toci politycznej. Niepodobna bowiem wyobrazi sobie ludzi wiecznie nie-rwnych w jednej dziedzinie, a zarazem rwnych w innej. Zawsze w swoim czasie osign rwno we wszystkich dziedzinach ycia.

    Ot znam tylko dwa sposoby ustanowienia politycznej rwnoci: da prawa wszystkim albo nie da ich nikomu.

    Spoeczestwom, ktre osigny ukad spoeczny podobny ameryka-skiemu, z trudem przychodzi znalezienie formuy poredniej midzy suwe-rennoci wszystkich a absolutn wadz jednego czowieka.

    Nie bdziemy ukrywa, e opisany ukad spoeczny poddaje si z prawie rwn atwoci zarwno pierwszemu, jak i drugiemu z tych zabiegw.

    Istnieje bowiem mna i prawa namitno rwnoci, ktra daje wszyst-kim ludziom pragnienie siy i poszanowania. Namitno ta ma to do siebie, e maych podnosi ku wielkim. Lecz istnieje take w ludzkim sercu skaone zamiowanie do rwnoci, ktre sprawia, e sabi staraj si cign silnych do swego poziomu i ktre doprowadza ludzi do tego, e zaczynaj przedka-da rwno w niewoli nad nierwno w wolnoci. Nie naley z tego wnio-skowa, i narody, ktrych ukad spoeczny jest demokratyczny, organicznie nienawidz wolnoci. Przeciwnie, znajduj w niej instynktowne upodobanie. Lecz wolno nie jest podstawowym i staym przedmiotem ich pragnie, bo-wiem tym, co kochaj nade wszystko, jest rwno. Ku wolnoci d w na-gych zrywach i wysikach, a jeli nie osign celu rezygnuj. Jeeli nato-miast brakuje rwnoci, nic nie jest w stanie ich zadowoli i gotowe s ra-czej zgodzi si na mier ni na jej utrat.

    Z drugiej strony, trudno jest obywatelom, ktrzy wszyscy s mniej wicej rwni, obroni sw niezaleno przed zakusami wadzy. aden z nich nie jest bowiem dostatecznie silny na to, by skutecznie prowadzi samotn wal-k, i tylko poczenie si wszystkich obywateli moe zapewni utrzymanie wolnoci. Ot taka jedno nie jest czstym zjawiskiem.

    Ukad spoeczny, o ktrym mowa, moe wic prowadzi spoeczestwa do dwch politycznych konsekwencji; rni si one wybitnie midzy sob, lecz wynikaj z tych samych okolicznoci.

    Angloamerykanie, ktrzy jako pierwsi dowiadczyli tej gronej alterna-tywy, mieli na tyle szczcia, e udao im si unikn wadzy absolutnej. Tym, co pozwolio im ustanowi i utrzyma zasad suwerennoci ludu, byy okolicznoci, rodowd spoeczestwa, owiata, a nade wszystko obyczaje.

  • ROZDZIA CZWARTY

    O zasadzie suwerennoci ludu w Ameryce

    Zamierzamy omwi prawa polityczne Stanw Zjednoczonych, musimy zatem rozpocz od zasady suwerennoci ludu.

    Zasada suwerennoci ludu, zawsze tkwica u podstaw wszystkich niemal instytucji ludzkich, pozostaje tam zazwyczaj niejako w ukryciu. Ludzie s jej posuszni nie wiedzc nawet o jej istnieniu, jeeli za wyjdzie kiedykol-wiek na wiato dzienne, czym prdzej pograj j na nowo w mrokach, ktrymi zwykli otacza rzeczy wite.

    Wola spoeczestwa naley do sw najczciej naduywanych przez intrygantw i despotw wszystkich czasw. Jedni z nich widz jej objawy w kupionym poparciu kilku funkcjonariuszy wadzy, inni w gosowaniu intere-sownej lub bojaliwej mniejszoci, a s nawet tacy, ktrzy z milczenia naro-du wnioskuj o jej niezaprzeczonym istnieniu i ktrzy uznali, e z faktu pos-uszestwa wynika ich prawo do rzdzenia.

    Zasada suwerennoci ludu nie jest w Ameryce ani ukryta, ani tylko forma-lna, jak to ma miejsce w pewnych krajach. Jest widoczna w obyczajach i goszona przez prawa. Rozprzestrzenia si swobodnie i bez przeszkd mo-na z niej wycign najskrajniejsze konsekwencje.

    Ameryka jest krajem, w ktrym mona oceni rzeczywist warto zasady suwerennoci i na przykadzie ktrego mona zbada jej zastosowanie oraz oszacowa zalety i niebezpieczestwa.

    Powiedziaem ju poprzednio, e zasada suwerennoci ludu lega od po-cztku u podstaw ycia spoecznego w wikszoci angielskich kolonii w Ameryce.

    Nie opanowaa jednak wwczas ycia publicznego w tym stopniu co obe-cnie.

    Dwie przeszkody, jedna zewntrzna, druga za wewntrzna, opniay jej postpy.

    Zasada suwerennoci ludu nie moga si w sposb wyrany ujawni w prawach, poniewa kolonie byy jeszcze zalene od metropolii. Musiaa wic ukrywa si w prowincjonalnych zgromadzeniach, nade wszystko za w gminie. Tam rozwijaa si w skrytoci.

    wczesne spoeczestwo amerykaskie nie byo jeszcze przygotowane na przyjcie tej zasady wraz z jej wszystkimi konsekwencjami. Kult owiecenia w Nowej Anglii i bogactwo niektrych mieszkacw poudniowych stanw dugo jeszcze wywieray, jak to poprzednio opisywaem, pewien wpyw typu

  • arystokratycznego, ktry zmierza do koncentracji wadzy w rkach niewiel-kiej liczby ludzi. Wiele jeszcze brakowao do tego, aby wszyscy urzdnicy publiczni byli wybieralni, a wszyscy obywatele stali si wyborcami. Prawo wyborcze byo wszdzie ograniczone i zwizane z okrelonym cenzusem. Cenzus ten mia nike znaczenie na Pnocy, wiksze za na Poudniu.

    Wybucha amerykaska rewolucja. Zasada suwerennoci ludu opucia granice gminy i zawadna rzdem. Wszystkie warstwy spoeczne poczyy si w jej obronie; walczono i zwyciano w jej imieniu; staa si prawem praw.

    Niemal rwnie szybkie przeobraenie dokonao si w spoeczestwie. Prawo spadkowe zniweczyo ostatecznie wpywy lokalne.

    Z chwil gdy ten rezultat dziaania prawa oraz rewolucji ujawni si w peni, szala zwycistwa nieodwoalnie przechylia si na korzy demokra-cji. Wadza znalaza si w jej rkach. Nie wolno ju nawet byo jej si prze-ciwstawia. Warstwy wysze bez szemrania i bez walki podday si nieuni-knionemu zu. Stao si to, co zazwyczaj przydarza si upadajcej potdze: czonkowie wyszych warstw zaczli kierowa si osobistym interesem. Skoro wyrwanie wadzy z rk ludu stao si niepodobiestwem, a nienawi do posplstwa nie bya tak silna, by w zwalczaniu go znajdowano przyjem-no, mylano ju wycznie o zapewnieniu sobie jego przychylnoci. Naj-bardziej demokratyczne prawa zostay wic skwapliwie przegosowane przez ludzi, ktrych interesom zagraay w najwikszym stopniu. Dziki te-mu warstwy wysze nie wzbudziy przeciw sobie ludowych namitnoci, lecz same przyspieszyy zwycistwo nowego porzdku. Tym sposobem, rzecz szczeglna, poryw demokratyczny okaza si gwatowniejszy w sta-nach, w ktrych porzdek arystokratyczny gbiej zapuci korzenie.

    Stan Maryland, zaoony przez wielkich panw, pierwszy ogosi powsze-chne wybory i przyj najbardziej demokratyczne formy ustrojowe.

    Gdy lud zaczyna podwaa cenzus wyborczy, naley przewidywa, e wczeniej czy pniej cakowicie go zniesie. Jest to jedna z najbardziej nie-zmiennych zasad rzdzcych spoeczestwami. W miar jak rozszerzane s granice praw wyborczych, ronie potrzeba dalszego ich rozszerzania, bo-wiem demokracja ma to do siebie, e przybiera na sile wraz z kadym no-wym ustpstwem, a wymagania jej rosn wraz z pozyskiwan przewag. Im wiksza liczba ludzi dopuszczona zostaje do wyborw, tym bardziej podra-niona jest ambicja tych, ktrzy nie speniaj wymaga cenzusu. Wyjtki sta-j si w kocu regu; ustpstwa prowadz do dalszych ustpstw, i tak a do chwili ustanowienia gosowania powszechnego.

    Zasada suwerennoci ludu osigna dzi w Stanach Zjednoczonych wsze-lkie praktyczne zastosowania. Wyzwolia si ze wszystkich fikcji, jakimi po-starano si j otoczy w innych krajach. Zalenie od okolicznoci przybiera kolejno wszystkie moliwe formy. Albo cay nard bierze udzia w tworze-

  • niu praw, tak jak to byo w Atenach, albo te robi to przedstawiciele ludu wybrani w powszechnym gosowaniu. Dziaaj oni w imieniu ludu i pod je-go bezporedni niemal kontrol.

    S kraje, w ktrych wadza, stojc niejako na zewntrz spoeczestwa, od-dziaywa na i zmusza je do obrania okrelonej drogi.

    W wielu innych krajach wadza jest podzielona, pozostajc jednoczenie wewntrz spoeczestwa i poza nim. W Stanach Zjednoczonych bynajmniej tak nie jest; spoeczestwo samodzielnie rozwizuje tu swe problemy; sia i wadza istnieje tylko w jego onie. Trudno nawet spotka czowieka, ktry omielaby si myle, a zwaszcza gosi, e jakakolwiek sia mogaby dzia-a na spoeczestwo z zewntrz. Wybierajc prawodawcw lud uczestniczy tym samym w ksztatowaniu praw a wybierajc urzdnikw sprawujcych wadz wykonawcz w ich stosowaniu. Udzia administracji w rzdzeniu jest tak may, tak bardzo czuje si ona ludow, tak bardzo jest posuszna sile, ktra j powoaa do ycia, e mona powiedzie, i lud rzdzi sam. Lud rz-dzi amerykask rzeczywistoci polityczn tak, jak Bg rzdzi wszech-wiatem; jest zarazem racj i kresem wszystkich rzeczy; wszystko pochodzi od niego i wszystko do niego powraca.

  • ROZDZIA PITY

    O tym, e zanim przejdziemy do rzdu Unii, niezbdne jest omwienie ycia publicznego w obrbie stanw

    Rozdzia ten ma na celu rozwaenie amerykaskiego systemu rzdw, opartych o zasad suwerennoci ludu, jego rodkw dziaania, jego trud-noci, jego zalet i niebezpieczestw.

    Wyania si pierwsza trudno: Stany Zjednoczone s organizmem o zo-onej budowie, skadaj si na bowiem dwa rne spoeczestwa wcielone, jeeli mona tak powiedzie, w siebie nawzajem; istniej tu dwa cakowicie rozdzielone i niemal niezalene rzdy, z ktrych jeden, podejmujcy biece sprawy i nie posiadajcy precyzyjnie wyznaczonych zada, wychodzi na-przeciw codziennym potrzebom spoeczestwa, drugi za, dziaajcy jedynie wyjtkowo i w ramach ograniczonych kompetencji, zajmuje si wycznie pewnymi sprawami natury oglnej. Innymi sowy, wielki organizm Unii skada si z dwudziestu czterech maych suwerennych spoeczestw.

    Rozwaanie, czym jest Unia, bez uprzedniego rozwaenia ycia stanu by-oby bardzo utrudnione. Formua rzdu federalnego pojawia si bowiem w Stanach Zjednoczonych jako ostatnia i stanowia jedynie pewn modyfikacj republiki oraz podsumowanie zasad politycznych obowizujcych w caym spoeczestwie ju przedtem i trwajcych niezalenie od niej. Rzd federal-ny jest zreszt, jak ju powiedziaem, jedynie wyjtkiem, podczas gdy regu pozostaje zawsze rzd stanowy. Pisarz, ktry zechciaby ukaza cao takie-go obrazu przed opisaniem jego szczegw, nie uniknby powtrze i nie-jasnoci.

    Wielkie zasady polityczne rzdzce dzi amerykaskim spoeczestwem niewtpliwie narodziy si i rozwiny w obrbie stanu. By zdoby klucz do caej reszty, naley wic pozna w pierwszym rzdzie zasad funkcjonowa-nia stanu.

    Z punktu widzenia zewntrznych form instytucji stany tworzce dzi Uni amerykask nie rni si midzy sob. ycie polityczne i administracyjne skupione jest w trzech orodkach, ktre mona przyrwna do orodkw nerwowych wprawiajcych w ruch ciao czowieka.

    S to kolejno: gmina, nastpnie hrabstwo, wreszcie stan.

    O systemie gminnym w Ameryce

    Nieprzypadkowo rozpoczynam od gminy.

  • Gmina to jedyny zwizek, ktry posiada tak bardzo naturalny charakter, e powstaje samorzutnie wszdzie tam, gdzie gromadz si ludzie.

    Spoeczno gminna pojawia si wic u wszystkich ludw, niezalenie od ich zwyczajw i praw. Czowiek stworzy monarchi i ustanowi republiki, gmina za zdaje si pochodzi wprost od Boga. O ile jednak gminy istniej od czasu pojawienia si czowieka, swobody gminne s zjawiskiem rzadkim i kruchym. Nard zawsze moe powoa wielkie zgromadzenia polityczne, poniewa zawsze znajdzie si w nim pewna liczba ludzi, u ktrych rozum zastpuje do pewnego stopnia praktyczne umiejtnoci. Na gmin jednak skadaj si ludzie proci, ktrzy opieraj si nieraz woli prawodawcy. Trud-no zachowania niezawisoci gminy, zamiast male, ronie w miar cywi-lizowania si narodw. Spoeczestwo bardziej cywilizowane nieatwo tole-ruje praktykowanie swobd gminnych, buntuje si przeciw wynikajcym z nich naduyciom i przestaje wierzy w sukces eksperymentu, nie doczekaw-szy jego ostatecznych rezultatw.

    Swobody gminne, tak trudne do osignicia, s take najbardziej ze wszy-stkich swobd naraone na naciski wadzy. Instytucje gminne pozostawione samym sobie nie umiej walczy z przedsibiorczym i silnym rzdem. Aby przetrwa, musz rozwin si wszechstronnie oraz przenikn do obyczaj-w i sposobu mylenia narodu. Dlatego atwo jest zniszczy swobody gmin-ne, dopki nie przenikn do obyczajw, nie mog one jednak zadomowi si wrd obyczajw, zanim na dugo nie zaistniej w prawach.

    Swobody gminne wymykaj si wic, by tak rzec, z ludzkich rk. Tote rzadko bywaj stworzone przez czowieka powstaj raczej niejako samo-rzutnie, rozwijajc si tajemnie w na wp barbarzyskim spoeczestwie. Dopiero trwae dziaanie praw, obyczajw, okolicznoci, a nade wszystko czasu, doprowadza do ich umocnienia. Mona powiedzie, e nie zazna ich aden z narodw kontynentu europejskiego.

    A przecie wanie w gminie tkwi sia wolnych spoeczestw. Instytucje gminne s dla wolnoci tym, czym dla nauki s szkoy podstawowe: spra-wiaj, e wolno staje si dostpna dla ludu, pozwalaj mu zasmakowa w swobodnym jej praktykowaniu i przyzwyczajaj go do posugiwania si ni. Bez pomocy instytucji gminnych nard moe stworzy sobie wolny rzd, lecz nie bdzie w nim ducha wolnoci. Przelotne namitnoci, chwilowe pot-rzeby czy przypadkowe okolicznoci mog mu da zewntrzne formy nieza-lenoci, lecz despotyzm ukryty we wntrzu organizmu spoecznego wcze-niej czy pniej wyjdzie na jaw.

    Aby lepiej wytumaczy czytelnikowi gwne zasady, na jakich opiera si polityczna organizacja gminy i hrabstwa w Stanach Zjednoczonych, posta-nowiem posuy si przykadem jednego stanu i dokadnie przyjrze si temu, co si w nim dzieje, a potem rzuci okiem na reszt kraju.

    Wybraem w tym celu jeden ze stanw Nowej Anglii.

  • Co to fest gmina

    Gmina w Nowej Anglii (township) jest czym porednim midzy kanto-nem a gmin we Francji. Gmina liczy sobie zazwyczaj dwa do trzech tysicy mieszkacw, jest wic dostatecznie maa na to, by wszyscy mieszkacy mogli mie wsplne interesy, a z drugiej strony dostatecznie dua, by mona byo znale w niej zadatki dobrej administracji.

    Wadze gminne w Nowej Anglii

    W gminie jak i wszdzie lud jest rdem wadz spoecznych, nig-dzie jednak nie rzdzi w sposb rwnie bezporedni Lud jest w Ameryce panem, ktremu naley przypodoba si za wszelk cen.

    W oglnych sprawach stanu wikszo wypowiada si w Nowej Anglii przez swoich przedstawicieli. Jest to po prostu konieczno. Wszake w gminie, w ktrej dziaalno prawodawcza i administracyjna odbywa si w bezporedniej bliskoci rzdzonych, zasada przedstawicielstwa nie istnieje. Nie istnieje take rada miejska, wyborcy za, po mianowaniu urzdnikw, sami kieruj wszystkimi tymi ich posuniciami, ktre nie sprowadzaj si do zwykego wykonywania praw stanowych.

    Ten porzdek rzeczy jest do tego stopnia sprzeczny z naszymi wyobrae-niami i obcy naszym przyzwyczajeniom, e zrozumiemy go moe lepiej na podstawie kilku przykadw.

    Funkcje publiczne w gminie, jak si przekonamy, s nader liczne i bardzo zrnicowane, natomiast wiksza cz wadzy administracyjnej skupion jest w rkach maej liczby osb wybieranych co roku i nazywanych select-menami.

    Prawa stanowe nakadaj na selectmenw pewn liczb zobowiza. Do ich wypeniania nie potrzebuj upowanienia swoich wyborcw, gdy si za od ich wykonywania uchylaj, zostaj pocignici do osobistej odpowie-dzialnoci. Prawo stanowe obarcza ich na przykad obowizkiem sporzdza-nia list wyborczych gminy; selectman, ktry tego zaniedba, winny jest przes-tpstwa. We wszystkich jednak sprawach powierzonych wadzy gminnej selectmeni s wykonawcami woli ludu, podobnie jak u nas mer jest wykona-wc postanowie rady miejskiej. Selectmeni s najczciej osobicie od-powiedzialni za swoje dziaania, a w praktyce postpuj wedle zasad uprzed-nio ustanowionych przez wikszo. Jeeli chc wprowadzi jakkolwiek zmian do ustalonego porzdku lub powici si jakiemu nowemu przed-siwziciu, musz zwrci si o pozwolenie do tych, ktrzy dali im wadz. Zamy, e chodzi o zbudowanie szkoy: selectmeni zwouj pewnego dnia wszystkich wyborcw w miejscu do tego celu przeznaczonym, przedstawia-

  • j im zaistnia potrzeb, zapoznaj wyborcw ze sposobami jej zaspokoje-nia, z wysokoci sumy, ktr naley wyda, oraz z miejscem, ktrego wy-br wydaje si dogodny. Zgromadzenie, poinformowane o tym wszystkim, podejmuje decyzj, ustala miejsce budowy, przegosowuje wysoko podat-ku i powierza selectmenom wykonanie swej woli.

    Tylko selectmeni posiadaj prawo zwoywania zgromadzenia gminnego (town meeting), lecz obywatele mog ich do tego nakoni. Wyobramy so-bie, e dziesiciu wacicieli ziemskich chce wystpi z nowym projektem i przedstawi go gminie. Maj oni wtedy prawo domaga si zwoania zgro-madzenia gminnego. Selectmeni zobowizani s to uczyni i zachowuj tyl-ko prawo do przewodniczenia zgromadzeniu.

    Takie obyczaje polityczne i praktyki spoeczne s dalekie od naszych. Nie chc w tej chwili ich ocenia ani zajmowa si ukrytymi przyczynami ich wystpowania oraz ywotnoci. Ograniczam si do opisu.

    Selectmeni s wybierani co roku, w kwietniu lub maju. Zgromadzenie gminne wybiera wraz z nimi mnstwo innych urzdnikw miejskich, ktrzy maj si zajmowa wieloma drobnymi, aczkolwiek wanymi sprawami ad-ministracyjnymi. Tak wic wybierani s urzdnicy, do ktrych naley szaco-wanie majtkw w celach podatkowych, oraz poborcy podatkw. Obowiz-kiem urzdnika policyjnego, zwanego constable, jest utrzymywanie porzd-ku w miejscach publicznych i czuwanie nad wykonywaniem prawa. Obowi-zkiem innego urzdnika, zwanego sekretarzem gminy, jest sporzdzanie pro-tokow wszystkich obrad oraz prowadzenie archiwum. Skarbnik czuwa nad funduszami gminy. Jest jeszcze urzdnik do spraw ubogich, ktrego trudne zadanie polega na tym, by dopilnowa wykonywania prawa dotyczcego opieki nad biednymi. Inspektorzy szk kieruj sprawami owiaty, a inspe-ktorzy drg zajmuj si wszystkimi sprawami zwizanymi z zarzdem drg. Oto spis najwaniejszych funkcjonariuszy administracji gminy. Lecz podzia funkcji na tym si nie koczy: s jeszcze inspektorzy parafialni, powoani do kontroli spraw finansowych zwizanych z yciem religijnym, oraz wszel-kiego rodzaju inspektorzy nadzorujcy akcje poarowe, niwa, stan ogro-dze, pomiary drewna oraz stosowanie miar i wag.

    W gminie jest dziewitnacie podstawowych funkcji. Kady obywatel zo-bowizany jest pod kar grzywny do przyjcia dowolnej spord tych fun-kcji, a wikszo z nich jest patna, po to by umoliwi ubogim obywatelom powicenie si jej bez uszczerbku dla dochodw. System amerykaski nie polega zreszt na zapewnieniu urzdnikom staego wynagrodzenia. Kade dziaanie, jakie wykonuj podczas urzdowania, ma swoj cen, a wic urzdnicy opacani s proporcjonalnie do tego, czego dokonali.

  • O yciu w gminie

    Powiadaem poprzednio, e zasada suwerennoci ludu rzutuje na cao systemu politycznego Angloamerykanw. Kada kolej na strona tej ksiki bdzie dostarczaa nowych przykadw zastosowania tej doktryny w Amery-ce.

    W spoeczestwach, ktre przyjmuj zasad suwerennoci ludu, kady czowiek dysponuje tak sam czci suwerennej wadzy i na rwni z in-nymi bierze udzia w rzdzeniu pastwem.

    Wynika z tego, i wszyscy ludzie zostaj uznani za jednakowo wiatych, cnotliwych i silnych.

    Dlaczego wic s posuszni spoeczestwu i gdzie znajduj si granice tego posuszestwa ?

    Czowiek podporzdkowuje si spoeczestwu nie dlatego, e jest gorszy od ludzi, ktrzy nim rzdz, oraz mniej od innych zdolny do rzdzenia si samodzielnie. Czowiek jest posuszny spoeczestwu, poniewa sojusz z in-nymi ludmi uwaa za poyteczny, jego za trwanie bez wadzy utrzymuj-cej porzdek za niemoliwe.

    We wszystkim wic, co si tyczy wzajemnych stosunkw obywateli, Czowiek jest bez reszty uzaleniony, we wszystkim za, co dotyczy tylko jego wasnego ycia, pozostaje panem: jest wolny i za swoje czyny odpowia-da jedynie przed Bogiem. Std bierze si maksyma goszca, e czowiek jest najlepszym sdzi swoich prywatnych spraw i e spoeczestwo nie ma prawa wtrca si do jego postpowania, chyba e musi broni dobra ogu przed zakusami jednostki lub potrzebuje wspdziaania.

    Maksyma ta jest powszechnie przyjta w Stanach Zjednoczonych. Pniej zajm si wpywem, jaki wywiera ona nawet na codzienny bieg ycia, teraz jednak pozostan przy gminach.

    Gmina rozpatrywana jako cao jest w stosunku do rzdu centralnego wanie tym, czym pojedynczy czowiek w stosunku do spoeczestwa, a wic powysza maksyma stosuje si i do niej.

    Swobody gminne wynikaj zatem w Stanach Zjednoczonych z samego dogmatu suwerennoci ludu. We wszystkich republikach amerykaskich uz-nano niezaleno gminy, lecz w Nowej Anglii okolicznoci pozwoliy na jej szczeglny rozkwit.

    W tej czci Unii ycie polityczne narodzio si w samym sercu gminy. Mona niemal powiedzie, e na pocztku kada z gmin stanowia niezawis-y nard. Kiedy potem krlowie angielscy zadali swej czci wadzy, ogra-niczyli si do objcia wadzy centralnej, gmin za pozostawili tak, jak j zastali. Obecnie gminy Nowej Anglii s co prawda podporzdkowane wa-dzy centralnej, lecz w zasadzie pozostay niezalene lub zalene w niewiel-kim tylko stopniu. Nie otrzymay swej wadzy z zewntrz przeciwnie, sa-

  • me zrezygnoway z czci swej niezalenoci na korzy stanu. Jest to wa-na rnica, na ktr zwracam szczegln uwag czytelnika.

    Gminy podporzdkoway si stanom waciwie tylko w dziedzinie spraw, ktre nazwabym spoecznymi, to znaczy w sprawach wsplnych dla wszyst-kich gmin.

    We wszystkim, co si tyczy samych gmin, pozostay one niezalenymi organizmami i sdz, e aden mieszkaniec Nowej Anglii nie przyzna rzdo-wi stanowemu prawa wnikania w wewntrzne sprawy gminy.

    O duchu gminy w Nowej Anglii

    W Ameryce istniej nie tylko instytucje gminne, ale istnieje rwnie co, co mona by nazwa duchem gminy. To on umacnia je i oywia.

    Gmina w Nowej Anglii posiada dwie cechy, ktre zawsze budz ywe za-interesowanie ludzi, a mianowicie niezaleno i si. Gmina ma wprawdzie ograniczone pole dziaania, ale jest w jego obrbie cakowicie wolna. Gmi-na, bez wzgldu na liczb mieszkacw i obszar, posiada faktyczne znacze-nie choby dziki temu, e stanowi niezaleny organizm.

    Pamitajmy take, e czowiek zazwyczaj umieszcza swe uczucia tam, gdzie istnieje sia. Mio ojczyzny nie przetrwa dugo w podbitym kraju. Mieszkaniec Nowej Anglii przywizuje si do swojej gminy nie tyle dlatego, e si w niej urodzi, ile dlatego, e widzi w niej wolny i silny zwizek, do ktrego on sam naley i ktry w peni jest wart trudu wkadanego w rzdze-nie nim.

    W Europie czsto si zdarza, e sami rzdzcy ubolewaj nad brakiem po-czucia obywatelskiego, gdy wiedz, e stanowi ono najlepsz rkojmi po-rzdku publicznego; nie potrafi go jednak wzbudzi. Obawiaj si, e dajc gminie si i niezaleno, musieliby zrezygnowa z czci swej wadzy i naraziliby pastwo na anarchi. Wszelako w gminach pozbawionych nieza-lenoci i siy zamiast obywateli znajdujemy ju tylko poddanych.

    Amerykanie po to woyli tyle stara w podzia funkcji sprawowanych w gminie, aby moliwie najwiksz liczb ludzi zainteresowa sprawami pub-licznymi. Oprcz tego, e gmina powouje od czasu do czasu wyborcw do udziau w yciu publicznym, ile tam jeszcze rozmaitych funkcji, ilu r-nych urzdnikw, dziaajcych w imieniu tej potnej korporacji! Ilu ludzi, ktrzy czerpi zyski z siy swej gminy i ktrym zaley na tym, by bya ona silna.

  • System amerykaski, dzielc wadz w gminie midzy wielu obywateli, nie wzdraga si przed mnoeniem obowizkw wobec gminy. W Stanach Zjednoczonych rozpowszechnione jest suszne przekonanie, e mio ojczy-zny jest rodzajem kultu, do ktrego ludzie przywizuj si dziki staym pra-ktykom.

    Tak wic ycie gminy jest zawsze widoczne; przejawia si w codziennym wypenianiu obowizkw i w wykonywaniu prawa. Taki system polityczny wprawia spoeczestwo w nieustanny ruch, jest to jednak ruch miarowy, ktry oywia ludzi oszczdzajc im wstrzsw.

    Amerykanie przywizuj si do swojej maej spoecznoci tak samo jak mieszkacy gr do swych stron: kraj ojczysty posiada w ich oczach cechy odrbne i szczeglne oraz wicej wyrazu od innych okolic.

    Gminy w Nowej Anglii yj na og szczliwie. Same wybieraj swoj wadz i s z niej zadowolone. Poniewa w Ameryce panuje trway pokj i materialny dobrobyt, ycie gminy rzadko ulega zakceniom. Kierowanie sprawami gminy nie nastrcza trudnoci. Lud ju od dawna jest uformowany politycznie edukacj t odebra jeszcze w kraju przodkw. W Nowej An-glii rnice pozycji spoecznych nie pozostawiy po sobie nawet wspomnie-nia, nie ma wic w gminie grupy ludzi, ktr ncioby uciskanie innych, nie-sprawiedliwo za godzi tu jedynie w poszczeglne jednostki i niknie wrd powszechnego ukontentowania. Jeeli rzd ma wady (a nietrudno by-oby je wskaza), nie kuj one bynajmniej w oczy, poniewa w dosownym sensie zosta powoany przez obywateli i wystarczy, e funkcjonuje jako ta-ko, aby chronio go co na ksztat rodzicielskiej dumy ludu. Lud nie ma zre-szt okazji do porwna. Caoci kolonii rzdzia niegdy Anglia, ale spra-wami gminy kierowa zawsze lud. Wadza ludu w gminach jest wic nie tylko od dawna istniejcym, ale wrcz pierwotnym stanem rzeczy.

    Mieszkaniec Nowej Anglii przywizuje si do gminy dziki jej sile i nie-zalenoci; interesuje si jej yciem, poniewa bierze udzia w rzdzeniu; kocha j, poniewa nie ma powodu uskara si na swj los; z ni wie ambicje i nadzieje na przyszo, uczestniczy w kadym wydarzeniu jej ycia. W tym dostpnym mu, cho ograniczonym zakresie uczy si rzdzi spoeczestwem i przyswaja sobie formy, bez ktrych wolno moe reali-zowa si jedynie drog rewolucji; myli w ich duchu, znajduje upodobanie w porzdku, pojmuje potrzeb rwnowagi wadz; posiada wreszcie jasne i praktyczne wyobraenie o swoich obowizkach, poczone ze wiadomo-ci granic swych uprawnie.

    O hrabstwie w Nowej Anglii

    Amerykaskie hrabstwo przypomina francuskie arrondissement. Granice jednego i drugiego s sztuczne. Poszczeglne czci hrabstwa nie s ze sob

  • zwizane w sposb konieczny; ludzie nie ywi wzgldem niego adnych uczu, nie wi ich z nim adne tradycje. Nie spaja go take poczucie wsplnoty. Organizm ten powoany zosta dla celw czysto administracyj-nych.

    Gmina bya zbyt maa, by posiada wasn instytucj wymiaru sprawiedli-woci. Sdy najniszego stopnia ulokowano wic w hrabstwie. Kade Hrab-stwo ma wasny sd, szeryfa, ktry zajmuje si wykonywaniem jego orze-cze, oraz wizienie dla przestpcw.

    Istniej potrzeby wsplne wszystkim gminom hrabstwa i wobec tego natu-raln kolej rzeczy zajmuj si nimi wadze centralne. W Massachusetts obowizki te wypenia pewna liczba urzdnikw mianowanych przez guber-natora stanu na podstawie sugestii jego rady.

    Administratorzy hrabstwa dysponuj wadz o ograniczonym zasigu, ktra obejmuje tylko niewiele z gry przewidzianych przypadkw. Wadze gminne i stanowe w zupenoci wystarczaj, by ycie toczyo si normalnie. Wadze hrabstwa opracowuj tylko jego budet, ktry przegosowuje do-piero stanowe ciao prawodawcze. Hrabstwo nie jest, porednio ani bezpo-rednio, reprezentowane przez adne zgromadzenie. Hrabstwo w gruncie rze-czy nie posiada wic wasnej egzystencji politycznej. W wikszoci amery-kaskich konstytucji dostrzegamy dwie tendencje: tendencj do podziau wadzy wykonawczej z jednej strony i do skupiania wadzy ustawodawczej z drugiej. Gmina w Nowej Anglii posiada wasn niezniszczaln zasad istnie-nia, podczas gdy w wypadku hrabstwa naleaoby j stworzy sztucznie potrzeba jej nie bya wyranie odczuwana. Zwizek wszystkich gmin ma tylko jedno przedstawicielstwo stan, orodek wszystkich wadz narodo-wych. Poza dziaaniem gminy i stanu istniej tylko indywidualne dziaania obywateli.

    O administracji w Nowej Anglii

    Zjawiskiem, ktre najbardziej uderza Europejczyka przemierzajcego Stany Zjednoczone, jest brak tego, co w Europie nazywamy zarzdem lub administracj. W Ameryce mona stwierdzi obecno praw pisanych oraz fakt ich codziennego wykonywania. Wszystko dookoa znajduje si w cig-ym ruchu, ale nigdzie nie udaje si dostrzec jego rda. Rka, ktra kieruje maszyn spoeczn, jest niewidzialna.

    Wszelako, tak jak my wszyscy dla wyraenia swych myli musimy od-woywa si do pewnych form gramatycznych, stanowicych podstaw jzy-ka, podobnie i spoeczestwa, by przetrwa nie popadajc w anarchi, musz podporzdkowa si pewnej wadzy. Wadza ta moe by podzielona na r-ne sposoby, ale istnie musi.

    S dwa sposoby, ktre pozwalaj narodowi zmniejszy potg wadzy.

  • Pierwszy polega na osabieniu wadzy u jej podstaw, a wic pozbawieniu spoeczestwa prawa i moliwoci obrony w pewnych wypadkach. Tego ro-dzaju osabienie wadzy zwyko nazywa si w Europie ustanowieniem wol-noci.

    Istnieje drugi sposb na zmniejszenie zasigu wadzy, sposb, ktry nie polega na odebraniu spoeczestwu pewnej liczby uprawnie bd na spara-liowaniu jego wysikw, lecz na rozdzieleniu prawa do eksploatowania si spoeczestwa midzy wielu ludzi, na pomnoeniu liczby urzdnikw, kt-rym przyznana byaby caa wadza potrzebna do wykonywania tego, co im powierzono. S narody, ktre taki podzia wadz spoecznych moe dopro-wadzi do anarchii, ale sam w sobie bynajmniej nie jest on anarchiczny. Dzielc w ten sposb wadz czyni si wprawdzie jej dziaanie mniej nieod-partym i gronym, lecz bynajmniej si jej nie unicestwia.

    U rde rewolucji amerykaskiej byo dojrzae i rozwane upodobanie do wolnoci, nie za chwiejny i nieokrelony instynkt niezalenoci Rewolucja nie wspieraa si tam na pasji niszczycielskiej przeciwnie, sza w parze z umiowaniem porzdku i legalnoci.

    W Stanach Zjednoczonych nigdy nie uwaano, e w wolnym kraju czo-wiek ma prawo czyni, co zechce przeciwnie, obarczono go znacznie bar-dziej rnorodnymi ni gdzie indziej spoecznymi obowizkami. Nie prbo-wano podwaa wadzy spoecznej u jej podstaw i pozbawia jej uprawnie; ograniczono si tylko do tego, by rozdzieli jej wykonywanie. Chodzio bowiem o to, by wadza bya silna, a jej funkcjonariusze sabi aby spoe-czestwo byo dobrze rzdzone i wolne zarazem.

    Nie ma na wiecie kraju, w ktrym prawo przemawiaoby tak bezwzgld-nie jak w Ameryce, ani kraju, w ktrym byoby tak wielu ludzi uprawnio-nych do jego wykonywania.

    W Ameryce nie ma orodka, ktry skupiaby wszystkie wadze administ-racyjne.

    Jak wic si to dzieje, e spoeczestwo kierowane jest w sposb prawie jednolity? Jak si to dzieje, e hrabstwa i ich administratorzy, e gminy i ich urzdnicy podporzdkowuj si wadzy centralnej?

    Wadza ustawodawcza obejmuje w Nowej Anglii znacznie wicej spraw ni u nas. Prawodawca wnika niejako do samego serca administracji, a pra-wo zajmuje si nawet najdrobniejszymi szczegami; prawodawca wydaje przepis i okrela zarazem sposoby ich stosowania, wyznaczajc w ten Spo-sb niszym instancjom oraz urzdnikom publicznym ogromn liczb szcze-gowych i cile sprecyzowanych obowizkw.

    Jeeli wszystkie nisze instancje i wszyscy urzdnicy podporzdkowuj si prawu, cae spoeczestwo postpuje wedug jednolitych zasad. W jaki

  • jednak sposb nisze instancje oraz urzdnicy zostaj zmuszeni do podpo-rzdkowania si prawu?

    Oglnie mona powiedzie, e spoeczestwo dysponuje tylko dwoma sposobami zmuszenia urzdnikw do posuszestwa wobec prawa.

    Moe powierzy jednemu urzdnikowi wadz kierowania pozostaymi i zwalniania ich w razie nieposuszestwa.

    Moe te zobowiza trybunay do stosowania kar sdowych w wypadku wykrocze administracyjnych.

    Spoeczestwo nie zawsze moe swobodnie wybiera midzy tymi dwo-ma sposobami.

    Prawo do kierowania urzdnikiem pociga za sob prawo do zwalniania go w wypadku nieposuszestwa oraz prawo do awansowania gorliwego wy-konawcy polece. Tymczasem urzdnik wybieralny nie moe by ani zwal-niany, ani awansowany. Istota funkcji penionych z wyboru polega na tym, e ich wykonawca nie moe by odwoany a do wyganicia mandatu. Taki urzdnik nie ma w gruncie rzeczy powodu obawia si kogokolwiek poza wyborcami. Wszystkie inne funkcje publiczne s take wybieralne, nie ma wic miejsca na hierarchi urzdnicz tam, gdzie jeden i ten sam czowiek nie moe posiada prawa wydawania rozporzdze oraz prawa pitnowania nieposuszestwa, gdzie nie da si poczy wadzy rozkazywania z wadz wynagradzania i karania.

    Spoeczestwa, w ktrych nisze urzdy s wybieralne, zmuszone s do szerokiego stosowania kar sdowych jako rodka administracyjnego.

    Tego wanie zjawiska nie sposb dostrzec na pierwszy rzut oka. Rzdz-cy uwaaj za ustpstwo zarwno tworzenie urzdw wybieralnych, jak i podporzdkowanie urzdnika wyrokom sdu. Jednakowo obawiaj si obu tych innowacji, poniewa jednak w pierwszym wypadku wywierana jest na nich wiksza presja, zgadzaj si na wybory urzdnikw, pozostawiajc ich niezalenymi od wadzy sdowej.

    Tymczasem jedno z tych posuni stanowi jedyn skuteczn przeciwwag drugiego. Trzeba bowiem wiedzie, i wybieralna wadza wykonawcza nie podporzdkowana wadzy sdowniczej wczeniej czy pniej albo wymyka si wszelkiej kontroli, albo upada. Tylko sdy mog spenia rol arbitra midzy wadz centraln i ciaami administracyjnymi pochodzcymi z wy-boru. Tylko one mog zmusi wybranego urzdnika do posuszestwa, nie naruszajc jednoczenie uprawnie wyborcw.

    Tak wic w yciu politycznym zakres wadzy sdowniczej musi odpowia-da zakresowi wybieralnej wadzy wykonawczej. Jeeli te dwie instytucje nie id w parze, spoeczestwo popada w anarchi lub ulega zniewoleniu.

    Dawno ju zauwaono, e nawyki mentalnoci sdowej niezbyt dobrze przygotowuj ludzi do sprawowania wadzy wykonawczej.

  • Od swych angielskich przodkw przyjli Amerykanie ide instytucji, kt-ra nie ma odpowiednika w kontynentalnej Europie. Jest to instytucja sdziw pokoju.

    Sdzia pokoju jest kim porednim midzy czowiekiem z towarzystwa a urzdnikiem, midzy administratorem a sdzi. Sdzia pokoju jest obywate-lem wyksztaconym, cho niekoniecznie biegym w dziedzinie prawa. Tote obowizany jest jedynie do utrzymywania porzdku w spoeczestwie, czyli do czynnoci, ktra wymaga wicej zdrowego rozsdku i uczciwoci ni wiedzy. Sdzia pokoju wnosi do systemu administracyjnego, w ktrym dzia-a, tendencj do przestrzegania przyjtych form oraz jawnoci, co powoduje, e nie mona ze uczyni narzdzia despotyzmu. Ale sdzia pokoju nie jest te niewolnikiem prawniczej skrupulatnoci, ktra sprawia, e sdziowie nie bardzo nadaj si do rzdzenia.

    Amerykanie przyswoili sobie instytucj sdziw pokoju, pozbawiajc j jednak cakowicie arystokratycznego charakteru, jaki miaa w Anglii.

    Jeeli urzdnik publiczny w Nowej Anglii popenia przestpstwo w tra-kcie wykonywania swoich funkcji, zwyke sdy wymierzaj mu odpowied-ni kar.

    Jeeli popenia wykroczenie administracyjne, karze go sd administra-cyjny, gdy sprawa jest wana lub naglca, sdzia wykonuje to, czego zanie-dba urzdnik.

    Jeeli wreszcie urzdnik popenia jedno z tych nieuchwytnych prze-stpstw, ktrych ludzki wymiar sprawiedliwoci nie jest w stanie ani okre-li, ani oszacowa, to wwczas take moe zosta ukarany. Musi corocznie stawi si przed trybunaem wyborcw, od ktrego decyzji nie ma odwoa-nia, a ktry moe go pozbawi wszelkiego znaczenia wraz z mandatem urzdnik traci bowiem wadz.

    Oglne uwagi na temat administracji w Stanach Zjednoczonych

    W kadym stanie istniej gminy i w kadej z nich toczy si publiczne y-cie, w adnym jednak ze skonfederowanych stanw nie ma takich gmin, ja-kie istniej w Nowej Anglii.

    Im dalej na poudnie, tym mniej aktywne staje si ycie publiczne w gmi-nach; posiadaj one mniej urzdnikw, uprawnie i obowizkw, a ludno

  • nie wywiera ju tak bezporedniego wpywu na sprawy publiczne; zgroma-dzenia gminne s rzadsze i zajmuj si mniejsz liczb problemw. Wadza wybieralnego urzdnika staje si wic odpowiednio wiksza, wyborcy za mniejsza. Duch gminy jest mniej rozbudzony i sabszy.

    Rnica ta zauway si daje ju w stanie Nowy Jork, bardzo wyrana jest w Pensylwanii, zmniejsza si natomiast w miar posuwania si na pnocny zachd. Wikszo emigrantw, ktrzy zakadaj stany pnocno-zachodnie, pochodzi z Nowej Anglii i przenosi do przybranej ojczyzny tamtejsze oby-czaje administracyjne. Gmina w Ohio ma wic na przykad wiele wsplnego z gmin w Massachusetts.

    W Massachusetts, jak wiemy, gmina jest sercem administracji publicznej. Jest ona orodkiem, wok ktrego skupiaj si ludzkie interesy i uczucia. Odmienna sytuacja jest jednak w stanach, w ktrych wyksztacenie nie bywa zjawiskiem tak powszechnym i w ktrych wobec tego instytucja gminy nie gwarantuje ju obywatelom tak mdrej i sprawnej administracji. W miar wic oddalania si od Nowej Anglii ycie publiczne gminy przenosi si jak-by do hrabstwa. Hrabstwo staje si wanym orodkiem administracji oraz porednikiem midzy rzdem a zwykymi obywatelami.

    O stanie

    Mwiem ju o gminach i o administracji, pozostaje mi jeszcze do om-wienia stan oraz rzd centralny.

    Mog tu nieco skrci sw relacj nie obawiajc si nieporozumie, to bo-wiem, co mam do powiedzenia, jest zawarte w konstytucjach i kady moe do nich zajrze. Konstytucje za opieraj si na prostej i racjonalnej zasa-dzie.

    Formy te s nam bliskie, poniewa wikszo z nich zostaa przyjta przez wszystkie pastwa konstytucyjne.

    Oto ich pobieny wykad. Pniej bd si stara oceni to, co teraz tylko opisz.

    O wadzy ustawodawczej stanu

    Wadza ustawodawcza stanu powierzona zostaa dwm zgromadzeniom: pierwsze z nich nosi zazwyczaj nazw Senatu.

    Senat jest zasadniczo ciaem prawodawczym, ale w niektrych wypad-kach staje si ciaem wykonawczym i sdowniczym.

    Senat uczestniczy w administracji w rny sposb, zalenie od konstytucji danego stanu, przede wszystkim jednak wywiera wpyw na wadz wykona-wcz przez wspudzia w wyborze urzdnikw.

  • Bierze take udzia we wadzy sdowniczej przez wyrokowanie w sprawie pewnych przestpstw politycznych, a czasem przez wydawanie orzecze w niektrych sprawach cywilnych.

    Senat zawsze liczy niewielu czonkw. Izba Reprezentantw, drugie rami stanowego ciaa prawodawczego, nie

    ma adnego udziau w administracji i jedyna forma jej uczestnictwa we wa-dzy sdowniczej polega na oskaraniu urzdnikw publicznych przed Sena-tem.

    Czonkowie obu izb s prawie wszdzie wybierani wedle jednakowych zasad. S wybierani w ten sam sposb i przez tych samych obywateli.

    Jedyna rnica polega na tym, e mandaty senatorw s zazwyczaj du-sze od mandatw reprezentantw. Ci ostatni rzadko speniaj swe funkcje duej ni przez jeden rok; senatorzy zasiadaj zwykle przez dwa lub trzy la-ta.

    Przyznajc senatorom przywilej wybieralnoci na kilka lat i wymieniajc co roku tylko cz Senatu, prawo zatroszczyo si o utrzymywanie w ciele prawodawczym zespou ludzi zaznajomionych ju ze sprawami publicznymi i mogcych wywiera poyteczny wpyw na nowo wybranych.

    Zamiarem Amerykanw, dzielcych ciao prawodawcze na dwie izby, nie byo utworzenie jednej izby dziedzicznej i drugiej wybieralnej, jednej ary-stokratycznej i drugiej demokratycznej. Celem ich nie byo take uczynienie z Senatu oparcia dla wadzy, a z Izby Reprezentantw przedstawiciela inte-resw i namitnoci ludu.

    Jedyne zalety aktualnej organizacji dwuizbowego ciaa prawodawczego polegaj na podziale wadzy ustawodawczej, na wynikajcym std swobod-niejszym dziaaniu zgromadze politycznych oraz na stworzeniu trybunau odwoawczego, ponownie rozpatrujcego prawa uchwalone przez nisz izb.

    Upyw czasu oraz dowiadczenie nauczyy Amerykanw, e podzia wa-dzy ustawodawczej, cho legitymuje si takimi tylko zaletami, jest koniecz-noci pierwszorzdn. Pensylwania, jako jedyna spord zjednoczonych republik, powoaa pocztkowo zgromadzenie jednoizbowe. Sam Franklin by ordownikiem tej sprawy, wiedziony logicznymi konsekwencjami wyni-kajcymi z zasady suwerennoci ludu. Niebawem jednak musiano dokona zmiany prawa i wprowadzi system dwuizbowy. Zasada podziau wadzy ustawodawczej zostaa w ten sposb ostatecznie uwicona. Konieczno podziau wadzy ustawodawczej midzy wiksz liczb organizmw mona byo odtd uzna za udowodnion. Idea ta, prawie cakiem nie znana repu-blikom staroytnoci, jak wikszo wielkich prawd wprowadzona w ycie prawie na mocy przypadku, niedoceniona przez wiele nowoczesnych naro-dw, staa si pewnikiem wiedzy politycznej naszych czasw.

  • O wadzy wykonawczej stanu

    Reprezentantem wykonawczej wadzy stanu jest gubernator. Nie na darmo uyem sowa: reprezentant. Gubernator rzeczywicie repre-

    zentuje wadz wykonawcz, lecz przysuguj mu tylko niektre jej upraw-nienia.

    Najwyszy urzdnik, zwany gubernatorem, dziaa u boku ciaa prawodaw-czego jako doradca i porednik. Przysuguje mu prawo weta, ktre pozwala mu dowolnie zatrzymywa lub przynajmniej opnia dziaanie ciaa prawo-dawczego. Gubernator przedstawia ciau prawodawczemu potrzeby kraju oraz rodki, ktrych zastosowanie wydaje mu si suszne dla ich zaspokoje-nia. Jest wykonawc jego woli odnonie do wszystkich przedsiwzi doty-czcych caego stanu. W przerwach midzy posiedzeniami ciaa prawodaw-czego gubernator zobowizany jest zastosowa wszystkie konieczne rodki, eby ustrzec stan od gwatownych wstrzsw i nieprzewidzianych niebez-pieczestw.

    Gubernator skupia w swych rkach ca wadz wojskow stanu. Jest komendantem milicji i gwnodowodzcym si zbrojnych. W wypadku wy-ranego lekcewaenia autorytetu prawa staje na czele si zbrojnych stanu, a-mie opr i przywraca porzdek.

    Poza tym gubernator nie zajmuje si administracj gmin i hrabstw, a jee-li, to na sposb nader poredni, mianujc sdziw pokoju, ktrych zreszt nie wolno mu odwoywa.

    Gubernator jest urzdnikiem wybieralnym i najczciej wybierany jest nie na duej ni rok czy dwa lata. Dziki temu gubernator pozostaje zawsze ci-le uzaleniony od wikszoci, ktra go wyniosa na stanowisko.

    O politycznych skutkach decentralizacji administracyjnej w Stanach Zjednoczonych

    Centralizacja jest sowem, ktre kady dzi powtarza, lecz nikt nie stara si sprecyzowa jego znaczenia.

    Istniej dwa zasadniczo odmienne rodzaje centralizacji i naley je dobrze rozrni.

    Pewne sprawy, jak na przykad ustanawianie podstawowych praw oraz polityka zagraniczna, interesuj wszystkich. Inne, jak na przykad przedsi-wzicia poszczeglnych gmin, interesuj jedynie jak cz narodu.

    Skupienie w jednym miejscu i w jednej osobie wadzy prowadzenia spraw pierwszego rodzaju nazwabym centralizacj rzdow.

    Podobne skupienie wadzy prowadzenia spraw drugiego rodzaju nazwa-bym centralizacj administracyjn.

  • Oba typy centralizacji przenikaj si w pewnych punktach. atwo jednak je odrni biorc pod uwag cao spraw, ktre w szczeglniejszy sposb nale do jednej lub drugiej dziedziny.

    Centralizacja rzdowa oczywicie niezmiernie zyskuje na sile, jeli jest poczona z centralizacj administracyjn. Ludzie ucz si wtedy cakowitej rezygnacji z wasnej woli oraz posuszestwa, nie raz jeden i w jednym tylko wypadku, lecz zawsze i we wszystkim. Taka wadza nie tylko ujarzmia lu-dzi, ale take wdziera si do ich obyczajw oraz dzieli ich po to, by potem atwiej podporzdkowa sobie kadego z osobna.

    Te dwa typy centralizacji wspomagaj si i przycigaj nawzajem. Nie s-dz jednak, aby nie daway si rozczy.

    W czasach panowania Ludwika XIV centralizacja rzdowa we Francji osigna najwiksze moliwe rozmiary, albowiem ten sam czowiek wyda-wa wwczas prawa oraz je interpretowa, a przy tym prowadzi polityk zagraniczn Francji i dziaa w jej imieniu. Pastwo to ja mawia, i to bya prawda.

    A jednak w czasach Ludwika XIV centralizacja administracyjna bya sab-sza ni dzi.

    I dzisiaj istnieje mocarstwo Anglia w ktrym centralizacja rzdowa osigna bardzo wysoki stopie. Pastwo wydaje si dziaa tak jak poje-dynczy czowiek. Podporzdkowuje swej woli wielkie masy ludzi, skupia ca sw potg i dowolnie jej uywa.

    Anglia, ktra dokonaa tak wielkich rzeczy podczas ostatnich pidziesi-ciu lat, nie posiada centralizacji administracyjnej.

    Nard nie moe, w moim przekonaniu, istnie a zwaszcza rozwija si pomylnie bez silnej centralizacji rzdowej.

    Myl natomiast, e centralizacja administracyjna suy wycznie temu, by pozbawia energii podporzdkowanych jej ludzi, poniewa usilnie si stara osabi ich obywatelskiego ducha. To prawda, e centralizacja adminis-tracyjna jest w stanie spowodowa koncentracj si narodu w okrelonym czasie i miejscu, lecz ogromnie utrudnia regeneracj tych si. Doprowadza nard do tryumfu w dniu walki, lecz na dusz met wyciecza go. Moe wic przyczyni si do przelotnej chway jednego czowieka, lecz nie zape-wnia trwaej pomylnoci narodu.

    Pamitajmy, e mwic, i pastwo nie jest zdolne do dziaania bez cen-tralizacji, ludzie maj prawie zawsze na myli centralizacj rzdow. Pow-tarza si czsto, e Cesarstwo Niemieckie nigdy w peni nie wykorzystao swych si. Zgoda. Lecz dlaczego tak si stao? Poniewa siy narodowe nie byy tam nigdy centralnie kierowane, poniewa pastwo nigdy nie zdoao narzuci ludziom posuszestwa wobec swych podstawowych praw, ponie-wa odrbne czci tego wielkiego organizmu miay zawsze prawo lub mo-liwo odmwi wspdziaania z przedstawicielami wadzy centralnej, na-

  • wet gdy chodzio p sprawy interesujce og obywateli. Innymi sowy poniewa nie byo centralizacji rzdowej. To samo spostrzeenie odnosi si do redniowiecza: powodem wszystkich nieszcz spoeczestwa feudalne-go by fakt, e wadza, nie tylko administracyjna, ale i rzdowa, bya podzie-lona midzy tysice osb i rozbita na tysiczne sposoby. Brak wszelkiej cen-tralizacji rzdowej nie pozwala wwczas narodom Europy na skuteczne d-enie do jakiegokolwiek celu.

    Wiemy, e w Stanach Zjednoczonych nie istniaa centralizacja administra-cyjna. Z trudem przyszoby doszuka si choby ladw hierarchii urzdni-czej. Decentralizacja posuna si tak daleko, e, jak sdz, aden europejski nard nie byby w stanie tego przetrzyma bez wielkiej dla siebie szkody. Nawet w Ameryce decentralizacja pocigna za sob pewne ze skutki. Za to centralizacja rzdowa osigna tam najwyszy poziom. atwo dowie, e adna dawna monarchia europejska nigdy nie osigna takiego stopnia koncentracji si narodowych. Nie tylko w kadym stanie jest tylko jedno cia-o prawodawcze i jedna tylko wadza moe skupia wok siebie ycie Poli-tyczne, ale w ogle unikano czenia licznych organizmw na poziomie hra-bstw, z obawy by nie pokusiy si o przekroczenie swych administracyjnych kompetencji i nie krpoway dziaa rzdu. W Ameryce stanowe ciao pra-wodawcze jest najwysz si. Ani przywileje, ani lokalne immunitety, ani wpywy osobiste, ani nawet autorytet rozumu nie s w stanie jej przeszko-dzi, poniewa reprezentuje ona wikszo, ktra ma si za jedynego nosi-ciela racji rozumu. Granice wadzy ciaa prawodawczego okrela tylko jego wola. Obok niego i pod jego kontrol znajduje si reprezentant wadzy wy-konawczej, ktrego zadaniem jest zmuszanie opornych do posuszestwa.

    Decentralizacja administracyjna pocigna za sob w Ameryce wiele r-norodnych nastpstw.

    Jak wiemy, Amerykanie niemal cakowicie oddzielili administracj od rzdu. Zdaje mi si, e przekroczyli tu granice zdrowego rozsdku, ponie-wa utrzymanie porzdku, nawet w drugorzdnych sprawach, ma znaczenie dla caego narodu.

    Jeeli pastwo nie ma do dyspozycji urzdnikw administracji zajmuj-cych okrelone stanowiska w rnych czciach kraju, urzdnikw, ktrym mogoby narzuci jednolity kierunek dziaania, rzadko moe si pokusi o wprowadzenie oglnych zasad porzdkowych. A przecie zasady takie s na pewno potrzebne. Ich brak nieraz rzuca si w oczy Europejczykowi. Wrae-nie bezadu prowadzi go do wniosku, e w spoeczestwie panuje kompletna anarchia. O pomyce mona si dopiero przekona, gdy dogbnie zbadamy spraw.

  • Pewne przedsiwzicia interesujce cay stan nie mog doj do skutku z braku oglnonarodowej administracji zdolnej je przeprowadzi. Z przedsi-wzi pozostawionych trosce gmin i hrabstw, oddanych w rce wybieral-nych i czasowo dziaajcych urzdnikw, nie moe wynikn nic trwaego lub zgoa nic.

    Europejscy stronnicy centralizacji utrzymuj, e wadze rzdowe lepiej administruj poszczeglnymi czciami kraju, ni mogyby to czyni one sa-me. Jest to by moe prawdziwe wtedy, kiedy rzd jest wiaty, a wadze lokalne prymitywne, kiedy rzd jest czynny, a wadze lokalne bierne, kiedy rzd wreszcie nawyk do dziaania, a wadze lokalne do posuszestwa. Wia-domo nawet, e w miar wzmacniania centralizacji ten rozziew si pogbia i sprawno rzdu z jednej strony, nieporadno za wadz lokalnych z dru-giej staj si coraz bardziej wyrane.

    Uwaam jednak, e nie jest to prawdziwe w odniesieniu do spoeczestwa owieconego, ktre ma wiadomo swych interesw i nauczyo si o nie dba, tak jak to si dzieje w Ameryce.

    Jestem wrcz przekonany, e w tym wypadku zbiorowa sia obywateli bdzie zawsze skuteczniej dziaaa na rzecz spoecznego dobrobytu ni wa-dza rzdowa.

    Przyznaj, e trudno byoby wskaza niezawodne sposoby rozbudzenia spoeczestwa, ktre pogrone jest w letargu, sposoby wpojenia mu uczu i kultury, ktrych nie posiada. Wytumaczenie ludziom, e powinni sami zaj si swym losem to nie wtpi przedsiwzicie trudne. Nieraz at-wiej byoby zainteresowa ich szczegami dworskiej etykiety ni zaj ich umysy problemem odbudowy wsplnego domu.

    Lecz myl zarazem, e jeeli administracja centralna mniema, i potrafi cakowicie zastpi swobodne wspdziaanie bezporednio zainteresowa-nych, to sama jest w bdzie lub zamierza wprowadzi w bd spoeczest-wo.

    Wadza centralna, jakkolwiek by bya owiecona i przemylna, nie jest w stanie sama obj wszystkich szczegw ycia wielkiego spoeczestwa. Nie jest w stanie, poniewa podobne przedsiwzicie przekracza ludzkie Si-y. Jeeli usiuje sama stworzy i puci w ruch tyle rnych spryn, zado-wala si bardzo miernymi rezultatami lub wyczerpuje w daremnych wysi-kach.

    Centralizacja rzeczywicie atwo moe doprowadzi zewntrzne dziaania ludzkie do pewnego ujednolicenia, ktre samo w sobie jest potem przez lu-dzi uwaane za godne podziwu, niezalenie od sprawy, ktrej ma suy podobnie jest z dewotami, ktrzy uwielbili figur, zapomniawszy boga, kt-rego ta figura przedstawia. Centralizacji bez trudu udaje si nada rnym sprawom biecym pozory porzdku, umiejtnie doglda szczegw publi-cznego adu, poskramia niewielkie zaburzenia i drobne wykroczenia, utrzy-

  • mywa spoeczestwo w pewnym status quo, ktre nie oznacza ani upadku, ani postpu, wreszcie zachowywa pewn ospao ycia publicznego, ktr administratorzy zwykli nazywa adem i spokojem. Krtko powiedziawszy, centralizacja celuje w zapobieganiu, nie za w dziaaniu. Kiedy chodzi o to, by gboko poruszy spoeczestwo, by spowodowa jego przyspieszony rozwj jej siy zawodz. Gdy ta ogromna machina musi odwoa si do pomocy jednostek, ujawnia natychmiast sw sabo ze zdumieniem stwierdzamy, e jest bezsilna.

    Zdarza si niekiedy, e scentralizowana wadza prbuje, nie majc innego wyjcia, przyzywa obywateli na pomoc, lecz wtedy przemawia do nich tak: Bdziecie dziaa tak, jak chc, dopty, dopki bd chciaa, i dokadnie w tym kierunku, ktry wyznacz. Zajmiecie si szczegami, nie dc do kie-rowania caoci przedsiwzicia. Bdziecie pracowali w niewiadomoci, a potem osdzicie moje dzieo wedle jego rezultatw. Nie w taki sposb uzy-skuje si wspdziaanie ludzkiej woli. Potrzebuje ona swobody i odpowie-dzialnoci za podejmowane zadania. Czowiek jest istot, ktra przenosi bierno nad zniewolone denie ku nie znanemu sobie celowi.

    Nie przecz, e w Stanach Zjednoczonych czsto aowano, i nie udao si wprowadzi tych jednolitych zmian, ktre zdaj si nieustannie kierowa naszym postpowaniem.

    Mona tam spotka si z przykadami wielkiej lekkomylnoci i spoecz-nego niedbalstwa. Tu i wdzie pojawiaj si brudne plamy, kontrastujce z otaczajc je cywilizacj.

    Poyteczne przedsiwzicia, wymagajce nieprzerwanych stara i dokad-noci w szczegach, bywaj nieraz porzucane, poniewa w Ameryce, tak samo jak wszdzie, lud dziaa na zasadzie krtkotrwaych wysikw i dora-nych impulsw.

    Europejczyk, przyzwyczajony do staej obecnoci mieszajcych si do wszystkiego urzdnikw, z trudnoci przyzwyczaja si do zoonego me-chanizmu administracji gminnej w Ameryce. Detale spoecznego adu, ktre uatwiaj ycie i czyni je wygodnym, s w Ameryce lekcewaone, lecz jed-noczenie ludzie korzystaj tu z tych samych istotnych gwarancji, jakie za-pewniaj inne spoeczestwa. W Ameryce wadza, ktra administruje sta-nem, dziaa mniej regularnie, jest mniej owiecona oraz mniej uczona, lecz sto razy wiksza ni w Europie. W adnym kraju na wiecie ludzie nie doko-nuj tylu wysikw, by zapewni sobie dobrobyt. Nie znam spoeczestwa, ktremu udaoby si stworzy tak rozbudowane i tak skuteczne szkolnictwo, wznie witynie tak odpowiadajce religijnym potrzebom obywateli, md-rzej poprowadzi i lepiej utrzymywa drogi publiczne. Nie naley wic szu-ka w Stanach Zjednoczonych ani jednolitych i trwaych pogldw, ani pe-dantycznej dbaoci o szczegy ycia publicznego, ani doskonaoci admi-nistracyjnych zabiegw. Znale tam mona natomiast objawy prymitywnej

  • moe, lecz potnej siy oraz ycia, w ktrym zdarzaj si zakcenia, lecz ktre ttni ruchem i prac.

    Gotw jestem przyzna, jeeli komu na tym zaley, e miasta i hrabstwa Stanw Zjednoczonych byyby skuteczniej administrowane przez obc im centraln wadz, dziaajc z pewnej odlegoci, ni przez wasnych urzd-nikw. Gotw jestem nawet przyzna, e jeeli administracja skupiona bya-by w jednym rku, mona by w Ameryce bezpieczniej y i robi lepszy uytek z zasobw si spoecznych. Lecz korzyci natury politycznej, ktre Amerykanie czerpi z decentralizacji, wystarczaj im, by ten system przeno-si nad przeciwny.

    Ostatecznie c mi z tego, e wadza jest wszechobecna, e czuwa zawsze nad tym, bym bezpiecznie zaywa przyjemnoci, e wyprzedza kady mj krok, by usun mi z drogi niebezpieczestwa, zanim zd o nich pomy-le, jeeli ta sama wadza, ktra tak usilnie oszczdza mi przykroci, jest za-razem absolutn pani mojej wolnoci i mojego ycia, monopolizuje wszelki ruch i wszelkie istnienie do tego stopnia, e wszystko usycha, kiedy ona marnieje, i wszystko usypia, kiedy ona zapada w sen e wszystko umiera razem z ni?

    S w Europie kraje, ktrych mieszkacy uwaaj si jakby za osadnikw obojtnych na losy ziemi, na ktrej yj. Najwiksze zmiany dokonuj si w kraju bez ich udziau. Nie wiedz nawet dokadnie, co si dzieje, zaledwie si czego domylaj i przypadkowo dowiaduj si o niektrych wydarze-niach. Co wicej, stan ich miasta, spokj ich ulicy, los ich kocioa i plebanii wcale ich nie zajmuj. Sdz, e wszystkie te sprawy w adnej mierze ich nie dotycz i e nale do potnego nieznajomego, zwanego rzdem. Lu-dzie ci ciesz si swymi dobrami tak, jak ciesz si nimi przejciowi uyt-kownicy, albowiem wyzbyci s zmysu posiadania oraz chci ulepszania czegokolwiek. Ich obojtno w stosunku do wasnego ycia posuwa si tak daleko, e gdy w kocu ich wasne bezpieczestwo lub bezpieczestwo ich dzieci zostaje naraone, miast wyj zagroeniu naprzeciw, czekaj z zao-onymi rkami na to, by cay nard przyszed im z pomoc. Ludzie ci, kt-rzy tak cakowicie wyzbyli si wolnej woli, nie kochaj zreszt poddastwa bardziej ni inni. Ulegaj, to prawda, samowoli najmarniejszego urzdnika, lecz gdy tylko ustpi sia, pastwi si nad prawem jak nad pokonanym prze-ciwnikiem. Nieustannie wahaj si midzy sualczoci a rozpasaniem.

    Jeeli nard dojdzie do takiego stanu, musi zmieni swe prawa i obyczaje lub zgin, poniewa wyscho w nim rdo cnt publicznych. Ma jeszcze poddanych, ale nie ma obywateli.

    W Ameryce podziwiam najbardziej nie tyle administracyjne skutki decen-tralizacji, ile jej skutki polityczne. Zainteresowanie sprawami ojczyzny jest

  • tu powszechne. Od maej miejscowoci a po ca Uni wszdzie los oj-czyzny jest przedmiotem troski. Mieszkacy uwaaj interesy kraju za swoje wasne. Chwaa narodu jest ich chwa, w jego sukcesach rozpoznaj swe wasne dzieo i to ich uszlachetnia. Raduje ich powszechny dobrobyt, z kt-rego zreszt korzystaj. Wobec ojczyzny ywi te same uczucia, jakie ludzie zwykli ywi dla rodziny, a i sprawami stanu interesuj si z osobistych po-budek.

    Europejczyk widzi w urzdniku publicznym jedynie si, Amerykanin prawo. Mona powiedzie, e w Ameryce czowiek nie jest posuszny nigdy czowiekowi, lecz sprawiedliwoci i prawu.

    Amerykanin posiada czsto przesadn, lecz zbawienn zazwyczaj opini o sobie samym. Bezgranicznie ufa wasnym siom, ktre wydaj mu si wys-tarczajce, by podoa wszystkiemu. Przychodzi mu do gowy projekt ja-kiego przedsiwzicia i jeli nawet ma ono bezporedni zwizek z oglnym dobrobytem, ani myli zwraca si o pomoc do wadz publicznych. Ogasza po prostu swj zamiar, podejmuje si go wykona, wzywa innych ludzi do pomocy i stawia czoo wszystkim przeciwnociom. Dochodzi czstokro do gorszego rezultatu ni ten, jaki na jego miejscu uzyskaoby pastwo, lecz na dusz met suma wszystkich indywidualnych przedsiwzi daleko przek-racza to, co mgby uczyni rzd.

    Wadze administracyjne nie wywouj ani zazdroci, ani nienawici, po-niewa s blisko ludzi i reprezentuj niejako ich samych. Poniewa rodki dziaania tych wadz s ograniczone, wszyscy zdaj sobie spraw z tego, e nie mog cakowicie na nich polega.

    Tote wadze administracyjne, dziaajc w granicach swych kompetencji, nie s zdane, jak w Europie, wycznie na wasne siy. Nikt nie sdzi, e jest zwolniony ze swoich obowizkw dlatego tylko, e do akcji wkracza urzd-nik publiczny. Przeciwnie, kady udziela mu wskazwek i go wspiera.

    Kiedy wysiki indywidualne cz si z dziaaniem si spoecznych, pow-staj rezultaty, ktrych najbardziej skoncentrowana i aktywna administracja nie bdzie nigdy w stanie osign.

    Wiele przykadw moe suy potwierdzeniu tej tezy, ogranicz si jed-nak do tego, ktry jest mi najbardziej znany.

    W Ameryce wadze dysponuj niewieloma rodkami do wykrywania zbrodni i cigania przestpcw.

    Nie istnieje wydzia policji, zajmujcy si sprawami administracyjnymi, nie ma te paszportw. Amerykaskiej policji kryminalnej nie mona nawet porwna z nasz. Agenci policyjni s nieliczni i nie zawsze wszczynaj le-dztwo; dochodzenie trwa krtko i odbywa si ustnie. Wtpi jednak, by w jakim innym kraju zbrodnia rzadziej uchodzia kary.

    Wynika to std, e wszyscy s zainteresowani w dostarczaniu dowodw zbrodni i w ujciu przestpcy.

  • Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych miaem okazj obserwowa mieszkacw hrabstwa, w ktrym popeniono zbrodni; spontanicznie two-rzyli oni komitety majce na celu ciganie winnego i oddanie go w rce s-du.

    W Europie kryminalista jest nieszcznikiem, ktry walczy z agentami policji o uratowanie wasnej gowy, i ludno poniekd towarzyszy mu w tej walce. W Ameryce jest on wrogiem rodzaju ludzkiego i ma wszystkich prze-ciwko sobie.

    Myl, e instytucje lokalne s potrzebne w kadym spoeczestwie, naj-bardziej jednak w takim, ktrego ukad spoeczny jest demokratyczny.

    W systemie arystokratycznym zawsze mona utrzyma porzdek w obr-bie istniejcych swobd. Rzdzcy, ktrzy maj wiele do stracenia, s w tym osobicie zainteresowani.

    W systemie arystokratycznym lud znajduje rwnie schronienie przed ekscesami despotyzmu, poniewa istniej zorganizowane siy, ktre s goto-we oprze si despocie.

    Demokracja pozbawiona instytucji lokalnych nie posiada adnych gwa-rancji zabezpieczajcych j przed podobnym zem. Jeli lud nie nauczy si jeszcze korzysta z wolnoci w niewielkich sprawach, to czy mona spo-dziewa si, e bdzie umia j utrzyma w sprawach powanych ?

    Jak oprze si tyranii w kraju, w ktrym kady czowiek wzity z osobna jest saby i w ktrym ludzi nie czy aden wsplny interes?

    Zarwno wic ci, ktrzy obawiaj si rozpasania, jak i ci, ktrych lkiem napawa wadza absolutna, powinni yczy sobie rozwoju swobd lokalnych.

    Przekonany jestem, e narody demokratyczne najbardziej wystawione s na niebezpieczestwo centralizacji administracyjnej.

    Dzieje si tak midzy innymi z nastpujcych powodw. Sta tendencj takich spoeczestw jest skupianie caej siy rzdowej w rkach jednego Or-ganu wadzy, bezporednio reprezentujcego lud, poniewa poza ludem jako caoci istnieje ju tylko masa rwnych sobie nawzajem jednostek.

    Ot jeli ta wanie wadza posiada ju wszystkie atrybuty rzdu, trudno unikn jej wtrcania si w szczegy administracji i na dusz met znaj-duje zawsze po temu okazj, czego bylimy wiadkami we Francji.

    W czasie Rewolucji Francuskiej istniay dwie przeciwne tendencje, kt-rych nie naley myli; jedna sprzyjaa wolnoci, druga despotyzmowi.

    W dawnej monarchii krl sam wydawa prawa. Na niszym pitrze wa-dzy istniay jakie na wp rozbite resztki instytucji prowincjonalnych. Insty-tucje te byy nieudolne, le kierowane, czsto absurdalne. W rkach arysto-kracji staway si niekiedy narzdziem ucisku.

    Rewolucja opowiedziaa si jednoczenie przeciw monarchii i przeciw in-stytucjom prowincjonalnym. Kierowana lep nienawici niszczya wszyst-

  • ko, co byo przed ni, zarwno wadz absolutn, jak i to, co mogo agodzi jej si. Rewolucja bya jednoczenie republikaska i centralistyczna.

    Zwolennicy wadzy absolutnej skwapliwie usiuj wykorzysta fakt tej podwjnej tendencji Rewolucji Francuskiej. Mylicie moe, e gdy broni centralizacji administracyjnej, opowiadaj si za despotyzmem? Bynajmniej. Broni jednego z wielkich osigni rewolucji. W ten sposb mona zosta jednoczenie demokrat i wrogiem praw ludu, ukrytym sug tyranii i odda-nym mionikiem wolnoci.

    Widziaem dwa narody, ktre wspaniale rozwiny system swobd pro-wincjonalnych, i wysuchaem gosw ich stronnictw.

    W Ameryce spotkaem ludzi, ktrzy knuli zniszczenie demokratycznych instytucji swojego kraju. W Anglii widziaem ludzi, ktrzy zwalczali system arystokratyczny. Nie widziaem jednak czowieka, ktry nie traktowaby swobd prowincjonalnych jako wielkiego dobra.

    W obu krajach zo dziejce si w pastwie przypisywano wielu rnym przyczynom, ale nigdy swobodom gminnym.

    Wielko lub pomylno ojczyzny wizano z wieloma przyczynami, lecz zawsze w pierwszym rzdzie wymieniano swobody prowincjonalne.

    Czy mona wierzy w nieprawdziwo faktu, co do ktrego zgadzaj si ludzie tak sobie dalecy, e nie s w stanie porozumie si ani w sprawach religijnych, ani politycznych? Zgadzaj si, poniewa fakt ten jest im naj-bliszy i codziennie maj go przed oczami.

    Tylko przedstawiciele spoeczestw, ktre nie maj instytucji prowincjo-nalnych lub w ktrych s one sabe, przecz ich uytecznoci. Tylko ci, kt-rzy ich nie zaznali, rzucaj na nie oszczerstwa.

  • ROZDZIA SZSTY

    O wadzy sdowniczej w Stanach Zjednoczonych oraz o jej oddziaywaniu na ycie publiczne

    Wadzy sdowniczej postanowiem powici osobny rozdzia. Polityczne znaczenie wadzy sdowniczej jest tak wielkie, e nie chciabym, wspomi-najc o niej przelotnie, pomniejszy go w oczach czytelnika.

    Zarwno konfederacje, jak i republiki istniay na wiecie poza Ameryk, system przedstawicielski zosta przyjty w wielu krajach Europy, ale aden nard wiata po dzi dzie nie stworzy takiej wadzy sdowniczej jak Ame-rykanie.

    Tym, co najtrudniej zrozumie cudzoziemcowi w Stanach Zjednoczonych, jest organizacja wymiaru sprawiedliwoci. Nie ma waciwie wydarze poli-tycznych, w ktrych wadza sdziowska nie odgrywaaby jakiej roli. Euro-pejczyk wyciga std wniosek, i sdzia jest w Stanach Zjednoczonych jed-n z pierwszych potg politycznych. Kiedy jednak zaczyna bada sposb dziaania sdw, znajduje tam jedynie powszechnie znane obyczaje sdow-nictwa. Wydaje mu si tedy, e sdziowie tylko przez przypadek bior udzia w sprawach publicznych takie przypadki zdarzaj si jednak co-dziennie.

    Gdy parlament paryski protestowa i odmawia zarejestrowania jakiego edyktu, gdy wzywa przed swe oblicze urzdnika-przeniewierc, wwczas polityczne dziaanie wadzy sdowniczej wida byo jak na doni. Nic podo-bnego nie da si jednak zauway w Stanach Zjednoczonych.

    Amerykanie dali wadzy sdowniczej wszystkie cechy, z ktrymi zwyk-limy j kojarzy. Zamknli j take w krgu, w ktrym si zawsze porusza.

    We wszystkich krajach pierwsz waciwoci wadzy sdowniczej jest to, e spenia ona rol arbitra. Aby sdy mogy rozpocz dziaanie, musi nas-tpi pogwacenie prawa. Aby by sd musi by proces. Dopki prawo nie zostanie pogwacone, wadza sdownicza nie ma okazji do dziaania. Prawo istnieje, ale sdzia go nie dostrzega. Jeeli w zwizku z jakim pro-cesem sdzia poddaje krytyce odnone prawo, rozszerza wtedy krg swych uprawnie, ale go nie przekracza, poniewa musi niejako osdzi prawo, by mc sdzi w procesie. Jeeli jednak osdzaby prawo bez zwizku z okre-lonym procesem, wychodziby wtedy cakowicie poza sw sfer dziaania i wkraczaby w kompetencje wadzy ustawodawczej.

    Drug waciwoci wadzy sdowniczej jest osdzanie poszczeglnych przypadkw, nie za oglnych zasad. Jeeli sdzia, rozwaajc jaki przypa-

  • dek, postpuje wbrew oglnej zasadzie i wydaje wyrok prowadzcy do od-rzucenia wszystkich konsekwencji tej zasady prawnej, a wic i do odrzuce-nia jej samej pozostaje w sferze swych uprawnie. Jeeli natomiast bez-porednio i poza okrelonym przypadkiem atakuje zasad prawn wykra-cza poza swoje kompetencje. Staje si wwczas kim wanym, moe nawet bardziej uytecznym ni zwyky sdzia, ale przestaje reprezentowa wadz sdownicz.

    Trzeci waciwoci wadzy sdowniczej jest to, e moe ona dziaa jedynie w wypadku, gdy kto si do niej odwoa, czyli wedug prawniczego okrelenia gdy zostaje powiadomiona. Ta waciwo wystpuje rzadziej od dwch pozostaych. Myl jednak, e mimo wyjtkw mona j uzna za zasadnicz. Wadza sdownicza z natury jest bierna i naley j wprawi w ruch, by zacza dziaa. Zostaje powiadomiona o fakcie zbrodni i wtedy ka-rze przestpc, odwouje si do niej kto, kto dowiadczy niesprawiedliwo-ci, i wtedy ona t niesprawiedliwo usuwa, zostaje jej przedstawiony jaki czyn i wtedy ona go interpretuje. Lecz sama z siebie nie ciga przestpcw, nie szuka niesprawiedliwoci i nie bada faktw. Wadza sdownicza zada-waaby gwat swej biernej naturze, gdyby sama podejmowaa inicjatyw i narzucaa si jako kontroler prawa.

    Amerykanie zachowali te trzy waciwoci wyrniajce wadz sdow-nicz. Sdzia amerykaski wyrokuje tylko w sytuacji pogwacenia prawa, zajmuje si wycznie poszczeglnymi przypadkami, a po to, by dziaa, musi zawsze czeka, dopki sprawa nie zostanie wniesiona przed sd w spo-sb zgodny z procedur.

    W Ameryce sdzia jest wic w takiej samej sytuacji jak sdziowie w in-nych krajach. A jednak posiada ogromn wadz polityczn.

    Jak to si dzieje? Jego czynnoci maj ten sam zasig i dostpne mu s te same rodki dziaania co gdzie indziej. Skd wic ma wadz, ktrej nie po-siadaj sdziowie w innych krajach?

    Jedyn przyczyn tego jest fakt, e Amerykanie dali sdziemu prawo opierania orzecze raczej na konstytucji ni na ustawach. Innymi sowy, pozwolili sdziemu nie stosowa ustaw, ktre wydaj mu si sprzeczne z konstytucj.

    Wiem, e takich uprawnie day kilkakrotnie sdy w innych krajach, ale nigdy nie zostay im one przyznane. W Ameryce uznaj je wszystkie wadze i nikt ich nie kwestionuje. Przyczyny tego zjawiska le w samej istocie Konstytucji amerykaskich. We Francji konstytucja jest tworem niezmien-nym lub uwaanym za niezmienny. adna wadza nie moe jej modyfiko-wa.

    Parlament angielski posiada prawo wprowadzania zmian do konstytucji. Konstytucja moe zmienia si tam nieustannie, a wic waciwie nie ist-

  • nieje. Parlament, bdc ciaem ustawodawczym, jest jednoczenie konstytua-nt.

    Amerykaska myl polityczna jest prostsza i bardziej racjonalna. W Ameryce konstytucja nie jest, tak jak we Francji, uwaana za niez-

    mienn, ale nie moe te by zmieniana, jak w Anglii, przez zwyke wadze ustawodawcze. Stanowi akt samodzielny, ktry reprezentujc wol caego ludu, obowizuje zarwno ustawodawcw, jak i zwyczajnych obywateli. Konstytucja ta moe zosta zmieniona na mocy woli ludu, z zastosowaniem ustalonej procedury oraz w przewidzianych z gry okolicznociach.

    W Ameryce konstytucja moe si wic zmienia, ale pki istnieje w okrelonej formie, stanowi rdo wszelkiej wadzy. Najwiksz wadz po-siada bowiem sama konstytucja.

    Rnice te okrelaj wyranie pozycj i uprawnienia sdw we wszyst-kich trzech krajach, o ktrych bya mowa.

    Gdyby trybunay francuskie mogy odmwi podporzdkowania si usta-wom, wychodzc z zaoenia, e s one sprzeczne z konstytucj, posiada-yby realn wadz konstytuanty, wynikajc z uprawnie do interpreto-wania konstytucji, ktrej nikt nie mgby zmieni. Zastpiyby wic nard i zawadny spoeczestwem, przynajmniej na tyle, na ile by im pozwolia sabo waciwa wadzy sdowniczej.

    Zdaj sobie spraw z tego, i odmawiajc sdziom uprawnie do orzeka-nia o sprzecznoci ustaw z konstytucj, w poredni sposb oddajemy wadz zmieniania konstytucji ciau ustawodawczemu, poniewa znosimy barier prawn, ktra staa mu na przeszkodzie. Wadz zmieniania konstytucji na-rodu lepiej jest jednak przyzna ludziom, ktrzy cho moe w sposb da-leki od doskonaoci reprezentuj wol narodu, ni ludziom, ktrzy re-prezentuj wycznie siebie samych.

    Byoby rzecz jeszcze bardziej nonsensown da sdziom angielskim pra-wo przeciwstawiania si woli ciaa ustawodawczego, skoro parlament, ktry wydaje ustawy, tworzy take konstytucj i skoro wobec tego niemoliwe jest uznanie za sprzeczne z konstytucj ustawy bdcej dzieem trzech wadz.

    aden z tych dwch sposobw rozumowania nie znajduje zastosowania w Ameryce.

    W Stanach Zjednoczonych konstytucji podporzdkowani s zarwno prawodawcy, jak i zwyczajni obywatele. Stanowi wic ona najwysze prawo i nie moe by przez adne inne prawa zmieniana. Suszne jest wic, by sdy kieroway si raczej konstytucj ni jakimikolwiek ustawami. Wie si to z sam istot wadzy sdowniczej: naturalnym przywilejem sdziego jest wy-bieranie spord przepisw prawnych tych, ktre najcilej wyznaczaj pole jego decyzji.

    We Francji konstytucja jest rwnie najwyszym prawem, a sdziowie s uprawnieni do przyjmowania jej za podstaw swych orzecze. Korzystajc

  • jednak z tych uprawnie, sdziowie francuscy musieliby naruszy inne, jeszcze bardziej uwicone prawo prawo spoeczestwa, w imieniu ktre-go dziaaj. Zwyczajne racje musz tu ustpi przed racj stanu.

    W Ameryce, gdzie nard moe zawsze podporzdkowa sobie sdziw zmieniajc konstytucj, podobne niebezpieczestwo nie istnieje. Polityka pozostaje tu w zgodzie z logik, lud za na rwni z sdzi zachowuje swoje przywileje.

    Jeeli przed amerykaskim sdem kto powoa si na ustaw, ktra jest, zdaniem sdziego, sprzeczna z konstytucj, sdzia moe odmwi zastoso-wania jej. Jest to wprawdzie jedyna wadza, ktra przysuguje ameryka-skiemu sdziemu, lecz daje mu ona powane wpywy polityczne.

    Mao jest w gruncie rzeczy ustaw, ktrym na dusz met udaje si uni-kn oceny sdw, poniewa bardzo mao jest takich, ktre nie naruszaj czyich interesw i ktrych strony procesowe nie mogyby lub wrcz nie musiay wnie przed trybuna.

    Ot jeli sdzia odmwi zastosowania jakiej ustawy w trakcie procesu, natychmiast traci ona cz swej siy moralnej. Ludzie zagroeni przez t us-taw dowiaduj si wwczas, e istnieje sposb wymknicia si spod jej mo-cy. Mno si procesy, ustawa staje si bezsilna. I wwczas albo nard zmienia konstytucj, albo ciao prawodawcze odwouje przestarza ustaw.

    Amerykanie powierzyli wic sdom ogromn wadz polityczn, lecz poz-walajc im na podwaanie praw wycznie przy pomocy rodkw sdowych znacznie zmniejszyli ewentualne jej niebezpieczestwa.

    Gdyby sdzia mg kwestionowa ustaw na podstawie teoretycznych i oglnych rozumowa, gdyby mg dziaa z wasnej inicjatywy i krytyko-wa ustawodawc, wtargnby wtedy gwatownie do ycia politycznego, sta-jc si zwolennikiem lub przeciwnikiem jakiego stronnictwa, staraby si roznieci wszystkie dzielce kraj namitnoci, by wykorzysta je w walce politycznej. Jeeli jednak sdzia krytykuje prawo podczas zamknitej debaty oraz w odniesieniu do konkretnego przypadku, jego atak jest mniej widocz-ny. Orzeczenie odnosi si tylko do danej osoby, a prawo zostaje podwaone jakby przypadkowo.

    Tak skrytykowana ustawa nie jest jeszcze bynajmniej zniesiona: jej sia moralna ulega osabieniu, lecz rzeczywiste dziaanie nie jest wcale zawie-szone. Moe zosta obalone jedynie stopniowo, w wyniku ponawiajcych si atakw wymiaru sprawiedliwoci.

    Co wicej, w sytuacji, w ktrej tylko czyj indywidualny interes moe sta si powodem krytyki ustawy, w ktrej proces wytaczany ustawie wie si cile z procesem wytoczonym czowiekowi, powstaje pewno, i prawo-dawstwo jako takie nie zostanie zakwestionowane. Taki system chroni je przed cigymi atakami stronnictw politycznych. Sygnalizujc bd prawo-

  • dawcy, sdzia daje wyraz rzeczywistej potrzebie zmiany: punktem wyjcia jest rzeczywisty i istotny fakt, ktry stanowi przedmiot procesu.

    Skonny jestem sdzi, ze praktyka amerykaskich sdw sprzyja zarw-no porzdkowi publicznemu, jak i sprawie wolnoci.

    Gdyby sdzia mg atakowa prawodawcw tylko otwarcie i bezpored-nio, zdarzayby si sytuacje, w ktrych obawiaby si tego czyni, oraz takie, w ktrych czyniby to nieustannie, powodowany interesem stronnictwa Poli-tycznego. Skoczyoby si na tym, e prawa krytykowano by bez przerwy przy sabej wadzy, a poddawano by si im bez szemrania wtedy, kiedy wa-dza jest silna. Innymi sowy: prawo czsto podlegaoby krytyce w sytuacji wymagajcej respektowania go, budzioby za szacunek wtedy, gdy mona bez przeszkd ciemiy ludzi w jego imieniu.

    Sdzia amerykaski wkracza jednak na teren polityki niezalenie od swej woli. Osdza prawo jedynie wtedy, gdy sdzi w procesie od sdzenia za nie moe si uchyli. Problem polityczny, przed ktrym staje, zwizany jest z interesem stron procesowych i sdzia nie moe odmwi rozstrzygnicia go bez obrazy sprawiedliwoci. Speniajc swoje cile okrelone obowizki sdzia wykonuje zarazem zadanie obywatelskie. Dodajmy, e sdowa kry-tyka prawodawstwa nie moe rozciga si na wszystkie ustawy bez wyj-tku, poniewa istniej takie przypadki, ktre nigdy nie bd podlegay swo-bodnemu osdzaniu. Moe si te zdarzy, e nie znajdzie si nikt, kto zech-ciaby wnie je przed trybuna.

    Niedogodno t Amerykanie wielokrotnie odczuwali, lecz woleli poprze-sta na niedoskonaych zabezpieczeniach, z obawy przed gron skuteczno-ci ostrych rodkw zaradczych.

    Wadza orzekania o sprzecznoci ustaw z konstytucj, ktr przyznano amerykaskim trybunaom, cho zamknita w narzuconych jej granicach, stanowi mimo to jedn z najskuteczniejszych barier, jakie kiedykolwiek wzniesiono przed tyrani zgromadze politycznych.

    O innych uprawnieniach przysugujcych sdziom amerykaskim

    Nie wiem, czy trzeba przypomina, e w spoeczestwie wolnym, takim jak amerykaskie, wszyscy obywatele maj prawo oskara urzdnikw publicznych przed zwykym sdzi i e wszyscy sdziowie maj prawo ich skazywa.

    Przyznanie sdom prawa karania funkcjonariuszy wadzy wykonawczej, ktrzy gwac prawo, nie oznacza adnego przywileju. Odebranie im takich uprawnie byoby jednoznaczne z pozbawieniem ich naturalnego prawa.

  • Nie wydaje mi si, eby w Stanach Zjednoczonych dziaanie wadz rzdo-wych zostao osabione w wyniku uczynienia wszystkich urzdnikw odpo-wiedzialnymi przed sdem.

    Przeciwnie, wydaje mi si, e Amerykanie wzmocnili przez to szacunek naleny wadzy, poniewa urzdnicy, aby unikn krytyki, musz dokada wikszych stara w wykonywaniu swych funkcji.

    Nie zauwayem take, by w Stanach Zjednoczonych byo wiele procesw urzdnikw i z atwoci mog to zrozumie. Kady proces jest przedsi-wziciem trudnym i kosztownym. Osob publiczn atwo jest oskara na a-mach prasy, lecz trzeba mie powane motywy, by pozwa j przed sd. Aby wic pozwa urzdnika publicznego, trzeba mie solidne podstawy do skargi, urzdnicy za, obawiajc si oskare, nie dostarczaj po temu spo-sobnoci.

    Nie wynika to z faktu, e w Ameryce panuje system republikaski, ponie-wa podobnie jest w Anglii.

    Oba narody dopuszczajc moliwo oskarenia najwaniejszych funkcjo-nariuszy wadzy przed sdem nie poprzestay na tej gwarancji wolnoci. Postanowiy zapewni j sobie raczej dziki drobnym procesom, ktre mog-liby zawsze wytacza najskromniejsi nawet obywatele, ni przez wielkie procesy, ktre albo s nie do przeprowadzenia, albo s przeprowadzane za pno.

    W redniowieczu bardzo trudno byo dosign przestpc; dlatego s-dziowie, raz dostawszy winnego w rce, wymierzali nieszcznikowi stra-szliwe kary, co wcale nie wpywao na zmniejszenie liczby przestpstw. Od tamtych czasw przekonano si, e wymiar sprawiedliwoci staje si bar-dziej skuteczny wtedy, gdy jest bardziej niezawodny i agodniejszy zarazem.

    Amerykanie i Anglicy uwaaj, e przemoc i tyrani naley traktowa tak samo jak zodziejstwo: uatwia ciganie i agodzi kar.

    W VIII roku Republiki Francuskiej wydano konstytucj, ktrej 75 artyku tak by ujty: Funkcjonariusze rzdowi, poza ministrami, mog by cigani za czyny zwizane z ich funkcjami tylko na mocy decyzji Rady Stanu, a pro-ces winien odbywa si przed zwykym sdem.

    Konstytucja roku VIII przemina, lecz ten artyku pozosta do dzisiaj, mimo susznych skarg obywateli.

    Staraem si nieraz wytumaczy sens tego artykuu Amerykanom lub Anglikom, lecz zadanie okazao si niezmiernie trudne.

    Rozumieli przede wszystkim tyle, e Rada Stanu bya we Francji wielkim sdem umieszczonym w centrum monarchii i e panowa rodzaj tyranii, po-legajcy na wstpnym odsyaniu do wszystkich ludzi, ktrzy wnosili skargi.

    Gdy jednak prbowaem im wytumaczy, e Rada Stanu nie bya wcale organem sdowniczym w normalnym sensie tego sowa, lecz ciaem admi-nistracyjnym, ktrego czonkowie zaleni byli od krla, i e wobec tego

  • krl, rozkazawszy jednemu ze swych urzdnikw, zwanemu prefektem, po-penienie niesprawiedliwoci, mg rozkaza innemu ze swych urzdnikw, czonkowi Rady Stanu, aby uniemoliwi ukaranie pierwszego; gdy przed-stawiaem im t sytuacj obywatela, poszkodowanego przez rozkaz wadcy, ktry musia prosi tego samego wadc o pozwolenie ubiegania si o spra-wiedliwo odmawiali wiary w podobne potwornoci i oskarali mnie o kamstwo oraz nieznajomo sprawy.

    W dawnej monarchii zdarzao si czsto, e parlament uchwala naoenie aresztu na urzdnika publicznego winnego przestpstwa. Zdarzao si rw-nie, e wadza krlewska wkraczaa w spraw, uniewaniajc cae postpo-wanie. Despotyzm ujawnia si wwczas w peni, ludzie za poddajc mu si czynili to wycznie z uwagi na jego si.

    Bardzo wic cofnlimy si w stosunku do tego, co udao si osign naszym przodkom, poniewa pod pozorem sprawiedliwoci oraz w aureoli prawa pozwalamy czyni rzeczy, ktre dawniej czyniono tylko gwatem.

  • ROZDZIA SIDMY

    O sdownictwie politycznym w Stanach Zjednoczonych

    Przez sdownictwo polityczne rozumiem czasowe uprawnienie do wyda-wania orzecze prawnych, w ktre moe zosta wyposaony jaki organizm polityczny.*

    * Termin sdownictwo polityczne nie jest stosowany w polskim jzyku prawni-czym, poniewa w Polsce nigdy nie byo odpowiednich instytucji. Wydaje si jed-nak, e dobrze oddaje on problematyk omawian w tym rozdziale (przyp. tum.).

    W systemach absolutnych bezuyteczne byoby przyjmowanie jakich

    nadzwyczajnych form postpowania sdowego. Wadca, w imieniu ktrego ciga si oskaronego, bdc panem sdw, tak jak jest panem wszystkiego, nie potrzebuje innych gwarancji poza samym wraeniem wywieranym przez jego potg na poddanych. Obawia si moe jedynie tego, e nie bd zachowane choby zewntrzne formy sprawiedliwoci, a jego wadza zosta-nie pozbawiona szacunku w wyniku zbyt drastycznych zabiegw prowadz-cych do jej umocnienia.

    Lecz w wielu wolnych krajach, w ktrych wikszo nie posiada takiej wadzy nad sdami jak wadca absolutny, zdarzao si, e wadza sdow-nicza bya na pewien czas oddawana w rce przedstawicieli spoeczestwa. Uwaano, e suszniej bdzie zakci chwilowo podzia wadz ni pogwa-ci niezbdn zasad jednoci rzdu.

    Anglia, Francja i Stany Zjednoczone wprowadziy do swych praw instytu-cj sdu politycznego interesujc jest rzecz badanie korzyci, jakie z te-go wycigny te trzy wielkie spoeczestwa.

    W Anglii Izba Lordw i we Francji Izba Parw stanowi najwyszy sd karny w kraju. Mog one cho nie musz sdzi wszystkie przestpst-wa polityczne.

    Inna wadza polityczna wyposaona jest w prawo oskarania przed Izb Lordw lub Izb Parw. Jedyna rnica, jaka istnieje w tej dziedzinie mi-dzy oboma krajami, to fakt, e w Anglii deputowani mog oskara przed Izb Lordw kogo zechc, podczas gdy we Francji przed Izb Parw mog oni oskara jedynie ministrw krla.

    W obu krajach izba wysza ma zreszt do dyspozycji przeciwko przestp-com cae prawo karne.

    W Stanach Zjednoczonych, podobnie jak w Europie, jednej z dwch izb ustawodawczych przysuguje prawo oskarania, drugiej prawo sdzenia. Re-prezentanci oskaraj winnego, Senat wymierza mu kar.

  • Lecz tylko reprezentanci mog wnosi oskarenie do Senatu, a oskarenie moe dotyczy tylko urzdnikw publicznych. Kompetencje Senatu s przez to bardziej ograniczone od kompetencji Izby Parw, a reprezentanci maj szersze prawo oskarania ni francuscy deputowani.

    Lecz najwiksza rnica midzy Ameryk i Europ polega na czym in-nym: w Europie sdom politycznym wolno stosowa wszystkie przepisy ko-deksu karnego, w Ameryce za, po odebraniu winnemu jego publicznego urzdu i po ogoszeniu go niegodnym piastowania jakichkolwiek funkcji po-litycznych w przyszoci, uprawnienia sdu politycznego zostaj wyczerpane i rozpoczyna si dziaanie sdu zwyczajnego.

    Zamy, e prezydent Stanw Zjednoczonych popeni zbrodni zdrady stanu.

    Oskara go Izba Reprezentantw, a senatorowie wyrokuj utrat wadzy. Prezydent staje nastpnie przed sdem przysigych i tylko ten sd moe mu odebra wolno lub ycie. Rzuca to wiato na przedmiot naszych rozwa-a.

    Europejczycy, wprowadzajc do swych praw instytucj sdw politycz-nych, chcieli dosign wielkich zbrodniarzy niezalenie od ich urodzenia, pozycji i wadzy. Aby to uzyska, nadali czasowo wszystkie uprawnienia s-dw potnemu organizmowi politycznemu.

    Ustawodawca zmieni si wic w sdziego; mg udowodni popenienie zbrodni, zakwalifikowa j i ukara. Prawo nadajc mu uprawnienia sdzie-go narzucio mu take wszystkie jego zobowizania, cznie z przestrzega-niem wszelkich form wymiaru sprawiedliwoci.

    Jeeli przed francuskim lub angielskim sdem politycznym staje w cha-rakterze podsdnego urzdnik publiczny i jeeli sd ogasza wyrok skazu-jcy, pozbawia go tym samym jego urzdu i moe ogosi go niegodnym piastowania jakiegokolwiek urzdu w przyszoci, ale w tym wypadku zo-enie z urzdu oraz pozbawienie prawa penienia funkcji politycznych s konsekwencj orzeczenia, nie za jego treci.

    W Europie wyrok sdu politycznego stanowi wic raczej decyzj prawn ni administracyjn.

    Przeciwnie w Stanach Zjednoczonych atwo si przekona, i tam sd polityczny podejmuje raczej decyzje o charakterze administracyjnym ni sdowym.

    Orzeczenie Senatu ma co prawda pod wzgldem formy charakter orze-czenia sdowego. Senatorowie musz dostosowa si do przyjtych Uro-czystych zwyczajw proceduralnych. Sdowy charakter takiego orzeczenia wynika take z motyww, na jakich jest oparte. Senat musi najczciej opiera sw decyzj na stwierdzeniu przestpstwa podlegajcego prawu karnemu. Orzeczenia Senatu maj jednak charakter administracyjny ze wzgldu na swoj tre.

  • Gdyby gwnym celem amerykaskiego prawodawstwa byo rzeczywicie wyposaenie organizmu politycznego w siln wadz o charakterze sdowni-czym, nie ograniczano by tej wadzy do urzdnikw publicznych, gdy naj-niebezpieczniejsi wrogowie pastwa mog przecie nie piastowa adnej funkcji. Bywa tak zwaszcza w republikach, gdzie najwiksz si daje po-parcie stronnictwa politycznego i gdzie wiksze wpywy mona osign wanie wcale nie sprawujc adnej oficjalnej wadzy.

    Gdyby amerykascy prawodawcy zamierzali da samemu spoeczestwu prawo zapobiegania wielkim zbrodniom w sposb, w jaki czyni to sdzia, czyli przez wzbudzanie strachu przed kar oddaliby do dyspozycji sdw politycznych wszystkie moliwoci, jakimi dysponuje kodeks karny. Prawo-dawcy jednak nie uzbroili trybunaw w t potn bro, ktra pozwalaaby im dosign najniebezpieczniejszych przestpcw politycznych. Przecie kto, kto pragnie obali prawo jako takie, niewiele traci wtedy, gdy zostaje pozbawiony urzdu.

    Zasadniczym celem sdownictwa politycznego w Stanach Zjednoczonych jest wic tylko odebranie wadzy ludziom, ktrzy le jej uywaj, oraz unie-moliwienie im sprawowania wadzy w przyszoci. Jest to, jak wida, jedy-nie akt administracyjny, ktremu nadano wag orzeczenia sdowego.

    Amerykanie wprowadzili wic w tej dziedzinie pewn form poredni. Administracyjnemu aktowi zoenia z urzdu nadali moc sdowego wyroku, pozbawiajc zarazem wyrok polityczny jego najsurowszych konsekwencji.

    Teraz ju wszystko staje si logiczne. Rozumiemy, dlaczego konstytucje amerykaskie podporzdkowuj wszystkich urzdnikw publicznych jurys-dykcji Senatu, wyczajc z tego wojskowych, ktrych przestpstwa mog by przecie groniejsze. W Ameryce aden urzdnik publiczny nie moe by odwoany na podstawie decyzji czysto administracyjnej urzdnicy s albo powoani raz na zawsze, albo wybrani na okrelony czas, ktrego nie mona skrci. Aby odebra wadz urzdnikowi, trzeba go osdzi. Wojs-kowi natomiast zaleni s od przywdcy pastwa, ktry sam jest urzdni-kiem publicznym. Godzc w przywdc pastwa, godzi si zarazem we wszystkich wojskowych.

    Jeeli teraz porwnamy skutki dziaania systemu europejskiego i amery-kaskiego, rnice oka si nie mniej wyrane.

    W Anglii i we Francji sd polityczny jest pojmowany jako forma nadzwy-czajnej obrony spoeczestwa, ktr ma ono prawo zastosowa jedynie w sy-tuacji wielkiego zagroenia.

    Wiadomo powszechnie, e sdownictwo polityczne, pojmowane tak jak w Europie, narusza zasad podziau wadz i zagraa stale wolnoci i yciu lu-dzi.

    Tymczasem sd polityczny w rozumieniu amerykaskim jedynie pored-nio godzi w zasad podziau wadz, nie zagraa zupenie egzystencji obywa-

  • teli i nie wisi cigle, jak w Europie, nad gowami wszystkich ludzi. Dzieje si tak, poniewa zagraa on tylko tym, ktrzy przyjmujc funkcje publiczne zdecydowali si tym samym podporzdkowa jego wadzy.

    Amerykaski system sdw politycznych budzi mniej obaw, ale jest mniej skuteczny.

    Tote prawodawcy Stanw Zjednoczonych nie uwaaj go za ostateczne lekarstwo na wszelkie zo spoeczne, ale za jeden ze zwyczajnych rodkw rzdzenia.

    Amerykaskie sdownictwo polityczne, rozpatrywane z tego punktu wi-dzenia, wywiera moe wikszy rzeczywisty wpyw na ycie spoeczne, ni to ma miejsce w Europie. Nie naley bowiem da si zwie pozornej agod-noci amerykaskiego prawodawstwa w dziedzinie sdownictwa politycz-nego. Przede wszystkim naley pamita, e w Stanach Zjednoczonych trybuna wydajcy wyroki polityczne skada si z tych samych ludzi i jest poddany tym samym wpywom co organizm formuujcy oskarenie, a to stanowi nieodpart pokus dla mciwych zapdw stronnictw politycznych. Sdziowie polityczni w Stanach Zjednoczonych nie mog wprawdzie naka-da tak surowych kar jak sdziowie europejscy, ale mniejsze s szanse na to, e uniewinni przestpc. Wyroki s agodniejsze, ale pewniejsze.

    Ustanawiajc sdy polityczne Europejczycy mieli przede wszystkim na wzgldzie ukaranie winnych, Amerykanie za odebranie im wadzy. Wyrok sdu politycznego w Stanach Zjednoczonych to rodek poniekd prewencyj-ny i wobec tego sdziowie polityczni nie s ograniczeni cisymi kategoria-mi prawa karnego.

    Trudno o co bardziej niepokojcego ni niejasno amerykaskiego pra-wa definiujcego przestpstwa polityczne: Prezydent, wiceprezydent i ka-dy funkcjonariusz cywilny Stanw Zjednoczonych zostaje usunity z urzdu w razie postawienia przez Izb Reprezentantw w stan oskarenia i skazania za zdrad, przekupstwo lub inne cikie przestpstwa lub przewinienia mwi konstytucja Stanw Zjednoczonych (art. II, sekc. 4).*

    * Przekad St. GEBERTA, wedug zbioru Konstytucje Wielkiej Brytanii, Stanw Zjed-noczonych, Belgii, Szwajcarii pod red. A. BURDY, Ossolineum 1970 (przyp. red.).

    Konstytucje stanowe s jeszcze bardziej w tym punkcie niejasne.

    Urzdnicy publiczni gosi konstytucja Massachusetts bd ukarani za przestpcze postpowanie i z administracj. Wszyscy urzdnicy, kt-rzy nara stan na niebezpieczestwo swym zym administrowaniem, prze-kupstwem i innymi przestpstwami powiada konstytucja Wirginii Mo-g by oskareni przez Izb Posw. Niektre konstytucje nie wyszczegl-niaj adnej zbrodni, skadajc w ten sposb na barki urzdnikw publicz-nych nieograniczon odpowiedzialno.

    Lecz to, co sprawia, e prawo amerykaskie jest jednak w tej dziedzinie grone, wynika, powiedziabym, z samej jego agodnoci.

  • Wiemy, e zoenie z urzdu oraz pozbawienie prawa wykonywania fun-kcji politycznych jest w stosunku do urzdnika europejskiego jedn z konsekwencji kary, w stosunku za do amerykaskiego jej treci. Wyni-ka std, e europejskie trybunay polityczne posiadaj straszliw moc, ktr czasem nie potrafi si posugiwa; zdarza im si nie wymierza kary z oba-wy przed zbyt surowym ukaraniem winnego. Tymczasem w Ameryce nikt nie cofnie si przed wymierzeniem kary, ktra nie obraa czowieczestwa: skaza wroga politycznego na mier tylko po to, by odebra mu wadz, to w oczach wszystkich potworne morderstwo; ogosi przeciwnika niegodnym piastowania wadzy i odebra mu j, zostawiajc mu wolno i ycie, to god-ny sposb zwyciania w walce.

    Wyrok ten, ktry tak atwo wyda, jest jednak prawdziwym nieszczciem dla wikszoci spord tych, ktrzy mu podlegaj. Wielki przestpca na pe-wno nic sobie nie bdzie robi z jego surowoci, ale dla normalnego czowie-ka bdzie to cios, ktry niszczy jego pozycj, odbiera mu honor i skazuje na haniebn bezczynno gorsz ni mier.

    Sdownictwo polityczne Stanw Zjednoczonych wywiera wic na ycie spoeczne wpyw tym wikszy, im mniej grone si ono wydaje. Nie oddzia-uje bezporednio na rzdzonych, ale sprawia, e wikszo jest absolutnym panem rzdzcych. Sdownictwo to nie daje wadzy ustawodawczej ogrom-nej potgi moliwej do uycia jedynie w chwili kryzysu, ale przyznaje jej umiarkowan i sta wadz, ktrej mona uywa na co dzie. Gdy sia jest mniejsza, atwiej j stosowa, ale i atwiej jej naduy.

    Wydaje mi si, e nie dajc sdom politycznym prawa wymierzania takich kar, jakie wymierzaj sdy powszechne, Amerykanie zapobiegli raczej naj-gorszym konsekwencjom tyranii ustawodawczej ni tyranii jako takiej. Zwa-ywszy wszystko sdz jednak, e amerykaskie sdownictwo polityczne jest najwspanialsz broni, jak oddano kiedykolwiek do dyspozycji wik-szoci.

    Myl, e atwo bdzie rozpozna moment, w ktrym republiki ameryka-skie zaczn si degenerowa: wystarczy sprawdzi, czy nie wzrasta liczba wyrokw politycznych.

  • ROZDZIA SMY

    O konstytucji federalnej

    Rozwaaem dotd kady stan jako osobn cao i ukazywaem rozmaite spryny, ktre dziaaj tam pod naciskiem spoeczestwa, oraz sposoby dziaania, jakimi si ono posuguje. Wszystkie owe stany, rozwaane dotd jako niezalene, musz jednak w pewnych przypadkach podporzdkowa si wadzy zwierzchniej, czyli wadzy Unii. Nadszed czas, by rozway t cz suwerennoci, ktra przysuguje Unii, oraz przyjrze si pokrtce kon-stytucji federalnej.

    Oglny wizerunek konstytucji federalnej

    Pierwsza trudno, na jak natrafili Amerykanie, polegaa na tym, e su-werenno naleao tak podzieli, aby rne stany, tworzce razem Uni, sa-me rzdziy dalej wszystkim, co dotyczy ich wewntrznego funkcjonowania, ale aby cay nard, reprezentowany przez Uni, pozosta przy tym jednym organizmem i by w stanie zaspokaja swe oglne potrzeby. By to skompli-kowany i trudny problem.

    Ustalenie z gry ostatecznego i precyzyjnego sposobu podziau wadzy midzy dwa rzdy byo niemoliwe. Kt bowiem potrafi przewidzie wszy-stkie szczegy spoecznej egzystencji?

    Obowizki i prawa rzdu federalnego byy proste i dosy atwe do okre-lenia, poniewa Unia zostaa utworzona w celu zaspokojenia pewnych og-lnie odczuwalnych potrzeb. Natomiast obowizki i prawa rzdw stanowych pozostay wielorakie i skomplikowane, poniewa one wanie zajmoway si wszystkimi szczegami ycia spoecznego.

    Okrelono wic pieczoowicie uprawnienia rzdu federalnego oraz posta-nowiono, e wszystko, czego te uprawnienia nie obejmuj, naley do kom-petencji rzdw stanowych. Tak wic zasady funkcjonowania rzdw stano-wych okrelay norm, a rzd federalny stanowi wyjtek.

    Poniewa jednak przewidywano, e praktyka moe stworzy problemy wymagajce cilejszego okrelenia granic kompetencji rzdu federalnego i e nie byoby bezpiecznie pozostawi te problemy do rozstrzygnicia zwy-kym sdom powoanym w poszczeglnych stanach przez same te stany, po-woano Najwyszy Sd Federalny, do ktrego zada naleao strzeenie

  • ustalonego przez konstytucj podziau wadzy midzy dwa rywalizujce rzdy.

    Uprawnienia rzdu federalnego

    Nard potrzebuje jednego rzdu przede wszystkim po to, by korzystniej uoy sobie stosunki z obcymi.

    Unii przyznano wic wyczne prawo zawierania pokoju i wypowiadania wojny, zawierania umw handlowych, tworzenia i utrzymywania armii i ma-rynarki.

    Konieczno istnienia rzdu oglnonarodowego nie jest tak wyrana w dziedzinie kierowania wewntrznymi sprawami spoeczestwa.

    Istniej jednak pewne oglne interesy, o ktre tylko oglnonarodowa wa-dza moe skutecznie dba.

    Staraniom Unii powierzono sprawy monetarne, poczt oraz drogi, ktre miay poczy rne czci kraju.

    Oglnie rzecz biorc, rzdy poszczeglnych stanw zostay uznane za nie-zalene na swoim terenie. Mogy jednak naduy tej niezalenoci i przez nieostrone posunicia sprowadzi niebezpieczestwo na ca Uni. Z myl o tych rzadkich i z gry okrelonych wypadkach pozwolono rzdowi fede-ralnemu na interwencj w wewntrzne sprawy stanw. Przyznajc kadej ze skonfederowanych republik prawo modyfikowania i zmieniania wasnych praw, zabroniono im jednak uchwalania praw obowizujcych wstecz oraz powoywania ciaa politycznego o charakterze arystokratycznym.

    Wreszcie, aby rzd federalny mg wypenia naoone na zobowizania, dano mu nieograniczone prawo cigania podatkw.

    Przygldajc si podziaowi wadz ustanowionemu przez konstytucj fe-deraln i porwnujc cz suwerennoci, ktr zastrzegay sobie poszcze-glne stany, z czci wadzy, ktra przypada Unii, przekonujemy si szyb-ko, e prawodawcy federalni posiadali jasne i suszne wyobraenie o tym, co nazwaem poprzednio centralizacj rzdow.

    Stany Zjednoczone s nie tylko republik, ale i konfederacj. A jednak wadza narodowa bya tam bardziej scentralizowana ni w wielu europej-skich monarchiach absolutnych. Przytocz tylko dwa przykady.

    We Francji byo trzynacie niezalenych sdw, ktrych interpretacje pra-wa nie podlegay apelacji. Byo take kilka prowincji nazywanych pays dEtats, ktre mogy odmwi posuszestwa wadzy suwerennej reprezen-tujcej nard, gdy ta zarzdzia cignicie jakiego podatku.

    Unia ma tylko jeden sd uprawniony do interpretowania prawa oraz jedno ciao prawodawcze, ktre je wydaje. Podatek przegosowany przez reprezen-tantw narodu obowizuje wszystkich obywateli. W tych dwch istotnych

  • dziedzinach jest wic Unia bardziej scentralizowana ni monarchia francus-ka, cho jest jedynie zespoem skonfederowanych republik.

    W Hiszpanii pewne prowincje posiaday wadz uchwalania wasnych ce, czyli wadz, ktra z samej swej istoty naley do suwerennoci oglnonaro-dowej.

    W Ameryce jedynie kongres ma prawo ustalania stosunkw handlowych midzy poszczeglnymi stanami. Rzd konfederacji jest pod tym wzgldem silniej scentralizowany od rzdu krlestwa Hiszpanii.

    Prawd jest, i wadza krlestwa we Francji i w Hiszpanii moga zawsze wymaga w razie potrzeby uywajc siy tego, na co konstytucja kr-lestwa jej nie pozwalaa, oraz e osigaa koniec kocw to samo. Lecz m-wimy teraz o zaoeniach teoretycznych.

    Wadze federalne

    Ograniczywszy cile kompetencje rzdu federalnego naleao jeszcze ustali, w jaki sposb bdzie funkcjonowa.

    Wadze ustawodawcze

    Organizujc wadze Unii Amerykanie naladowali w wielu sprawach za-sady przyjte uprzednio w poszczeglnych konstytucjach stanowych.

    Powoano federalne ciao ustawodawcze, skadajce si z Senatu i Izby Reprezentantw.

    W uformowaniu kadego z tych zgromadze zastosowano inne reguy, a byo to wynikiem swoistego kompromisu.

    W chwili formuowania konstytucji federalnej ujawniy si dwa sprzeczne interesy. Te dwa interesy stay si rdem dwch koncepcji. Jedni chcieli widzie w Unii lig niezalenych stanw, co w rodzaju kongresu, w ktrym przedstawiciele rnych spoeczestw omawialiby pewne wsplne sprawy.

    Inni chcieli zjednoczy wszystkich mieszkacw dawnych kolonii w je-den nard i da im rzd posiadajcy co prawda ograniczone pole dziaania, lecz bdcy jedynym i wycznym reprezentantem narodu. Praktyczne kon-sekwencje tych dwch koncepcji mogy by bardzo rne.

    Gdyby wic zorganizowano lig, a nie rzd narodowy, prawo tworzyaby wikszo wynika z gosowania stanami, a nie wikszo mieszkacw Unii. Kady bowiem stan, duy czy may, zachowywa wwczas charakter niezalenej siy i wchodzi do Unii na prawach idealnej rwnoci.

    Gdyby za uznano mieszkacw Stanw Zjednoczonych za jeden i ten sam nard, prawa tworzyaby jedynie wikszo obywateli Unii.

    Oczywicie mae stany, godzc si na t propozycj, musiayby si zrzec cakowicie swego udziau w suwerennoci federalnej, poniewa straciwszy wadz wspdecydowania, ktr zapewniaa im druga moliwo, stayby

  • si nic nie znaczc czstk wielkiego narodu. Pierwszy system przyznawa im zbyt du wadz, drugi je unicestwia.

    Wtedy stao si to, co dzieje si zawsze, gdy interesy stoj w sprzecznoci z rozsdkiem: logika przegraa. Prawodawcy zastosowali wyjcie porednie, ktre na si pogodzio oba systemy, teoretycznie wydawaoby si nie do pogodzenia.

    Zasada niezalenoci stanw zatryumfowaa w Senacie, dogmat suweren-noci oglnonarodowej w Izbie Reprezentantw.

    Kady stan musia wysa do Kongresu dwch senatorw oraz pewn li-czb reprezentantw, proporcjonaln do liczby mieszkacw.

    W wyniku tego stan Nowy Jork ma obecnie w Kongresie czterdziestu re-prezentantw i tylko dwch senatorw, stan Delaware za dwch senatorw i tylko jednego reprezentanta. W Senacie wic stan Delaware jest rwny sta-nowi Nowy Jork, podczas gdy w Izbie Reprezentantw stan Nowy Jork po-siada czterdzieci razy wiksze wpywy. Moe si zatem zdarzy, e mniej-szo zdominuje Senat i sparaliuje cakowicie wol wikszoci, reprezento-wanej przez drug izb, to za jest sprzeczne z duchem rzdw konstytucyj-nych.

    To wszystko dowodzi, jak trudno jest w sposb logiczny i racjonalny po-wiza ze sob wszystkie organy wadzy ustawodawczej.

    Upyw czasu ujawnia zawsze w spoeczestwie istnienie rnych inte-resw i sankcjonuje rozmaite uprawnienia. Jeeli przychodzi potem do sfor-muowania oglnie obowizujcej konstytucji, to uprawnienia i interesy staj si naturalnymi przeszkodami w konsekwentnym stosowaniu zasad politycz-nych. Tylko w chwili narodzin spoeczestwa mona zbudowa system pra-wny cakowicie zgodny z logik. Opinia goszca mdro narodu, ktry cie-szy si takim wanie systemem prawnym, jest pochopna, naley raczej przypuszcza, e jest on mody.

    W czasach kiedy powstaa konstytucja federalna, pewna sprawa rozdzie-laa spoeczestwo amerykaskie: jedni chcieli zachowa odrbno posz-czeglnych stanw, inni za pragnli zjednoczy cay nard amerykaski. Tylko kompromis mg dostarczy rozwizania.

    Trzeba jednak przyzna, e ta formua konstytucji nie staa si do dzi po-wodem za, ktrego mona si byo obawia.

    Wszystkie stany s mode i podobne do siebie maj niemal takie same obyczaje, idee i potrzeby. Rnice wynikajce z wikszych lub mniejszych rozmiarw ich terytoriw s zbyt mao znaczce, by sta si rdem nap-rawd sprzecznych interesw. Nie zdarzao si wic dotd, by mae stany przeciwstawiy si w Senacie zamiarom wielkich. Zreszt moliwo insty-tucjonalnego przejawiania si woli caego spoeczestwa stanowi tak wielk si, e Senat okazuje si saby wobec wikszoci wypowiadajcej si za porednictwem Izby Reprezentantw.

  • Co wicej, nie naley zapomina, e nie od prawodawcw zaleao w Ameryce to, czy uda si poczy w jeden nard spoeczestwo, ktremu na-dawali prawa. Celem konstytucji federalnej nie byo zniszczenie niezale-noci stanw, lecz ograniczenie jej zakresu. Pozostawiajc wic na zawsze rzeczywist wadz niszym instytucjom stanowym z gry zrezygnowano ze stosowania wobec nich przymusu w celu podporzdkowania ich woli wik-szoci. W tej sytuacji wprowadzenie odrbnych si stanowych do machiny rzdu federalnego byo cakowicie naturalne. Potwierdzono w ten sposb istnienie rzeczywistej siy, ktr naleao kierowa, miast j zniewala.

    Inne rnice midzy Senatem a Izb Reprezentantw

    Senat rni si od Izby Reprezentantw nie tylko dlatego, e istnieje w oparciu o inn zasad przedstawicielstwa. Senatorzy s inaczej wybierani ni reprezentanci, ich mandat trwa duej i inne s ich uprawnienia.

    Izb Reprezentantw powouj obywatele, Senat ciaa prawodawcze poszczeglnych stanw.

    Izba Reprezentantw powstaje w wyniku wyborw bezporednich, Senat za w wyniku wyborw dwustopniowych.

    Mandat reprezentanta trwa dwa lata; mandat senatora sze lat. Izba Reprezentantw peni wycznie funkcje ustawodawcze, a jedyna

    forma jej udziau we wadzy sdowniczej polega na oskaraniu urzdnikw publicznych.

    Senat wsptworzy prawa, sdzi przestpstwa polityczne przedstawione mu przez Izb Reprezentantw i stanowi ponadto wielk rad wykonawcz narodu. Traktaty midzynarodowe zawierane przez prezydenta musz by ratyfikowane przez Senat, a decyzje personalne prezydenta zyskuj ostate-czn wano na mocy zgody Senatu.

    O wadzy wykonawczej

    Prawodawcy amerykascy stanli wobec trudnego zadania chcc stwo-rzy wadz wykonawcz zalen od wikszoci, ale zarazem dostatecznie siln, by moga swobodnie dziaa w granicach swych uprawnie.

    Zachowanie ustroju republikaskiego wymagao, by przedstawiciel wa-dzy wykonawczej by podporzdkowany woli narodu.

    Prezydent jest urzdnikiem wybieralnym. Jego honor, majtek, wolno i ycie s zastawem, ktry dla narodu stanowi gwarancj dobrego uycia wadzy. W trakcie wykonywania swej wadzy prezydent nie jest zreszt ca-kowicie niezaleny: Senat czuwa nad jego posuniciami w zakresie polityki zagranicznej oraz nad jego decyzjami personalnymi, nie dopuszczajc do te-go, by prezydent mg by przekupiony lub by sam przekupywa.

  • Prawodawcy Unii uznali, e wadza wykonawcza nie moe w sposb god-ny i uyteczny spenia swoich obowizkw, jeeli nie bdzie silniejsza i bardziej stabilna od wadzy wykonawczej poszczeglnych stanw.

    Prezydent jest wybierany na cztery lata i moe by wybrany ponownie. Ta szansa na przyszo ma dodawa mu otuchy w pracy nad dobrem publicz-nym oraz dostarcza dodatkowych rodkw dziaania.

    Prezydent zosta uznany za jedynego i wycznego przedstawiciela wadzy wykonawczej Unii. Wstrzymano si nawet przed tym, by podporzdkowa jego decyzje woli gabinetu to niebezpieczne posunicie, osabiajc dziaa-nie rzdu, zmniejsza odpowiedzialno rzdzcych. Senat ma prawo Anulo-wania niektrych decyzji prezydenta, lecz nie moe go zmusi do dziaania ani dzieli z nim wadzy wykonawczej.

    Oddziaywanie ciaa ustawodawczego na wadz wykonawcz moe by bezporednie. Jak widzimy, Amerykanie postarali si do tego nie dopuci. Oddziaywanie to moe by take porednie.

    Pozbawiajc urzdnika publicznego pensji, ciao ustawodawcze odbiera mu tym samym cz niezalenoci. Poniewa izby mog swobodnie wyda-wa ustawy, istniej powody do obaw, e stopniowo odbior urzdnikowi publicznemu t cz wadzy, ktr przyznaa mu konstytucja.

    Tego rodzaju zaleno wadzy wykonawczej jest jedn z wad ustroju republikaskiego. Amerykanie nie mog zniweczy waciwej zgromadze-niom ustawodawczym tendencji do owadnicia rzdem, zdoali jednak nao-y jej hamulce.

    Wysoko pensji prezydenta zostaje ustalona na cay okres jego kadencji w chwili objcia przeze urzdu. Ponadto prezydent posiada prawo weta za-wieszajcego, ktre pozwala mu na wstrzymywanie praw godzcych w przy-znan mu przez konstytucj cz suwerennoci.

    Walka prezydenta z ciaem ustawodawczym nie jest jednak rwna jeli legislatura konsekwentnie do czego dy, to zawsze jest wadna przezwy-ciy stawiany jej opr. Weto zawieszajce zmusza j jednak do cofnicia si, do rozwaenia problemu na nowo. W takim wypadku ciao ustawodaw-cze moe podj uchwa dopiero wikszoci dwch trzecich gosw. Weto stanowi rwnie akt odwoania si do ludu. Wadza wykonawcza, ktr bez weta mona byoby gnbi po cichu, broni w ten sposb swej sprawy, osi-gajc przynajmniej to, e jej racje zostaj wysuchane. Czy jednak upor-czywie trzymajc si swoich zamierze ciao ustawodawcze nie moe prze-zwyciy i tego oporu? Odpowiem na to, i w konstytucjach wszystkich narodw bez wzgldu na ich zawarto znajduje si zawsze punkt, ktry zmusza ustawodawc do odwoania si do zdrowego rozsdku oraz cnoty obywateli. Punkt ten jest bardziej widoczny w konstytucjach republi-kaskich, a pieczoowicie ukryty w konstytucjach monarchicznych zaw-sze jednak gdzie mona go odnale. Nie ma kraju, w ktrym prawo byoby

  • w stanie przewidzie wszystkie sytuacje, a instytucje polityczne zastpi bez reszty rozum i obyczaje.

    W czym pozycja prezydenta Stanw Zjednoczonych rni si od pozycji krla konstytucyjnego we Francji

    Wadza wykonawcza ma tak wielkie znaczenie dla losw narodw, e chciabym si jeszcze nieco przy tej sprawie zatrzyma, aby lepiej zrozu-mie, jakie miejsce zajmuje ona u Amerykanw.

    Aby powzi jasne i precyzyjne wyobraenie o pozycji prezydenta Sta-nw Zjednoczonych, warto j porwna z pozycj krla w jednej z europejs-kich monarchii konstytucyjnych.

    Nie chc si tutaj zajmowa zewntrznymi oznakami wadzy, poniewa uwaam je raczej za mylce.

    Gdy monarchia stopniowo przeksztaca si w republik, wadza wyko-nawcza dugo jeszcze po utracie rzeczywistej wadzy zachowuje tytuy, ho-nory, nawet bogactwa, oraz cieszy si poszanowaniem. Anglicy, uciwszy gow jednemu ze swych krlw i wygnawszy drugiego z tronu, padali jesz-cze potem na kolana, kiedy mwili o potomkach tych wadcw.

    Z drugiej strony, kiedy republika dostaje si pod jarzmo jedynowadcy, wadza pozostaje prosta i skromna, tak jakby wcale nie panowaa nad wszy-stkim. Cesarze rzymscy ju od dawna despotycznie szafowali majtkiem i yciem swoich wspobywateli, a jeszcze zwracajc si do nich nazywano ich cezarami, a oni bywali u przyjaci i zasiadali z nimi do stou w nader fa-miliarnej atmosferze.

    Nie naley wic kierowa si zbytnio zewntrznymi oznakami wadzy. W Stanach Zjednoczonych suwerenno podzielona jest midzy Uni i poszcze-glne stany, podczas gdy u nas jest jednolita i zwarta. Wynika std podsta-wowa rnica, jaka istnieje midzy prezydentem Stanw Zjednoczonych i krlem Francji.

    W Stanach Zjednoczonych wadza wykonawcza ma ograniczony zasig i wyjtkowy charakter, podobnie jak suwerenno, w imi ktrej dziaa. We Francji za jest wszechmocna, podobnie jak wszechmocna jest suwerenno.

    Amerykanie maj rzd federalny, my mamy rzd narodowy. Oto pierwszy, lecz nie jedyny powd niszoci, ktra wynika z samego

    porzdku rzeczy. Drugi powd jest nastpujcy: suwerenno polega na tym, e posiada si moc tworzenia praw.

    Poniewa prawa nie mog obowizywa, zanim nie uzyskaj sankcji kr-lewskiej, krl rzeczywicie posiada cz suwerennej wadzy; krl jest take wykonawc prawa.

    Prezydent rwnie jest wykonawc praw, lecz nie bierze udziau w ich tworzeniu, poniewa nawet odmawiajc im swego poparcia nie moe prze-

  • szkodzi, by obowizyway. Nie posiada wic adnej czci suwerennej wa-dzy, jest tylko i wycznie urzdnikiem.

    Krlowi Francji przysuguje nie tylko jedna cz wadzy suwerennej; uczestniczy on rwnie w tworzeniu praw, czyli w pozostaej czci tej wa-dzy. Jego udzia w tworzeniu praw polega na mianowaniu czonkw jednej izby i rozwizywaniu jeeli taka jego wola drugiej. Prezydent Stanw Zjednoczonych nie bierze udziau w mianowaniu czonkw ciaa ustawoda-wczego i nie moe go rwnie rozwiza.

    Krl dzieli z izbami prawo zgaszania nowych uchwa. Prezydentowi nie przysuguj takie uprawnienia.

    Krla reprezentuj w izbach ministrowie, ktrzy przedstawiaj jego opi-nie, broni jego koncepcji i d do utrzymania zasad ustrojowych. Prezy-dent oraz jego ministrowie nie maj prawa wstpu do Kongresu. Jego wpy-wy i pogldy mog tu przenikn tylko porednimi drogami.

    Krl Francji posiada wic rwnorzdn pozycj w stosunku do ciaa usta-wodawczego, ktre nie moe dziaa bez niego, podobnie jak i on nie moe dziaa bez legislatury.

    Prezydent ma swe miejsce obok ciaa ustawodawczego, jako wadza ni-sza i zalena.

    Wydaje si, e domen, w ktrej wadza prezydenta jest najbardziej zbli-ona do krlewskiej, jest sprawowanie wadzy wykonawczej jako takiej, cho i tutaj uprawnienia prezydenta s mniejsze.

    Krl francuski ma przede wszystkim t wyszo nad prezydentem, e wadz sprawuje duej. Trwao za jest jednym z naczelnych czynnikw siy. Ludzie przywizuj si do tego, co ma dugo istnie, i tylko tego si l-kaj.

    Prezydent Stanw Zjednoczonych jest urzdnikiem wybieranym na cztery lata. We Francji krl jest wadc dziedzicznym.

    W sprawowaniu wadzy wykonawczej prezydent stale podlega zazdrosnej czujnoci innych wadz. Przygotowuje traktaty, lecz ich nie zawiera, wyzna-cza obsady stanowisk, lecz nie mianuje. Krl francuski w dziedzinie wadzy wykonawczej jest jedynym panem.

    Prezydent odpowiada za swoje czyny. Prawo francuskie za gosi, e oso-ba krla jest nietykalna.

    A jednak ponad jednym i drugim istnieje zwierzchnia wadza wadza opinii publicznej. We Francji wadza ta jest mniej oczywista ni w Stanach Zjednoczonych, jest take mniej uznawana i sabiej przejawia si w pra-wach, ale niewtpliwie istnieje. W Ameryce wadza opinii publicznej od-dziauje przez powszechne wybory oraz przez orzeczenia sdw politycz-nych, we Francji za przez rewolucje. Francja i Stany Zjednoczone maj wic, mimo rnic konstytucyjnych, t wspln cech, e najwysz wadz sprawuje w nich waciwie opinia publiczna. Zasada sprawcza praw jest

  • wic, prawd rzekszy, ta sama w obu krajach, cho bardziej lub mniej swo-bodnie moe si rozwija, a jej konsekwencje s niejednokrotnie odmienne. W istocie jest to zasada republikaska. Myl wic, e Francja ze swym kr-lem bardziej przypomina republik ni Stany Zjednoczone ze swym prezy-dentem monarchi.

    Staraem si ukaza tylko zasadnicze rnice. Kontrast byby jeszcze sil-niejszy, gdybym mg zagbi si w szczegy.

    Podkrelaem fakt, i wadza prezydenta Stanw Zjednoczonych jest spra-wowana w ramach przyznanej mu czci suwerennoci, podczas gdy wadza krla Francji jest cakowita.

    Mgbym take wykaza, e wadza rzdowa krla przekracza swoje na-turalne nawet tak rozlege granice i wnika w prywatne sprawy obywa-teli.

    Wpywy krla s jeszcze wiksze z uwagi na liczb urzdnikw publicz-nych, ktrzy w olbrzymiej wikszoci zawdziczaj mandaty wadzy wyko-nawczej. Ich liczba przekroczya u nas wszelkie znane granice i wynosi sto trzydzieci osiem tysicy. Kada z tych stu trzydziestu omiu tysicy nomi-nacji zwiksza si wadzy wykonawczej. Prezydent natomiast nie posiada wycznego prawa obsadzania urzdw publicznych, a ich liczba nie prze-kracza dwunastu tysicy.

    Okolicznoci, ktre mog powikszy wpywy wadzy wykonawczej

    Fakt, e wadza wykonawcza w Ameryce jest sabsza ni we Francji, wynika w wikszym stopniu z okolicznoci ni z prawa. Wadza wykonaw-cza narodu ma sposobno wykaza si zrcznoci i moc przede wszyst-kim w polityce zagranicznej.

    Wadza wykonawcza Unii urosaby w oczach opinii publicznej, gdyby ist-nienie Unii byo zagroone i gdyby jej interesy cieray si stale z interesami innych potnych narodw. Oczekiwano by po niej wicej i miaaby powa-niejsze zadania do spenienia.

    Prezydent Stanw Zjednoczonych jest co prawda gwnodowodzcym armii, ale armia ta liczy sze tysicy onierzy. Jest dowdc floty, ale flota skada si z kilku okrtw. Prezydent zajmuje si polityk zagraniczn Unii, ale Stany Zjednoczone nie maj ssiadw. Oddzielona oceanem od reszty wiata, zbyt saba jeszcze na to, by pretendowa do dominacji na morzu, Unia nie posiada wrogw i jej interesy rzadko stykaj si z interesami in-nych narodw wiata.

    Dowodzi to, e o praktycznym znaczeniu rzdu nie naley wnosi z teo-retycznych przesanek jego wadzy.

  • Prezydent Stanw Zjednoczonych posiada niemal krlewskie prerogaty-wy, ale si rzeczy korzysta jedynie z niewielu spord swoich uprawnie. Prawa daj mu si, a okolicznoci czyni go sabym.

    Natomiast wanie raczej okolicznoci ni prawa stanowi o potdze wa-dzy krlewskiej we Francji.

    Wadza wykonawcza we Francji walczy nieustannie z wielkimi przeszko-dami i dysponuje w tym celu wielkimi zasobami. Znaczenie jej wzrasta bez potrzeby zmieniania konstytucji wraz z wag spraw, ktrymi si zaj-muje, i wydarze, ktrymi kieruje.

    Gdyby prawa powoay we Francji do ycia wadz wykonawcz rwnie sab i ograniczon jak w Stanach Zjednoczonych, jej wpywy i tak szybko przerosyby wpywy wadzy wykonawczej w Unii.

    Dlaczego prezydent Stanw Zjednoczonych, aby kierowa pastwem, nie musi mie po swojej stronie wikszoci w

    izbach

    W Europie jest przyjte jako pewnik, e monarcha konstytucyjny nie mo-e rzdzi, kiedy opinia izb ustawodawczych jest sprzeczna z jego wasn.

    Wielokrotnie si zdarzao, e prezydent Stanw Zjednoczonych traci poparcie wikszoci w ciele ustawodawczym, co wcale nie zmuszao go do porzucenia wadzy ani nie spowodowao zych skutkw dla ycia spoecze-stwa.

    Syszaem, jak posugiwano si tym argumentem w celu udowodnienia niezalenoci i siy wadzy wykonawczej w Ameryce. Wystarczy chwil po-myle, by si przekona, e jest przeciwnie i e fakt ten dowodzi wanie jej saboci.

    Aby wykona swe konstytucyjne zadania, monarcha potrzebuje w Europie poparcia ciaa ustawodawczego. Zadania te s bowiem ogromne. Monarcha konstytucyjny nie jest jedynie wykonawc prawa skoro jemu i tylko jemu powierzono dbao o wykonywanie prawa, moe on pozbawi je siy, gdy-by byo mu przeciwne. Aby tworzy prawa, krl potrzebuje wspdziaania izb, izby za potrzebuj wspdziaania krla, by je wykona. S to dwie si-y, ktre nie mog bez siebie funkcjonowa, a mechanizm rzdzenia zatrzy-muje si z chwil, gdy zapanuje midzy nimi niezgoda.

    W Ameryce prezydent nie moe przeszkodzi tworzeniu praw i nie moe si uchyli od obowizku ich wykonywania. Jego gorliwy i szczery udzia w tworzeniu praw jest bez wtpienia poyteczny, lecz bynajmniej nie niezbd-ny dla funkcjonowania rzdu. We wszystkich istotnych posuniciach prezy-dent jest porednio lub bezporednio uzaleniony od ciaa ustawodawczego. Tam, gdzie pozostaje cakowicie ode niezaleny, nie moe prawie nic. A

  • wic to jego sabo nie sia pozwala mu na trwanie w opozycji wobec Kongresu.

    W Europie zgoda pomidzy krlem a ciaem ustawodawczym jest niezb-dna, poniewa w przeciwnym razie moe doj midzy nimi do gronej wal-ki. W Ameryce zgoda nie jest konieczna, poniewa walka jest niemoliwa.

    O wyborach prezydenckich

    Zasada wybieralnoci zwierzchnika wadzy wykonawczej stosowana w wielkim kraju moe prowadzi do niebezpieczestw, ktrych dowioda wieloletnia praktyka i o ktrych mwili historycy.

    Zajm si spraw wycznie na przykadzie amerykaskim. Niebezpieczestwa systemu wyborczego s mniejsze lub wiksze zalenie

    od miejsca wadzy wykonawczej i jej znaczenia w pastwie, zalenie od spo-sobu przeprowadzania wyborw i od okolicznoci, jakie wyborom towarzy-sz.

    Najpowaniejszym argumentem przeciwko elekcji gowy pastwa jest ten, e tak bardzo roznieca ona indywidualne ambicje i roznamitnia ludzi w po-goni za wadz, e skania ich do posugiwania si si, kiedy legalnych rod-kw ju nie staje.

    Jasne jest, e im wicej prerogatyw posiada wadza wykonawcza, tym bardziej jest pontna, tym silniej pobudza ambicje pretendentw do wadzy i tym wiksze znajduje oparcie w ambicji mnstwa ludzi, majcych nadziej uczestniczy w rzdzeniu po zwycistwie wasnego kandydata.

    Niebezpieczestwa systemu wyborczego wzrastaj wic wprost propor-cjonalnie do wpywu, jaki wadza wykonawcza wywiera na sprawy pastwa.

    Rewolucji w Polsce nie mona przypisywa wycznie zasadzie elekcji, ale faktowi, e wybrany urzdnik stawa si wadc wielkiej monarchii.

    Zanim zastanowimy si nad bezwzgldnie pozytywnymi stronami syste-mu wyborczego, musimy przede wszystkim odpowiedzie na zasadnicze py-tanie, czy mianowicie pooenie geograficzne, prawa, obyczaje, pogldy i zwyczaje spoeczestwa, w ktrym maj by wprowadzone wybory gowy pastwa, pozwalaj na to, by powoa w nim wadz wykonawcz sab i za-len; intencja posiadania silnej wadzy wykonawczej jest bowiem moim zdaniem logicznie sprzeczna z intencj uczynienia jej wybieraln. Znam tyl-ko jeden sposb przeksztacenia wadzy dziedzicznej w elekcyjn: naley z gry zawzi jej pole dziaania, stopniowo zmniejszy jej prerogatywy i po-woli przyzwyczai spoeczestwo do obywania si bez niej. Lecz europejscy republikanie ani o tym myl. Wielu z nich nienawidzi tyranii tylko dlatego, e s naraeni na jej surowo, a szeroki zakres wadzy wykonawczej wcale im nie przeszkadza. Atakuj wic tylko rdo wadzy, nie baczc, jak bar-dzo te dwie rzeczy cz si ze sob.

  • Nie byo jeszcze czowieka, ktry zgodziby si narazi swj honor i ycie po to, by zosta prezydentem Stanw Zjednoczonych. Prezydent posiada bo-wiem tylko przejciow, ograniczon i zalen wadz. Aby znaleli si gra-cze zdecydowani na wszystko, gra musi toczy si o wielk stawk. Dotych-czas aden kandydat na prezydenta nie zdoa wznieci dla swej sprawy go-rcych sympatii i niebezpiecznych namitnoci ludu. Powody tego s proste: stanwszy na czele rzdu, nie jest on w stanie rozdzieli midzy swych po-plecznikw ani wielkiej wadzy, ani wielkich bogactw, ani wielkiej chway, a jego znaczenie w pastwie jest zbyt mae na to, by frakcje polityczne upa-tryway swj sukces lub klsk w wyniesieniu go na stanowisko prezydenta.

    Wyszo monarchii dziedzicznych polega na tym, e interesy poszcze-glnych rodw s w nich zawsze wielostronnie zwizane z interesem past-wa i nie zdarza si nigdy, by dobro pastwa zostao pozostawione swemu lo-sowi. Nie wiem, czy monarchia lepiej sprawuje rzdy, ale wiem, e zawsze jest tu kto, kto dobrze czy le, wedle swoich umiejtnoci, zajmuje si kie-rowaniem sprawami pastwa.

    Natomiast w pastwach, w ktrych wadza jest wybieralna, w okresie po-przedzajcym wybory i na dugo przed nimi mechanizmy rzdowe funkcjo-nuj ju tylko na zasadzie inercji. Na pewno mona tak sformuowa prawo, by wybory odbyway si szybko i niejako za jednym zamachem, a fotel pre-zydenta nigdy nie zostawa pusty. Prawodawca jest jednak bezsilny, jeeli puste s umysy.

    Wobec zbliajcych si wyborw przywdca wadzy wykonawczej myli wycznie o nadchodzcej walce; nie ma ju przed sob przyszoci, nie Mo-e nic przedsiwzi; biernie kontynuuje sprawy, ktre moe kto inny do-prowadzi do koca. Jestem tak bliski momentu opuszczenia stanowiska pisa prezydent Jefferson 21 stycznia 1809 roku, na sze tygodni przed wy-borami e mj udzia w sprawach pastwowych ogranicza si teraz do wyraania opinii. Wydaje mi si susznym pozostawienie memu nastpcy inicjatywy co do przedsiwzi, ktre bdzie musia wykonywa, biorc za nie odpowiedzialno.

    Nard ze swej strony zajty jest tylko jednym ledzi przygotowania do porodu, ktry ma nastpi.

    Im wikszy jest wpyw wadzy wykonawczej na sprawy pastwa, im pot-niejsze i bardziej niezbdne jest jej dziaanie, tym niebezpieczniejsza jest sytuacja. W kraju, ktry przywyk do rzdw wadzy wykonawczej, a tym bardziej do jej drobiazgowej administracji, wybory musz gboko wstrzs-n porzdkiem spoecznym.

    W Stanach Zjednoczonych dziaanie wadzy wykonawczej moe bezkar-nie ulec osabieniu, poniewa w ogle jest sabe i ograniczone.

  • Wybory gowy pastwa niemal zawsze powoduj zachwianie rwnowagi w wewntrznej i zewntrznej polityce pastwa. Jest to jedna z podstawo-wych wad systemu wyborczego.

    Lecz wada ta jest bardziej lub mniej dotkliwa zalenie od wadzy przyz-nawanej wybieralnemu urzdnikowi. W staroytnym Rzymie zasady rzdze-nia byy stae, mimo e konsulowie zmieniali si co roku, a dziao si tak, poniewa wadz kierownicz sprawowa senat, a senat by izb dziedziczn. W wikszoci monarchii europejskich wprowadzenie elekcji sprawioby, e krlestwo zmieniaoby cakowicie swe oblicze wraz z kadym nowo wybra-nym monarch.

    W Ameryce prezydent wywiera dosy znaczny wpyw na sprawy past-wa, ale bynajmniej ich nie prowadzi. Rozstrzygajc wadz posiada przed-stawicielstwo caego narodu. Aby wic zmieni zasady polityczne, trzeba zmieni cay nard, a nie wycznie prezydenta. System wyborw prezyden-ckich nie moe wic szczeglnie szkodzi tam staoci rzdw.

    Zreszt brak staoci jest zem do tego stopnia sprzonym z systemem wyborczym, e daje si wyranie odczu w dziaaniu prezydenta, niezale-nie od tego, na ile ograniczona byaby jego wadza.

    Amerykanie susznie przyjli, e zwierzchnik wadzy wykonawczej musi, na ile tylko jest to moliwe, mie swobod wybierania swoich urzdnikw oraz ich odwoywania, poniewa to umoliwia mu spenienie stojcych przed nim zada i przyjcie ciaru penej odpowiedzialnoci. Ciao ustawo-dawcze raczej wic nadzoruje prezydenta, ni nim kieruje. W kadych no-wych wyborach los wszystkich urzdnikw federalnych zostaje zatem jakby zawieszony.

    W europejskich monarchiach konstytucyjnych wielokrotnie skarono si na to, e los drobnych urzdnikw administracji zaley czsto od losu minis-trw. Sytuacja jest jeszcze gorsza w krajach, w ktrych przywdca rzdu jest wybieralny. Powd tego jest prosty: w monarchiach konstytucyjnych ministrowie czsto si zmieniaj, ale zwierzchnik wadzy wykonawczej nie zmienia si nigdy, co ogranicza w pewnej mierze nowatorskie zamysy. Po-jawiaj si wic raczej nowe detale ni zasady systemw administracyjnych i nie mona nagle przeksztaci caych systemw nie powodujc czego w rodzaju rewolucji. W Ameryce rewolucja taka odbywa si w imieniu prawa co cztery lata.

    Takie prawodawstwo staje si oczywicie powodem niedoli jednostek, ale naley przyzna, e chwiejno losu urzdnikw nie sprawia w Ameryce za, ktrego mona by si spodziewa w innych krajach. W Stanach Zjednoczo-nych tak atwo jest stworzy sobie niezalene rdo dochodu, e pozbawie-nie urzdnika stanowiska moe oznacza odebranie mu dobrobytu, ale nigdy rodkw do ycia.

  • Powiedziaem na pocztku, e niebezpieczestwa wybierania zwierzchni-ka wadzy wykonawczej s mniejsze lub wiksze zalenie od okolicznoci, w ktrych znajduje si wybierajce go spoeczestwo.

    Prne s wysiki majce na celu zmniejszenie znaczenia wadzy wykona-wczej, poniewa istnieje dziedzina, w ktrej jej wpyw jest duy niezalenie od tego, jakie miejsce pozostawio jej tu prawo. Jest to dziedzina polityki za-granicznej tylko jeden czowiek moe wszcz i owocnie prowadzi ne-gocjacje.

    W im bardziej niepewnej i niebezpiecznej sytuacji znajduje si spoecze-stwo, tym bardziej daje si odczu potrzeba cigoci i stabilnoci w dziedzi-nie stosunkw zagranicznych, tym bardziej te niebezpieczna staje si zasa-da wyboru gowy pastwa.

    Polityka zagraniczna Amerykanw jest nader prosta. Mona niemal po-wiedzie, e nikt ich nie potrzebuje i oni nie potrzebuj nikogo. Ich niezale-no nie bywa zagroona.

    Rola wadzy wykonawczej jest wic rwnie ograniczona przez okolicz-noci jak przez prawa. Prezydent moe czsto zmienia zapatrywania bez uszczerbku dla pastwa i bez zagroenia jego egzystencji.

    Niezalenie od tego, jakie s prerogatywy wadzy wykonawczej, okres bezporednio poprzedzajcy wybory i okres wyborw naley zawsze uwa-a za moment kryzysu narodowego.

    Ten moment kryzysu jest tym niebezpieczniejszy dla kraju, im bardziej zawikana jest jego wewntrzna sytuacja i im wiksze s zewntrzne niebez-pieczestwa. Niewiele jest narodw w Europie, ktre mog nie obawia si podboju lub anarchii w chwili wybierania nowego przywdcy pastwa.

    W Ameryce spoeczestwo jest tak zorganizowane, e moe da sobie rad bez niczyjej pomocy. Niebezpieczestwa zewntrzne nie s tu nigdy powane. Wybory prezydenckie s wic powodem poruszenia, ale nie ruiny.

    Kryzys wyborczy

    Mimo wszystko jednak czas wyborw prezydenta w Stanach Zjednoczo-nych mona uwaa za okres kryzysu narodowego.

    Wpyw, jaki prezydent wywiera na bieg spraw pastwowych, jest bez wtpienia saby i poredni, lecz obejmuje sprawy obchodzce cay nard. Cho wic elekcja prezydenta jest aktem maej wagi dla ycia poszczegl-nych ludzi, to jednak dotyczy wszystkich obywateli jako zbiorowoci. Naj-drobniejsza nawet sprawa nabiera ogromnego znaczenia w chwili, gdy staje si interesem powszechnym.

  • Prezydent, w porwnaniu z europejskim monarch, ma niewtpliwie mniejsze moliwoci zdobywania sobie poplecznikw; posady, ktre Roz-dziela, s jednak dostatecznie liczne, by tysice wyborcw byo porednio lub bezporednio zainteresowanych przeforsowaniem jego kandydatury.

    Co wicej, stronnictwa polityczne w Stanach Zjednoczonych, tak samo jak na caym wiecie, musz skupia si wok jednego czowieka, aby w ten sposb uzyska atwiejszy dostp do wiadomoci tumu. Zwyky wic pos-ugiwa si nazwiskiem kandydata na prezydenta jako symbolem, ktry ucielenia ich idee. Stronnictwa polityczne s wic bardzo zainteresowane w zwycistwie wyborczym, nie tyle po to, by ich doktryna wicia tryumfy dziki poparciu wybranego prezydenta, ile w celu wykazania, e ich teorie zdoay zdoby wikszo.

    Na dugo przed wyznaczonym dniem wybory staj si najwaniejsz i waciwie jedyn spraw, ktra zaprzta umysy. Frakcje podwajaj wtedy sw gorliwo. Wszystkie sztuczne namitnoci, jakie wyobrania jest w sta-nie powoa do ycia w spokojnym i szczliwym kraju, ujawniaj si ww-czas i rozpalaj.

    Prezydent za zajty jest wycznie obron swego stanowiska. Nie rzdzi ju w interesie pastwa, lecz w interesie swej nastpnej kadencji. Paszczy si przed wikszoci i nieraz spenia jej kaprysy, zamiast, jak nakazuj mu obowizki, opiera si jej namitnociom.

    Im blisze s wybory, tym bardziej oywiaj si intrygi, podniecenie si wzmaga i obejmuje coraz szersze krgi spoeczestwa. Obywatele dziel si na wiele obozw, z ktrych kady przybiera imi swego kandydata. Cay na-rd popada w stan rozgorczkowania, wybory staj si tematem dnia prasy i prywatnych rozmw, celem wszystkich przedsiwzi, przedmiotem wszy-stkich myli, jedyn spraw chwili.

    Natychmiast jednak po ogoszeniu wynikw gorczka sabnie, wszystko si uspokaja i rzeka, przed chwil wystpujca z brzegw, spokojnie powra-ca do swego oyska. Jednak trudno nie dziwi si temu, e taka burza w ogle moga si rozpta.

    O ponownym wyborze prezydenta

    Czy prawodawcy Stanw Zjednoczonych mieli racj, zgadzajc si na to, by prezydent mg by ponownie wybrany na stanowisko?

    Niedopuszczenie tej moliwoci wydaje si sprzeczne ze zdrowym rozs-dkiem. Wiadomo, jaki wpyw na los caego narodu, zwaszcza w okolicz-nociach trudnych i niepewnych, moe wywrze talent lub charakter jednego czowieka. Prawo, ktre zabraniaoby spoeczestwu ponownie wybra Pier-wszego urzdnika, pozbawioby go rodka zachowania pomylnoci pastwa czy nawet uratowania go. Powstaaby dziwaczna sytuacja, w ktrej czowiek

  • byby wykluczony z rzdu wtedy, gdy zdoa udowodni, e umie dobrze rzdzi.

    Racje te s bez wtpienia powane. Czy jednak nie mona im przeciwsta-wi racji jeszcze powaniejszych?

    Intryga i przekupstwo to naturalne wady rzdw wybieralnych. Wady te jednak rozrastaj si w sposb nieograniczony i naraaj samo istnienie kra-ju, jeli istnieje moliwo ponownego wybierania gowy pastwa. Jeeli ja-ki zwyczajny kandydat chce doj do celu przy pomocy intryg, moe prze-prowadzi je na ograniczonym tylko terenie. Jeeli natomiast przywdca pastwa decyduje si na udzia we wspzawodnictwie, uywa do swoich prywatnych celw siy rzdu. W pierwszym wypadku dziaa czowiek, dys-ponujcy nikymi tylko rodkami, w drugim w gr wchodzi pastwo wraz ze swymi ogromnymi moliwociami. To ono samo intryguje wwczas i demo-ralizuje.

    Zwyky obywatel stosujc w celu uzyskania wadzy niegodne zabiegi Mo-e jedynie w sposb poredni szkodzi dobru publicznemu. Gdy w szranki wkracza przedstawiciel wadzy wykonawczej, troska o rzdzenie odsunita zostaje na dalszy plan, wybr za staje si spraw gwn. Ukady i prawa su mu tylko do wyborczych manipulacji, posady staj si nagrodami za usugi oddane nie narodowi, ale osobie prezydenta. Jeli nawet dziaanie rz-du nie jest wwczas sprzeczne z interesami kraju, to na pewno im nie suy. A przecie rzd zosta powoany do ycia wanie na uytek spoeczestwa.

    Trudno zrozumie bieg spraw publicznych w Stanach Zjednoczonych nie pamitajc o tym, e pragnienie uzyskania ponownego mandatu dominuje w sposobie mylenia prezydenta, e caa polityka jego administracji zmierza w tym kierunku, e kade jego drobne posunicie jest temu celowi podporzd-kowane, e wreszcie w miar zbliania si krytycznego momentu prywatny interes wypiera z myli prezydenta trosk o dobro publiczne.

    Zasada powtrnego wyboru powoduje wic szerzenie si demoralizujce-go wpywu rzdw wybieralnych, ktre przez to staj si bardziej jeszcze niebezpieczne. Zasada ta obnia poziom moralnoci spoecznej, patriotyzm zastpujc sprytem.

    W Ameryce zasada ta bezporednio narusza korzenie egzystencji narodo-wej. Kady rzd nosi w sobie wrodzone uomnoci, ktre wi si z sam zasad jego istnienia; geniusz prawodawcy polega na tym, by umia je wy-szuka. Pastwo jest w stanie przezwyciy wiele zych praw i czsto prze-cenia si negatywne skutki, jakie mog one powodowa. Lecz kade prawo, ktre pozwala rozwija si tym zalkom mierci, na dusz met staje si dla spoeczestwa zgubne, cho jego ze skutki nieatwo od razu zauway.

    W monarchiach absolutnych zarodek upadku spoeczestwa ukrywa si w nieograniczonym i bezsensownym rozcigniciu wadzy krlewskiej. Gro-ny wic byby kady zabieg zmierzajcy do likwidacji konstytucyjnej prze-

  • ciwwagi wadzy krlewskiej, nawet jeli jego skutki dugo pozostayby nie-zauwaalne.

    Podobnie w krajach demokratycznych, gdzie lud nieustannie zagarnia wszystko dla siebie, prawodawstwo, ktre czyni t tendencj coraz pot-niejsz i trudniejsz do zahamowania, uderza bezporednio w podstawy eg-zystencji rzdu.

    Najwiksz zasug amerykaskich prawodawcw jest to, e jasno uwia-domili sobie t prawd i mieli odwag wycign z niej wnioski praktyczne.

    Uznali, e poza ludem powinna istnie pewna liczba wadz, ktre nie b-dc cakowicie od niego niezalenymi, korzystaj jednak w swej dziedzinie z dosy pokanego zakresu swobd. Dziki temu, zmuszone zasadniczo do podporzdkowania si zwierzchnictwu wikszoci, mog jednak przeciwsta-wia si jej kaprysom i odmawia zaspokojenia jej najbardziej niebezpiecz-nych wymaga.

    Skoncentrowali w tym celu ca wadz wykonawcz narodu w jednym rku, dali prezydentowi rozlege prerogatywy oraz uzbroili go w prawo we-ta, by mg si oprze roszczeniom ciaa ustawodawczego.

    Lecz wprowadziwszy zasad reelekcji, zburzyli w czci swe dzieo. Dali prezydentowi wielk wadz i jednoczenie odebrali mu ochot czynienia z niej uytku.

    Prezydent, ktry nie mgby rzdzi w drugiej kadencji, nie stawaby si tym samym niezaleny od narodu, poniewa byby dalej przed nim odpowie-dzialny. Lecz nie potrzebowaby poparcia narodu a tak bardzo, by we wszystkim ugina si przed jego wol.

    Jest prawd obowizujc szczeglnie w dzisiejszych czasach rozlu-nienia moralnoci spoecznej i zaniku wielkich charakterw, e powtrnie wybieralny prezydent Stanw Zjednoczonych staje si jedynie powolnym narzdziem w rkach wikszoci. Kocha to, co ona kocha, nienawidzi wszy-stkiego, czego ona nienawidzi; uprzedza jej zachcianki i jej skargi; ugina si przed jej najdrobniejszymi daniami. Prawodawcy pragnli, by jej przewo-dzi, tymczasem to wikszo przewodzi jemu. W ten sposb, nie chcc pozbawia pastwa korzyci pyncych z talentw jednego czowieka, sprawili, e talenty te stay si niemal bezuyteczne, a chcc stworzy rodki dziaania potrzebne w nadzwyczajnych okoliczno-ciach, wystawili kraj na codzienne niebezpieczestwa.

    O zaletach systemu federacyjnego w ogle oraz o jego szczeglnej przydatnoci w warunkach amerykaskich

    W niewielkich krajach nic nie uchodzi uwagi spoeczestwa i zmys ulep-

  • szania obejmuje najdrobniejsze zjawiska. Ambicja narodowa, ograniczona wskutek saboci kraju, skierowana jest niemal wycznie na sprawy zwi-zane z zapewnieniem wewntrznego dobrobytu i nie interesuj jej mirae chway. Co wicej, skoro ludzkie moliwoci s tam w zasadzie niewielkie, niewygrowane s take i pragnienia. Majtki s mae, a wic warunki ycia ludzi staj si podobne sobie, obyczaje za skromne i agodne. Zwaywszy nadto rnice poziomu moralnoci spoecznej i wyksztacenia, mona po-wiedzie, e mae narody ciesz si wikszym dobrobytem i spokojem.

    Tyrania, jeeli opanuje may nard, jest bardziej ni gdzie indziej dot-kliwa, poniewa dziaajc w wszym krgu, zagarnia kady element rze-czywistoci. Wobec braku spraw wielkiej wagi dobiera si do drobiazgw ycia i jest przez to bardziej dokuczliwa i okrutna. Z ycia politycznego, kt-re jest waciw jej dziedzin, przenika do prywatnego ycia obywateli. Za-panowawszy ju nad dziaaniem ludzi, dy do panowania nad mylami; rzdzc ju pastwem, chce jeszcze rzdzi kadym domem. Taka sytuacja jest jednak wyjtkiem, poniewa w zasadzie naturalnym stanem maych spo-eczestw jest wolno. Wadza stanowi poledni atrakcj dla ambicji, indy-widualne moliwoci s ograniczone i dlatego jedynowadztwo nie natra-fia tu na dobry grunt. Jeeli jednak zapanuje, rzdzonym atwo jest si zje-dnoczy i wsplnymi siami obali jednoczenie i tyrana, i tyrani.

    Mae narody byy wic zawsze koysk wolnoci politycznej. Wikszo z nich stracia t wolno rozrastajc si, co dowodzi, e wolno zwizana jest z niewielkimi rozmiarami kraju, a nie z charakterem samego narodu.

    Historia wiata nie dostarcza przykadu wielkiego narodu, ktry pozos-taby republik przez duszy czas, co sprawio, i uznano to za niemoliwe. Myl jednak, e popeniamy nieostrono oceniajc z gry, co jest, a co nie jest moliwe, i decydujc o przyszoci, poniewa rnica midzy tym, co moliwe, i tym, co rzeczywiste, wymyka si nam stale i nieustannie ska-zani jestemy na zaskoczenia w najlepiej nam znanych dziedzinach rzeczy-wistoci. W sposb pewny da si zatem powiedzie jedynie tyle, e trwanie wielkiej republiki jest zawsze nieskoczenie bardziej zagroone od istnienia maej.

    Wszystkie zgubne dla republik namitnoci wzrastaj wraz z wielkoci terytorium, natomiast chronice je cnoty bynajmniej nie rosn rwnie szyb-ko.

    Wraz ze wzrostem siy pastwa potguj si indywidualne ambicje, wraz ze znaczeniem celw politycznych ronie sia stronnictw, lecz mio oj-czyzny, ktra walczy z tymi niszczcymi namitnociami, w wielkiej repu-blice nie jest wcale silniejsza ni w maej. Byoby nawet atwo udowodni, e jest mniej rozwinita i sabsza. Wielkie bogactwa, gboka ndza, due miasta, zepsucie obyczajw, indywidualny egoizm, zoono interesw to take niebezpieczestwa, ktre zawsze maj swoje rdo w rozlegoci kra-

  • ju. Wikszo tych niebezpieczestw nie zagraa bynajmniej istnieniu mo-narchii, a niektre z nich mog nawet przyczyni si do jej trwaoci. W mo-narchiach zreszt rzd posiada wasn si; posuguje si spoeczestwem nie bdc od niego zalenym. Im spoeczestwo jest wiksze, tym silniejszy jest wadca. Tymczasem rzd republikaski moe przeciwstawi tym zagro-eniom jedynie poparcie ze strony wikszoci. Ten za czynnik siy nie jest w wielkiej republice odpowiednio wikszy ni w maej. Moliwoci ataku mno si i potniej, a sia oporu pozostaje ta sama. Mona nawet powie-dzie, e si zmniejsza, poniewa im nard jest liczniejszy a umysy oraz potrzeby bardziej zrnicowane, tym trudniej jest o skonsolidowan wik-szo.

    Nieraz dao si zauway, e namitnoci ludzkie potniej nie tylko w zalenoci od wielkoci celu, jaki pragn osign, lecz take odpowiednio do liczby ludzi odczuwajcych je jednoczenie. Ludzie doznaj wikszego uniesienia wrd podnieconego tumu, ktry dzieli ich uczucia, ni w osa-motnieniu. W wielkiej republice pasje polityczne staj si przemone nie tyl-ko dlatego, e dotycz wielkich spraw, ale i dlatego, e miliony ludzi odczu-waj je jednoczenie w podobny sposb.

    Wolno wic powiedzie, e nic tak nie staje na przeszkodzie dobrobytowi i wolnoci ludzi jak wielkie pastwa.

    Maj one jednak zalety, z ktrych naley zdawa sobie spraw. Wrd prostych ludzi napotka tutaj mona gortsze pragnienie wadzy,

    ale i umiowanie sawy znajduje w niektrych sercach podatniejszy grunt. W poklasku wielkiego narodu widz ludzie cel godny zabiegw, a denie do niego sprawia, e niejako przewyszaj siebie samych. Mylenie znajduje tu wicej potnych impulsw, swobodniej rozprzestrzeniaj si idee, a miasta speniaj rol wielkich orodkw ycia umysowego, w ktrych skupiaj si wszystkie denia ludzkiego ducha. To pozwala zrozumie, dlaczego wielkie narody bardziej przyczyniaj si do postpu wiedzy i cywilizacji. Naley te pamita, e wane odkrycia wymagaj nieraz takiego rozwoju si narodo-wych, do jakiego rzdy maych narodw nie s zdolne. W wielkich krajach rzdzcy myl szerzej i atwiej zrywaj z rutyn poprzednikw oraz lokal-nym egoizmem. W ich koncepcjach jest wicej polotu, w ich poczynaniach wicej rozmachu.

    May nard cieszy si wikszym i powszechniejszym dobrobytem, dopki trwa pokj, lecz w stanie wojny jest bardziej zagroony od wielkiego. W wielkich krajach ju sama rozlego granic pozwala ludziom y nieraz cae wieki z dala od niebezpieczestwa. Dla krajw tych wojna bywa raczej przyczyn niepokoju ni ruiny.

    Jak w wielu innych sprawach, rozwaania nasze prowadz do stwierdze-nia koniecznoci.

    Gdyby istniay tylko mae narody, ludzko byaby z pewnoci swobod-

  • niejsza i szczliwsza. Lecz nie sposb doprowadzi do tego, by nie byo wielkich narodw.

    One daj wiatu nowy czynnik pomylnoci narodowej, jakim jest sia. C z tego, e nard yje w dostatku i wolnoci, skoro czuje si nieustannie wystawiony na niebezpieczestwa spustoszenia i podboju? C z tego, e nard jest uprzemysowiony i rozwija handel, jeeli inny panuje na morzach i dyktuje prawa na wszystkich rynkach? Mae narody bywaj biedne nie w wyniku swych niewielkich rozmiarw, ale saboci, wielkim za powodzi si nie dlatego, e s wielkie, ale dlatego, e s silne. Sia jest wic czsto jed-nym z pierwszych warunkw szczcia narodu, a nawet samego jego istnie-nia. Dlatego mae narody zawsze albo zostaj w kocu gwatem przyczone do duych, albo same si do nich przyczaj, z wyjtkiem szczeglnych wy-padkw. Nie znam sytuacji bardziej poaowania godnej ni sytuacja narodu, ktry nie moe sam si obroni ani sam sobie wystarczy.

    System federalny zosta wymylony po to, by poczy zalety wynikajce z faktu istnienia maych narodw z zaletami, ktre s waciwe wielkim.

    Wystarczy spojrze na Stany Zjednoczone Ameryki, by zda sobie spraw ze wszystkich korzyci, jakie im dao zastosowanie tego systemu.

    W wielkich i scentralizowanych pastwach prawodawca musi nada pra-wom jednolity charakter, nie liczc si z rnorodnoci regionw i obycza-jw. Poniewa nie posiada wiedzy o poszczeglnych wypadkach, musi pos-ugiwa si tylko oglnymi reguami. Skoro za prawodawstwo nie potrafi dostosowa si do potrzeb i obyczajw ludzi, ludzie musz nagina si do koniecznoci narzuconych przez prawodawstwo, co jest przyczyn wielkie-go zamieszania i niedoli.

    Niedogodnoci tej nie znaj pastwa federacyjne: Kongres zajmuje si podstawowymi sprawami spoecznej egzystencji, pozostawiajc wszelkie szczegy prowincjonalnemu prawodawstwu.

    Trudno wrcz poj, do jakiego stopnia ten podzia suwerennoci suy dobrobytowi poszczeglnych stanw, z ktrych skada si Unia. Te mae spoeczestwa, zwolnione z troski o obronno i ekspansj, kieruj wszelkie wysiki wadzy i wszelk indywidualn energi na ulepszenie wewntrznego ycia kraju. Centralny rzd kadego ze stanw, dziaajc wrd rzdzonych, w bezporedniej ich bliskoci, stale informowany jest o zaistniaych potrze-bach; corocznie powstaj te nowe projekty przedsiwzi, ktre przedys-kutowane na zgromadzeniach gminnych czy w stanowych ciaach prawo-dawczych i nastpnie opublikowane w prasie, wzbudzaj powszechne zain-teresowanie i zapa obywateli. Potrzeba ulepszania oywia republiki amery-kaskie, ale nie wprowadza do nich niepokoju; ambicja posiadania wadzy ustpuje tu miejsca umiowaniu dobrobytu namitnoci bardziej przy-ziemnej, lecz bezpieczniejszej. Jest opini powszechnie przyjt w Ameryce, e istnienie i trwao form republikaskich zale od istnienia i trwaoci

  • systemu federacyjnego. Niedole, w jakich pogrone s nowe pastwa Ame-ryki Poudniowej, przypisuje si temu, e usiowano stworzy tam wielkie republiki, zamiast podzieli suwerenno.

    Nie sposb zreszt zaprzeczy, e upodobanie do ustroju republikaskie-go narodzio si w gminach oraz w onie zgromadze prowincjonalnych. W maym stanie, jak na przykad Connecticut, gdzie wielkim problemem poli-tycznym jest otwarcie kanau lub wytyczenie drogi, gdzie nie ma armii, kt-r trzeba by utrzyma, ani wojny, ktr trzeba by prowadzi, gdzie wadza nie daje ani wielkich bogactw, ani wielkiej chway, trudno wyobrazi sobie system bardziej odpowiadajcy rzeczywistoci ni system republikaski. Ot ten wanie duch republikaski, te obyczaje i przyzwyczajenia wolnego spoeczestwa, narodziwszy si i rozwinwszy w poszczeglnych stanach, zostay potem bez trudu zastosowane do caego kraju. Duch publiczny Unii jest niejako jedynie podsumowaniem stanowego patriotyzmu. Kady obywa-tel Stanw Zjednoczonych przenosi, by tak rzec, zainteresowanie sprawami swej maej republiki na uczucia, ktre ywi dla wsplnej ojczyzny. Bronic Unii broni rosncego dobrobytu swego regionu, prawa kierowania jego y-ciem, nadziei na ulepszenia, ktre wzbogac jego samego broni wic tych wszystkich rzeczy, ktre w wikszym stopniu dotycz codziennego ycia ni oglnych spraw kraju i chway narodu.

    Pomylny rozwj wielkiej republiki jest moliwy z jednej strony dziki duchowi i obyczajom jej mieszkacw, z drugiej za dziki systemowi fe-deracyjnemu. Konfederacja wszystkich stanw Ameryki unikna niebezpie-czestw, jakie zazwyczaj pociga za sob istnienie wielkich skupisk ludz-kich. Pod wzgldem rozmiarw Unia jest wielk republik, lecz z uwagi na niewielki zakres spraw, ktrymi zajmuje si jej rzd, mona j w pewnym sensie zaliczy do maych republik. Dziaania rzdu Unii maj due znacze-nie, lecz nie s czste. Poniewa wadza rzdu Unii jest skrpowana i niepe-na, uycie jej nie zagraa wolnoci. Nie budzi take owego nieumiarkowa-nego pragnienia siy i nie powoduje zakce tak zgubnych dla wielkich Re-publik. Poniewa wszystkie sprawy nie musz dociera do centralnego o-rodka wadzy, nie ma ani wielkich miast, ani ogromnych bogactw, ani wiel-kiej ndzy, ani nieoczekiwanych rozruchw. Pasje polityczne, miast obejmo-wa na ksztat poogi ca powierzchni kraju, rozbijaj si o indywidualne interesy i o namitnoci poszczeglnych stanw.

    A jednak na terenie Unii dobra i idee kr swobodnie, tak jak w jednoli-tym spoeczestwie. Nic nie hamuje tutaj ludzkiej przedsibiorczoci. Rzd Unii skupia wok siebie talenty i wiedz. Wewntrz granic Unii istnieje g-boki spokj, tak jak w kraju poddanym jednolitym rzdom. Na zewntrz za Unia stoi w szeregu najpotniejszych narodw wiata. Dysponujc dla pot-rzeb handlu zagranicznego wybrzeem o dugoci ponad omiuset mil i trzy-majc w rku klucze caego wiata, budzi poszanowanie dla swej bandery na

  • najodleglejszych morzach. Unia jest wolna i szczliwa jak may nard, pena za chway i silna jak

    wielki.

    Co sprawia, e system federacyjny nie nadaje si dla wszystkich spoeczestw, i co pozwolio Amerykanom go

    zastosowa

    W wyniku wielkich wysikw udaje si czasem prawodawcy wywrze poredni wpyw na los narodw i wtedy ludzie sawi jego geniusz. Tym-czasem zdarza si czsto, e pooenie geograficzne kraju, na ktre nie ma on wpywu, ukad spoeczny, powstay bez jego udziau, obyczaje i idee, ktrych pochodzenie nie jest mu znane, pocztki narodu, o ktrych nic nie wie, rodz w spoeczestwie przemone tendencje, z ktrymi prawodawca walczy na prno i ktre w kocu wchaniaj i jego samego.

    Prawodawca przypomina eglarza: moe kierowa okrtem, ktrym py-nie, lecz nie moe zmieni jego budowy, wezwa sprzyjajcych wiatrw ani uspokoi fal.

    Pokazaem, co Amerykanie zyskali na przyjciu systemu federacyjnego. Naley jeszcze wyjani, co pozwolio im go zastosowa nie wszystkim bowiem spoeczestwom dane jest szczcie korzystania z jego dobro-dziejstw.

    System federacyjny nie jest pozbawiony uomnoci wywodzcych si z praw: te mog by usunite przez prawodawcw. Posiada jednak i takie wa-dy, ktre jako waciwe samemu systemowi, nie mog zosta usunite. Trzeba wic, by nard znajdowa w sobie siy, pozwalajce mu na sprostanie naturalnej niedoskonaoci rzdw.

    Najbardziej rzucajc si w oczy wad wszelkich systemw federacyj-nych jest zoono rodkw, jakimi si posuguj. W systemie federacyj-nym muszc istnie dwa rodzaje wadzy: wadza oglnofederalna i wadza stanu czy prowincji. Prawodawca moe uproci ich dziaanie i uczyni je moliwie rwnymi oraz zamkn kad z nich w cile okrelonej sferze wpyww, ale nie moe sprowadzi ich do wsplnego mianownika ani wyk-luczy stykania si ich zakresw.

    Tak czy inaczej, system federacyjny opiera si na zoonej koncepcji, kt-rej praktykowanie wymaga od spoeczestwa, by czynio stay uytek z wa-snej rozwagi.

    W zasadzie jedynie proste idee s w stanie zawadn umysem ludu. Idea faszywa, lecz jasna i precyzyjna, bdzie miaa zawsze wiksz si oddzia-ywania ni idea prawdziwa, lecz skomplikowana. Dlatego te stronnictwa polityczne, ktre s jakby maymi spoeczestwami wewntrz narodu, przyj-muj sobie zawsze za symbol jakie nazwisko lub haso, ktre czstokro w

  • sposb wielce niedoskonay oddaje ich cele oraz metody, lecz bez ktrego nie mogyby utrzyma si i dziaa. Rzdy, ktre opieraj si na jednej idei lub odwouj si do jednego prostego uczucia, nie s moe lepsze, ale na pewno s silniejsze i trwalsze.

    Kiedy badamy konstytucj Stanw Zjednoczonych, najdoskonalsz ze wszystkich znanych konstytucji federacyjnych, zdumiewa nas rozlego wiedzy i rozwagi, jak zakada ona u rzdzonych. Rzd Unii niemal bez re-szty opiera si na prawnych fikcjach. Unia jest idealnym narodem, ktry ist-nieje, by tak rzec, jedynie w umysach, i jedynie umys jest w stanie uchwy-ci jego zakres i granice.

    Jeeli nawet oglna koncepcja jest zrozumiaa, pozostaj jeszcze trudnoci powstae w trakcie jej stosowania. S one niezliczone, poniewa suweren-no Unii jest do tego stopnia zwizana z suwerennoci stanw, e trudno na pierwszy rzut oka je rozgraniczy. W takim rzdzie wszystko jest umow-ne i sztuczne i moe on odpowiada tylko spoeczestwu, ktre od dawna przywyko do samodzielnego zajmowania si wasnymi sprawami i w kt-rym wiedza polityczna dociera do najniszych warstw. Zdrowy rozsdek i praktyczn inteligencj Amerykanw najbardziej podziwiaem obserwujc, jak udaje im si unikn niezliczonych trudnoci, ktre wynikaj z konsty-tucji federalnej. Nie spotkaem w Ameryce czowieka z ludu, ktry ze zdu-miewajc atwoci nie odrniaby obowizkw wynikajcych z praw na-danych przez Kongres i z praw jego wasnego stanu oraz ktry, odrniwszy dziedzin nalec do oglnych uprawnie Unii od dziedziny powierzonej lokalnemu prawodawstwu, nie potrafiby wskaza miejsca, w ktrym zaczy-naj si kompetencje sdw federalnych, a kocz kompetencje trybunaw stanowych.

    Konstytucja Stanw Zjednoczonych naley do tych wspaniaych dzie ludzkiej przemylnoci, ktre chwa i dobrem obdarzaj tych, ktrzy je wy-mylili, w cudzych rkach za staj si jaowe. Za naszych czasw dowodw w tej mierze dostarcza historia Meksyku. Mieszkacy Meksyku, pragnc zastosowa u siebie system federacyjny, przyjli za wzr i prawie skopiowa-li konstytucj federaln Angloamerykanw, swych ssiadw. Lecz przeno-szc do siebie liter prawa nie zdoali jednoczenie przenie jego ducha. Pogubili si wrd mechanizmw swego podwjnego rzdu. I wadza sta-nw, i wadza Unii przekraczaj tam stale granice nakrelone przez kon-stytucj i krzyuj si ze sob nieustannie. Jeszcze dzi Meksyk miota si od anarchii do wojskowej dyktatury i od wojskowej dyktatury do anarchii.

    Drug i najbardziej gron ze wszystkich wad, ktrych dopatruj si w systemie federacyjnym, jest wzgldna sabo rzdu Unii.

    Zasad, na ktrej opieraj si wszystkie konfederacje, jest podzia suwe-rennoci. Prawodawcy staraj si uczyni go mniej odczuwalnym. Udaje im si nawet na pewien czas go ukry, lecz nie s w stanie go zlikwidowa.

  • Ot suwerenno podzielona bdzie zawsze sabsza od suwerennoci jedno-litej.

    Wstp do konstytucji Stanw Zjednoczonych dowodzi, z jakim mistrzost-wem Amerykanie, ograniczajc si Unii w zamknitym krgu rzdu fede-ralnego, zdoali jednoczenie nada jej pozory, a nawet w pewnym stopniu i si rzdu narodowego.

    Postpujc w ten sposb prawodawcy Unii zmniejszyli niebezpieczestwa waciwe systemowi federacyjnemu, nie mogli jednak ustrzec si ich cako-wicie.

    Rzd amerykaski, jak zwyko si sdzi, nie zwraca si wcale do wadz stanowych i swoje rozporzdzenia kieruje bezporednio do obywateli, at-wiej zmuszajc ich, jako odosobnione jednostki, do podporzdkowania si powszechnej woli.

    Gdyby jednak prawo federalne gwatownie naruszao stanowe interesy i uroszczenia, czy nie naleaoby si obawia, e obywatele stanu wypowie-dz mu posuszestwo? Gdyby obywatele stanu poczuli si jednoczenie i w ten sam sposb krzywdzeni przez wadze Unii, rzd federalny na prno staraby si ich rozdzieli, by da sobie z nimi rad. Czuliby instynktownie, e musz zjednoczy si w celu obrony, i w ramach pozostawionej stanowi czci suwerennoci znaleliby odpowiednie instytucje. Rzeczywisto zaj-aby wtedy miejsce fikcji i zorganizowana sia czci kraju rozpoczaby walk z centraln wadz.

    To samo mgbym powiedzie o federalnym wymiarze sprawiedliwoci. Gdyby sdy Unii pogwaciy w jakim procesie istotne prawa stanowe, mi-dzy Uni, reprezentowan przez sd, i pokrzywdzonym stanem, reprezento-wanym przez jednego obywatela, wywizaaby si, cho moe nie jawna, to jednak rzeczywista walka.

    Mae maj dowiadczenie w sprawach tego wiata ci, ktrzy sdz, e od-dawszy do dyspozycji ludzkich namitnoci sposoby ich zaspokojenia, za pomoc prawnych fikcji przeszkodz ludziom w dostrzeeniu tych sposo-bw i posueniu si nimi.

    Prawodawcy amerykascy utrudniajc walk midzy wadz federaln a wadz stanow nie zniszczyli jednak jej potencjalnych przyczyn.

    Posuwajc si jeszcze dalej mona powiedzie, e nie udao im si nawet zapewni rzdowi federalnemu przewagi na wypadek takiej walki.

    Dali Unii pienidze i onierzy, ale stany zatrzymay przy sobie mio lu-dzi i ich przewiadczenia.

    Suwerenno Unii jest abstrakcj i istnieje realnie jedynie w odniesieniu do niewielu problemw polityki zagranicznej. Suwerenno stanowa jest na-macalna, atwo zrozumiaa, zawsze widoczna. Pierwsza jest czym nowym, druga powstaa razem z narodem.

    Suwerenno Unii jest sztuczna. Suwerenno stanowa jest naturalna

  • istnieje bez wysiku, sama z siebie, jak wadza ojca rodziny. Suwerenno Unii dotyczy ludzi tylko w wypadku kilku wielkich spraw.

    Ucielenia ojczyzn nieograniczon i dalek, mgliste i nieokrelone uczucia. Suwerenno stanowa dotyczy kadego obywatela i interesuje si szczego-wo jego sprawami. Bierze na siebie gwarancj jego wasnoci, jego wolno-ci, jego ycia; moe w kadej chwili sta si przyczyn jego dobrobytu lub ndzy. Suwerenno stanowa opiera si na wspomnieniach, nawykach, lo-kalnych przewiadczeniach, na prowincjonalnym i rodzinnym egoizmie, czyli na wszystkich tych rzeczach, ktre instynkt ojczyzny czyni w sercu czowieka tak potnym. Jake wic wtpi o jej wyszoci?

    Skoro prawodawcy nie mog przeszkodzi niebezpiecznym kolizjom mi-dzy dwiema suwerennociami istniejcymi w systemie federacyjnym, trzeba, by nie tylko starali si odstrczy od wojny skonfederowane narody, ale tak-e by podjli szczeglne rodki skaniajce je do utrzymania pokoju.

    Wynika std, i aby cay system federacyjny by trway, w spoeczest-wach, ktre wchodz w skad federacji, musz istnie warunki sprzyjajce zjednoczeniu, uatwiajce zarwno ycie we wsplnocie, jak i rzdzenie ni.

    System federacyjny potrzebuje wic nie tylko dobrych praw, ale i sprzyja-jcych okolicznoci.

    Wszystkie spoeczestwa, ktre kiedykolwiek tworzyy konfederacj, miay zawsze pewne wsplne interesy, speniajce jakby rol spoiwa.

    Lecz poza materialnymi potrzebami czowiek posiada jeszcze myli oraz uczucia. Jednolito cywilizacyjna jest dla trwaoci konfederacji nie mniej istotna od jednolitoci potrzeb spoeczestw, ktre si na konfederacj ska-daj.

    Rnica midzy cywilizacyjnym poziomem kantonu Vaud i kantonu Uri odpowiada rnicy midzy XIX i XV wiekiem i dlatego w Szwajcarii nigdy naprawd nie istnia rzd federalny. Unia kantonw istnieje tylko na mapie i przekonalibymy si o tym natychmiast, gdyby wadze centralne postano-wiy narzuci caej federacji te same prawa.

    W Stanach Zjednoczonych istnienie systemu federacyjnego jest uatwione dlatego, e poszczeglne stany maj nie tylko te same interesy, to samo po-chodzenie i ten sam jzyk, lecz take ten sam stopie ucywilizowania, co sprawia, e atwo dochodzi midzy nimi do zgody. aden z maych narodw Europy nie jest chyba bardziej jednorodny od narodu amerykaskiego, za-mieszkujcego terytorium rwne poowie Europy.

    Odlego midzy stanem Maine i stanem Georgia wynosi okoo czterystu mil. Rnice midzy tymi stanami s jednak mniejsze od rnic midzy cy-wilizacjami Normandii i Bretanii. Maine i Georgia, lece na dwch kra-cach wielkiej krainy, maj wicej podstaw do stworzenia konfederacji ni Normandia i Bretania, rozdzielone jedynie ma rzeczk.

    Amerykascy prawodawcy mieli uatwione zadanie nie tylko dziki oby-

  • czajom i przyzwyczajeniom spoeczestwa, ale rwnie dziki geograficz-nemu pooeniu kraju. Temu ostatniemu naley w zasadzie zawdzicza moliwo wprowadzenia oraz utrzymania systemu federacyjnego.

    Najlepszym sprawdzianem ywotnoci narodu jest wojna. W czasie wojny nard dziaa jak jeden czowiek walczy o ycie.

    Dopki chodzi jedynie o utrzymanie wewntrz kraju spokoju i dobrobytu, sprawne rzdy, obywatelska rozwaga oraz zwyke przywizanie ludzi do oj-czyzny wystarczaj, by sprosta zadaniu. Kiedy jednak nard walczy, oby-watele musz zdoby si na liczne i wielkie powicenia. Ot przypuszcze-nie, e wielka liczba ludzi jest skonna podda si takim wymaganiom, do-wodzi nieznajomoci rodzaju ludzkiego.

    Dlatego wszystkie narody, ktre angaoway si w wielkie wojny, dopro-wadziy, by moe wcale nieumylnie, do wzmocnienia wasnego rzdu. Na-rody, ktrym to si nie udao, zostay podbite. Dugotrwaa wojna prawie za-wsze zmusza narody do smutnego wyboru pomidzy klsk, przynoszc ruin, a zwycistwem, przynoszcym despotyzm.

    Sabo rzdu objawia si na og w sposb szczeglnie widoczny i szcze-glnie niebezpieczny wanie w czasie wojny; dowodziem ju zreszt, e wad rzdw federacyjnych jest ich sabo.

    W systemie federacyjnym nie tylko nie ma centralizacji administracyjnej ani niczego, co by j przypominao; nawet centralizacja rzdowa istnieje tu jedynie czciowo, co zawsze osabia nard w chwili, gdy musi si broni przed innym narodem, posiadajcym pen centralizacj rzdow.

    Nawet w konstytucji federalnej Stanw Zjednoczonych, ktra rzdowi centralnemu powierza stosunkowo du wadz, ta uomno daje wyranie zna o sobie.

    Czytelnikowi wystarczy zapewne jeden przykad. Konstytucja daje Kon-gresowi prawo powoywania milicji stanowych do czynnej suby, gdy trze-ba zdawi powstanie lub odeprze najazd. Inny artyku gosi, e prezydent Stanw Zjednoczonych staje si wwczas gwnodowodzcym milicji.

    Podczas wojny 1812 roku prezydent wyda milicjom pnocnych stanw rozkaz marszu ku granicom; Connecticut i Massachusetts, ktrych interesom wojna zagraaa, odmwiy wysania swoich oddziaw.

    Stany owe powoyway si na ten sam punkt konstytucji, ktry upowania rzd federalny do posuenia si stanowymi milicjami w razie powstania lub najazdu. Ot wtedy nie mogo by ich zdaniem mowy ani o powsta-niu, ani o najedzie. Dodatkowo przypominay, e konstytucja, ktra dawaa Unii prawo powoywania milicji stanowych do suby czynnej, pozostawiaa jednoczenie stanom prawo mianowania oficerw. Wynikao z tego ich zdaniem e nawet podczas wojny aden urzdnik Unii, poza prezyden-tem, nie ma prawa dowodzi milicjami stanowymi. Tymczasem w gr wcho-dzia suba w armii nie dowodzonej przez prezydenta.

  • Te absurdalne i szkodliwe racje zostay usankcjonowane nie tylko przez gubernatorw oraz stanowe legislatury, ale rwnie przez sdy obu stanw. Rzd federalny gdzie indziej musia szuka oddziaw, ktrych potrzebowa.

    Jak si wic dzieje, e Unia amerykaska, tak chroniona przez relatywn doskonao swych praw w czasie pokoju, nie rozprzgnie si cakowicie w wyniku wielkiej wojny? Nie dochodzi do tego, poniewa wielkie wojny jej nie zagraaj.

    Pooona w rodku wielkiego kontynentu, w krainie, ktra daje ogromne szanse ludzkiej przedsibiorczoci, Unia jest prawie tak odizolowana od wiata, jakby ze wszystkich stron otacza j ocean.

    Kanada ma tylko milion mieszkacw; jej ludno dzieli si na dwa wro-gie narody. Surowy klimat sprawia, e obszar kraju w gruncie rzeczy jest mniejszy ni na mapie, a jej porty pozostaj zamknite przez sze miesicy w roku.

    Midzy Kanad a Zatok Meksykask tua si jeszcze kilka na wp wy-niszczonych dzikich plemion, z ktrymi moe sobie da rad sze tysicy onierzy.

    Na poudniu Unia styka si z pastwem meksykaskim i by moe kiedy tam zaczn si wielkie wojny, na razie jednak zapniony rozwj, zepsucie obyczajw oraz ndza dugo jeszcze nie pozwol Meksykowi na zdobycie wyszej pozycji wrd narodw wiata. Co za do potg europejskich, nie s one dla Stanw Zjednoczonych grone, poniewa s daleko.

    Wielkie szczcie Stanw Zjednoczonych nie polega na znalezieniu takiej formy konstytucji federalnej, ktra pozwalaaby pomylnie prowadzi wiel-kie wojny, lecz na takim usytuowaniu geograficznym, ktre pozwala ich si nie obawia.

    Trudno o bardziej zdecydowanego zwolennika systemu federacyjnego ode mnie. Upatruj w nim bowiem jeden z najskuteczniejszych zabiegw, ktry moe suy dobrobytowi i wolnoci. Zazdroszcz narodom, ktrym dane byo go zastosowa. Nie wierz jednak, by narody skonfederowane mogy dugo si opiera narodowi posiadajcemu scentralizowan wadz rzdow.

    Narodowi, ktry znajdujc si u boku wielkich monarchii militarnych Europy zdecydowaby si podzieli sw suwerenno, przepowiadabym, i bdzie musia wyrzec si swej potgi, a by moe rwnie swego istnienia oraz samego imienia.

    Podziwu godna jest sia nowego wiata, ktra pozwala czowiekowi oba-wia si jedynie siebie samego! Aby by szczliwy i wolny, wystarcza, e tego chce.

  • Cz druga

  • Badaem dotd instytucje Stanw Zjednoczonych, dokonaem przegldu tamtejszego prawodawstwa oraz opisaem formy politycznej organizacji.

    Wszelako ponad instytucjami i ponad wszystkimi formami organizacji spoecznej istnieje suwerenna wadza, wadza ludu, ktry moe swobodnie zmienia j lub burzy.

    Pozostaje mi wytumaczy, w jaki sposb oddziauje ta wadza zwierz-chniczka praw, jakie powoduj ni instynkty i namitnoci, jakie tajemne przyczyny ni kieruj i przyspieszaj lub opniaj jej niepowstrzymany po-chd, jakie s skutki jej wszechmocy i jaka czeka j przyszo.

  • ROZDZIA PIERWSZY

    Dlaczego mona niezaprzeczalnie stwierdzi, e w Stanach Zjednoczonych rzdzi lud

    W Ameryce lud powouje tych, ktrzy dyktuj prawa, i tych, ktrzy je wykonuj; lud te powouje sdy, ktre skazuj za wykroczenia przeciw pra-wu. Nie tylko sama zasada instytucji jest demokratyczna, ale rwnie ich dziaanie, tote lud bezporednio mianuje swoich przedstawicieli. Przewaa-jc ich cz wybiera co roku na nowo, aby ich tym bardziej od siebie uza-leni. Lud wic jest rzeczywistym wadc i chocia rzd opiera si na zasa-dzie przedstawicielstwa, oczywiste jest, e przewiadczenia, uprzedzenia, in-teresy i nawet namitnoci ludu nie mog napotyka na adne trwae przesz-kody, ktre utrudniayby mu wywieranie wpywu na bieg spraw publicz-nych.

    W Stanach Zjednoczonych, jak we wszystkich krajach, w ktrych lud sta-nowi najwysz wadz, w jego imieniu rzdzi wikszo.

    Wikszo ta zasadniczo skada si ze zwykych obywateli, ktrzy bd dlatego, e takie s ich przekonania, bd dlatego, e widz w tym pry-watny interes szczerze pragn dobra kraju. Wok nich trwaj nieustanne zabiegi stronnictw politycznych, ktre pragn zdoby ich dla siebie lub uzy-ska ich poparcie.

  • ROZDZIA DRUGI

    Stronnictwa polityczne w Stanach Zjednoczonych

    Istniej dwa rodzaje stronnictw. Niektre kraje s tak due, e interesy zamieszkujcych je rnych grup

    ludnoci s ze sob sprzeczne. Mimo e poczone pod wspln wadz, gru-py te yj w staym antagonizmie. W takiej sytuacji rne odamy spoecze-stwa winny by raczej uwaane za co w rodzaju odrbnych narodw ni za stronnictwa polityczne. Kiedy wybucha wojna domowa, walka toczy si jak-by midzy rywalizujcymi pastwami, nie za midzy frakcjami istniejcymi w obrbie tego samego pastwa.

    Kiedy natomiast obywatele rni si w pogldach na sprawy interesujce wszystkich jak na przykad oglne zasady rzdzenia moemy mwi o stronnictwach we waciwym sensie.

    Stronnictwa polityczne s zem nieuniknionym w kraju, w ktrym panuje wolno, ale nie zawsze maj ten sam charakter i te same tendencje.

    Zdarzaj si okresy, w ktrych narody s udrczone tak wielkimi niedola-mi, e gotowe s zdecydowa si na cakowit zmian politycznej organiza-cji. Zdarzaj si take epoki straszniejszych jeszcze dowiadcze, kiedy za-groone jest samo istnienie spoeczestwa. S to czasy wielkich rewolucji i wielkich stronnictw politycznych.

    Midzy epokami nieszcz i zamieszania istniej okresy, w ktrych spo-eczestwa odpoczywaj, a ludzko jakby nabiera oddechu. Spokj ten jest w gruncie rzeczy pozorny, czas bowiem nie zatrzymuje si dla narodw, tak samo jak nie zatrzymuje si dla czowieka. Narody i ludzie kadego dnia po-stpuj ku nieznanym przeznaczeniom. Wydaje si nam, e stoj w miejscu, a to tylko ich ruch uchodzi naszej uwagi, tak jak biegncym nieruchomi wy-daj si ci, ktrzy id.

    Bywaj jednak epoki, w ktrych zmiany organizacji politycznej i ukadu spoecznego narodw s tak powolne i sabo widoczne, e ludzie udz si, i osignli ostateczne cele. W takich czasach ludzie kurczowo trzymaj si pewnych sposobw mylenia i nie sigaj poza okrelone horyzonty.

    Jest to czas intryg i maych stronnictw politycznych. Wielkimi stronnictwami politycznymi nazywam takie, ktre bardziej

    przywizane s do zasad ni do ich konsekwencji, bardziej do oglnych za-gadnie ni do poszczeglnych wypadkw, bardziej do idei ni do ludzi. Stronnictwa te maj na og szlachetniejsze rysy, bardziej wspaniaomylne namitnoci, silniejsze przekonania; dziaaj mielej i bardziej otwarcie.

  • Prywatny interes, ktry w namitnociach politycznych odgrywa zawsze najwiksz rol, jest tu zrczniej ukryty pod oson sprawy publicznej, a zdarza si nawet niekiedy, e pozostaje ukryty przed wzrokiem ludzi, ktry-mi powoduje.

    Natomiast mae partie obywaj si zazwyczaj bez prawdziwych przeko-na politycznych. Ich duch, nie inspirowany przez wielkie cele, naznaczony jest egoizmem, wyranie przebijajcym z kadego ich dziaania. Ich pasje s sztuczne; posuguj si gwatown mow, lecz ich postpowanie jest niemi-ae i niepewne. rodki, ktrych uywaj, s rwnie ubogie jak cele, do kt-rych d. Dlatego, gdy po gwatownych przewrotach nadchodzi czas spoko-ju, wydaje si, e wielcy ludzie nagle zniknli, a wszelkie ycie duchowe przestao istnie.

    Wielkie stronnictwa poruszaj spoeczestwo, mae za je podburzaj. Wielkie je rozdzieraj, mae deprawuj. Pierwsze, wstrzsajc spoeczest-wem, ratuj je czasem drugie niepokoj je tylko bez adnej korzyci.

    Ameryka miaa kiedy wielkie partie, ktre dzisiaj ju nie istniej. Osig-na dziki temu dobrobyt, lecz nie zyskaa na moralnoci.

    Gdy po zakoczeniu wojny o niepodlego naleao okreli podstawy nowego rzdu, nard podzieli si na dwa obozy. Podzia ten jest stary jak wiat w rnych formach i pod rnymi nazwami istnieje zawsze w wol-nych spoeczestwach. Jedna tendencja zmierzaa do ograniczenia wadzy ludu, druga do nieskoczonego jej rozszerzenia.

    Walka tych dwch obozw nie przybraa nigdy w Ameryce tak gwatow-nego charakteru, jaki cechowa j w innych krajach. Oba stronnictwa zga-dzay si w sprawach najwikszej wagi. adne z nich nie musiao zburzy dawnego porzdku ani podway caego ukadu spoecznego po to, by wzi gr. Tryumf ani klska stronnictwa nie pocigay za sob gwatownej od-miany losu ludzi mu oddanych. Niemniej walka stronnictw dotykaa najwa-niejszych potrzeb duchowych, takich jak umiowanie rwnoci i niezale-noci. To wystarczao, by wzbudza gwatowne namitnoci.

    Stronnictwo, ktre dyo do ograniczenia wadzy ludu, chciao przede wszystkim uksztatowa na swj sposb konstytucj Unii, czemu zawdzi-cza nazw stronnictwa federalnego.

    Partia, ktra gosia si jedyn mioniczk wolnoci, przybraa nazw re-publikaskiej.

    Ameryka jest krajem demokracji. Federalici byli wic zawsze w mniej-szoci, skupiali jednak w swych szeregach niemal wszystkich wielkich ludzi wsawionych podczas wojny o niepodlego ich oddziaywanie moralne byo zatem due. Sprzyjay im zreszt okolicznoci. Po upadku pierwszej fe-deracji, gdy lud obawia si anarchii, federalici skorzystali z tego przejcio-wego nastroju. Kierowali sprawami pastwa przez dziesi czy dwanacie lat; mieli wtedy okazj zastosowa jedynie niektre spord swoich zasad,

  • poniewa przeciwny nurt z dnia na dzie przybiera na sile i nikt nie omie-la si z nim walczy.

    W 1801 roku doszli wreszcie do wadzy republikanie. Thomas Jefferson zosta wybrany na prezydenta, a jego sawne nazwisko, wielki talent i ogro-mna popularno wzmocniy pozycj stronnictwa.

    Federalici zawsze utrzymywali swoj pozycj tylko dziki sztucznym za-biegom oraz wykorzystywaniu dobrej koniunktury, wadz za zdobyli dzi-ki cnocie i talentom swych przywdcw oraz w wyniku szczliwego zbiegu okolicznoci. Kiedy przysza kolej na republikanw, stronnictwo zostao ca-kowicie pogrone. Zdecydowana wikszo wyborcw opowiedziaa si przeciwko federalistom. W jednej chwili poczuli si tak przegrani, e stracili wszelk nadziej. Od tego czasu partia republikaska albo demokratyczna kroczya od zwycistwa do zwycistwa i zawadna caym spoeczestwem.

    Pokonani, pozbawieni zaplecza i osamotnieni wewntrz narodu, federa-lici podzielili si. Jedni przyczyli si do zwycizcw, inni zoyli sztanda-ry i zmienili nazw. Mino ju wiele lat od chwili, kiedy przestali cakowi-cie istnie jako stronnictwo.

    Niemniej dojcie federalistw do wadzy jest, moim zdaniem, jednym z najpomylniej szych wydarze, jakie towarzyszyy narodzinom wielkiej unii amerykaskiej. Federalici przeciwstawiali si nieubaganej tendencji swych czasw i swego kraju. Ich teorie, niezalenie od swych zalet i wad, posiaday t uomno, e jako cao nie nadaway si do zastosowania w spoeczest-wie, ktrym miay kierowa. Wczeniej czy pniej musiao sta si to, co stao si za Jeffersona. Lecz rzdy federalistw pozwoliy przynajmniej no-wo powstaej republice okrzepn i dziki temu atwiej znie gwatowny rozwj przeciwnych doktryn politycznych. Wiele spord ich zasad przenik-no zreszt do politycznego mylenia przeciwnikw, a konstytucja fede-ralna, ktra obowizuje do dzisiaj, jest trwaym pomnikiem ich patriotyzmu i mdroci.

    W Stanach Zjednoczonych nie ma dzisiaj wielkich stronnictw politycz-nych. Jest wiele stronnictw, ktre zagraaj przyszoci Unii, lecz nie ma ta-kich, ktre podwaayby przyjte formy ustrojowe i zasady organizacji spo-ecznej. Stronnictwa, ktre zagraaj Unii, dziaaj nie w imi zasad, lecz w imi konkretnych interesw. W rnych prowincjach tego wielkiego pas-twa interesy te powouj do istnienia raczej co w rodzaju rywalizujcych narodw ni polityczne stronnictwa. I tak ostatnio Pnoc opowiedziaa si za systemem reglamentacji handlu, Poudnie za chwycio za bro w obronie wolnoci handlu. Jedyn tego przyczyn by fakt, e Pnoc jest przemyso-wa, a Poudnie rolnicze, zatem system reglamentacji dziaa na korzy P-nocy i na niekorzy Poudnia.

    Wobec braku wielkich stronnictw politycznych w Stanach Zjednoczonych roi si od maych ugrupowa, a opinia publiczna jest nieskoczenie podzie-

  • lona w kwestiach szczegowych. Trudno wyobrazi sobie trud, jaki ludzie sobie tu zadaj, by tworzy te ugrupowania; w naszych czasach nie jest to rzecz atw. W Stanach Zjednoczonych nie istnieje nienawi religijna, po-niewa religia jest powszechnie szanowana i adna sekta nie panuje nad po-zostaymi. Nie ma nienawici klasowej, poniewa lud jest wszechmocny i nikt nie omiela si z nim walczy. Nie ma wreszcie ndzy spoecznej, kt-r mona by wykorzystywa jako polityczny pretekst, poniewa materialna sytuacja kraju daje tak olbrzymie szanse ludzkiej przemylnoci, e wystar-czy zostawi czowieka samemu sobie, by uczyni cuda. Ludzka ambicja musi jednak znale sposb na utworzenie stronnictw politycznych, nie mona bowiem obali czowieka dziercego wadz z tego jedynego Powo-du, e chce si zaj jego miejsce. Caa zrczno politykw polega wic na umiejtnoci tworzenia stronnictw politycznych. Polityk w Stanach Zjedno-czonych stara si najpierw rozpozna wasne interesy oraz poszuka ludzi o podobnych interesach, ktrzy mogliby skupi si wok niego. Potem roz-glda si za dogodn teori lub zasad, ktra nadaje si do wypisania na sztandarze nowego stowarzyszenia i ktra moe da mu racj istnienia oraz zapewni popularno. Taka zasada przypomina krlewskie imprimatur, kt-re nasi ojcowie umieszczali niegdy na pierwszych stronach swych dzie i ktre wczali do ksiki, chocia nie miao z ni nic wsplnego.

    Dokonawszy tego, polityk wprowadza now si w rzeczywisto polity-czn.

    Prawie wszystkie domowe spory Amerykanw na pierwszy rzut oka wy-daj si cudzoziemcowi dziecinne lub niezrozumiae. Nie wiadomo, czy lito-wa si nad narodem, ktry powanie traktuje tego rodzaju niedole, czy te zazdroci mu tego szczcia, e ma czas si nimi zajmowa.

    Kiedy jednak zbadamy ukryte instynkty, ktre w Ameryce rzdz dziaa-niem frakcji, przekonamy si, e wikszo spord nich w mniejszym lub wikszym stopniu wie si z istnieniem dwch wielkich obozw, ktre dziel ludzi, odkd istniej wolne spoeczestwa. Wnikajc za gbiej w wewntrzne mechanizmy mylenia tych stronnictw widzimy, e jedne z nich prbuj ograniczy zakres wadzy publicznej, inne natomiast prbuj go rozszerzy.

    Nie twierdz bynajmniej, e stronnictwa amerykaskie, w sposb bardziej lub mniej ukryty, maj zawsze na celu zwycistwo czynnika arystokratycz-nego lub demokratycznego w Ameryce. Utrzymuj jedynie, e demokratycz-ne lub arystokratyczne namitnoci daj si atwo wyledzi pod zewntrz-nymi objawami dziaania wszystkich stronnictw i cho umykaj powierz-chownej obserwacji, stanowi ich charakterystyczn cech oraz okrelaj ich ducha.

    Oto niedawny przykad: prezydent przypuszcza atak na bank Stanw Zje-dnoczonych; cay kraj jest poruszony, opinie s podzielone warstwy wyk-

  • sztacone opowiadaj si zasadniczo po stronie banku, lud za po stronie pre-zydenta. Nie sdmy, e w oglnym zamieszaniu, jakie powstao wok tej sprawy, lud umia odnale swe wasne racje, skoro wahali si nawet ludzie w tych sprawach dowiadczeni. Lecz bank jest wielk, niezalen instytucj; lud, ktry panuje nad wszelk wadz, nie moe wywiera na wpywu. Ta sytuacja go niepokoi. Zdumiewa go istnienie tego nieruchomego punktu w spoeczestwie, ktrego instytucje nieustannie si zmieniaj. Lud chce spra-wdzi, czy nie uda mu si wprawi w ruch i tego elementu rzeczywistoci.

    O pozostaociach stronnictwa arystokratycznego w Stanach Zjednoczonych

    W krajach, w ktrych pogldy na sprawy publiczne s podzielone, zdarza si, e jedno ze stronnictw zdobywa zdecydowan przewag w chwili, gdy zachwiana zostaje rwnowaga midzy partiami. Zwyciskie stronnictwo przeamuje wszelkie przeszkody, przytacza przeciwnika i wykorzystuje cae spoeczestwo do swoich wasnych celw. Zwycieni, straciwszy wiar w sukces, kryj si lub milkn. Nastpuje oglny bezruch i zapada cisza. Nard jednoczy si na pozr we wsplnym sposobie mylenia. Zwyciskie stron-nictwo zdaje si mwi: Przyniosem spokj pastwu i naley mi si wdziczno.

    Wszelako pod pozorami jednoci ukrywaj si gbokie podziay i trwa rzeczywista opozycja.

    Tak wanie byo w Ameryce. Gdy partia demokratyczna zyskaa przewa-g, obja wyczne prowadzenie wszelkich spraw. Od tej chwili nie przesta-a ksztatowa na swoj mod obyczajw i praw.

    Mona powiedzie, e zamone warstwy spoeczestwa s dzi niemal cakowicie wyczone z ycia politycznego oraz e bogactwo nie tylko nie daje adnych uprawnie, ale wrcz stanowi przyczyn nieaski i przeszkod w zdobyciu wadzy.

    Bogaci wol wycofa si z gry ni prowadzi nierwn walk z najbied-niejszymi wspobywatelami. Nie mogc zdoby w yciu publicznym pozy-cji analogicznej do tej, jak zajmuj w yciu prywatnym, przestaj intereso-wa si pierwszym i skupiaj wycznie na drugim. Tworz wewntrz pas-twa jakby specjaln spoeczno, ktra posiada wasne upodobania oraz wa-sne sposoby korzystania z ycia.

    Bogaty czowiek godzi si z podobnym stanem rzeczy jako ze zem konie-cznym i nawet starannie unika okazywania, e jest to dla niego dotkliwe. Mona wic usysze, jak publicznie wychwala zalety rzdu republikas-kiego i wyszo form demokratycznych. Czy jest bowiem oprcz nie-nawici bardziej naturalny odruch wobec wroga jak pochlebstwo?

  • Przyjrzyjmy si temu zamonemu obywatelowi: czy nie wyglda tak jak redniowieczny yd, ktry chce unikn podejrzenia o bogactwo? Ubir je-go jest prosty, postpowanie skromne, w czterech cianach jego domu panu-je jednak uwielbienie luksusu nie pozwala wchodzi do tego sanktuarium nikomu poza kilkoma wybranymi osobami, ktre bezczelnie nazywa swoimi blinimi. Trudno spotka w Europie arystokrat oddajcego si bardziej eks-kluzywnym przyjemnociom i bardziej zazdrosnego o najmniejsze nawet ko-rzyci, jakie daje uprzywilejowana pozycja. Ale oto wychodzi z domu, uda-jc si do pracy w zakurzonej norze, ktr zajmuje w centrum miasta i spraw publicznych. Tam wolno wej kademu. Po drodze spotyka swego szewca i obaj zatrzymuj si na chwil pogawdki. C mog sobie powiedzie? Rozmawiaj o sprawach pastwowych jak dwaj rwni obywatele i nie poe-gnaj si bez ucisku doni.

    Pod tym konwencjonalnym entuzjazmem i pogrzebowo uroczystymi for-mami szacunku dla panujcej wadzy atwo dostrzec u ludzi zamonych wie-lkie obrzydzenie do demokratycznych instytucji swego kraju. Lud jest pot-g, ktrej si boj i ktrej nienawidz. Gdyby kiedykolwiek ze rzdy demo-kratyczne spowodoway w Ameryce polityczny kryzys, gdyby monarchia okazaa si w Stanach Zjednoczonych rzecz moliw, wkrtce potwierdzi-aby si prawdziwo moich sw.

    W walce o zwycistwo stronnictwa posuguj si dwoma rodzajami broni o wielkim znaczeniu. S to prasa oraz stowarzyszenia.

  • ROZDZIA TRZECI

    O wolnoci prasy w Stanach Zjednoczonych

    Wolno prasy ma wpyw nie tylko na pogldy polityczne, ale na wszyst-kie pogldy ludzi. Ksztatuje nie tylko prawa, ale i obyczaje. Na innym miej-scu bd stara si w tej ksice zastanowi, w jakim stopniu wolno prasy wywara wpyw na spoeczestwo amerykaskie, sprbuj odczyta kieru-nek, jaki nadaa sposobowi mylenia Amerykanw, oraz rozpozna nawyki, jakie wpoia w ich umysy i serca. Teraz jednak chc zbada wycznie sku-tki, jakie istnienie wolnoci prasy wywouje w yciu politycznym.

    Przyznaj, e nie ywi dla wolnoci prasy tego penego i spontanicznego zachwytu, jaki odczuwamy dla rzeczy, ktre s dobre z samej swej natury i niezalenie od okolicznoci. Znacznie bardziej podziwiam j dla za, kt-remu zapobiega, ni dla dobra, ktre czyni.

    Gdyby kto wskaza mi owo porednie miejsce midzy cakowit wolno-ci i cakowitym zniewoleniem myli, miejsce, ktrego mona by si na za-wsze trzyma by moe uznabym je za swoje wasne. Kt jednak jest w stanie je znale? Powiedzmy, e pragniemy ograniczy wolno prasy i przywrci elementy porzdku. Jak zatem postpujemy? Stawiamy pisarzy przed sdami przysigych. Lecz przysigli wydaj wyrok uniewinniajcy i to, co byo dotd opini odosobnionego czowieka, staje si opini kraju. Zrobilimy wic jednoczenie za duo i za mao trzeba posun si dalej. Stawiamy autorw przed zwyczajnymi sdami. Lecz sdziowie, zanim wy-dadz wyrok, musz ich wysucha to, co budzio nasze obawy na stroni-cach ksiki, jest teraz bezkarnie goszone przez obroc; to, co w sposb niejasny byo powiedziane w jednym utworze, zostaje teraz powtrzone w tysicu innych. Forma, w jakiej myl zostaa wyraona, jest tylko, by tak rzec, jej cielesn powok, nie za sam myl. Sd wyrokuje przeciw owej powoce, lecz dusza wymyka mu si i wylizguje z rk. Zrobilimy wic jed-noczenie za duo i za mao trzeba posun si dalej. Oddajemy pisarzy we wadz cenzorw. wietnie zbliamy si nareszcie do celu. Czy jed-nak trybuna polityczna nie pozostaa wolna? A wic i tym razem nie udao si nam zapobiec zu. Gorzej powikszylimy je nawet. Wzilimy myl za jedn z tych materialnych potg, ktre rosn wraz z liczb wyznawcw. Liczymy pisarzy tak, jak liczy si onierzy wrogiej armii. Tymczasem w przeciwiestwie do siy materialnej sia myli ronie czsto dziki maej li-czbie tych, ktrzy je gosz. Jedno sowo posiadajcego autorytet czowieka, ktry sam staje pord milczcego zgromadzenia, ma wicej siy od prze-

  • krzykiwania si tysica mwcw. Jeeli mona swobodnie przemawia w jednym miejscu publicznym, to jest tak, jakby przemawia naraz wszdzie. Musimy wic znie nie tylko wolno pisania, ale i wolno mwienia. Tym razem jestemy u celu wszyscy milkn. Do czego jednak doszlimy? Chcielimy tylko ograniczy naduywanie wolnoci, tymczasem znalelimy si u tronu despoty.

    Przeszlimy ca drog od kracowej wolnoci do cakowitego zniewole-nia, nie napotkawszy miejsca, w ktrym moglibymy si na stae zatrzyma.

    S narody, ktre niezalenie od przytoczonych tu oglnych powodw ma-j szczeglne powody po temu, by pragn wolnoci prasy.

    Pierwsze pismo, jakie wpado mi w rk po przyjedzie do Ameryki, za-wierao nastpujcy artyku, ktry wiernie tumacz:

    Jzyk, ktrym posugiwa si w caej tej sprawie Jackson (prezydent), by jzykiem despoty bez serca, zajtego wycznie utrzymaniem wasnego stanowiska. Jego zbrodni jest ambicja i ta zbrodnia nie ujdzie kary. Intryga jest jego powoaniem i ona sama pomiesza mu szyki i pozbawi go wadzy. Rzdzi za pomoc przekupstwa i jego przestpcze kombinacje przynios mu wstyd i hab. Na arenie politycznej okaza si by bezwstydnym i pozba-wionym hamulcw graczem. Na razie mu si udao. Ale niedugo wybije godzina sprawiedliwoci. Bdzie musia zwrci wygran i odrzuci swe faszowane karty; skoczy w jakim odosobnionym miejscu, gdzie bdzie mg do woli przeklina wasn gupot, poniewa skrucha jest cnot nie znan jego sercu. (Vincennes Gazette.)

    We Francji wielu ludzi wyobraa sobie, e gwatowno prasy jest zwi-zana z niestabilnoci ukadu spoecznego, z politycznymi namitnociami oraz z powszechnym niezadowoleniem, ktre z tego wynika. Oczekuj wic cigle, e nadejdzie czas, kiedy spoeczestwo si uspokoi, a wraz z nim i prasa. Co do mnie, chtnie przyznam, i powysze przyczyny sprawiaj, e prasa wywiera na nas tak ogromny wpyw. Nie sdz jednak, by te przyczy-ny wpyway szczeglnie na jzyk, jakim si posuguje. Wydaje mi si, e prasa posiada wasne odruchy i namitnoci, ktre istniej niezalenie od okolicznoci, w jakich funkcjonuje. Dowodzi tego rzeczywisto ameryka-ska.

    Ameryka jest w tej chwili by moe tym krajem na wiecie, ktry nosi w sobie najmniej zarodkw rewolucji spoecznej. Jednoczenie prasa w Ame-ryce ma te same niszczycielskie skonnoci co we Francji i t sam gwatow-no, cho nie ma rwnych powodw do gniewu. W Ameryce, tak samo jak we Francji, prasa jest t niezwyk potg, w ktrej zo i dobro splecione s ze sob w tak przedziwny sposb, e bez niej wolno nie mogaby istnie, a przy niej ledwie da si utrzyma elementarny porzdek.

  • Naley podkreli, e w Ameryce prasa posiada daleko mniejsz wadz ni u nas. Do rzadkoci naley tam jednak sdowy proces skierowany prze-ciw niej. Przyczyna tego jest prosta: Amerykanie, raz przyjwszy zasad su-werennoci ludu, zastosowali j prostolinijnie. Skoro wszystko w spoecze-stwie miao si zmienia, wcale nie zamierzali stworzy konstytucji, ktrych istnienie byoby wieczne. Atakowanie istniejcych praw nie jest wic tam zbrodni, pod warunkiem e nie uywa si do tego przemocy.

    Amerykanie uwaaj zreszt, e sdy s bezsilne wobec prasy, poniewa elastyczno ludzkiego jzyka jest zjawiskiem, ktre wymyka si sdowej analizie i przestpstwa tej natury s nieuchwytne. Myl, e na pras skute-cznie oddziaywaby wycznie taki trybuna, ktry bdc oddanym istniej-cemu porzdkowi, mgby by jednak umieszczony ponad opini publiczn, ktry sdziby przy drzwiach zamknitych, orzeka bez koniecznoci uzasad-niania wyroku oraz skazywa raczej za intencj ni za sowa. Lecz gdyby ktokolwiek by wadny powoa i utrzyma taki trybuna, traciby jedynie czas na walk z wolnoci prasy, poniewa bdc wtedy absolutnym panem samego spoeczestwa, mgby uwolni si od pisarzy razem z ich pisanin. W dziedzinie wolnoci prasy nie istnieje wic zoty rodek midzy podda-stwem a samowol. By zdoby bezcenne dobro, ktre uzyska mona wa-nie dziki wolnoci prasy, trzeba si zgodzi na nieuniknione zo, jakie ona niesie. Chcc za uzyska dobro unikajc za padamy ofiar jednego z tych zudze, jakimi ywi si narody chore, kiedy to, zmczone walk i wyczer-pane, poszukuj sposobu, ktry pozwoliby wspy na jednej ziemi wro-gim ideom i sprzecznym zasadom.

    A oto gwne spord przyczyn niewielkiej siy prasy w Ameryce: Wolno pisania, jak wszystkie inne, jest wtedy najgroniejsza, gdy jest

    zjawiskiem nowym. Spoeczestwo, ktre nigdy nie przysuchiwao si wy-wodom na temat spraw pastwowych, wierzy pierwszemu mwcy, ktry przed nim stanie. U Amerykanw wolno pisania jest rwnie stara jak pow-stanie kolonii. Zreszt prasa, ktra tak dobrze umie rozdmuchiwa politycz-ne namitnoci, nie moe jednak sama ich stwarza. Ot amerykaskie y-cie polityczne jest aktywne, zrnicowane i nawet gorczkowe, lecz rzadko bywa zakcane przez gbokie namitnoci. Nieczsto zdarza im si ujaw-nia, jeli nie s naraone materialne interesy obywateli, a w Stanach Zjed-noczonych interesy te id dobrze. By oceni rnic, jaka w tej mierze ist-nieje midzy Stanami Zjednoczonymi a Francj, wystarczy rzuci okiem na gazety obu krajw. We Francji ogoszenia handlowe zajmuj niewiele miejs-ca i nawet wiadomoci s nieliczne. Najywsze strony gazety to te, ktre powicone s politycznym dyskusjom. W Ameryce trzy czwarte ogromne-go dziennika zajmuj ogoszenia, reszt uzupeniaj wiadomoci polityczne lub zwyke historyjki -i tylko w najmniej wanej rubryce mona czasami na-

  • potka jedn z tych pomiennych dyskusji, ktre u nas s codzienn straw czytelnikw.

    Kada wadza powiksza swe oddziaywanie, w miar jak udaje jej si na-da jednolity kierunek swoim wpywom. Jest to oglne prawo natury, o kt-rego istnieniu dowiadczenie poucza obserwatora, a pewniejszy jeszcze ins-tynkt najmarniejszego despot.

    Prasa francuska jest podwjnie scentralizowana. Niemal caa jej wadza skupiona jest w jednym miejscu, a take poniekd

    w jednym rku, poniewa jej organy s bardzo nieliczne. W narodzie, ktrego cech charakterystyczn jest postawa sceptyczna, od-

    dziaywanie tak zorganizowanej prasy winno by niemal nieograniczone. Staje si ona przeciwnikiem, z ktrym rzd przez pewien czas moe si uk-ada, wobec ktrego jednak trudno mu jest duej przetrwa.

    aden z tych rodzajw centralizacji prasy nie istnieje w Ameryce. Stany Zjednoczone nie posiadaj stolicy ludzie wpywowi i wykszta-

    ceni rozproszeni s po caym wielkim kraju, a promieniowanie ycia inte-lektualnego, miast rozchodzi si z jednego miejsca, przecina si tu we wszystkich kierunkach. Amerykanie nie skupili nigdzie orodka myli, tak samo jak i nie stworzyli orodka, ktry kierowaby interesami.

    Wynika to ze specyficznych okolicznoci, na ktre ludzie nie maj ad-nego wpywu, oraz po czci take z praw.

    W Stanach Zjednoczonych nie trzeba mie zezwolenia na druk, nie istnie-j opaty stemplowe ani konieczno rejestracji dziennikw. Kaucja finanso-wa take nie jest znana.

    Zaoenie gazety jest wobec tego przedsiwziciem prostym i atwym. Wystarcza niewielu prenumeratorw, by wacicielowi dziennika zwrciy si wydatki. Tote liczba pism periodycznych przekracza w Ameryce wszel-kie wyobraenie. Temu wielkiemu rozproszeniu si przypisuj wyksztaceni Amerykanie mae znaczenie prasy w Stanach Zjednoczonych. Zasada go-szca, i najlepszym sposobem zneutralizowania siy gazet jest powikszenie ich liczby, naley w Stanach Zjednoczonych do pewnikw wiedzy politycz-nej. Trudno wprost poj, e tak oczywista sprawa nie jest u nas powszech-nie rozumiana. Pojmuj, e ludzie, ktrzy zamierzaj spowodowa rozruchy przy pomocy prasy, staraj si ograniczy j do kilku potnych organw, lecz nie mog doprawdy poj, dlaczego oficjalni wyznawcy istniejcego systemu oraz ludzie bdcy podpor przyjtego prawa licz na osabienie wpyww prasy przez jej skoncentrowanie. W Europie rzdzcy wydaj mi si postpowa wobec prasy tak, jak wobec swych wrogw postpowali redniowieczni rycerze: poniewa z wasnego dowiadczenia wiedz, e centralizacja stanowi o potdze, chc zapewni j take i przeciwnikowi, za-pewne po to, by zwyciywszy go zdoby wicej chway.

  • W Stanach Zjednoczonych nie ma prawie mieciny, ktra nie posiadaaby wasnej gazety. Jasn jest rzecz, e wrd tylu walczcych nie da si utrzy-ma ani dyscypliny, ani jednoci dziaania. Kady walczy pod wasnym sztandarem. Nie znaczy to, by pisma polityczne Unii nie opowiaday si za istniejc administracj lub przeciw niej; broni jej jednak i atakuj j na sto rnych sposobw. Gazety nie mog wic sprzyja rodzeniu si w Stanach Zjednoczonych tych wielkich nurtw ideowych, ktre potrafi obali lub przekroczy najpotniejsze zapory. Ten podzia si prasy ma natomiast inne jeszcze zalety: skoro stworzenie pisma jest tak atwe, wszyscy mog tego prbowa. Z drugiej strony, konkurencja sprawia, e gazeta nie moe liczy na wielkie zyski dlatego te potgi przemysowe nie mieszaj si do tego rodzaju przedsiwzi. Gdyby zreszt gazety mogy by rdem wielkich dochodw, nie starczyoby zdolnych dziennikarzy, by nimi kierowa. Pozy-cja dziennikarzy w Stanach Zjednoczonych jest wic w zasadzie niezbyt wy-soka, wyksztacenie pobiene, a sposb mylenia czsto pospolity. W kadej dziedzinie wszystkie prawa dyktuje wikszo, powoujc do ycia formy, do ktrych kady potem si dostosowuje, a duchem danej grupy ludzi (esprit de corps) nazywamy wanie cao tak powstaych nawykw i tak istnie-je na przykad esprit de corps adwokatury, esprit de corps sdu itp. Esprit de corps dziennikarzy we Francji polega na gwatownym, aczkolwiek dystyn-gowanym i elokwentnym dyskutowaniu spraw pastwa. Jeeli nawet nie jest tak zawsze, to dlatego e kada regua ma wyjtki. Natomiast esprit de corps amerykaskiego dziennikarstwa polega na prostackim i prymitywnym wy-korzystywaniu namitnoci czytelnika, na rezygnowaniu z idei, po to by at-wiej dobra si do ludzi, na wyciganiu na jaw faktw z ich prywatnego y-cia, na demaskowaniu ich saboci i wad.

    Nad takim naduyciem naley ubolewa. Bd mia jeszcze okazj mwi o wpywie, jaki gazety wywieraj na gusta oraz na moralno amerykaskie-go spoeczestwa, teraz jednak ograniczam si do ycia politycznego. Nie mona zaprzeczy, e polityczne skutki samowoli prasy porednio sprzyjaj utrzymaniu publicznego spokoju. Ludzie posiadajcy duy autorytet nie o-mielaj si pisa do gazet, tracc w ten sposb najgroniejsz bro, jak mogliby si posuy w celu pozyskania namitnoci ludu. Osobisty punkt widzenia dziennikarza nie ma waciwie take adnej wagi dla czytelnika, ktry w gazecie spodziewa si znale przede wszystkim informacje na te-mat faktw. Dziennikarz moe propagowa swoje pogldy jedynie przeina-czajc fakty oraz wyolbrzymiaj je.

    Mimo i ograniczona do tych sposobw oddziaywania, prasa cigle jesz-cze posiada w Ameryce pewne znaczenie. To ona powoduje, e ycie polity-czne toczy si we wszystkich zaktkach wielkiego kraju. To jej czujne oko potrafi wyledzi tajemne spryny polityki. Ona stawia publiczne osobis-toci przed trybunaem opinii. Ona doprowadza do skupiania si interesw

  • wok pewnych teoretycznych formu i precyzuje symbolik stronnictw. To dziki niej stronnictwa mog porozumiewa i pojmowa si na odlego. Kiedy wiele organw prasowych zaczyna zmierza ku jednemu polityczne-mu celowi, ich wpywy staj si po pewnym czasie przemone, a opinia pub-liczna, atakowana stale z jednej strony, poddaje si w kocu sugestiom pra-sy.

    Kade pismo wzite z osobna ma w Ameryce niewielk wadz, lecz prasa pozostaje tam jednak obok ludu jedn z pierwszych potg.

    Poniewa w Stanach Zjednoczonych demokracja powouje stale nowych ludzi do wadzy, rzdowi z trudnoci przychodzi utrzyma konsekwencj i ad w swym dziaaniu. Wszelako gwne zasady rzdzenia maj tu wicej stao ni w wielu innych krajach, a zasadnicze idee, ktre reguluj ycie spoeczne wicej trwaoci. Jeeli jaka idea opanuje umysy w amery-kaskim spoeczestwie, nie ma nic trudniejszego nad jej wykorzenienie, niezalenie od tego czy jest ona suszna, czy niedorzeczna.

    Podobne zjawisko zauwaono w Anglii w kraju, ktry w przecigu ca-ego stulecia wyrnia si najwiksz wolnoci myli i niezwalczonymi przewiadczeniami.

    Przyczyn tego zjawiska jest, jak sdz, wanie wolno prasy, cho na pierwszy rzut oka wydaje si, e powinna mu ona zapobiega. Narody ko-rzystajce z tej wolnoci przywizuj si do swych przewiadcze zarwno z przekonania, jak i z dumy. Pielgnuj je dlatego, .e wydaj si im suszne, ale i dlatego, e same je wybray i trzymaj si ich nie tylko jako prawdzi-wych, ale i jako wasnych.

    Istniej i inne powody. Pewien wielki czowiek powiedzia, e ignorancja stanowi dwa bieguny

    wiedzy. Kto wie, czy nie mona by powiedzie z wiksz jeszcze susz-noci, e gbokie przewiadczenia znajduj si jedynie na obu kracach, w rodku za jest zwtpienie. Koleje ludzkiego ducha sprowadzaj si w kocu do tych trzech rnych, a czstokro nastpujcych po sobie stanw.

    Czowiek najpierw wierzy mocno, poniewa przyjmuje przekonania za swoje nie zgbiajc ich. Wtpi, gdy pojawiaj si zastrzeenia. Czsto udaje mu si przezwyciy wtpliwoci i wtedy zaczyna na powrt wierzy. Tym razem jednak nie przyjmuje prawdy przypadkowo i po omacku, lecz widzi j wyranie i kieruje si wprost ku jej wiatu.

    Jeeli wolno prasy zastaje ludzi w tym pierwszym stadium, nawyk sil-nego i lepego wierzenia pozostaje im jeszcze na dugo; ona za co chwila kae im wierzy w co innego. Umys ludzki w dalszym cigu dostrzega wtedy tylko jeden punkt, lecz punkt ten wci si zmienia. S to czasy nag-ych przewrotw. Nieszczsne pokolenia, ktrym jako pierwszym przycho-dzi z naga dowiadczy wolnoci prasy!

  • Wkrtce jednak wyczerpany jest ju prawie cay zasb nowych idei. Przy-chodzi dowiadczenie i czowiek pogra si w zwtpienie i wszechogarnia-jc nieufno.

    Wikszo ludzi zatrzymuje si na zawsze w jednym z tych dwch sta-diw. Wierz nie wiedzc dlaczego lub nie znajduj nic, co warte byoby wiary.

    Nielicznym tylko udaje si dotrze do stadium wiadomych i niezalenych przekona, ktre rodz si z wiedzy i wyrastaj w samym ognisku zwtpie-nia.

    Ot zauwaono, e ludzie nieraz zmieniali wiar w czasach wielkich na-mitnoci religijnych, natomiast w czasach zwtpienia kady uporczywie tkwi przy swojej. To samo zdarza si w dziedzinie polityki w czasach wol-noci prasy. Kiedy wszystkie teorie spoeczne zostay kolejno zakwestio-nowane, ludzie trzymaj si tej, przy ktrej si opowiedzieli, nie dlatego, by byli przekonani o jej susznoci, ale dlatego, e nie spodziewaj si natrafi na lepsz.

    W takich czasach ludzie nie spiesz si oddawa ycia za swoje przekona-nia, ale ich nie zmieniaj. Jest mniej mczennikw, ale i mniej apostatw.

    Wspomnijmy o jednej jeszcze, potniejszej racji: kiedy aden pogld nie jest uwaany za niewtpliwie suszny, ludzie zaczynaj kierowa si w wik-szym stopniu instynktami i interesami materialnymi, ktre z natury s bar-dziej widoczne, uchwytne i trwae od pogldw.

    Bardzo trudno byoby zdecydowa, ktry system jest lepszy demokra-tyczny czy arystokratyczny. Jedno jest pewne: pierwszy utrudnia ycie jed-nych ludzi, drugi za uciska innych.

    Ty jeste bogaty, a ja jestem biedny oto prawda, ktra narzuca si sama i nie wymaga uzasadnie.

  • ROZDZIA CZWARTY

    O stowarzyszeniach politycznych w Stanach Zjednoczonych

    Ameryka jest krajem, w ktrym najlepiej wykorzystano ide stowarzysze i w ktrym najpeniej zastosowano ten potny rodek oddziaywania. Op-rcz staych stowarzysze, powoanych do ycia przez prawo pod nazw gmin, miast oraz hrabstw, istnieje mnstwo innych, ktre swe istnienie i roz-wj zawdziczaj woli pojedynczych ludzi.

    Mieszkaniec Stanw Zjednoczonych od dziecistwa uczy si tego, e w walce ze zem i yciowymi przeciwnociami naley liczy przede wszystkim na siebie. Na wadze publiczne patrzy nieufnie, odwoujc si do nich tylko wtedy, gdy jest to niezbdne. Dzieje si tak ju w szkole, gdzie dzieci nawet w zabawie podporzdkowuj si reguom, ktre same ustanowiy, i same ok-relaj wykroczenia domagajce si kary. Podobnie dzieje si w yciu Spo-ecznym. Oto ruch na drodze publicznej ulega zakceniu okoliczni mie-szkacy natychmiast powouj rad i z tego zaimprowizowanego zgroma-dzenia wyoniona zostaje sia wykonawcza, ktra zaradzi zu, zanim komu-kolwiek z zainteresowanych przyjdzie do gowy zwrci si do wadz. Ta sama regua obowizuje, gdy chodzi o rozrywki. Powouje si rad, ktrej zadaniem jest nadanie splendoru witom oraz utrzymanie porzdku w cza-sie ich trwania. Stowarzyszenia organizuje si take po to, by przeciwstawi si zu o charakterze moralnym wszelkie nieumiarkowanie zwalczane jest wsplnymi siami. W Stanach Zjednoczonych stowarzyszenia su obronie bezpieczestwa publicznego, rozwijaniu handlu i przemysu, rozkwitowi moralnoci i religii. Nie ma bowiem takiej rzeczy, ktrej wola ludzka nie byaby zdolna osign przez dobrowolne dziaania jednostek poczonych we wsplnym wysiku.

    Bd mia jeszcze okazj mwi o wpywie stowarzysze na ycie spoe-czestwa, teraz poprzestaj na opisie rzeczywistoci politycznej.

    Majc prawo zakadania stowarzysze, obywatele mog wykorzystywa je na wiele sposobw.

    Stowarzyszenie polega jedynie na fakcie publicznej akceptacji, jakiej pe-wna grupa ludzi udziela okrelonym ideom, oraz na tym, e podejmuj si oni wspdziaa w celu zapewnienia im rozkwitu. Prawo zakadania stowa-rzysze jest poniekd tosame z wolnoci sowa, stowarzyszenie posiada jednak wiksz potg ni prasa. Pogld, jaki reprezentuje stowarzyszenie, musi zosta sformuowany janiej i wyraniej. W ten sposb zdobywa on

  • zwolennikw. Zwolennicy cz si, a ich zapa ronie wraz z liczb. Stowa-rzyszenie jednoczy rozbiene wysiki wielu umysw i stawia przed nimi jasno okrelony cel.

    Drugim stopniem dziaalnoci stowarzyszenia jest organizowanie zgroma-dze. Aktywno oraz wpywy stowarzyszenia wzrastaj, kiedy moe ono stworzy orodki dziaania w rnych wanych rejonach kraju. W orodkach tych spotykaj si ludzie, wzbogacaj si metody postpowania, idee za rozkwitaj z si i arliwoci, ktrych nie mogoby osign sowo druko-wane.

    Z prawa zakadania stowarzysze wynikaj wreszcie i konsekwencje ci-le polityczne, i to jest trzeci stopie ich dziaalnoci. Zwolennicy tej samej idei mog si mianowicie czy w komitety wyborcze oraz mianowa kan-dydatw, ktrzy bd nastpnie reprezentowa stowarzyszenie w zgroma-dzeniu centralnym. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z systemem przedstawicielskim zastosowanym do stronnictw politycznych.

    W pierwszym wypadku ludzie ywicy te same przekonania tworz zwi-zki o charakterze czysto intelektualnym, w drugim cz si w mae zgroma-dzenia, stanowice odam stronnictwa. W trzecim wreszcie tworz co w rodzaju narodu wewntrz narodu, rzdu wewntrz rzdu. Ich delegaci, podo-bnie jak delegaci wikszoci, reprezentuj ca zjednoczon si swoich zwolennikw. Oni te s niby przedstawiciele pewnej narodowoci, posiada-jcy ca jej si moraln. Nie maj uprawnie prawodawczych przysuguj-cych delegatom wikszoci, ale s wadni krytykowa istniejce prawo oraz formuowa projekty takiego prawa, ktre ich zdaniem powinno zaj miejs-ce dotychczasowego.

    Wyobramy sobie nard, ktry nie nawyk jeszcze do czynienia uytku z wolnoci lub w onie ktrego fermentuj gbokie namitnoci polityczne. Obok wikszoci ustanawiajcej prawa zamy istnienie mniejszoci, ktra ogranicza si do ich krytykowania oraz zgaszania propozycji nowych praw. Trudno mi powstrzyma si od refleksji, e ad spoeczny byby tam narao-ny na powane niebezpieczestwa.

    Od stwierdzenia, e jakie prawo jest lepsze od innego prawa, daleko jest do udowodnienia, i winno je ono zastpi. Wszelako tam, gdzie owiecony umys upatruje wielk rnic, wyobrania tumu nie dostrzega jej wcale. Zdarza si zreszt, e narody niemal rwno dziel si midzy dwa stron-nictwa, z ktrych kade uwaa, e reprezentuje wikszo. Jeeli pod bo-kiem wadzy rzdzcej powstaje druga potga o rwnie duym autorytecie moralnym, to czy mona si udzi, e miast dziaa, ograniczy si tylko do sw?

    Czy zdolna j bdzie powstrzyma ta abstrakcyjna zasada, ktra twier-dzi, e celem stowarzysze jest oddziaywanie na pogldy, a nie ich opano-

  • wywanie, zdobycie doradczego gosu w kwestii prawa, nie za dyktowanie praw?

    Im gbiej rozwaam rezultaty, jakie przynosi niezaleno prasy, tym bardziej si utwierdzam w przekonaniu, i jest ona dzisiaj podstawowym i, by tak rzec, konstytutywnym elementem wolnoci. Spoeczestwo, ktre chce pozosta wolnym, ma prawo da utrzymania wolnoci prasy za wsze-lk cen. Ale nieograniczona wolno stowarzysze politycznych nie moe by rozumiana jako jednoznaczna z wolnoci sowa. Pierwsza z tych swo-bd jest mniej konieczna i niebezpieczniejsza zarazem. Nard moe nakre-li jej granice nie przestajc by panem samego siebie; nieraz jest to nawet niezbdne, by mg przetrwa.

    Wolno zakadania stowarzysze politycznych jest w Ameryce nieogra-niczona. Przykad pokae to lepiej ni jakiekolwiek wywody.

    Pamitamy, jak bardzo problem ce wewntrznych czy te wolnoci han-dlu poruszy swego czasu amerykaskie spoeczestwo. System ce fawory-zowa: lub podwaa nie tylko pogldy, ale i potne interesy materialne. Pnoc uwaaa go za gwn przyczyn swego dobrobytu, Poudnie obar-czao go win za swe niepowodzenia. Mona powiedzie, e sprawa ce przez dugi czas pozostawaa jedynym rdem politycznych namitnoci, ktre oywiay Uni.

    W 1831 roku, gdy spory osigny swj szczyt, pewien nie znany nikomu obywatel Massachusetts wpad na pomys, by za porednictwem gazet za-proponowa wszystkim przeciwnikom ce wewntrznych, by przysali swych delegatw do Filadelfii, gdzie wsplnie mieli oni obradowa nad spo-sobami zapewnienia wolnoci handlu. Dziki wynalazkowi druku propo-zycja ta w krtkim czasie dotara wszdzie od Maine do Nowego Orlea-nu. Przeciwnicy ce przyjli j z entuzjazmem. Zebrali si i wyznaczyli dele-gatw. Wikszo delegatw stanowili ludzie znani, a niektrzy z nich stali si nawet sawni. Poudniowa Karolina, ktra pniej w tej samej sprawie chwycia za bro, przysaa szedziesiciu trzech delegatw. Pierwszego padziernika 1831 roku zgromadzenie, ktre zgodnie z amerykaskim zwy-czajem przyjo miano konwencji, ukonstytuowao si w Filadelfii. Liczyo ono ponad dwustu czonkw. Obrady toczyy si publicznie i od pierwszego dnia przybray charakter prawodawczy. Dyskutowano zakres wadzy Kon-gresu, koncepcje wolnoci handlu oraz rne elementy systemu ce wewnt-rznych. Po upywie dziesiciu dni zgromadzenie rozjechao si, wystosowa-wszy adres do narodu amerykaskiego. Adres w gosi, e: 1) Kongres nie ma prawa narzuca ce wewntrznych i istniejcy system ce jest niekonsty-tucyjny. 2) W interesie adnego spoeczestwa, a w szczeglnoci spoe-czestwa amerykaskiego, nie ley brak wolnoci handlu.

    Trzeba przyzna, e nieograniczona wolno stowarzyszania si nie spo-wodowaa do dzi w Stanach Zjednoczonych za, ktrego mona by ocze-

  • kiwa w innym kraju. Prawo zakadania stowarzysze przejte zostao z An-glii i istnieje w Ameryce od pocztku. Posugiwanie si nim weszo ju w obyczaje.

    Wolno stowarzyszania si jest w naszych czasach niezbdn gwarancj zabezpieczajc spoeczestwo przed tyrani wikszoci. W Stanach Zjed-noczonych partia, ktra zdobywa przewag, przejmuje ca wadz w swoje rce. Jej poplecznicy zajmuj wszystkie urzdy i dysponuj ca si admi-nistracji. Najwybitniejsi przedstawiciele partii opozycyjnej nie mog prze-kroczy bariery, ktra dzieli ich od wadzy, musz wic znale sobie miej-sce poza ni. Mniejszo musi mie szans przeciwstawienia caej swej mo-ralnej siy materialnej potdze, ktra j gnbi. Wolno stowarzyszania si jest wic niebezpieczestwem, ktre chroni przed jeszcze wikszym niebez-pieczestwem.

    Wszechwadza wikszoci przedstawia, moim zdaniem, tak wielkie nie-bezpieczestwo dla amerykaskich republik, e w grony rodek, ktry Amerykanie stosuj w celu jej ograniczenia, wydaje mi si wrcz dobro-czynny.

    Wyra teraz myl, ktra przypomni to, co podkrelaem przy okazji oma-wiania swobd gminnych: w krajach o demokratycznym ukadzie spoe-cznym istnienie stowarzysze stanowi konieczn przeciwwag despotyzmu stronnictw politycznych lub samowoli wadcy. W krajach o systemie arysto-kratycznym istniej bowiem stanowe i cechowe zgromadzenia, ktre s jak-by naturalnymi stowarzyszeniami stojcymi na przeszkodzie naduywaniu wadzy. Natomiast w krajach, w ktrych tego rodzaju zgromadzenia w ogle nie istniej, nie istnieje adna tama zdolna powstrzyma tyrana, jeeli poje-dyncze osoby nie potrafi sztucznie i na uytek chwili powoa organizmw speniajcych ich funkcj. Wielki nard moe by wwczas bezkarnie gn-biony przez garstk ekstremistw lub przez jednego czowieka.

    Zgromadzenie wielkiej konwencji politycznej (istniej konwencje rnego rodzaju), bdce czstokro koniecznym rodkiem interwencji, nawet w Ameryce jest zawsze powanym wydarzeniem, ktre budzi obawy prawdzi-wych patriotw.

    Pokazao si to wyranie podczas konwencji z 1831 roku. Wysiki ludzi wybitnych biorcych udzia w zgromadzeniu zmierzay wwczas do pow-cignicia zapaw i ograniczenia zasigu rozwaa. Mona przypuszcza, e konwencja z 1831 roku wywara wielki wpyw na sposb mylenia tych, ktrzy byli niezadowoleni, i przygotowaa ich do otwartego buntu przeciw handlowym prawom Unii, ktry wybuch w 1832 roku.

    Nieograniczona wolno dziaania stowarzysze o charakterze politycz-nym jest najbardziej niebezpieczn ze swobd zagraajcych yciu Spo-eczestwa. Jeeli bowiem wolno ta nie prowadzi nawet do anarchii, to na pewno sprawia, e nard nieustannie si o anarchi ociera. Ta niebezpieczna

  • wolno daje jednak pewne gwarancje: mianowicie w krajach, w ktrych wolno si stowarzysza, nie istniej tajne zwizki. W Ameryce s buntow-nicy, ale nie ma konspiratorw.

    Obok swobody indywidualnego dziaania, najbardziej naturaln potrzeb czowieka jest wolno czenia swoich wysikw z wysikami innych ludzi i wsplnego z nimi dziaania. Jest wic rwnie trudno odebra ludziom pra-wo zakadania stowarzysze jak indywidualn wolno. Prawodawca, ktry chce pozbawi czowieka tej wolnoci, mierzy tym samym w ycie spoe-czestwa. A jednak obok narodw, dla ktrych wolno jednoczenia si jest dobroczynna i obfituje w szczliwe rezultaty, s narody, ktre doprowa-dzaj do jej wynaturzenia, z yciodajnej siy czynic przyczyn zniszczenia. Myl, e byoby poytecznym zarwno dla rzdw, jak i dla stronnictw politycznych porwnanie rnych drg obieranych przez stowarzyszenia w tych krajach, w ktrych wolno jest pojmowana prawidowo, oraz w tych, w ktrych zmienia si w samowol.

    Wikszo Europejczykw widzi jeszcze w stowarzyszeniach co w ro-dzaju wojennego ora, ktre przygotowuje si w popiechu i natychmiast wyprbowuje na polu walki.

    Ludzie stowarzyszaj si u nas w celu wymiany myli, lecz zaprzta ich przede wszystkim idea bliskiego dziaania. W naszych stowarzyszeniach, tak jak w wojsku, dyskutuje si po to, by obliczy siy i wzbudzi zapa, potem za wyrusza si na wroga. rodki legalne mog mie pewne znaczenie dla czonkw naszych stowarzysze, ale w gruncie rzeczy nie uwaa si ich za wystarczajce do zwycistwa.

    W Stanach Zjednoczonych prawo zakadania stowarzysze pojmowane jest cakowicie odmiennie. Obywatele tworzcy mniejszo stowarzyszaj si tam przede wszystkim po to, by udowodni, jak s liczni, i przez to osa-bi moralne panowanie wikszoci. Drugim celem stowarzyszonych jest gromadzenie argumentw i wybranie spord nich takich, ktre mog naj-skuteczniej przekona wikszo; nie trac oni bowiem nadziei na zdobycie jej dla siebie, by potem w jej imieniu zdoby take i wadz.

    Stowarzyszenia polityczne w Stanach Zjednoczonych maj wic umiarko-wane zaoenia i dziaaj legalnie, jeeli za utrzymuj, e pragn zwyciy jedynie na drodze prawa, to zasadniczo nie mijaj si z prawd.

    Z wielu powodw rnimy si tutaj bardzo od Amerykanw. W Europie istniej stronnictwa polityczne tak dalekie w swych pogldach

    od pogldw wikszoci, e nie mog nigdy mie nadziei na zdobycie jej po-parcia. Te same stronnictwa uwaaj si jednoczenie za dostatecznie silne, by z wikszoci walczy. Jeeli tego rodzaju stronnictwo powouje stowa-rzyszenie, to nie ma zamiaru przekonywa, lecz zwalcza. W Ameryce nato-miast ludzie, ktrych pogldy s rwnie dalekie od pogldw wikszoci,

  • nie maj adnych szans na podwaenie jej wadzy. Wszyscy inni natomiast licz na jej zdobycie.

    Stosowanie prawa do stowarzyszania si jest wic tym niebezpieczniejsze, im trudniej przychodzi wielkim stronnictwom zdoby wikszo. W takim kraju jak Stany Zjednoczone, gdzie pogldy nieznacznie tylko rni si od siebie, prawo zakadania stowarzysze moe pozosta nieograniczone.

    Nasz brak dowiadczenia w czynieniu uytku z wolnoci doprowadza nas do tego, e w wolnoci stowarzysze widzimy tylko prawo do wypowiada-nia wojny rzdowi. Pierwsz rzecz, o ktrej z chwil zdobycia siy myli zarwno stronnictwo, jak pojedynczy czowiek, jest przemoc: myl o per-swazji przychodzi pniej, rodzi j bowiem dowiadczenie.

    Anglicy, ktrzy s narodem tak gboko podzielonym, rzadko naduywa-j, prawa stowarzyszania si, poniewa duej je praktykuj.

    U nas jednak panuje namitne zamiowanie do wojaczki i nie masz tak bezsensownego przedsiwzicia choby miao wstrzsn krajem w ktrym mierci z broni w rku nie uznano by za chwalebn.

    Lecz najpotniejszym ze wszystkich rodkw, ktre hamuj w Stanach Zjednoczonych zapdy stowarzysze politycznych, jest powszechne goso-wanie. W krajach, w ktrych gosowanie jest powszechne, wikszo zostaje stwierdzona niepodwaalnie, skoro adna partia nie moe pretendowa do reprezentowania tych, ktrzy wcale nie gosowali. Stowarzyszenia s wic wiadome i wiadomi s tego wszyscy e bynajmniej nie reprezentuj wikszoci. Wynika to z samego faktu ich istnienia, poniewa reprezentujc wikszo mogyby same zmieni prawa, miast ubiega si o ich reform.

    Zatem sia moralna atakowanego przez nie rzdu ronie, podczas gdy ich wasna ulega osabieniu.

    W Europie nie ma prawie stowarzyszenia, ktre nie chciaoby reprezento-wa woli wikszoci lub nie wierzyo, e j reprezentuje. Ta pretensja czy te wiara w cudowny sposb dodaje im si i znakomicie suy do usprawie-dliwienia ich czynw. C bowiem bardziej wybaczalnego nad gwat zadany w imi gwaconego prawa?

    Tak oto, przy caej wieloznacznoci praw tworzonych przez czowieka, zdarza si, e kracowa wolno zapobiega naduyciu wolnoci, a kracowa demokracja zapobiega niebezpieczestwom demokracji.

    W Europie stowarzyszenia uwaaj si za prawodawcze i wykonawcze ra-dy narodu, ktry sam musi milcze. Dziaaj i rozkazuj w imi tego przeko-nania. W Ameryce, gdzie powszechnie s utosamiane z mniejszoci, prze-mawiaj jedynie i l petycje.

    rodki, jakimi posuguj si stowarzyszenia w Europie, s zgodne z ich celami.

    Poniewa ich naczelnym celem nie jest przemawianie, lecz dziaanie, nie przekonywanie, lecz zwalczanie, trac charakter cywilny i w ich postpowa-

  • niu pojawiaj si zwyczaje i zasady wojskowe. Centralizuj, na ile to moli-we, swoje siy i wadz przysugujc wszystkim oddaj w rce maej grupy ludzi.

    Czonkowie tych stowarzysze przyjmuj rozkazy jak onierze w czasie kampanii oraz wyznaj zasad biernego posuszestwa czy te raczej z chwi-l przyczenia si do grupy czyni ofiar ze swych wasnych sdw i wol-nej woli. Dlatego w stowarzyszeniach tych czsto panuje tyrania, jeszcze bardziej nieznona od tyranii gnbicej spoeczestwo za spraw zwalczane-go wanie rzdu.

    Pomniejsza to znacznie moraln si stowarzysze. Trac mianowicie ow cech witoci, jaka uszlachetnia walk ciemionych przeciw ciemiycie-lom. Na jakiej bowiem podstawie czowiek, ktry zgadza si by w pewnych wypadkach sualczo posuszny komu innemu, ktry oddaje innym swoj wol i podporzdkowuje swe myli, moe twierdzi, e pragnie by wolny?

    W Ameryce stowarzyszenia te wyaniaj z siebie zarzd, ale jest to za-rzd o charakterze administracyjnym. W amerykaskich stowarzyszeniach jest wic miejsce dla indywidualnej niezalenoci. Tak jak i w spoecze-stwie, wszyscy ludzie zmierzaj jednoczenie ku wsplnemu celowi, ale nie musz obiera tej samej drogi. Nie musz rezygnowa ze swej woli ani ze swego rozumu, lecz czyni z nich uytek dla dokonania wsplnego dziea.

  • ROZDZIA PITY

    O rzdach demokracji w Ameryce

    O powszechnym gosowaniu

    Mwiem ju o tym, e we wszystkich stanach Unii obowizuj powsze-chne wybory. Wprowadzono je w spoecznociach stojcych na bardzo r-nym stopniu rozwoju. Rezultaty przyjcia zasady powszechnych wyborw miaem okazj obserwowa w rnych miejscowociach, wrd ludzi, kt-rych jzyk, religia i obyczaje czyni niemal obcymi sobie nawzajem w Luizjanie i w Nowej Anglii, w stanie Georgia i w Kanadzie. Przekonaem si, e powszechne wybory nie pocigny za sob w Ameryce tych samych dobrych i zych skutkw, ktrych si po nich spodziewamy w Europie, oraz e rezultaty ich wprowadzenia s w zasadzie inne, ni zwyko si przypusz-cza.

    O wyborze, jakiego dokonuje spoeczestwo oraz o instynkcie wyborczym amerykaskiej demokracji

    Wielu ludzi w Europie wierzy cho o tym nie mwi i e jedn z zalet powszechnych wyborw jest powoywanie do wadzy osb godnych spoe-cznego zaufania. Wielu ludzi z kolei gosi t zasad, nie wierzc w ni nap-rawd. Ludzie ci uwaaj, e lud nie potrafi co prawda rzdzi si sam, zaw-sze jednak szczerze pragnie dobra pastwa, a instynkt wskazuje mu osoby najbardziej zdatne do sprawowania wadzy.

    Co do mnie, musz przyzna, e to, co widziaem w Ameryce, nie upowa-nia mnie do goszenia takiej opinii. Kiedy przyjechaem do Stanw Zjedno-czonych, ze zdziwieniem stwierdziem, do jakiego stopnia cnoty s tam czs-te u rzdzonych, a rzadkie u rzdzcych. Stwierdzony jest fakt, e ludzie naj-bardziej wybitni s rzadko powoywani do penienia funkcji publicznych, i naley uzna, e zaczo tak si dzia od chwili, gdy demokracja osigna peny rozwj. Nie ulega wtpliwoci, e rasa amerykaskich mw stanu szczeglnie skarlaa w cigu ostatniego pwiecza.

    To zjawisko ma wiele przyczyn. Cokolwiek by si uczynio, podniesienie poziomu wyksztacenia spoe-

    czestwa powyej pewnej granicy jest niemoliwe. Na prno bdziemy ua-

  • twia dostp do wiedzy, ulepsza metody nauczania czy obnia opaty nigdy nie osigniemy bowiem stanu, w ktrym ludzie ksztaciliby si i roz-wijali sw inteligencj nie powicajc na to duej iloci czasu.

    Pewna atwo ycia bez pracy jest warunkiem intelektualnych postpw. W niektrych krajach jest ona wiksza, w innych mniejsza. Aby rozwj inte-lektualny by w peni moliwy, trzeba, by lud nie musia zajmowa si ma-terialnymi troskami, to znaczy, by przesta by ludem. Jest wic rwnie trud-no wyobrazi sobie spoeczestwo, w ktrym wszyscy ludzie byliby wyksz-taceni, jak pastwo, w ktrym wszyscy ludzie byliby bogaci. Chtnie przyz-nam, e obywatele szczerze pragn dobra swego kraju, powiem co wicej e nisze warstwy spoeczestwa zdaj si czy z tym pragnieniem mniej osobistych interesw ni warstwy wysze. Tym jednak, czego im zaw-sze w mniejszym lub wikszym stopniu brakuje, jest umiejtno oceny ro-dkw prowadzcych do osignicia podanego celu. Ilu mozolnych bada, ilu rozmaitych poj trzeba, by pozna charakter jednego czowieka! To, czego nie udao si dokona geniuszom, ma si uda masom? Lud nie ma czasu ani sposobnoci, by powici si takiej pracy. Jest zawsze skazany na pospieszne osdzanie na podstawie najbardziej widocznych cech. Dlatego wanie wszelkiego rodzaju szarlatani tak dobrze znaj sekret przypodobania si ludowi, podczas gdy czsto nie udaje si to jego prawdziwym przyjacio-om.

    Demokracja zreszt nie tylko nie moe wybiera ludzi wartociowych, lecz rwnie nie chce ich wybiera.

    Nie naley tai, e instytucje demokratyczne skutecznie rozwijaj w ludz-kim sercu uczucie zawici. Dzieje si tak nie dlatego, e daj one kademu czowiekowi moliwo dorwnania innym, lecz dlatego, e moliwoci te nie s w stanie ludziom wystarczy. Instytucje demokratyczne rozbudzaj namitno rwnoci i schlebiaj jej, nigdy w peni jej nie zaspokajajc. Ca-kowita rwno wymyka si zawsze z rk ludu, w chwili gdy zdawa si j wreszcie uchwyci, i ucieka, jak mwi Pascal, wieczn ucieczk. Poszuki-wane dobro jest tym bardziej drogocenne, e znajduje si dostatecznie blis-ko, aby mona je byo ujrze, i na tyle daleko, e nie mona go zakosztowa. Lud roznamitnia si w pogoni za nim. Szansa wygranej go oywia, niepew-no sukcesu drani. Ludzie ekscytuj si, mcz, jtrz. Wszystko, co w ja-ki sposb ich przerasta, wydaje si przeszkod na drodze do zaspokojenia pragnie i niczyja wyszo nie jest uznana w sposb tak bezwzgldny, by jej widok nie drani ludzkiego wzroku.

    Wielu ludzi wyobraa sobie, e tajemny instynkt, ktry popycha u nas ni-sze warstwy do odsuwania, na ile to moliwe, warstw wyszych od wadzy, ujawnia si tylko we Francji. To wyobraenie jest bdne instynkt, o kt-rym mowa, nie jest bynajmniej francuski, jest demokratyczny. Polityczne

  • okolicznoci mogy mu nada smak szczeglnej goryczy, niemniej nie one go zrodziy.

    W Stanach Zjednoczonych lud nie ywi nienawici do wyszych warstw spoeczestwa, ale nie ma dla nich wiele yczliwoci i skrupulatnie utrzymu-je je z dala od wadzy. Nie boi si wielkich talentw, ale i nie ma do nich szczeglnego upodobania. Odnosi si wraenie, e wszystko, co zostaje wy-niesione nie za spraw ludu, z trudnoci zdobywa sobie jego aski.

    Podczas gdy naturalne instynkty demokracji sprawiaj, e lud nie dopusz-cza ludzi wybitnych do wadzy, rwnie silny instynkt kae tym ostatnim za-niecha kariery politycznej, w ktrej tak trudno jest im pozosta sob i unik-n spodlenia. T wanie myl w sposb naiwny wyrazi kanclerz Kent. Znany ten autor, wielce wychwalajc cz konstytucji przyznajc wadzy wykonawczej prawo mianowania sdziw, dodaje: Moliwe przecie, e ludzie najbardziej powoani do zajcia tych stanowisk mieliby zbyt wiele re-zerwy w sposobie bycia i zbyt surowe zasady na to, by mogli kiedykolwiek zdoby wikszo gosw w powszechnych wyborach. (Kents Commenta-ries, t. I, s. 272). Oto co bez zastrzee wydrukowano w Ameryce w roku 1830.

    Przekonaem si, e ludzie, ktrzy uwaaj powszechne gosowanie za gwarancj dokonania susznego wyboru, oddaj si kompletnej iluzji. Pow-szechne wybory maj inne zalety, ale nie t.

    O czynnikach, ktre mog czciowo uzdrawia instynkty demokracji

    Kiedy pastwu zagraaj wielkie niebezpieczestwa, lud dokonuje czsto szczliwego wyboru obywateli zdolnych je uratowa.

    Wielokrotnie spostrzeono, e w krytycznych okolicznociach czowiek rzadko utrzymuje si na swym zwykym poziomie; zazwyczaj wznosi si ponad ten poziom lub upada poniej. Podobnie bywa ze spoeczestwami. Skrajne niebezpieczestwa, miast je poderwa, pograj je nieraz. Wzbu-dzaj w narodzie lepe namitnoci i miast go owieca, utrudniaj rozpoz-nanie sytuacji. ydzi mordowali si nawet wrd dymicych ruin wityni. Wszelako zbliajce si niebezpieczestwo czciej jeszcze ujawnia nad-zwyczajne cnoty ludzi i narodw. Podobne pomnikom, ktrych sylwetka, dotychczas niewidoczna pord nocnych ciemnoci, zaczyna nagle wyranie rysowa si w wietle poaru, wielkie charaktery pojawiaj si wtedy w ca-ej swej okazaoci. Ludzie genialni nie wahaj si ukaza publicznie, a prze-raony niebezpieczestwem lud zapomina na pewien czas o zawici. W wy-borach czsto zwyciaj wwczas wielkie nazwiska. Mwiem ju o tym, e dzisiejsi amerykascy mowie stanu zdaj si karami w porwnaniu z ludmi, ktrzy stali na czele pastwa przed pidziesiciu laty. Wynika to

  • nie tylko z charakteru amerykaskich praw, ale i z okolicznoci. Kiedy Ameryka walczya o najsuszniejsz ze spraw, o spraw narodu usiujcego wyswobodzi si z jarzma innego narodu, kiedy dokonywao si wprowa-dzanie w porzdek wiata nowego narodu, wszyscy stawali na wysokoci za-dania. W tym ogromnym powszechnym uniesieniu wielcy obywatele prze-wodzili ludowi, lud za, biorc ich w ramiona, stawia ponad sob. Wyda-rzenia takie s jednak rzadkie, my za powinnimy ocenia zjawiska na pod-stawie normalnego biegu rzeczy.

    Przemijajce wydarzenia pohamowuj czasem namitnoci demokracji, lecz wiedza, a nade wszystko obyczaje wywieraj na ni wpyw rwnie po-tny i zarazem trwalszy. Wida to dobrze w Stanach Zjednoczonych.

    W Nowej Anglii, gdzie owiata i wolno s dziemi moralnoci i religii, gdzie stare i zasiedziae spoeczestwo stworzyo ju sobie zasady i obycza-je, lud nie znajc przywilejw, ktre daje ludziom bogactwo i urodzenie, przywyk do szanowania wyszoci umysowej i moralnej, i uznaje j bez przykroci. Dlatego w Nowej Anglii demokracja dokonuje lepszych wybo-rw ni gdzie indziej.

    W miar posuwania si na poudnie widzimy przeciwne zjawisko. W sta-nach, w ktrych wi spoeczna jest modsza i sabsza, owiata mniej Roz-powszechniona, a wspycie zasad moralnoci, religii i wolnoci mniej szczliwe, talenty i cnoty staj si coraz rzadsze u rzdzcych.

    Posuwajc si dalej ku nowym stanom poudniowego zachodu, gdzie led-wie powstay organizm spoeczny skupia jedynie poszukiwaczy przygd oraz spekulantw, z niepokojem obserwujemy, w jakie rce dostaa si wa-dza publiczna, i zadajemy sobie pytanie, dziki jakiej niezalenej od prawa i ludzi sile stan moe si tam rozwija, a spoeczestwo prosperowa.

    Istniej prawa, ktre bdc z natury demokratycznymi, mog jednoczenie uzdrawia te niebezpieczne instynkty demokracji.

    Gdy wchodzimy do sali Izby Reprezentantw w Waszyngtonie, uderza nas pospolity wygld tego zgromadzenia. Na prno szukamy tam sawnych postaci. Wszyscy niemal czonkowie zgromadzenia to ludzie nieznani, kt-rych nazwisko z niczym si nie kojarzy. Zazwyczaj s to prowincjonalni ad-wokaci, kupcy, a nawet ludzie nalecy do najniszych warstw. W kraju, w ktrym tak powszechna jest owiata, reprezentanci ludu podobno nie zawsze potrafi pisa ortograficznie.

    O dwa kroki znajduje si sala Senatu, gdzie w jednym miejscu zebraa si wikszo sawnych ludzi Ameryki. Nieatwo tam znale czowieka, kt-rego nazwisko nie przywodzioby na myl wietnej kariery. Zasiadaj tam wymowni adwokaci, znakomici generaowie, wybitni urzdnicy, znani m-owie stanu. Kade sowo wypowiadane na tym zgromadzeniu przyniosoby zaszczyt najwikszym debatom parlamentarnym Europy.

  • Skd ten dziwny kontrast? Dlaczego elita narodu zasiada w tej wanie sa-li, a nie w tamtej? Dlaczego Izba Reprezentantw gromadzi tylu ludzi pro-stych, gdy tymczasem Senat wydaje si monopolizowa talent i wyksztace-nie? Przecie oba te zgromadzenia zostay powoane przez lud, oba s wy-nikiem powszechnego gosowania i w Ameryce nikt jeszcze, jak dotd, nie oskary Senatu o to, e jest wrogiem interesw ludu. Skd wic tak Ol-brzymia rnica? Wyjania to, moim zdaniem, jedyny fakt: wybory do Izby Reprezentantw s bezporednie, Senat natomiast jest wybierany dwustop-niowo. Og obywateli wybiera w kadym stanie ciao prawodawcze, ktre na mocy konstytucji federalnej zmienia si z kolei w ciao wyborcze, wybie-rajce spord siebie czonkw Senatu. Wybr senatorw jest wic, cho porednio, wynikiem powszechnego gosowania, poniewa ciao prawodaw-cze mianujce senatorw nie jest wcale uprzywilejowanym zgromadzeniem o charakterze arystokratycznym, posiadajcym samodzielne prawo wybiera-nia. Jest ono w sposb zasadniczy uzalenione od ogu obywateli i jest wy-bierane przez nich kadego roku, dziki czemu obywatele mog zawsze wpyn na wybr senatorw, dokonywany przez ciao prawodawcze, zmie-niajc skad izb prawodawczych. Wystarczy jednak, e wola ludu przejdzie przez to wybrane zgromadzenie, by niejako uksztatowaa si w jego onie i wysza ze przybrana w szlachetniejsze i pikniejsze ksztaty. Ludzie wyb-rani w ten sposb reprezentuj wic faktycznie rzdzc wikszo narodu. Reprezentuj oni jednak tylko to, co wysze w jej sposobie mylenia i co szlachetniejsze w jej instynktach, nie za niskie namitnoci i uomnoci, ktre przynosz jej hab.

    Nietrudno przewidzie, e nadejdzie moment, kiedy amerykaskie repu-bliki bd zmuszone do pomnoenia stopni systemu wyborczego, by si nie zgubi wrd raf demokracji.

    Przyznaj od razu, e w dwustopniowym systemie wyborczym upatruj jedyny rodek umoliwiajcy wszystkim warstwom spoeczestwa korzysta-nie z wolnoci. W moim przekonaniu w bdzie s zarwno ci, ktrzy chcie-liby uczyni z niego wycznie or jednego stronnictwa, jak i ci, ktrzy si go obawiaj.

    Wpyw, jaki demokracja amerykaska wywara na prawo wyborcze

    Jeeli wybory odbywaj si rzadko, pastwo za kadym razem wystawio-ne jest na ryzyko wstrzsu.

    Stronnictwa zdobywaj si wtedy na niewiarygodne wysiki, by schwyta szans, ktra tak rzadko si trafia. Poniewa kandydaci przegrywajcy nie mog liczy na rych odmian losu, naley si obawia ich do ostatecznoci

  • doprowadzonych ambicji. Jeli natomiast ta sama walka ma si niebawem powtrzy, zwycionych sta na cierpliwo.

    Jeeli wybory nastpuj szybko jedne po drugich, w spoeczestwie utrzy-muje si gorczkowe podniecenie, a stan spraw publicznych podlega nieus-tannym wahaniom.

    Czste wybory naraaj pastwo na osabienie, rzadkie na rewolucj. Je-den system zagraa dobremu dziaaniu rzdu, drugi jego istnieniu.

    Amerykanie woleli narazi si na to pierwsze zo. Kierowali si tu raczej instynktem ni rozumem, poniewa upodobanie do zmian staje si w demo-kracji namitnoci. Rezultatem tego jest szczeglna niestabilno prawo-dawstwa.

    Wielu Amerykanw uwaa niestabilno praw za konieczn konsekwen-cj systemu, ktry w zasadzie dobrze suy spoeczestwu. aden z nich jed-nak nie zaprzecza, e niestao taka istnieje i e jest wielkim zem.

    Udowodniwszy konieczno istnienia wadzy, ktra mogaby uniemoli-wi lub przynajmniej opni wydawanie zych praw, Hamilton dodaje: By moe kto mi odpowie, e wadza zapobiegania zym prawom pociga za sob wadz zapobiegania dobrym. Ten argument nie wystarczy jednak tym, ktrzy mogli sobie zda spraw z caego za, jakie wynika u nas z nie-staoci i zmiennoci prawa. Niestabilno prawodawcza jest najwiksz skaz na naszych instytucjach (form the greatest blemish in the character and genius of our government). (Federalist, nr 73).

    Madison za powiada: Najniebezpieczniejsz chorob, jaka zagraa na-szemu rzdowi, jest atwo zmieniania praw i naduywanie wadzy prawo-dawczej. (Federalist, nr 62).

    Najwikszy spord demokratw, jakich wydaa demokracja ameryka-ska, sam Jefferson, sygnalizowa identyczne niebezpieczestwo: Niestao naszych praw jest doprawdy bardzo powan uomnoci. Sdz, e mogli-bymy j przezwyciy ustanawiajc roczn przerw dzielc poddanie projektu ustawy pod dyskusj od ostatecznego nad ni gosowania. Byaby ona dyskutowana i przegosowana bez prawa zmiany jednego sowa, a gdy-by okolicznoci wymagay szybkiej decyzji, projekt ustawy nie mgby zos-ta przegosowany przez zwyk wikszo, lecz przez kwalifikowan wik-szo izb. (List do Madisona z 20 grudnia 1787.)

    O urzdnikach w demokracji amerykaskiej

    Urzdnicy publiczni w Stanach Zjednoczonych nie odrniaj si od zwy-kych obywateli nie maj ani paacw, ani stray przybocznej, ani parad-nych strojw. Ta zewntrzna prostota rzdzcych nie wynika wycznie ze szczeglnego amerykaskiego stylu, lecz jest zgodna z fundamentalnymi za-sadami, na ktrych opiera si ycie spoeczestwa.

  • Z punktu widzenia demokracji rzd nie jest dobrem, lecz koniecznym zem. Urzdnicy musz posiada jak wadz, bo do czeg mogliby su-y, gdyby jej nie mieli? Lecz zewntrzne oznaki wadzy nie s bynajmniej niezbdne do tego, by sprawy publiczne posuway si naprzd. Niepotrzeb-nie tylko ra ludzi.

    Urzdnicy s wiadomi tego, e otrzymali prawo wywyszenia si ponad innych ludzi za spraw swej wadzy pod tym tylko warunkiem, i nie zechc growa manierami.

    Trudno wyobrazi sobie czowieka bardziej staego w swym sposobie za-chowania, bardziej przystpnego, yczliwego i uprzejmego od ameryka-skiego urzdnika.

    Podoba mi si ten naturalny styl demokratycznych rzdw. W tej wewnt-rznej sile, ktra wie si raczej z urzdem ni z urzdnikiem i raczej z czo-wiekiem ni z zewntrznymi oznakami wadzy, jest co mskiego, co budzi mj podziw.

    Myl, e przeceniamy znaczenie strojw urzdowych w naszych czasach. Nie zauwayem, by urzdnik sprawujcy wadz w Ameryce by mniej sza-nowany dlatego, e legitymuje si wycznie swoj ludzk wartoci.

    Wtpi przede wszystkim w to, by jaki szczeglny ubir wzbudza w lu-dziach penicych wadz szacunek dla siebie samych, jeeli nie mieli go przedtem, nie przypuszczam bowiem, by mogli bardziej powaa swj strj ni siebie samych.

    Gdy widz, jak nasi sdziowie lekcewaco traktuj strony, jak pozwalaj sobie na arty, jak wzruszaj ramionami, kiedy kto usiuje si broni, i u-miechaj si zoliwie, gdy wymieniane s zarzuty, chciabym si przekona, czy pozbawieni swoich strojw i ubrani jak zwyczajni obywatele nie przy-pomnieliby sobie o ludzkiej godnoci.

    W Stanach Zjednoczonych urzdnicy nie maj adnych urzdowych stro-jw, ale za to otrzymuj pensje.

    Wynika to z zasad demokratycznych. System demokratyczny mgby otoczy splendorem i przybra w jedwabie i zoto swych urzdnikw, nie naruszajc jednoczenie wasnych zasad. Przywileje te s bowiem przemija-jce, wi si ze stanowiskiem, a nie z czowiekiem. Lecz tworzenie niepa-tnych funkcji jest jednoznaczne z tworzeniem warstwy bogatych i niezale-nych urzdnikw, a wic zalka arystokracji. Jeeli nawet lud zachowuje w dalszym cigu prawo wybierania urzdnikw, wybiera ju spord ograni-czonego krgu ludzi.

    Gdy republika demokratyczna zaczyna zamienia funkcje patne na hono-rowe, oznacza to, jak sdz, i zmierza ku monarchii. Jeeli natomiast mo-narchia zaczyna paci za urzdy sprawowane dotd honorowo, jest to nie-omylny znak, i zda albo ku despotyzmowi, albo ku republice.

  • Ju sama zmiana urzdw honorowych na patne oznacza prawdziw re-wolucj.

    Cakowity brak urzdw honorowych uwaam za jedn z najwybitniej-szych oznak wycznego panowania demokracji w Ameryce. Kada suba spoeczna jest tu opacana. Dziki temu wszyscy maj nie tylko prawo, ale i moliwo jej penienia.

    W demokratycznych pastwach wszyscy obywatele mog otrzyma urz-dy, ale nie wszyscy s skonni si o nie ubiega. Moliwoci wyboru s ograniczone nie przez warunki stawiane kandydatom, lecz przez ich liczb oraz zdatno do penienia odpowiednich funkcji.

    W krajach, w ktrych do wszystkiego stosowana jest zasada wybieral-noci, nie istnieje praktycznie zjawisko publicznej kariery. Ludzie zdoby-waj posady poniekd na mocy przypadku i nic nie daje im gwarancji utrzy-mania si na nich. Dotyczy to przede wszystkim tych krajw, w ktrych wy-bory ponawiane s co roku. Dlatego penienie funkcji publicznych w spokoj-nych czasach nie stanowi atrakcji dla ludzkiej ambicji. W labirynty polityki angauj si w Stanach Zjednoczonych ludzie o umiarkowanych ambicjach osobistych. Wielkie talenty i wielkie umiejtnoci, zajte zdobywaniem bo-gactwa, uchylaj si w zasadzie od wadzy; czsto si zdarza, e kto decy-duje si powici sprawom pastwowym tylko dlatego, e nie jest zdolny do prowadzenia wasnych interesw.

    Tym to powodom, na rwni ze zym wyborem, jakiego dokonuje demo-kracja, naley przypisa fakt, e urzdy publiczne w Ameryce piastowane s przez wielu ludzi pospolitych. Nie wiem, czy w Stanach Zjednoczonych lud wybraby ludzi wybitnych, ktrzy zabiegaliby o jego gosy, ale wiem na pewno, e ludzie wybitni o te gosy nie zabiegaj.

    Niestabilno administracji w Stanach Zjednoczonych

    Poniewa w Ameryce ludzie sprawuj wadz jedynie przejciowo, by po-tem na nowo zgubi si w tumie obywateli, ktry rwnie zmienia z dnia na dzie swe oblicze, spoeczne dziaanie pozostawia po sobie czstokro mniej ladw ni ycie i dziaanie jednej rodziny. Administracja publiczna odbywa si, jeeli mona tak powiedzie, ustnie oraz posuguje si tradycyjnymi metodami. Niczego si tu nie zapisuje albo te to, co bywa zapisane, unoszone jest z wiatrem jak przepowiednie Sybilli i znika bezpowrotnie.

    Jedynymi historycznymi dokumentami Stanw Zjednoczonych s gazety. Jeeli zabraknie ktrego numeru, acuch czasu zostaje zerwany tera-niejszo na zawsze zostaje oddzielona od przeszoci. Jestem przekonany, e za pidziesit lat trudniej bdzie zgromadzi autentyczne dokumenty y-

  • cia spoecznego wspczesnych Amerykanw ni dokumenty redniowiecz-nej administracji francuskiej. I gdyby najazd barbarzycw zala kiedy Sta-ny Zjednoczone, trzeba byoby odwoa si do historii innych narodw, aby dowiedzie si czego o dzisiejszym spoeczestwie Ameryki.

    Administracyjna niestabilno przenikna przede wszystkim do zwycza-jw. Mona niemal powiedzie, e kady obywatel znajduje w niej upodo-banie. Nikt nie troszczy si o to, co zrobiono przed nim. Nikt nie stosuje adnej metody, nikt nie zakada archiww. Nikt nie gromadzi dokumentw, nawet gdyby mg to czyni bez trudu. Jeeli kto je przypadkowo posiada, bynajmniej ich nie ceni. W swoich papierach mam oryginay dokumentw, ktre administracja publiczna daa mi w odpowiedzi na moje zapytania. Spo-eczestwo amerykaskie wydaje si y z dnia na dzie, podobnie jak armia podczas wojennej kampanii. Wszelako sztuka administracji jest na pewno wiedz, a wszelka wiedza, aby czyni postpy, musi czy w cao odkry-cia kolejnych pokole. W przecigu krtkich dni swego ycia jeden czo-wiek zauwaa jakie zjawisko, inny wpada na jak myl, jeden odkrywa ja-ki sposb, drugi znajduje dla formu, a ludzko zbiera te rne owoce indywidualnego dowiadczenia i tworzy z nich nauki. Amerykascy urzd-nicy waciwie nie ucz si niczego jedni od drugich. Daj spoeczestwu sw prac, nie przekazujc mu wasnych dowiadcze. Demokracja posu-nita do ostatecznych granic nie przyczynia si wic do postpw sztuki rz-dzenia. Pod tym wzgldem bardziej nadaje si dla spoeczestwa, ktre ma ju za sob administracyjn edukacj, ni dla spoeczestwa niedowiadczo-nego jeszcze w dziedzinie spraw publicznych.

    Nie odnosi si to zreszt wycznie do sztuki administracji. System demo-kratyczny oparty o tak proste i tak naturalne zasady zakada jednak istnienie bardzo cywilizowanego i bardzo wyksztaconego spoeczestwa. Na pierw-szy rzut oka demokracja wydaje si formacj waciw pierwszym dowiad-czeniom ludzkoci. Gbsza obserwacja przekonuje, i moga nadej dopie-ro jako ostatnia.

    O kosztach publicznych demokracji amerykaskiej

    Czy system demokratyczny jest systemem oszczdnym? Odpowied zale-y od tego, z czym bdziemy go porwnywa.

    Sprawa byaby prosta, gdybymy chcieli porwna republik demokraty-czn z monarchi absolutn. Okazaoby si wwczas, e wydatki republiki na cele publiczne s wiksze. Dotyczy to jednak wszystkich krajw, w kt-rych panuje wolno, jeeli je porwnywa z krajami pozbawionymi wol-noci. To pewne, e despotyzm bardziej rujnuje ludzi dlatego, e nie pozwa-la im produkowa dbr, ni dlatego, e odbiera im owoce pracy. Respektujc czsto istniejcy majtek, zamyka rda dochodw. Natomiast wolno ro-

  • dzi znacznie wicej dbr, ni ich pochania; w krajach wolnych dochody ros-n szybciej od podatkw.

    Teraz jednak chciabym porwna ze sob spoeczestwa wolne i stwier-dzi, jaki wpyw na finanse pastwowe wywiera ich demokratyczny system.

    Spoeczestwa, jak wszelkie zorganizowane grupy ludzi, podporzdkowa-ne s pewnym cisym reguom, od ktrych trudno odstpi. Spoeczestwa skadaj si z pewnych elementw, ktre wystpuj zawsze i wszdzie.

    Spoeczestwo mona zawsze podzieli na trzy warstwy. Pierwsza skada si z ludzi bogatych. Druga z ludzi, ktrzy nie bdc bo-

    gatymi yj jednak w dostatku i mog zaspokoi swoje potrzeby. Trzecia skada si z ludzi, ktrzy wcale lub prawie wcale nie maj wasnego majtku i ktrzy yj z pracy dostarczanej im przez dwie poprzednie warstwy.

    Liczebno tych trzech grup zmienia si zalenie od ukadu spoecznego, lecz nie sposb doprowadzi do tego, by ich nie byo.

    Oczywicie, e rzdzc, kada z tych warstw bdzie prowadzia finanse pastwa zgodnie ze swoimi instynktami.

    Zamy, e pierwsza dyktuje prawa: bdzie najpewniej umiarkowanie dya do ograniczenia wydatkw publicznych, poniewa podatek wymie-rzony w pokan fortun ujmuje z niej tylko pewien nadmiar i nie przynosi jej wikszego uszczerbku.

    Zamy teraz, e prawa dyktowane s przez klasy rednie: moemy liczy na to, e nie bd szafowa podatkami, poniewa nie ma nic groniej-szego od duego podatku wymierzonego w may majtek. Rzdy klas red-nich nie s, jak myl, najbardziej owiecone ani wielkoduszne ze wszyst-kich rzdw, lecz s najbardziej oszczdne.

    Przyjmijmy wreszcie, e trzecia warstwa tworzy prawa: wydatki publicz-ne prawdopodobnie wzrosn, miast si zmniejszy, a to z nastpujcych przyczyn:

    Poniewa przewaajca cz ludzi, ktrzy wtedy przegosowuj ustawy, nie posiada adnej wasnoci podlegajcej opodatkowaniu, wszystkie pieni-dze wydane w interesie spoeczestwa mog im przynie jedynie korzy, nie czynic adnej szkody. Ci za, ktrzy maj niewielki majtek, atwo znajd sposoby na stworzenie takiej formuy podatkowej, ktra ugodzi tylko w bogatych, a biednym przyniesie wycznie korzyci czego nie przepro-wadziliby bogaci, gdyby mieli wadz w rkach.

    Tote kraje, w ktrych tworzenie praw naley wycznie do biednych, nie mog si spodziewa wielkich oszczdnoci w dziedzinie publicznych wyda-tkw. Koszta publiczne pozostan zawsze znaczne ju to dlatego, e po-datki nie mog obciy tych, ktrzy je przegosowuj, ju to dlatego, e s tak ujte, by ich nie obciay. Innymi sowy, rzdy demokratyczne s jedy-nym systemem, ktry pozwala czowiekowi gosujcemu za podatkiem unik-n obowizku jego pacenia.

  • Na prno kto usiowaby przeciwstawia temu argument, i w dobrze pojmowanym interesie ludu ley szczdzenie fortun bogatych obywateli, po-niewa kraj traci na ich ogooceniu. Wszelako czy w interesie krlw nie ley szczcie poddanych, a w interesie arystokracji otwarcie dostpu do swych szeregw? Gdyby oglny interes mg przeway nad namitnocia-mi i potrzebami chwili, nie byoby nigdy tyranw arii niedostpnej arysto-kracji.

    Kto inny mgby jednak zapyta: kt zamierza pozostawi tworzenie praw wycznie biednym? Ot odpowiem, e ci, ktrzy wprowadzili pow-szechne wybory. Kto sporzdza prawa mniejszo czy wikszo? Oczy-wicie wikszo. Jeeli wic dowiod, e biedni stanowi zawsze wik-szo, czy nie bd mg powiedzie, e w kraju, w ktrym zostaj dopusz-czeni do gosowania, sami tworz prawa?

    Jest rzecz pewn, e jak dotychczas we wszystkich spoeczest-wach wiata najwicej byo zawsze ludzi nie majcych wcale majtku lub posiadajcych majtek tak niewielki, e nie pozwala on y dostatnio bez pracy. Powszechne wybory faktycznie oddaj rzdy w rce biednych.

    Szkodliwy wpyw, jaki wadza ludu moe czasem wywiera na stan finan-sw pastwa, wychodzi wyranie na jaw w niektrych demokratycznych republikach staroytnoci, gdzie skarb pastwa by zuywany na pomoc dla ubogich obywateli lub na igrzyska i widowiska ludowe.

    Co prawda system przedstawicielski by niemal nie znany staroytnoci. W naszych czasach ludowe namitnoci trudniej ujawniaj si w yciu pub-licznym, mona jednak przypuszcza, e czowiek obdarowany mandatem na dusz met dostosuje si zawsze do poziomu umysowego swych wy-borcw oraz e zawsze bdzie dy do zadouczynienia ich skonnociom oraz zaspokojenia ich potrzeb.

    Naduycia demokracji staj si zreszt rzadsze, w miar jak lud si boga-ci, poniewa z jednej strony mniej potrzebuje wwczas pienidzy ludzi bogatych, z drugiej za napotyka na wicej przeszkd w prbach uchylenia si od pacenia podatkw. Dlatego powszechne wybory mog by mniej nie-bezpieczne we Francji ni w Anglii, gdzie prawie cae bogactwo podlegajce opodatkowaniu jest skupione w rkach niewielu ludzi. Ameryka za, w kt-rej przemona wikszo obywateli to posiadacze, znajduje si pod tym wzgldem w jeszcze lepszej sytuacji ni Francja.

    Istniej te inne przyczyny, ktre mog powikszy wydatki publiczne de-mokracji.

    Gdy rzdzi arystokracja, ludzie bdcy u wadzy ju samej swej pozycji zawdziczaj zaspokojenie wszystkich potrzeb. S zadowoleni ze swego lo-su i od spoeczestwa daj przede wszystkim siy oraz chway. Umiesz-czeni ponad anonimowym tumem obywateli, nie zawsze jasno zdaj sobie spraw z tego, na ile ich wasna wielko zaley od oglnego dobrobytu. Nie

  • znaczy to, e bezlitosnym okiem patrz na cierpienia biednych, ale nie s w stanie im wspczu, skoro sami nie dowiadczyli niedoli. Byleby tylko lud pogodzi si z ich bogactwem, s zadowoleni i niczego wicej nie wymagaj od rzdw. Arystokracja bowiem stara si raczej utrzyma stan istniejcy ni go ulepsza.

    Jeeli natomiast lud ma wadz, za wszelk cen stara si poprawi sytu-acj, poniewa sam tego potrzebuje. Zmys ulepszania obejmuje wic wszy-stko, przenika do najdrobniejszych szczegw ycia, a przede wszystkim poszukuje drogi do osignicia dbr, ktre mona zyska tylko za pienidze chodzi bowiem o to, by poprawi sytuacj biedaka, ktry sam sobie nie poradzi.

    W demokratycznych spoeczestwach stale utrzymuje si stan oglnego podniecenia, przy czym ludzie nie maj adnych precyzyjnie okrelonych celw. Panuje co w rodzaju nieustajcej powszechnej gorczki, ktra ob-raca si we wszelkiego rodzaju innowacje a innowacje prawie zawsze s kosztowne.

    W systemie monarchicznym czy te arystokratycznym ludzie ambitni po-trafi schlebia tym skonnociom wadcy, ktre ka mu dy do zapew-nienia sobie chway oraz potgi, i w ten sposb nakaniaj go czstokro do wielkich wydatkw.

    W demokracji, ktra ma to do siebie, e sprawujcy wadz jest sam w potrzebie, nie mona zdoby jego yczliwoci inaczej jak powikszajc jego dobrobyt. A dokona tego mona jedynie przy pomocy pienidzy.

    Co wicej, gdy lud zaczyna zdawa sobie spraw ze swej wasnej sytuacji, pojawia si mnstwo potrzeb wczeniej nie odczuwanych, ktre mog zosta zaspokojone jedynie przy pomocy zasobw pastwowych. Std pochodzi zjawisko powikszania si kosztw publicznych wraz z postpem cywilizacji i wzrastania podatkw w miar szerzenia si owiaty.

    Jest jeszcze jeden, ostatni powd, ktry sprawia, e rzdy demokracji s bardziej kosztowne od innych. Zdarza si czasem, e demokracja pragnie oszczdzi na wydatkach, lecz nie moe tego osign, poniewa nie potrafi by oszczdna.

    Czsto zmienia zapatrywania, a jeszcze czciej urzdnikw, i dlatego zdarza si, e jej przedsiwzicia s prowadzone nieumiejtnie albo zarzu-cane. W pierwszym wypadku pastwo ponosi wydatki nieproporcjonalne do znaczenia przedsiwzicia, w drugim za ponosi wydatki na prno.

  • Trudno ustalenia przyczyn, ktre skaniaj rzd amerykaski do oszczdnoci

    Ten, kto chce dopatrze si w faktach rzeczywistego wpywu, jaki prawa wywieraj na los ludzki, naraa si na wielkie pomyki, poniewa nie ma nic trudniejszego nad ocen faktw.

    Jeden nard jest z natury niefrasobliwy i skonny do entuzjazmu, inny rozwany i wyrachowany. Zwizane to jest z sam biologiczn konstytucj narodu lub z jakimi ukrytymi przyczynami, ktrych nie znam.

    S narody, ktre kochaj si w okazaoci, wrzawie i radoci i gotowe s bez alu przepuszcza miliony. S i inne, ktre ceni sobie tylko prywatne przyjemnoci i wydaj si wstydzi objaww ukontentowania.

    W pewnych krajach wielk wag przykada si do pikna oraz okazaoci budowli publicznych. Dla innych dziea sztuki nie posiadaj adnej wartoci i pogardza si nimi tak samo jak wszystkim, co nie przynosi poytku. Pewne narody wysoko ceni sobie saw, inne przede wszystkim pienidze.

    Pominwszy charakter praw, wszystkie te tendencje w bardzo istotny spo-sb wpywaj rwnie na gospodarowanie finansami pastwa.

    Jeeli Amerykanom nigdy nie przyszo do gowy wydawa pienidzy na wita publiczne, nie dzieje si to wycznie z tej przyczyny, e lud sam przegosowuje podatki, ale i dlatego, e nie lubi si bawi.

    Jeeli Amerykanie nie stosuj ozdb w swojej architekturze oraz ceni tylko rzeczowe i materialne korzyci, to dzieje si tak nie dlatego tylko, e s spoeczestwem demokratycznym, ale i dlatego, e s narodem kupcw.

    Zwyczaje ycia prywatnego przenikaj do ycia publicznego i dlatego na-ley dobrze odrni oszczdnoci wynikajce z charakteru instytucji od tych, ktre s nastpstwem zwyczajw i obyczajw.

    O przekupstwie i wadach ludzi, ktrzy rzdz w demokracji, i co z tego wynika dla moralnoci publicznej

    System demokratyczny i arystokratyczny oskaraj si wzajemnie o uat-wianie przekupstwa. Naley jednak pamita o tym, e pod tym wzgldem rni si midzy sob.

    W systemach arystokratycznych ludzie zajmujcy si sprawami publicz-nymi s bogaci i podaj jedynie wadzy. W demokracji mowie stanu s biedni i chc si dorobi.

    Wynika z tego, i w pastwach o systemie arystokratycznym rzdzcy s mao podatni na przekupstwo i ich upodobanie do pienidzy jest umiarkowa-ne, podczas gdy w demokracji rzeczy maj si odwrotnie.

  • Wszelako w systemie arystokratycznym wadza jest niejako wystawiona na licytacj, poniewa ubiegajcy si o ni dysponuj wielkimi majtkami, a liczba ludzi, ktrzy mog im pomc w zdobyciu wadzy, jest ograniczona. Odwrotnie w demokracji, gdzie ubiegajcy si o wadz nigdy prawie nie s ludmi bogatymi, a liczba ludzi biorcych udzia w jej rozdzielaniu jest og-romna. W demokracji jest moe wicej ludzi sprzedajnych, ale nie ma na nich nabywcw. Trzeba by zreszt kupi zbyt wielu ludzi jednoczenie, aby osign cel.

    Wielu spord ludzi, ktrzy sprawowali wadz we Francji w cigu ostat-nich czterdziestu lat, zostao oskaronych o zrobienie majtku na skarbie pa-stwa oraz na fortunach swoich sprzymierzecw. Zarzut taki rzadko bywa wytaczany przeciw ludziom sprawujcym wadz w dawnej monarchii. Atoli we Francji nie zdarza si prawie, by gos wyborczy kupowano za pienidze, podczas gdy notorycznie i na sposb publiczny robi si to w Anglii.

    Nie syszaem nigdy o wypadku, by w Stanach Zjednoczonych posugiwa-no si pienidzmi w celu zdobycia wyborcw, ale nieraz spotkaem si z po-dawaniem w wtpliwo uczciwoci urzdnikw. Czciej jeszcze sysza-em, jak przypisywano ich sukcesy niskim intrygom i nielegalnym kombi-nacjom.

    O ile wic ludzie rzdzcy w systemie arystokratycznym prbuj nieraz przekupywa, o tyle przywdcy demokracji sami bywaj przekupni. W Pier-wszym wypadku moralno spoeczestwa atakowana jest bezporednio, w drugim na spoeczne sumienie wywierany jest wpyw poredni, ktry jest jeszcze groniejszy.

    Poniewa ci, ktrzy w demokracji stoj na czele pastwa, s niemal zaw-sze naraeni na podejrzenia, autorytet rzdu zostaje zaangaowany po stro-nie przestpstw, o ktre s oskarani. Daj w ten sposb niebezpieczny przy-kad cnocie, ktra usiuje jeszcze si broni, oraz dostarczaj chwalebnego usprawiedliwienia dla za, ktre si maskuje.

    Na prno dowodziby kto, e nieuczciwe skonnoci spotyka si we wszystkich warstwach spoecznych, e niegodziwe namitnoci nieraz do-chodz do wadzy dziki prawu urodzenia i e dlatego ludzie godni pogardy staj na czele zarwno demokratycznych, jak i arystokratycznych spoecz-estw.

    Ten argument mnie nie przekonuje. W zepsuciu tych, ktrzy przez przy-padek dochodz do wadzy, jest co wulgarnego i pospolitego, co czyni ich zo zaraliwym dla tumu. W zdeprawowaniu wielkich panw istnieje nato-miast pewne arystokratyczne wyrafinowanie, pewien pozr paskoci, ktry sprawia, e nie udziela si ono tak atwo.

    Lud nigdy nie potrafi wnikn w niedostpny labirynt dwornych obycza-jw, nie umie odkry podoci ukrytej pod eleganckimi manierami, wyszu-kanym smakiem i wdziczn mow. Natomiast pierwszy lepszy ndzarz od

  • razu pojmie, czym jest kradzie mienia publicznego lub sprzedawanie za pienidze wzgldw pastwowego urzdu, i bdzie zadowolony, mogc czy-ni to samo.

    Naley si zreszt obawia nie tyle widoku zepsucia ludzi monych, ile widoku niemoralnych czynw prowadzcych do osignicia wadzy. W us-troju demokratycznym ludzie maj do czynienia z prostym czowiekiem, ktry wyszed spord nich i w krtkim czasie zdoby bogactwo oraz wa-dz. To ich zdumiewa, dziwi i wzbudza ich zawi. Chc wic zrozumie, jak doszo do tego, e czowiek, ktry wczoraj by im rwny, dzisiaj ma nimi rzdzi. Niechtnie bd przypisywa t karier jego talentom lub cnotom, poniewa byoby to jednoznaczne z uznaniem, e sami s mniej cnotliwi i utalentowani. Zaczynaj wic poszukiwa przyczyn wrd jego wad, i rza-dko si w tym myl. W jaki nikczemny sposb zostaj wtedy pomylone po-jcia podoci i wadzy, niegodziwoci i sukcesu, uytecznoci i haby.

    Do jakich wysikw zdolna jest demokracja

    Uprzedzam czytelnika, e bd mwi o rzdzie, ktry wykonuje rzeczy-wist wol ludu, nie za o takim, ktry ogranicza si do rzdzenia w jego imieniu.

    Tyraskiej wadzy, ktra rzdzi w imieniu ludu, najtrudniej jest si op-rze, poniewa taka wadza, bdc wyposaon w si moraln waciw wikszoci, dziaa jednoczenie ze zdecydowaniem, szybkoci i uporem jednego czowieka.

    Dosy trudno jest powiedzie, do jakiego wysiku moe by zdolny rzd demokratyczny w chwili narodowego kryzysu.

    Dotychczas nie istniaa adna wielka republika demokratyczna. Obrazili-bymy pojcie republiki okrelajc tym mianem oligarchi, jaka panowaa we Francji w 1793 roku. Stany Zjednoczone jako jedyne dostarczaj odpo-wiedniego przykadu.

    Ot w czasie pidziesiciu lat istnienia Unii egzystencja jej tylko jeden raz zostaa zagroona, a miao to miejsce podczas wojny o niepodlego. Na pocztku tej dugiej wojny obywatele speniali obowizek suby ojczynie z nadzwyczajnym entuzjazmem. Ale w miar przeduania si walki zwyky egoizm znowu bra gr: do skarbu pastwa nie wpyway ju pienidze, mczyni przestali zgasza si do armii; lud dalej pragn niezalenoci, ale cofa si przed rodkami, dziki ktrym mona byo j uzyska. Hamil-ton pisa: Na prno pomnoylimy podatki i prbowali nowych sposobw ich cigania. Oczekiwania spoeczestwa dalej byy zawiedzione i skarb pastwa pozostawa pusty. Demokratyczne formy administracji, waciwe demokratycznej naturze naszego rzdu, oraz brak pienidzy w obiegu, spo-wodowany przez zastj w handlu, sprawiy, e wszystkie wysiki podjte do-

  • td w celu zdobycia odpowiednich sum spezy na niczym. Poszczeglne sta-nowe ciaa prawodawcze zrozumiay beznadziejno tych zabiegw. (Federalist, nr 12).

    Od tego czasu Stany Zjednoczone nie musiay ju sprosta adnej wik-szej wojnie.

    Aby oceni powicenia, do jakich moe by zdolna republika demokra-tyczna, trzeba wic poczeka do czasu, gdy nard amerykaski bdzie zmu-szony odda rzdowi, jak to si dzieje w Anglii, poow dochodw lub gdy Ameryka bdzie musiaa wysa, jak Francja, dwudziest cz narodu na pole walki.

    W Ameryce nie istnieje przymusowy pobr do wojska ludzi werbuje si za pienidze. Pobr przymusowy jest tak przeciwny zapatrywaniom i tak obcy zwyczajom tego narodu, e wtpi, by kiedykolwiek omielono si go tam wprowadzi. To, co nazywa si we Francji poborem do wojska, jest na pewno najciszym z podatkw; nie wiem jednak, jak moglibymy da sobie bez niego rad, gdyby przyszo do wielkiej wojny w Europie.

    Amerykanie nie zastosowali u siebie przymusowego poboru do floty, obo-wizujcego w Anglii. Nie maj te nic, co przypominaoby nasz pobr do marynarki. Marynarka wojenna, tak samo jak marynarka handlowa, opiera si na zacigu dobrowolnym.

    Trudno jednak zrozumie, w jaki sposb nard moe sprosta wielkiej wojnie morskiej, nie odwoujc si do takich rodkw. Tote Unia, ktrej zdarzyo si ju chwalebnie zwycia na morzu, nie miaa jednak nigdy licznej floty, a wyposaenie niewielkiej liczby okrtw, jakie posiadaa, za-wsze bardzo drogo j kosztowao.

    Spotkaem si z tym, e amerykascy mowie stanu przyznawali, i Unii trudno bdzie utrzyma pozycj na morzu bez wprowadzenia poboru do ma-rynarki. Trudno jednak polega na zmuszeniu ludu, ktry rzdzi, do zaakce-ptowania przymusowego poboru.

    W obliczu zagroenia wolne spoeczestwa wykazuj bezsprzecznie nies-koczenie wiksz energi od spoeczestw, w ktrych nie ma wolnoci. Doszedem jednak do wniosku, e prawda ta stosuje si przede wszystkim do takich wolnych spoeczestw, w ktrych dominuje czynnik arystokraty-czny. Demokratyczny rzd wydaje mi si powoany raczej do kierowania spokojnym spoeczestwem lub do uczynienia w razie potrzeby nagego i gwatownego wysiku ni do dugotrwaego stawiania czoa wielkim zawie-ruchom politycznym. Przyczyna tego jest prosta: ludzie naraaj si na nie-bezpieczestwa i godz si na wyrzeczenia pod wpywem entuzjazmu, ale wytrwa mog tylko dziki rozsdkowi. W tym, co nazywamy instynktown odwag, jest wicej wyrachowania, ni przypuszczamy, i cho pasja wystar-czy, by dokona pierwszych wysikw, nastpne s ju tylko rezultatem ra-chuby. Co powicamy, by uratowa reszt.

  • Ot demokracji brakuje nieraz tego jasnego wyobraenia o przyszoci, opartego na wiedzy i dowiadczeniu. Lud w znacznie wikszym stopniu od-czuwa, ni rozumuje, i kiedy znajduje si pod naciskiem wielkiego za, na-ley si obawia, e nie potrafi poj wikszego jeszcze za, ktre go czeka w wypadku poraki.

    Istnieje jeszcze jedna przyczyna, ktra sprawia, e wysiek demokratycz-nego spoeczestwa moe by mniej trway od wysikw pastwa arystokra-tycznego.

    W porwnaniu z warstwami wyszymi lud nie tylko mniej wyranie zdaje sobie spraw z rzeczy, ktrych moe si spodziewa lub obawia w przysz-oci, ale rwnie cakiem odmiennie odczuwa aktualne zo. Wystawiajc swoj osob na niebezpieczestwo, arystokrata ryzykuje tyle samo za co i chway. Oddajc pastwu wiksz cz swoich dochodw pozbawia si chwilowo niektrych przyjemnoci, jakie daje bogactwo. Biedakowi za mier nie przynosi chway, a podatek, ktry bogatego tylko ogranicza, jemu odbiera czsto szans utrzymania si przy yciu.

    Ta relatywna sabo demokratycznych republik w chwili kryzysu jest by moe najwiksz przeszkod po temu, by taka republika moga powsta w Europie. Aby republika demokratyczna utrzymaa si tu w jednym kraju, we wszystkich innych musiaby jednoczenie zapanowa ten sam ustrj.

    Przypuszczam, e w demokratycznym kraju faktyczna sia spoeczestwa powinna w cigu duszego czasu wzrasta. Sdz jednak, e kraj demokra-tyczny nie potrafi si zdoby na tak kumulacj siy w oznaczonym czasie i miejscu, do jakiej s zdolne rzdy arystokratyczne lub monarchia absolut-na. Gdyby jaki kraj demokratyczny pozostawa przez jedno stulecie pod rzdami republikaskimi, mona by si spodziewa, e u kresu tego stulecia byby bardziej bogaty, ludny i zasobny ni ssiednie pastwa despotyczne. Wszelako wielokrotnie byby w tym czasie naraony na utrat niepodlego-ci.

    O polityce zagranicznej w demokracji amerykaskiej

    Unia, jako kraj wolny od jakichkolwiek dawniejszych zaangaowa poli-tycznych, korzysta z dowiadczenia starych spoeczestw Europy, nie bdc jak one zmuszon do uwzgldniania obcie przeszoci w aktualnej Poli-tyce. Nie jest te jak one zmuszona do przyjcia caego wielkiego dziedzict-wa czasw minionych, owej mieszaniny chway i ndzy, przyjani i niena-wici dla innych narodw. Polityka zagraniczna Stanw Zjednoczonych ma charakter wybitnie wyczekujcy i polega raczej na powstrzymywaniu si od dziaania ni na dziaaniu.

  • Trudno wic dzisiaj wiedzie, jak daleko posunit zrczno w polityce zagranicznej wykae kiedy amerykaska demokracja. Zarwno jej przeciw-nicy, jak i zwolennicy musz jeszcze poczeka, by to oceni.

    Co do mnie, powiem tyle, e wanie w dziedzinie spraw zagranicznych rzdy demokratyczne wykazuj niszo. Dowiadczenie, obyczaje oraz o-wiata rozwijaj prawie zawsze w demokracji t praktyczn i codzienn md-ro, t wiedz o maych problemach ycia, ktr nazywamy zdrowym roz-sdkiem. Zdrowy rozsdek wystarcza do normalnego biegu ycia spoecze-stwa i jeeli edukacja tego spoeczestwa jest ju faktem dokonanym, de-mokratyczna wolno zastosowana do wewntrznych spraw pastwa wytwa-rza ilo dbr przewyszajc zo, ktre mog spowodowa wady demokra-tycznych rzdw. Wszelako nie zawsze si to sprawdza w odniesieniu do spraw zagranicznych.

    Polityka zagraniczna nie wymaga czynienia uytku z adnej niemal zalety demokracji, przeciwnie wymaga rozwijania wszystkich tych cech, kt-rych jej wanie brakuje. Demokracja sprzyja powikszaniu wewntrznych rde spoecznego dobrobytu; rozpowszechnia dostatek, rozwija publicz-nego ducha, utwierdza poszanowanie prawa w rnych warstwach spoecz-nych; wszystko to ma jedynie poredni wpyw na pozycj spoeczestwa w stosunku do innego spoeczestwa. Jednoczenie z wielk trudnoci przy-chodzi demokracji skoordynowanie szczegw wielkiego przedsiwzicia i uparte denie do raz obranego celu mimo wszystkich przeszkd. Nie potrafi skrycie obmyla taktyki i cierpliwie oczekiwa na rezultaty. Takie zalety s waciwe raczej poszczeglnym ludziom lub systemowi arystokra-tycznemu. One jednak sprawiaj, e jaki czowiek lub jakie spoeczestwo zdobywa przewag nad innymi.

    Jeeli natomiast zaczniemy si przyglda uomnociom rzdw arysto-kracji, odkryjemy, e nie wpywaj one wcale na tok polityki zagranicznej pastwa. Rzdom arystokratycznym zarzuca si przede wszystkim to, i dbaj one o siebie, nie za o wszystkich. Ot w polityce zagranicznej nader rzadko si zdarza, by interesy arystokracji byy odmienne od interesw ludu.

    Skonno demokracji do powodowania si w polityce raczej uczuciami ni rozumem, do porzucania dugo dojrzewajcych celw dla zaspokojenia chwilowej namitnoci, daa si w Ameryce zaobserwowa w chwili wybu-chu Rewolucji Francuskiej. Zwyczajny zdrowy rozsdek wystarcza ww-czas, jak i dzi, by zrozumie, e angaowanie si w walk, ktra miaa uto-pi Europ we krwi i ktra nie moga przynie adnych szkd Stanom Zjednoczonym, nie leao bynajmniej w interesie Amerykanw.

    Ludowe sympatie dla Francji ujawniy si jednak z tak gwatownoci, e tylko dziki nieugitemu charakterowi Waszyngtona oraz ogromnej popu-larnoci, jak si cieszy, udao si unikn wypowiedzenia wojny Anglii. Wysiki, jakie ten wielki czowiek o trzewym umyle podj, by zwyciy

  • szlachetne, acz nieprzemylane namitnoci swoich wspobywateli, omal nie kosztoway go w dodatku utraty jedynej nagrody, na jakiej mu zaleao mioci narodu. Wikszo wypowiedziaa si przeciw jego polityce. Obecnie cay nard j pochwala.

    Gdyby zasady konstytucji i przychylno ludu nie byy odday wanie w owym okresie rzdw w rce Waszyngtona i gdyby nie od niego zaleaa zagraniczna polityka pastwa, nard uczyniby dokadnie to, co dzi potpia.

    Prawie wszystkie spoeczestwa, ktrym dane byo tak bardzo wpyn na bieg wiata, spoeczestwa, ktre poczy, prowadziy i wykonay wielkie dziea, byy poczynajc od Rzymian, a koczc na Anglikach rzdzo-ne przez arystokracj; i czy mona si temu dziwi?

    Nie ma na wiecie grupy ludzi, ktra miaaby bardziej nieprzejednane pogldy ni arystokracja. Lud moe oddawa si zudzeniom, poniewa jest ciemny i powoduj nim namitnoci; nad umysem krla mona zapanowa, niweczc jego plany; krl zreszt jest miertelny. Ale arystokracja jest zbyt liczna na to, by moga zosta zjednana, i zbyt nieliczna, by mogy j upoi bezmylne namitnoci. Arystokracja podobna jest czowiekowi stanowcze-mu i wiatemu, ktry nigdy nie umiera.

  • ROZDZIA SZSTY

    Jakie faktyczne korzyci przynosz amerykaskiemu spoeczestwu rzdy demokracji

    Zanim rozpoczn ten rozdzia, chc zwrci uwag czytelnika na myl, ktr wielokrotnie ju powtarzaem.

    Polityczna konstytucja Stanw Zjednoczonych wydaje mi si jedn z form, jak demokracja moe nada swym rzdom, nie uwaam jednak ame-rykaskich instytucji za jedyne ani za najlepsze spord wszystkich, jakie moe zastosowa demokratyczne spoeczestwo.

    Kiedy wic mwi o dobrodziejstwach, jakie Amerykanom przyniosy rzdy demokratyczne, jestem daleki od przekonania, e mog one by osig-nite wycznie przy pomocy tych samych praw.

    O oglnej tendencji praw w amerykaskiej demokracji oraz o instynktach tych, ktrzy je stosuj

    Wady i saboci demokratycznych rzdw atwo daj si zauway, ponie-wa mwi o nich rzucajce si w oczy fakty, podczas gdy zbawienny wpyw tych rzdw dziaa w sposb nieodczuwalny, by tak rzec, tajemny. Ich wady widzimy od razu, ich zalety ujawniaj si dopiero po duszym czasie.

    Prawa demokracji amerykaskiej s czsto wadliwe lub nieprecyzyjne. Zdarza si, e gwac czyje nabyte uprawnienia lub sankcjonuj prawa nie-bezpieczne dla spoeczestwa. Gdyby nawet byy dobre, ju sama ich zmien-no byaby wielkim zem. Wszystko to wida na pierwszy rzut oka.

    Dlaczego zatem amerykaskie republiki utrzymuj si i prosperuj? W prawach naley dobrze odrnia cel, jaki im przywieca, od sposobu,

    w jaki do tego celu zmierzaj; ich warto bezwzgldn od wartoci relatyw-nej.

    Zamy, e celem prawodawcy jest uprzywilejowanie interesw mniej-szoci kosztem interesw wielkiej liczby ludzi oraz e zamierza on osign rezultat w moliwie najkrtszym czasie i przy pomocy najmniejszego wy-siku. Prawo bdzie wwczas dobrze pomylane, ale jego cel bdzie zy i b-dzie tym niebezpieczniejsze, im bardziej skuteczne.

    Prawa demokratyczne maj na celu dobro wikszoci, nie za maej grupy ludzi, tworzy je bowiem wikszo obywateli, ktra moe si myli, ale nie bdzie wystpowaa przeciw sobie samej.

  • W systemie arystokratycznym prawa zmierzaj natomiast do skupienia bogactw i wadzy w rkach niewielu ludzi, poniewa arystokracja z natury zawsze jest w mniejszoci.

    Oglnie mona wic powiedzie, e cele prawodawstwa demokratycznego s bardziej poyteczne dla ludzkoci ni cele prawodawstwa arystokratycz-nego. Wszelako na tym kocz si jego zalety.

    W dziedzinie sztuki prawodawczej system arystokratyczny zrcznoci sw nieskoczenie przerasta demokracj. Bdc panem siebie nie ulega przypadkowym tendencjom. Posiada dalekosine cele, ktrym pozwala doj-rzewa w oczekiwaniu na sprzyjajc okazj. Postpuje mdrze i posiada sztuk skupiania caej siy swoich praw w jednym czasie i dla jednej sprawy.

    Demokracja nie ma tych zalet jej prawa s niemal zawsze wadliwe lub niewczesne.

    rodki, ktrymi posuguje si demokracja, s wic mniej doskonae. Cz-stokro mimo woli dziaa przeciw sobie. Lecz jej cele s bardziej poytecz-ne.

    Wyobramy sobie spoeczestwo tak pomylane przez natur lub przyjt w nim konstytucj, e zdoa znie przejciowe dziaanie zych praw i bez-piecznie oczekiwa rezultatw, jakie przyniesie mu w przyszoci oglna tendencja praw, a bez trudu zrozumiemy, e rzdy demokratyczne, mimo swoich wad, najlepiej su pomylnemu rozwojowi tego spoeczestwa.

    Tak wanie dzieje si w Stanach Zjednoczonych i wypada mi jeszcze raz powtrzy, i wielkim przywilejem Amerykanw jest mono popeniania bdw, ktre daj si naprawi.

    To samo powiedziabym o urzdnikach publicznych. Z atwoci dostrzegamy, e demokracja amerykaska myli si nieraz w

    wyborze ludzi, ktrym ma powierzy wadz, ale trudniej jest powiedzie, dlaczego w rkach tych urzdnikw pastwo tak dobrze funkcjonuje.

    Przypomnijmy przede wszystkim, e o ile w pastwie demokratycznym rzdzcy s mniej uczciwi lub mniej kompetentni, o tyle rzdzeni s bardziej wyksztaceni i lepiej dbaj o swoje interesy.

    W demokracji lud, nieustannie zajty swymi potrzebami i zazdrosny o swe prawa, nie pozwala swoim reprezentantom na oddalenie si od oglnego kierunku wyznaczonego przez jego interesy.

    Przypomnijmy take, e urzdnik w systemie demokratycznym robi gor-szy uytek ze swojej wadzy, ale najczciej krcej j sprawuje.

    Istnieje jednake jeszcze inna i bardziej istotna przyczyna oglniejszej na-tury.

    Dobro narodw na pewno wymaga, by rzdzcy posiadali cnoty i talenty, jednak jeszcze waniejsze jest to, by ich interesy nie byy przeciwne interesom ogu obywateli. Gdyby bowiem tak byo, cnoty rzdzcych oka-zayby si bezuyteczne, a talenty zgubne.

  • Powiadam, e rzdzcy nie powinni mie interesw odmiennych ani sprzecznych z interesami obywateli. Nie oznacza to bynajmniej, e powinni mie te same interesy co wszyscy obywatele, poniewa nie syszaem, by ta-ka sytuacja kiedykolwiek zaistniaa.

    Nie odkryto dotd ustroju politycznego, ktry jednako sprzyjaby powo-dzeniu i rozkwitowi wszystkich warstw spoeczestwa. Warstwy te cigle tworz jakby osobne narody w onie tego samego narodu i dowiadczenie uczy, e powierzenie jednej z nich losu wszystkich pozostaych jest niemal rwnie niebezpieczne co zgodzenie si na to, by jeden nard rozstrzyga o losach innego. Gdy rzdz wycznie bogaci, interes biednych jest zawsze zagroony. Gdy prawa dyktuj biedni, naraony zostaje interes bogatych. Na czym zatem polega wyszo demokracji? Rzeczywistym osigniciem de-mokracji nie jest, jak twierdz niektrzy, sprzyjanie interesom wszystkich, lecz suenie dobrobytowi moliwie najwikszej liczby ludzi.

    Ludzie, ktrym w Stanach Zjednoczonych powierzono kierowanie spra-wami publicznymi, pod wzgldem moralnoci i kompetencji stoj czsto ni-ej od ludzi, ktrych wybraby system arystokratyczny, lecz ich interesy splataj si i utosamiaj z interesami wikszoci wspobywateli. Mog wic popenia odstpstwa i powane bdy, nigdy jednak nie bd systema-tycznie dyli do zrealizowania celw wrogich wikszoci. Nie bd si tak-e starali nada swoim rzdom formy zamknitej i niebezpiecznej.

    Fakt zego wykonywania funkcji przez pojedynczego urzdnika pozostaje zreszt w demokracji wydzielony i ma znaczenie spoeczne tylko w okresie jego krtkiej kadencji. Przekupstwo i nieudolno nie mog, jak wsplne interesy, trwale poczy ludzi.

    To, e dwaj urzdnicy s rwnie przekupni i nieudolni, nie wystarcza za powd do powstania midzy nimi przymierza. Ci dwaj ludzie nigdy nie bd wsplnie pracowali nad rozkwitem przekupstwa i nieudolnoci. Przeciwnie, ambicje i zabiegi jednego przyczyni si do zdemaskowania drugiego. W de-mokracji wady urzdnika s, oglnie rzecz biorc, czysto indywidualne.

    Ludzi sprawujcych wadz w krajach arystokratycznych czy natomiast interes klasowy, ktry choby si czasem czy z interesem wikszoci, po-zostaje jednak czsto odrbny. Interes klasowy ustanawia midzy nimi trwa-e wizy oraz nakania do poczenia wysikw dla osignicia celu, ktry nie zawsze bywa dobroczynny dla wikszoci. Interes ten nie tylko jednoczy ze sob rzdzcych, ale i czy ich z pokan liczb rzdzonych, poniewa wielu spord obywateli, ktrzy nie piastuj adnych urzdw, take naley do arystokracji.

    Urzdnik systemu arystokratycznego znajduje wic stae oparcie w spoeczestwie, majc je jednoczenie w rzdzie.

    Ten wsplny cel, jaki w systemie arystokratycznym czy urzdnikw z interesami pewnej czci spoeczestwa, wie ich z interesami przyszych

  • pokole i, by tak rzec, oddaje w ich sub. Urzdnicy pracuj w rwnym stopniu dla przyszoci jak i dla teraniejszoci. S wic popychani ku temu samemu celowi przez trzy czynniki jednoczenie: namitnoci rzdzonych, namitnoci wasne i chciaoby si rzec namitnoci potomnych.

    Jak tu si dziwi, e urzdnicy nie opieraj si tym namitnociom? Tote poczucie klasowe powoduje nawet tymi, ktrych jeszcze nie zdeprawowao, i sprawia, e niewiadomie dostosowuj spoeczestwo do swoich potrzeb i przygotowuj je dla swoich nastpcw.

    Nie wiem, czy istnia kiedykolwiek rwnie liberalny ustrj arystokratycz-ny jak w Anglii, ustrj, ktry jednoczenie potrafi dostarcza spoeczestwu ludzi tak wiatych i tak godnych wadzy.

    atwo jednak si zorientowa, e w angielskim prawodawstwie dobro bie-dnych jest cakowicie powicone dla dobra bogatych, a prawa wikszoci dla przywilejw nielicznych. Dlatego te dzisiejsza Anglia nosi w sobie wszystkie odmiany ludzkich losw i s tam ludzie, ktrych ndza jest rwnie wielka jak potga i chwaa tego narodu.

    W Stanach Zjednoczonych, gdzie urzdnicy nie maj w ogle takich inte-resw klasowych, ktre chcieliby zaspokoi wbrew wikszoci, oglne i sta-e dziaanie rzdu jest dobroczynne, cho rzdzcy s nieraz nieudolni, a na-wet niegodziwi.

    U podstaw instytucji demokratycznych istnieje wic ukryta tendencja, kt-ra sprawia, e mimo swoich uomnoci i bdw ludzie czsto dziaaj tam wsplnie dla oglnego dobra, podczas gdy w instytucjach arystokratycznych daje si nieraz wykry jak tajemn skonno, ktra mimo talentw i cnt prowadzi do powikszenia ludzkich niedoli. Dlatego zdarza si, e w krajach arystokratycznych ludzie rzdzcy wywouj zo, wcale tego nie chcc, za w demokracji niewiadomie przyczyniaj si do powstawania dobra.

    O duchu publicznym w Stanach Zjednoczonych

    Istnieje rodzaj mioci ojczyzny, ktra bierze si z tego spontanicznego, bezinteresownego i nieokrelonego uczucia, jakie przywizuje czowieka do miejsca, gdzie si urodzi. Ta instynktowna mio splata si z upodobaniem do dawnych obyczajw, z szacunkiem dla przodkw i pamici przeszoci. Ludzie, ktrzy jej dowiadczaj, kochaj swj kraj tak, jak kocha si dom rodzinny; kochaj spokj, jaki daje ten dom, i ceni nabyte w nim agodne obyczaje. Przywizuj si do wspomnie, jakie im zostawi, i znajduj nawet rado w podporzdkowaniu si jego rygorom. Tak mio ojczyzny Roz-nieca jeszcze bardziej religijna arliwo i wtedy czyni ona cuda. Sama jest jakby religi: nie rachuje wierzy, odczuwa, dziaa. Byy narody, ktre w osobie wadcy widziay symbol ojczyzny. Ku niemu kieroway zatem cz patriotycznych uczu: pyszniy si jego tryumfami, dumne byy z jego

  • potgi. W czasach dawnej monarchii bywao, e wiadomo cakowitej za-lenoci od despotyzmu monarchy sprawiaa Francuzom swoist rado, po-wiadali wic z dum: Jestemy poddanymi najpotniejszego krla na wiecie.

    Jak wszystkie bezrefleksyjne namitnoci, owa mio rodzinnego kraju skania ludzi raczej do wielkich i doranych ni dugotrwaych wysikw. Zbawiwszy kraj w chwili przesilenia, pozwala mu niejednokrotnie zgin w czasach pokoju.

    Tej instynktownej mioci ojczyzny dane jest panowa wtedy, gdy obyczaje narodu s jeszcze proste, wiara niepodwaona, a spoeczestwo spokojnie yje wedle dawnego porzdku rzeczy, w ktrego prawowito nikt nie wtpi.

    Istnieje i inne, bardziej racjonalne uczucie. Jest ono moe mniej wspa-niaomylne i mniej arliwe, ale za to podniejsze i trwalsze. To uczucie ma swoje rdo w owieceniu, rozwija si poprzez prawa, wzrasta w miar ich praktykowania i staje si w kocu osobist potrzeb czowieka. Ludzie pojmuj wpyw, jaki dobrobyt kraju wywiera na ich wasny dobrobyt, wie-dz, e prawo pozwala im go wsptworzy, i interesuj si pomylnoci swego kraju jako czym, co wydaje im si poyteczne, a take jako wasnym dzieem.

    Atoli w yciu narodw przychodzi czasem chwila, kiedy stare obyczaje si zmieniaj, upadaj zwyczaje, wiara si chwieje, zanika sia wspomnie, a jednoczenie stopie owiecenia spoeczestwa jest jeszcze niewystarczaj-cy, a prawa polityczne obywateli niepewne lub ograniczone. Pojcie ojczyz-ny jawi si wtedy ludziom w sabym i wtpliwym wietle. Ojczyzn nie jest ju dla nich ani ziemia, ktra staa si martwa, ani obyczaje przodkw, ktre nauczono ich traktowa jako jarzmo, ani religia, w ktr zwtpili, ani prawa, na ktre nie maj wpywu, ani prawodawca, ktrego si boj i ktrym pogar-dzaj. Ludzie, nie znajdujc nigdzie ojczyzny, zamykaj si w ograniczonym i ciemnym egoizmie. Porzucili ju przesdy, a jeszcze nie poznali, czym jest rozum. Nie maj ani instynktownego patriotyzmu monarchii, ani wiadome-go patriotyzmu republiki. Zatrzymali si gdzie porodku w pomieszaniu i niedoli.

    C mona wtedy zrobi? Zawrci? Lecz narody nie wracaj do uczu swej modoci, tak jak ludzie nie wracaj do zabaw wieku dziecicego mog ich aowa, lecz nie zechc ich wskrzesi. Trzeba wic i naprzd i stara si spiesznie, by interes osobisty splt si w pojciu ludu z intere-sem kraju, poniewa bezinteresowna mio ojczyzny umara na zawsze.

    Jestem daleki od przekonania, e naley w tym celu przyzna nagle prawa polityczne wszystkim ludziom. Powiadam jednak, e najskuteczniejszym i by moe jedynym sposobem zainteresowania ludzi losem ich kraju jest dopuszczenie ich do udziau w rzdzeniu. Rozwj ducha obywatelskiego

  • wydaje mi si nieodczny dzi od posiadania praw politycznych i myl, e liczba ludzi, ktrych mona nazwa obywatelami, bdzie si odtd zwik-szaa lub zmniejszaa w Europie proporcjonalnie do upowszechnienia tych praw.

    W Stanach Zjednoczonych przybysze niedawno osiedlili si na zamieszki-wanej dzi ziemi, nie cz ich z ni zwyczaje ani wspomnienia. Spotkali si tam ludzie, ktrzy wczeniej si nie znali. Instynktowna mio ojczyzny nie miaa wic tam dobrego gruntu. Jake wic doszo do tego, e kady czo-wiek interesuje si sprawami swojej gminy, hrabstwa i caego stanu tak jak swymi wasnymi? Ot dzieje si tak dlatego, e kady w swoim zakresie bierze ywy udzia w rzdzeniu spoeczestwem.

    W Stanach Zjednoczonych czowiek z ludu zrozumia wpyw, jaki dob-robyt kraju wywiera na jego wasne szczcie zrozumia t prost praw-d, tak sabo zazwyczaj znan ludowi. Co wicej, przywyk do pojmowania tego dobrobytu jako swego wasnego dziea. W zamonoci kraju widzi wic wasn zamono i pracuje dla dobra pastwa nie tylko z obowizku i du-my, ale powiedziabym nawet z chciwoci.

    Aby przekona si o prawdzie tych sw, nie trzeba studiowa instytucji i historii Amerykanw ich obyczaje przekonuj o tym dostatecznie. Ame-rykanin, biorc udzia we wszystkim, co dzieje si w kraju, czuje si zara-zem zobowizany do obrony wszystkiego, co si w nim krytykuje, poniewa kada krytyka mierzy nie tylko w kraj, ale i w niego samego. Tote jego na-rodowa duma gotowa jest odwoa si do wszystkich sztuczek i zniy do wszystkich dziecinnych odruchw osobistej prnoci.

    Do tego draliwego patriotyzmu Amerykanw, ktry przejawia si na kadym kroku, bardzo trudno jest si przyzwyczai. Cudzoziemiec chtnie wychwalaby wiele rzeczy w ich kraju, pod warunkiem jednak, by pozwolo-no mu co zgani ale to wanie jest bezwzgldnie zabronione.

    Ameryka jest wic krajem swobody, w ktrym cudzoziemiec nie moe swobodnie mwi ani o ludziach, ani o pastwie, ani o rzdzonych, ani o rzdzcych, ani o przedsiwziciach publicznych, ani o prywatnych, o ni-czym spord tego, z czym si styka wyjwszy moe jedynie ziemi i kli-mat poniewa musiaby zawsze kogo zrani. Zreszt nawet ziemi i kli-matu Amerykanie gotowi s broni tak, jakby sami je stworzyli.

    W naszych czasach zmuszeni jestemy opowiedzie si po jakiej stronie i mie odwag wyboru midzy patriotyzmem wszystkich a rzdami maej grupy ludzi, poniewa poczenie siy oraz spoecznego oywienia, jakie przynosi pierwszy, z gwarancj spokoju, jakiej dostarczaj czasem te drugie, jest niemoliwe.

  • O pojmowaniu praw czowieka w Stanach Zjednoczonych

    Wyjwszy pojcie cnoty, nie znam pikniejszej idei jak idea praw czo-wieka by moe zreszt oba te pojcia si przenikaj. Idea praw nie jest w istocie niczym innym jak ide cnoty zastosowan do ycia politycznego.

    Za pomoc pojcia praw czowieka ludziom udao si okreli, czym jest samowola i tyrania. Dziki niemu kady czowiek moe zachowa niezale-no nie popadajc w sobiepastwo i podporzdkowa si unikajc upodle-nia. Podporzdkowujc si przemocy czowiek paszczy si i ponia, ale podporzdkowujc si prawu do wadzy, ktre sam przyzna bliniemu, staje nawet w pewnym sensie ponad tym, ktry nim rzdzi. Bez cnoty nie ma wielkich ludzi, bez poszanowania praw czowieka nie ma wielkich narodw, a nawet spoeczestwa. C jest bowiem warta wsplnota istot rozumnych i inteligentnych, ktre spaja jedynie sia?

    Znajduj tylko jedn odpowied na pytanie, jakim sposobem mona dzi ludziom wpoi ide praw czowieka oraz sprawi, by j sobie uzmysowili: naley przyzna im wszystkim pewne prawa. Przyjrzyjmy si dzieciom, kt-re s jakby dorosymi, tylko jeszcze bez siy i dowiadczenia: Gdy dziecko zaczyna porusza si wrd otaczajcych go przedmiotw, instynktownie dy do uczynienia uytku ze wszystkiego, czego moe dotkn. Brak mu jeszcze pojcia cudzej wasnoci, a nawet nie wie o jej istnieniu, lecz w Mia-r jak dowiaduje si o wartoci rzeczy oraz o tym, e inni mog odebra mu jego wasno, staje si bardziej podejrzliwe i jednoczenie zaczyna szano-wa wasno cudz.

    Zachowanie dziecka w stosunku do zabawek odnale mona pniej w zachowaniu dorosego wzgldem wszystkiego, co posiada. Dlaczeg w Ameryce, kraju tak demokratycznym, nie sycha tylu co w Europie narze-ka na istnienie wasnoci? Czy trzeba to wyjania? Ot w Ameryce nie ma proletariuszy. Skoro kady posiada wasno, ktr pragnie zachowa, kady uznaje prawo wasnoci.

    Podobnie rzeczy si maj w dziedzinie ycia politycznego. Czowiek z lu-du wysoko ceni prawa polityczne, poniewa je posiada. Nie odmawia ich in-nym, poniewa yczy sobie, by nie gwacono jego wasnych. I podczas gdy w Europie ludzie nie uznaj nawet najwyszej wadzy, Amerykanin bez sze-mrania poddaje si zwierzchnictwu najniszego urzdnika.

    Prawidowo ta daje zna o sobie nawet w najmniejszych szczegach ycia narodw. We Francji nie ma wielu przyjemnoci, ktre byyby dos-tpne wycznie wyszym warstwom spoeczestwa. Czowiek biedny, b-dc dopuszczanym niemal wszdzie tam, gdzie moe wej bogaty, zacho-wuje si jak naley i szanuje wszystko, co suy przyjemnociom, w ktrych bierze udzia. W Anglii, gdzie bogactwo daje przywilej zabawy, tak samo jak i monopol na sprawowanie wadzy, syszy si ubolewania nad postpo-

  • waniem ludzi biednych, ktrym udao si dosta do miejsca rozrywek bo-gatych, a mianowicie, e zachowuj si tam po grubiasku. Jak tu si dziwi, skoro postarano si o to, by nie mieli nic do stracenia?

    Rzdy demokracji sprawiaj, e pojcie praw politycznych znane jest naj-skromniejszemu nawet obywatelowi, podobnie jak podzia dbr pozwala wszystkim ludziom zazna prawa wasnoci. Jest to, moim zdaniem, jedna z najwikszych zasug demokracji.

    Nie twierdz bynajmniej, e ludzi mona atwo nauczy korzystania z praw politycznych. Powiadam tylko tyle, e jeeli to jest moliwe, przynosi wielkie rezultaty.

    Trzeba doda, e jeeli kiedykolwiek naleaoby zrealizowa to zadanie, to za naszych dni.

    Czy nie widzicie, e sabnie wpyw religii i zanika pojmowanie prawa ja-ko pochodzcego od Opatrznoci? Czy nie dostrzegacie zepsucia obyczajw i zaniku moralnego pojmowania praw?

    Czy nie zauwaylicie, e wiara powszechnie ustpuje miejsca rozumowi, a uczucia rachubie? Jeeli pord tego powszechnego zamieszania nie uda si wam poczy idei prawa z osobistym interesem ludzi, ktry okazuje si by jedyn rzecz trwa w ludzkim sercu, bdziecie mogli rzdzi ju tylko przy pomocy strachu.

    Gdy wic sysz, e prawa s bezsilne a rzdzeni niesforni, e namitnoci potniej, a cnota nie ma adnej wadzy i e wobec tego nie sposb myle o rozszerzeniu demokracji, odpowiadam, e wanie dlatego naley o tym myle. I sdz w gruncie rzeczy, e rzdzcym demokracja jest jeszcze bar-dziej potrzebna ni spoeczestwu, poniewa rzdy schodz z tego wiata, a spoeczestwo yje dalej.

    Nie mam zreszt wcale zamiaru przecenia tu przykadu Ameryki. W Ameryce przyznano ludowi prawa polityczne w okresie, w ktrym nie-

    atwo byo jeszcze o ich naduywanie, poniewa obywatele byli nieliczni i prostych obyczajw. Wraz z powikszaniem si liczby obywateli Amery-kanie nie wzmocnili waciwie wadzy demokracji, a raczej rozszerzyli jej zakres.

    W momencie przyznania praw politycznych spoeczestwu, ktre dotd byo ich pozbawione, musi nastpi kryzys, czsto konieczny, ale zawsze niebezpieczny.

    Dziecko zadaje mier, gdy nie zna jeszcze ceny ycia, nie szanuje cudze-go prawa wasnoci, gdy nie przekonao si jeszcze o tym, e jego wasne moe zosta naruszone. W momencie przyznania mu praw politycznych czowiek z ludu traktuje swoje prawa tak samo jak dziecko otaczajce je przedmioty i mona do niego zastosowa znane powiedzenie: Homo puer robustus.

  • Wida to w samej Ameryce. Obywatele stanw, w ktrych najwczeniej przyznano prawa polityczne, najlepiej potrafi si rwnie nimi posugiwa.

    Nigdy nie do powtarza, e nie istnieje nic bardziej obfitujcego we wspaniae rezultaty od sztuki wolnoci i e jednoczenie nie ma nic trudniej-szego ni uczenie si jej. Inaczej dzieje si w wypadku despotyzmu. Despo-tyzm czsto obiecuje, e naprawi istniejce zo, e wzmocni prawo, zaopie-kuje si przeladowanymi i wprowadzi spoeczny ad. Narody daj si upi krtkotrwaemu dobrobytowi, jaki despotyzm przynosi, aby potem obudzi si wrd niedoli. Natomiast wolno rodzi si zwykle wrd burz, utrwala z trudem wrd wani, a swe dobrodziejstwa pozwala oceni dopiero wtedy, gdy si zestarzeje.

    O poszanowaniu prawa w Stanach Zjednoczonych

    Nie zawsze mona powoa cay nard do bezporedniego lub porednie-go uczestnictwa w tworzeniu praw, lecz jeeli jest to moliwe, autorytet praw bardzo na tym zyskuje. Ludowy rodowd prawodawstwa, ktry nie sprzyja zazwyczaj jego szczeglnej wartoci, wpywa ogromnie na jego si.

    W sformuowaniu woli caego narodu tkwi cudotwrcza sia. Kiedy wola ta ujawnia si w peni, nawet nadzieje ludzi, ktrzy chcieliby z ni walczy, s ni przytoczone. Prawda ta dobrze jest znana stronnictwom politycznym. Gdzie tylko mog, staraj si wic sprzeciwia wikszoci. Twierdz na przykad, e prawdziwa wikszo to ludzie, ktrzy powstrzymali si od go-su. Jeeli za i tutaj chc jej zaprzeczy, utrzymuj, e prawdziwa wikszo to ci, ktrzy nie maj praw wyborczych.

    W Stanach Zjednoczonych prcz niewolnikw, suby domowej i ubogich utrzymywanych przez gminy wszyscy s wyborcami, a wic porednio wsptworz prawa. Dlatego ci, ktrzy chc podway prawo, musz doko-na jawnego wyboru midzy dwoma sposobami dziaania: musz albo zmie-ni wol narodu, albo j zdepta.

    Prawo amerykaskie zawdzicza sw si jeszcze jednemu, bardziej bez-porednio dziaajcemu i potnemu czynnikowi mianowicie w Stanach Zjednoczonych kady jest w jaki sposb osobicie zainteresowany w pow-szechnym posuszestwie wobec prawa, poniewa kady czowiek, ktry dzi nie zalicza si do wikszoci, jutro moe znale si w jej szeregach i niebawem bdzie mia okazj wymaga dla swej prawodawczej woli tego samego szacunku, ktry ywi obecnie dla woli aktualnego prawodawcy. Niezalenie od tego, jak trudne do zniesienia byoby prawo, mieszkacy Sta-nw Zjednoczonych poddaj mu si bez oporu, nie tylko jako dzieu wik-szoci, lecz rwnie jako wasnemu dzieu; pojmuj je jako wynik pewnej umowy, do ktrej dobrowolnie przystpili.

  • W Stanach Zjednoczonych nie wida wic tego wielkiego i wrzaskliwego tumu ludzi, ktrzy traktujc prawo jako naturalnego wroga, boj si go i s wobec niego podejrzliwi. Wprost przeciwnie trudno nie zauway, e wszystkie warstwy spoeczestwa okazuj prawu zaufanie i ywi dla niego co w rodzaju ojcowskiego uczucia.

    Nie mam jednak racji, mwic wszystkie warstwy. Poniewa europej-ska hierarchia praw jest w Ameryce odwrcona, bogaci znajduj si w tej sa-mej sytuacji co biedni w Europie i oni wanie czsto nie dowierzaj prawu. Mwiem ju o tym, e prawdziwym osigniciem demokratycznej formy rzdzenia nie jest, jak si czasem sdzi, ochrona interesw wszystkich ludzi, lecz ochrona interesw moliwie najwikszej liczby ludzi. W Stanach Zjed-noczonych rzdz biedni, zatem bogaci mog zawsze si obawia, e wadza zostanie naduyta przeciwko nim.

    Takie nastawienie ludzi bogatych moe sta si przyczyn milczcego niezadowolenia, ktre jednak nie zakca ycia spoecznego w sposb gwa-towny, bowiem ta sama przyczyna, ktra nie pozwala bogatemu zaufa pra-wodawcy, nie pozwala mu take przeciwstawi si jego zarzdzeniom. Czo-wiek bogaty nie tworzy praw, poniewa jest bogaty, i ze wzgldu na swoje bogactwo nie omiela si take ich gwaci. W krajach cywilizowanych bun-tuj si w zasadzie tylko ci, ktrzy nie maj nic do stracenia. Prawa demo-kratyczne, nie zawsze bdc godnymi poszanowania, s prawie zawsze sza-nowane. Dzieje si tak, poniewa ci, ktrzy zazwyczaj przeciwstawiaj si prawom, musz by posuszni temu prawu, ktre sami stworzyli i z ktrego korzystaj, natomiast ci, ktrzy mogliby by zainteresowani w utrceniu nie-ktrych praw, maj taki charakter i tak pozycj spoeczn, e dobrowolnie poddaj si kadej woli prawodawcy. Zreszt w Ameryce lud nie tylko dla-tego jest posuszny prawom, e s one jego wasnym dzieem, lecz take dla-tego, e moe je zmieni, jeli naruszaj jego interesy. Lud podporzdko-wuje si prawom jako zu, ktre sam sobie narzuci, a rwnie jako zu, ktre jest przejciowe.

    Oywienie, jakie panuje w yciu politycznym Stanw Zjednoczonych, oraz jego wpyw na spoeczestwo

    Gdy opuszczamy kraj, w ktrym panuje wolno, udajc si do innego, w ktrym wolnoci nie ma, uderza nas niezwyky kontrast: tam wszystko byo ruchliwe i oywione tutaj wydaje si spokojne i nieruchome. W kraju, ktry opucilimy, wszystko zmierza do ulepszenia i postpu. Tutaj za od-nosimy wraenie, e spoeczestwo, osignwszy ju wszelkie dobra, Prag-nie jedynie odpoczywa i cieszy si nimi. Tymczasem kraj, ktry wykazuje tyle niepokoju i oywienia, jest zasadniczo bogatszy i lepiej funkcjonuje od tego, ktry wydaje si by zadowolony ze swego losu. Porwnujc je, trudno

  • poj, jak to jest, e w pierwszym pojawia si nieustannie tyle nowych pot-rzeb, a w drugim tak niewiele. Spostrzeenie to odnosi si do krajw, w kt-rych panuje wolno, i to zarwno do tych, ktre zachoway ustrj Monar-chiczny, jak i do tych, w ktrych panuje arystokracja, wszelako jest jeszcze bardziej trafne w odniesieniu do republik demokratycznych. Tutaj nie mamy ju do czynienia z jak czci narodu, ktra stara si poprawi sytuacj spoeczestwa: zadanie to przyjmuje na siebie cay nard. Chodzi nie o to, by zaspokoi potrzeby i zapewni wygody jednej warstwy, ale wszystkich jednoczenie.

    Mona sobie wyobrazi rozmiary wolnoci, jak ciesz si Amerykanie, mona stworzy sobie obraz panujcej u nich skrajnej rwnoci, lecz aktyw-noci politycznej, jaka oywia tamtejsze spoeczestwo, nie mona poj nie zobaczywszy jej na wasne oczy.

    Ledwie zejdziemy na ziemi amerykask, ju znajdujemy si w samym centrum wielkiego podniecenia: ze wszystkich stron dochodzi wrzawa, do-ciera do nas jednoczenie tysic gosw, a kady z nich wyraa jakie spo-eczne potrzeby. Wszystko dokoa znajduje si w cigym ruchu: tutaj miesz-kacy jakiej dzielnicy zebrali si, by radzi nad kwesti budowy kocioa, tam odbywaj wybory jakiego delegata, dalej deputowani z caego hrabstwa zjedaj si pospiesznie do miasta, by rozway pewne lokalne ulepszenia, wdzie miejscowi rolnicy porzucaj swe pola, by omwi projekt drogi lub szkoy. Jedni obywatele zbieraj si tylko po to, by owiadczy, e nie zga-dzaj si na jakie posunicia rzdu, inni za po to, by ogosi, e ich zda-niem ludzie stojcy aktualnie u steru s ojcami narodu. A oto jeszcze inni, ktrzy uwaajc pijastwo za rdo wszelkiego za, uroczycie zobowizuj si do dawania przykadu wstrzemiliwoci.

    Cudzoziemcy zauwaaj tu jedynie wielk ruchliwo polityczn, ktra nieustannie oywia amerykaskie ciaa prawodawcze, tymczasem ona jest tylko epizodem i jakby przedueniem tego powszechnego poruszenia, ktre rodzi si w najniszych warstwach narodu, by stopniowo obj swym zasi-giem wszystkich obywateli. Trudno z wikszym oddaniem pracowa dla wasnego szczcia.

    Nie sposb wrcz powiedzie, jakie miejsce zajmuj polityczne czynnoci w yciu obywatela Stanw Zjednoczonych. Najwaniejsz spraw i, rzek-by, najwiksz przyjemnoci, jak zna Amerykanin, jest mieszanie si do rzdzenia oraz dyskutowanie na ten temat. Jest to widoczne w najmniejszych drobiazgach codziennego ycia: nawet kobiety udaj si nieraz na zgroma-dzenia publiczne, by podczas politycznych dysput odpocz od domowych trosk. Kluby zastpuj im do pewnego stopnia teatr. Amerykanin nie umie rozmawia on dyskutuje. Nie gawdzi, lecz rozprawia. Mwi zawsze w taki sposb, jakby przemawia do zgromadzenia, i jeeli si zacietrzewi, to zwracajc si do rozmwcy gotw powiedzie: Panowie!.

  • W niektrych krajach ludzie z pewnym wstrtem przyjmuj przyznane im prawa polityczne i s jakby niezadowoleni, e zabiera im si czas, zawraca-jc gow interesami zbiorowoci. Lubi zamyka si w ciasnym egoizmie obudowanym czterema cianami wasnego domu.

    Amerykaninowi odebralibymy poow ycia, gdybymy go zmusili do zajmowania si wycznie wasnymi sprawami. Czuby wtedy, e wypenia go wielka pustka, i byby niewiarygodnie nieszczliwy.

    Jestem przekonany, e gdyby kiedykolwiek despotyzm zawadn Amery-k, miaby wicej trudnoci ze zwalczeniem nawykw powstaych wskutek praktykowania wolnoci ni z przezwycieniem samego do niej przywiza-nia.

    Owo stale odradzajce si oywienie, jakie demokracja wprowadzia do politycznej rzeczywistoci, rzutuje z kolei na ycie cywilnego spoeczest-wa. Zwaywszy wszystko sdz, e to wanie jest najwikszym osigni-ciem demokracji, i znacznie bardziej pochwalam j dla dobra, ktre pored-nio powoduje, ni dla wszystkiego, co daje bezporednio.

    Nie da si zaprzeczy, e lud czsto bardzo le kieruje sprawami publicz-nymi. Ale mieszajc si do spraw publicznych lud poszerza swoje horyzonty umysowe i wyzwala swoje mylenie z ciasnych ram codziennego dowiad-czenia. Czowiek z ludu, ktry zostaje powoany do rzdzenia spoecze-stwem, zaczyna szanowa samego siebie. Poniewa posiada wadz, ma na swoje usugi wysoce owiecone umysy. Ludzie wiatli zwracaj si ze wszystkim do niego, a chcc pozyska w nim oparcie i starajc si go zwie na tysic sposobw ksztac go. Bierze udzia w politycznych przedsi-wziciach, ktrych sam nie wymyli, ale ktre pozwalaj mu si przekona, czym jest takie przedsiwzicie. Codziennie zwracaj mu uwag na nowe ulepszenia, ktre mona by wprowadzi do zarzdzania wspln wasnoci, on za zaczyna wwczas odczuwa pragnienie ulepszenia swych wasnych interesw. Nie staje si moe przez to cnotliwszy ani szczliwszy, lecz na pewno bardziej owiecony i bardziej czynny od swoich przodkw. Nie wt-pi, i demokratyczne instytucje, zwaywszy dodatkowo naturalne warunki kraju, nie s bezporedni, jak si powszechnie uwaa, lecz poredni przy-czyn rozwoju inicjatywy ludzkiej w Stanach Zjednoczonych. Nie sprawiaj tego same prawa, lecz ludzie, owieceni dziki praktyce prawodawczej.

    Mam wraenie, e suszno jest po stronie przeciwnikw demokracji, kiedy powiadaj, e jeden czowiek lepiej wywizuje si z powierzonego mu zadania ni rzdy wszystkich. W rzdach jednego czowieka przyjmujc, e stopie wyksztacenia jest w obu wypadkach rwny jest wicej kon-sekwencji ni w rzdach mas; wicej jest wytrwaoci, caociowego obej-mowania spraw, perfekcji w szczegach i rozeznania w doborze ludzi. Ci, ktrzy temu przecz, albo nigdy nie ogldali demokratycznej republiki, albo te osdzili spraw na podstawie zbyt maej liczby przykadw. Prawd jest,

  • e demokratyczna administracja nie celuje w regularnoci i w metodycznym porzdku, nawet jeli lokalne okolicznoci i charakter mieszkacw pozwa-laj jej dobrze funkcjonowa. Wolno demokratyczna nie wszystkie swoje przedsiwzicia wykonuje z perfekcj waciw inteligentnemu despotyzmo-wi. Czsto porzuca je, zanim zbierze ich owoce, lub ryzykuje przedsi-wzicia niebezpieczne, lecz na dusz met daje wicej ni despotyzm kad rzecz wykonuje gorzej, lecz jej dokonania s liczniejsze. W demokra-cji nie to jest wielkie, co jest wykonywane przez administracj publiczn, lecz to, co dokonuje si poza ni i bez niej. Demokracja nie daje narodowi rzdu najbardziej sprawnego, lecz dokonuje tego, czego najzrczniejszy rzd dokona nie jest w stanie: rodzi w caym organizmie spoecznym niespokoj-ne oywienie, przemon si i energi, ktre nie mogyby bez niej zaistnie i ktre przy sprzyjajcych okolicznociach mog zdziaa cuda. Na tym polega jej prawdziwa wyszo.

    W naszych czasach, kiedy losy chrzecijaskiego wiata pozostaj w za-wieszeniu, jedni ludzie oskaraj demokracj jako wrog potg, gdy tym-czasem ona dalej wzrasta; inni uwielbili ju w niej nowego boga, ktry poja-wi si z nicoci. Wszelako jedni i drudzy le znaj obiekt swojej nienawici i swojego uwielbienia, tote walcz w ciemnoci i uderzaj na olep.

    Czego oczekujemy od spoeczestwa i jego rzdu? Sprbujmy si porozu-mie.

    Czy pragniemy, by umys ludzki si rozwija i wspaniaomylnie rozwaa sprawy tego wiata? Czy chcemy wszczepi ludziom co w rodzaju pogardy dla dbr materialnych? Czy pragniemy wzbudzi i podtrzymywa gbokie przekonania i sprawi, by ludzie byli zdolni do wielkich powice?

    Czy chodzi nam o ogad obyczajw, o szlachetne maniery, o rozkwit sztuki ? Czy pragniemy poezji, rozgosu, chway?

    Czy chcemy powoa do ycia nard, ktry mgby gboko oddziaywa na inne narody? Przeznaczy go do wielkich zada oraz do tego, by nieza-lenie od rezultatw pozostawi po sobie trway i wielki lad w historii?

    Jeeli to uznamy za gwny cel, ktry powinien przywieca ludziom w yciu spoecznym, nie obierajmy demokratycznego ustroju z pewnoci nie doprowadzi nas on do podanych rezultatw.

    Jeeli natomiast uwaamy za suszne skierowa intelektualn i moraln aktywno czowieka ku potrzebom ycia materialnego, jeeli rozum wydaje nam si poyteczniejszy dla ludzi od geniuszu, jeeli naszym celem nie s bohaterskie cnoty, lecz roztropne obyczaje, jeeli wolimy by wiadkami uomnoci ni przestpstw i nie styka si z wielkimi czynami za cen zmniejszenia liczby zbrodni, jeeli zamiast ycia w spoeczestwie wiet-nym wystarcza nam ycie w spoeczestwie prosperujcym, jeeli wreszcie gwnym celem rzdw nie jest naszym zdaniem moliwie najwiksza pot-ga i chwaa narodu, lecz stworzenie kademu czowiekowi moliwie najwi-

  • kszego dobrobytu i uchronienie go od niedoli wprowadmy ustrj demo-kratyczny i sprawmy, by moliwoci ludzi stay si rwne.

    Jeeli natomiast jest ju zbyt pno na dokonanie wyboru i sia przewy-szajca siy ludzkie unosi nas ju, nie pytajc, ku jednemu z tych ustrojw, starajmy si przynajmniej znale w nim najwicej dobra, jakie da moe, i poznawszy jego dobre oraz ze skonnoci, usiujmy ograniczy te drugie, rozwin za pierwsze.

  • ROZDZIA SIDMY

    O wszechwadzy wikszoci w Stanach Zjednoczonych oraz o jej skutkach

    W samej istocie demokratycznych rzdw ley to, e wadza wikszoci jest bezwzgldna, poniewa nie ma w demokracji nikogo, kto mgby si jej oprze.

    W wikszoci amerykaskich konstytucji naturaln si wikszoci usio-wano jeszcze sztucznie powikszy.

    Spord wszystkich wadz spoecznych najchtniej poddaje si woli wik-szoci ciao prawodawcze. Amerykanie yczyli sobie, by czonkowie ciaa prawodawczego byli mianowani bezporednio przez spoeczestwo i na bar-dzo krtki okres czasu, co daje gwarancj podporzdkowania ich nie tylko staym pogldom, ale i doranym namitnociom wyborcw.

    Czonkowie obu izb pochodz z tych samych warstw i s mianowani w ten sam sposb. Dziaania ciaa prawodawczego s dziki temu niemal rw-nie szybkie i nieodwoalne co decyzje jednej izby.

    Tworzc takie ciao prawodawcze Amerykanie oddali mu waciwie w r-ce niemal ca wadz.

    Prawo, zwikszajc jeszcze moc tych instytucji, ktre i tak byy silne, os-abiao jednoczenie coraz bardziej inne, z natury sabe. Przedstawicielom wadzy wykonawczej nie przyznawao ani stabilnoci, ani niezalenoci i po-ddajc ich bez reszty kaprysom legislatury odbierao im nawet te niewielkie wpywy, jakimi powinni dysponowa w systemie demokratycznym.

    W wielu stanach prawo powierzyo wikszoci wybr wadzy sdowni-czej i sprawiao, e bya ona cakowicie zalena od wadzy ustawodawczej, poniewa reprezentanci mogli corocznie okrela pobory sdziw.

    Praktyka posza jeszcze dalej ni prawo. W Stanach Zjednoczonych coraz bardziej rozpowszechnia si obyczaj,

    ktry doprowadzi do tego, e gwarancje rzdu przedstawicielskiego strac w kocu wszelkie znaczenie. Ot zdarza si bardzo czsto, e wyborcy, Mia-nujc deputowanego, nakrelaj mu plan dziaania i wyznaczaj pewne zo-bowizania, od ktrych nie moe si uchyli. Daje to ten sam skutek co roz-trzsanie wszystkiego na placu publicznym przez sam wikszo, tyle e zamieszanie jest mniejsze.

    W Ameryce rozmaite okolicznoci przyczyniaj si dodatkowo do tego, e wadza wikszoci staje si nie tylko przewaajca, ale wrcz przemona.

  • Moralne panowanie wikszoci opiera si po czci na zaoeniu, e wielu ludzi zgromadzonych razem posiada wicej wyksztacenia i rozumu ni je-den czowiek, e liczba prawodawcw jest waniejsza ni ich dobr. Tak wyglda idea rwnoci zastosowana do rozumu ludzkiego. Teoria ta odbiera czowiekowi ostatni azyl, jakim jest godno umysu. Mniejszo z trudem j zatem akceptuje i trzeba dugiego czasu, by do niej przywyka. Jak wszelkiej wadzy, a moe jeszcze bardziej ni innym, wadzy wikszoci trzeba czasu, by moga zosta zaakceptowana jako prawowita. Pocztkowo zapewnia so-bie posuszestwo przez przymus i dopiero yjc dugo pod jej rzdami lu-dzie zaczynaj j szanowa.

    Idea goszca, e wikszo, jako najbardziej owiecona, ma prawo rz-dzi krajem, zostaa przywieziona na ziemi amerykask przez jej pierw-szych mieszkacw. Ta jedna myl, ktra sama wystarczyaby, by stworzy wolne spoeczestwo, przenikna dzi do obyczajw i mona j odnale w najdrobniejszych nawykach ycia codziennego.

    Za czasw dawnej monarchii Francuzi mieli za pewnik, e krl nie moe si myli, kiedy za uczyni co zego, win przypisywali jego doradcom. Uatwiao to znakomicie utrzymanie ludzi w posuszestwie. Mogli oni szemra przeciw prawu, ale nie przestawali kocha i szanowa prawodawcy. Amerykanie podobnie odnosz si do wikszoci.

    Moralne panowanie wikszoci oparte jest rwnie o zasad goszc, i interesy wikszej liczby ludzi winny by stawiane przed interesami niewielu ludzi. atwo z tego wnioskowa, i szacunek ywiony dla tych uprawnie wikszoci ronie lub zmniejsza si zalenie od tego, jakie znaczenie posia-daj stronnictwa polityczne. Jeeli nard dziel liczne i wielkie interesy, kt-re s nie do pogodzenia, przywilej wikszoci czsto nie jest uznawany, po-niewa zbyt uciliwe jest poddanie si jej wadzy.

    Gdyby w Ameryce istniaa warstwa obywateli, ktrych prawodawca usi-owaby pozbawi pewnych wycznych przywilejw, posiadanych od wie-kw, i sprowadzi z zajmowanych dotd wyyn do poziomu tumu, owa mniejszo prawdopodobnie nie poddaaby si tak atwo tworzonym przeze prawom.

    Poniewa jednak Stany Zjednoczone zostay zamieszkane przez ludzi r-wnych sobie, nie istniej tam na razie naturalne i trwae rnice midzy lu-dzkimi interesami.

    Zdarza si taki ukad spoeczny, w ktrym czonkowie mniejszoci nie mog mie nadziei na pozyskanie dla siebie wikszoci, poniewa musieliby wtedy zrezygnowa z samej racji prowadzonej z ni walki. Na przykad ary-stokracja nie mogaby sta si wikszoci zachowujc jednoczenie swe wyczne przywileje i nie mogaby si ich wyrzec nie przestajc by arysto-kracj.

  • W Stanach Zjednoczonych zagadnienia polityczne nie mog by stawiane w sposb tak oglny i tak bezwzgldny, a wszystkie stronnictwa gotowe s uzna uprawnienia wikszoci, poniewa wszystkie maj nadziej wykorzy-sta je kiedy dla siebie.

    Wikszo posiada wic w Stanach Zjednoczonych ogromn wadz fak-tyczn i niemal rwnie wielk potg moraln. Gdy ju wyrobi sobie pogld na jak spraw, nie ma przeszkd, ktre mogyby, nie powiem zatrzyma, ale choby opni jej dziaanie i pozostawi jej czas na wysuchanie skarg ludzi, ktrych miady na swej drodze. Konsekwencje tego stanu rzeczy mog by niebezpieczne i zgubne na przyszo.

    Tyrania wikszoci

    Maksym, ktra gosi, e wikszo ma prawo czyni w sferze rzdzenia krajem wszystko, co zechce, uwaam za bezbon i godn pogardy, a jednak przyznaj, e wszelka wadza powinna wywodzi si z woli wikszoci. Czy pozostaj w sprzecznoci z sob samym?

    Istnieje pewne oglne prawo, ktre zostao sformuowane czy te przyjte nie przez wikszo takiego lub innego narodu, ale przez wikszo ludzi na wiecie. Tym prawem jest sprawiedliwo.

    Sprawiedliwo okrela wic granice praw kadego spoeczestwa. Nard jest jakby sdem przysigych, ktremu powierzono reprezentowa-

    nie spoeczestwa oglnoludzkiego i stosowanie sprawiedliwoci stanowi-cej prawo tego spoeczestwa. Czy sd przysigych, reprezentujcy spoe-czestwo, powinien dysponowa wiksz wadz od samego spoeczestwa, ktrego prawa wykonuje?

    Kiedy wic kto odmawia posuszestwa niesprawiedliwemu prawu, nie odmawia wcale wikszoci prawa do rzdzenia. Odwouje si jedynie od su-werennoci ludu do suwerennoci rodzaju ludzkiego.

    S ludzie, ktrzy nie wahaj si powiedzie, e lud nie moe przekroczy granic sprawiedliwoci i rozumu w sprawach, ktre jego tylko dotycz, i e z tego powodu nie naley si wzdraga przed oddaniem caej wadzy w rce reprezentujcej go wikszoci. Jest to sposb mylenia niewolnika.

    Przecie wikszo pojta kolektywnie jest po prostu jednostk, ktra y-wi odmienne przewiadczenie ni inna jednostka, nazywana przez nas mniejszoci, i ma najczciej sprzeczne z ni interesy. Ot jeeli uwaa-my, e czowiek posiadajcy wadz moe jej naduy w stosunku do swych przeciwnikw, dlaczego nie odnosimy tego do wikszoci? Czy ludzie jed-noczc si zmieniaj swj charakter? Czy ich cierpliwo w pokonywaniu przeszkd wzrasta razem z ich si? Nie potrafi w to uwierzy i nie przyz-

  • nabym nigdy wikszoci wadzy czynienia, co tylko zechce, skoro odma-wiam jej ktremukolwiek ze swoich blinich.

    Nie sdz wszake, by w celu zachowania wolnoci mona byo poczy w jednym systemie politycznym zasady tak, by pozostaway w rzeczywistej sprzecznoci.

    Ustrj zwany mieszanym zawsze wydawa mi si chimer. Ustroje mie-szane w gruncie rzeczy nie istniej, poniewa w kadym spoeczestwie w kocu zawsze ujawnia si zasada dziaania, ktra jest pierwsza w stosunku do wszystkich innych.

    Anglia osiemnastego wieku, ktr wielokrotnie przytaczano jako przykad ustroju mieszanego, bya w istocie pastwem o ustroju arystokratycznym, cho zawieraa pewne istotne elementy demokracji. Panoway tam prawa i obyczaje, ktre na dusz met zapewniay arystokracji wadz nad bie-giem spraw publicznych.

    Nieporozumienie polega na tym, e dostrzegajc nieustanne konflikty in-teresw monych i interesw ludu, mylimy tylko o samej walce, miast roz-patrywa jej rezultaty, ktre s waniejsze. Kiedy spoeczestwem naprawd kieruje rzd mieszany, to znaczy rzd oparty na dwch sprzecznych zasa-dach, jego losem jest albo rewolucja, albo anarchia.

    Uwaam wic, e wadza zwierzchnia wobec wszystkich innych zawsze musi istnie, lecz sdz zarazem, e wolno bdzie zagroona, jeeli ta wa-dza nie natrafi na adne przeszkody, ktre by j powstrzymyway i daway jej w ten sposb czas na zastanowienie.

    Wszechwadza wydaje mi si rzecz z i niebezpieczn. Wszechwadne panowanie przekracza, jak myl, siy najwybitniejszego nawet czowieka i sdz, e tylko Bg moe by wszechmocny, poniewa jego mdro i sprawiedliwo zawsze dorwnuj rozmiarom jego wadzy. Na ziemi nato-miast nie istnieje adna wadza, ktra byaby tak godna szacunku lub posia-daa tak uwicone prawa, bym mg si zgodzi na jej nie kontrolowane dziaanie i nie ograniczone panowanie. Kiedy wic widz, e jakiej potdze zostaje przyznane prawo do wszechwadzy, to bez wzgldu na to, czy nosi ona miano ludu czy te krla, arystokracji czy demokracji, czy dziaa w Mo-narchii czy w republice, powiadam: Oto zarodek tyranii, i szukam sobie miejsca gdzie indziej.

    Tak wic moim najwikszym zarzutem przeciw rzdom takiej demokracji, jak stworzono w Stanach Zjednoczonych, jest w przeciwiestwie do te-go, co sdzi wielu ludzi w Europie nie jej sabo, lecz jej potga. I tym, czego najbardziej obawiam si w Ameryce, jest nie nadmierna wolno, lecz brak zabezpieczenia przeciw tyranii.

    Do kogo moe si w Ameryce odwoa czowiek czy te stronnictwo, kt-re cierpi niesprawiedliwo? Do opinii publicznej? Przecie to wanie opi-nia publiczna decyduje o istnieniu wikszoci. Do ciaa ustawodawczego?

  • Przecie ono reprezentuje wikszo i jest jej lepo posuszne. Do wadzy wykonawczej? Przecie ona jest mianowana przez wikszo i suy jej jako bierne narzdzie. Do armii? Przecie siy zbrojne nie s niczym innym jak uzbrojon wikszoci. Do sdu przysigych? Przecie sd przysigych to wikszo wyposaona w prawo wydawania werdyktw. Nawet sdziowie zawodowi s w niektrych stanach wybierani przez wikszo. Czowiek musi wic cierpie nawet najbardziej niesprawiedliw i niedorzeczn krzyw-d.

    Wyobramy sobie teraz ciao ustawodawcze tak pomylane, by reprezen-tujc wikszo nie musiao by niewolnikiem jej namitnoci, wadz wy-konawcz dysponujc wasn si i wadz sdownicz niezalen od dwch pozostaych. Bdzie to dalej ustrj demokratyczny, lecz niebezpie-czestwo tyranii stanie si znikome.

    Nie twierdz bynajmniej, e obecnie w Ameryce czsto stosuje si formy dziaania waciwe tyranii. Powiadam jedynie, e nie ma tam adnych prze-ciw niej zabezpiecze, a przyczyn agodnoci rzdw demokratycznych na-ley doszukiwa si raczej w obyczajach i okolicznociach ni w prawach.

    Wpyw wszechwadzy wikszoci na despotyzm amerykaskich urzdnikw

    Naley odrnia tyrani od despotyzmu. Tyrania moe dziaa w oparciu o prawo i wwczas nie jest despotyczna. Despotyzm za moe dziaa w in-teresie rzdzonych i wwczas nie jest tyraski.

    Tyrania najczciej posuguje si despotyzmem, lecz w razie koniecznoci moe si bez niego obej.

    Wszechwadza wikszoci w Stanach Zjednoczonych sprzyjajc legalne-mu despotyzmowi prawodawcy sprzyja take despotyzmowi urzdnikw. Wikszo, posiadajca cakowit wadz tworzenia praw oraz nadzorowa-nia ich wykonawstwa, kontroluje na rwni rzdzcych i rzdzonych. Wobec tego traktuje urzdnikw jako swe powolne narzdzia, powierzajc im cht-nie starania o realizowanie wasnych celw. Nie wnika wic z gry w szcze-gy ich obowizkw i nie trudzi si cisym okrelaniem uprawnie. Trak-tuje ich tak, jak pan traktuje swoj sub majc ich zawsze na oku, moe w kadej chwili pokierowa ich postpowaniem lub skorygowa je.

    Amerykaskie prawo daje urzdnikom znacznie wicej swobody ni pra-wo francuskie. Czasem wikszo zezwala im nawet na przekroczenie upra-wnie. S wwczas zabezpieczeni przez opini oraz poparcie wikszoci i odwaaj si dokonywa rzeczy, ktre zadziwiaj przyzwyczajonego prze-cie do popisw despotyzmu Europejczyka. W ten sposb wolno rodzi zwyczaje, ktre pewnego dnia mog j zgubi.

  • O wadzy, jak wikszo sprawuje w Ameryce nad sposobem mylenia spoeczestwa

    Kiedy zastanawiamy si nad yciem umysowym Ameryki, widzimy, do jakiego stopnia wadza wikszoci przewysza wszelk wadz znan nam w Europie.

    Myl jest niewidzialn i niemal nieuchwytn potg, ktra drwi sobie z wszelkiej tyranii. Najbardziej despotyczni wadcy Europy nie mog w na-szych czasach przeszkodzi temu, by pewne wrogie ich wadzy myli swo-bodnie kryy w pastwie, a nawet w obrbie ich wasnych dworw. Ina-czej w Ameryce. Dopki wikszo si waha, mona mwi o dyskusji. Kie-dy jednak raz wypowie si ostatecznie, wszyscy milkn i wtedy zarwno jej zwolennicy, jak i przeciwnicy spotykaj si w jednym zaprzgu. Powd tego jest prosty. Nie ma monarchy, ktrego wadza byaby na tyle absolutna, by mg we wasnych rkach skupi wszystkie siy spoeczne i sam przezwyci-y wszelki opr. Tymczasem wikszo, wyposaona w prawo tworzenia praw oraz ich wykonywania, jest wadna to uczyni.

    Krl posiada zreszt jedynie wadz fizyczn, ktra wpywa na dziaanie ludzi, ale nie moe dosign ich woli, podczas gdy wikszo dysponuje si fizyczn i moraln zarazem, si, ktra oddziauje jednoczenie na wol i na czyny oraz staje na przeszkodzie zarwno dziaaniom, jak i chci dziaa-nia.

    Spord wszystkich znanych mi krajw w Ameryce jest najmniej intelek-tualnej swobody i faktycznej wolnoci wypowiadania si.

    W europejskich pastwach konstytucyjnych mona swobodnie gosi i rozpowszechnia dowoln teori polityczn czy religijn. W Europie nie ma bowiem pastw do tego stopnia opanowanych przez jedn wadz, by czowiek, ktry chce mwi prawd, nie znalaz oparcia zdolnego uchroni go przed skutkami wasnej niezalenoci. Jeeli ma nieszczcie y pod rzdami absolutnymi, czsto ma za sob nard. Jeeli mieszka w wolnym kraju, moe w razie potrzeby schroni si pod opiek wadzy krlewskiej. W krajach demokratycznych wsparcia udziela mu arystokratyczny odam spo-eczestwa, w innych demokratyczny. Natomiast w ustroju demokratycz-nym pomylanym na sposb amerykaski istnieje tylko jedna wadza, jeden czynnik siy i sukcesu, i nic poza nim.

    W Ameryce wikszo zakrela granice wolnoci. Wewntrz nich pisarz jest wolny, ale biada mu, jeli omieli si poza nie wykroczy. Nie grozi mu co prawda autodaf, ale naraa si na wszelkiego rodzaju przykroci i prze-ladowania na kadym kroku. Kariera polityczna jest dla niego zamknita obrazi bowiem jedyn wadz, jaka otwiera do niej drog. Odmwione mu jest wszystko i nie moe dostpi nawet chway. Zanim opublikowa swe pogldy, sdzi, i posiada zwolennikw, teraz jednak, gdy si ujawni, od-

  • nosi wraenie, e ju ich nie ma, bowiem ci, ktrzy go gani, przemawiaj penym gosem, ci za, ktrzy myl jak on, milcz i odwracaj si, nie ma-jc jego odwagi. Ustpuje wic i amie si pod ciarem nadaremnych wysi-kw, po czym milknie, jakby drczyy go wyrzuty sumienia za to, e powie-dzia prawd.

    Kajdany i miecz katowski to instrumenty prymitywne i tyrania posugiwa-a si nimi dawno temu. Za naszych dni cywilizacja udoskonalia nawet des-potyzm, ktry przecie zdawa si umie ju wszystko.

    Dawni wadcy niejako materializowali przemoc, podczas gdy republiki demokratyczne naszych czasw uczyniy z niej si rwnie duchow jak lu-dzka wola, ktr pragn za jej pomoc zdusi. Despotyzm absolutnych rz-dw jedynowadcy, chcc trafi do duszy, w sposb prostacki dobiera si do ciaa, a dusze, niedosine dla tortur, gardziy nim dalej. W demokratycz-nych republikach tyrania nie postpuje w ten sposb. Pozostawiajc ciao w spokoju, zmierza prost drog do zawadnicia dusz. Wadca nie mwi ju: Bdziesz myla jak ja albo umrzesz. Powiada: Jeste wolny, moesz myle inaczej; twoje ycie i twoje dobra nale do ciebie, ale odtd b-dziesz wrd nas obcy. Zachowasz twoje prawa polityczne, lecz stan ci si one bezuyteczne. Jeeli bowiem bdziesz si ubiega o gosy twoich wsp-obywateli, nie dadz ci ich, a jeeli bdziesz od nich wymaga jedynie sza-cunku, bd udawa, e i tego ci odmawiaj. Pozostaniesz midzy ludmi, lecz utracisz prawo do czowieczestwa. Gdy zbliysz si do innych, bd od ciebie ucieka jak od nieczystego ducha i nawet ci, ktrzy wierz w twoj niewinno, take ci opuszcz, poniewa nie bd chcieli, by i przed nimi uciekano. Id w pokoju, darowuj ci ycie, ale bdzie ci ono gorsze od mie-rci.

    Monarchie absolutne skompromitoway despotyzm, uwaajmy jednak, by demokratyczne republiki go nie zrehabilitoway i czynic go jeszcze trud-niejszym do zniesienia dla jednostek, nie odebray mu w oczach wikszoci jego wstrtnych cech i upadlajcych de.

    Najbardziej dumne narody dawnego wiata pozwalay wydawa dziea wiernie malujce wady i miesznoci wspczesnych; La Bruyre, kiedy pi -sa swj rozdzia o monych tego wiata, mieszka w paacu Ludwika XIV, a Molier krytykowa dwr w sztukach, ktre przed nim wystawia. Ale wadza panujca w Stanach Zjednoczonych nie pozwala stroi z siebie artw. Naj-lejszy zarzut j rani, najmniejsza kolca prawda j przeraa; wymaga, by wychwalano w niej wszystko od manier po wielkie cnoty. Niezalenie od sawy, jak si cieszy, aden pisarz nie moe unikn obowizku kadzenia swym wspobywatelom. Wikszo yje wic w nieustannym uwielbieniu samej siebie i jedynie cudzoziemiec lub przykre dowiadczenie mog spra-wi, by pewne prawdy dotary do Amerykanw.

  • Nie gdzie indziej te naley szuka powodw tego, e Ameryka nie ma dotd wielkich pisarzy. Geniusz literacki nie istnieje bez wolnoci umyso-wej, a wolnoci umysowej w Ameryce nie ma.

    Inkwizycja nie zdoaa nigdy przeszkodzi kreniu w Hiszpanii ksiek przeciwnych religii wyznawanej przez wikszo spoeczestwa. W Stanach Zjednoczonych wikszo lepiej daje sobie rad: odbiera ludziom nawet myl publikowania takich ksiek. W Ameryce spotyka si niewierzcych, lecz ateizm nie moe tu znale trybuny.

    Istniej narody, ktre usiuj strzec obyczajw przy pomocy wydawania wyrokw na autorw swawolnych ksiek. W Stanach Zjednoczonych niko-go si nie skazuje za takie dziea, bo te nikt nie prbuje ich pisa. Nie zna-czy to, e obyczaje s a tak czyste, ale e wikszo przestrzega swoich wasnych.

    Ten przykad uycia wadzy jest na pewno pozytywny dlatego mwi jedynie o wadzy jako takiej. Potna wadza wikszoci jest zjawiskiem sta-ym, podczas gdy jej dobre uycie zdarza si przypadkowo.

    Wpyw, jaki tyrania wikszoci wywiera na charakter narodowy Amerykanw oraz esprit de cour w Ameryce

    Wpyw opisywanych przed chwil zjawisk jak dotd nie daje si wyranie odczu w yciu politycznym, ale jego ze skutki mona ju odczyta w cha-rakterze narodowym Amerykanw. Myl, e fakt, i na amerykaskiej sce-nie politycznej ukazuje si niewielu ludzi wybitnych, naley przypisa dzia-aniu stale potniejcego despotyzmu wikszoci.

    W chwili wybuchu amerykaskiej rewolucji byo bardzo wielu takich lu-dzi. Opinia publiczna kierowaa wtedy wol ludzk, ale jej nie tyranizowaa. Wwczas wielcy ludzie z wasnej woli przyczali si do powszechnego ru-chu, zachowujc jednoczenie sw wasn wielko. Ich blask promieniowa na cay nard, ale by ich wasnym blaskiem.

    W ustrojach absolutnych ludzie moni znajdujcy si blisko tronu schle-biaj namitnociom wadcy i chtnie ulegaj jego kaprysom. Lecz masa narodu nie jest stworzona do sualstwa; ulega mu, nieraz ze saboci, z przyzwyczajenia lub ciemnoty, czasem za z mioci do wadzy krlewskiej lub do krla. Byway narody, ktre znajdoway rado w powicaniu swej woli na rzecz woli wadcy i byy z tego dumne. Sw duchow niezaleno zachoway mimo posuszestwa. W tych krajach znacznie mniej byo po-nienia ni ndzy. Istnieje skdind wielka rnica midzy robieniem tego, czego si nie pochwala, a udawaniem, e pochwala si to, co si robi. W pierwszym wypadku mamy do czynienia ze saboci, w drugim za ze zgoa lokajskimi nawykami.

  • W krajach, w ktrych panuje wolno, gdzie kady czowiek jest w pew-nym stopniu powoany do wyraania opinii o sprawach pastwowych, w de-mokratycznych republikach, gdzie ycie polityczne stale przenika do ycia prywatnego, gdzie kady moe dotrze do wadcy i gdzie wystarczy tylko nieco goniej przemwi, by to, co si ma do powiedzenia, dotaro do jego uszu, znacznie wicej ludzi ni w monarchiach absolutnych usiuje robi interesy na sabociach wadzy i y na koszt jej namitnoci. Dzieje si tak nie dlatego, by ludzie byli tam gorsi, lecz dlatego, e pokusa jest wiksza i podlega jej jednoczenie wicej ludzi. Dlatego wanie wicej ludzi stoi tam niej pod wzgldem moralnoci.

    Esprit de cour obejmuje w republikach demokratycznych szeroki krg lu-dzi, zagarniajc wszystkie warstwy jednoczenie. Jest to jeden z najwaniej-szych zarzutw, jakie mona wytoczy przeciw demokracji.

    Dotyczy to w szczeglnym stopniu pastw demokratycznych w rodzaju republik amerykaskich, w ktrych wikszo panuje tak bezwzgldnie, e aby oddali si od wyznaczonego przez ni kierunku, trzeba poniekd zre-zygnowa z obywatelskich praw i ludzkiej godnoci.

    W ogromnym tumie ludzi, ktrzy w Stanach Zjednoczonych cisn si do kariery politycznej, widziaem bardzo niewielu, ktrzy odznaczaliby si t msk prostolinijnoci i niezalenoci mylenia, jaka czstokro wyr-niaa Amerykanw poprzedniej epoki i jaka wszdzie na wiecie stanowi wybitn cech wielkich charakterw. Mona by niemal powiedzie, e w Ameryce wszystkie umysy zostay uformowane wedug tego samego mode-lu, do tego stopnia ludzie myl tam podobnie. Cudzoziemiec spotyka co prawda czasem Amerykanw, ktrzy odbiegaj od wzorca, ktrzy bolej nad wadliwymi prawami, nad zmiennoci demokracji, nad jej nieowieceniem. Ludzie ci posuwaj si nawet czsto do stwierdzenia wad, ktre deformuj charakter narodowy, oraz do wskazywania sposobw naprawy, lecz nikt po-za cudzoziemcem ich nie sucha, a ten, ktremu powierzaj swe sekretne myli, jest tylko przybyszem i wkrtce odjedzie, wyznaj mu chtnie praw-dy, ktre dla niego s bezuyteczne, a kiedy znajd si na placu publicznym, przemawiaj zupenie inaczej.

    Jeeli sowa moje dotr kiedykolwiek do Ameryki, pewien jestem, i stan si dwie rzeczy: po pierwsze, wszyscy czytelnicy podnios przeciw mnie krzyk, po drugie, wielu z nich rozgrzeszy mnie w gbi sumienia.

    Syszaem w Stanach Zjednoczonych ludzi mwicych o ojczynie. Spot-kaem si z prawdziwym patriotyzmem tego narodu. Na prno jednak szu-kaem go u tych, ktrzy nim rzdz. atwo to zrozumie na zasadzie Ana-logii: despotyzm w znacznie wikszym stopniu deprawuje tego, kto mu si poddaje, ni tego, kto go narzuca. W monarchii absolutnej krl czsto posia-da wielkie cnoty, natomiast dworzanie zawsze s nikczemni.

  • Dworzanie w Stanach Zjednoczonych nie mwi co prawda Panie ani Wasza Wysoko, co stanowi rnic wan i podstawow, ale bez przer-wy mwi o tym, jak wiaty jest ich wadca, i nie staraj si wcale doj, ktra z jego cnt zasuguje na najwikszy podziw, poniewa s przekonani, e posiad wszelkie cnoty wcale si o to nie starajc ani nawet tego nie chcc. Nie oddaj mu swych on i crek, aby zechcia podnie je do rangi swych kochanek, lecz rezygnujc na jego rzecz z wasnych myli sami si prostytuuj.

    Moralici i filozofowie nie musz w Ameryce owija swych pogldw w bawen alegorii, lecz zanim zaryzykuj wyjawienie przykrej prawdy, po-wiadaj: Jestemy wiadomi, i przemawiamy do narodu stojcego zbyt wysoko ponad ludzkimi sabociami, by nie by zawsze panem siebie. Nie mwilibymy tego, gdybymy nie zwracali si do ludzi, ktrych cnoty i wy-ksztacenie sprawiaj, e jedynie oni s godni by wolnymi.

    Czy pochlebcy Ludwika XIV mogli by bardziej gorliwi? Co do mnie, sdz, e podo zawsze bdzie towarzyszya sile, a poch-

    lebstwo wadzy, niezalenie od charakteru rzdw. Znamy tylko jeden Spo-sb uniknicia deprawacji ludzi: nikomu nie przyznawa wszechwadzy, ktra posiada nieograniczone prawo poniania.

    O tym, ze wszechwadza wikszoci jest najwikszym niebezpieczestwem amerykaskich republik

    Rzdy upadaj zwykle w wyniku wasnej niemocy lub zwycistwa tyranii. W pierwszym wypadku wadza im si wymyka, w drugim zostaje im wydar-ta.

    Widzc, jak pastwo demokratyczne popada w anarchi, wielu ludzi s-dzi, e jego rzdy cechowaa sabo i niemoc. Prawda jest inna: gdy raz wy-buchnie tam wojna midzy stronnictwami, rzd traci wpyw na spoecze-stwo. Nie sdz, by w naturze rzdw demokratycznych lea brak siy czy rodkw dziaania. Przeciwnie, myl, e gubi je najczciej naduycie swej siy i ze uywanie rodkw. Anarchia wynika prawie zawsze z tyranii wa-dzy demokratycznej lub jej nieudolnoci, ale nie z jej saboci.

    Nie naley myli stabilnoci z si, a wielkoci jakiego zjawiska z jego trwaoci. W republikach demokratycznych wadza kierujca spoecze-stwem nie jest stabilna, poniewa czsto zmienia swych wykonawcw i swe cele. Lecz wszdzie, gdzie si skieruje, dziaa z nieodpart si.

    Rzd republik amerykaskich wydaje mi si rwnie scentralizowany jak rzdy europejskich monarchii absolutnych i bardziej od nich energiczny. Nie sdz wic, by mia upa na skutek saboci.

    Jeeli kiedykolwiek wolno przestanie istnie w Ameryce, trzeba bdzie to przypisa wszechwadzy wikszoci, ktra moe doprowadzi mniejszo

  • do rozpaczy i zmusi j do uycia siy fizycznej. Nastanie wtedy anarchia, i nastanie ona jako konsekwencja despotyzmu.

  • ROZDZIA SMY

    O tym, co w Stanach Zjednoczonych agodzi tyrani wikszoci.

    Brak centralizacji administracyjnej

    Wyrniem poprzednio dwa rodzaje centralizacji: jedn nazwaem rzdo-w, drug administracyjn.

    W Ameryce istnieje tylko centralizacja rzdowa, natomiast centralizacja administracyjna jest tam prawie nieznana.

    Gdyby wadza, ktra rzdzi w Ameryce, miaa do dyspozycji te dwa sys-temy centralizacji, gdyby posiadajc prawo kierowania wszystkim umiaa i miaa zwyczaj sama wykonywa swe zarzdzenia, a okreliwszy gwne zasady rzdzenia zajmowaa si szczegami wprowadzania ich w ycie, gdyby wreszcie, uporawszy si z wielkimi sprawami caego kraju, ingerowa-a w prywatne sprawy obywateli wolno zostaaby niebawem wygnana z Nowego wiata.

    Lecz wikszo w Stanach Zjednoczonych, cho czsto przejawia skon-noci i instynkty despoty, nie posiada na razie najskuteczniejszych narzdzi tyranii.

    W amerykaskich republikach rzd centralny zajmowa si zawsze nie-wielk liczb spraw, ktre uwaa za istotne. Nigdy nie interesowa si spra-wami drugorzdnymi. Nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek mia zamiar to robi. Amerykaska wikszo, w miar jak zamieniaa si stopniowo w wikszo absolutn, nie rozszerzaa wcale przywilejw wadzy centralnej; uczynia j tylko wszechwadn w wyznaczonej sferze dziaania. Dziki temu despotyzm moe by trudny do zniesienia w jednej dziedzinie, ale nie moe obj wszystkich.

    Jakkolwiek zreszt lepe byyby namitnoci wikszoci narodowej, jak-kolwiek uparte byyby jej zamierzenia nie jest ona. w stanie narzuci ich wszystkim, wszdzie, w ten sam sposb i w tym samym czasie. Rzd cen-tralny reprezentujcy wikszo decyduje suwerennie, ale w celu wykonania swych rozporzdze musi odwoa si do urzdnikw, ktrzy czstokro wcale nie s od niego zaleni i ktrymi nie moe powodowa na kadym kroku. Rady miejskie i wadze administracyjne hrabstw s jakby ukrytymi rafami, o ktre rozbijaj si fale woli ludowej. Gdyby nawet prawo stao si ciemiskie, wolno przetrwaaby jeszcze w dziedzinie wykonywania prawa, a wikszo nie mogaby wdawa si w szczegy i rzekbym w ba-hostki administracyjnej tyranii. Wikszo nie wie nawet, i mogaby to czy-

  • ni, poniewa nie posiada wcale penej wiadomoci rozmiarw swojej wa-dzy. Zdaje sobie spraw jedynie ze swojej naturalnej siy i nie wie, jak bar-dzo za pomoc odpowiednich zabiegw mogaby j powikszy.

    Jest to problem wart zastanowienia. Gdyby kiedykolwiek republika demo-kratyczna podobna republikom Stanw Zjednoczonych powstaa w kraju, w ktrym centralizacja administracyjna wprowadzona przez rzdy jedynowad-cy byaby ju ugruntowana w prawach i obyczajach, despotyzm staby si tam jeszcze bardziej nieznony ni w jakiejkolwiek europejskiej monarchii absolutnej. Tylko w Azji mona by znale przykady podobnego despotyz-mu.

    O stylu mylenia i cechach waciwych prawnikom w Stanach Zjednoczonych oraz o tym, e stanowi one

    przeciwwag dla demokracji

    Zwiedzanie Ameryki i studiowanie jej praw przekonuje o tym, e wadza, jak Amerykanie dali prawnikom, oraz wpywy, jakie pozwolili im wywie-ra na rzdy, stanowi dzi najpotniejsz przeszkod dla wybrykw demo-kracji.

    Jest to zwizane, jak si wydaje, z jeszcze innym czynnikiem oglniejszej natury, ktry dobrze byoby uchwyci, poniewa moe mie due znaczenie nie tylko dla Ameryki.

    W Europie od piciuset lat prawnicy brali udzia we wszystkich sprawach publicznych. Raz suyli politycznym siom jako narzdzie, kiedy indziej to one staway si narzdziem w ich rkach. W redniowieczu legici wielce przyczynili si do umocnienia wadzy krlewskiej, a potem z powodzeniem pracowali nad jej osabieniem. W Anglii cile wspdziaali z arystokracj, we Francji okazali si jej najbardziej niebezpiecznymi wrogami. Czy zatem prawnikami powoduj wycznie przypadkowe czynniki, czy te bardziej lub mniej, zalenie od okolicznoci, posuszni s waciwym sobie, wiecz-nym instynktom? Chc odpowiedzie na to pytanie, poniewa by moe wanie prawnicy zostan powoani do odegrania pierwszorzdnej roli w spoeczestwie, jakie si wkrtce narodzi.

    Ludzie, ktrzy odbyli specjalne studia w dziedzinie prawa, nabieraj przy-zwyczajenia do porzdku, pewnego upodobania do form oraz instynktow-nego umiowania precyzyjnego formuowania myli, co sprawia, e staj si przeciwnikami i rewolucyjnego ducha, i niewiadomych namitnoci demo-kracji.

    Wiedza, ktr zdobywaj studiujc prawo, zapewnia im szczegln pozy-cj w spoeczestwie. Wrd ludzi wyksztaconych tworz oni warstw up-rzywilejowan. W toku codziennej praktyki zawodowej prawnicy utwierdza-j si w poczuciu wasnej wyszoci. S mistrzami niezbdnej wiedzy, ktrej

  • znajomo bynajmniej nie jest nagminna. Su obywatelom za rozjemcw i nawyk wykorzystywania lepych namitnoci stron procesowych uczy ich pewnej pogardy dla pogldw tumu. Dodajmy do tego, e si rzeczy stano-wi oni pewien organizm. Nie dlatego, e rozumiej si midzy sob i zgod-nie zmierzaj do tych samych celw, lecz dlatego, e posiadanie jednakowej wiedzy i posugiwanie si jednakowymi metodami wie ze sob ich umysy tak, jak wsplny interes wie wol rnych ludzi.

    W gbi prawniczej duszy mona wic odnale pewne ukryte upodobania i nawyki waciwe arystokracji. Podobnie jak arystokracja prawnicy odzna-czaj si instynktown skonnoci do porzdku i naturalnym umiowaniem form, podobnie jak ona brzydz si zabiegami motochu i w skrytoci pogar-dzaj rzdami ludu.

    O sdzie przysigych w Stanach Zjednoczonych jako o instytucji politycznej

    Skoro temat moich rozwaa doprowadzi mnie do problemu sprawiedli-woci w Stanach Zjednoczonych, zajm si od razu sdem przysigych.

    W rozwaaniach nad sdem przysigych naley rozrni dwa aspekty aspekt sdowy i aspekt polityczny.

    Gdyby chodzio o stwierdzenie, do jakiego stopnia sd przysigych, a w szczeglnoci sd przysigych orzekajcy w sprawach cywilnych, suy dobrej organizacji wymiaru sprawiedliwoci, przyznabym, e jego uytecz-no moe by zakwestionowana.

    Instytucja sdu przysigych powstaa w mao rozwinitym spoecze-stwie, kiedy do trybunau odwoywano si w prostych sprawach dotyczcych faktw, i nie jest atwo dostosowa j do potrzeb wysoce cywilizowanego spoeczestwa, w ktrym stosunki panujce midzy ludmi stay si niesko-czenie bardziej zoone oraz przybray bardziej owiecony i intelektualny charakter.

    Zamierzam przyjrze si politycznym aspektom sdu przysigych, bo-wiem taki jest kierunek moich obecnych rozwaa. Na temat sdu przysig-ych jako rodka wymiaru sprawiedliwoci powiem tylko kilka sw. Kiedy Anglicy wprowadzili instytucj sdu przysigych, stanowili jeszcze spoe-czestwo na wp barbarzyskie. Od tamtego czasu stali si jednym z naj-bardziej owieconych narodw wiata, razem za z owieceniem wydawao si wzrasta ich przywizanie do tej instytucji. Opucili swoj ziemi i roz-pierzchli si po caym wiecie. Jedni utworzyli kolonie, inni niezalene pa-stwa. Trzon narodu zachowa monarchi, a wielu emigrantw utworzyo po-tne republiki. Wszdzie jednak Anglicy rwnie cenili instytucj sdu przy-

  • sigych. Wszdzie spieszyli powoa j lub odnowi. Instytucja sdowa, ktr wielki nard tak bardzo ceni w cigu dugich wiekw, ktr gorliwie wprowadza we wszystkich epokach cywilizacji, we wszystkich rejonach wiata i we wszystkich ustrojach, nie moe by sprzeczna z duchem spra-wiedliwoci.

    Pomimy jednak t spraw. Ograniczanie si do pojmowania sdu przy-sigych jako instytucji wymiaru sprawiedliwoci oznaczaoby zawenie problemu, poniewa sd przysigych, wywierajc wielki wpyw na wyniki procesu, wywiera wpyw jeszcze wikszy na losy spoeczestwa. Sd przy-sigych jest wic przede wszystkim instytucj polityczn i aby go dobrze oceni, trzeba przyj ten punkt widzenia.

    Przez sd przysigych rozumiem pewn liczb przypadkowo dobranych obywateli, chwilowo wyposaonych w prawo orzekania o winie.

    Sd przysigych jako sposb wymierzania sprawiedliwoci to instytucja par excellence republikaska. A oto dlaczego:

    Instytucja sdu przysigych moe mie charakter demokratyczny lub ary-stokratyczny, zalenie od warstwy spoecznej, z ktrej wywodz si sdzio-wie. Zachowuje ona jednak zawsze republikaski charakter dziki temu, e faktyczne kierowanie spoeczestwem oddaje w rce rzdzonych, nie za rzdzcych.

    Sia jest tylko przelotnym czynnikiem sukcesu po niej przyj musi prawo. Rzd, ktry potrafiby dosign przeciwnika tylko na polu bitwy, szybko zostaby obalony. Prawdziw rkojmi praw politycznych jest prawo karne. Prawo wczeniej czy pniej traci si, jeeli tej rkojmi nie zawiera. Panem spoeczestwa jest wic w gruncie rzeczy czowiek, ktry sdzi prze-stpstwa. Ot instytucja sdu przysigych wprowadza na fotel sdziowski sam nard lub przynajmniej jak warstw obywateli. Oddaje wic faktycz-ne rzdy w rce spoeczestwa lub w rce tej warstwy.

    W Anglii sd przysigych skada si z przedstawicieli arystokracji. Ary-stokracja tworzy tam prawa, wykonuje je oraz sdzi wykroczenia. Wszystko si zgadza Anglia, prawd powiedziawszy, jest republik arystokratycz-n. W Stanach Zjednoczonych ten sam system rozszerzono na cae spoe-czestwo. Kady obywatel amerykaski jest wyborc, moe by wybrany oraz moe by przysigym. Amerykaski system sdw przysigych wy-daje mi si rwnie kracow i rwnie bezporedni konsekwencj zasady suwerennoci ludu co powszechne gosowanie. Oba te rodki mog zapew-ni panowanie wikszoci.

    Wszyscy wadcy, ktrzy sami chcieli by rdem swojej potgi i kiero-wa spoeczestwem, zamiast podda si woli sdu przysigych, znosili je-go instytucj albo j osabiali. Tudorowie wizili przysigych, ktrzy nie chcieli skazywa, a Napoleon przy pomocy swych agentw wybiera takich, ktrzy mu odpowiadali.

  • Cho prawdy te s oczywiste, nie do wszystkich trafiaj i czsto ludzie maj u nas bardzo mtne pojcie o instytucji sdu przysigych. Jeeli poja-wia si u nas pytanie, z jakich ludzi powinien skada si sd przysigych, rozwaa si wycznie ich wyksztacenie i zdolnoci, tak jakby chodzio o zwyczajny sd. Jest to najmniej wana strona zagadnienia. Sd przysigych jest przede wszystkim instytucj polityczn i naley go rozumie jako jedn z form przejawiania si suwerennoci ludu. Jeeli rezygnuje si z zasady su-werennoci ludu, naley go cakowicie odrzuci, w odwrotnym za wypadku naley przyj go jako konsekwencj zasad okrelajcych t suwerenno. Obie izby stanowi czstk narodu, ktrej powierzono tworzenie praw, nato-miast sd przysigych jest t czstk narodu, ktrej powierzono czuwanie nad wykonywaniem prawa. Aby spoeczestwo byo rzdzone w sposb sta-y i jednolity, niezbdne jest, by lista sdziw przysigych wyduaa si lub skracaa wraz z list wyborcw. Prawodawca powinien moim zdaniem przy-j taki punkt widzenia. Reszta jest tego konsekwencj.

    Jestem przekonany o tym, e sd przysigych jest przede wszystkim ins-tytucj polityczn, i za tak uwaam go rwnie wtedy, kiedy orzeka o spra-wach cywilnych.

    Prawa s zawsze chwiejne, pki nie znajd oparcia w obyczajach. Oby-czaje s bowiem jedyn trwa si spoeczestwa.

    Jeeli kompetencje sdu przysigych ograniczaj si wycznie do spraw karnych, spoeczestwo obserwuje jego dziaanie rzadko i w sporadycznych wypadkach. Przyzwyczaja si obywa bez niego w codziennym yciu i nie uwaa sdu przysigych za jedyny sposb zagwarantowania sprawiedliwo-ci.

    Jeeli za sd przysigych zajmuje si rwnie sprawami cywilnymi, jego praktyka codzienna rzuca si w oczy i wie si z interesami wszystkich. Kady czowiek wspdziaa wtedy z sdem przysigych, ktry dziki temu wnika gboko w bieg ycia. Umysy naginaj si do takiego sposobu myle-nia i postpowania, ktry uwzgldnia istnienie tej instytucji; sd przysig-ych zostaje utosamiony z ide sprawiedliwoci.

    Sd przysigych ograniczony do orzekania w sprawach karnych znajduje si wic stale w niebezpieczestwie, natomiast rozszerzony na sprawy cywi-lne jest trway i odporny na ataki. Instytucja sdu przysigych nie oparaby si rzdom Tudorw, gdyby w Anglii rwnie atwo byo usun go z oby-czajw jak z praw. Wolno zostaa w Anglii uratowana wanie dziki s-dowi przysigych, orzekajcemu w sprawach cywilnych.

    Niezalenie od tego, w jakich sprawach sd przysigych orzeka, wywiera on wielki wpyw na charakter narodowy, a wpyw ten jest tym wikszy, im rozleglejsze s jego kompetencje w sprawach cywilnych.

  • Sd przysigych, zwaszcza gdy sdzi sprawy cywilne, sprawia, e wszy-scy obywatele nabieraj nawykw przysigego. Wanie te nawyki przygo-towuj nard do czynienia uytku z wolnoci.

    Sd przysigych upowszechnia poszanowanie idei prawa wrd wszyst-kich warstw spoeczestwa. Mio wolnoci staje si namitnoci niszcz-c, jeeli nie towarzyszy jej ten szacunek.

    Sd przysigych uczy ludzi praktyki sprawiedliwoci. Kady czowiek, osdzajc swego ssiada, ma na wzgldzie to, e i on sam moe stan kie-dy przed sdem. W szczeglnoci dotyczy to spraw cywilnych. Prawie a-den czowiek nie dopuszcza bowiem myli, e moe kiedy zosta oskarony w sprawie karnej; natomiast spraw cywiln moe mie kady.

    Sd przysigych uczy ludzi odpowiedzialnoci za wasne czyny. Uczy wic odwagi cywilnej, bez ktrej nie ma cnt spoecznych.

    Sd przysigych obarcza niejako kadego czowieka obowizkami s-dziego, uczy wszystkich poczucia spoecznego obowizku i daje wiado-mo udziau w rzdzeniu. Zmuszajc ludzi do zajmowania si nie tylko wasnymi prywatnymi sprawami zwalcza indywidualny egoizm, ktry jest rdz spoeczestw.

    Sd przysigych niewiarygodnie wpywa na rozwijanie umiejtnoci oce-ny wydarze oraz ksztaci lud. Jest to, moim zdaniem, jego najwiksza zale-ta. Sd przysigych jest jakby bezpatn i dla wszystkich otwart szko, w ktrej kady przysigy uczy si swoich praw obywatelskich, w ktrej na co dzie styka si z najbardziej wyksztaconymi i wiatymi przedstawicielami warstw wyszych, w ktrej ledzc wysiki adwokatw, sposb mylenia s-dziego i namitnoci stron procesowych uczy si praktycznego zastosowania praw. Myl, e praktyczn inteligencj i zdrowy rozsdek Amerykanie zawdziczaj w pierwszym rzdzie dugiej tradycji cywilnych sdw przy-sigych.

    Nie wiem, czy sd przysigych jest uyteczny dla tych, ktrzy przed nim staj, ale wiem na pewno, e jest bardzo potrzebny tym, ktrzy sdz. Upa-truj w nim jeden z najskuteczniejszych sposobw wychowywania spoecze-stwa.

    Dotyczy to wszystkich narodw; niemniej Amerykanie i w ogle demo-kratyczne spoeczestwa odznaczaj si w tej dziedzinie pewn cech szcze-gln.

    Mwiem ju, e w krajach demokratycznych prawnicy, a wrd nich i s-dziowie, tworz jedyny organizm o charakterze arystokratycznym, ktry zdolny jest miarkowa namitnoci ludu. Arystokracja ta nie dysponuje ad-n si fizyczn i jedynie na umysy wywiera swj zachowawczy wpyw. Ot wanie instytucja cywilnego sdu przysigych stanowi gwne rdo jej wadzy.

  • W procesie karnym, w ktrym spoeczestwo przeciwstawia si jednemu czowiekowi, przysigli widz w sdzie bierne narzdzie spoecznej wadzy i nie dowierzaj jego ocenom. Co wicej, w procesach karnych chodzi wy-cznie o proste fakty, ktre zdrowy rozsdek atwo moe oceni. Sdzia i przysigli s tu rwni.

    W procesie cywilnym jest inaczej: sdzia jest tu bezinteresownym roz-jemc stron. Przysigli ufaj mu i suchaj go z szacunkiem, poniewa jego rozum cakowicie gruje tutaj nad ich wasnym. To on wanie wyjania im trudne do spamitania racje, ktre przed nimi wytaczano, i prowadzi ich za rk przez labirynt procedury, to on formuuje pytanie o fakt i poucza ich co do odpowiedzi, ktrej musz udzieli na pytanie prawne. Jego oddziaywa-nie na przysigych jest ogromne.

    Czy mam powiedzie, dlaczego nie przekonuje mnie argumentacja, ktra powouje si na niedostateczne umiejtnoci przysigych w sprawach cy-wilnych?

    W procesach cywilnych, a przynajmniej w wypadkach, gdy nie chodzi o ocen faktu, sd przysigych ma tylko pozory sdu.

    Przysigli wydaj werdykt zgodny z orzeczeniem sdziego. Udzielaj te-mu orzeczeniu autorytetu spoeczestwa, ktre reprezentuj, podczas gdy s-dzia udziela mu autorytetu rozumu i prawa.

    W Anglii i Ameryce, w przeciwiestwie do Francji, sdziowie wywieraj duy wpyw na tok procesw karnych. Rnica pochodzi std, e sdzia an-gielski i amerykaski zdoby sw wadz w dziedzinie spraw cywilnych i potem przenosi j tylko na grunt spraw karnych.

    Bywaj wypadki, najczciej o najwikszym znaczeniu, w ktrych sdzia amerykaski ma prawo orzeka sam. Znajduje si wwczas w sytuacji s-dziego francuskiego, lecz jego wadza moralna jest znacznie wiksza: przy-sigli bowiem i tutaj za nim stoj, dziki czemu jego gos ma wag gosu spoeczestwa, ktre oni reprezentuj.

    Jego wpyw siga nawet znacznie dalej. W drobnych sprawach prywatne-go ycia, w wydarzeniach ycia politycznego, na placu publicznym i w iz-bach ustawodawczych sdzia amerykaski jest stale otoczony przez ludzi, ktrzy przywykli do jego intelektualnej wyszoci. Sdzia, ktry uy swej wadzy w toku procesu, dalej ksztatuje umysy, a nawet oddziauje na dusze ludzi, ktrzy osdzali wraz z nim.

    Sd przysigych, ktry na pozr wydaje si ogranicza si zwykego sdu, staje si faktycznym rdem jego wadzy. Sdziowie s najpotniej-sz si w tych krajach, w ktrych spoeczestwo dzieli ich uprawnienia.

    Specyficzny styl mylenia prawnikw, o ktrym mwiem, dociera do naj-niszych warstw spoeczestwa przede wszystkim wanie dziki instytucji sdu przysigych orzekajcego w sprawach cywilnych.

  • Tak wic sd przysigych, bdc najskuteczniejszym sposobem zapew-nienia wadzy ludu, jest take najlepsz szko sprawowania tej wadzy.

  • ROZDZIA DZIEWITY

    Gwne przyczyny, ktre sprawiaj, e ustrj demokratycznej republiki utrzymuje si

    w Stanach Zjednoczonych

    Demokratyczna republika utrzymuje si w Stanach Zjednoczonych. Ce-lem mojej ksiki jest wyjanienie przyczyn tego zjawiska.

    Wielu spord tych przyczyn zaledwie dotknem, poniewa temat pono-si mnie czstokro. Wieloma nie zdoaem si dotd zaj. Te natomiast, ktre omawiaem, zostay pogrzebane w zalewie szczegw.

    Uznaem wic, e zanim posun si dalej w moich rozwaaniach, powi-nienem wymieni je wszystkie na jednym miejscu.

    Podsumowanie nie bdzie dugie, poniewa chc tylko bardzo oglnie przypomnie czytelnikowi to, z czym si ju zapozna. Spord zjawisk za, o ktrych dotd nie miaem okazji mwi, wybior jedynie najwaniejsze.

    Myl, e wszystkie przyczyny, ktre powoduj trwao republiki demo-kratycznej w Stanach Zjednoczonych, mona sprowadzi do trzech nastpu-jcych: szczeglne i przypadkowe okolicznoci, jakimi Opatrzno obdarzy-a Ameryk; prawa; zwyczaje i obyczaje.

    O przypadkowych i opatrznociowych przyczynach, ktre sprawiaj, e w Stanach Zjednoczonych utrzymuje si ustrj

    demokratycznej republiki

    Mnstwo okolicznoci niezalenych od ludzkiej woli uatwia utrzymanie republiki demokratycznej w Stanach Zjednoczonych. Jedne z nich s znane, inne za nietrudno wyledzi. Ogranicz si do najwaniejszych.

    Amerykanie, nie majc ssiadw, mog nie obawia si ani wielkich wo-jen, ani finansowych kryzysw. Ich kraj nie jest naraony na spustoszenia ani podboje. Nie potrzebuj wic ani wysokich podatkw, ani licznej armii, ani wielkich strategw. Nie zagraa im te plaga groniejsza dla republik ni wszystkie poprzednie razem wzite namitno wojennej chway.

    Wielka szansa zostaa dana Amerykanom ju w chwili narodzin spoe-czestwa; ojcowie ich przywieli niegdy na ziemi amerykask rwno moliwoci i umysw, ktra pewnego dnia miaa sta si naturalnym rd-

  • em amerykaskiej demokracji. Ale to jeszcze nie wszystko: wraz z republi-kaskim ukadem spoecznym przekazali swym potomkom zwyczaje, idee i obyczaje, ktre najbardziej sprzyjaj rozkwitowi republiki. Gdy myl o wszystkim, co wynikno z tego podstawowego wydarzenia, wydaje mi si, e pierwszy purytanin, ktry zawita do Nowego wiata, nosi w sobie cay przyszy los Ameryki, tak jak pierwsi rodzice nosili w sobie cay los ludz-koci.

    Najwaniejsz spord innych szczliwych okolicznoci, dziki ktrym mona byo zaoy i utrzyma w Stanach Zjednoczonych demokratyczn republik, by wybr krainy, w jakiej zamieszkali Amerykanie. Mio rw-noci i wolnoci dali im przodkowie, lecz ogromny kontynent, ktry pozwo-li im na dugo pozosta rwnymi i wolnymi, da im sam Bg.

    Powszechny dobrobyt sprzyja trwaoci wszystkich ustrojw, ale w szcze-glnoci dotyczy to ustrojw demokratycznych, ktre opieraj si na woli wikszoci mieszkacw kraju, a przede wszystkim na woli najbardziej pot-rzebujcych. Kiedy rzdzi lud, musi on by szczliwy, poniewa w przeci-wnym razie gotw wstrzsn pastwem. Ndza ludu naraa pastwo na te same niebezpieczestwa, na ktre naraa je ambicja krlw. Dobrobyt swj Ameryka zawdzicza wielu czynnikom materialnym, ktre s niezalene od charakteru praw i to wyrnia j spord wszystkich innych krajw wia-ta.

    W Stanach Zjednoczonych nie tylko prawa s demokratyczne sama na-tura pracuje tu na rzecz sprawy ludu.

    To, co na naszych oczach dzieje si w Ameryce Pnocnej, nie ma odpo-wiednika w historii.

    Wszystkie synne spoeczestwa staroytnoci powstaway wrd wrogich ludw, ktre trzeba byo pokona, by zaj ich miejsce. Take wspczeni musieli, podczas kolonizacji Ameryki Poudniowej, zmierzy si z prymi-tywnymi ludami zamieszkujcymi wielkie jej poacie, ludami, ktre objy ju w posiadanie ziemi, poniewa j uprawiay. Aby stworzy nowe past-wa, kolonizatorzy musieli wic zniszczy lub zniewoli te liczne ludy, a ich tryumfy przyniosy wstyd cywilizacji.

    Tymczasem w Ameryce Pnocnej mieszkay tylko wdrowne plemiona, ktre zupenie nie wykorzystyway naturalnych bogactw ziemi. Bya ona w gruncie rzeczy pustym kontynentem, dziewicz ziemi, ktra oczekiwaa do-piero na swych mieszkacw.

    Od ukadu spoecznego po prawa wszystko jest u Amerykanw nie-zwyke. Ale najbardziej niezwyka jest ziemia, po ktrej stpaj.

    Kiedy Stwrca da ludziom ziemi, bya ona moda, a jej bogactwa niewy-czerpane. Wszelako ludzie byli sabi i ciemni. Kiedy za nauczyli si korzy-sta ze skarbw, jakie nosia w swym wntrzu, byo ju ich tylu, e pokry-

  • wali ca jej powierzchni i niebawem musieli walczy o miejsce, w ktrym spokojnie mogliby zaywa wolnoci.

    Wtedy wanie odkryto Ameryk Pnocn. Zdawa by si mogo, e Bg zatrzyma j w rezerwie i pozwoli jej dopiero teraz wyoni si spod fal po-topu.

    Jak za pierwszych dni stworzenia, ma ona rzeki o niewyczerpanych rd-ach, zielone i wilgotne ustronia, bezkresne pola nie tknite jeszcze lemie-szem rolnika. W tym stanie ukazaa si oczom czowieka, ktry nie by ju ciemny, barbarzyski i samotny, lecz zwizany z innymi ludmi i bogaty w dowiadczenie pidziesiciu wiekw, czowieka, ktry posiad ju najwa-niejsze tajemnice natury.

    W chwili gdy pisz te sowa, trzynacie milionw cywilizowanych ludzi przybyych z Europy zamieszkuje t urodzajn ziemi, nie znajc jeszcze w peni jej zasobw i rozmiarw. Trzy czy cztery tysice onierzy wygania z niej wdrowny lud krajowcw, a za uzbrojonymi ludmi posuwaj si drwa-le, ktrzy przedzieraj si przez puszcz, posz dzikie zwierzta, badaj bieg rzek i przygotowuj tryumfalny marsz cywilizacji przez dziewicz zie-mi.

    Niejednokrotnie wspominaem o materialnym dobrobycie Amerykanw, traktujc go jako jedno z najwaniejszych rde sukcesu ich praw. Wielu ludzi dostrzego t przyczyn przede mn, a poniewa rzucaa si w oczy Europejczykom, zapamitano tylko j. Nie bd wic rozwodzi si na temat, ktry wszyscy znaj, dodam tylko kilka nie znanych faktw.

    Ludzie wyobraaj sobie powszechnie, e nie zamieszkane tereny w gbi Ameryki zaludniane s przez europejskich emigrantw, ktrzy stale napy-waj do Nowego wiata, podczas gdy dotychczasowa spoeczno amery-kaska ronie i mnoy si na ziemi, ktr kiedy zajli jej przodkowie. To przekonanie jest bdne. Europejczyk, ktry przybywa do Ameryki Pnoc-nej, nie ma tam przyjaci i czsto jest pozbawiony rde utrzymania. Musi wic wynajmowa si do pracy i dlatego rzadko opuszcza wielki rejon prze-mysowy, ktry cignie si wzdu oceanu. Nie mona przecie karczowa puszczy nie posiadajc kapitau lub kredytu. Organizm rwnie musi przyz-wyczai si do nowego klimatu, zanim czowiek rozpocznie takie przedsi-wzicie. Na dalekich terenach osiedlaj si wic Amerykanie, ktrzy porzu-caj w tym celu miejsce swego urodzenia. I tak, Europejczyk opuszcza swj dom, by zamieszka na przeciwlegym brzegu Atlantyku, natomiast urodzo-ny na tym wybrzeu Amerykanin przenosi si z kolei na pustkowia Ameryki centralnej. Ten podwjny ruch emigracji nie zatrzymuje si ani na chwil: zaczyna si w gbi Europy, przekracza wielki ocean i trwa jeszcze na bez-droach Nowego wiata. Miliony ludzi zmierzaj jednoczenie w tym sa-mym kierunku. Rne s ich jzyki, religia i obyczaje, lecz cel jest wsplny

  • wszystkim. Usyszeli oto, e gdzie na zachodzie znajduje si szczcie, i pospiesznie biegn na jego spotkanie.

    Nic, poza by moe skutkami, jakie przynis wiatu upadek Cesarstwa Rzymskiego, nie da si porwna z t nieustann wdrwk ludw. Jak i dzisiaj, widziano wwczas ludzi, ktrzy tumnie dyli do tych samych miejsc. Lecz inne byy wyroki Opatrznoci. Za przybyszami wszdzie sza wwczas mier i zniszczenie. Dzi kady emigrant niesie ze sob zalek ycia i dobrobytu.

    Przysze konsekwencje tej migracji Amerykanw na zachd s jeszcze dla nas tajemnic, wszelako wida ju jej bezporednie skutki. Poniewa cz mieszkacw opuszcza corocznie stany, w ktrych przyszli na wiat, zalud-niaj si one bardzo powoli, starzejc si jednoczenie. Dlatego w Connecti-cut, w ktrym tylko pidziesiciu dziewiciu obywateli przypada na mil kwadratow, ludno wzrosa od czterdziestu lat o jedn czwart, podczas gdy w Anglii w tym samym czasie powikszya si o jedn trzeci. Europej-ski emigrant przybywa wic do kraju w poowie tylko zaludnionego, w kt-rym brakuje rk do pracy. Zostaje dobrze opacanym robotnikiem, a jego syn pjdzie ju szuka szczcia na nie zamieszkane ziemie i stanie si bogatym farmerem. Ojciec zbiera kapita, ktry syn zainwestuje, a aden z nich nie zazna biedy.

    Prawo Stanw Zjednoczonych ogromnie sprzyja podziaowi wasnoci, lecz sia potniejsza ni prawo przeciwdziaa jednoczenie dzieleniu was-noci ponad miar. Wida to wyranie w stanach, ktre wreszcie zaczynaj si zapenia. Massachusetts jest najbardziej zaludnionym stanem Unii: osie-mdziesiciu mieszkacw przypada tam na mil kwadratow. Jest to zna-cznie mniej ni we Francji, gdzie na tej samej przestrzeni yje stu szedzie-siciu dwch ludzi.

    A jednak w Massachusetts rzadko si zdarza, by dzielono mae majtki: w wikszoci wypadkw najstarszy syn dziedziczy ziemi, a modsi id szuka szczcia i bogactwa wrd pustkowi.

    W Ameryce odrzucono prawo primogenitury, a jednak mona powiedzie, e bez uszczerbku dla sprawiedliwoci i bez niczyjej krzywdy przywrcia je tam Opatrzno.

    Trudno opisa apczywo, z jak Amerykanin rzuca si na ten wielki dar fortuny. W pogoni za nim gotw stawi czoo indiaskim strzaom i niezna-nym chorobom, zamieszka w niebezpiecznej ciszy lasw i wrd dzikich zwierzt. Namitno silniejsza od mioci ycia kae mu i na pustkowia. Rozpociera si przed nim bezkresny kontynent, on za, jakby w obawie, e zabraknie tam dla niego miejsca, spieszy, by nie przyby za pno. Mwi-em o tym, e Amerykanie emigruj ze stanw dawniej zaoonych. C do-

  • piero mwi o opuszczaniu takich, ktre wieo powstay? Od czasu zaoe-nia Ohio nie upyno pidziesit lat, a wikszo jego mieszkacw przy-sza jeszcze na wiat gdzie indziej. Stolica Ohio nie ma nawet trzydziestu lat, a ogromny obszar pustych poaci ziemi pokrywa powierzchni stanu. Lud-no Ohio rozpocza ju jednak marsz na zachd wikszo ludzi, ktrzy osiedlaj si wrd yznych k Illinois, pochodzi z Ohio. Pierwsz ojczyzn opucili w poszukiwaniu lepszego losu, drug opuszczaj w pogoni za jesz-cze lepszym. Wszdzie znajduj powodzenie, ale nie szczcie. Pragnienie dobrobytu stao si u nich niespokojn i arliw namitnoci, ktra ronie w miar zaspokajania. Raz zerwawszy wizy czce ich z rodzinn ziemi, dotd nie naoyli sobie innych. Emigracja bya pocztkowo ich potrzeb, z czasem staa si czym w rodzaju hazardowej gry, ktrej emocje ceni sobie rwnie wysoko jak wygran.

    Czasem czowiek posuwa si naprzd tak szybko, e puszcza odradza si za nim na nowo. Las tylko ugi si pod stop czowieka i po jego przejciu podnosi si znowu. Podrujc po nowych stanach Zachodu nierzadko mo-na spotka opuszczone szaasy w rodku lasu. Na resztki ludzkich siedzib natrafia si w najodleglejszych ostpach, a przejedajc obok ledwie wy-karczowanych, a ju opuszczonych pl, trudno nie zaduma si nad ludzk potg i niestaoci. Te porzucone pola i wiee ruiny domostw puszcza porasta gstw modych pdw, a zwierzta ponownie opanowuj swoje krlestwo. Zieleni i kwiatami pokrywa uradowana natura wszystko, co pozostao po czowieku, i stara si pospiesznie wymaza jego nietrwae lady.

    Najgbsze namitnoci Amerykanw maj charakter kupiecki, a nie po-lityczny. Mona powiedzie, e Amerykanie wnosz kupieckie nawyki do ycia politycznego. Lubi porzdek, bez ktrego interesy nie mogyby pros-perowa, i szczeglnie ceni sobie stao obyczajw, ktra stanowi o dobrej firmie. Zdrowy rozsdek, ktry tworzy wielkie majtki, przedkadaj nad ge-niusz, ktry je nieraz roztrwania. Ich nawyke do rachowania umysy s bez-radne wobec idei oglnych. Od wszelkiej teorii wyej stawiaj praktyk.

    Aby przekona si, jak potny wpyw wywiera dobrobyt materialny na ycie polityczne i nawet na same pogldy ludzi, ktre, zda si, powinny pod-lega jedynie rozumowi naley pojecha wanie do Ameryki. T prawid-owo odkry mona zwaszcza u przybyszw. Wikszo europejskich emigrantw przywozi ze sob do Ameryki owo ywioowe umiowanie nie-zalenoci i zmian, ktre tak czsto rodzi si u nas pod wpywem naszych niedoli. W Stanach Zjednoczonych kilkakrotnie spotkaem Europejczykw, ktrzy ze wzgldu na przekonania polityczne byli niegdy zmuszeni do ucie-czki ze swego kraju. Zadziwiao mnie to, co mwili, wszelako najbardziej

  • uderzyy mnie sowa jednego spord nich. Gdy przejedaem przez jeden z najodleglejszych rejonw Pensylwanii, zaskoczya mnie noc, wic udaem si do domu bogatego plantatora, by szuka u niego schronienia. By to Fra-ncuz. Posadzi mnie przy kominku i zaczlimy rozprawia, tak jak przystao na ludzi, ktrzy spotkali si w gbi lasu o dwa tysice mil od rodzinnego kraju. Wiedziaem, e przed czterdziestu laty mj gospodarz by wielkim zwolennikiem rwnoci i arliwym doktrynerem. Jego nazwisko pozostao w historii.

    Zdziwiem si wic niepomiernie, gdy zacz roztrzsa prawo wasnoci tak, jak mgby to robi ekonomista lub wielki posiadacz ziemski. Mwi o hierarchii, ktra musi istnie i ktr los narzuci ludziom, o posuszestwie prawu, ktre obowizuje wszystkich, o znaczeniu dobrych obyczajw w y-ciu republik, o oparciu, jakiego idee religijne dostarczaj porzdkowi i wol-noci. Zdarzyo mu si nawet, na poparcie jakiego politycznego pogldu, niby to niechccy powoa si na autorytet Jezusa Chrystusa.

    Suchajc go, podziwiaem uomno ludzkiego umysu. Nauka jest nie-pewna, dowiadczenie wskazuje najrniejsze tropy jake tu odrni prawd od faszu? Oto pojawia si nowy fakt, ktry rozprasza wszystkie moje wtpliwoci: byem biedny, teraz jestem bogaty. Gdyby przynajmniej dobrobyt, oddziaujc na mj sposb ycia, pozwala mi jednak myle nie-zalenie! Gdzie tam wraz z odmian losu zmieniem pogldy i mie wy-darzenie ycia stao si decydujc racj, ktrej dotd mi brakowao.

    Dobrobyt w wikszym jeszcze stopniu wpywa na mylenie Amerykanw ni na pogldy przybyszw. Amerykanin zawsze mia przed oczami fakty, ktre przekonyway go o tym, e ad spoeczny i pomylno id rka w r-k. Nie wyobraa sobie, by mogy istnie osobno. Nie musi wic, jak tylu Europejczykw, niczego odrzuci i o niczym zapomnie spord dowiad-cze i nauk dotychczasowego ycia.

    O wpywie obyczajw na utrzymywanie si ustroju demokratycznej republiki w Stanach Zjednoczonych

    Jak powiedziaem, obyczaje uwaam za jedn z najwaniejszych przyczyn natury oglnej, ktre pozwalaj na trwanie republiki demokratycznej w Sta-nach Zjednoczonych.

    Sowo obyczaje rozumiem tak, jak staroytni rozumieli sowo mores, i odnosz je nie tylko do obyczajw w dosownym sensie, ktre mona by inaczej nazwa przyzwyczajeniami serca, ale take do waciwych ludziom poj, do przekona, jakie ywi, oraz do wszystkich idei, ktre skadaj si na ich sposb mylenia.

  • Sowem tym okrelam wic cay moralny i intelektualny stan spoeczest-wa. Przedstawienie caoci amerykaskich obyczajw nie jest moim celem. Poprzestaj na tych, ktre sprzyjaj trwaoci instytucji politycznych.

    O religii pojmowanej jako instytucja polityczna oraz o tym, jak bardzo przyczynia si ona do trwaoci ustroju

    demokratycznej republiki w Ameryce

    Kada religia odpowiada jakim okrelonym przekonaniom politycznym. Umys ludzki posiada naturaln skonno do porzdkowania spoecze-

    stwa wedug wzorca pastwa boego. Usiuje on, jeeli mona tak si wyra-zi, dopasowa ziemi do nieba.

    Przewaajca cz angielskiej Ameryki zostaa zamieszkana przez ludzi, ktrzy wyamawszy si spod wadzy papieskiej nie poddali si adnemu reli-gijnemu zwierzchnikowi. Przynieli wic do Nowego wiata chrzecija-stwo, ktre najlepiej daje si okreli jako demokratyczne i republikaskie. Fakt ten szczeglnie sprzyja wprowadzeniu republiki i demokracji jako form politycznej egzystencji kraju. Zgodziwszy si co do samej zasady, reli-gia i polityka zawsze odtd yy w zgodzie.

    Mino okoo pidziesiciu lat, odkd z Irlandii zacza napywa do Sta-nw Zjednoczonych ludno katolicka. Ze swojej strony amerykaski kato-licyzm take pozyska wyznawcw; na terenie Unii yje dzisiaj ponad milion chrzecijan wyznajcych nauk kocioa rzymskiego.

    Katolicy amerykascy s bardzo wierni praktykom swego wyznania, wie-rz z oddaniem i gorliwoci, a jednak stanowi warstw o najbardziej de-mokratycznych i republikaskich przekonaniach. Zjawisko zaskakujce, lecz po chwili namysu atwo zrozumie, skd pochodzi.

    Myl, e religi katolick niesusznie traktuje si jako naturalnego prze-ciwnika demokracji. Wrd wielu chrzecijaskich doktryn katolicyzm wy-daje mi si wanie jedn z najbardziej sprzyjajcych zrwnaniu moliwoci ludzkich. Spoeczestwo religijne skada si u katolikw z dwch element-w: kapana i ludu. Jedynie kapan wyniesiony jest ponad wiernych, poniej wszyscy s rwni.

    Co do dogmatw, katolicyzm jednakowo traktuje wszystkie umysy. Zmu-sza on do uznania tych samych zasad wiary uczonego i analfabet, geniusza i prostaka. Zarwno biednemu, jak i bogatemu narzuca te same praktyki, rwnie surowo traktuje silnego i sabego, nie ukada si z adnym spord miertelnych i stosujc t sam miar do wszystkich ludzi pragnie prze-miesza wszystkie warstwy spoeczestwa u stp jednego otarza w ten spo-sb, w jaki s przemieszane w oczach Boga.

    Katolicyzm przyzwyczaja wiernych do posuszestwa, ale nie przygoto-wuje ich do zaakceptowania nierwnoci. Rzekbym, i jest tu odwrotnie ni

  • w protestantyzmie, ktry prowadzi ludzi raczej ku niezalenoci ni ku rw-noci.

    Katolicyzm przypomina monarchi absolutn, w ktrej pominwszy osob wadcy moliwoci ludzi okazuj si bardziej rwne ni w republi-kach.

    Zdarzao si niejednokrotnie, e katolicki ksidz zdobywa sobie pozycj w yciu spoecznym, wykorzystujc sw wadz duchow dla sprawy trwa-oci porzdku politycznego, do ktrego sam nalea. W wyniku swoich przekona religijnych bywali wtedy katolicy zwolennikami ustroju arysto-kratycznego.

    Lecz kiedy koci zostanie odsunity lub jak w Stanach Zjednoczo-nych odsunie si od wadzy, katolicy okazuj si ludmi najbardziej po-woanymi do utrwalania w rzeczywistoci spoecznej zasady rwnych moli-woci.

    Cho wic, ze wzgldu na natur swej wiary, amerykascy katolicy nie s szczeglnie predestynowani do przyjcia demokratycznych i republikas-kich przekona, to przynajmniej z tych samych powodw nie s im prze-ciwni, a pozycja, jak zajmuj w spoeczestwie, oraz maa liczebno ska-niaj ich do przyjcia tych przekona za swoje.

    Wikszo katolikw to ludzie biedni, ktrzy mog odgrywa jak rol w rzdzeniu krajem tylko wtedy, kiedy wszyscy obywatele dopuszczeni s do rzdzenia. Dla katolikw stanowicych mniejszo jedyn gwarancj zacho-wania wasnych praw moe by tylko powszechne respektowanie praw wszystkich ludzi. Obie te przyczyny skaniaj ich, by moe nawet bez udziau ich wiadomoci, do przyjcia pogldw politycznych, ktre akcep-towaliby pewnie z mniejszym zapaem, gdyby byli bogaci i posiadali prze-wag.

    Kler katolicki Stanw Zjednoczonych nie prbowa walczy z t tenden-cj polityczn; stara si raczej j usprawiedliwia. Amerykascy ksia ka-toliccy podzielili rzeczywisto duchow na dwie czci: w jednej pomiecili prawdy objawione, ktre przyjmuj bez zastrzee, w drugiej za idee poli-tyczne, co do ktrych uznali, i Bg pozostawi je swobodnemu wyborowi ludzi. Tak wic katolicy amerykascy s najbardziej posusznymi wiernymi i najbardziej niezalenymi obywatelami jednoczenie.

    Mona wic powiedzie, e w Stanach Zjednoczonych nie istnieje adna doktryna religijna, ktra byaby wrogiem instytucji demokratycznych i repu-blikaskich. Wszyscy duchowni gosz to samo. Przekonania pozostaj w zgodzie z charakterem praw i wszystkie umysy s, by tak rzec, jednakowo nastawione.

    Przebywaem kiedy w jednym z wielkich miast Unii, gdzie zaproszono mnie na polityczne zgromadzenie, ktrego celem byo zorganizowanie po-mocy dla Polakw i wysanie im broni oraz pienidzy.

  • W wielkiej, specjalnie przygotowanej sali ujrzaem okoo trzech tysicy ludzi. Wkrtce po moim przybyciu jaki ksidz ubrany w szaty liturgiczne wysun si na przd estrady przeznaczonej dla mwcw. Podczas gdy obe-cni, odkrywszy gowy, stali w milczeniu, on przemwi w te sowa: Wsze-chmogcy Boe! Boe onierzy! Ty, ktry dodawae otuchy sercom na-szych ojcw i wiode ich, kiedy walczyli o wite prawa niepodlegoci na-rodu, ktry wyprowadzie ich zwycisko spod ohydnego ucisku i dae na-szemu narodowi dobrodziejstwo pokoju i wolnoci! O Panie, racz wejrze miociwie na drug pkul, spjrz litonie na bohaterski nard, ktry wal-czy dzi tak jak my niegdy, w obronie tych samych praw! Panie, ktry wszystkich ludzi stworzy na jedno podobiestwo, nie pozwl, aby despo-tyzm niszczy twoje dzieo i wspiera nierwno na ziemi. Boe wszech-mogcy! czuwaj nad losem Polakw i uczy ich godnymi wolnoci; niech twa mdro krluje w ich radzie, niech twa sia bdzie w ich ramieniu. Zelij trwog na ich wrogw, sk potgi, ktre knuj ich zgub, i nie poz-wl, aby dzisiaj spenia si niesprawiedliwo, ktr wiat oglda przed pidziesiciu laty. Panie, ktry trzymasz w swej mocarnej doni serca Naro-dw i serca ludzi, pobud sprzymierzecw dla witego dziea dobrego pra-wa, spraw, by nard francuski podnis si wreszcie, i porzucajc gnuno, w ktrej trwa za spraw swoich wadcw, ruszy raz jeszcze walczy o wol-no wiata. Panie! Nie odwr od nas nigdy swego oblicza, pozwl nam na zawsze pozosta ludem najgbiej wierzcym i najbardziej wolnym. Boe Wszechmogcy, wysuchaj dzi naszych prb, zbaw Polakw. Prosimy Ci o to w imi Syna Twego Jedynego, Pana Naszego, Jezusa Chrystusa, ktry umar na krzyu dla zbawienia wszystkich ludzi. Amen. Cae zgromadzenie w skupieniu powtrzyo: Amen.

    O tym, jak owiecenie, zwyczaje i praktyczne dowiadczenie Amerykanw przyczyniaj si do sukcesu instytucji

    demokratycznych

    Ameryka miaa dotd bardzo niewielu wybitnych pisarzy. Nie ma rwnie wielkich historykw i ani jednego poety. Amerykanie nieaskawie spoglda-j na literatur; trzeciorzdne europejskie miasto drukuje corocznie wicej utworw literackich ni dwadziecia cztery stany Unii razem wzite.

    Amerykaska umysowo nie interesuje si pojciami oglnymi i nie ce-ni teoretycznych odkry. Ani polityka, ani wynalazczo Amerykanw nie rozwija si w tym kierunku. W Stanach Zjednoczonych cigle powstaj no-

  • we prawa, lecz nie pojawili si wielcy pisarze, ktrzy trudniliby si bada-niem ich oglnych zasad.

    Amerykanie maj swoich prawoznawcw i komentatorw prawa, lecz nie maj publicystw. W dziedzinie polityki dostarczaj wiatu przykadu raczej ni lekcji.

    To samo dotyczy umiejtnoci technicznych. W Ameryce zrcznie stosuje si europejskie wynalazki, ktre udoskonalo-

    ne na miejscu, wietnie su potrzebom kraju. Ludzie s pomysowi, lecz nie uprawiaj nauk technicznych. Wielu jest fachowych robotnikw, ale ma-o wynalazcw. Geniusz Fultona dugo suy obcym narodom, zanim zosta uznany w Ameryce.

    Aby osdzi stan wyksztacenia Angloamerykanw, musimy uwzgldni dwa aspekty sprawy: jeeli uwag nasz skierujemy ku uczonym, ze zdzi-wieniem stwierdzimy, jak bardzo jest ich niewielu; jeeli natomiast policzy-my analfabetw, spoeczestwo amerykaskie wyda nam si najbardziej wy-ksztacone na wiecie.

    Jak ju powiadaem, wyksztacenie wszystkich innych obywateli odpo-wiada stopniom porednim.

    Kady obywatel Nowej Anglii przyswaja sobie podstawowe elementy wiedzy i poznaje zasady swojej doktryny religijnej. Uczy si historii ojczyz-ny i podstaw jej konstytucji. W Connecticut i w Massachusetts trudno spot-ka czowieka, ktry nie posiad caoci tej wiedzy, a wrcz fenomenem jest kto, kto nie ma o niej adnego pojcia.

    Kiedy porwnuj republik greck i rzymsk z republikami amerykaski-mi, rkopimienne biblioteki i prymitywny gmin tych pierwszych z potn pras i owieconym ludem drugich, kiedy myl o ogromnych wysikach, ja-kie si podejmuje, by podle Grecji i Rzymu osdzi Ameryk i za pomoc tego, co stao si dwa tysice lat temu, przewidzie, co moe si sta dzisiaj, nachodzi mnie ochota, by spali moje ksiki i odda si poszukiwaniu ca-kiem nowych poj, ktre pozwoliyby zrozumie cakiem now sytuacj spoeczn.

    Tego, co mwi o Nowej Anglii, nie naley zreszt mechanicznie odnosi do caej Unii. Im dalej na zachd i na poudnie, tym mniej wyksztacone jest spoeczestwo. W stanach ssiadujcych z Zatok Meksykask yje, tak jak i u nas, pewna liczba ludzi, ktrym obce s podstawy wiedzy. Wszelako w caych Stanach Zjednoczonych nie znajdziesz gminy cakowicie pogronej w ciemnocie. Rnica midzy nami a Ameryk polega na tym, e spoecze-stwa europejskie osigny cywilizacj i owiecenie wyszedszy od stanu ciemnoty i barbarzystwa. Ich postpy nie byy jednolite niektre spoe-czestwa pokonay t drog jakby biegiem, inne przemierzay j normalnym krokiem, wiele za zatrzymao si na niej i do dzi tkwi w tym samym miejs-cu.

  • W Stanach Zjednoczonych byo inaczej. Angloamerykanie przybyli na sw ziemi jako ludzie w peni cywilizowa-

    ni. Nie musieli niczego si uczy wystarczyo, by nie zapomnieli tego, co ju wiedzieli. Synowie tych ludzi przenosz dzi swoj wiedz oraz szacu-nek dla niej na dziewicz ziemi w gbi kontynentu. Wychowanie wszcze-pio im potrzeb ksztacenia si, a zdobyt wiedz pozwolio przekaza po-tomkom. Spoeczestwo Stanw Zjednoczonych nie przeywao wic okresu dziecistwa narodzio si jako dojrzae.

    Amerykanie nie znaj sowa chop, poniewa nie znaj ludzi, ktrych mogliby tak nazwa. Ciemnota odlegych czasw, prostota wieniaczego y-cia, gminna pospolito, to zjawiska, ktre si u nich nie zachoway, i dlate-go Amerykanie nie maj pojcia ani o cnotach, ani o przywarach, ani o pry-mitywnych obyczajach, ani o penych prostoty urokach rodzcej si cywili-zacji.

    Na najodleglejszych kresach skonfederowanych stanw, na granicy po-midzy cywilizacj a pustkowiem, yje lud zuchwaych poszukiwaczy przy-gd, ktrzy uciekajc przed ubstwem rodzinnego domu nie wahali si za-gbi w dzikie ostpy Ameryki i w nich szuka nowej ojczyzny. Pionier, ledwie przybdzie na miejsce swego osiedlenia, pospiesznie cina kilka drzew i buduje szaas o dachu z gazi. Trudno doprawdy o co bardziej n-dznego od tych samotnych domostw. Podrny, ktry wieczorem zblia si do nich, ju z dala widzi wiato ogniska przebyskujce przez cian chaty, kiedy za zerwie si wiatr, sycha, jak dach z gazi porusza si i szumi ra-zem z drzewami. Kt by nie przypuszcza, e ta biedna chata kryje w sobie grubiastwo i ciemnot? Nie naley jednak sdzi pioniera po jego domo-stwie. Wok niego wszystko jest dzikie i prymitywne, natomiast on sam jest dzieckiem osiemnastu wiekw wysikw i dowiadcze. Nosi miejskie ubra-nie, mwi jzykiem miasta, zna przeszo, ciekaw jest przyszoci, dysku-tuje o dniu dzisiejszym. Jest czowiekiem cywilizowanym, ktry zgodzi si przez pewien czas y na pustkowiu i ktry zapuszcza si w lasy Nowego wiata zaopatrzony w Bibli, siekier i gazety.

    Trudno sobie przedstawi, z jak niewiarygodn szybkoci wrd tych os-tpw przenosz si myli.

    Nie sdz, by tak ywy ruch umysowy by moliwy w najbardziej owie-conych i najgciej zaludnionych rejonach Francji.

    Trudno wtpi, e w Stanach Zjednoczonych poziom wyksztacenia spoe-czestwa przyczynia si znacznie do trwaoci republiki demokratycznej. Tak moe by wszdzie, pod warunkiem wszake, by wyksztacenie, ktre owieca umysy, szo w parze z wychowaniem, ktre wpaja obyczaje.

    Nie przeceniam bynajmniej korzyci, jakie daje wyksztacenie, i przeciw-nie ni wielu ludzi w Europie daleki jestem od przekonania, e wystarczy nauczy ludzi czytania i pisania, aby od razu zrobi z nich obywateli.

  • Prawdziwa wiedza pochodzi przede wszystkim z dowiadczenia i gdyby Amerykanie nie nauczyli si stopniowo rzdzi si sami, szkolna wiedza, ktr posiadaj, w niczym by im dzisiaj nie pomoga.

    Dugo yem wrd spoeczestwa amerykaskiego i trudno mi wrcz po-wiedzie, jak bardzo podziwiaem ich dowiadczenie i zdrowy rozsdek.

    Kiedy sprbujecie mwi z Amerykaninem o Europie, prawie zawsze na-traficie na dowody wielkiego zarozumialstwa i do niemdrej pychy. Zado-woli si oglnymi i nieokrelonymi pojciami, ktre we wszystkich krajach wiata zwyky stanowi punkt oparcia wszelkiej ignorancji. Kiedy jednak spytacie go o jego kraj, zobaczycie, jak rozprasza si mga spowijajca jego umys. Jego jzyk, podobnie jak myli, stanie si jasny, czysty i precyzyjny. Powie wam, jakie posiada prawa i jak z nich korzysta, oraz jakie obyczaje rzdz polityczn rzeczywistoci. Okae si, e dobrze zna zasady adminis-tracji i mechanizm praw. Mieszkaniec Stanw Zjednoczonych nie czerpie z ksiek swojej wiedzy praktycznej i swoich poj; szkolne wyksztacenie przygotowao go by moe do jej przyjcia, ale nie ono wcale mu j dao.

    Amerykanin poznaje prawa uczestniczc w ich sporzdzaniu, a form rz-dzenia uczy si rzdzc. Wielkie dzieo spoeczne spenia si co dzie na je-go oczach i, by tak rzec, w jego rkach.

    Wychowanie w Stanach Zjednoczonych ma ukierunkowanie spoeczne, podczas gdy w Europie suy przygotowaniu czowieka do ycia prywatne-go. Zbyt rzadko bowiem zdarza si obywatelom bra udzia w sprawach pastwowych, by wychowawca z gry t sytuacj przewidywa.

    Rnice midzy oboma spoeczestwami daj o sobie zna nawet w zew-ntrznych przejawach ycia.

    W Europie do ycia publicznego przenikaj czsto nawyki ycia prywat-nego i jeeli nagle komu z nas zdarzy si przej wprost od ycia w rodzi-nie do rzdzenia pastwem, o wanych sprawach spoecznych rozmawiamy tak, jakbymy rozprawiali w gronie przyjaci.

    Przeciwnie u Amerykanw tam do ycia prywatnego przenosi si zwy-czaje ycia publicznego. Idea sdu przysigych znajduje wyraz w szkolnych zabawach dzieci, a formy parlamentarne w sposobie organizowania bankie-tu.

    O tym, e do utrzymania ustroju republiki demokratycznej w Stanach Zjednoczonych bardziej od warunkw natural-

    nych przyczyniaj si prawa, a bardziej od praw obyczaje

    Powiedziaem, e trwao ustroju republiki demokratycznej w Stanach Zjednoczonych naley przypisywa okolicznociom, prawom oraz obyczaj-om.

  • Wikszo Europejczykw zdaje sobie spraw jedynie z pierwszej spo-rd tych przyczyn i przypisuje jej dominujc rol, ktrej ona nie odgrywa.

    Faktem jest, e Angloamerykanie przywieli do Nowego wiata rwno moliwoci. Nie spotkasz midzy nimi ani ludzi podej kondycji, ani arysto-kracji, a przesdy dotyczce urodzenia byy tam zawsze rwnie nieznane jak przesdy dajce pierwszestwo pewnym zawodom. Przy tak demokratycz-nym ukadzie spoecznym demokracja atwo moga zapanowa.

    Nie jest to wszake szczegln cech Stanw Zjednoczonych. W Ameryce niemal wszystkie kolonie zostay zaoone przez ludzi rwnych lub przez lu-dzi, ktrzy z chwil opuszczenia Europy stali si sobie rwni. W adnej czci Nowego wiata nie udao si Europejczykom stworzy arystokracji.

    A tymczasem tylko w Stanach Zjednoczonych instytucje demokratyczne rozwijaj si pomylnie.

    Unia amerykaska nie ma wrogw, ktrym musiaaby stawi czoo. Jest samotna jak wyspa na oceanie.

    Hiszpanie w Ameryce Poudniowej byli wszake rwnie oddzieleni od wiata, a jednak utrzymywali armi. Gdy zabrako obcych, zaczli wypowia-da wojny sobie nawzajem. Jedynie demokracja amerykaska zdoaa si do dzi utrzyma w stanie pokoju.

    Terytorium Unii stanowi nieograniczone pole dla ludzkiej aktywnoci i dostarcza niewyczerpanego materiau pomysowoci i pracy. Tote umio-wanie bogactwa zastpuje ludziom ambicje, a dobrobyt agodzi niebezpiecz-ne namitnoci stronnictw politycznych.

    Gdzie jednak jest wicej yznej ziemi, gdzie s wiksze rzeki, rwnie nietknite i niewyczerpane bogactwa jak w Ameryce Poudniowej? Pomimo to nie potrafia ona przyswoi sobie demokracji. Gdyby do szczcia Naro-dw wystarczao troch miejsca w jakim spokojnym zaktku wiata i mo-liwo swobodnego rozprzestrzeniania si po nie zamieszkanej ziemi, Hisz-panie nie mogliby uskara si na swj los. I jeliby nawet nie zaznali ta-kiego szczcia jak mieszkacy Stanw Zjednoczonych, mogliby i tak pozo-sta przedmiotem zazdroci narodw Europy. Nie ma jednak na ziemi naro-dw bardziej nieszczliwych od narodw Ameryki Poudniowej.

    Zatem warunki naturalne nie tylko nie mog spowodowa w Ameryce Poudniowej tych samych skutkw co w Ameryce Pnocnej, ale nawet nie s w stanie zapewni jej osignicia tego, co ma Europa, w ktrej skdind warunki naturalne s bez porwnania gorsze.

    Warunki naturalne nie wpywaj wic w tym stopniu na los narodw, jak zwyko si przypuszcza.

    W Nowej Anglii spotkaem ludzi gotowych opuci zasobny rodzinny kraj, po to by szuka szczcia na pustkowiach. Niedaleko stamtd widzia-em francusk ludno Kanady, ktra toczya si na niewielkiej przestrzeni ssiadujcej z rwnie dziewiczymi terenami. Podczas gdy amerykaski emi-

  • grant zdobywa wielk posiado za cen kilku dni pracy, Kanadyjczyk pa-ci za swoj ziemi cen dorwnujc cenom ziemi we Francji.

    Tak wic natura, powierzajc Europejczykom dzikie ziemie Nowego wiata, daje im dobro, ktre nie zawsze potrafi wykorzysta.

    Inne narody Ameryki dlatego s nieszczliwe, e majc t sam szans co Angloamerykanie nie posiadaj ich praw i obyczajw. Prawa i obyczaje Angloamerykanw s wic przyczyn, ktrej poszukujemy. One wanie sta-nowi szczeglny powd ich wielkoci.

    Jestem daleki od uznania praw amerykaskich za doskonae; nie sdz by-najmniej, by si day zastosowa we wszystkich spoeczestwach demokra-tycznych, oraz uwaam, e jest wrd nich wiele takich, ktre nawet w Sta-nach Zjednoczonych s niebezpieczne.

    Niemniej trudno zaprzeczy, e prawodawstwo amerykaskie jako cao jest dobrze dostosowane do charakteru narodu i do warunkw naturalnych.

    Prawa amerykaskie s wic dobre i naley im przypisa wielk cz su-kcesu demokratycznych rzdw. Nie myl wszake, by byy najwaniejsz przyczyn tego sukcesu. O ile wydaje mi si, e ich wpyw na spoeczne szczcie Amerykanw jest wikszy od wpywu warunkw naturalnych kra-ju, o tyle z drugiej strony znajduj powody, by sdzi, e prawa maj tu mniejsze znaczenie od obyczajw.

    Najwaniejsz cz prawodawstwa Stanw Zjednoczonych stanowi nie-wtpliwie prawa federalne. Te same prawa przyswoi sobie Meksyk, ktry jest krajem rwnie szczliwie pooonym jak Unia. Meksyk nie zdoa jed-nak przyswoi sobie demokratycznych rzdw.

    Istniej wic jakie niezalene od warunkw naturalnych i praw racje, ktre sprawiaj, e w Stanach Zjednoczonych moe panowa demokracja.

    A oto jeszcze lepszy argument. W yach prawie wszystkich ludzi zamie-szkujcych terytorium Unii pynie ta sama krew. Mwi tym samym jzy-kiem, tak samo si modl, yj w tych samych warunkach naturalnych, pod-legaj tym samym prawom. Skd zatem pochodz rnice midzy nimi?

    Dlaczego na wschodzie Unii rzd republikaski jest silny, dziaa spraw-nie, a jego postpowanie jest dojrzae i pene rozwagi? Co nadaje wszystkim jego dziaaniom cechy mdroci i trwaoci?

    Dlaczego na zachodzie wadze spoeczne wydaj si dziaa przypadko-wo? Dlaczego w sprawach publicznych panuje tam jaki nieporzdek, jakie emocje, chciaoby si powiedzie jaka gorczka, ktra nie wry przysz-oci?

    Nie porwnuj ju teraz Angloamerykanw do innych narodw po-rwnuj ich midzy sob, chcc si dowiedzie, dlaczego nie s do siebie podobni. Argumenty dotyczce warunkw naturalnych i praw nie odgrywaj w tym wypadku roli. Jeeli zatem musimy szuka innej przyczyny, gdzie j znajdziemy, jeeli nie w obyczajach?

  • Wanie na wschodzie rzdy demokratyczne istniej najduej, a zwyczaje i idee zawsze sprzyjay ich podtrzymywaniu. Demokratyczne zasady prze-nikny tu do codziennego ycia i do pogldw obywateli i mona je odna-le zarwno w najdrobniejszych przejawach ycia spoecznego, jak i w pra-wach. Wanie na wschodzie najbardziej udoskonalono owiat i wychowa-nie, a religia zostaa w najpeniejszy sposb skojarzona z wolnoci. Te na-wyki, te przekonania, te formy ycia, ta wiara, czyme s jeli nie oby-czajami?

    Na zachodzie natomiast brakuje jeszcze wielu spord tych elementw de-mokracji. Wielu Amerykanw z zachodnich stanw urodzio si w lasach i cywilizacja, jak odziedziczyli po rodzicach, czy si u nich z przewiad-czeniami i zwyczajami dzikiego ycia. Ich namitnoci s gwatowniejsze, moralno religijna sabsza, pogldy mniej ustatkowane. Nie istnieje kontro-la spoeczna, poniewa ludzie zaledwie si tam znaj. Spoeczestwa zacho-dnie s w pewnej mierze bliskie, w swoim niedowiadczeniu i rozwichrzeniu obyczajw, powstajcym narodom. Spoeczestwa zachodnie utworzone zostay wprawdzie z dawnych elementw, lecz kombinacja tych elementw jest nowa.

    A wic to w szczeglnoci obyczaje uczyniy Amerykanw ze Stanw Zjednoczonych jako jedynych spord wszystkich mieszkacw Ameryki zdolnymi do sprostania ustrojowi demokratycznemu. Obyczaje sprawiaj take, e rne demokracje angloamerykaskie s sobie mniej wicej rwne pod wzgldem stopnia stabilizacji i dobrobytu.

    W Europie przecenia si wic wpyw warunkw naturalnych na trwao instytucji demokratycznych. Zbyt wielkie znaczenie przypisuje si rwnie prawom, zbyt mae obyczajom. Te trzy wielkie przyczyny pozwalaj z pew-noci na panowanie demokracji w Ameryce, gdybym jednak mia je kla-syfikowa, powiedziabym, e naturalne warunki maj mniejsze znaczenie od praw, prawa za od obyczajw.

    Jestem przewiadczony, e najlepsze warunki i najszczliwiej dobrane prawa nie zdoaj utrzyma konstytucji wbrew obyczajom. Obyczaje nato-miast s wadne doprowadzi do pewnych rezultatw nawet wtedy, gdy pra-wa s jak najgorsze, a warunki niesprzyjajce. Wielkiego znaczenia obycza-jw nieustannie dowodz badania i dowiadczenie. Wydaje mi si, e ten wanie pewnik jest punktem centralnym mojego mylenia i e wszystkie moje rozwaania prowadz mnie ku niemu.

    Jeszcze tylko jedno sowo na ten temat. Jeeli nie udao mi si w tym dziele przekona czytelnika o znaczeniu, ja-

    kie dla trwaoci demokratycznych praw Ameryki posiadaj dowiadczenie praktyczne, zwyczaje i pogldy jednym sowem wanie obyczaje Ame-rykanw nie osignem gwnego celu, ktry przed sob stawiaem.

  • Czy w innych krajach prawa i obyczaje wystarczyyby dla zachowania instytucji demokratycznych.

    Powiedziaem, e sukces instytucji demokratycznych w Stanach Zjedno-czonych bardziej wie si z prawami i obyczajami ni z warunkami natural-nymi kraju.

    Czy wynika z tego, e te same przyczyny, przeniesione gdzie indziej, maj tak sam moc? Innymi sowy: skoro warunki naturalne nie mog zastpi praw i obyczajw, czy prawa i obyczaje mog z kolei zastpi warunki natu-ralne?

    Trudno tu cokolwiek udowodni. W Nowym wiecie, w tych samych wa-runkach naturalnych, yj i inne narody dlatego mogem je porwna. Poza Ameryk nie ma jednak narodw, ktre pozbawione tych samych co Angloamerykanie korzystnych warunkw naturalnych, miayby ich prawa i obyczaje.

    Dlatego, nie majc sposobnoci porwnania, moemy jedynie stawia hi-potezy. Uwaam, i przede wszystkim naley odrnia instytucje Stanw Zjednoczonych od instytucji demokratycznych w ogle.

    Kiedy myl o Europie, o jej wielkich narodach, ludnych miastach, pot-nych armiach, o zawiociach jej polityki, nie sdz, by Amerykanie, prze-niesieni na nasz kontynent wraz ze swymi pogldami, religi i obyczajami, mogli tu y nie wprowadziwszy znacznych zmian do swojego prawodawst-wa.

    Wszelako mona sobie wyobrazi spoeczestwo demokratyczne zorgani-zowane na inny sposb ni spoeczestwo amerykaskie.

    Czy nie mona sobie przedstawi systemu rzdzenia opartego o fakty-czn wol wikszoci, w ktrym jednak wikszo, zadajc gwat swemu na-turalnemu deniu do rwnoci, zgodziaby si przyzna wadz wykonaw-cz jednemu rodowi lub jednemu czowiekowi, po to by zapewni pastwu ad i stabilno? Czy nie mona sobie przedstawi spoeczestwa demokra-tycznego, ktrego siy byyby w wikszym stopniu scentralizowane ni w Stanach Zjednoczonych, w ktrym nard kierowaby sprawami pastwa w sposb mniej bezporedni i nie tak absolutny, a kady obywatel posiadaby jednak okrelone prawa i bra udzia w pracach rzdu?

    To, co widziaem w Ameryce, skania mnie do przypuszczenia, e po-dobne instytucje demokratyczne, ostronie wprowadzane w ycie spoeczne, stopniowo przenikajce do obyczajw i do pogldw spoeczestwa, mogy-by istnie take i poza Ameryk.

    Gdyby prawa Stanw Zjednoczonych byy jedynymi prawami demokra-tycznymi, jakie mona sobie wyobrazi, czy te najdoskonalszymi, jakie mo-g istnie w praktyce, wynikaby std wniosek, i sukces praw ameryka-

  • skich nie dowodzi sukcesu prawodawstwa demokratycznego w ogle, w wy-padku innego kraju, wobec ktrego natura okazaa si mniej askawa.

    O ile prawodawstwo amerykaskie posiada, moim zdaniem, wiele brakw i bez trudu mog wyobrazi je sobie inaczej, o tyle szczeglne naturalne wy-posaenie tego kraju nie dowodzi bynajmniej, by instytucje demokratyczne nie mogy zosta z powodzeniem zastosowane w innym spoeczestwie, w ktrym przy mniej sprzyjajcych warunkach naturalnych prawa byyby lep-sze.

    Gdyby w Ameryce ludzie byli inni ni na caym wiecie, gdyby ich ukad spoeczny wytwarza u nich zwyczaje i pogldy przeciwne tym, ktre ten sam ukad spoeczny wytwarza w Europie, dzieje demokracji amerykaskiej nie mogyby nas niczego nauczy o demokracji w ogle.

    Gdyby Amerykanie byli podobni do wszystkich innych spoeczestw de-mokratycznych, ale zarazem posiadali prawo odwoujce si do sprzyjaj-cych okolicznoci oraz warunkw naturalnych kraju, dobrobyt i rozwj Sta-nw Zjednoczonych musielibymy przypisa przyczynom czysto okolicz-nociowym i dowiadczenie amerykaskie w niczym nie mogoby posuy spoeczestwom pragncym z niego skorzysta, a pozbawionym korzyst-nych warunkw naturalnych Ameryki.

    Fakty jednak nie potwierdzaj adnej z tych dwch hipotez. Spotkaem w Ameryce te same namitnoci, ktre ogldamy w Europie.

    S one po prostu waciwe ludzkiemu sercu albo te ukadowi spoecznemu demokracji.

    Tote w Stanach Zjednoczonych odnalazem ten sam niepokj serca, ktry jest waciwy ludziom posiadajcym mniej wicej rwne moliwoci i rw-ne szanse awansu spoecznego. Odnalazem demokratyczn zawi wyraa-jc si na tysic sposobw. Zauwayem, e ludzkie poczynania pene s te-go samego zarozumialstwa pomieszanego z ignorancj. Wywnioskowaem z tego, e ludzie naraeni s w Ameryce na te same niedole i skazani na t sa-m niedoskonao co wszdzie.

    Atoli uwanie przygldajc si organizacji spoeczestwa amerykaskiego stwierdziem, e Amerykanie dokonali wielkich i powodzeniem uwieczo-nych wysikw, by zwalczy te ludzkie saboci i naturalne wady demokra-cji.

    Rozmaite prawa lokalne stanowi w Ameryce bariery utrzymujce w ry-zach niespokojne ambicje obywateli i na korzy gminy obracaj te same de-mokratyczne namitnoci, ktre mogyby zagrozi istnieniu pastwa. Zrozu-miaem, e amerykaskim prawodawcom nie bez powodzenia udao si przeciwstawi ide prawa zawici, niezmienno moralnoci religijnej niepokojom politycznej rzeczywistoci, praktyczne dowiadczenie spoe-czestwa teoretycznej ignorancji, a umiejtno robienia interesw za-palczywoci ludzkich poda.

  • Aby odsun niebezpieczestwa pynce z charakteru konstytucji i praw politycznych, Amerykanie nie odwoali si zatem do warunkw naturalnych kraju. W celu zwalczenia za, na jakie naraone s wszystkie spoeczestwa demokratyczne, uyli sposobw, ktre znaleli dotychczas tylko oni; i cho wyprbowali je jako pierwsi, sposoby te okazay si skuteczne.

    Obyczaje i prawa Amerykanw nie s jedynymi, ktre mog suy demo-kratycznemu spoeczestwu. Amerykanie pokazali jednak, e demokracj mona opanowa i uporzdkowa przy pomocy praw i obyczajw.

    Nie ma powodu, by sdzi, e na niepowodzenie skazane s wysiki in-nych narodw, ktre zapoyczywszy od Amerykanw ogln i podn ide spoeczn, a nie zamierzajc bynajmniej niewolniczo naladowa jej tamtej-szych zastosowa, zechciayby przyswoi sobie ukad spoeczny, ktry Opa-trzno dzisiaj narzucia wiatu, i tym sposobem unikn zagraajcego im despotyzmu lub anarchii.

    Ustanowienie demokracji w wiecie chrzecijaskim to wielki problem polityczny naszych czasw. Amerykanie, rzecz jasna, nie rozwizali go osta-tecznie, lecz dostarczyli cennej wiedzy tym, ktrzy pragn go rozwiza.

    Istotne znaczenie, jakie wszystkie te zagadnienia posiadaj dla Europy

    Nietrudno odgadn, czemu su moje rozwaania. Problem, ktry pod-jem, ma znaczenie nie tylko dla Stanw Zjednoczonych, ale dla caego wiata, nie dla jednego narodu, lecz dla wszystkich ludzi.

    Gdyby narody o demokratycznym ukadzie spoecznym jedynie pod wa-runkiem zamieszkiwania pustkowi mogy zachowa u siebie wolno, nale-aoby zwtpi w przysze losy rodzaju ludzkiego, ludzko bowiem szybko kroczy ku demokracji, a pustkowia si zapeniaj.

    Jaka ucieczka pozostaaby narodom prcz despotyzmu jedynowadcy, gdyby prawd byo, e prawa i obyczaje nie wystarczaj do utrzymania de-mokratycznych instytucji?

    Wiem, e jest dzisiaj wielu uczciwych ludzi, ktrych ta perspektywa wcale nie przeraa, poniewa zmczeni wolnoci, chcieliby wreszcie odpo-cz z dala od jej burz.

    Ludzie ci le jednak znaj przysta, do ktrej zmierzaj. Pogreni we wspomnieniach, wadz absolutn oceniaj wedle tego, czym bya niegdy, nie za wedle tego, czym moe by za naszych czasw.

    Nie wtpi, e instytucja wadzy absolutnej, na nowo wprowadzona do de-mokratycznych spoeczestw Europy, przyjaby nowe formy i ujawnia ce-chy nie znane naszym przodkom.

  • Byy w Europie czasy, kiedy prawo i akceptacja spoeczna oddaway w rce krlw nieograniczon niemal wadz. Lecz oni prawie nigdy z niej nie korzystali.

    Nie wspomn ju o szlacheckich prerogatywach, o wadzy suwerennych sdw, o prawie cechowym, o lokalnych przywilejach, ktre agodzc ciosy zadawane przez wadz, podtrzymyway w narodzie ducha oporu.

    Niezalenie od tych instytucji politycznych, ktre wprawdzie krpoway czasem indywidualn swobod, ale suyy jednak podsycaniu w duszach umiowania wolnoci, i ktrych uyteczno w tym wzgldzie atwo zrozu-mie, przekonania ludzi i ich obyczaje wznosiy wok wadzy krlewskiej bariery mao widoczne, ale niemniej potne.

    Religia, mio poddanych, askawo wadcy, honor, godno rodu, lo-kalne przewiadczenia, obyczaj i opinia publiczna ograniczay potg kr-lw i zamykay ich wadz w niewidocznym krgu.

    Organizacja spoeczestw bya wtedy despotyczna, ale obyczaje byy nie-zalene. Wadcy mieli prawo czyni wszystko, ale nie mogli i nie chcieli z niego korzysta.

    C pozostaje nam dzisiaj z tego, co niegdy krpowao tyrani? Odkd religia stracia panowanie nad duszami, zatara si najbardziej wi-

    doczna granica oddzielajca dobro od za; w dziedzinie moralnoci wszystko wydaje si wtpliwe i niepewne; krlowie i narody posuwaj si na olep i nikt nie jest w stanie okreli granic despotyzmu i samowoli.

    Dugotrwae rewolucje na zawsze zniszczyy szacunek, jaki dawniej ota-cza rzdzcych. Uwolnieni od ciaru spoecznego szacunku, wadcy mog teraz bezkarnie upaja si wadz.

    Kiedy krlowie widz, jak serca ludzkie garn si do nich, s askawi, po-niewa czuj si silni, i dbaj o mio swych poddanych, mio poddanych jest bowiem podpor tronu. Midzy wadc a narodem dochodzi do swoistej wymiany uczu, ktra przywodzi na myl atmosfer rodziny. Szemrzc przeciw wadcy, poddani nie chc si jednak mu narazi, wadca za karze ich lekk rk, podobnie jak ojciec karci dzieci.

    Lecz teraz, kiedy presti krlw rozproszy si we wrzawie rewolucji, a krlowie kolejno wystawiaj na widok publiczny sabo prawa i potg fak-tw, nikt nie upatruje ju we wadcy ojca narodu, a wszyscy widz w nim zwierzchnika. Wadc sabym gardz, silnego nienawidz. On sam peen jest gniewu i strachu, czuje si obcy we wasnym kraju, a poddanych traktuje tak jak zwycionych przeciwnikw.

    Kiedy miasta i prowincje tworzyy wiele rnych narodw w onie jednej ojczyzny, w kadym z tych organizmw panoway odrbne obyczaje, ktre sprzeciwiay si duchowi poddastwa. Dzisiaj jednak, kiedy wszystkie cz-ci pastwa, utraciwszy swoje przywileje, obyczaje, przewiadczenia i nawet pami wasnego imienia, przywyky do posuszestwa wobec tych samych

  • praw rwnie atwo jest gnbi je wszystkie razem jak ktr z nich osob-no.

    Kiedy arystokracja sprawowaa wadz i dugo jeszcze po tym, jak j utra-cia, arystokratyczny honor dostarcza nadzwyczajnej siy indywidualnego oporu. Bywali ludzie, ktrzy cho sabi, posiadali tak wysokie wyobraenie o swojej wartoci, e omielali si samotnie opiera wadzy publicznej.

    Lecz dzi, gdy wszystkie warstwy wymieszay si ze sob, gdy jednostka coraz bardziej znika w tumie i roztapia si w powszechnym mroku, dzi, gdy honor monarchy cakowicie straci znaczenie i nie zastpia go cnota, nic nie uatwia ju czowiekowi wzniesienia si ponad siebie i kt zdoa po-wiedzie, dokd posun si mog wymagania wadzy i ustpliwo sabo-ci?

    Dopki istniao poczucie rodzinnej wizi, czowiek walczcy z tyrani nigdy nie pozostawa osamotniony, znajdowa bowiem wok siebie famulu-sw, przyjaci domu, bliskich. Kiedy zabrako tego oparcia, podtrzymywaa go jeszcze myl o przodkach i o dziedzicach. Lecz na czym ma si oprze wi rodzinna, kiedy majtki ulegaj podziaom, a niewiele lat wystarcza, by zmieszana zostaa krew?

    Jaka sia moe jeszcze tkwi w obyczajach narodu, ktry cakowicie zmieni swoje oblicze i zmienia je dalej, w ktrym wszystkie akty tyranii maj ju precedens, a wszystkie zbrodnie znajduj przykad, dla ktrego nie ma rzeczy tak dawnej, by jej nie mona byo zniszczy, ani tak nowej, by nie omielono si jej wprowadzi?

    Jaki opr mog stawi obyczaje, ktre poszy ju na tyle ustpstw? C moe opinia publiczna, kiedy nie ma nawet dwudziestu osb poczonych trwaymi wizami, kiedy nie ma ani czowieka, ani rodziny, ani adnego or-ganizmu spoecznego, ani adnej warstwy, ani adnego wolnego stowarzy-szenia, ktre mogoby j reprezentowa i pobudza do dziaania? Kiedy wszyscy obywatele s rwnie sabi, rwnie biedni, rwnie osamotnieni i je-dyn rzecz, jak mog przeciwstawi zorganizowanej sile rzdu, jest ich wasna sabo?

    Nie do historii Francji powinien odwoa si ten, kto zechciaby si do-wiedzie, co mogoby wwczas nastpi w naszym kraju. Powinien by mo-e sign do dokumentw staroytnoci i szuka analogii w strasznych stu-leciach rzymskiej tyranii, kiedy obyczaje byy zepsute, wspomnienia zatarte, zwyczaje wytrzebione, przekonania chwiejne, a wolno, wygnana z kodek-sw prawa, nie miaa ju gdzie si schroni; kiedy nic nie dawao ludziom gwarancji, a ludzie nie rczyli za siebie, kiedy czowiek robi sobie kpiny z czowieczestwa, a wadcy szybciej tracili przychylno nieba ni cierpli-wo poddanych.

    Krtkowzroczni s ci, ktrzy oczekuj, e bdziemy mieli monarchi po-dobn monarchiom Henryka IV lub Ludwika XIV. Wystarczy wzi pod

  • uwag stan, w ktrym ju si znalazo wiele narodw europejskich i do kt-rego d wszystkie pozostae, by doj do przekonania, e w Europie nie-dugo nie bdzie miejsca na nic oprcz demokratycznej wolnoci lub tyranii cezarw.

    Czy to nie zasuguje na zastanowienie? Czy przypuszczenie, e nie b-dzie wkrtce innego wyboru poza wolnoci wszystkich lub powszechnym niewolnictwem, poza rwnymi prawami dla wszystkich lub powszechnym pozbawieniem praw, e rzdzcy stan przed alternatyw stopniowego pod-niesienia ludu do wasnego poziomu lub dopuszczenia do upadku wszystkich obywateli poniej ludzkiej godnoci czy to przypuszczenie nie wystarczy-oby, by zwyciy wtpliwoci, dostarczy pewnoci sumieniom oraz przy-gotowa kadego z nas do zdobycia si na wielkie powicenie?

    Czy nie naleaoby wwczas uzna stopniowego rozwoju demokratycz-nych instytucji i obyczajw nie za najlepszy, ale wrcz za jedyny sposb za-chowania wolnoci, i nawet nie znajdujc upodobania w demokratycznych rzdach, zastosowa je jako najlepszy i najuczciwszy rodek, jaki moemy przeciwstawi obecnemu zu spoecznemu?

    Nieatwo jest dopuci lud do udziau w rzdzeniu, trudniej jeszcze da mu dowiadczenie i wpoi uczucia, bez ktrych nie bdzie mg rzdzi do-brze.

    Wola demokracji jest zmienna, jej urzdnicy prostaccy, jej prawa niedos-konae przyznaj. Lecz gdyby miao by prawd, e niedugo nie pozosta-nie nam nic poredniego midzy panowaniem demokracji a jarzmem jedyno-wadcy, czy nie powinnimy raczej zmierza ku pierwszemu, miast dobro-wolnie podda si drugiemu? I jeeli w kocu miaaby nastpi cakowita rwno, czy nie lepiej da si zrwna wolnoci ni despocie?

    W wielkim bdzie bd ci, ktrzy przeczytawszy moj ksik uznaj, e wszystkim spoeczestwom demokratycznym ka naladowa prawa i oby-czaje angloamerykaskie. Znaczyoby to, e dali si zwie formie, niecha-jc istoty moich myli. Moim celem byo pokazanie na przykadzie Amery-ki, e odpowiednie prawa, a nade wszystko obyczaje, mog pozwoli demo-kratycznemu spoeczestwu na zachowanie wolnoci. Nie uwaam zreszt wcale, e powinnimy zda za przykadem, jaki daa nam demokracja amerykaska, i naladowa sposoby, jakimi si posuya do osignicia swego celu, poniewa nie trac z oczu znaczenia naturalnych warunkw kra-ju oraz jego przeszoci dla sposobu jego politycznej organizacji. I uznabym za wielkie nieszczcie dla rodzaju ludzkiego, gdyby wolno nosia wsz-dzie te same rysy.

    Myl wszake, e jeeli nie zaczniemy powoli wprowadza u nas demo-kratycznych instytucji i nie postaramy si umoliwi wszystkim obywatelom zdobycia idei i dowiadczenia uczu, ktre mogyby najpierw ich przygoto-wa do czynienia uytku z wolnoci, a potem umoliwi im korzystanie z

  • niej, nikt nie bdzie wolny i mieszczanin czy szlachcic, biedak czy bogacz, wszyscy cierpie bd t sam tyrani. Przewiduj rwnie, e jeeli nie zdoamy na czas wprowadzi u siebie umiarkowanych rzdw wikszoci, wczeniej czy pniej dojdziemy do nieograniczonej wadzy jednego czo-wieka.

  • ROZDZIA DZIESITY

    Rozwaania na temat obecnej sytuacji trzech ras ludzkich zamieszkujcych terytorium Stanw

    Zjednoczonych oraz przyszoci, ktra prawdopodobnie je czeka

    Ameryka jest nie tylko krajem wielkiej i cakowitej demokracji. Na spoe-czestwa zamieszkujce Nowy wiat mona jeszcze spojrze inaczej.

    W ksice tej wielokrotnie wspominaem o Indianach i Murzynach, nie starczyo mi jednak dotd czasu na rozwaanie pozycji, jak te dwie rasy zajmuj w demokratycznym spoeczestwie, ktre opisuj. Mwiem o tym, w jakim duchu i za pomoc jakich praw uksztatowaa si konfederacja an-gloamerykaska, a tylko mimochodem wspominaem o niebezpieczest-wach, ktre jej zagraaj. Nie zdoaem te wyjani szczegowo, jakie s niezalenie od gwarancji dostarczanych przez prawa i obyczaje jej szanse przetrwania. Mwic o zjednoczonych republikach nie zaryzykowa-em adnej hipotezy co do trwaoci form republikaskich w Nowym wie-cie, a wspominajc niejednokrotnie o handlowym oywieniu panujcym na terenie Unii nie zdoaem si zaj przyszoci Ameryki jako spoeczestwa kupcw.

    Kwestie te, cho wi si z moim przedmiotem, bezporednio do niego nie nale. S problemami Ameryki, a nie problemami demokracji ja na-tomiast zamierzaem przede wszystkim stworzy wizerunek demokracji. Dlatego te pominem je, by dopiero teraz do nich powrci.

    Terytorium, ktre Unia amerykaska obecnie zajmuje czy te do ktrego w swoim pojciu posiada prawa, rozciga si od Oceanu Atlantyckiego do wybrzey Oceanu Spokojnego. Jego granice na wschodzie i na zachodzie pokrywaj si wic z granicami kontynentu, na poudniu sigaj niemal tro-pikw, na pnocy przecinaj krain lodw.

    Ludzie rozrzuceni po caym tym terytorium nie s, jak w Europie, potom-kami jednego rodu. yj tam przede wszystkim trzy rne rasy ludzkie, kt-re oddzielia od siebie sama natura. I powiedziabym nawet, e s one wro-gie sobie nawzajem. Wychowanie, prawo, pochodzenie, a nawet wygld ze-wntrzny wzniosy midzy nimi nieprzekraczalne bariery. Cho przeznacze-nie kazao im y na tej samej ziemi i poniekd pomieszao je ze sob, nie pozwolio si im jednak poczy. Kada z nich jest skazana na osobny los.

  • Wrd tych tak odmiennych ludzi zdecydowanie wyrnia si czowiek biay. Jest najbardziej owiecony, najpotniejszy i najszczliwszy, jest Eu-ropejczykiem, czowiekiem par excellence. Murzyn i Indianin stoj poniej.

    Te dwie nieszczsne rasy nie maj ze sob nic wsplnego. Dzieli je po-chodzenie, wygld, jzyk i obyczaj zblia je tylko nieszczcie. Obie zaj-muj rwnie nisk pozycj, obie zmuszone s znosi tyrani i cho ich cier-pienia s odmienne, sprawc tych cierpie jest ten sam biay czowiek.

    Czy z tego, co dzieje si na wiecie, nie wynika wniosek, e Europejczyk jest wobec innych ras ludzkich tym samym czym czowiek wobec zwierzt? Posuguje si nimi, a kiedy nie moe sobie ich podporzdkowa niszczy je.

    Za jednym niemal zamachem przemoc biaych pozbawia potomkw Af-rykaczykw wszystkich przywilejw czowieczestwa. Murzyn ze Stanw Zjednoczonych straci wszystko; odebrano mu nawet wspomnienie rodzin-nego kraju. Nie zna ju jzyka, ktrym mwili jego ojcowie, wyrzek si ich religii i zapomnia o obyczajach. Przesta nalee do ziemi afrykaskiej, nie zyskujc adnych praw do dbr europejskich, zatrzyma si midzy dwoma spoeczestwami, pozosta samotny midzy dwoma wsplnotami. Sprzedany przez Afryk i odrzucany przez Europ, prcz domu swego pana nie ma ju nic, co choby czciowo mogo mu zastpi wyobraenie ojczyzny.

    Murzyn nie ma rodziny. ona jest dla niego jedynie towarzyszk przelot-nych przyjemnoci, a jego synowie ju w chwili przyjcia na wiat staj si jemu rwni.

    Jake nazwa darem boym czy te najgorszym przeklestwem nieba owo usposobienie duchowe, ktre czyni czowieka niewraliwym na skra-jn ndz, a czasem wywouje w nim jakby zdeprawowane upodobanie do niewoli?

    Pogrony w otchani za, zaledwie odczuwa Murzyn sw nieszczsn do-l. Gwat uczyni go niewolnikiem, a nawyk sualstwa wywouje w nim go-dne niewolnika myli i ambicje. Murzyn podziwia wic raczej swego tyrana ni go nienawidzi, a w sualczym naladowaniu gnbiciela znajduje rado i dum.

    Stan jego umysu odpowiada stanowi jego duszy. Murzyn jest niewolnikiem od chwili urodzenia, ba poniewa jest nieraz

    kupowany ju w onie matki, staje si niewolnikiem, zanim si urodzi. Pozbawiony zarwno radoci, jak i potrzeb, sobie samemu bezuyteczny,

    ju w momencie wyrabiania sobie pierwszych poj o wiecie Murzyn do-wiaduje si, e jest wasnoci innego czowieka, ktry ma interes w tym, by go utrzymywa, czyli e dbanie o wasny los nie naley do niego samego. Nawet mylenie wydaje mu si zbdnym darem Opatrznoci i spokojnie ko-rzysta ze wszystkich przywilejw siwej podej kondycji.

  • Kiedy zostaje wyzwolony, wolno wydaje mu si brzemieniem ciszym od niewolnictwa, bo w cigu caego ycia nauczy si sucha wszystkiego z wyjtkiem wasnego rozumu. Kiedy wic rozum staje mu si jedynym prze-wodnikiem, nie potrafi rozpozna jego gosu. Osaczaj go niezliczone nowe potrzeby, a brak mu wiedzy i energii koniecznej do tego, by si im oprze. Potrzeby maj nad nami wadz i musimy z nimi walczy. Murzyn za jest nauczony tylko ulegoci i posuszestwa. Doszed wic do dna nieszczcia, tam, gdzie niewola ogupia, a swoboda unicestwia.

    Przemoc biaych okazaa si rwnie zgubna dla rasy indiaskiej, lecz jej rezultaty s odmienne.

    Przed przybyciem biaych do Nowego wiata ludy zamieszkujce Amery-k Pnocn yy spokojnie w puszczy. Indianie, poddani wszystkim niedo-godnociom dzikiego ycia, posiadali cnoty i przywary waciwe ludom nie-cywilizowanym. Zepchnwszy indiaskie plemiona w gb dzikich teryto-riw, Europejczycy skazali je na ycie wdrowne, pene ndzy i nieszcz.

    Dzikimi narodami rzdz jedynie przewiadczenia i obyczaje. Osabiajc u Indian z Ameryki Pnocnej przywizanie do ojczyzny, rozpraszajc ich plemiona, zacierajc tradycje, zrywajc acuch wspomnie, przeobraajc wszystkie dawne przyzwyczajenia, powikszajc za z drugiej strony potrze-by, tyrania Europejczykw uczynia ich ludmi bardziej zagubionymi i mniej cywilizowanymi, ni byli poprzednio. Poniewa moralne i fizyczne warunki ycia tych plemion stale si pogarszay, staway si one bardziej barbarzyskie, w miar jak byy bardziej nieszczliwe. Wszelako Europej-czycy nie zdoali cakowicie zmieni charakteru Indian i w kadej chwili b-dc w stanie ich zniszczy, nie mogli ani podporzdkowa ich sobie, ani og-adzi.

    Murzyn zosta zepchnity do ostatnich granic niewolnictwa, Indianin do granic swobody, ale niewolnictwo jest rwnie zgubne dla Murzyna, jak wol-no dla Indianina.

    Murzyn straci nawet prawo posiadania samego siebie i podejmujc samo-dzielne decyzje dotyczce wasnego losu popenia co w rodzaju kradziey.

    Indianin jest pozostawiony sobie samemu z chwil uzyskania samodziel-noci. Ledwie pozna wadz, jak nad czowiekiem sprawuje rodzina, woli blinich nie poddawa si nigdy, nikt nie nauczy go odrnia dobrowolne-go posuszestwa od haniebnego poddastwa. Indianin nie zna nawet sowa prawo. Wolno oznacza dla niego brak jakichkolwiek wizw spoecz-nych. Znajduje upodobanie w swojej barbarzyskiej niezalenoci i woli zgi-n ni zrezygnowa z najmniejszej nawet jej czstki. Cywilizacja nie moe wywrze wikszego wpywu na takiego czowieka.

    Murzyn czyni mnstwo bezcelowych wysikw, by dosta si do spoe-czestwa, ktre go odrzuca; nagina si do upodoba swych gnbicieli, przej-muje od nich pogldy i naladujc ich w ten sposb, prbuje dosta si do

  • ich wiata. Poniewa od dziecka powtarzano mu, e jego rasa jest gorsza od rasy biaej, sam jest niedaleki tej myli i wstydzi si siebie. We wasnym za-chowaniu widzi znamiona niewolnictwa i gdyby mg, najchtniej wyrzek-by si siebie.

    Indianin natomiast ma liczne wyobraenia na temat swego szlachetnego urodzenia, yje i umiera wrd roje dumy. Nie ma bynajmniej zamiaru Dostosowa swoich obyczajw do naszych, trzyma si barbarzystwa jako charakterystycznej cechy swojej rasy i odrzuca cywilizacj nie tyle z niena-wici do niej, ile z obawy przed upodobnieniem si do Europejczykw. Rze-miosom naszej cywilizacji chce przeciwstawi jedynie zasoby dzikiej ziemi, naszej taktyce sw bezprzykadn odwag, dalekowzrocznoci naszych zamysw tylko spontaniczny instynkt swojej dzikiej natury. Przegrywa w tej nierwnej walce.

    Murzyn chciaby utosami si z Europejczykiem, ale nie moe tego do-kona. Indianin, ktremu do pewnego stopnia mogoby si to powie, po-gardza tym. Sualczo oddaje Murzyna na pastw niewolnictwa, duma wy-daje Indianina na mier.

    Przypominam sobie, jak podrujc przez lasy porastajce jeszcze stan Alabama dotarem pewnego dnia do chaty pioniera. Nie chciaem wchodzi do jego domostwa, a pragnem jedynie wypocz koo rda, ktre znajdo-wao si nie opodal w lesie. Gdy tam siedziaem, nadesza Indianka (znajdo-walimy si w pobliu terytorium zajmowanego wwczas przez Czeroke-sw), ktra trzymaa za rk bia, picio- lub szecioletni dziewczynk, jak sdziem crk pioniera. Za nimi sza Murzynka. Strj Indianki by na swj barbarzyski sposb wytworny: metalowe obrczki tkwiy w jej noz-drzach i uszach, jej wosy przyozdobione szklanymi paciorkami opaday swobodnie na ramiona. Stwierdziem, e nie bya zamna, poniewa nosia jeszcze naszyjnik z muszelek, ktry dziewice skadaj na weselnym posa-niu. Murzynka ubrana bya w strj europejski bdcy niemal w achmanach.

    Usiady na brzegu rda i moda dzikuska, wziwszy dziecko w ramiona, piecia je jak matka, podczas gdy Murzynka za pomoc niewinnych sztu-czek prbowaa przycign uwag maej Kreolki. Dziewczynka zdradzaa w najmniejszym gecie poczucie wyszoci, ktre dziwnie kontrastowao ze saboci dziecka. Rzec by mona, e co w rodzaju pobaania towarzyszy-o przyjmowaniu wzgldw wsptowarzyszek.

    Murzynka, przykucnita przed swoj pani i usiujca odgadn wszystkie jej pragnienia, wydawaa si rozdarta midzy macierzyskim przywizaniem strachem sugi, za w ywych pieszczotach dzikuski bya jakby swoboda, duma i niemal szorstko.

    Zbliyem si i w milczeniu ledziem t scen. Moja ciekawo wyranie nie spodobaa si Indiance, ktra podniosa si nagle, nieco brutalnie odep-

  • chna dziecko od siebie i rzuciwszy mi rozdranione spojrzenie znikna w lesie.

    Czsto zdarzao mi si widzie zebranych w jednym miejscu przedstawi-cieli trzech ras Ameryki, w wielu sytuacjach stwierdzaem przewag biaej rasy, lecz w opisanej wanie scenie byo co szczeglnie poruszajcego. Ciemizcw i ciemionych czy tu zwizek uczuciowy, a natura, usiujc ich przybliy, uwydatniaa jeszcze bardziej ogromn przepa, jak utwo-rzyy midzy nimi przesdy oraz prawa.

    Aktualny stan indiaskich plemion zamieszkujcych terytorium Unii oraz przyszo, jak mona dla nich

    przewidywa

    Wszystkie plemiona indiaskie, ktre zamieszkiway niegdy terytorium Nowej Anglii, Narragansettowie, Mohikanie, Pecotowie, yj ju tylko we wspomnieniach. Lenapesi, ktrzy na brzegach Delaware witali Williama Penna przed stu pidziesiciu laty, ju nie istniej. Spotkaem ostatnich Iro-kezw; ebrali. Wszystkie te plemiona zajmoway kiedy tereny sigajce brzegw Atlantyku, a dzi trzeba zrobi co najmniej sto mil w gb konty-nentu, aby spotka Indianina. Indianie nie tylko si cofnli, ale take zostali wyniszczeni. W miar jak tubylcy cofaj si i wymieraj, na ich miejsce przychodz przedstawiciele ogromnego spoeczestwa, ktre ronie i roz-wija si nieustannie. aden nard nie zazna dotd tak byskawicznej zaga-dy, a aden inny nie rozwin si rwnie wspaniale.

    Dzieo zagady dokonuje si w bardzo prosty sposb. Kiedy Indianie byli jedynymi mieszkacami terytoriw, z ktrych s dzisiaj wypychani, potrze-by ich byy skromne. Sami wyrabiali bro, woda z rzek bya ich jedynym napojem, za okrycie suyy im skry zwierzt, a ich miso za poywienie.

    Europejczycy zapoznali ich z broni paln, z elazem i alkoholem, nau-czyli ich tkaninami zastpowa prymitywne ubrania, ktre im dotd wystar-czay. Wraz z nowymi potrzebami Indianie nie przyswoili sobie sztuki ich zaspokajania i musieli liczy na biaych. W zamian za dobra, ktrych nie potrafili sami wyprodukowa, nie byli w stanie ofiarowa nic prcz wspa-niaych futer, ktrych dostarczaa jeszcze puszcza. Od tej chwili polowanie musiao zaspokoi ,nie tylko ich wasne potrzeby, ale i kaprysy Europejczy-kw. Indianin polowa odtd nie tylko po to, by zdoby ywno, ale i po to, by zdoby przedmioty wymiany.

    Potrzeby tubylcw wzrastay, natomiast ich zasoby wyczerpyway si nie-ustannie.

    Z chwil gdy nie opodal terytorium zajmowanego przez Indian zaoona zostaje europejska kolonia, zwierzyna owna natychmiast ucieka. Tysice In-dian koczujcych po lasach nigdy nie wystraszyo zwierzt; nieustajca

  • wrzawa europejskich kolonii kae im ucieka na zachd, gdzie, wiedzione instynktem, spodziewaj si znale dzikie tereny. 4 lutego 1829 roku pano-wie Cass i Clark pisali w raporcie dla Kongresu: Stada bizonw, ktre przed kilkoma laty podchodziy jeszcze do stp Apallachw, stale si odda-laj i za kilka lat trudno je ju bdzie znale na rwninach rozcigajcych si wzdu Gr Skalistych. Zapewniano mnie, e podobne skutki zbliania si biaych daj o sobie zna w promieniu dwustu mil. Biali wywieraj wic w ten sposb wpyw na ycie plemion, ktre znaj tylko z nazwy, a Indianie cierpi nieszczcia wynike z ich obecnoci na dugo przed poznaniem spra-wcw niedoli.

    Wkrtce potem do krainy Indian docieraj pierwsi miakowie. Oddalajc si na pitnacie lub dwadziecia mil od granic terenw zamieszkiwanych przez biaych, zakadaj siedziby cywilizowanego czowieka w samym rod-ku dzikiej puszczy. Przychodzi im to atwo, poniewa granice terytorium lu-du owieckiego nie s dokadnie okrelone. Terytorium to naley zreszt do caego narodu i nie stanowi niczyjej prywatnej wasnoci, obrona jakiej je-go czci nie ley zatem w niczyim prywatnym interesie.

    I oto kilka europejskich rodzin osiedlonych z dala od siebie ostatecznie przyczynia si do wyginicia caej zwierzyny yjcej na terenach oddzielaj-cych jedn siedzib od drugiej. Indianie, ktrzy yli dotd w stanie obfitoci, maj teraz kopoty z wyywieniem si, a jeszcze wiksze ze zdobyciem dob-ra nadajcego si do wymiany. Przegnanie zwierzyny jest dla Indian tym, czym dla europejskich chopw byoby wyjaowienie pl. Wkrtce Indianom cakowicie brak rodkw do ycia. Nieszcznicy kr odtd po opustosza-ych lasach jak zgodniae wilki. Instynktowna mio ojczyzny przywizuje ich do ziemi, na ktrej si urodzili, ale znajduj na niej ju tylko ndz i mier. Decyduj si wreszcie i podaj ladem ucieczki osia, bawou, bobra. Ich now ojczyzn obieraj dla nich dzikie zwierzta. cile rzecz biorc, to nie Europejczycy przepdzaj Indian, lecz gd oto subtelne rozrnienie, nie znane redniowiecznym kazuistom, a wykryte przez nowo-ytnych doktorw.

    Trudno sobie przedstawi straszliwe cierpienia towarzyszce tym przy-musowym migracjom. Indianie s wyczerpani i zdziesitkowani ju w mo-mencie opuszczania rodzinnych stron. Kraina, w ktrej zechc si osiedli, jest zamieszkana przez plemiona niechtnie przyjmujce przybyszw. Za ni-mi jest gd, przed nimi wojna, wszdzie ndza. Chcc unikn wszystkich tych klsk, musz si rozdzieli. Kady z nich stara si na wasn rk i uk-radkiem znale rodki do ycia; yje w dzikiej puszczy tak, jak w cywilizo-wanym spoeczestwie yje skazaniec odtrcony przez wszystkich. Pkaj i tak ju osabione wizy spoeczne. Indianie stracili ju ojczyzn; niedugo utrac i wasne plemi; zostan zaledwie rodziny. Ginie imi szczepu, zapo-mniany zostaje jzyk, nikn ostatnie lady pochodzenia. Nard przesta ist-

  • nie. yje jeszcze we wspomnieniach amerykaskich zbieraczy staroytno-ci i zna go jedynie kilku europejskich erudytw.

    Nie chciabym, eby czytelnik sdzi, i rozmylnie maluj ten obraz w czarnych kolorach. Na wasne oczy widziaem cierpienia i ndz, ktre sta-ram si opisa, i byem wiadkiem za, ktrego opisa nie potrafi.

    Z kocem 1831 roku znalazem si na lewym brzegu Missisipi, w miejscu zwanym przez Europejczykw Memphis. Pojawia si tam wwczas dua grupa Indian Czokto. Indianie wanie opuszczali swj kraj i chcieli si prze-dosta na prawy brzeg Missisipi, gdzie mieli nadziej znale schronienie obiecane im przez rzd amerykaski. By rodek zimy, mrz by wyjtkowo silny, nieg okry ziemi tward skorup, a rzek pyny ogromne kry. In-dianie, ktrzy wdrowali razem z rodzinami, cignli ze sob rannych, cho-rych, nowo narodzone dzieci i umierajcych starcw. Nie mieli ani namio-tw, ani wozw, tylko troch zapasw i broni. Widziaem, jak wsiadali na statek, aby przepyn przez wielk rzek, i ten peen patosu widok na zaw-sze zostanie w mojej pamici. Nie byo sycha ni paczu, ni skarg wszys-cy milczeli. Ich nieszczcia byy nienowe i Indianie wiedzieli, e s nieod-wracalne. Wszyscy weszli ju na statek i tylko psy zostay na brzegu. Zoba-czywszy, e ich panowie oddalaj si na zawsze, zaczy przeraliwie wy i wszystkie naraz rzuciy si do lodowatej wody Missisipi, by popyn za statkiem.

    Wywaszczanie Indian odbywa si za naszych czasw regularnie i w spo-sb, by tak rzec, cakowicie legalny.

    Kiedy ludno europejska zblia si do dzikich terenw zajmowanych przez jakie plemi, rzd Stanw Zjednoczonych najpierw wysya zazwyczaj uroczyste poselstwo. Biali zbieraj Indian na wielkiej rwninie, jedz z nimi i pij, a potem powiadaj: C moecie jeszcze robi w kraju waszych oj-cw? Niedugo bdziecie musieli odgrzebywa ich koci, by mie co do zjedzenia. W czym zamieszkiwana przez was kraina jest lepsza od ktrejkol-wiek innej? Czy lasy, bota i ki s tylko w waszym kraju? Czy moecie y tylko pod waszym socem? Za tymi grami, ktre widzicie na horyzon-cie, i za jeziorem, ktre z zachodu ogranicza wasze terytorium, s rozlege tereny obfitujce jeszcze w dzik zwierzyn. Sprzedajcie nam wasz ziemi i przeniecie si tam, a bdziecie yli szczliwie. Po czym biali rozkadaj przed Indianami bro paln, ubrania z weny, baryki wdki, naszyjniki ze szklanych paciorkw, cynowe bransoletki, kolczyki i lusterka. Jeli mimo widoku wszystkich tych bogactw Indianie jeszcze si wahaj, biali tumacz, e nie powinni odmawia zgody, poniewa za pewien czas nawet rzd nie bdzie ju w stanie zagwarantowa im korzystania z przysugujcych im praw. C maj czyni? Na poy przekonani, na poy zmuszeni, Indianie od-chodz, by zamieszka na innej ziemi, gdzie biali nie dadz im zreszt prze-y w spokoju nawet dziesiciu lat. W ten sposb Amerykanie nabywaj za

  • bezcen ogromne prowincje, ktrych nawet najbogatsi wadcy Europy nie by-liby w stanie kupi.

    Obawiam si, e zo, ktre opisaem, jest nie do naprawienia. Myl, e w Ameryce Pnocnej rasa indiaska jest skazana na wymarcie, i jestem prze-konany, e kiedy Europejczycy osiedl si na wybrzeach Oceanu Spokoj-nego, przestanie ona istnie.

    Indianie z Ameryki Pnocnej mieli tylko dwie drogi ratunku: wojn lub cywilizacj. Innymi sowy musieli albo zniszczy Europejczykw, albo sta si im rwnymi.

    Na pocztku kolonizacji mogli byli, jednoczc swe siy, pozby si nie-wielkiej liczby cudzoziemcw, ktrzy przybili do brzegw kontynentu. Pr-bowali kilkakrotnie to uczyni i niemal im si powiodo. Dzi taka jest dys-proporcja si, e nie mog nawet marzy o podobnym przedsiwziciu. S wrd Indian ludzie wybitni, ktrzy przewidujc los oczekujcy dzikie ple-miona, prbuj je wszystkie zjednoczy we wsplnej nienawici do Europej-czykw. S jednak bezsilni. Plemiona ssiadujce z biaymi s zbyt osabio-ne, by mogy zdoby si na skuteczny opr, inne za, z ow dziecinn niefra-sobliwoci jutra charakterystyczn dla pierwotnych natur, oczekuj na na-dejcie niebezpieczestwa, by dopiero wtedy pomyle o obronie. Jedni za-tem nie mog, a inni nie chc dziaa.

    Nietrudno przewidzie, e Indianie nie zechc si cywilizowa bd e ze-chc zrobi to wtedy, kiedy ju bdzie za pno.

    Cywilizacja jest wynikiem dugotrwaego procesu spoecznego, dokonuj-cego si w jednym kraju dziki przekazywaniu sobie przez kolejne generacje rezultatw ich wysikw. Cywilizacja najtrudniej rozwija si u ludw owie-ckich. Plemiona pasterskie zmieniaj miejsce, lecz ich wdrwki odbywaj si wedug pewnego porzdku depcz one stale po wasnych ladach. Sie-dziby plemion owieckich zmieniaj si natomiast zalenie od ostoi zwierzy-ny.

    Kilkakrotnie prbowano Indian ksztaci, nie naruszajc ich wdrownych zwyczajw. Jezuici podjli ten trud w Kanadzie, purytanie w Nowej Ang-lii. Ani jednym, ani drugim nie udao si uzyska trwaych rezultatw. Cy-wilizacja rodzia si w chacie, lecz w lesie umieraa. Nauczyciele ci pope-niali wielki bd, nie rozumiejc, e aby ucywilizowa jaki lud, trzeba prze-de wszystkim skoni go do ycia osiadego. Naleao wic najpierw uczyni z Indian rolnikw.

    Indianie nie tylko nie znaj tej sztuki, bez ktrej nie ma cywilizacji, lecz zdobycie jej przychodzi im z wielkim trudem. Ludzie, ktrzy raz przywykli do prniaczego i penego przygd ycia myliwych, czuj nieprzepart nie-ch do staej i regularnej pracy, jaka jest niezbdna na roli. Mona to zau-way nawet w naszych spoeczestwach, lecz jeszcze lepiej wida to u ludw, u ktrych nawyki owieckie stay si narodowymi zwyczajami.

  • Poza t podstawow przyczyn niepowodzenia istnieje i inna, specyficzna dla Indian. Wspominaem ju o niej, i teraz do niej powrc.

    Tubylcy z Ameryki Pnocnej uwaaj prac nie tylko za zo, lecz i za dyshonor. Ich duma walczy wic z cywilizacj niemal rwnie zaarcie jak ich lenistwo.

    Najndzniejszy nawet Indianin kultywuje w swym szaasie z kory nader wysokie wyobraenie o wasnej indywidualnej wartoci. Niezbdne prace uwaa za zajcie poniajce, rolnika porwnuje z woem przewracajcym bruzdy, wszystkie nasze zatrudnienia bierze za wysiki niewolnikw. Wpra-wdzie ma bardzo wysokie pojcie o sile biaych i o wielkoci ich inte-ligencji, lecz podziwiajc rezultaty naszych wysikw, pogardza rodkami, ktre pozwalaj nam je uzyskiwa; dowiadczajc naszej przewagi, ma si wci za wyszego od nas. Polowanie i wojna to dla niego jedyne zajcia godne mczyzny. Indianin, ktry wiedzie ndzn egzystencj w lasach, y-wi wic te same idee, te same pogldy co redniowieczny szlachcic w swoim zamku. Gdyby jeszcze zosta zdobywc, nic by ju nie mcio tego podobie-stwa. Tak oto, rzecz szczeglna, w lasach Nowego wiata, nie za wrd Europejczykw osiedlajcych si na jego wybrzeach, odnajdujemy dzi dawne feudalne idee Europy.

    W ksice tej wielokrotnie prbowaem wyjani niezwyky wpyw, jaki ukad spoeczny wydaje mi si wywiera na ludzkie prawa i obyczaje. Nie-chaj wic wolno mi bdzie dorzuci kilka zda na ten temat.

    Kiedy odkrywam podobiestwo midzy instytucjami politycznymi na-szych przodkw Germanw i owych wdrownych plemion amerykaskich, podobiestwo midzy obyczajami opisywanymi przez Tacyta i tymi, ktrych niejednokrotnie byem wiadkiem, wwczas skonny jestem mniema, e na obu pkulach ta sama przyczyna wywoaa te same skutki, e zatem wrd zewntrznej rnorodnoci ludzkich spraw mona odnale nieliczne pod-stawowe fakty, z ktrych wynikaj wszystkie inne. W tym wic, co zwykli-my nazywa instytucjami germaskimi, skonny jestem odnajdywa jedynie barbarzyskie nawyki, a w tym, co mamy za pojcia feudalne pogldy lu-dzi dzikich.

    Bez wzgldu na to, jakie s wady i przesdy, ktre nie pozwalaj India-nom z Ameryki Pnocnej przeksztaci si w rolnikw i ucywilizowa, ko-nieczno zmusza ich do tego niejednokrotnie.

    Przyszo tubylcw z Ameryki Pnocnej, z ktrejkolwiek strony by j rozpatrywa, przedstawia si le: jeli pozostan dzicy, bd spychani coraz dalej w miar posuwania si naprzd cywilizacji, jeli za bd chcieli si cywilizowa, zetknicie z ludmi bardziej od nich cywilizowanymi odda ich na pastw przemocy i ndzy. Jeli w dalszym cigu bd kry po pustko-

  • wiach zgin, jeli sprbuj si osiedli rwnie zgin. Owieci si mog tylko dziki pomocy Europejczykw, wszelako zetknicie z Europej-czykami deprawuje ich i spycha ku barbarzystwu. Pki yj w odosobnie-niu, nie chc zmienia swoich obyczajw, kiedy zostaj wreszcie do tego zmuszeni, jest ju za pno.

    Hiszpanie szczuj Indian psami jak dzikie bestie, grabi Nowy wiat ni-czym miasto zdobyte w szturmie niepoczytalnie i bezlitonie. Nie mona jednak zniszczy wszystkiego i sza ma swj kres. Ta cz ludnoci india-skiej, ktrej udao si unikn masakry, miesza si w kocu ze zwycizcami oraz przyjmuje ich religi i obyczaje.

    Stosunek Amerykanw ze Stanw Zjednoczonych do tubylcw jest przeciwnie przepojony najczystszym uwielbieniem form i legalnoci. Je-li tylko Indianie pozostaj w stanie dzikoci, Amerykanie nie mieszaj si do ich spraw i traktuj ich jako ludy niepodlege. Nie zajmuj ich ziem, dopki ich nie nabd na mocy odpowiedniego kontraktu, a jeeli przypadek zdarzy, e jakie plemi indiaskie nie moe ju y na swoim terytorium, wwczas po bratersku bior je za rk i wyprowadzaj na mier poza granice kraju ojcw.

    Hiszpanie dopuszczali si bezprzykadnych okruciestw i okryli si wie-czyst hab, a jednak nie zdoali wymaza rasy indiaskiej z powierzchni ziemi, ani nawet zepchn jej poza granice prawa. Amerykanie ze Stanw Zjednoczonych osignli jedno i drugie z nadzwyczajn atwoci, spokoj-nie, bez trudu, filantropijnie, nie przelewajc krwi i pozornie nie naruszajc adnej podstawowej zasady moralnoci. Trudno byoby nie zagad ludzi-om lepiej przestrzegajc praw ludzkoci.

    Sytuacja czarnej rasy w Stanach Zjednoczonych oraz niebezpieczestwa, na jakie jej obecno wystawia biaych

    Indianie wymr w odosobnieniu, tak jak i yli, ale przyszo Murzynw jest w pewnej mierze spleciona z przyszoci Europejczykw. Obie te rasy, cho nie poczyy si ze sob, pozostaj jednak zwizane i rwnie trudno jest im si zjednoczy, jak cakowicie od siebie oderwa.

    Obecno czarnych jest najpowaniejszym niebezpieczestwem zagraa-jcym przyszoci Stanw Zjednoczonych. Kiedy rozwaamy przyczyny obecnych trudnoci i przyszych niebezpieczestw, na jakie naraone s Sta-ny Zjednoczone, niezalenie od obranego punktu wyjcia zawsze dochodzi-my do tego problemu.

    Do stworzenia trwaego za trzeba w zasadzie wielkich i dugotrwaych wysikw ludzi. Istnieje wszake taki rodzaj za, ktry wnika w wiat ukrad-kiem. Pocztkowo ledwo zauwaalne pord codziennych naduy wadzy, zaczyna si od jakiego czowieka, ktrego imi nie pozostaje w historii,

  • i jak przeklte ziarno rzucone na skrawek ziemi czerpie soki samo z siebie, rozrasta si i rozwija razem ze spoeczestwem, ktre je nosi w swym onie. Tym zem jest niewolnictwo.

    Chrzecijastwo zniszczyo niewolnictwo, lecz chrzecijanie szesnastego wieku przywrcili je i wczyli do swego systemu spoecznego, jednake li tylko na zasadzie wyjtku. Ograniczyli je do jednej rasy. Zadali tym samym ludzkoci ran wprawdzie mniejsz, lecz znacznie trudniejsz do uleczenia.

    Naley starannie odrnia dwie rzeczy: niewolnictwo jako takie i jego skutki.

    Bezporednie zo sprawione przez niewolnictwo u staroytnych byo mniej wicej takie samo jak u nowoytnych, lecz konsekwencje tego za by-y rne. U staroytnych niewolnik nalea do tej samej rasy co jego pan, a czsto przewysza go wyksztaceniem. Dzielia ich tylko niewola po uzyskaniu wolnoci rnice natychmiast znikay.

    Staroytni dysponowali wic prostym sposobem na pozbycie si problemu niewolnictwa i jego konsekwencji: wyzwalaniem. Kiedy posuyli si nim na szersz skal, odnieli sukces.

    Przez jaki jeszcze czas po zniesieniu niewolnictwa jego lady byy jednak w staroytnoci trwae. Czowiek ma naturaln skonno do pogardzania tym, kto sta od niego niej, nawet jeeli wiele czasu upyno ju od chwili zrwnania. Nastpstwem faktycznej nierwnoci wobec prawa czy nierw-noci majtkw jest zawsze nierwno urojona, zakorzeniona w obyczaju. U staroytnych wszake i ten drugi rodzaj nierwnoci z czasem znik. Wyz-woleniec by tak podobny do ludzi wolnych od urodzenia, e wkrtce nie mona byo go odrni.

    Najwiksz trudnoci, z jak borykali si staroytni, bya sama zmiana prawa; nowoytnym najtrudniej jest zmieni obyczaje. Faktyczny problem zaczyna si wic dla nas tam, gdzie koczy si dla staroytnych.

    Bierze si to std, e niematerialny i przemijajcy fakt niewolnictwa w najbardziej zgubny sposb czy si u nowoytnych z materialnym i trwaym faktem rnicy ras. Wspomnienie niewolnictwa habi ras, ale rasa utrwala to wspomnienie.

    aden Afrykanin nie przyby z wasnej woli na wybrzea Nowego wiata, a zatem wszyscy, ktrzy obecnie si tam znajduj, s albo niewolnikami, al-bo wyzwolecami. Tak wic Murzyn wraz z yciem przekazuje wszystkim potomkom zewntrzn oznak haby. Prawo moe zniszczy niewolnictwo, ale Bg jeden wadny jest zatrze jego lady.

    Nowoytny niewolnik rni si od swego pana nie tylko brakiem wolno-ci, ale i pochodzeniem. Moecie zwrci Murzynowi wolno, ale nie moe-cie sprawi, by wobec Europejczyka nie by obcy.

    To jeszcze nie wszystko. Temu czowiekowi podego urodzenia, obcemu wprowadzonemu do naszego wiata jako niewolnik, przyznajemy zaledwie

  • oglne cechy czowieczestwa. Jego twarz wydaje si nam odraajca, inte-ligencja ograniczona, a upodobania niskie. Mao brakuje, bymy go uznali za istot poredni midzy czowiekiem a zwierzciem.

    Po obaleniu niewolnictwa nowoytni musz jeszcze zniszczy trzy przes-dy znacznie bardziej nieuchwytne i trwae: przesd pana, przesd rasy i wre-szcie przesd koloru biaego.

    Nieatwo jest nam, ktrzymy mieli szczcie urodzi si wrd ludzi przez natur stworzonych na nasze podobiestwo, a przez prawo uczynio-nych nam rwnymi, nieatwo jest, powiadam, zrozumie, jaka przestrze nie do pokonania oddziela amerykaskiego Murzyna od Europejczyka. Moemy jednak powzi pewne przyblione wyobraenie na ten temat dziki rozu-mowaniu przez analogi.

    Istniay niegdy i wrd nas wielkie nierwnoci, ale miay one swe pod-stawy wycznie w prawie. C bardziej sztucznego ni czysto prawna nie-rwno! C bardziej przeciwnego ludzkim instynktom jak rnice trwale ustalone midzy ludmi podobnymi do siebie w sposb oczywisty! Rnice te przetrway jednak przez stulecia i dugo jeszcze bd trway w wielu miej-scach na wiecie. Wszdzie wida ich nierzeczywiste lady, ktrych nie Mo-e zatrze czas. Skoro nierwno stworzona tylko przez prawo jest tak trud-na do wykorzenienia, to jake mona znie t, ktra dodatkowo wydaje si mie niewzruszone podstawy w samej naturze?

    Kiedy widz, z jakim trudem przychodzi arystokracji zgubi si w masie ludu i jak usilnie stara si ona w cigu stuleci utrzyma idealne bariery od-gradzajce j od ludu, auj, e zanika arystokracja oparta na realnych i trwaych wyrnikach.

    Zudne s wic nadzieje ludzi, ktrzy sdz, e kiedy Europejczycy po-cz si z Murzynami. Rozum nie pozwala mi w to wierzy, a nie dostrzegam faktw, ktre mogyby to uzasadni.

    Dotychczas biali utrzymywali Murzynw w stanie ponienia i niewolnict-wa wszdzie tam, gdzie byli silniejsi. Murzyni za zabijali biaych wszdzie tam, gdzie sami mieli przewag. Dotd by to jedyny sposb wzajemnego kontaktowania si obu ras.

    W niektrych rejonach Stanw Zjednoczonych obserwuj obecnie Zach-wianie si prawnej bariery midzy rasami, ale nie bariery obyczajowej. Nie-wolnictwo si cofa, ale przesd, z ktrego si narodzio, trwa.

    Czy w tej czci Unii, w ktrej Murzyni nie s ju niewolnikami, zbliyli si oni do biaych? Kady, kto by w Stanach Zjednoczonych, wie, e jest przeciwnie.

    Przesd rasowy wydaje si by silniejszy w stanach, ktre zniosy niewol-nictwo, ni tam, gdzie ono jeszcze istnieje. Nigdzie nie jest jednak tak prze-mony jak w stanach, w ktrych niewolnictwa nigdy nie byo.

  • To prawda, e na Pnocy prawo zezwala na zawieranie mieszanych ma-estw midzy Murzynami i biaymi, lecz opinia publiczna odsdza od czci biaego, ktry oeniby si z Murzynk. Dlatego trudno jest przytoczy jaki przykad podobnego zwizku.

    We wszystkich niemal stanach, w ktrych zniesiono niewolnictwo, Mu-rzyni otrzymali prawa wyborcze. Jeeli jednak zechc gosowa, ryzykuj ycie. Pokrzywdzony Murzyn moe wnosi skargi, ale sdziami bywaj wy-cznie biali. Prawo co prawda pozwala na to, by Murzyn zosta awnikiem, ale nie dopuszcza do tego przesd. Jego syn nie moe wstpi do szkoy, w ktrej ucz si dzieci Europejczykw. W teatrze za adn cen nie otrzyma miejsca obok swego byego pana, a w szpitalu ley osobno. Wolno mu mod-li si do tego samego Boga, do ktrego modl si biali, ale nie przy tym sa-mym otarzu. Ma swoich kapanw i swoje witynie. Bramy niebieskie sto-j przed nim otworem, ale ziemska nierwno trwa a do progu wiecznoci. Kiedy Murzyn umiera, odmawia mu si pochowku. Nierwno moliwoci nie koczy si nawet wobec zrwnania w mierci.

    Murzyn jest wic wolny, ale nie moe dzieli ani praw, ani rozrywek, ani pracy, ani niedoli, ani nawet grobu czowieka, z ktrym go zrwnano. Mu-rzyn nigdzie nie moe zetkn si z biaym ani w yciu, ani w mierci.

    Na Poudniu, gdzie istnieje jeszcze niewolnictwo, Murzyni nie s tak sta-rannie trzymani z dala od biaych. Zdarza si, e pracuj i bawi si wspl-nie z nimi, poniewa dopuszcza si pewne formy zbratania. Prawo jest wo-bec czarnych surowsze, ale obyczaje bardziej tolerancyjne i agodniejsze.

    Na Poudniu pan nie obawia si podnie Murzyna do swego poziomu, poniewa wie, e zawsze w dowolnym momencie moe cofn go do daw-nego stanu. Na Pnocy natomiast biay nie widzi ju wyranej bariery dzie-lcej go od podej rasy, wic stara si tym bardziej oddali od Murzyna, im bardziej si boi, e moe zosta z nim utosamiony.

    Na Poudniu natura, odzyskujc czasem swoje prawa, przywraca na jaki czas stan rwnoci midzy czarnymi i biaymi. Na Pnocy pycha zagusza nawet najgwatowniejsze ludzkie namitnoci. Amerykanin z Pnocy zgo-dziby si moe uczyni z Murzynki chwilow towarzyszk przyjemnoci, gdyby prawo zabraniao jej dzieli jego maeskie oe. Skoro jednak moe ona zosta jego on, ze wstrtem obchodzi j z daleka.

    Tak wic przesd, ktry oddziela czarnych od biaych, wydaje si przybie-ra na sile, w miar jak czarni przestaj by niewolnikami, a nierwno tym bardziej utrwala si w obyczajach, im bardziej zanika w prawach.

    Skoro jednak takie s wzajemne stosunki dwch ras zamieszkujcych Sta-ny Zjednoczone, to dlaczego Amerykanie znieli niewolnictwo na Pnocy, a zachowali je na Poudniu, i dlaczego jeszcze je tam pogbiaj? Nietrudno na to odpowiedzie. W Stanach Zjednoczonych niewolnictwo znosi si nie w interesie czarnych, lecz w interesie biaych.

  • Wolny robotnik otrzymuje zapat, ale pracuje szybciej ni niewolnik a tempo pracy w duym stopniu wpywa na zyski. Biay sprzedaje co prawda sw prac, ale kupuje si j tylko wtedy, gdy transakcja jest opacalna dla nabywcy. Czarny nie moe si niczego domaga w zamian za swoj sub, ale trzeba go stale ywi, trzeba go utrzymywa nie tylko w wieku dojrza-ym, ale i w staroci, nie tylko w okresie produktywnej modoci, ale i w czasie bezproduktywnego dziecistwa, nie tylko w stanie zdrowia, ale i pod-czas choroby. Zarwno wic utrzymanie niewolnika, jak i patnego pracow-nika kosztuje. Wolny robotnik otrzymuje wynagrodzenie, niewolnik wy-ksztacenie zawodowe, pokarm, opiek, ubranie. Pienidze na utrzymanie niewolnika wydawane s stopniowo i w sposb niemal niedostrzegalny, na-tomiast pensja robotnika przynosi wacicielowi wyrany uszczerbek i wy-daje si na pozr wzbogaca tylko robotnika. A jednak faktycznie niewolnik kosztuje wicej ni robotnik, za jego praca jest mniej efektywna.

    Wpyw systemu niewolniczego siga jeszcze dalej, przenika mianowicie do samej duszy pana, nadajc pewien kierunek jego pogldom i upodoba-niom.

    Ludziom mieszkajcym po obu stronach rzeki Ohio natura daa przed-sibiorczy i energiczny charakter, lecz oni rozmaicie wykorzystali owe dary. Biali mieszkajcy na prawym brzegu, zmuszeni y o wasnych siach, uczy-nili dobrobyt materialny gwnym celem swej egzystencji, a poniewa kraj, ktry zamieszkuj, dostarcza niewyczerpanych zasobw i podsuwa wci nowe pokusy dziaania, ich namitno posiadania przekroczya zwyczajne granice ludzkiej chciwoci. Ludzie ci, wiedzeni podaniem bogactw, miao wkraczaj na kad drog, jak los przed nimi otwiera, z rwnym zapaem oddaj si pracy marynarza, pioniera, fabrykanta, rolnika i z rwn wytrwa-oci znosz wysiki i niebezpieczestwa zwizane z tymi rnymi zawoda-mi. Jest co niezwykego w ich duchowej sile i co na ksztat heroizmu w ich pragnieniu zysku.

    Amerykanie mieszkajcy na lewym brzegu pogardzaj nie tylko prac, ale i wszystkimi przedsiwziciami wymagajcymi pracy. yjc w prniaczym dostatku nabieraj upodoba prniakw. Pienidze utraciy dla nich cz swej wartoci. Poszukuj nie tyle bogactwa, ile podniet i przyjemnoci, i ku nim kieruj energi, inaczej zuywan przez ssiadw. Uwielbiaj wic na-mitnie polowania i wojn, znajduj upodobanie w najbrutalniejszych wi-czeniach fizycznych, obznajmieni s z broni i od dziecka nauczyli si roz-grywa swe ycie jako stawk w walce. Niewolnictwo nie tylko wic nie przeszkadza biaym w dorabianiu si, ale odbiera im ochot zbijania majt-ku.

    Te same przyczyny, dziaajc od dwch wiekw w dwch rnych kierun-kach, doprowadziy w kocu do powstania ogromnej rnicy midzy moli-

  • wociami produkcyjnymi Amerykanw z Poudnia i z Pnocy. Dzisiaj jedy-nie Pnoc posiada statki, fabryki, koleje i kanay wodne.

    Staroytni brali w posiadanie ciao niewolnika, pozostawiali jednak wol-no jego duchowi i pozwalali mu si ksztaci. Byli w tym konsekwentni wobec samych siebie, niewola miaa bowiem swj kres: z dnia na dzie nie-wolnik mg si sta wolny i rwny swemu panu.

    Amerykanie z Poudnia, nie sdzc, by kiedykolwiek Murzyni mogli si z nimi wymiesza, pod surowymi sankcjami zabronili uczy ich czyta i pisa. Nie chcc wznie ich do wasnej pozycji, utrzymuj Murzynw moliwie najbliej poziomu zwierzcia.

    Nadzieja wolnoci zawsze towarzyszya niewolnictwu, agodzc jego su-rowo.

    Amerykanie z Poudnia zrozumieli, e wyzwalanie jest niebezpieczne, je-li wyzwoleniec nie moe zasymilowa si w spoeczestwie swych dawnych panw. Dajc czowiekowi wolno i pozostawiajc go zarazem w ndzy i sromocie, przygotowujemy po prostu przywdc przyszej rewolty niewol-nikw. Zauwaono ju zreszt dawno, e obecno wolnych Murzynw bu-dzi niejasny niepokj w gbi duszy czarnych niewolnikw i sprawia, e za-czyna do nich dociera idea ich praw. Amerykanie z Poudnia pozbawili w zasadzie wacicieli prawa wyzwalania.

    Na Poudniu spotkaem starca, ktry niegdy y w nieprawym zwizku z jedn ze swoich Murzynek. Mia z ni kilkoro dzieci, ktre przychodzc na wiat staway si niewolnikami wasnego ojca. Ojciec wielokrotnie myla o tym, by cho w testamencie uczyni ich wolnymi, lecz wiele lat upyno i nie zdoa pokona przeszkd prawnych utrudniajcych wyzwolenie. Nade-sza staro i bliska mier. Wyobraa sobie wwczas swych synw ciga-nych z targu na targ i przechodzcych spod wadzy ojcowskiej pod kij obce-go. Z takich straszliwych obrazw skaday si majaki jego gasncej wyob-rani. Widziaem go wydanego na pastw trwogi i rozpaczy i pojem ww-czas, jak natura potrafi si mci za rany zadane jej przez prawo.

    Oto straszliwe zo, lecz czy nie jest ono konieczn i z gry dajc si przewidzie konsekwencj samej zasady niewolnictwa u nowoytnych?

    Zdobywajc niewolnikw odrbnej rasy przez wielu uwaanej za nisz od innych ras ludzkich, i mylc zarazem z przeraeniem o jej asymilacji, Europejczycy zaoyli wieczne istnienie niewolnictwa. Albowiem nie ma trwaych form porednich midzy skrajn nierwnoci, bdc wytworem niewolnictwa, a pen rwnoci, w sposb naturalny uzyskiwan przez lu-dzi dziki wolnoci. Europejczycy mglicie przeczuwali t prawd, ale nigdy jej wprost nie sformuowali. Ich stosunek do Murzynw by zawsze oparty albo na interesie wasnym i dumie, albo na litoci. Zniewalajc Murzynw

  • pogwacili wszystkie prawa ludzkie, a potem pouczali ich o wartoci i niena-ruszalnoci tych praw. Otworzyli swj wiat dla niewolnikw, a kiedy ci sprbowali si we wczy, haniebnie ich przepdzili. Pragnli niewolnic-twa, lecz niewiadomie lub wbrew wasnej woli dali si skoni ku ideom wolnoci, nie majc odwagi zosta ani zupenie niesprawiedliwymi, ani w peni sprawiedliwymi.

    Skoro trudno wyobrazi sobie, e Amerykanie z Poudnia kiedykolwiek zmieszaj sw krew z krwi czarnych, to czy mog oni da Murzynom wol-no, nie naraajc si na zagad? Jeeli za w celu zachowania wasnej Ra-sy trzymaj czarnych w okowach, to czy nie naleaoby ich usprawiedli-wia, gdy posuguj si najskuteczniejszymi w tej mierze rodkami?

    To, co dzieje si na poudniu Unii, wydaje mi si najpotworniejsz i zara-zem najbardziej naturaln konsekwencj niewolnictwa. Kiedy widz zak-cony porzdek natury, kiedy widz, jak mimo istnienia praw ludzie zwalcza-j si nawzajem, to jednak nie znajduj w sobie dosy oburzenia, by napit-nowa tych przedstawicieli naszej epoki, ktrzy przyczynili si do istnienia tego nonsensu. Ca moj nienawi kieruj przeciwko tym, ktrzy po upy-wie ponad tysica lat rwnoci ponownie wprowadzili na wiecie niewolnic-two.

    Nawet najwiksze wysiki nie pozwol Amerykanom z Poudnia na wie-czne utrzymywanie niewolnictwa. Istniejce w jednym tylko miejscu na wiecie, zwalczane przez chrzecijastwo jako niesprawiedliwe, a jako zgu-bne atakowane przez ekonomi polityczn, wrd wolnoci demokratycznej i owiecenia naszej epoki niewolnictwo nie moe by instytucj trwa. Kres pooy mu albo sam niewolnik, albo pan. W obu wypadkach naley oczeki-wa wielkich nieszcz.

    Jeeli Murzynom z Poudnia odmwi si wolnoci, sami zdobd j gwa-tem. Jeeli si j im przyzna wkrtce jej naduyj.

    Jakie s szanse trwaoci Unii amerykaskiej i jakie jej zagraaj niebezpieczestwa

    Od faktu trwania Unii uzalenione jest czciowo utrzymanie tego wszyst-kiego, co zostao osignite w poszczeglnych stanach. Trzeba si wic zas-tanowi nad tym, jakie jest prawdopodobiestwo przetrwania Unii. Musimy jednak przede wszystkim zgodzi si co do jednego gdyby rozpada si obecna federacja, stany nie mogyby ju powrci do swej pierwotnej odrb-noci. Na miejscu jednej Unii powstaoby ich kilka. Nie mam zamiaru roz-waa zasad, na ktrych mogyby si one oprze; chc tylko rozpatrzy przyczyny, ktre mog doprowadzi do rozpadu obecnej federacji.

  • Istniej dwa narzucajce si w sposb oczywisty powody, dla ktrych obecna federacja przynosi poytek Amerykanom.

    Chocia Amerykanie s odosobnieni na swoim kontynencie, za porednic-twem handlu staj si ssiadami tych wszystkich krajw, z ktrymi prowa-dz interesy. Mimo pozornej izolacji musz wic by silni, a si moe im zapewni jedynie zjednoczenie.

    Rozdzielajc si stany nie tylko osabiyby si w stosunku do innych kra-jw, ale na wasnym terytorium stworzyyby obce sobie kraje. Musiayby wprowadzi system ce wewntrznych, przeprowadzi sztuczne granice przez doliny, uczyni niespawnymi rzeki i utrudni na wszelkie moliwe sposoby eksploatacj wielkiego kontynentu daru Opatrznoci.

    Amerykanie nie musz si obecnie obawia napaci i dziki temu nie mu-sz utrzymywa staej armii ani ciga podatkw. Gdyby Unia si rozpada, wszystkie te posunicia stayby si niezbdne.

    Amerykanie s wic powanie zainteresowani w trwaoci Unii. Z drugiej strony trudno wyobrazi sobie realn korzy, jak mogaby od-

    nie jaka cz Unii, oddzielajc si od federacji.

    Materialne interesy wszystkich stanw Unii s wic ze sob cile powi-zane.

    Z rwn susznoci mona to samo powiedzie o przewiadczeniach i uczuciach, stanowicych co w rodzaju niematerialnych interesw ludzi.

    Mieszkacy Stanw Zjednoczonych wiele mwi o swej mioci ojczy-zny. Wyznaj, e nie mam wielkiego zaufania do tego przemylanego patrio-tyzmu, opartego na interesownoci, a wic naraonego na zanik z chwil zmiany przedmiotu potrzeb.

    Nie przywizuj te wikszej wagi do sw Amerykanw, ktrzy stale podkrelaj sw intencj utrzymania systemu federalnego przyjtego przez przodkw. Tym, co pozwala wielkiej liczbie ludzi rzdzi si wsplnie, nie jest fakt, i chc oni z rozsdku pozosta zjednoczeni, lecz zjawisko instyn-ktownej i jakby spontanicznej zgody rezultatu podobiestwa uczu i blis-koci pogldw.

    Nigdy si nie zgodz, e spoeczestwo powstaje wycznie na zasadzie uznawania tej samej wadzy i tych samych praw. Spoeczestwo moe zaist-nie dopiero wtedy, kiedy ludzie tak samo patrz na wiele zjawisk i maj te same pogldy na wiele spraw, kiedy wreszcie te same fakty wzbudzaj w nich te same wraenia i te same myli.

    Obserwujc z tego punktu widzenia rzeczywisto spoeczn Stanw Zje-dnoczonych, wkrtce odkryjemy, e ich mieszkacy, cho podzieleni na dwadziecia cztery suwerenne czci, tworz jeden nard, a nawet by moe uznamy, e Unia angloamerykaska jest lepszym przykadem jednolitego

  • spoeczestwa ni niektre narody w Europie, ktre maj jedno tylko prawo i pozostaj pod wadz jednego czowieka.

    Chocia w Ameryce istnieje kilka wyzna, to jednak wszyscy w ten sam sposb zapatruj si na religi.

    Nie zawsze zgadzaj si co do rodkw niezbdnych do dobrego rzdze-nia i rni si w pogldach na niektre formy wadzy, lecz s zgodni co do oglnych zasad, ktre powinny rzdzi ludzkimi spoeczestwami. Od Mai-ne do Florydy, od Missouri do Oceanu Atlantyckiego panuje przewiadcze-nie, e wszelka prawowita wadza pochodzi od ludu. Panuj te same idee na temat wolnoci i rwnoci, te same pogldy na temat prasy, prawa stowarzy-szania si, sdu przysigych oraz odpowiedzialnoci przedstawicieli wa-dzy.

    Poza krgiem idei politycznych i religijnych, podobn jednomylno odnajdziemy take w dziedzinie przekona filozoficznych i moralnych, kt-re kieruj codziennymi dziaaniami i caoci ludzkich zachowa.

    Angloamerykanie przyznaj rozumowi zbiorowoci moraln wadz, tak jak ogowi obywateli przyznaj wadz polityczn, i uwaaj, e naley si odwoa do opinii ogu obywateli, by odrni to, co jest dozwolone, od te-go, co zakazane, to, co jest prawdziwe, od tego, co faszywe. Wikszo z nich mniema, e czowiek dobrze pojmujcy swoje interesy bdzie dziaa sprawiedliwie i uczciwie. Sdz te, e kady przynosi na wiat zdolno rzdzenia samym sob i e nikt nie ma prawa na si uszczliwia swego bliniego. Wszyscy Amerykanie gboko wierz w ludzk zdolno do Dos-konalenia si. S przekonani, e upowszechnienie owiaty musi przynie korzystne skutki, ignorancja za zgubne. Spoeczestwo traktuj jako sta-le ulepszajcy si organizm, ludzko zmienia si dla nich nieustannie i dla-tego nic nie jest i nie powinno by ustalone raz na zawsze. Przyznaj wic, e to, co dzi wydaje im si dobre, jutro moe zosta zastpione przez co lepszego, czego jeszcze nie znaj.

    Nie twierdz, e wszystkie te przewiadczenia s suszne, ale e s one waciwe Amerykanom.

    Angloamerykanw jednocz we wsplny organizm te wanie idee, a na-rodowa duma, ktr odczuwaj, oddziela ich jednoczenie od reszty wiata.

    Mieszkacy Stanw Zjednoczonych od pidziesiciu lat s nieustannie przekonywani o tym, e stanowi jedyny lud owiecony, religijny i wolny. Widz, e podczas gdy u nich instytucje demokratyczne funkcjonuj znako-micie, we wszystkich pozostaych krajach wiata rzeczy maj si inaczej. Powzili wic wysokie wyobraenie o sobie i nie s zbyt dalecy od przeko-nania, e stanowi odrbny rodzaj w ramach gatunku ludzkiego.

    Tak wic niebezpieczestwa zagraajce Unii amerykaskiej nie bior si ani z rnic opinii, ani z rnic interesw. Ich rda naley szuka w rno-rodnoci charakterw oraz w namitnociach Amerykanw.

  • Niemal wszyscy mieszkacy rozlegego terytorium Stanw Zjednoczo-nych wywodz si ze wsplnego pnia, lecz dugotrwae oddziaywanie kli-matu, a przede wszystkim instytucji niewolnictwa, spowodowao powstanie znacznych rnic w charakterze Anglikw z Poudnia i Anglikw z Pnocy.

    W Europie panuje przekonanie, e w wyniku istnienia niewolnictwa pow-staa sprzeczno midzy interesami obu czci Unii. Nie zauwayem takie-go zjawiska. Niewolnictwo nie zrodzio na Poudniu interesw, ktre byyby sprzeczne z interesami Pnocy, lecz przeksztacio charakter mieszkacw Poudnia i wpoio im inne przyzwyczajenia.

    Mwiem ju o tym, jak wpyno niewolnictwo na przedsibiorczo Amerykanw z Poudnia. To samo stao si z obyczajami.

    Niewolnik to suga, ktry podporzdkowuje si bez oporu i bez szemra-nia. Czasem co prawda morduje swego pana, ale nigdy mu si nie sprzeci-wia. Na Poudniu najbiedniejsza nawet rodzina ma niewolnikw. Ameryka-nin z Poudnia od dziecistwa uczy si wic czego w rodzaju domowej dyk-tatury; jednym z pierwszych wpajanych mu poj jest to, e urodzi si do rozkazywania, a jego pierwszym nawykiem jest nawyk rzdzenia ludmi, ktrzy nie stawiaj oporu. Wychowanie czyni wic z Amerykanina z Poud-nia czowieka wyniosego, porywczego, popdliwego, gwatownego, o na-mitnych pragnieniach, nie znoszcego przeszkd, lecz atwo rezygnujcego w wypadku niepowodzenia.

    Amerykanin z Pnocy nie oglda Murzynw ze swej koyski. Nie ma tak-e do czynienia z wolnymi sucymi, poniewa najczciej sam musi zaj-mowa si sob. Wkrtce po przyjciu na wiat zaczyna rozumie, czym jest konieczno. Wczenie wic dowiaduje si, dokd siga jego wadza, i nie prbuje si zmusza opornych do posuszestwa, albowiem wie, e najpew-niejszym sposobem zyskania poparcia blinich jest zdobycie ich przychyl-noci. Jest wic cierpliwy, rozwany, tolerancyjny, dziaa powoli i uporczy-wie trzyma si swych zamiarw.

    W poudniowych stanach najwaniejsze potrzeby czowieka s zawsze za-spokajane, Amerykanin z Poudnia nie jest wic obciony materialnymi tro-skami wyrcza go kto inny. Wobec tego jego wyobrania kieruje si ku innym, wspanialszym i mniej konkretnym przedmiotom. Amerykanin z Po-udnia ceni okazao, luksus, chwa, rozgos, przyjemnoci, a przede wszy-stkim prniactwo. Nic nie zmusza go do czynienia wysikw, by utrzyma si przy yciu, i poniewa nie musi wykonywa prac niezbdnych, staje si bierny i nie podejmuje nawet prac uytecznych.

    Rwno majtkw i brak niewolnictwa sprawiaj, e na Pnocy czo-wiek musi podejmowa wszystkie te trudy materialne, ktrymi tak pogardza biay z Poudnia. Od dziecka walczy z bied i uczy si przenosi dostatek nad wszystkie radoci ducha i serca. Poniewa musi si skupia na drobnych szczegach ycia, jego wyobrania przygasa, jego filozofia jest prostsza

  • i mniej oglna, ale za to bardziej praktyczna, jasna i precyzyjna. Poniewa jego umys nastawiony jest na jeden cel, na osignicie dostatku, szybko uzyskuje znaczne rezultaty, znakomicie potrafi wykorzysta w tym celu lu-dzi i natur, umie te tak pokierowa spoeczestwem, by dziaao na rzecz dobrobytu wszystkich obywateli i by z indywidualnego egoizmu czynio r-do szczliwoci powszechnej.

    Amerykanin z Pnocy posiada nie tylko dowiadczenie, ale i wiedz. Nie traktuje jednak wiedzy jako przyjemnoci, lecz jako rodek do osignicia celu, i interesuje si wycznie jej praktycznymi zastosowaniami.

    Amerykanin z Poudnia jest bardziej spontaniczny, otwarty, wspaniao-mylny, bardziej byskotliwy i bardziej rozwinity intelektualnie.

    Amerykanin z Pnocy jest bardziej czynny, rozwany, bardziej owieco-ny i zrczniejszy w dziaaniu.

    Pierwszy ma upodobania, przesdy, saboci i okazao wszelkiej arysto-kracji.

    Drugi ma cnoty i wady charakterystyczne dla klasy redniej. Jeeli dwaj ludzie tworzcy pewn spoeczno maj takie same interesy

    i czciowo te same pogldy, a rni si charakterem, owieceniem i cywi-lizacj, wiele wskazuje na to, e nie bd si atwo zgadzali. To samo stosuje si do narodw.

    Niewolnictwo zagraa wic amerykaskiej konfederacji nie o tyle, o ile wywiera wpyw na interesy, lecz porednio poprzez wpyw, jaki wy-wiera na obyczaje.

    Do paktu federalnego w 1790 roku przystpio trzynacie stanw. Dzi do federacji nale dwadziecia cztery. W 1790 roku byo prawie cztery mil-iony ludnoci ta liczba wzrosa trzykrotnie podczas czterdziestu lat i w 1830 roku federacja liczya okoo trzynastu milionw obywateli.

    Tak wielkie zmiany musz pociga za sob niebezpieczestwa. Stowarzyszenie narodw, podobnie jak stowarzyszenie ludzi, moe trwa

    dziki trzem czynnikom: dziki mdroci stowarzyszonych, dziki temu, e kady z nich, osobno wzity, jest saby i dziki temu, e jest ich niewielu.

    Amerykanie, ktrzy oddalaj si od wybrzey Oceanu Atlantyckiego, by i na zachd, to awanturnicy niezdolni do znoszenia jakiejkolwiek dyscypli-ny, ludzie spragnieni bogactw, czsto odrzuceni przez stany, w ktrych si urodzili. Osiedlaj si oni wewntrz puszczy, nie znajc siebie nawzajem. Ich swobody nie ogranicza ani tradycja, ani rodzinne uczucia, ani adne wzory. Ludzie ci w niewielkim stopniu uznaj prawo, a obyczaje w jeszcze mniejszym. Tak wic ci, ktrzy nieustannie osiedlaj si w dorzeczu Missi-sipi, pod wszystkimi wzgldami stoj niej od Amerykanw mieszkajcych w dawnych granicach Unii. Mimo to wywieraj ju w niej znaczny wpyw i uczestnicz w rzdzeniu pastwem, zanim nauczyli si rzdzi sami sob.

  • Szanse stowarzyszenia na przetrwanie s tym wiksze, im indywidualnie sabsi s stowarzyszeni, poniewa ich bezpieczestwo zaley od jednoci. Kiedy w 1790 roku najludniejsze republiki amerykaskie miay co najwyej piset tysicy mieszkacw, obywatele kadej z nich zdawali sobie spraw z tego, e jako niepodlegy nard nie odgrywaliby adnej roli. To przekona-nie uatwiao podporzdkowanie si wadzy federalnej. Wszelako teraz, kie-dy na przykad stan Nowy Jork ma ponad dwa miliony ludnoci i zajmuje powierzchni rwn jednej czwartej terytorium Francji, czuje si on silny sam przez si i chocia przynaleno do Unii jest czynnikiem jego dobro-bytu, nie jest ju niezbdna dla jego istnienia. Taki stan moe si obej bez Unii, a godzi si w niej pozosta pod tym warunkiem, e jego gos bdzie decydujcy.

    Ju samo pomnoenie si liczby stanw czonkowskich Unii mogoby wpyn zasadniczo na osabienie wizw federalnej wsplnoty. Nawet lu-dzie patrzcy na sprawy z tego samego punktu widzenia wcale nie musz tak samo o nich myle. Rnice pogldw s jeszcze wiksze wtedy, kiedy punkty widzenia s rne. W miar wic jak liczba amerykaskich republik ronie, malej szanse na ich porozumienie si w kwestii wsplnych praw.

    W chwili obecnej interesy poszczeglnych czci Unii nie s sprzeczne, lecz kt moe przewidzie zmiany, jakie przyniesie najblisza przyszo w kraju, w ktrym kadego dnia powstaj miasta, a co pi lat rodz si nowe stany?

    Od czasu zaoenia kolonii angielskich liczba mieszkacw podwaja si mniej wicej co dwadziecia dwa lata i nie widz powodw, dla ktrych w nastpnym stuleciu ten postpujcy wzrost ludnoci angloamerykaskiej miaby ulec wstrzymaniu. Nim upynie sto lat, terytorium Stanw Zjedno-czonych bdzie, jak sdz, zamieszkane przez ponad sto milionw ludzi i podzielone na czterdzieci stanw.

    Zakadam, e owe sto milionw ludzi nie bdzie miao sprzecznych inte-resw, a nawet e wszyscy bd rwnie zainteresowani w utrzymaniu Unii. Powiadam wszake, e choby tylko dlatego i bdzie ich sto milionw, tworzcych czterdzieci nierwnych narodw, utrzymanie rzdu federalnego moe by jedynie dzieem szczliwego przypadku.

    Skonny jestem uwierzy w doskonalenie si istoty ludzkiej, aczkolwiek pki ludzie nie odmieni wasnej natury i nie przeobra jej cakowicie, nie bd w stanie uwierzy w trwao rzdu, ktrego zadanie polega na utrzy-mywaniu w jednoci czterdziestu rnych narodw rozrzuconych na powie-rzchni rwnej poowie Europy, na zapobieganiu rywalizacji midzy nimi, poskramianiu ich ambicji i tendencji do wzajemnego zwalczania si, na jed-noczeniu ich niezalenej woli we wsplnym dziaaniu zmierzajcym do tych samych celw.

  • Najwikszym jednak niebezpieczestwem wynikajcym ze staego wzro-stu Unii jest nieustanne przemieszczanie si wewntrz niej si politycznych.

    W cigu ostatnich czterdziestu lat liczba mieszkacw caych Stanw Zje-dnoczonych ulega niemal potrojeniu. Jednoczenie za liczba mieszkacw dorzecza Missisipi powikszya si trzydzieci jeden razy.

    Kadego dnia centrum wadzy federalnej ulega przesuniciu. Przed czter-dziestu laty wikszo obywateli Unii mieszkaa nad brzegami morza, w okolicy dzisiejszego miasta Waszyngton, obecnie przesuna si na zachd i na pnoc, i na pewno za dwadziecia lat przekroczy Apallachy. Jeli Unia bdzie trwaa, to dorzecze Missisipi dziki swej podnoci i rozlegoci sta-nie si bez wtpienia staym centrum wadzy federalnej. Za trzydzieci lub czterdzieci lat dorzecze Missisipi uzyska nalen mu rang. atwo mona obliczy, e wwczas liczba jego ludnoci bdzie si miaa do liczby lud-noci stanw nadatlantyckich jak czterdzieci do jedenastu. Jeszcze kilka lat, a stany, ktre zaoyy Uni, strac wpyw na jej polityk, a w zgromadze-niach federalnych gr wezm mieszkacy dorzecza Missisipi.

    To stae cienie centrum wadzy i wpyww federalnych w kierunku p-nocno-zachodnim ujawnia si co dziesi lat, kiedy po sporzdzeniu powsze-chnego spisu ludnoci ustala si liczb reprezentantw, ktrych kady stan ma prawo wysa do Kongresu.

    W 1790 roku Wirginia miaa dziewitnastu reprezentantw w Kongresie. Liczba ta wzrastaa do 1813 roku, kiedy stan ten mia dwudziestu trzech rep-rezentantw. Od tego czasu zacza si zmniejsza. W 1833 byo ju tylko dwudziestu jeden reprezentantw. W tym samym czasie stan Nowy Jork przeywa odwrotny proces. W 1790 mia w Kongresie dziesiciu reprezen-tantw, w 1813 dwudziestu siedmiu, w 1823 trzydziestu czterech, w 1833 czterdziestu. Stan Ohio w 1803 roku mia tylko jednego reprezen-tanta, w 1833 ju dziewitnastu.

    Trudno jest wyobrazi sobie trwa uni dwch spoeczestw, z ktrych jedno byoby biedne i sabe, a drugie bogate i silne, nawet gdyby dowiedzio-ne zostao, e sia i bogactwo jednego nie s przyczyn saboci i ndzy dru-giego. Jeszcze trudniej jest utrzyma jedno w sytuacji, kiedy pierwsze tra-ci siy, a drugie ich nabiera.

    Szybki i nieproporcjonalny wzrost pewnych stanw zagraa niepodlego-ci innych. Gdyby Nowy Jork, ze swoimi dwoma milionami mieszkacw i czterdziestoma reprezentantami, chcia decydowa w Kongresie o prawach, to zapewne by mu si to udao. Ale jeliby nawet potniejsze stany nie pr-boway gnbi sabszych, to niebezpieczestwo nie przestaoby istnie, po-niewa tkwi ono nie tylko w fakcie wykorzystywania moliwoci, ale i w sa-mej moliwoci.

  • Sabi rzadko maj zaufanie do sprawiedliwoci i rozumu silnych. Stany, ktre rozwijaj si wolniej, skonne s wic do nieufnoci i do zawici. Std owo gbokie niezadowolenie i niejasny niepokj, dajce si zauway w jednej czci Unii, zjawisko tak kontrastujce z dobrobytem i powszechnym zaufaniem, ktre panuj w drugiej. Myl, e wroga postawa, jak przyjo Poudnie, wynika wanie z tego.

    Ludziom z Poudnia powinno najbardziej zalee na zjednoczeniu, ponie-wa to wanie oni, pozostawieni samym sobie, najbardziej by ucierpieli. A jednak tylko oni gro, i wystpi z federacji.

    Po rozwaeniu przyczyn, ktre mog skoni Amerykanw do rozwiza-nia Unii, wypada zastanowi si nad tym, czy w wypadku przetrwania Unii rzd federalny bdzie rozszerza swj zakres dziaania, czy te go zawy stanie si silniejszy, czy te sabszy.

    Amerykanie maj podstawy do obaw. Obserwujc inne kraje widz mia-nowicie, e suwerenna wadza koncentruje si z czasem w rkach niewiel-kiej grupy ludzi. Obawiaj si wic u siebie podobnego procesu. Sami poli-tycy dziel te obawy, a przynajmniej udaj, i je odczuwaj, poniewa w Ameryce, gdzie centralizacja nie jest popularna, najlepszym sposobem przy-pochlebienia si wikszoci jest wystpowanie przeciwko domniemanym uzurpacjom wadzy centralnej. Amerykanie nie dostrzegaj faktu, i w kra-jach, w ktrych ujawnia si owa tendencja do centralizacji, istnieje tylko jed-na spoeczno, podczas gdy Unia jest federacj rozmaitych spoecznoci i ten jeden fakt wystarcza, by obali wszelkie rozumowanie oparte na analo-gii. Wyznam, e uwaam te obawy za najzupeniej urojone. Nie obawiam si, tak jak Amerykanie, skupiania si wadzy w rkach Unii, sdz nato-miast, e wadza rzdu federalnego wyranie sabnie.

    Aby to udowodni, nie bd siga do przeszoci. Wystarcz fakty, ktre wydarzyy si w naszych czasach i ktrych byem wiadkiem.

    Jeeli przyjrze si uwanie rzeczywistoci Stanw Zjednoczonych, mo-na w niej dostrzec dwie przeciwne tendencje, podobne dwm prdom pyn-cym w przeciwnych kierunkach wewntrz jednego koryta.

    Unia istnieje czterdzieci pi lat i czas upora si z wieloma prowincjo-nalnymi uprzedzeniami, ktre kiedy z ni wojoway. Osabiy si uczucia patriotyczne wice Amerykanina z jego stanem. Rne czci Unii, pozna-jc si lepiej, stay si sobie blisze. Poczta, uatwiajca porozumiewanie si ludzi, dociera dzi w gb puszczy, statki parowe umoliwiaj komunikacj midzy rnymi punktami wybrzea. Nadzwyczaj szybka egluga handlowa zapewnia dobr komunikacj rzeczn. Z tymi uatwieniami, jakie daa Ame-rykanom natura oraz ich umiejtnoci, czy si waciwa im niestao pra-gnie, niepokj ducha oraz upodobanie do bogactwa, ktre to czynniki

  • nieustannie ka Amerykaninowi opuszcza dom i pozwalaj mu nawizy-wa liczne kontakty ze wspobywatelami. Amerykanin przemierza swj kraj we wszystkich kierunkach i styka si z rnymi jego mieszkacami. We Francji nie ma prowincji, ktrej mieszkacy rwnie dobrze znaliby siebie nawzajem jak trzynacie milionw ludzi yjcych w Stanach Zjednoczo-nych.

    Krc po kraju Amerykanie mieszaj si ze sob i wzajemnie upodabnia-j w miar zanikania rnic wynikych z dziaania klimatu, z odmiennego pochodzenia i odmiennych instytucji. Kadego roku tysice ludzi opuszcza Pnoc i rozprasza si po wszystkich czciach Unii. Przynosz ze sob swo-j wiar, swoje pogldy i swoje obyczaje, a poniewa s bardziej owieceni od ludzi, wrd ktrych zamieszkali, bior niebawem sprawy publiczne w swoje rce i ksztatuj spoeczestwo w sposb dla siebie korzystny. Dziki tej staej emigracji z Pnocy na Poudnie nikn wszystkie prowincjonalne rnice i powstaje jeden charakter narodowy. Cywilizacja Pnocy wydaje si wic ksztatowa w wsplny wzr, do ktrego stopniowo dopasowuje si reszta kraju.

    Kontakty handlowe czce poszczeglne stany zacieniaj si w miar postpw czynionych w Ameryce przez przemys i Unia, oparta dotychczas na wsplnych pogldach, znajduje teraz oparcie we wsplnych zwyczajach.

    Upyw czasu zaciera niezliczone fantastyczne obawy, ktre drczyy wyo-brani ludzi w 1789 roku. Wadza federalna nie staa si wadz ciemisk, nie zniszczya niepodlegoci stanw, nie doprowadzia federacji do monar-chii. Unia nie przyczynia si do uzalenienia maych stanw od duych. Fe-deracja nieustannie pomnaa sw ludno, bogactwo, si.

    Jestem przekonany, e w naszych czasach Amerykanie maj mniej trud-noci z faktem istnienia federacji ni w 1789 roku i e obecnie jest wrd nich mniej przeciwnikw Unii ni kiedy.

    A jednak, jeli uwanie przyjrzymy si historii Stanw Zjednoczonych w cigu ostatnich czterdziestu piciu lat, przekonamy si, e wadza federalna sabnie.

    Myl jednak, e wci odlega jest chwila, w ktrej wadza federalna, niezdolna do obrony swojej wasnej egzystencji i do zapewnienia krajowi pokoju, wyganie sama z siebie. Unia utrwalia si ju w obyczajach i Prag-nieniach spoeczestwa jej osignicia s niewtpliwe, jej dobrodziejstwa widoczne. Kiedy Amerykanie spostrzeg, e sabo rzdu federalnego zag-raa istnieniu Unii, wwczas nie wtpi zrodzi si tendencja przeciw-na, zmierzajca do przywrcenia mu siy.

    Rzd Stanw Zjednoczonych jest bardziej ni ktrykolwiek ze znanych nam dotychczas rzdw federalnych stworzony do dziaania. Dopki wic

  • nie zostanie zaatakowany porednio przez opaczn interpretacj praw, dop-ki jego istota nie zostanie zasadniczo naruszona, dopty zmiana opinii pub-licznej, kryzys wewntrzny lub wojna bd mogy mu przywrci ca nie-zbdn si.

    Chciaem powiedzie tylko tyle: wielu ludzi we Francji sdzi, e w Sta-nach Zjednoczonych istnieje silny nurt polityczny, popierajcy centralizacj wadzy w rkach prezydenta i Kongresu. Uwaam, e rzuca si w oczy ten-dencja przeciwna. Starzejc si, rzd federalny bynajmniej nie staje si sil-niejszy i nie zaczyna zagraa suwerennoci stanw odwrotnie, sabnie z dnia na dzie i mona mwi tylko o zagroeniu suwerennoci Unii. Tak wyglda dzie dzisiejszy. Co wyniknie z tej tendencji, jakie zdarzenia mog j powstrzyma, jakie mog zwolni lub przyspieszy opisany przeze mnie proces? Przyszo to okae, ja nie pretenduj do rozwikania jej zagadki.

    O instytucjach republikaskich w Stanach Zjednoczonych. Jakie s szanse ich trwaoci

    Gdyby Unia si rozpada, powstaaby tym samym moliwo wybuchu wojny midzy dzi zjednoczonymi stanami, a zatem i konieczno utrzy-mywania staych armii oraz dyktatura podatkowa. Rozpad Unii zagroziby wic istnieniu instytucji republikaskich.

    Nie naley jednak utosamia przyszoci republiki z przyszoci Unii. Istnienie Unii jest wynikiem przypadku i bdzie ona trwaa dopty, dop-

    ki pozwol jej na to okolicznoci, republika natomiast wydaje mi si natural-nym stanem politycznym Amerykanw. Jedynie dusze i uporczywe dziaa-nie tendencji przeciwnej mogoby doprowadzi do zastpienia republiki mo-narchi.

    Istnienie Unii zawarte jest przede wszystkim w systemie prawnym, ktry j powoa do ycia. Jedna rewolucja, jedna zmiana kierunku cienia opinii publicznej moe j zniszczy raz na zawsze. Istnienie republiki wsparte jest na silniejszych podstawach.

    Zasada republikaska pojmowana jest w Stanach Zjednoczonych jako po-wolne i spokojne samoksztatowanie si spoeczestwa, jako regularny i fak-tycznie oparty na owieconej woli ludu stan rzeczy, jako rzdy kompromisu, ktrego decyzje dojrzewaj powoli, rozwaane s dugo i wykonywane z chwil osignicia dojrzaoci.

    W Stanach Zjednoczonych republikanie przywizuj du wag do oby-czajw, szanuj religi, uznaj prawa. Wyznaj pogld, i spoeczestwo po-winno by rwnie moralne, religijne i umiarkowane jak wolne. W Stanach Zjednoczonych mianem republiki okrela si spokojne panowanie wikszo-ci, ktrej pozostawiono czas na to, by moga pozna sam siebie oraz zdoby pewno wasnego istnienia i sta si jedynym rdem wszystkich wadz.

  • Sama wikszo nie jest jednak wszechwadna. Ponad ni w rzeczywistoci moralnej panuje czowieczestwo, sprawiedliwo i rozum, a w rzeczywis-toci politycznej prawa obywatelskie. Wikszo uznaje te ograniczenia i jeeli je przekracza, to dzieje si tak, poniewa podobnie jak ludzie posiada namitnoci i moe czyni zo bdc wiadom tego, gdzie ley dobro.

    W Europie dokonalimy jednakowo zadziwiajcych odkry. Republika, wedle niektrych naszych mylicieli, nie polega na panowaniu wikszoci, jak dotd sdzono, lecz na panowaniu tych, ktrzy uwaaj si za wikszo. Nie lud sprawuje wadz w takim ustroju, lecz ci, ktrzy wiedz, co jest dob-re dla ludu oto szczliwe doprawdy rozrnienie, ktre pozwala dziaa w imi narodu bez porozumiewania si z nim oraz domaga si jego wdzi-cznoci poniewierajc jego prawami. Zdaniem tych mylicieli rzd republi-kaski jest jedynym, ktry ma prawo czyni, co tylko zapragnie, i pogardza wszystkim, co ludzie dotd szanowali od najwyszego prawa moralnego po zwyczajne zasady zdrowego rozsdku.

    Dotd panowao przekonanie, e despotyzm jest wstrtny niezalenie od tego, w jakie szaty si przystraja. W naszych czasach dokonano jednak od-krycia, e istniej prawowite tyranie oraz wita niesprawiedliwo, pod wa-runkiem, by rzdzia w imieniu ludu.

    Amerykanie pojmuj republik w sposb, ktry szczeglnie uatwia im praktykowanie zasad tego ustroju oraz zapewnia mu trwao. Nawet jeli praktyka ustroju republikaskiego bywa u nich za, to przynajmniej jego te-oria jest dobra i lud zawsze w kocu wedle niej postpuje.

    W Ameryce stworzenie scentralizowanej administracji byo niemoliwe na pocztku istnienia stanw, a i dzi byoby jeszcze bardzo trudne. Ludzie rozproszeni s tam na zbyt wielkiej przestrzeni i dzieli ich zbyt wiele natu-ralnych przeszkd, by jeden czowiek mg podj si decydowania o szcze-gach ich ycia. Ameryka jest wic zdecydowanie krajem rzdw prowin-cjonalnych i gminnych.

    Obok tej przyczyny naturalnej, ktra miaa jednakowe znaczenie dla wszystkich Europejczykw osiedlajcych si w Nowym wiecie, byy i inne, szczeglnie charakterystyczne dla Angloamerykanw.

    W czasach gdy w Ameryce Pnocnej zostay zaoone pierwsze kolonie, do angielskich praw i obyczajw przenikny ju zasady wolnoci gminnej. Angielscy emigranci zastosowali je u siebie nie tylko jako konieczno, ale i jako ide, ktrej dobrodziejstwa bardzo dobrze znali.

    ledzilimy ju poprzednio proces zakadania kolonii. W kadej prowincji i w kadej czci kraju osiedlay si grupy ludzi obce sobie i przybywajce do Ameryki w odmiennych celach.

    Angloamerykanie od pocztku byli zatem podzieleni na wiele maych, odrbnych spoecznoci i nie posiadali wsplnej stolicy. Kada z tych ma-

  • ych spoecznoci musiaa sama zajmowa si wszystkimi swoimi sprawami, poniewa nie byo adnej wadzy centralnej.

    Do niezwykego rozwoju gminnych i prowincjonalnych swobd przyczy-niy si wic w Ameryce warunki naturalne kraju, okolicznoci zaoenia an-gielskich kolonii oraz obyczaje pierwszych emigrantw.

    W Ameryce wszystkie instytucje s w swojej istocie republikaskie. Aby obali prawa decydujce o ustroju republikaskim Ameryki, trzeba by wa-ciwie obali wszystkie jej prawa.

    Stronnictwu politycznemu, ktre zechciaoby wprowadzi w Ameryce monarchi, trudniej byoby zrealizowa swoje cele ni stronnictwu, ktre we Francji chciaoby od zaraz wprowadzi republik. Monarchia w Ameryce nie znajdowaaby adnego oparcia w istniejcych prawach i musiaaby dzia-a wrd republikaskich instytucji.

    Zasady systemu monarchicznego z wielkim trudem przenikayby rwnie do amerykaskich obyczajw.

    Dogmat suwerennoci ludu nie jest bynajmniej w Stanach Zjednoczonych abstrakcyjn teori, obc przyjtym zwyczajom oraz powszechnie panuj-cym opiniom. Jest on raczej ostatnim ogniwem tego acucha idei, ktry jak-by zwiza cay wiat angloamerykaski. Opatrzno daa kademu czowie-kowi tyle rozumu, ile mu trzeba, by mg decydowa o wasnych sprawach. Oto wielka maksyma, na ktrej w Stanach Zjednoczonych opiera si ycie spoeczne i polityczne. Ojciec rodziny stosuje j w wychowaniu dzieci, pan w traktowaniu sug, gmina wobec podlegych jej obywateli, hrabstwo wobec gmin, stan wobec swoich hrabstw, Unia wobec tworzcych j stanw. Maksyma ta, obowizujca cay nard, staje si jednoznaczna z dogmatem suwerennoci ludu.

    W Stanach Zjednoczonych zasada, ktra lega u podstaw republiki, domi-nuje zatem w wikszoci indywidualnych dziaa. Ustanowiona w dziedzinie prawa, zasada republikaska przenika wic jednoczenie do pogldw i do wszystkich obyczajw Amerykanw. Zmiana praw musiaaby zatem pocig-n za sob cakowit zmian ich samych. W Stanach Zjednoczonych nawet religia wyznawana przez wikszo obywateli ma republikaski charakter: prawdy wiary powierza indywidualnemu rozumowi, podobnie jak polityka zdrowemu rozsdkowi wszystkich powierza dbao o sprawy doczesne. Re-ligia pozwala, by kady szuka wasnej drogi zbawienia, podobnie jak prawo daje kademu obywatelowi szans wyboru wasnego rzdu.

    Tylko dugotrwae wydarzenia o jednolitej tendencji mogyby doprowa-dzi w Ameryce do tego, by istniejcy zesp obyczajw, opinii i praw zos-ta zastpiony przez inny, jemu przeciwny.

    Jeli zasady republikaskie maj w Ameryce upa, moe to nastpi je-dynie w wyniku dugotrwaego oddziaywania na spoeczestwo tendencji przeciwnej. Wielokrotnie bd si one odradzay, zanim przepadn ostatecz-

  • nie. Bezpowrotnie przepadn za dopiero wtedy, gdy miejsce dzisiejszego spoeczestwa amerykaskiego zajmie jakie cakowicie odmienne spoecze-stwo. Ot nic nie kae spodziewa si podobnej rewolucji i adne znaki jej nie zapowiadaj.

    Tym, co najbardziej zdumiewa w Stanach Zjednoczonych podrnika, jest nieustanne i burzliwe poruszenie panujce w yciu publicznym. Prawa ule-gaj tu staym zmianom i na pierwszy rzut oka wydaje si niemoliwe, by lud o tak nieustabilizowanych pragnieniach nie mia wkrtce zastpi aktual-nej formy ustroju jak form cakowicie now. Obawy te s przedwczesne.

    Naley odrni dwa rodzaje niestabilnoci instytucji politycznych. Nie-stabilno pierwszego rodzaju dotyczy praw drugorzdnych i moe dugo panowa w ramach trwaej organizacji spoecznej. Niestabilno drugiego rodzaju podwaa natomiast nieustannie same podstawy konstytucji i pierw-sze zasady prawa. Jej konsekwencj s zawsze zamieszki i rewolucje, a na-rd, ktry cierpi jej skutki, naraony jest na gwatowne zmiany. Dowiad-czenie uczy, e te dwa rodzaje niestabilnoci prawodawczej nie s ze sob zwizane. Zdarzao si, e wystpoway jednoczenie, zdarzao si rwnie, e wystpoway niezalenie. W Ameryce istnieje tylko niestabilno pierw-szego rodzaju Amerykanie czsto zmieniaj prawa, ale podstawy konsty-tucji nie s u nich naruszane.

    Ustrj republikaski obowizuje w Ameryce tak, jak we Francji Ludwika XIV obowizywa ustrj monarchiczny. wczeni Francuzi nie tylko byli zwolennikami monarchii, ale rwnie nie wyobraali sobie, by jakikolwiek inny ustrj mg j zastpi. Uwaali j za rzecz rwnie naturaln jak bieg soca po niebie i nastpowanie po sobie pr roku. Wadza krlewska nie miaa tam ani obrocw, ani przeciwnikw.

    Amerykanie tak wanie przyjmuj republik bez walk, bez sprzeciw-w, bez dowodw, na mocy milczcej zgody i czego w rodzaju consensus universalis.

    Sdz jednakowo, e zmieniajc tak czsto formy administracji, Amery-kanie podwaaj przyszo rzdw republikaskich.

    Mona ywi obawy, e ludzie nieustannie skrpowani w swoich poczy-naniach przez zmienno praw uznaj w kocu republik za niewygodny sposb ycia w spoeczestwie. Zo wynikajce z nietrwaoci drugorzd-nych praw moe wwczas zagrozi istnieniu praw podstawowych, a wic porednio doprowadzi do rewolucji. Wszelako przez dugi czas nie ma jesz-cze powodu si tego obawia.

    Ju teraz jednak mona przewidzie, e odchodzc od ustroju republika-skiego Amerykanie stworzyliby system despotyczny, a monarchia mogaby tu stanowi jedynie etap przejciowy. Montesquieu pisa, i najbardziej des-potyczna jest taka wadza, ktra nastpuje po republice, jako e wadza, kt-r nie okrelajc cile jej granic powierzano przedtem wybieralnemu

  • urzdnikowi, dostaje si teraz w rce dziedzicznego przywdcy. Dotyczy to wszystkich ustrojw, w szczeglnoci za republik demokratycznych. Urz-dnicy w Stanach Zjednoczonych, jako wybierani nie przez jedn warstw obywateli, ale przez wikszo, reprezentuj bezporednio namitnoci tu-mu i s ode cakowicie uzalenieni. Nie budz wic ani nienawici, ani stra-chu. Mwiem ju o tym, w jak niewielkim stopniu zadbano o ograniczenie ich zakresu wadzy i jak wiele pozostawiono im swobody. Taki porzdek rzeczy wytworzy nawyki, ktre mog by trwalsze od niego samego. Ame-rykaski urzdnik zachowa wadz o nie okrelonych granicach, przestajc ponosi za ni odpowiedzialno. Trudno przewidzie, jak daleko w tej sytu-acji moe posun si tyrania.

    Niektrzy oczekuj, e w Ameryce powstanie arystokracja, a nawet pr-buj dokadnie przewidzie, kiedy zdobdzie ona wadz.

    Powtarzam raz jeszcze: obecny kierunek rozwoju spoeczestwa amery-kaskiego wydaje mi si coraz bardziej demokratyczny.

    Nie powiedziabym z ca pewnoci, e nigdy nie nadejdzie dzie, w kt-rym Amerykanie postanowi ograniczy zakres praw obywatelskich, a na-wet znie je na korzy uprawnie jednego czowieka. Nie wierz jednak, by mieli kiedykolwiek je przyzna jednej warstwie obywateli, czyli inny-mi sowy stworzy arystokracj.

    Warstwa arystokratyczna skada si z pewnej liczby obywateli, ktrzy y-jc obok masy ludu s jednak na stae wyniesieni ponad ni, ktrych mona dosign, ale nie mona uderzy, z ktrymi yje si wsplnie, ale z ktrymi nie mona si utosami.

    Tego rodzaju poddastwo jest wielce sprzeczne z ludzk natur i odrucha-mi ludzkiego serca. O ile tylko bdzie to w ich mocy, ludzie zawsze bd woleli despotyczn wadz monarchy od staych rzdw arystokracji.

    Trwao rzdw arystokratycznych wymaga uczynienia z nierwnoci zasady oraz uprawomocnienia tej zasady, ktra zostaje potem wprowadzona zarwno do rodu, jak i do spoeczestwa. Wszystko to jest tak przeciwne naturalnemu poczuciu sprawiedliwoci, e trzeba uy siy, by ludzi skoni do przyjcia tej zasady.

    Myl, e od zarania ludzkiej historii nie byo ani jednego spoeczestwa, ktre wasnym wysikiem i z wasnej woli powoaoby do ycia arystokracj. redniowieczna arystokracja powstawaa zawsze w wyniku podboju. Zwy-cizca zostawa szlachcicem, zwyciony poddanym. Nierwno wpro-wadzana bya przemoc, a samoistnie trwaa i przenikaa w naturalny sposb do praw dopiero wtedy, kiedy ustalia si ju w obyczajach.

    Znamy spoeczestwa, ktre w rezultacie wydarze poprzedzajcych ich istnienie narodziy si jako arystokratyczne i ktre stopniowo si potem de-mokratyzoway. Tak byo z Rzymianami i tak byo z barbarzycami, ktrzy przyszli po nich. Natomiast zjawiskiem w dziejach zupenie nowym byoby

  • spoeczestwo, ktre wyszedszy od stadium cywilizacji i demokracji, stop-niowo tworzyoby nierwno moliwoci i w kocu ustanowio nienaru-szalne przywileje oraz zamknite kasty.

    Nic nie wskazuje na to, by Ameryka pierwsza miaa da taki przykad.

  • KONKLUZJA

    Zbliam si do kresu moich rozwaa. Zajmujc si przyszymi losami Stanw Zjednoczonych usiowaem dotd dzieli przedmiot moich bada na czci, by mc precyzyjnie go opisywa.

    Chciabym teraz spojrze na cao z jednego punktu widzenia. To, co po-wiem, bdzie mniej szczegowe, ale bardziej pewne. W moich rozwaa-niach bdzie mniej drobiazgowych rozrnie, ale wicej jasnoci co do oglnych zjawisk. Bd jak podrnik, ktry wanie opuci wielkie miasto i teraz wspina si na pobliskie wzgrze. W miar jak si oddala od miasta, poszczeglni ludzie znikaj mu z oczu, domy zlewaj si w jeden ksztat, nie wida ju miejskich placw, ledwie mona odrni bieg ulic, lecz dopiero teraz wyranie wida kontury miasta i jego sylwetk. Wydaje mi si, e tak wanie ogarniam w tej chwili ca przyszo rasy angielskiej w Nowym wiecie. Szczegy rozlegego obrazu nikn w cieniu, ale obejmuj jego ca-o i jasno go pojmuj.

    Obecne terytorium Stanw Zjednoczonych Ameryki Pnocnej stanowi mniej wicej jedn dwudziest wszystkich zamieszkanych ldw. Obszar ten jest rozlegy, lecz rasa angloamerykaska nie ograniczy si do niego ju dzisiaj rozprzestrzenia si na dalsze tereny.

    By czas, w ktrym i my mielimy szans stworzenia na amerykaskich pustkowiach wielkiego francuskiego spoeczestwa i dzielenia z Anglikami przyszoci Nowego wiata. Francja posiadaa niegdy w Ameryce Pno-cnej terytorium rwne niemal caej Europie. Trzy najwiksze rzeki konty-nentu pyny wwczas po ziemi, na ktrej panoway nasze prawa. Plemiona indiaskie zamieszkujce terytorium zamknite midzy ujciem rzeki w. Wawrzyca a delt Missisipi syszay tylko nasz jzyk, a wszystkie euro-pejskie kolonie pooone na tej olbrzymiej przestrzeni nazwane zostay na pamitk ojczyzny i nosiy imiona drogie i bliskie Francuzom: Louisbourg, Montmorency, Duquesne, Saint-Louis, Vincennes, La Nouvelle-Orlans.

    Wszelako zbieg okolicznoci, na ktrych opisanie nie ma tutaj miejsca, pozbawi nas tego wspaniaego dziedzictwa. Francuzi znikali niebawem wszdzie tam, gdzie byli nieliczni i le im si wiodo. Reszta skupia si na niewielkiej przestrzeni i zmuszona bya podda si cudzym prawom. Czte-rysta tysicy Francuzw mieszkajcych dzi w Kanadzie to pozostao daw-nego ludu, ktry znikn pod naporem nowego narodu. Wok nich wzrasta nieustannie obca ludno, otacza ich ze wszystkich stron, przenika do spoe-cznoci dawnych panw tego kraju, zdobywa przewag w ich miastach i znieksztaca ich jzyk. Jest to taka sama ludno jak w Stanach Zjednoczo-

  • nych. Dlatego wanie powiadam, e rasa angielska nie zatrzymuje si w granicach Unii, ale wykracza poza nie daleko na pnocny wschd.

    Na pnocnym zachodzie istniej tylko nieliczne i drobne kolonie rosyj-skie, natomiast na poudniowym zachodzie granica meksykaska stanowi za-por dla inwazji Angloamerykanw.

    A wic waciwie tylko dwie rywalizujce rasy dziel midzy siebie No-wy wiat: Hiszpanie i Anglicy.

    Granic oddzielajc jednych od drugich okreli odpowiedni traktat. Cho jego warunki s korzystne dla Angloamerykanw, nie wtpi, i wkr-tce go narusz.

    Po meksykaskiej stronie granicy le rozlege tereny pozbawione jeszcze mieszkacw. Amerykanie dotr do tych ziem, zanim uda si to ich waci-cielom. Amerykanie zawaszcz ziemi i stworz tam spoeczestwo, a kie-dy na pustkowiu pojawi si wreszcie prawowici waciciele zastan up-rawion ziemi i obcych, ktrzy spokojnie osiedlili si na ich dziedzictwie.

    W Nowym wiecie ziemia naley do tego, kto pierwszy j bdzie upra-wia bogactwo jest tam nagrod w wycigu.

    Nawet zasiedlone ju ziemie nieatwo obroni si przed inwazj. Mwiem ju wczeniej o Teksasie. Mieszkacy Stanw Zjednoczonych

    stale tam docieraj, nabywaj ziemi i podporzdkowujc si miejscowym prawom, wprowadzaj swoje obyczaje i swj jzyk. Na razie Teksas naley jeszcze do Meksyku, lecz wkrtce nie bdzie w nim Meksykanw. Podobnie dzieje si wszdzie tam, gdzie Angloamerykanie spotkali si z ludnoci in-nego pochodzenia.

    W Nowym wiecie rasa angielska uzyskaa niewtpliwie wielk przewag nad wszystkimi innymi rasami europejskimi. Przewysza je pod wzgldem cywilizacji, przedsibiorczoci i siy. Dopki bdzie natrafiaa wycznie na bezludne lub sabo zaludnione tereny, dopki nie napotka na swej drodze wikszych skupisk ludzkich, dopty bdzie si swobodnie rozprzestrzeniaa. Nie zatrzyma si na granicach okrelonych przez umowy, ale bdzie prze-kraczaa te sztuczne bariery.

    Usytuowanie geograficzne w ogromnym stopniu uatwia ten dynamiczny rozwj rasy angielskiej w Nowym wiecie.

    Poza pnocnymi granicami Stanw Zjednoczonych rozciga si kraina lodw, za poza granicami poudniowymi panuj rwnikowe upay. Amery-kascy Anglicy zajmuj wic cz kontynentu pooon w strefie umiarko-wanej, najbardziej nadajc si do zamieszkania.

    Niesusznie wyobraamy sobie, e nadzwyczajny przyrost ludnoci Sta-nw Zjednoczonych rozpocz si dopiero z chwil uzyskania niepodlego-ci. W epoce kolonialnej liczba ludnoci wzrastaa rwnie szybko jak za na-szych czasw i podwajaa si mniej wicej co dwadziecia dwa lata. Wszela-ko mieszkacw Ameryki liczono wwczas na tysice, a dzisiaj liczymy ich

  • na miliony. Zjawisko, ktre przed stu laty uchodzio naszej uwagi, dzisiaj wszystkich zdumiewa.

    Anglicy kanadyjscy, ktrzy w dalszym cigu s wierni krlowi, rwnie szybko wzrastaj w liczb jak Anglicy, ktrzy przyjli rzdy republikaskie.

    Nawet w cigu omiu lat wojny o niepodlego przyrost ludnoci nast-powa zgodnie z powysz prawidowoci.

    Cho na zachodnich rubieach Stanw Zjednoczonych yy jeszcze due indiaskie plemiona sprzymierzone z Anglikami, emigracja na zachd nigdy nie saba. Podczas gdy nieprzyjaciel pustoszy wybrzea Atlantyku, Kentuc-ky, zachodnie poacie Pensylwanii, stany Vermont i Maine stale si zapenia-y. Wzrostowi ludnoci nie przeszkodzi rwnie rozgardiasz, jaki panowa po wojnie. Nie stan on take na zawadzie emigracji na zachd. Zatem ani odmienno praw, ani wojna, ani pokj, ani ad, ani anarchia nie wpyway wyraniej na stay rozwj Angloamerykanw.

    Jest to zrozumiae: nie ma wydarze na tyle powszechnych, by wywieray wpyw na ycie we wszystkich rejonach tak ogromnego terytorium. Zawsze pozostaje cz kraju, w ktrej atwo mona schroni si przed nieszcz-ciami gnbicymi inne prowincje, i niezalenie od rozmiarw za w wielkim kraju zawsze znajd si jeszcze potniejsze rodki zaradcze.

    Nic nie moe powstrzyma dynamicznego rozwoju rasy angielskiej w No-wym wiecie. Rozbicie Unii, prowadzce by moe do wojny domowej, zniesienie republiki, prowadzce do tyranii, mogyby j osabi, ale nie zdo-aj jej przeszkodzi w wypenianiu swego przeznaczenia. Nie istnieje na wiecie sia zdolna zabroni emigrantom wstpu na urodzajne, dziewicze ziemie, otwarte dla przemylnej woli czowieka i dajce schronienie ludziom cierpicym niedol. adne przysze wydarzenia nie pozbawi Amerykanw ich klimatu, olbrzymich jezior, wielkich rzek i urodzajnej ziemi. Ani ze prawa, ani rewolucje, ani anarchia nie potrafi zniszczy ich umiowania do-brobytu i osabi przedsibiorczego ducha, tak charakterystycznego dla tej rasy. Nic nie zdoa rwnie odebra im owiecenia.

    Jedno jest pewne w owej niepewnej skdind przyszoci: w okresie cza-su, ktry mwic o egzystencji spoeczestw moemy nazwa niedugim, Angloamerykanie sami zaludni olbrzymi teren rozcigajcy si od lodw polarnych do tropikw i od Oceanu Atlantyckiego do Pacyfiku.

    Sdz, e terytorium, ktre zajmie kiedy rasa angloamerykaska, bdzie rwne trzem czwartym Europy. Klimat Ameryki Pnocnej jest w sumie lep-szy od klimatu europejskiego, a jej warunki naturalne korzystniejsze. Ame-ryka bez wtpienia dorwna nam w przyszoci pod wzgldem liczby miesz-kacw. W Europie, podzielonej midzy tyle narodw, naraonej na nieusta-nne wojny i majcej za sob epok redniowiecznego barbarzystwa, na mi-l kwadratow przypada czterystu dziesiciu mieszkacw. C mogoby przeszkodzi Stanom Zjednoczonym w tym, by kiedy dorwnay Europie?

  • Wiele stuleci przeminie, zanim rozmaite odgazienia angielskiej rasy za-mieszkujcej Ameryk utrac wsplne cechy. Nie sposb przewidzie epoki, w ktrej czowiek wprowadzi w Nowym wiecie trwa nierwno moli-woci.

    Niezalenie wic od rnic, jakie pokj lub wojna, wolno lub tyrania, dobrobyt lub ndza stworz midzy rnymi szczepami angloamerykaskiej rodziny, zachowaj one podobny ukad spoeczny i bd miay podobne idee i obyczaje, ktre s jego nastpstwem.

    Sama wi religijna wystarczya, by w redniowieczu w granicach tej sa-mej cywilizacji poczy rozmaite rasy zamieszkujce Europ. Anglikw z Nowego wiata czy tysic innych wizw, yj za w epoce, ktra jest epok rwnoci.

    redniowiecze byo epok podziaw. Kady nard, kada prowincja, ka-de miasto, kady rd staray si zachowa cakowit odrbno. W naszych czasach wystpuje tendencja przeciwna spoeczestwa wydaj si zmie-rza do jednoci. ycie umysowe spaja ze sob najodleglejsze czci ziemi, ludzie poznaj si szybko i wiedz, co si dzieje w najbardziej oddalonym zaktku wiata. Europejczycy i ich potomkowie w Nowym wiecie, cho oddziela ich ocean, maj dzisiaj ze sob wicej wsplnego ni niektre mia-sta w XIII wieku, ktre przedzielaa rzeka.

    Skoro dno do upodobnienia zblia nawet obce narody, tym trudniej sobie wyobrazi, by przedstawiciele tego samego narodu stali si sobie obcy.

    Nadejd wic czasy, kiedy w Ameryce Pnocnej bdzie yo sto pi-dziesit milionw rwnych sobie nawzajem ludzi, nalecych do jednej ro-dziny. Wsplne bdzie ich pochodzenie, wsplna cywilizacja, wsplny j-zyk, religia, zwyczaje i obyczaje. Ten sam ruch umysowy bdzie obejmo-wa wszystkich. Caa reszta jest wtpliwa, ale to jedno mona powiedzie z ca pewnoci. Jestemy wiadkami cakiem nowego zjawiska w wiecie i nawet wyobrania nie potrafi obj jego znaczenia.

    yj dzisiaj na ziemi dwa wielkie narody, ktre cho odmienne byy ich pocztki zdaj si zmierza ku jednym celom. S to Rosjanie i Anglo-amerykanie.

    Oba rozwiny si niepostrzeenie i podczas gdy uwaga wiata zaprzt-nita bya czym innym, nagle znalazy si w pierwszym szeregu narodw. Ludzko dowiedziaa si o ich narodzinach niemal w tej samej chwili, w ktrej dowiedziaa si o ich potdze.

    Rzec by mona, e wszystkie inne narody osigny ju to, co miay osi-gn, podczas gdy te dwa cigle pn si w gr. Wszystkie inne narody zat-rzymay si ju w miejscu lub rozwijaj si z najwikszym wysikiem one za lekko i pospiesznie krocz ku potdze, ktrej granic umys ludzki nie potrafi przewidzie...

  • Ich punkty wyjcia s rne i odmienne s ich drogi, lecz na mocy tajem-nych planw Opatrznoci zdaj si powoani do tego, by kiedy w rkach kadego z nich znalazy si losy poowy wiata.

  • TOM DRUGI

  • PRZEDMOWA

    Demokratyczny ukad spoeczny Amerykanw sta si rdem okrelo-nych praw oraz okrelonych politycznych obyczajw.

    Co wicej, ten sam ukad spoeczny obudzi w amerykaskim spoecze-stwie wiele uczu i narodzi wiele pogldw nie znanych w starych, arysto-kratycznych spoeczestwach Europy. Zburzy albo przeksztaci niegdy ist-niejce stosunki, ustanawiajc nowe. Zmienio si nie tylko oblicze rzeczy-wistoci politycznej, ale i charakter ycia spoecznego.

    Rzeczywistoci polityczn Ameryki zajmowaem si w opublikowanej pi lat temu ksice o demokracji amerykaskiej. Przedmiotem niniejszej pracy jest ycie spoeczne Stanw Zjednoczonych. Obie te czci uzupenia-j si nawzajem tworzc razem jedno dzieo.

    Chc zawczasu ostrzec czytelnika przed nieporozumieniem, ktrego nale-aoby unikn.

    Widzc, jak wiele znaczenia przypisuj zjawisku rwnoci, czytelnik mgby nabra przekonania, e uwaam rwno za jedyn przyczyn wszy-stkiego, co dzieje si w naszych czasach. Posdziby mnie tym samym o przyjcie zbyt wskiego punktu widzenia.

    Funkcjonuje dzisiaj mnstwo pogldw, uczu i instynktw, ktre zaw-dziczaj swoje istnienie zupenie innym zjawiskom, niezalenym od zja-wiska rwnoci, a nawet sprzecznym z nim. Na przykadzie Stanw Zjedno-czonych daoby si atwo pokaza, e na sposb mylenia i odczuwania mie-szkacw tego kraju ogromny wpyw wywary i dalej wywieraj warunki naturalne, pochodzenie ludnoci, religia pierwszych zaoycieli kolonii, ich owiecenie oraz wczeniej nabyte zwyczaje. Take i w Europie bardzo wiele zjawisk mona wytumaczy przyczynami nie mniej odrbnymi od rwno-ci, cho odmiennymi ni w Ameryce.

    Zdaj sobie spraw z istnienia oraz roli wszystkich tych pozostaych przy-czyn, lecz si nimi nie zajmuj. Nie mam zamiaru rozwaa rde wszyst-kich naszych skonnoci i pogldw chc tylko pokaza, w jakiej mierze przeksztacio je pojawienie si rwnoci.

    Czytelnikowi moe wyda si dziwne, e ywic gbokie przekonanie, i rewolucja demokratyczna, ktrej jestemy wiadkami, jest faktem nieodpar-tym, a walka z ni ani podana, ani te rozsdna, nieraz tak surowo oce-niam spoeczestwa demokratyczne przez t rewolucj stworzone.

    Odpowiem po prostu, i wanie dlatego, e nie jestem przeciwnikiem de-mokracji, chc by wobec niej szczery.

  • Ludzie nie przyjmuj prawdy z ust swoich wrogw, a przyjaciele jej sk-pi dlatego ja postanowiem j powiedzie.

    Wiem, e wielu ludzi skwapliwie podejmie si gosi dobro, jakie rw-no przynosi ludzkoci, ale mao kto omieli si zwrci zawczasu uwag na niebezpieczestwa, jakie nam z jej strony zagraaj. Dlatego wanie przede wszystkim na nie skierowaem swoj uwag i poniewa mam wrae-nie, e je rozpoznaem, uznaem, i tchrzostwem byoby je przemilcze.

    Mam nadziej, e ta druga ksika odznacza si tak sam bezstronnoci, jaka cechowaa pierwsz. Obcujc ze sprzecznymi pogldami politycznymi dzielcymi dzi ludzi, staraem si chwilowo zapomnie o sympatii, jak od-czuwam dla niektrych z nich, oraz o odruchach niechci, jakie budz we mnie inne. Niech mnie publicznie oskary ten, kto napotka w mojej ksice bodaj jedno zdanie majce za cel wychwalanie ktregokolwiek z dawnych wielkich francuskich stronnictw politycznych lub ktrkolwiek z maych fra-kcji, jakie dzisiaj siej we Francji niepokj.

    Podjem temat ogromny, obejmujcy wikszo uczu i idei powstaych dziki zmienionemu obliczu wiata. Temat taki z pewnoci przerasta moje siy i rozwaajc go nie osignem rezultatw, ktre by mnie zadowoliy.

    Jeeli jednak nie zdoaem osign celu, czytelnicy oddadz mi przynaj-mniej t sprawiedliwo, i duch, w jakim podjem i prowadziem moje dzieo, dawa wszelkie szanse powodzenia.

  • Cz pierwsza WPYW DEMOKRACJI NA YCIE

    UMYSOWE W STANACH

    ZJEDNOCZONYCH

  • ROZDZIA PIERWSZY

    O metodzie filozoficznej Amerykanw

    Myl, e w caym wiecie cywilizowanym nie ma kraju, w ktrym mniej zajmowano by si filozofi ni w Stanach Zjednoczonych.

    Amerykanie nie maj wasnej szkoy filozoficznej i niewiele si przejmuj sporami filozoficznymi Europy. Europejskie kierunki znaj zaledwie z naz-wy.

    atwo wszak zauway, e niemal wszyscy mieszkacy Stanw Zjedno-czonych myl w ten sam sposb i wedle tych samych zasad. Oznacza to, i posiadaj pewn wspln wszystkim metod filozoficzn, cho nie zadali so-bie nigdy trudu, by okreli jej reguy.

    A oto podstawowe cechy charakteryzujce to, co nazwabym metod filo-zoficzn Amerykanw: unikanie mylenia systemowego, skrpowanego przez obyczaj, przez maksymy rodowe, pogldy klasowe oraz do pewne-go stopnia przez narodowe przesdy; pojmowanie tradycji wycznie jako rda informacji, a teraniejszoci jako poytecznego dowiadczenia poz-walajcego w przyszoci postpi inaczej i lepiej; poszukiwanie przyczyn zjawisk na wasn rk, zmierzanie do rezultatu bez popadania w niewol rodkw; odrzucanie form na rzecz signicia do istoty.

    Poszukujc dalej cechy gwnej, do ktrej mona sprowadzi wszystkie pozostae, dochodz do przekonania, e w wikszoci operacji umysowych kady Amerykanin odwouje si wycznie do indywidualnej pracy wasne-go rozumu.

    Ameryka jest wic krajem, w ktrym najmniej si filozofuje i najlepiej przestrzega wskaza Kartezjusza. Nie powinno to nikogo dziwi.

    Amerykanie nie czytaj dzie Kartezjusza, poniewa ich ukad spoeczny nie skania ich do filozoficznych spekulacji, ale z drugiej strony stosuj jego zasady, albowiem ten sam ukad spoeczny usposabia umysy do ich przyj-cia.

    Stay ruch panujcy w demokratycznym spoeczestwie powoduje, e wizy czce pokolenia rozluniaj si lub zrywaj, ludzie za atwo gubi lad, ktrym posuwaa si myl przodkw, bd wcale nie staraj si na trafi.

    Ludzie yjcy w takim spoeczestwie nie zwykli rwnie wzorowa swych przekona na pogldach warstwy, do ktrej nale, poniewa waci-wie nie ma tam klas spoecznych, te za, ktre istniej, zoone s z tak

  • zmiennych elementw, e zbiorowo nie jest w stanie wywiera rzeczywis-tego wpywu na swych przedstawicieli.

    Co do wpywu, jaki umys jednego czowieka zdolny jest wywiera na in-ne umysy, jest on nieuchronnie ograniczony w kraju, gdzie obywatele stali si podobni i obserwuj siebie z bliska; i nie znajdujc u nikogo oznak wiel-koci i niezaprzeczonej wyszoci, na kadym kroku zmuszeni s odwoy-wa si do wasnego rozumu jako do najwyraniejszego i najbliszego rd-a prawdy. Nie oznacza to wycznie braku zaufania do okrelonych ludzi, ale dowodzi rwnie, e nie ma tam zwyczaju wierzy komukolwiek na so-wo.

    Kady czowiek zamyka si wic w krgu wasnych myli i stamtd za-mierza osdza wiat.

    Nawyk samodzielnego ustanawiania regu osdu wytwarza u Ameryka-nw inne jeszcze zwyczaje intelektualne. Skoro widz, e udaje im si samo-dzielnie rozwiza wszystkie mae problemy praktyczne podsuwane przez ycie, wycigaj z tego prosty wniosek, e wszystko w wiecie da si wytu-maczy i e aden problem nie przekracza moliwoci rozumu.

    Dlatego chtnie zaprzeczaj temu, czego nie mog zrozumie; niechtnie wierz w rzeczy nadzwyczajne i czuj nieprzezwycion niemal odraz do rzeczy nadprzyrodzonych.

    Poniewa maj zwyczaj odwoywa si do wasnego wiadectwa, lubi mie wyranie przed oczami przedmiot, ktry ich zaprzta. Pozbawiaj go wic, na ile to moliwe, wszelkich osonek, usuwaj wszystko, co ich od nie-go dzieli, i wszystko, co go ukrywa przed ich wzrokiem, po to by widzie go z bliska i w penym wietle. Takie nastawienie umysu powoduje u nich nie-ch do wszelkich form, ktre uwaaj za zbdn i niewygodn przeszkod dzielc ich od prawdy.

    Amerykanie nie mieli wic potrzeby czerpa metody filozoficznej z ksi-ek, albowiem znaleli j w sobie. Podobny proces mia miejsce w Europie.

    Metoda ta powstaa i rozpowszechnia si w Europie, dopiero w miar jak ludzie stawali si rwni i upodabniali si do siebie. Zastanwmy si chwil nad dziejami tej przemiany.

    W XVI wieku twrcy reformacji podporzdkowuj indywidualnemu rozu-mowi niektre dogmaty dawnej wiary, ale w dalszym cigu niedopuszczalna jest dyskusja nad pozostaymi. W XVII wieku Bacon w dziedzinie nauk przyrodniczych, Kartezjusz za w dziedzinie cisej filozofii, znosz zastane formuy, niszcz si tradycji i obalaj autorytet scholastycznych szk.

    Uoglniajc t metod filozofowie XVIII wieku poddaj indywidualnemu osdowi kadego czowieka przedmiot wszystkich jego wierze.

    Kt nie zauway, e Luter, Kartezjusz i Wolter posuyli si t sam me-tod i e rni ich wycznie to, jak szeroki zalecali czyni z niej uytek?

  • Dlaczego twrcy reformacji ograniczali si tak cile do krgu idei religij-nych? Dlaczego Kartezjusz, pragnc posugiwa si swoj metod tylko w pewnych dziedzinach cho nadawaa si do zastosowania we wszystkich owiadczy, e samodzielnie naley osdza tylko sprawy filozofii, a nie polityki? Jak to si stao, e w XVIII wieku wycignito nagle z tej metody wnioski oglne, ktrych Kartezjusz i jego poprzednicy nie zauwayli lub wzbraniali si powzi? Jak to si wreszcie stao, e w tej epoce metoda, o ktrej mowa, nagle opucia akademie, by przenikn do caego spoecze-stwa i sta si przyjt regu mylenia, oraz e, rozpowszechniwszy si we Francji, zostaa potem jawnie lub skrycie zastosowana przez wszystkie Spo-eczestwa Europy?

    Ta metoda filozoficzna moga narodzi si w XVI wieku, sprecyzowa i rozszerzy w XVII, lecz nie moga zosta powszechnie przyjta. Stay te-mu na przeszkodzie prawa polityczne i ukad spoeczny oraz wynike z nich obyczaje ycia umysowego.

    Zostaa odkryta w epoce, w ktrej ludzie zaczli stawa si sobie rwni i upodabnia si do siebie. Rozpowszechni si moga dopiero w epoce, w ktrej moliwoci stay si niemal rwne i ludzie niemal identyczni.

    Metoda filozoficzna XVIII wieku jest wic nie tylko francuska, lecz de-mokratyczna, co tumaczy, dlaczego atwo przyja si w caej Europie, gdzie tak bardzo przyczynia si do zmiany oblicza spoeczestw. Francuzi wstrzsnli wiatem nie dlatego, e zmienili swoje dawne przekonania i przeobrazili dawne obyczaje, ale dlatego, e pierwsi uoglnili i wydobyli na wiato dzienne metod filozoficzn, przy pomocy ktrej mona byo z atwoci zaatakowa wszystko, co dawne, i utorowa drog wszystkiemu, co nowe.

    Jeeli kto mnie teraz zapyta, dlaczego owa metod jest dzisiaj cilej przestrzegana i czciej stosowana we Francji ni w Ameryce, gdzie rw-no jest take cakowita, a w dodatku panuje duej odpowiem, e wie si to po czci z dwiema okolicznociami, ktre musz najpierw wyjani.

    Spoeczestwom angloamerykaskim pocztek daa religia, i nie naley o tym nigdy zapomina. W Stanach Zjednoczonych religia spleciona jest wic ze wszystkimi narodowymi zwyczajami i ze wszystkimi uczuciami, jakie lu-dzie ywi wobec ojczyzny. To nadaje jej szczegln si.

    Doda naley jeszcze jeden, nie mniej istotny aspekt sprawy: w Ameryce religia sama sobie, by tak rzec, zakrelia granice porzdek religii zosta cakowicie oddzielony od porzdku polityki, mona zatem byo z atwoci zmienia dawne prawa, nie podwaajc przy tym dawnej wiary.

    Chrzecijastwo zachowao wic znaczny wpyw na amerykask umys-owo i, co przede wszystkim zasuguje na uwag, panuje ono tam nie tylko jako dowiadczalnie sprawdzona filozofia, lecz jako religia, ktr przyjmuje si bez zastrzee.

  • W Stanach Zjednoczonych istnieje ogromna liczba sekt chrzecijaskich, ktre nieustannie si przeobraaj, lecz chrzecijastwo jako takie jest fak-tem przyjtym i nieodpartym, ktrego nikt nie zamierza ani atakowa, ani broni.

    Przyjwszy bez zastrzee gwne dogmaty religii chrzecijaskiej, Ame-rykanie zmuszeni s przyj rwnie wszystkie prawdy moralne, ktre z nich wynikaj. Ogranicza to znacznie pole dziaania indywidualnego rozumu i wycza spod jego wadzy wiele idei o podstawowym znaczeniu.

    A oto okoliczno druga: Amerykanie maj demokratyczny ukad spoeczny i demokratyczn kon-

    stytucj, ale nie mieli demokratycznej rewolucji. Nie zmienili si prawie wcale od czasu przybycia na ziemi amerykask. To bardzo istotne.

    Rewolucja musi naruszy dawne wierzenia, musi zachwia podstawami wadzy i wprowadzi zamt do ludzkich przekona. Rezultat wszelkiej re-wolucji sprowadza si wic do pozostawienia ludzi sobie samym i do otwar-cia przed kadym z nich nieograniczonej niemal przestrzeni, w ktrej panuje pustka.

    Kiedy moliwoci ludzi staj si rwne w wyniku dugotrwaej walki mi-dzy klasami dawnego spoeczestwa, ich serca zostaj na pewien czas bez reszty opanowane przez zawi, pogard i nienawi dla blinich, przez py-ch i nadmierne zaufanie do siebie. Chocia zapanowaa rwno, ten stan rzeczy dzieli ludzi oraz kae im wystrzega si wiary w cudze opinie i tylko z wasnego umysu czerpa wiedz o wiecie.

    Kady czowiek stara si wwczas wystarczy samemu sobie i szczyci si tym, e na wszystko ma wasny pogld. Ludzi nie cz ju idee, ale intere-sy, i powiedzie mona, e pogldy ludzkie zamieniaj si wtedy w co na ksztat intelektualnego pyu, ktry wzbija si wszdzie, nie mogc zebra si ni osi.

    Dlatego wynika z rwnoci niezaleno umysw jest najwiksza i naj-bardziej wybujaa w momencie, kiedy rwno obejmuje panowanie. Nie na-ley wic miesza wolnoci intelektualnej, jak moe przynie rwno, i anarchii, jak pociga za sob rewolucja. Rozrnienie tych zjawisk poz-wala unikn wygrowanych nadziei oraz przesadnych obaw w stosunku do przyszoci.

    Ludzie nowych spoeczestw bd jak sdz czstokro czynili uy-tek z indywidualnego rozumu; nie myl jednak, by go mieli zbytnio nad-uywa.

    Wie si to z okolicznoci majc znaczenie dla wszystkich krajw de-mokratycznych, ktra dziaajc przez duszy czas, musi spowodowa cise ograniczenie indywidualnej wolnoci mylenia.

    Powicam tej sprawie nastpny rozdzia.

  • ROZDZIA DRUGI

    Gwne rda wierze w spoeczestwach demokratycznych

    Zalenie od epoki, ludzkie wierzenia s bardziej lub mniej dogmatyczne. Powstaj one na rne sposoby, zmienia si ich forma lub przedmiot nie mona jednak sprawi, by wierzenia dogmatyczne, czyli pogldy, ktre lu-dzie przyjmuj na wiar i bez dyskusji, w ogle nie istniay. Gdyby kady czowiek samodzielnie budowa swoje pogldy i samotnie poszukiwa praw-dy na drodze przez siebie samego utorowanej, nie byoby prawdopodobne, by znaczna liczba ludzi moga kiedykolwiek poczy si w jakiejkolwiek wsplnej wierze.

    atwo zauway, e nie ma spoeczestw, ktre mogyby dobrze funkcjo-nowa bez wsplnych przewiadcze, lub raczej e nie ma spoeczestw, ktre mog bez nich istnie. Dzieje si tak dlatego, e bez wsplnych idei nie ma wsplnego dziaania, a z kolei bez wsplnego dziaania istnie mog jednostki, ale nie spoeczestwa. Istnienie, a w szczeglnoci dobrobyt spo-eczestwa wymaga, by umysy wszystkich obywateli czyo i trwale spaja-o ze sob kilka zasadniczych idei. Ten stan rzeczy moe za powsta jedy-nie w wypadku, kiedy wszyscy ludzie czerpi niektre opinie ze wsplnego rda i godz si przyjmowa pewn liczb zastanych przewiadcze.

    Przygldajc si kademu czowiekowi z osobna dochodz do przekona-nia, e wiara w dogmaty jest mu rwnie niezbdna w samotnym jak i w zbiorowym yciu.

    Czowiek nie jest w stanie samodzielnie przeprowadzi dowodu wszyst-kich prawd, z ktrych czyni uytek w codziennym yciu. Gdyby musia to robi, zatrzymaby si ju przy wstpnych dociekaniach i nie potrafi posu-n dalej. Skoro wic krtkie trwanie ludzkiego ycia oraz ograniczenie lu-dzkiego umysu sprawia, e czowiek nie ma ani czasu, ani moliwoci, by postpowa inaczej, musi on przyj za pewne mnstwo faktw i opinii, kt-rych nie mg sam zbada i sprawdzi, lecz do ktrych doszli zdolniejsi od niego lub ktre zostay przyjte powszechnie. Na takich wanie fundamen-tach czowiek opiera swoje pogldy. Nie postpuje tak z wasnej woli zmusza go do tego nieugite prawo ludzkiej kondycji.

    Najwiksi filozofowie wierz innym na sowo w tysicu spraw i znacznie wicej prawd przyjmuj, ni sami ustalaj.

    Jest to nie tylko konieczne, ale i podane. Czowiek, ktry zechciaby sam wszystko zbada, bardzo mao czasu mgby powici poszczeglnym

  • sprawom. Tego rodzaju praca utrzymywaaby jego umys w stanie ustawicz-nego rozproszenia, ktre staje na przeszkodzie gbszemu wnikniciu w jaki-kolwiek temat i zdobyciu pewnoci co do czegokolwiek. Umys takiego czowieka byby niezaleny, lecz i bezsilny. Musi wic dokona wyboru po-midzy rnymi przedmiotami rozwaa i przyj wiele opinii na wiar, by gbiej wnikn w pozostae.

    Prawd jest, e czowiek, ktry wierzy innym na sowo, oddaje swj umys w niewol, lecz jest to niewola zbawienna, ktra pozwala czyni dob-ry uytek z wolnoci.

    W wiecie intelektualnym i moralnym musi wic istnie zasada autoryte-tu. Autorytet moe by rnie umiejscowiony, ale jest niezbdny. Indywidu-alna wolno moe by mniejsza lub wiksza, ale nie moe by nieograni-czona. Dlatego problem nie polega na tym, by stwierdzi, czy w epoce de-mokracji istnieje autorytet intelektualny, lecz na tym, by dowiedzie si, gdzie si znajduje i jaki ma zasig.

    W poprzednim rozdziale mwiem, e rwno moliwoci zrodzia u lu-dzi co w rodzaju odruchu niewiary w stosunku do wszystkiego, co nadprzy-rodzone, oraz staa si rdem wygrowanego i czsto przesadnego wyob-raenia o moliwociach ludzkiego rozumu.

    Ludzie yjcy w epoce rwnoci z trudem poddaj si autorytetowi du-chowemu znajdujcemu si poza i ponad czowieczestwem. rde prawdy poszukuj zazwyczaj w sobie i w innych ludziach. To wystarczyoby za do-wd, e w epoce rwnoci nie moe powsta nowa religia oraz e wszelkie prby stworzenia jej byyby nie tylko bluniercze, ale mieszne i niedorzecz-ne. Mona przewidywa, e spoeczestwa demokratyczne nie zechc wie-rzy w nadprzyrodzone posannictwo, wymiewa bd nowych prorokw, a potwierdzenia swoich przewiadcze bd szuka w granicach wiata ludz-kiego, nie za poza nim.

    W czasach nierwnych moliwoci i niepodobnych do siebie ludzi istnie-j, z jednej strony, wyksztacone, owiecone i wybitne jednostki, z drugiej za ograniczony i ciemny tum. Ludzie yjcy w czasach panowania arysto-kracji przyjmuj wic za intelektualnego przewodnika wysz umysowo jakiego czowieka lub jakiej warstwy spoecznej, nie s natomiast skonni przyznawa nieomylnoci masom.

    W czasach rwnoci dzieje si odwrotnie. W miar jak obywatele staj si rwni i podobni, kady z nich mniej jest skonny lepo zawierzy jakiemu czowiekowi lub warstwie ludzi. Wzrasta wiara w masy i opinia publiczna obejmuje rzdy nad wiatem.

    Opinia publiczna jest w spoeczestwie demokratycznym nie tylko jedy-nym przewodnikiem umysowym jednostki, ale zyskuje tam bez porwnania wiksze znaczenie ni gdziekolwiek indziej. W epoce rwnoci ludzie nie wierz sobie nawzajem, poniewa s zbyt podobni, ale w fakt podobiest-

  • wa sprawia zarazem, e nabieraj bezgranicznego niemal zaufania do opinii publicznej. Wydaje im si bowiem, e skoro wszyscy s jednakowo owiece-ni, prawda musi znajdowa si po stronie wikszoci.

    Porwnujc siebie z innymi, czowiek yjcy w demokratycznym kraju z dum stwierdza, e jest rwny kademu spord wspobywateli. Kiedy jed-nak porwnuje siebie z otoczeniem pojtym jako zbiorowo, czuje si przy-toczony wasn saboci i niemoc.

    Ta sama rwno, ktra czyni go niezalenym od poszczeglnych wsp-obywateli, powoduje jego osamotnienie i bezradno wobec wikszoci.

    Zbiorowo posiada wic w demokratycznych republikach wadz szcze-gln, nie znan narodom, w ktrych panuje arystokracja. Zbiorowo nie uzasadnia swoich przewiadcze, lecz je narzuca i wpaja, korzystajc z og-romnego nacisku, jaki powszechna umysowo wywiera na indywidualne inteligencje.

    W Stanach Zjednoczonych wikszo bierze na siebie trud dostarczania kademu obywatelowi gotowych opinii, a zatem zwalnia go z obowizku po-szukiwania wasnych. Istnieje tam wiele rozmaitych teorii filozoficznych, moralnych i politycznych, ktre czowiek przyswaja sobie bez sprawdzania i przyjmuje na wiar. Przyjrzawszy si rzeczom z bliska mona doj do przekonania, e nawet religia panuje tam raczej na zasadzie powszechnie przyjtego pogldu ni prawdy objawionej.

    Wedle przyjtych w Ameryce praw politycznych spoeczestwem rzdzi suwerennie wikszo, a to znacznie wzmaga jej intelektualne wpywy. Przypisywanie wyszoci intelektualnej temu, kto nas ciemiy, jest bowiem nasz najbardziej naturaln postaw.

    Polityczna wszechwadza wikszoci powiksza w Ameryce wpyw, jaki i bez niej opinia publiczna wywiera na umys kadego obywatela, ale bynaj-mniej go nie wywouje. rde tego wpywu naley szuka w samej rwno-ci, nie za w mniej lub bardziej rozpowszechnionych instytucjach, jakie two-rzy moe demokracja. Intelektualne panowanie wikszoci byoby prawdo-podobnie mniej bezwzgldne w spoeczestwie demokratycznym podlegym wadzy krla ni w spoeczestwie czysto demokratycznym, niemniej zaw-sze bdzie ono absolutne i mona przewidywa, e niezalenie od tego, jakie prawa polityczne bd w czasach rwnoci rzdziy ludmi, wiara w opini publiczn stanie si form religii, a wikszo tej religii prorokiem.

    Autorytet intelektualny bdzie inny, ale nie bdzie sabszy. Nie tylko nie sdz, e mgby znikn, lecz przepowiadam, e bardzo atwo moe sta si zbyt potny i narzuci indywidualnemu rozumowi ograniczenia nie licu-jce z godnoci i szczciem rodzaju ludzkiego. W spoeczestwie ludzi r-wnych istniej dwie odmienne tendencje: jedna, ktra pobudza umys ludzki do mylenia, i druga, ktra prowadzi do cakowitej bezmylnoci. I wyobra-am sobie, e pod naciskiem okrelonych praw demokracja mogaby stumi

  • wolno intelektualn, jak demokratyczny ukad spoeczny zakada, jako e moe si zdarzy, i umys ludzki, zerwawszy pta naoone na niegdy przez klas spoeczn lub poszczeglnych ludzi, podda si cile woli wik-szoci.

    Jeli spoeczestwa demokratyczne zastpi wszystkie te rozmaite moce, ktre krpoway i opniay rozwj indywidualnego rozumu, absolutn wa-dz wikszoci zo zmieni tylko swj charakter. Ludzie nie znajd sposo-bu na zapewnienie sobie wolnoci odkryj tylko, co wydawaoby si nie-atwym zadaniem, nowe oblicze poddastwa. Ci, dla ktrych wolno umys-u jest rzecz wit i ktrzy nienawidz nie tylko despoty, ale i samego des-potyzmu, doprawdy maj si tutaj nad czym zastanowi. Co do mnie, kiedy czuj na ramieniu cik rk wadzy, mao mnie wwczas obchodzi, kto mnie gnbi, i wcale nie bardziej kwapi si woy gow w jarzmo, kiedy podaje mi je milion rk.

  • ROZDZIA TRZECI

    Dlaczego Amerykanie w porwnaniu z przodkami siwymi, Anglikami, wykazuj wicej pojtnoci

    i upodobania do idei oglnych

    Bg nie rozwaa wcale rodzaju ludzkiego jako caoci. Z osobna ujmuje kad spord istot skadajcych si na ludzko wraz z podobiestwami i rnicami, jakie j cz z innymi i od innych dziel.

    Idee oglne nie s wic Bogu potrzebne, to znaczy, e nie musi obejmo-wa wikszej liczby spraw przy pomocy jednego pojcia, by dogodniej o nich rozmyla.

    Z czowiekiem jest zupenie inaczej. Gdyby umys ludzki prbowa osob-no zbada i osdzi wszystkie poszczeglne wypadki, zgubiby si szybko wrd nieskoczonej mnogoci szczegw i nie dostrzegaby ju niczego. Ucieka si wic do niedoskonaego, lecz koniecznego postpowania, ktre wspiera go w jego saboci i jest zarazem tej saboci wiadectwem.

    Ujwszy powierzchownie pewn liczb przedmiotw oraz spostrzegszy, e s do siebie podobne, okrela je wszystkie tym samym mianem, odkada na bok i przechodzi do nastpnych.

    Potrzeba idei oglnych nie wiadczy o sile umysu ludzkiego, ale o jego nieudolnoci. Nie ma bowiem istot naprawd podobnych, nie ma identycz-nych zdarze, nie ma regu, ktre dayby si w ten sam sposb stosowa do wikszej liczby przedmiotw naraz.

    Idee oglne posiadaj t zalet, e pozwalaj czowiekowi szybko osdzi wiele spraw jednoczenie. Pojcia, jakich dostarczaj, s jednak zawsze nie-pene, wprawdzie rozszerzaj zasig spojrzenia, ale odbywa si to kosztem dokadnoci.

    ycie spoeczne cigle przynosi now wiedz i kadego dnia ludzie zdo-bywaj jakie prawdy szczegowe.

    Im wicej prawd tego rodzaju czowiek poznaje, tym wicej powstaje idei oglnych. Obserwujc z osobna mnstwo poszczeglnych faktw, czowiek odnajduje w kocu czce je wsplne cechy. Wiksza liczba poszczegl-nych wypadkw skada si na pojcie rodzaju, wiksza liczba rodzajw ska-da si na pojcie gatunku. Nawyk tworzenia idei oglnych jest zawsze w spoeczestwie wprost proporcjonalny do stopnia owiecenia obywateli.

    Ale inne jeszcze powody skaniaj ludzi do uoglniania swoich myli lub odstrczaj ich od tego.

  • Amerykanie posuguj si ideami oglnymi znacznie czciej ni Anglicy i robi to z wikszym upodobaniem. Wydaje si to dziwne, jeli zway, e oba te spoeczestwa czy wsplne pochodzenie, e wieki cae yy one pod jednymi prawami i e cigle jeszcze przekazuj sobie idee i obyczaje. Kiedy porwnamy dwa najbardziej owiecone spoeczestwa Europy, kontrast sta-nie si jeszcze bardziej uderzajcy.

    Wydaje si, e umys angielski ma to do siebie, i z wielkim alem odry-wa si od poszczeglnych faktw, by dochodzi ich przyczyn, oraz e tylko wbrew sobie podejmuje wysiek uoglniania.

    Wydaje si natomiast, e we Francji upodobanie do idei oglnych przero-dzio si w nieokieznan namitno, nieustannie domagajc si zaspoko-jenia. Ledwie rano otworz oczy, dowiaduj si, e odkryto wanie jakie oglne i odwieczne prawo, o ktrym dotd nie syszaem. Byle pisarzyna nie zadowala si odkrywaniem prawd tyczcych ogromnego kraju i jest bardzo z siebie niekontent, jeli nie wygosi pogldu na temat rodzaju ludzkiego w oglnoci.

    Zdumiewa mnie ta rnica midzy dwoma owieconymi spoeczestwa-mi. Przypatrujc si temu, co si dzieje w Anglii od p wieku, stwierdzam, e upodobanie do idei oglnych rozwija si tam w miar sabnicia dawnej konstytucji.

    Sam poziom wyksztacenia spoeczestwa nie wystarcza wic za wytu-maczenie, co mianowicie sprawia, e ludzki umys miuje si w ideach ogl-nych, a co go od nich odstrcza.

    Kiedy moliwoci ludzkie s bardzo nierwne, a ta nierwno jest trwa-a, ludzie staj si stopniowo tak bardzo rni, e wydaje si, i istnieje tyle rodzajw czowieczestwa co klas spoecznych. Za kadym razem dostrze-gamy zatem wycznie jedn z nich i tracc z oczu oglne cechy jednoczce je wszystkie pod nazw rodzaju ludzkiego, moemy traktowa o poszczegl-nych ludziach, ale nie o czowieku.

    W spoeczestwach arystokratycznych ludzie nie stosuj wic nigdy idei o wielkim stopniu oglnoci w odniesieniu do siebie samych, co wystarcza, by wzbudzi nieufno oraz instynktown niech do tego sposobu mylenia.

    Natomiast w kraju demokratycznym czowiek widzi dokoa siebie tylko podobne mu istoty. Kiedy wic rozwaa jak czstk ludzkoci, jego myl obejmuje coraz szersze rejony i dotd si rozciga, a obejmie cao. Wszy-stkie prawdy, ktre stosuj si do niego samego, wydaj mu si rwnie do-brze okrela kadego wspobywatela i kadego bliniego. Nabrawszy na-wyku tworzenia idei oglnych w najbardziej interesujcej go dziedzinie, przenosi go na wszystkie pozostae i w ten sposb potrzeba odkrywania wszdzie wsplnych regu, obejmowania rnych przedmiotw jednym mia-nem, wyjaniania zespou faktw za pomoc jednej przyczyny staje si na-mitn, lep nieraz pasj ludzkiego umysu.

  • Prawdziwo powyszego najlepiej potwierdzaj pogldy staroytnych na kwesti niewolnictwa.

    Najgbsze i najbardziej wszechstronne umysy Rzymu i Grecji nigdy nie wpady na t ogln, lecz zarazem jake prost myl, i ludzie s tacy sami i przychodz na wiat z tym samym prawem do wolnoci. Myliciele ci usi-owali dowie, e niewolnictwo jest zjawiskiem waciwym naturze oraz e bdzie istniao zawsze. Co wicej, wszystko wskazuje na to, e ci spord staroytnych, ktrzy sami byli kiedy niewolnikami a niektrzy z nich pozostawili po sobie wspaniae dziea tak samo zapatrywali si na nie-wolnictwo.

    Wszyscy wielcy pisarze staroytni naleeli do arystokratycznej warstwy panw albo przynajmniej nie sprzeciwiali si jej istnieniu. Umysy ich, tak skdind otwarte, tutaj okazay si ograniczone. Dopiero Chrystus ogosi lu-dziom, i s rwni.

    W czasach rwnoci wszyscy ludzie s od siebie niezaleni, odosobnieni i sabi; nie ma takiego, czyja wola kierowaaby poruszeniami tumw; w czasach tych ludzko wydaje si i naprzd jakby sama z siebie. To, co dzieje si w wiecie, daje si wwczas wyjani jedynie za pomoc kilku po-tnych przyczyn, ktre w ten sam sposb dziaajc na kadego czowieka sprawiaj, e wszyscy w rezultacie dobrowolnie podaj t sam drog. Jest to jeszcze jeden powd, dla ktrego umys ludzki dy wtedy do tworzenia idei oglnych i znajduje w nich upodobanie.

    Mwiem ju o tym, e rwno moliwoci nakania ludzi do poszukiwa-nia prawdy na wasn rk. atwo zauway, e taki sposb mylenia nie-uchwytnie kieruje umysy ku ideom oglnym. Kiedy odrzucam tradycje kla-sowe, zawodowe i rodzinne, kiedy nie czerpi z nikogo przykadu i zdaj si wycznie na wysiki wasnego rozumu, uzasadnie dla moich przewiad-cze zaczynam poszukiwa w samej naturze ludzkiej, co z kolei kae mi po-sugiwa si nader oglnymi pojciami.

    Wszystko to wyjania, dlaczego Anglicy s mniej zdolni do uoglniania myli i mniejsze znajduj w tym upodobanie od Amerykanw, a przede wszystkim od Francuzw, oraz dlaczego dzisiejsi Anglicy bardziej s do te-go skonni od dawnych Anglikw.

    Anglicy od dawna stanowili spoeczestwo nader owiecone i wysoce ary-stokratyczne zarazem. Wyksztacenie kierowao ich ku bardzo oglnym ide-om, za arystokratyczne obyczaje zamykay w krgu mylenia szczegowe-go. Std wanie wzia si angielska filozofia zarazem miaa i skromna, obejmujca szerokie horyzonty i ciasna ktra do dzi w tym kraju panuje, nie pozwalajc umysom wyj poza ograniczony i nieruchomy krg.

    Niezalenie od wyej przytoczonych powodw, ktre sprawiaj, e nie-mal wszystkie spoeczestwa demokratyczne znajduj namitne upodobanie

  • w oglnym myleniu, istniej i inne, mniej moe rzucajce si w oczy, ale nie mniej skutecznie dziaajce przyczyny.

    Naley odrni dwa rodzaje idei oglnych. Po pierwsze takie, ktre s wynikiem dugotrwaej, precyzyjnej i sumiennej pracy umysu i rozszerzaj zakres ludzkiego poznania. Po drugie za takie, ktre atwo powstaj w pier-wszym i pospiesznym wysiku umysowym oraz dostarczaj jedynie powie-rzchownych i bardzo niepewnych poj.

    Ludzie yjcy w czasach rwnoci s bardzo ciekawi wiata, ale maj ma-o wolnego czasu. Ich ycie jest tak praktyczne, tak skomplikowane, tak oy-wione i aktywne, e na mylenie pozostawia bardzo mao miejsca. Ludzie czasw demokracji ceni sobie idee oglne, poniewa one zwalniaj ich od zgbiania szczegowych wypadkw, owietlaj jednoczenie wiele r-nych spraw i w krtkim czasie przynosz znaczne wyniki. Kiedy wic po nieuwanej i krtkotrwaej refleksji wydaje si ludziom, e odnaleli wspl-ne cechy pewnych przedmiotw, nie kwapi si ju szuka dalej i nie wnika-jc szczegowo w to, co mianowicie stanowi o ich odmiennoci lub podo-biestwie, pospiesznie wkadaj oba do jednej szuflady, by zaraz zaj si czym innym.

    Jedn z charakterystycznych cech epoki demokracji jest skonno do at-wych sukcesw i doranych zaspokoje. Wida to zarwno w yciu umyso-wym, jak i w innych dziedzinach. Wikszoci ludzi yjcych w czasach rwnoci rzdz gwatowne, lecz wte ambicje, a zatem i pisarze pragn z miejsca odnosi wielkie sukcesy, ale chcieliby unikn wielkiego wysiku. Te sprzeczne odruchy prowadz ich do szukania idei oglnych, za pomoc ktrych udaje im si wielkie sprawy odda maym kosztem i zwrci na siebie powszechn uwag bez zadawania sobie zbytniego trudu.

    Nie wiem zreszt, czy postpujc tak nie maj racji poniewa ich czy-telnicy rwnie wzdragaj si przed pogbieniem czegokolwiek i w yciu umysowym poszukuj zazwyczaj wycznie atwych przyjemnoci oraz wiedzy, ktra nie wymaga wkadu pracy.

    O ile narody, w ktrych panuje system arystokratyczny, nie robi dostate-cznego uytku z idei oglnych i nierozwanie nimi pogardzaj, o tyle spoe-czestwa demokratyczne, przeciwnie, zawsze s gotowe ich naduywa i en-tuzjazmowa si nimi w sposb nieumiarkowany.

  • ROZDZIA CZWARTY

    Dlaczego Amerykanie nigdy nie przejawiali charakterystycznej dla Francuzw pasji do oglnych

    idei politycznych

    Powiedziaem poprzednio, e Amerykanie mniejsze maj upodobanie do idei oglnych ni Francuzi. Dotyczy to przede wszystkim idei oglnych od-noszcych si do polityki.

    Cho Amerykanie wprowadzaj do swego prawodawstwa nieskoczenie wicej idei oglnych ni Anglicy i cho w znacznie wikszym stopniu zaj-muje ich dostosowanie praktyki ycia spoecznego do teorii, w Stanach Zje-dnoczonych nigdy nie istniay organizmy polityczne rwnie rozmiowane w ideach oglnych jak nasza Konstytuanta i Konwencja. Nard amerykaski nigdy nie pasjonowa si tego rodzaju ideami tak jak spoeczestwo francus-kie XVIII wieku i nigdy rwnie lepo nie zawierzy adnej teorii. Rne s przyczyny tej odmiennoci, ale oto przyczyna zasadnicza. Amerykanie s spoeczestwem demokratycznym, ktre zawsze samodzielnie kierowao sprawami publicznymi, my za jestemy spoeczestwem demokratycznym, ktre przez dugi czas mogo najwyej marzy o lepszych sposobach rzdze-nia.

    Ju sam nasz ukad spoeczny skania do poszukiwania oglnych zasad sposobu rzdzenia, a organizacja polityczna pastwa staa na przeszkodzie sprawdzaniu tych zasad na drodze praktycznej i stopniowemu ujawnianiu ich uomnoci. Natomiast u Amerykanw oba te procesy odbywaj si jed-noczenie i w naturalny sposb uzupeniaj.

    Na pierwszy rzut oka wydaje si to niezgodne z poprzednim stwierdze-niem. Mwiem mianowicie, e narody demokratyczne czerpi swoj skon-no do teoretyzowania z samego rozbudzenia ycia praktycznego. Nie ma tu jednak sprzecznoci.

    To prawda, e ludzie yjcy w krajach demokratycznych s bardzo zach-anni na idee oglne, poniewa one pozwalaj im nie traci czasu na szcze-gowe rozwaania, ale dotyczy to jedynie spraw, o ktrych mylenie nie jest codzienn koniecznoci. Kupiec skwapliwie i bezkrytycznie przyjmie wszystkie idee oglne dotyczce filozofii, polityki, nauk i sztuk, jakie zech-cemy mu podsun. Ale dopiero po sprawdzeniu oraz z du powcigliwo-ci przyjmie te, ktre bd miay zwizek z handlem.

    Tak samo zachowa si m stanu wobec oglnych idei politycznych.

  • Poniewa jest rzecz szczeglnie niebezpieczn, by jakie spoeczestwo demokratyczne lepo i bez umiarkowania oddawao si uoglniajcym roz-waaniom jakiej sprawy, najlepszym na to lekarstwem jest zmuszenie ludzi do zajmowania si ni praktycznie i na co dzie. Si rzeczy wnikn ww-czas w szczegy sprawy, one za pozwol im dostrzec sabe strony teorii.

    Zabieg ten bywa bolesny, ale jest niezawodnie skuteczny. Dziki temu wanie instytucje demokratyczne, ktre zmuszaj kadego

    obywatela do praktycznego zajmowania si rzdzeniem, temperuj zrodzone przez rwno przesadne upodobanie do oglnych teorii politycznych.

  • ROZDZIA PITY

    W jaki sposb religia wykorzystuje w Stanach Zjednoczonych demokratyczne instynkty

    W jednym z poprzednich rozdziaw ustaliem, e ludzie nie potrafi si obej bez dogmatycznych wierze oraz e jest nawet wskazane, by takowe posiadali. Dodam teraz, e najbardziej podanymi ze wszystkich dogmaty-cznych wierze wydaj mi si wierzenia religijne. atwo to uzasadni nawet wwczas, kiedy wemiemy pod uwag wycznie interesy tego wiata.

    Wszelkie niemal ludzkie dziaania, najbardziej nawet konkretne, wywodz si z powzitej przez ludzi oglnej idei Boga, idei stosunkw, jakie cz go z rodzajem ludzkim, idei natury ludzkiej oraz obowizkw czowieka wobec swych blinich. Idee te s i zawsze bd rdem, z ktrego pochodz wszy-stkie inne.

    Istnieje wic ogromna potrzeba, by idee Boga, duszy ludzkiej i gwnych obowizkw czowieka wobec Stwrcy oraz blinich byy niezachwiane poniewa zwtpienie w te pierwsze zasady pozostawioby przypadkowi wszystkie ludzkie dziaania oraz skazaoby je na bezad i niemoc.

    Wane jest wic, by kady z nas mia w tym przedmiocie ustalone pojcia. Niestety to wanie najtrudniej przychodzi czowiekowi pozostawionemu sa-memu sobie i wasnemu rozumowi.

    Tylko umysy uwolnione od trosk codziennoci, umysy wnikliwe i wytra-wne s zdolne w wyniku dugich rozmyla dotrze do owych tak niezbd-nych prawd.

    Zwamy, e nawet filozofowie s zazwyczaj pogreni w niepewnoci, e wiato ich wiedzy nieustannie przygasa, e mimo wszystkich wysikw nie udao im si dotd odkry niczego oprcz niewielkiej liczby sprzecz-nych poj, wrd ktrych umys ludzki bdzi od tysicy lat, nie mogc jas-no uchwyci prawdy ani nawet odkry wasnych bdw. Podobne studia przerastaj przecitne moliwoci czowieka i gdyby nawet wikszo ludzi bya zdolna im si powici jest rzecz oczywist, e nie mieliby na to czasu.

    Codzienna praktyka yciowa wymaga ustalonych poj Boga i natury lu-dzkiej, i ta sama praktyka nie pozwala czowiekowi ich zdoby.

    Jest to sytuacja jedyna w swoim rodzaju. Istniej nauki, ktre s przydatne masom i w peni dla nich dostpne. Pozostae dostpne s tylko dla niewiel-kiej liczby osb i w ogle nie s uprawiane przez wikszo ludzi, poniewa wikszo zadowala si tylko ich dalszymi zastosowaniami. Ta nauka nato-

  • miast jest niezbdna wszystkim w codziennej praktyce, lecz zgbienie jej jest niedostpne dla wikszoci.

    Wanie idee oglne dotyczce Boga i natury ludzkiej naley wic wy-czy spod wadzy indywidualnego rozumu, ktry wicej zyska, ni straci, je-eli podda si w tej dziedzinie autorytetowi.

    Gwnym zadaniem i zarazem jedn z najwikszych zalet religii jest dos-tarczanie jasnej, precyzyjnej, zrozumiaej dla mas oraz trwale obowizujcej odpowiedzi na kade z tych podstawowych pyta.

    Istniej religie faszywe i absurdalne. Mona jednak powiedzie, e wszel-ka religia, ktra pozostaje w krgu podstawowych pyta i ktra nie usiuje, jak si to zdarzao, wyj z niego, aby powstrzymywa swobodny rozwj lu-dzkiego umysu, nakada na rozum czowieka jarzmo zbawienne. I trzeba jej przyzna, e nawet jeeli nie zbawia czowieka w yciu wiecznym, to jest przynajmniej bardzo uyteczna dla szczcia i godnoci czowieka w yciu doczesnym.

    Jest uyteczna przede wszystkim czowiekowi yjcemu w kraju, w kt-rym panuje wolno.

    Kiedy w jakim spoeczestwie religia zostaje obalona, do ludzkiego my-lenia o sprawach najwaniejszych zakrada si zwtpienie, paraliujc przy tym czciowo mylenie o wszystkich pozostaych. Czowiek przyzwyczaja si do niejasnych i zmiennych poj w sprawach podstawowej wagi. Ludzie albo nie potrafi wwczas broni swych pogldw, albo je porzucaj, i tra-cc nadziej na samodzielne rozwizanie najwikszych problemw ludzkie-go losu, maodusznie rezygnuj z mylenia o nich.

    Taki stan rzeczy musi wpywa na osabienie ducha, dziaa hamujco na wol i przysposabia ludzi do niewoli. Wwczas zdarza si, e ludzie nie tyl-ko pozwalaj si pozbawi wolnoci, ale sami si jej wyrzekaj.

    Kiedy nie ma ju ani autorytetu religijnego, ani politycznego, ludzi zaczy-na przeraa ich wasna bezgraniczna niezaleno. Ciga niepewno nie-pokoi ich i mczy. Skoro w wiecie duchowym wszystko nieustannie si zmienia, pragn przynajmniej, by w rzeczywistoci spoecznej wszystko by-o wyrane i stabilne. Dlatego, nie mogc wskrzesi dawnej wiary, daj so-bie narzuci wadz.

    Co do mnie, wtpi, by czowiek kiedykolwiek zdoa y jednoczenie w stanie cakowitej niezalenoci religijnej i cakowitej wolnoci politycznej. Myl zatem, e jeeli brak mu wiary musi by zniewolony, jeeli za jest wolny musi wierzy.

    Myl rwnie, e ta wielka uyteczno religii szczeglnie daje o sobie zna w spoeczestwach, w ktrych panuje rwno moliwoci.

    Trzeba przyzna bowiem, e rwno, ktra jest dla wiata dobroczynna, budzi jednak w ludziach, jak to zaraz wyjani, bardzo niebezpieczne instyn-

  • kty izolujc ich mianowicie od siebie sprawia, e kady zajmuje si wy-cznie sob. Wpaja ludziom nieopanowane pragnienie korzyci materialnych.

    Najwiksz zalet religii jest to, i wzbudza u ludzi dwie przeciwne ten-dencje. Kada religia umieszcza przedmiot pragnie czowieka ponad dobra-mi ziemskimi i unosi jego dusz ku rejonom znacznie wyszym od wiata zmysowego. Ale kada religia narzuca rwnie czowiekowi obowizki wo-bec innych ludzi oraz, co za tym idzie, nie pozwala powica zbyt wiele uwagi wasnej osobie. Te cechy posiadaj nawet faszywe i niebezpieczne religie.

    A wic si spoeczestw religijnych stanowi to, co decyduje o saboci spoeczestw demokratycznych. To dowodzi, e ludzie, stajc si rwnymi, powinni zachowa religi.

    Nie mam ani prawa, ani ochoty zgbia nadprzyrodzonych sposobw, przy pomocy ktrych Bg wzbudza wiar w sercu czowieka. Rozwaam w tej chwili religie z punktu widzenia czysto ludzkiego i zastanawiam si nad tym, w jaki sposb mog one zachowa znaczenie w epoce demokracji, u ktrej progu stoimy.

    Mwiem ju o tym, dlaczego w czasach owiecenia i rwnoci umys lu-dzki jest niechtny dogmatycznym wierzeniom i odczuwa ich potrzeb tylko w dziedzinie religii. Jest to wskazwka, e w takich czasach religie szczegl-nie rygorystycznie powinny wystrzega si wykraczania poza swoje granice. Chcc bowiem rozszerzy krg swego oddziaywania poza dziedzin religii naraaj si na to, e ludzie przestan wierzy im w ogle. Winny wic sta-rannie okreli granice swego wpywu na umysy, by poza nimi pozostawi rozumowi cakowit wolno.

    Mahomet w Koranie przekaza ludziom przesanie od Boga, ktre zawie-rao nie tylko zasady religijne, ale rwnie maksymy polityczne, prawo cy-wilne i karne oraz teorie naukowe. Natomiast Ewangelia mwi tylko o ogl-nych zwizkach ludzi z Bogiem oraz ludzi midzy sob. Poza tym niczego nie naucza i w nic nie kae wierzy. Sam ten fakt, prcz tysica innych, do-wodzi, e pierwsza z tych religii nie mogaby dugo panowa w czasach o-wiecenia i demokracji, podczas gdy przeznaczeniem drugiej wydaje si by panowanie we wszystkich epokach.

    Rozwaajc dalej t myl dochodz do przekonania, e po to, by religie mogy zachowa znaczenie w epoce demokracji, nie wystarczy ograniczy ich do zagadnie czysto religijnych. Sia ich oddziaywania zaley jeszcze w duym stopniu od rodzaju wiary, ktr gosz, od form obrzdowych, jakie stosuj, oraz od obowizkw, jakie nakadaj na ludzi.

    To, co powiedziaem poprzednio, a mianowicie e rwno skania ludzi ku oglnym ideom o szerokim zasigu, stosuje si w pierwszym rzdzie do spraw religijnych. Ludzie rwni i sobie podobni atwiej przyjmuj ide je-dynego Boga, ktry nakada na kadego czowieka te same obowizki i ka-

  • demu za t sam cen obiecuje szczcie wieczne. Idea jednoci rodzaju lu-dzkiego kieruje ludzi ku idei jedynego Stwrcy, podczas gdy nierwno i podziay spoeczne przyczyniaj si do powstania tylu bstw oraz drg do zbawienia, ile jest narodw, kast, warstw i rodw.

    Niepodobna zaprzeczy, e chrzecijastwo samo podlegao wpywom, jakie ukad spoeczny i polityczny wywiera na wierzenia religijne.

    W chwili kiedy religia chrzecijaska zostaa objawiona wiatu, Opatrz-no, ktra niewtpliwie przygotowaa wiat na jej przyjcie, na podobiest-wo wielkiej owczarni skupia ogromn cz ludzkoci pod berem cezarw. Tworzcy te rzesze ludzie rnili si wielce jedni od drugich, czyo ich je-dnak to, e byli podporzdkowani tym samym prawom, a kady z nich by tak saby i tak may wobec potgi wadcy, e w porwnaniu z nim wszyscy wydawali si sobie rwni.

    Ten nowy i wyjtkowy stan ludzkoci przysposobi wszystkich do przyj-cia oglnych prawd, ktrych naucza chrzecijastwo. Pozwala on wytuma-czy fakt, i chrzecijastwo z tak atwoci i tak szybko zapanowao nad umysami.

    Potwierdza to rwnie sytuacja, jaka zapanowaa po upadku cesarstwa. Gdy wiat rzymski rozpad si, by tak rzec, na tysic odamkw, kady z

    narodw odzyska sw dawn osobowo. Wewntrz tych narodw powstaa niebawem nieskoczenie zrnicowana hierarchia, zaznaczyy si rnice ras, a kasty podzieliy kady z nich na wiele rnych spoecznoci. Pord tego powszechnego denia, ktre zdawao si popycha ludzi do dzielenia spoeczestw na najwiksz moliw liczb elementw, chrzecijastwo nie porzucio podstawowych idei oglnych, ktre przynioso. Przychylao si wszelako do nowych tendencji zrodzonych z powstaych w wiecie podzia-w. Ludzie w dalszym cigu wielbili jedynego Boga, Stwrc i opiekuna wszechrzeczy, ale kady nard, kady grd i niemal kady czowiek ufa, e zdobdzie szczeglne aski, i poszukiwa sobie specjalnych protektorw u stp boego tronu. Nie mogc podzieli istoty boskiej, pomnoono bez mia-ry liczb porednikw midzy Bogiem a ludmi. Oddawanie czci anioom i witym zamienio si u wikszoci chrzecijan w niemal bawochwalczy kult i mona si byo obawia, e religia chrzecijaska cofnie si do stadi-um religii, ktre zwyciya.

    Wydaje mi si oczywiste, e w miar zanikania barier, ktre oddzielay dotd narody i obywateli, umys ludzki jakby sam z siebie kieruje si ku idei jedynej i wszechmocnej istoty przyznajcej wszystkim ludziom rwne pra-wa. A wic szczeglnie w czasach demokracji nie naley myli czci oddawa-nej anioom i witym z kultem, ktry naleny jest jedynie Stwrcy.

    I to rwnie wydaje mi si oczywiste, e w czasach demokracji, bardziej ni w jakichkolwiek innych, religie winny powica mniej uwagi zewntrz-nym praktykom.

  • Omawiajc metod filozoficzn Amerykanw dowodziem, e w czasach rwnoci nic bardziej nie buntuje umysu ludzkiego jak myl o podporzd-kowaniu si formom. Ludzie yjcy w tych czasach niecierpliwoci reaguje na formuy, a symbole wydaj im si naiwnymi podstpami sucymi tylko do zaciemniania prawdy, ktr prociej byoby ukaza w penym wietle. S obojtni wobec zewntrznych form obrzdku i niewielkie znaczenie przy-wizuj do szczegw kultu.

    Ludzie, na ktrych w czasach demokracji spoczywa obowizek decydo-wania o zewntrznych formach religii, powinni liczy si z tymi naturalnymi odruchami, by nie zmaga si z nimi niepotrzebnie.

    Doceniam potrzeb form i wiem, e przybliaj czowiekowi abstrakcyjne prawdy. Pomagajc w lepszym ich uchwyceniu, pozwalaj je przyj z wi-ksz arliwoci. Nie wyobraam sobie, by moga przetrwa religia nie po-siadajca zewntrznych praktyk, lecz jednoczenie sdz, e w epoce, w kt-r wanie wkraczamy, mnoenie ich ponad miar jest szczeglnie niebez-pieczne, e trzeba je raczej ogranicza i zachowa tylko to, co jest niezbdne dla przekazywania samych dogmatw, ktre stanowi substancj religii, po-dczas gdy obrzdek kultowy jest jedynie jej form. Religia, ktra majc do czynienia z ludmi rwnymi, staaby si drobiazgowa, nieugita i pedantycz-na, sprowadziaby si niebawem do praktyk grupy fanatykw, zagubionej wrd niewierzcych mas.

    Naraam si na zarzut, e religie, ktrych przedmiotem s przecie praw-dy oglne i wieczne, utraciyby w oczach ludzi swoj cech pewnoci, gdy-by ulegay zmiennym tendencjom epok. Odpowiem, e trzeba dobrze odr-nia podstawowe idee, ktre stanowi o religii oraz tworz to, co teologowie nazywaj artykuami wiary, od zwizanych z nimi idei dodatkowych. Nieza-lenie od ducha epoki religie musz by nieugite co do spraw podstawo-wych, lecz winny wystrzega si takiej samej postawy w sprawach drugo-rzdnych w czasach, kiedy wszystko jest w cigym ruchu i kiedy rozum, na-wyky do zmiennoci spraw ludzkich, niechtnie poddaje si ustalaniu cze-gokolwiek raz na zawsze. Stao w dziedzinie rzeczy zewntrznych i drugo-rzdnych wydaje mi si by skuteczn tylko w czasach, w ktrych spoe-czestwo samo jest niezmienne we wszystkich innych uwaabym j za niebezpieczn.

    Przekonamy si, e rozmiowanie w dobrobycie jest w czasach rwnoci namitnoci szczeglnie yw w sercach wszystkich ludzi. Przywizanie do dobrobytu jest szczeglnie wyrazist cech epoki demokracji.

    Wolno przypuszcza, e religia, ktra postanowiaby zniszczy t podsta-wow pasj, zostaaby w rezultacie sama przez ni zniszczona. Mona prze-widywa, e gdyby zechciaa cakowicie oderwa ludzi od mylenia o dob-rach tego wiata, po to by nakoni ich do kontemplacji dbr wiecznych, ich

  • dusze wymknyby si jej i pogryy wycznie w przyjemnociach mater-ialnych i doczesnych.

    Gwnym zadaniem religii jest uszlachetnianie oraz ograniczanie waci-wego czasom rwnoci umiowania dobrobytu. Myl jednak, e niesusznie postpowayby, gdyby usioway cakowicie je poskromi lub zniszczy. Re-ligiom nie uda si odwie ludzi od kochania si w bogactwie mog nato-miast nakoni ich do bogacenia si w sposb uczciwy.

    W ten sposb doszedem do ostatniej refleksji, ktra zawiera w sobie wszystkie poprzednie. W miar jak ludzie staj si rwni i podobni, trzeba przede wszystkim, by religie, trzymajc si cile na uboczu spraw publicz-nych, nie obraay bez potrzeby oglnie przyjtych idei i interesw, ktre rzdz masami, poniewa opinia publiczna staje si najwaniejsz i najtrwal-sz potg, a walka z ni jest z gry skazana na niepowodzenie. Dotyczy to zarwno spoeczestwa demokratycznego rzdzonego przez despot, jak i republiki. W czasach rwnoci wadcy czsto zmuszaj ludzi do posusze-stwa, lecz si, ktra zmusza ludzi do wierzenia, jest wikszo. Naley wic dostosowa si do wikszoci we wszystkim, co nie jest przeciwne wierze.

    W pierwszym tomie mwiem o tym, e amerykascy ksia trzymaj si na uboczu spraw publicznych. Jest to najlepszy, ale nie jedyny przykad ich powcigliwoci. W Ameryce religia tworzy odrbny wiat, w ktrym kap-an panuje, ale z ktrego stara si nigdy nie wychodzi. W granicach tego wiata przewodzi umysom, ale poza nim pozostawia ludzi samym sobie oraz niezalenoci i zmiennoci, ktre s ywioem ich czasw. Nie widzia-em kraju, w ktrym chrzecijastwo byoby otoczone mniejsz liczb form, praktyk i formu i w ktrym proponowaoby ludziom idee bardziej czyste, proste i oglne. Wszyscy chrzecijanie amerykascy, cho podzieleni mi-dzy mnstwo sekt, tak samo pojmuj religi. Stosuje si to zarwno do kato-likw, jak i do wiernych innych wyzna. Katoliccy ksia Stanw Zjedno-czonych s najmniej spord wszystkich kapanw katolickich przywizani do wszelkich drobiazgowych praktyk indywidualnych oraz nadzwyczajnych gwarancji zbawienia. Nieporwnanie wiksz wag przywizuj do ducha zasad religijnych ni do ich litery. W Ameryce najlepiej przestrzegana jest doktryna kocioa, ktra zabrania oddawania witym czci nalenej tylko Bogu. A przecie amerykascy katolicy s bardzo oddani i peni szczerej wiary.

    Do duchowiestwa wszystkich wyzna stosuje si natomiast nastpujca uwaga: amerykascy kapani bynajmniej nie staraj si skierowa uwagi wiernych wycznie na sprawy ycia wiecznego, ale pozostawiaj czowie-kowi swobod zabiegw o ycie doczesne. Dobra tego wiata wydaj si traktowa jako sprawy istotne, cho drugorzdne, i o ile sami nie podejmuj czysto ziemskich przedsiwzi, o tyle przynajmniej interesuj si rozwojem gospodarki i przyklaskuj jej postpom. Stale ukazujc wiernym ycie przy-

  • sze jako gwny przedmiot obaw i nadziei, nie zabraniaj im dochodzi do dobrobytu za pomoc uczciwych sposobw. Nie dowodz ludziom, e s to wiaty odlege i wzajemnie sprzeczne, lecz staraj si raczej szuka midzy nimi zwizku.

    Wszyscy ksia amerykascy zdaj sobie spraw z umysowego panowa-nia wikszoci i respektuj je. Walcz z ni tylko wtedy, kiedy jest to niez-bdne. Nie mieszaj si do walki stronnictw, ale chtnie przyjmuj oglne pogldy swojego kraju i swojej epoki i bez oporu pozwalaj si nie nur-towi emocji i idei, ktry unosi wszystko wok. Staraj si kierowa ludmi, ale si od nich nie izoluj. Opinia publiczna nie jest wic nigdy ich wrogiem podtrzymuje ich raczej oraz ochrania, co sprawia, e wiara panuje nie tylko dziki wasnej sile, ale i dziki sile, ktrej udziela kapanom poparcie wikszoci.

    W ten sposb religia, szanujc wszystkie instynkty demokracji, ktre nie s jej przeciwne, i wykorzystujc wiele spord nich, skutecznie walczy z duchem indywidualnej niezalenoci, ktry stanowi dla niej najwiksze za-groenie.

  • ROZDZIA SMY

    O tym, ze rwno budzi u Amerykanw przekonanie o nieograniczonej zdolnoci czowieka do doskonalenia

    si

    Rwno podsuwa ludzkiemu umysowi wiele poj, ktrych nie pozy-skaby bez niej, a ponadto przeksztaca niemal wszystkie pojcia, ktre ju sobie przyswoi. Bior za przykad ide doskonalenia si czowieka, jest to bowiem jedna z podstawowych idei ludzkich i wynika z niej wielka teoria fi-lozoficzna, ktrej konsekwencje daj o sobie zna na kadym kroku.

    Czowiek pod wieloma wzgldami jest podobny do zwierzt, jedna wsze-lako cecha jest jemu tylko waciwa. Mianowicie czowiek si doskonali, a zwierzta nie. Ludzko od pocztku znaa t rnic. Idea doskonalenia si jest wic stara jak wiat i nie tyle narodzia si z rwnoci, ile rwno nada-a jej now posta.

    Kiedy obywatele jakiej spoecznoci s klasyfikowani wedug pozycji, zawodu, pochodzenia i kiedy wszyscy musz postpowa drog, na ktr dzieem przypadku wkroczyli w chwili narodzin, wwczas kady uwaa, e ostateczne granice ludzkich moliwoci zawarte s w jego wasnych losach i nikt nie prbuje walczy z nieuchronnym przeznaczeniem. Nie znaczy to, e spoeczestwa arystokratyczne odmawiaj czowiekowi cakowicie zdol-noci doskonalenia si. Nie uwaaj jej tylko za nieograniczon; dopuszczaj ulepszenie, lecz nie zmian; potrafi sobie wyobrazi lepsze warunki ycia spoecznego, ale nie potrafi wyobrazi sobie warunkw odmiennych. Przy-znajc wic, e ludzko dokonaa ju wielkich postpw i e moe dokona jeszcze dalszych, zamykaj j wszake z gry w nieprzekraczalnym krgu.

    Nie utrzymuj, e osigny najwysze dobro lub absolutn prawd (bo czy jakiekolwiek spoeczestwo lub czowiek moe by do tego stopnia sza-lony, by tak twierdzi?), lubi jednak wmawia sobie, e niemal osigny stopie wielkoci i wiedzy, jaki dopuszcza nasza niedoskonaa natura, a po-niewa wszystko wok jest nieruchome, s przekonane, e wszystko znaj-duje si na waciwym miejscu. W takich czasach prawodawca chce oga-sza wieczyste prawa, krlowie i narody pragn wznosi jedynie nieznisz-czalne pomniki, a yjce pokolenie postanawia oszczdzi przyszym poko-leniom troski o kierowanie swoim losem.

    W miar jak znikaj kasty, a klasy zbliaj si do siebie, jak ludzie, zwy-czaje, obyczaje i prawa mieszaj si i zmieniaj, jak powstaj nowe fakty i wydobywane s nowe prawdy, jak miejsce dawnych zanikajcych pogld-

  • w zajmuj nowe wyobraenie idealnej, lecz niedocigej doskonaoci pojawia si w ludzkim umyle.

    Przed oczami kadego czowieka dokonuj si wwczas cige zmiany. Pozycja niektrych ludzi ulega pogorszeniu i std dowiaduje si on a za do-brze, e ani najbardziej owiecone spoeczestwo, ani najbardziej owiecony czowiek nie jest niezwyciony. Inni natomiast polepszaj swj los i std z kolei wnosi, e czowiek posiada nieograniczon zdolno doskonalenia si. Niepowodzenia pouczaj czowieka o tym, e nikt nie odkry jeszcze abso-lutnego dobra, sukcesy natomiast pobudzaj go do wiecznego pocigu za owym dobrem. Tak oto, wci poszukujc, upadajc, by si zaraz podnie na nowo, czsto rozczarowany, nigdy nie zniechcony, czowiek nieprzer-wanie zmierza ku owej wspaniaej wielkoci, ktra niejasno majaczy u kresu dugiej drogi, jak ludzko ma jeszcze do pokonania.

    Trudno uwierzy, jak wiele zjawisk stanowi naturaln konsekwencj tej teorii filozoficznej, ktra powiada, e czowiek ma nieograniczone moli-woci doskonalenia si. Trudno take wyobrazi sobie, jak niezwyky wpyw wywiera ona nawet na tych, ktrzy zajci wycznie dziaaniem, a nie myle-niem, wydaj si bezwiednie dostosowywa do niej swoje postpowanie.

    Spotykam oto amerykaskiego marynarza i pytam go, dlaczego statki s w jego kraju tak budowane, e maj krtki ywot. Odpowiada mi bez wahania, e sztuka eglarska czyni kadego dnia takie postpy, i najpikniejszy sta-tek staje si bezuyteczny, jeeli jego ywot trwa duej ni kilka lat.

    W tych sowach, przypadkowo wypowiedzianych przez prostego czowie-ka w zwizku z konkretn spraw, dostrzegam ogln i systematyczn ide, ktra we wszystkim powoduje owym wielkim spoeczestwem.

    Narody arystokratyczne z naturalnych wzgldw s skonne nadmiernie ogranicza moliwoci ludzkiego doskonalenia si, za narody demokratycz-ne rozszerzaj niekiedy te granice ponad wszelk miar.

  • ROZDZIA DZIEWITY

    O tym, e przykad Ameryki nie dowodzi wcale, by spoeczestwo demokratyczne nie mogo posiada

    uzdolnie i zamiowania do literatury, nauk oraz sztuk

    Trzeba przyzna, e spord wszystkich spoeczestw naszych czasw Stany Zjednoczone zrobiy najmniejsze postpy w dziedzinie nauk teorety-cznych oraz wyday najmniej artystw, wietnych poetw i sawnych pisa-rzy.

    Wielu Europejczykw uznao to zjawisko za naturalny i nieuchronny re-zultat panowania rwnoci oraz osdzio, e jeeli ukad spoeczny i instytu-cje demokratyczne zwyci w caym wiecie, umys ludzki zacznie stopnio-wo obnia swj lot i ludzko znw pogry si w mrokach niewiedzy.

    Ludzie rozumujcy w ten sposb myl, jak sdz, pojcia, ktre naley rozdzieli i rozway osobno. Myl mianowicie to, co demokratyczne, z tym, co amerykaskie.

    Sytuacja Amerykanw jest zupenie wyjtkowa i naley przypuszcza, e nie powtrzy si ona w adnym innym demokratycznym spoeczestwie. Pu-rytaskie tradycje Amerykanw, ich czysto kupieckie obyczaje, nawet kraj, ktry zamieszkuj i ktry wydaje si odwodzi ten nard od naukowych stu-diw oraz pielgnowania literatury i sztuk, obecno kultury europejskiej, ktra pozwala Amerykanom zaniecha tych zainteresowa bez popadania w barbarzystwo tysice swoistych przyczyn, spord ktrych przytoczy-em jedynie podstawowe, przyczynio si do tego, e wysiki amerykaskich umysw skupione s wok zagadnie materialnego bytu. Namitnoci, pot-rzeby, wychowanie, okolicznoci - wszystko wydaje si kierowa uwag mieszkaca Stanw Zjednoczonych ku sprawom ziemskim. Jedynie religia pozwala mu co pewien czas podnie ku niebu przelotne i nieuwane spoj-rzenie.

    Porzumy wic utosamianie spoeczestwa amerykaskiego z wszelk demokracj i sprbujmy rozway kady z narodw demokratycznych w je-go swoistym ksztacie.

    Mona sobie wyobrazi spoeczestwo bez kast, hierarchii spoecznej czy klas, w ktrym prawo, nie uznajc przywilejw, rozdziela spadki na rwne czci, a ktre jednoczenie jest pozbawione kultury i wolnoci. Nie jest to pusta hipoteza despota, by atwiej niewoli ludzi, moe mie interes w uczynieniu poddanych rwnymi i pozostawieniu ich w ciemnocie.

  • Takie spoeczestwo demokratyczne nie tylko nie bdzie posiadao uzdol-nie i zamiowa do nauk, literatury i sztuk, ale jak mona przypuszcza, nie ujawni ich nigdy.

    Prawo spadkowe bdzie wraz z kadym pokoleniem rozbijao majtki, a nikt nie bdzie tworzy nowych. Czowiek biedny, pozbawiony owiaty i wolnoci, nie bdzie nawet prbowa si wzbogaci, a czowiek bogaty, po-zostajc bezbronnym, da si doprowadzi do stanu ubstwa. Niebawem obaj obywatele biedny i bogaty stan si cakowicie i ostatecznie rwni. Nikt nie bdzie ju mia czasu ani ochoty na powicanie si pracom i rado-ciom umysu. Wszyscy gnunie bd w jednakowej ignorancji i niewoli.

    Kiedy wyobraam sobie takie demokratyczne spoeczestwo, odnosz wraenie, e znalazem si w niskim, ciemnym i dusznym pomieszczeniu, w ktrym blednie i ganie nawet wiato dochodzce z zewntrz. Wydaje mi si, e nagle przygnit mnie jaki ciar i miotam si w ciemnociach, usiujc znale wyjcie na powietrze i wiato dzienne. Ale wszystko to nie stosuje si do owieconych ludzi, ktrzy wiadomie znieli u siebie stanowe i dziedziczne przywileje, pozwalajce na utrzymanie dbr w rkach pew-nych osb lub grup spoecznych, i zachowali wolno.

    Jeli w demokratycznym spoeczestwie yj ludzie owieceni, to s oni wiadomi faktu, e nic ich nie ogranicza i nic im nie kae zadowala si do-tychczasowymi osigniciami.

    Wszyscy myl wic o pomnoeniu dbr dotd zyskanych i jeeli s wolni prbuj myl zamieni w czyn. Ale nie wszystkim udaje si to w tym sa-mym stopniu. Prawodawstwo nie przyznaje ju nikomu przywilejw, ale da-je je natura. I poniewa naturalna nierwno ludzi jest bardzo znaczna, a kady czowiek dla zdobycia bogactwa czyni uytek ze wszystkich swych zdolnoci, majtki staj si nierwne.

    Prawo spadkowe przeciwdziaa powstawaniu bogatych rodzin, ale nie stoi na przeszkodzie temu, by istnieli bogaci ludzie. Stara si ono nieustannie sprowadzi wszystkich obywateli do jednego poziomu, ci za cigle si ode oddalaj i tym bardziej staj si nierwni, im szersze jest ich wyksztacenie i im wiksza jest ich wolno.

    W naszych czasach powstaa znana ze swych idei i ekstrawagancji sekta, ktra uznaa, i naley skoncentrowa wszystkie dobra w rkach wadzy centralnej i upowani j do rozdzielania majtku midzy ludzi wedle zas-ug. Pomylane to zostao jako sposb uniknicia cakowitej i wieczystej r-wnoci, ktra wydaje si zagraa spoeczestwom demokratycznym.

    Istnieje prostszy i bezpieczniejszy sposb rozwizania tej kwestii: nikomu nie przyznawa przywilejw, wszystkim da rwne wyksztacenie oraz swo-bod i kademu czowiekowi pozostawi trosk o swoj wasn pozycj. Wtedy szybko ujawni si skutki nierwnoci naturalnej i bogactwo znajdzie si po stronie ludzi dziaajcych zrczniej.

  • W demokratycznych spoeczestwach, w ktrych panuje wolno, znaj-dzie si wic zawsze wielu ludzi bogatych lub yjcych w dostatku. Tej gru-py bogatych ludzi nie bd ju czyy tak silne wizy jak czonkw dawnej arystokracji; bd mieli inne instynkty i nigdy ich niezaleno yciowa nie bdzie rwnie pewna i niepodwaalna, lecz bd nieporwnanie liczniejsi od arystokracji. Ludzie ci nie bd zwizani materialnymi potrzebami i bd mogli w pewnym stopniu powici si pracom i radociom ducha. Tak te si stanie. Umys ludzki bowiem, z jednej strony dc ku wszystkiemu, co ograniczone, materialne i uyteczne, z drugiej zwyk wznosi si ku temu, co nieskoczone, niematerialne i pikne. Potrzeby fizyczne wi go z zie-mi, ale z chwil gdy staje si od nich wolny, sam wznosi si ku grze.

    Nie tylko wicej bdzie ludzi majcych sposobno interesowania si sprawami umysowymi, ale i zamiowanie do radoci duchowych bdzie zstpowa coraz niej, a ku ludziom, ktrzy w spoeczestwach arystokra-tycznych byli cakowicie pozbawieni czasu oraz pojtnoci dla tego rodzaju spraw.

    Kiedy nie ma ju dziedzicznych majtkw, przywilejw klasowych i pre-rogatyw, jakie daje urodzenie, i kiedy kady czowiek moe liczy tylko na wasne siy, staje si oczywiste, e podstawowym czynnikiem, ktry stwarza rnice majtkowe, jest ludzka inteligencja. W wielkiej cenie jest wic ww-czas wszystko, co umacnia, rozszerza i wzbogaca moliwoci intelektualne czowieka.

    Nawet w oczach mas uyteczno wiedzy staje si oczywista. Ludzie, kt-rym obce s jej uroki, doceniaj rezultaty wiedzy i staraj si j zdoby.

    W czasach demokracji ludzie, bdc wyksztaconymi i wolnymi, nie s od siebie oddzieleni adnymi barierami i nic nie zmusza ich do pozostawania na swoim miejscu. Dlatego te wznosz si i upadaj ze szczegln atwoci. Wszystkie warstwy spoeczne obserwuj si nieustannie. Maj wiele wspl-nych spraw, mieszaj si midzy sob, naladuj si i sobie zazdroszcz. Wszystko to podsuwa ludowi idee, pojcia i pragnienia, do ktrych nie mia-by dostpu, gdyby pozycje byy raz na zawsze ustalone, a spoeczestwo nieruchome. W takim spoeczestwie sucemu nigdy nie s cakowicie ob-ce rozrywki i zatrudnienia pana, a biednemu zajcia czowieka bogatego. Czowiek ze wsi pragnie si upodobni do czowieka z miasta, a prowincja do metropolii.

    Dlatego nikt nie pozwala si atwo sprowadzi do rzdu istoty zajtej wy-cznie materialnymi zabiegami i nawet najskromniejszy rzemielnik od cza-su do czasu przejawia zainteresowanie sprawami umysowymi. Lektura ksi-ek ma inny sens ni w czasach arystokracji, ale krg czytelnikw nieustan-nie si rozszerza, a wreszcie obejmie wszystkich obywateli.

    Z chwil gdy masy zaczynaj interesowa si yciem umysowym, prze-konuj si, e jednym ze znakomitych sposobw zdobycia sawy, siy i bo-

  • gactwa jest osignicie mistrzostwa w jakiej jego dziedzinie. Zrodzone ze stanu rwnoci niespokojne ambicje ludzi szukaj zaspokojenia i tutaj. Licz-ba uprawiajcych nauk, literatur i sztuki ogromnie wzrasta. W wiecie du-cha pojawia si wspaniae oywienie; kady czowiek toruje sobie w nim drog i czyni wysiki, by zwrci na siebie uwag. Powstaje zjawisko analo-giczne do tego, co w Stanach Zjednoczonych dzieje si w dziedzinie ycia politycznego: poszczeglne dokonania s czsto niedoskonae, ale liczba ich jest nieprzebrana; rezultaty indywidualnych wysikw s skromne, ale rezul-tat oglny jest imponujcy.

    Nie jest wic prawd, e ludzie yjcy w czasach demokracji s obojtni wobec nauki, literatury i sztuk trzeba tylko zrozumie, e uprawiaj je po swojemu, tak jak im na to pozwalaj waciwe im zalety i uomnoci.

  • ROZDZIA DZIESITY

    Dlaczego Amerykanie przywizuj wiksz wag do praktycznego zastosowania nauki ni do teorii

    O ile jest pewne, e ukad spoeczny i instytucje demokratyczne nie wstrzymuj wcale postpw umysu ludzkiego, o tyle nie da si zaprzeczy, e kieruj go na okrelone tory. Wpyw ten, cho tak ograniczony, pozostaje jednak bardzo znaczny i dlatego warto, jak sdz, zatrzyma si nieco nad t spraw.

    Skorzystajmy teraz z uwag, jakie poczynilimy poprzednio o metodzie fi-lozoficznej Amerykanw.

    Rwno budzi w kadym czowieku pragnienie samodzielnego osdzania wszystkiego, rozwija w nim zamiowanie do rzeczy realnych i namacalnych, z drugiej za strony pogard dla form i tradycji. Te podstawowe instynkty daj o sobie zna przede wszystkim w dziedzinie, o ktrej traktuje niniejszy rozdzia.

    Ludzie uprawiajcy nauk w demokratycznych spoeczestwach obawiaj si zawsze mylenia utopijnego. Wystrzegaj si systemw, lubi trzyma si blisko faktw i bada je samodzielnie. Poniewa nie robi na nich adne-go wraenia autorytety, nie twierdz niczego w oparciu o cudze zapewnie-nia. Przeciwnie, s cigle zajci wyszukiwaniem sabych stron cudzych kon-cepcji. Tradycje naukowe niewiele dla nich znacz; nie wdaj si nigdy w dugotrwae badania subtelnoci jakiej teorii i nisko sobie ceni wielkie so-wa; wnikaj w podstawowe aspekty tematu i lubi o nich mwi w jzyku codziennym. Nauka przybiera swobodniejsze, a zarazem bardziej pewne for-my, ale jest mniej teoretyczna.

    Sdz, e oglnie mona podzieli nauk na trzy dziay. Pierwszy zawiera najbardziej teoretyczne zasady i najbardziej abstrakcyj-

    ne pojcia, ktre nie znajduj adnych zastosowa lub ktrych zastosowania s bardzo odlege.

    Drugi skada si z oglnych prawd, ktre cho jeszcze zwizane z czyst teori, wiod wprost do praktyki.

    Trzeci obejmuje zastosowania i sposoby praktycznego postpowania. Kady z tych trzech dziaw nauki moe by uprawiany osobno, jakkol-

    wiek rozsdek i dowiadczenie wskazuj na to, e aden z nich nie moe dugo si rozwija w odosobnieniu od pozostaych.

    W Ameryce czysto praktyczny dzia nauki jest uprawiany w sposb godny podziwu; wiele uwagi powica si dziaowi teoretycznemu, majcemu zna-

  • czenie dla zastosowa. W tej sferze naukowych bada amerykaska umyso-wo jest jasna, swobodna, oryginalna i podna. W Stanach Zjednoczonych nie ma jednak prawie nikogo, kto powicaby si cile teoretycznej i abs-trakcyjnej dziedzinie ludzkiej wiedzy. Amerykanie daj tu kracowy przy-kad tendencji ktr cho w mniejszym nasileniu da si odnale we wszystkich spoeczestwach demokratycznych.

    W uprawianiu nauk wyszych czy te teoretycznego dziau nauki niezwy-kle istotny jest element medytacji; tymczasem spoeczestwo demokratyczne stanowi najmniej dogodny dla niej teren. Nie istnieje tu, tak jak w spoecze-stwach arystokratycznych, liczna warstwa ludzi, ktrej dobrobyt umoliwia bezczynno, ani te inna, ktra o nic nie zabiega, poniewa nie liczy na po-praw bytu. Tutaj wszyscy oddaj si jakiej intensywnej dziaalnoci: jedni chc osign wadz, inni zdoby bogactwo. Gdzie wrd tego powszech-nego poruszenia, wrd cierania si sprzecznych interesw, wrd nieusta-jcego wycigu po majtki znale spokj niezbdny do gbokich rozwa-a? Jake zatrzyma myl na jednym temacie, kiedy wok nas wszystko si porusza i nas samych unosi i miota rwcy strumie, ktremu nic si nie ostaje?

    Tego staego oywienia, ktre panuje wewntrz spokojnej i uksztatowa-nej ju demokracji, nie naley myli z gwatownymi i rewolucyjnymi rucha-mi, ktre prawie zawsze towarzysz narodzinom i rozwojowi spoeczestwa demokratycznego.

    Gwatowna rewolucja odbywajca si w spoeczestwie wysoce cywilizo-wanym zawsze stanowi silny impuls dla emocji i pogldw.

    Tyczy si to przede wszystkim rewolucji demokratycznych, ktre ruszajc z posad wszystkie warstwy spoeczestwa jednoczenie, wzbudzaj ogromne ambicje w sercu kadego obywatela.

    Jeli w okresie rozpadania si resztek dawnego spoeczestwa feudalnego Francuzi dokonali tak piknych postpw w zakresie nauk cisych, to ow nieoczekiwan wydajno przypisa naley nie samej demokracji, ale bez-przykadnej rewolucji, jaka towarzyszya jej nadejciu i rozwojowi. Jest to wic przypadek szczeglny i nieostronoci byoby upatrywa w nim prze-sank oglnej prawidowoci.

    Wielkie rewolucje nie zdarzaj si czciej w spoeczestwach demokra-tycznych ni w jakichkolwiek innych, a myl nawet, e zdarzaj si w nich rzadziej. Jednake w tych spoeczestwach panuje dokuczliwe poruszenie, co w rodzaju nieustannej szarpaniny, ktra mci i rozprasza umys, nie ins-pirujc go ani nie budujc.

    Ludzie yjcy w spoeczestwach demokratycznych nie tylko nie s sko-nni oddawa si medytacji, ale nie odczuwaj dla niej szacunku. Ukad spo-eczny i demokratyczne instytucje zmuszaj wikszo ludzi do cigego dziaania. Ot te zwyczaje ycia umysowego, ktre sprzyjaj dziaaniu, nie

  • zawsze sprzyjaj myleniu. Czowiek, ktry dziaa, musi niejednokrotnie za-dowoli si czstkowymi wynikami, poniewa nigdy nie dotarby do celu, gdyby chcia wydoskonali kady szczeg. Stale opiera si na ideach, kt-rych nie mia sposobnoci zgbi, poniewa posuguje si nimi raczej ze wzgldu na ich funkcj ni niezawodn suszno. Krtko mwic, mniej ry-zykuje posugujc si co pewien czas faszyw zasad ni tracc czas na we-ryfikowanie wszystkich zasad. wiat nie postpuje naprzd dziki dugim i uczonym dowodom. O wszystkim decyduje pospieszna obserwacja jakie-go zdarzenia, dorane wykorzystanie zmiennych namitnoci tumu, przy-padek, jaki niesie chwila, i jego zrczne wykorzystanie.

    W czasach kiedy wszyscy niemal ludzie oddaj si dziaaniu, pojawia si tendencja do przedkadania bezporednio skutecznych przedsiwzi i po-wierzchownych koncepcji umysowych nad gbok i powoln prac intelek-tu, ktra nie jest wcale ceniona.

    Ta powszechna opinia wpywa na pogldy ludzi uprawiajcych nauk, przekonuje ich o tym, e mog osign wyniki bez pomocy gbokich rozmyla, albo zniechca ich do tematw, ktre wymagaj duszych me-dytacji.

    Istnieje wiele sposobw uprawiania nauk. Mnstwo ludzi znajduje w pra-cach umysu egoistyczne, merkantylne i dorane upodobanie, ktrego nie naley myli z bezinteresown pasj oywiajc nielicznych. Istnieje prag-nienie wykorzystania wiedzy i czyste pragnienie poznania. Z rzadka mona spotka u ludzi arliwe i niewyczerpane umiowanie prawdy, ktre ywi si sob samym i rozkoszuje nieustannie poznawaniem, nigdy nie doznajc zas-pokojenia. Wanie to arliwe, dumne i bezinteresowne umiowanie prawdy doprowadza ludzi do jej rde, by tam czerpali podstawowe idee.

    Nie wierz, by Pascal mg kiedykolwiek do tego stopnia skupi wszyst-kie siy swego ducha dla odkrycia najgbiej ukrytych tajemnic Stwrcy, gdyby przywiecaa mu idea jakiego znacznego zysku lub chocia pragnie-nie sawy. Kiedy widz, jak oderwa si od spraw ycia, by si powici bez reszty rozmylaniom, i przedwczenie zrywa wizy czce jeszcze jego ducha z ciaem, by umrze ze staroci przed czterdziestym rokiem ycia, wtedy ogarnia mnie zadziwienie i zaczynam rozumie, e przyczyny, ktre wywoay tak niezwyky wysiek, nie mogy by zwyczajne.

    Przyszo pokae, czy te tak rzadkie i podne namitnoci z rwnym po-wodzeniem jak za arystokracji mog si rozwin w spoeczestwie demo-kratycznym. Przyznaj, e trudno mi w to uwierzy.

    Warstwa, ktra w spoeczestwie arystokratycznym ksztatuje opini i prowadzi sprawy publiczne, bdc w sposb trway i dziedziczny umiesz-czon ponad tumem, nabiera pewnoci swojego wysokiego przeznaczenia i wysokiego przeznaczenia czowieka w ogle. Przyznaje mu chwalebne posannictwo i wzniose pragnienia. Arystokracja czsto dziaa w sposb ty-

  • raski i gboko nieludzki, ale rzadko przywiecaj jej niegodne myli i oka-zuje pen dumy pogard dla pospolitych przyjemnoci, nawet wtedy, kiedy im si oddaje. Wszystko to sprawia, e dusze zostaj nastrojone na wysoki ton. W czasach arystokracji powszechnie panuj rozlege idee godnoci, mo-cy i wielkoci czowieka. Takie pogldy wpywaj na ludzi uprawiajcych nauki i toruj umysom drog ku wysokim rejonom refleksji, przepeniajc je przy tym wzniosym i niemal boskim umiowaniem prawdy.

    Uczeni zwracaj si wic ku teorii i czsto im si zdarza nierozwanie po-gardza praktyk. Archimedes powiada Plutarch mia tak wznios dusz, e nie zniy si nigdy do napisania dziea o sposobie budowania ma-chin wojennych, i mienic pod, nisk i przedajn ca t wiedz o wymy-laniu i budowaniu machin, i w ogle wszelk sztuk, ktra przynosi prakty-czny poytek, uywa swego umysu i swych umiejtnoci jedynie do pisania dzie, ktrych pikno i subtelno nie wizay si z jakkolwiek uyte czno-ci. Oto arystokratyczne pojmowanie nauki. W krajach demokratycznych nie ma na nie miejsca.

    Wikszo ludzi wchodzcych w skad demokratycznego spoeczestwa jest chciwa materialnych i doranych zyskw, a jako e s oni zawsze nieza-dowoleni z zajmowanej pozycji i zawsze mog j porzuci, myl tylko o sposobach powikszania majtku. Kada nowa metoda, ktra krtsz drog prowadzi do zdobycia bogactwa, kade urzdzenie, ktre uatwia prac, ka-dy przyrzd, ktry zmniejsza koszta produkcji, kade odkrycie, ktre umo-liwia i potguje przyjemnoci, wydaje si im najwspanialszym przykadem dokona ludzkiego ducha. Z tego rda wywodzi si zrozumienie i powaa-nie dla nauk w spoeczestwach demokratycznych. W czasach arystokracji od nauki da si zaspokojenia potrzeb umysu, w czasach demokracji potrzeb ciaa.

    Zwamy, e im bardziej demokratyczne jest spoeczestwo, im bardziej jest owiecone i im wiksza panuje w nim wolno, tym bardziej ronie licz-ba ludzi zainteresowanych w naukowych osigniciach i tym wicej zysku, sawy i nawet wadzy przynosz wynalazcom odkrycia dajce si bezpored-nio zastosowa. Dzieje si tak, poniewa w demokracji klasa pracujca bie-rze udzia w sprawach publicznych, a ci, ktrzy jej su, mog si spodzie-wa w nagrod zarwno zaszczytw, jak i pienidzy.

    Nietrudno si domyli, e w spoeczestwie w ten sposb zorganizowa-nym umys ludzki bdzie wykazywa tendencj do pomijania zagadnie teo-retycznych na rzecz niezwykle energicznego rozwijania sztuki zastosowa czy te przynajmniej takich dziedzin teorii, ktre s niezbdne do wiedzy o zastosowaniach.

    Jeeli nawet instynkt bdzie go unosi ku wyszym sferom ducha inte-res sprowadzi go na ziemi. Tutaj wanie rozwijaj si siy umysu i jego niespokojna aktywno, tutaj dokonuje on cudw. Ci sami Amerykanie, kt-

  • rzy nie odkryli adnego oglnego prawa mechaniki, zastosowali w egludze now maszyn, ktra zmienia oblicze wiata.

    Jestem oczywicie daleki od przekonania, e spoeczestwa demokratycz-ne naszych czasw bd wiadkami upadku ludzkiej wiedzy czy te e same nie potrafi jej rozwin. W obecnych czasach, zwaywszy wielk liczb wyksztaconych narodw, ktre gorczkowo przecigaj si w wynalaz-czoci, zwizki, jakie cz midzy sob poszczeglne dziay nauki, nie mo-g uj uwagi. Samo przecie zamiowanie do praktyki, jeeli tylko ma cha-rakter owiecony, nie pozwala na lekcewaenie teorii. Niemoliwe, aby w trakcie tylu prb zastosowania nauki, w trakcie tylu nieustannie ponawia-nych dowiadcze nie ujawniy si oczom badaczy jakie oglne prawa. To-te duo bdzie wielkich odkry, cho moe nieliczni bd wielcy odkryw-cy.

    Wierz zreszt we wzniose powoanie naukowe. O ile demokracja nie sprzyja uprawianiu nauk dla samego poznania, o tyle niepomiernie rozszerza krg ludzi, ktrzy si nauk zajmuj. Jest rzecz nieprawdopodobn, by w tak wielkim zastpie ludzi nie ujawni si od czasu do czasu jaki geniusz, oywiony li tylko czystym umiowaniem prawdy. Taki czowiek moemy by pewni zrobi wszystko, by dotrze do najgbszych tajemnic natury, niezalenie od ducha swego kraju i swych czasw. Nie trzeba bdzie mu po-maga wystarczy go nie powstrzymywa. Chc powiedzie tylko tyle: staa nierwno moliwoci zamyka ludzi w krgu szlachetnego, lecz jao-wego poszukiwania prawd abstrakcyjnych, podczas gdy ukad spoeczny i instytucje demokracji skaniaj czowieka do dania od nauki jedynie na-tychmiastowego i poytecznego rezultatu.

    To danie jest naturalne i nieuchronne. Zbadanie go jest interesujce, a ukazanie moe sta si konieczne.

    Gdyby ci, ktrzy za naszych dni s powoani do kierowania yciem narodw, jasno zdali sobie spraw z nowo powstaych instynktw, ktrych niedugo nie da si pohamowa, zrozumieliby, e owiecenie oraz rwno budz w czasach demokracji zainteresowanie tym dziaem nauki, ktry wi-e si z przemysem, i e cay wysiek wadzy spoecznej powinien by sku-piony na popieraniu studiw wyszej natury oraz budzeniu wielkich pasji naukowych.

    W naszych czasach trzeba nakania umys ludzki ku teorii, poniewa ku praktyce ciy wasn si, i zamiast zmusza go cigle do szczegowego analizowania drugorzdnych wynikw, lepiej jest go pobudzi do kontem-placji pierwszych przyczyn.

    Poniewa cywilizacja rzymska upada wskutek najazdu barbarzycw, zbyt atwo przyjmujemy, e cywilizacja moe zgin tylko w taki sposb.

    Gdyby wiato naszej kultury zaczo kiedykolwiek gasn, odbywaoby si to stopniowo i bez udziau zewntrznej przyczyny. Powicajc si wy-

  • cznie stosowaniu nauki, moglibymy straci z oczu zasady; zapomniawszy zasad, moglibymy zatraci wiedz o metodach, ktre z zasad wynikaj; nie bdc ju w stanie wynale nowych, w sposb bezmylny i nieumiejtny uywalibymy mdrych starych procedur, o ktrych rozumieniu nie byoby ju mowy.

    Gdy trzysta lat temu Europejczycy przybyli do Chin, wszystkie umiejt-noci byy tam bardzo rozwinite. Zdziwienie ich budzi wszelako brak dal-szego postpu przy tak wysokim stopniu osignitej doskonaoci. Potem do-piero napotkali szcztki wyszej wiedzy, ktrej zaniechano. Nard by prze-mylny, wikszo naukowych metod zachowano, ale nauka jako taka ju nie istniaa. To wyjaniao Europejczykom, dlaczego w spoeczestwie pa-nowa szczeglny umysowy bezruch. Chiczycy, postpujc drog wskaza-n przez przodkw, stracili z oczu racje, ktre tamtymi kieroway. Posugi-wali si jeszcze star formu, nie zastanawiajc si nad jej znaczeniem; za-chowali instrument, ale zatracili ju sztuk przeksztacania go i odtwarzania. Nie mogli wic niczego zmieni i musieli zrezygnowa z udoskonalania. Musieli niewolniczo naladowa swoich przodkw, aby porzuciwszy wskazan przez nich drog nie znale si nieoczekiwanie w cakowitych ciemnociach. rdo wiedzy wyscho. I cho rzeka pyna jeszcze, nie mo-ga ju wezbra ani zmieni biegu.

    A jednak Chiny trway spokojnie przez wieki; najedcy przejli obyczaje kraju; panowa ad. Istnia swego rodzaju dobrobyt. Rewolucje byy nader rzadkie, a wojny waciwie nieznane.

    Nie trzeba wic by zbyt pewnym tego, e nie grozi nam barbarzystwo, istniej bowiem spoeczestwa, ktre daj sobie wyrwa z rk wiato, ale s i takie, ktre zadeptuj je wasnymi stopami.

  • ROZDZIA TRZYNASTY

    Literatura epoki demokracji

    Kiedy w Stanach Zjednoczonych wejdziemy do ksigarni i przyjrzymy si wypeniajcym pki amerykaskim ksikom, ich liczba wyda nam si bar-dzo pokana, natomiast liczba znanych autorw skromna.

    Znajdziemy tam przede wszystkim mnstwo podstawowych podrcznik-w przeznaczonych do dostarczania rudymentw wiedzy. Wikszo z nich zostaa napisana w Europie. Amerykanie przedrukowuj je, przystosowujc do wasnych potrzeb. Jest take bardzo duo ksiek religijnych, wyda Bib-lii, zbiorw kaza, nabonych historii, religijnych dysput, opisw dziaalno-ci zakadw dobroczynnych. Wreszcie duga lista politycznych pamfletw, w Ameryce bowiem walka stronnictw nie toczy si za pomoc ksiek, ale niewielkich broszur, ktre kr z niewiarygodn szybkoci, yj jeden dzie, po czym umieraj.

    Wrd tych polednich wytworw umysowej dziaalnoci znale mona godne uwagi dziea nielicznych autorw, ktrzy s znani lub powinni by znani w Europie.

    Jakkolwiek Ameryka najmniej ze wszystkich cywilizowanych krajw zaj-muje si literatur, yje tam jednak wielu ludzi, ktrym sprawy ducha nie s obce. Jeeli nawet nie s dla nich przedmiotem rozwaa caego ycia, to przynajmniej stanowi o uroku wolnych chwil. Wikszo podanych ksi-ek dostarczaj im jednak Anglicy. Prawie wszystkie wielkie angielskie dziea s wydawane w Stanach Zjednoczonych. Duch literacki Wielkiej Bry-tanii promieniuje a w gb lasw Nowego wiata. W kadej niemal chacie pioniera znajdzie si bodaj kilka pojedynczych tomw Szekspira. Przypo-minam sobie, e Henryka V przyszo mi przeczyta po raz pierwszy wanie w takim log-house.

    Amerykanie nie tylko stale czerpi ze skarbnicy literatury angielskiej, ale wrcz mona powiedzie, e literatur angielsk maj u siebie. Wikszo spord tych niewielu ludzi, ktrzy w Stanach Zjednoczonych zajmuj si twrczoci literack, to Anglicy przez tre, a nade wszystko przez form swoich ksiek. Pisarze ci przenosz w warunki demokracji idee i obyczaje literackie waciwe narodowi arystokratycznemu, ktry sobie przyjli za wzr. Maluj wic wiat za pomoc zapoyczonych barw i poniewa prawie nigdy nie przedstawiaj rzeczywistoci kraju, w ktrym yj, rzadko zdoby-waj w nim popularno.

  • Obywatele Stanw Zjednoczonych wydaj si do tego stopnia przekonani, e ksiki publikuje si tam wcale nie dla nich, i zanim osdz warto ja-kiego swojego pisarza, czekaj, by przedtem uznano go w Anglii. Podobnie jest z obrazami: prawo osdzenia kopii pozostawia si autorowi oryginau.

    cile rzecz biorc, mieszkacy Stanw Zjednoczonych nie maj jeszcze literatury. Jedynymi autorami, ktrych mona uwaa za amerykaskich, s dziennikarze. Nie s oni wielkimi pisarzami, ale wyraaj si w jzyku kraju i s tam rozumiani. Wszystkich innych mona uzna za cudzoziemcw. Ci ostatni s dla Amerykanw tym, czym dla nas byli naladowcy Grekw i Rzymian w czasach odrodzenia literatury przedmiotem zaciekawienia, ale nie powszechnej sympatii. Dostarczaj umysowej rozrywki, lecz nie od-dziaywaj na obyczaje.

    Mwiem ju, e tego stanu rzeczy nie zawdziczamy wycznie demokra-cji i e jego przyczyn szuka naley w wielu specyficznych i niezalenych od niej okolicznociach.

    Gdyby Amerykanie, zachowujc ten sam ukad spoeczny i to samo pra-wodawstwo, posiadali jednak inne pochodzenie i yli w innym kraju, sdz, e ju w tej chwili mieliby literatur. I tak zreszt bd j mieli, ale literatura okae si cakowicie rna od tego, go si dzi w Ameryce pisze. Bdzie to wasna literatura Amerykanw. Mona sprbowa z gry przepowiedzie, jaki bdzie jej charakter.

    Wyobramy sobie jakie spoeczestwo arystokratyczne, w ktrym upra-wia si literatur: prace umysu, tak samo jak sprawy administracyjne, s ko-ntrolowane przez klas sprawujc wadz. Literatura, jak i ycie polityczne, niemal bez reszty skoncentrowana jest w rku tej klasy lub warstw jej naj-bliszych. Ten podstawowy fakt pozwala ju przewidzie skutki.

    Jeeli niewielka liczba zawsze tych samych ludzi w tym samym czasie zajmuje si tymi samymi sprawami, to osoby te z atwoci dochodz do po-rozumienia i wsplnie tworz pewne zasadnicze reguy postpowania. Jeeli przedmiotem zainteresowa tych osb jest literatura, twrczo intelektualna zostanie niebawem podporzdkowana pewnym cisym przepisom, z ktrych nie bdzie wolno si wyamywa.

    Jeeli ludzie ci zajmuj w kraju dziedziczne pozycje, nie poprzestan na samodzielnym ustaleniu pewnej liczby obowizujcych regu, ale bd rw-nie akceptowali reguy wprowadzone przez przodkw. Ich reguy bd za-tem jednoczenie rygorystyczne i tradycyjne.

    Poniewa ludzie ci nie musz si zajmowa sprawami materialnymi i nig-dy, podobnie jak i ich przodkowie, nie musieli si nimi zajmowa, od wielu pokole mogli si interesowa yciem umysowym. Przyswoili sobie sztuk literack, co pozwala im teraz kocha j dla niej samej oraz czerpa przy-jemno z faktu, e jej reguom podporzdkowuj si wszyscy.

  • To jeszcze nie wszystko: ludzie, o ktrych mwi, rozpoczli swe ycie i dokonuj go w dostatku lub bogactwie dlatego naturalne jest u nich upo-dobanie do wyszukanych uciech oraz wyrafinowanych i delikatnych przy-jemnoci.

    Co wicej, pewna mikko umysu i serca lad ycia od pokole to-czcego si wrd tylu dbr kae im odsuwa od siebie, a nawet wyklu-cza ze swoich rozrywek wszystko, co nieoczekiwane i zbyt gwatowne. Nad gwatowne wzruszenia przedkadaj zabaw; chc odczuwa zacieka-wienie, ale nie chc da si porwa pasji.

    Wyobramy sobie teraz literatur pisan przez podobnych ludzi lub pisan dla nich; w tej literaturze wszystko bdzie regularne i z gry ustalone. Naj-drobniejszy utwr wycyzelowany zostanie we wszystkich szczegach; rze-mioso i praca wszdzie zostawi swe lady; kady rodzaj literacki bdzie posiada osobne reguy, od ktrych nie bdzie wolno odstpi i ktre bd go odrniay od wszystkich pozostaych.

    Styl bdzie niemal rwnie wany jak myl, forma rwnie wana jak tre; ton utworw bdzie gadki, umiarkowany, jednolity. Ich duch zachowa szla-chetn i godn postaw, a pisarze bardziej bd zajci doskonaleniem ni tworzeniem.

    Moe si zdarzy, e czonkowie warstwy wyksztaconej, yjc wycznie we wasnym krgu i piszc tylko dla siebie, strac cakowicie z oczu reszt wiata, co sprawi, e ich utwory bd zbyt wyszukane i faszywe. Tworzc drobiazgowe reguy literackie na wasny uytek, oddal si tym samym od zdrowego rozsdku i ulegn wynaturzeniu.

    Nie chcc mwi pospolitym jzykiem, stworz arystokratyczny argon, ktry wcale nie bdzie bliszy piknej mowy ni ludowa gwara.

    Oto rafy literatury ustroju arystokratycznego. Kada arystokracja, ktra cakowicie odsuwa si od ludu, staje si bez-

    silna. Dotyczy to zarwno wiata polityki, jak i literatury. Odwrmy teraz obraz i popatrzmy na jego odwrotn stron. Przeniemy

    si do demokratycznego kraju, ktrego dawne tradycje i obecna kultura sprawiaj, i radoci duchowe nie s ludziom obce. Pozycje spoeczne zmie-szay si tutaj, wiedza, tak samo jak wadza, podzielona jest nieskoczenie i, jeeli wolno tak powiedzie, rozrzucona po caym kraju.

    Mamy wic przemieszany tum, ktrego potrzeby intelektualne naley za-spokoi. Ci nowi amatorzy duchowych radoci nie odebrali takiego samego wychowania i wyksztacenia, nie s podobni do swoich przodkw i na ka-dym kroku sami si zmieniaj, poniewa nieustannie zmienia si ich miejsce pobytu, ich uczucia oraz stan majtkowy. Nie cz ich tradycje i wsplne obyczaje, nigdy bowiem nie mieli ani moliwoci, ani ochoty, ani czasu, by wzajemnie si rozumie.

  • Tymczasem w tym wanie niespjnym i ruchliwym tumie rodz si au-torzy ksiek, to ten tum rozdziela midzy nich zyski i saw.

    W tej sytuacji nie dziwi si wcale, e w literaturze takiego spoeczestwa nie bdzie miejsca na reguy uznawane przez pisarzy i czytelnikw w cza-sach arystokracji. Jeeli nawet si zdarzy, e ludzie jakiego okresu zgodz si na okrelone reguy, to fakt ten niczego nie dowodzi na przyszo, po-niewa w krajach demokratycznych kade nowe pokolenie staje si nowym spoeczestwem. W takich krajach literatura z wielkim trudem podda si za-tem cisym reguom, a w ogle jest niemoliwe, by poddaa si jakimkol-wiek reguom staym.

    W demokracji daleko jest jeszcze do tego, by wszyscy ludzie, ktrzy zaj-muj si literatur, posiadali literackie wyksztacenie. Ci za, ktrzy posiedli jej powierzchown znajomo, w wikszoci robi polityczne kariery lub wykonuj zawd, od ktrego z rzadka tylko mog si oderwa do ukradko-wych przyjemnoci intelektualnych. Ludzie Ci nie traktuj radoci litera-ckich jako gwnego uroku swego ycia, ale uwaaj je za niezbdne wytch-nienie po trudach pracy. Ludzie tego pokroju nigdy nie zdobd dostatecznie gbokiej znajomoci sztuki literackiej, by wyczuwa jej subtelnoci niu-anse umkn im zawsze. Mogc powici literaturze jedynie niewielk ilo czasu, chc go w peni wykorzysta. Lubi ksiki, ktre atwo zdoby, kt-re szybko si czyta i ktrych lektura nie wymaga uczonych studiw. daj atwego pikna, ktre oddaje si bez oporu i ktrym mona cieszy si na poczekaniu. Przede wszystkim jednak podaj tego, co nowe i zaskakujce. Nawykli do praktycznego, monotonnego ycia, odczuwaj potrzeb gwa-townych emocji, nagych objawie, jaskrawych prawd i faszw, ktre na chwil ka im zapomnie o wszystkim i jakby gwatem wprowadzaj ich w sam rodek tematu.

    Czy trzeba co dodawa? Kt nie pojmie, co z tej sytuacji wynika? Literatura czasw demokracji rozwaana w caoci nie przedstawia, tak

    jak literatura arystokracji, obrazu porzdku, regularnoci, wiedzy i rzemios-a. Forma bdzie w niej lekcewaona, czasem nawet pogardzana. Styl czsto dziwaczny, niepoprawny, ciki i saby, ale prawie zawsze miay i gwa-towny. Autorom bardziej bdzie zaleao na szybkim tempie tworzenia ni na doskonaleniu szczegw. Mae utwory bd czstsze od grubych ksig, wicej bdzie byskotliwoci ni erudycji, wyobrani ni gbi. Literatur t bdzie rzdzi myl o dzikiej, prymitywnej niemal sile, a jej owoce bd li-czne i rnorodne. Pisarze zechc raczej zadziwia ni si podoba i raczej rozbudza namitnoci ni oczarowa poczucie smaku.

    Znajd si na pewno pisarze, ktrzy wybior inn drog. Jeeli bd to ludzie o wielkich zaletach, ich ksiki znajd czytelnikw niezalenie od swych zych i dobrych stron. Wyjtki takie bd jednak rzadkie, i nawet ci,

  • ktrzy w caej twrczoci wyami si z panujcych literackich obyczajw, zawsze podporzdkuj si im w jakich szczegach.

    Opisaem dwie skrajne sytuacje. Narody jednak nigdy nie przechodz rap-townie od jednej do drugiej, ale posuwaj si z wolna, poprzez nieskocze-nie wiele stopni porednich. Podczas procesu przechodzenia owieconego spoeczestwa od pierwszej sytuacji do drugiej prawie zawsze zdarza si taki moment, w ktrym duch literatury narodw demokratycznych spotyka si z duchem literatury arystokracji i oba wydaj si dy do zgodnego panowa-nia nad umysami.

    S to epoki przejciowe, ale nader wietne: odznaczaj si podnoci, ktra wszake nie zamienia si w rozpasanie, oraz oywieniem, ktre nie oz-nacza chaosu. Taka bya literatura francuska XVIII wieku.

    Posunbym si zbyt daleko, gdybym twierdzi, e literatura narodu jest zawsze podporzdkowana jego spoecznemu ukadowi i politycznej organi-zacji. Wiem, e niezalenie od tych przyczyn istnieje jeszcze wiele innych, ktre okrelaj charakter dziea literackiego. Te jednak wydaj mi si pod-stawowe.

    Relacje istniejce midzy ukadem spoecznym i politycznym spoecze-stwa a duchem jego literatury s zawsze liczne; kto poznaje spoeczestwo, zdobywa tym samym pewn wiedz o jego literaturze.

  • ROZDZIA CZTERNASTY

    O literaturze pojtej jako interes

    Demokracja nie tylko rozbudza zamiowanie do literatury u ludzi zajmuj-cych si interesami, ale rwnie kojarzy zmys interesu z dziaalnoci lite-rack.

    W czasach arystokracji czytelnicy s nieliczni i wymagajcy. W demokra-cji nietrudno jest im si podoba, a ich liczba jest ogromna. Dlatego w cza-sach arystokracji mona osign sukces jedynie za cen ogromnych wysi-kw, jednakowo wysiki te, przynoszc wielk saw, nie przynosz pieni-dzy. Natomiast w krajach demokratycznych pisarz jest w stanie niewielkim kosztem osign redni rozgos i wielk fortun. eby to osign, nie musi by podziwiany; wystarczy, e jest lubiany.

    Stale wzrastajcy tum czytelnikw i ich nieustanne zapotrzebowanie na nowoci zapewnia powodzenie ksikom, ktrych nikt wysoko nie ceni.

    W czasach demokracji publiczno tak traktuje pisarzy, jak krlowie trak-tuj zazwyczaj swoich dworzan: pozwala im si bogaci i pogardza nimi. Czeg wicej trzeba sprzedajnym duszom, ktre urodziy si na dworak-w?

    W literaturze krajw demokratycznych roi si zawsze od autorw, ktrzy w pisaniu widz interes. Na kilku wielkich pisarzy przypadaj tysice sprze-dawcw myli.

  • ROZDZIA PITNASTY

    Dlaczego studia nad literatur greck i acisk s w spoeczestwach demokratycznych szczeglnie

    poyteczne

    To, co w najbardziej demokratycznych republikach staroytnoci rozu-miano pod mianem ludu, nie przypomina wcale naszego rozumienia tego sowa. W Atenach wszyscy obywatele uczestniczyli w sprawach publicz-nych, ale na ponad trzysta pidziesit tysicy mieszkacw byo zaledwie dwadziecia tysicy obywateli wszyscy inni byli niewolnikami i speniali funkcje, ktre w wikszoci nale dzi do ludu albo nawet do warstw red-nich.

    Ateny ze swym powszechnym gosowaniem byy wic waciwie tylko arystokratyczn republik, w ktrej wszyscy obywatele mieli rwne prawo do udziau w rzdach.

    Tak samo naley rozumie walk patrycjuszy i plebejuszy w Rzymie. By-y to jedynie wewntrzne spory rodzinne midzy modszym i starszym poko-leniem. Wszyscy oni naleeli w kocu do arystokracji i mieli jej przewiad-czenia.

    W dodatku naley pamita i o tym, e w caej staroytnoci ksiki byy rzadkimi i drogimi przedmiotami i e nadzwyczaj trudno byo je powiela oraz rozprowadza. Te okolicznoci sprawiay, e zamiowanie i obyczaj zajmowania si literatur istnia jedynie w wskim krgu ludzi oraz e w ra-mach wielkiej arystokracji politycznej powstaa maa, elitarna arystokracja ducha. Nic te nie wskazuje na to, by u Grekw i Rzymian literatura bya kiedykolwiek traktowana jako interes.

    Te spoeczestwa, ktre nie tylko byy spoeczestwami arystokratyczny-mi, ale rwnie gboko kulturalnymi i naprawd wolnymi narodami, wycis-ny na swej literaturze pitno specyficznych uomnoci i zalet, waciwych arystokratycznej literaturze.

    Wystarczy przejrze dziea pozostawione przez staroytnych, by przeko-na si, e o ile pisarzom wczesnym brakowao czasem rnorodnych i po-dnych tematw, miaoci, dynamicznoci i oglniejszego sposobu mylenia, o tyle wykazywali nadzwyczajny artyzm i staranno w szczegach. W ich dzieach nic nie wydaje si by zrobione pospiesznie i przypadkowo wszystko jest tu pisane dla znawcw i nieustannie przejawia si poszukiwa-nie idealnego pikna. adna literatura nie uwydatnia lepiej wartoci, jakich brakuje pisarzom demokracji. adnej wic nie warto bardziej zgbia w de-

  • mokratycznych czasach. Studiowanie literatury staroytnej moe by naj-waciwszym sposobem zwalczania brakw literatury naszych czasw. Co do jej zalet pojawi si same.

    W tym miejscu musimy si dobrze zrozumie. Studia jakiego rodzaju mog by przydatne dla literatury danego spoe-

    czestwa i zarazem zupenie niedostosowane do jego potrzeb spoecznych i politycznych.

    Gdyby w spoeczestwie, w ktrym kady jest stale popychany do gorcz-kowych zabiegw o powikszenie lub utrzymanie majtku, naucza tylko li-teratury piknej, jego obywatele staliby si bardzo kulturalni i zarazem bar-dzo niebezpieczni, poniewa ukad spoeczny i polityczny budziby u nich potrzeby, ktrych zaspokajania nie uczyby przyjty system wychowania. Tak wychowani obywatele, zamiast wzbogaca pastwo sw wynalazczo-ci, zakcaliby jego ycie w imi greckich i rzymskich ideaw.

    Jest oczywiste, e w spoeczestwach demokratycznych interes jednostek oraz bezpieczestwo pastwa wymaga, by sposb ksztacenia wikszoci lu-dzi mia raczej charakter naukowy, handlowy i przemysowy ni literacki.

    Greka i acina nie musz by nauczane w kadej szkole, chodzi jednak o to, by ludzie, ktrych zdolnoci oraz majtek predestynuj do uprawiania li-teratury lub do rozmiowania si w niej, mieli do dyspozycji szkoy, w kt-rych mona zyska biego w literaturze staroytnej i przesyci umys jej duchem. Kilka znakomitych uniwersytetw lepiej osignie w tym wypadku cel ni wielka liczba zych gimnazjw, w ktrych le nauczane zbyteczne przedmioty przeszkadzaj w dobrym prowadzeniu koniecznych studiw.

    Wszyscy, ktrzy w krajach demokratycznych maj ambicje w dziedzinie literatury, powinni obficie czerpa z dzie staroytnoci. Jest to rodzaj zba-wiennej higieny.

    Nie znaczy to, e literack twrczo staroytnych uwaam za nienagan-n. Sdz tylko, e posiada ona szczeglne wartoci, ktre znakomicie mog posuy do zrwnowaenia naszych wasnych uomnoci. Wartoci owe podtrzymuj nas z tej strony, w ktr si niebezpiecznie chylimy.

  • ROZDZIA SZESNASTY

    Jak demokracja amerykaska przeobrazia jzyk angielski

    Jeeli czytelnik dobrze zrozumia wszystko, co poprzednio mwiem o li-teraturze w oglnoci, atwo teraz pojmie, jaki wpyw instytucje demokraty-czne mog wywiera na sam jzyk, ktry jest gwnym narzdziem myli.

    Duch spoeczestw demokratycznych przejawia si zarwno w wielkiej li-czbie nowych sw, jakie zostaj tam wprowadzone do jzyka, jak i w natu-rze idei, jakie te nowe sowa wyraaj.

    W takich spoeczestwach prawa jzyka, podobnie jak wszystkie inne, tworzy wikszo. Jej duch wyraa si i w tej dziedzinie. Ot wikszo zajmuje si raczej interesami ni studiami, raczej sprawami politycznymi i handlowymi ni filozoficznymi spekulacjami czy literatur. Przewaajca liczba uznanych przez ni czy powoanych do ycia sw bdzie wic nosia pitno jej obyczajw. Sowa te bd przede wszystkim suyy do wyraenia spraw wicych si z dziaalnoci gospodarcz, z namitnociami stron-nictw politycznych lub ze szczegami publicznej administracji. Ta wanie dziedzina jzyka bdzie rozwijaa si nieustannie, podczas gdy jzyk metafi-zyki i teologii powoli ulegnie zaniedbaniu.

    Nietrudno wyledzi rda, z jakich demokratyczne narody czerpi swoje nowe sownictwo, oraz sposb, w jaki ono powstaje.

    Ludzie yjcy w krajach demokratycznych nie znaj zupenie jzyka, kt-rym mwiono w Rzymie i w Atenach, i nie zadaj sobie bynajmniej trudu poszukiwania w staroytnoci potrzebnych im wyrae. Jeeli czasem od-wouj si do uczonych etymologii, naley to sobie tumaczy prnoci, ktra kae im czerpa z jzykw martwych, a nie erudycj, ktra w natural-ny sposb podsuwa sowa ich umysom. Zdarza si nawet, e wanie naj-mniej wyksztaceni ludzie najczciej posuguj si aciskimi i greckimi sowami. Demokratyczne pragnienie wyjcia z wasnej sfery nakazuje im przy pomocy greckiego lub aciskiego sowa nadawa wysz rang jakiej bardzo pospolitej profesji. Im bardziej niski i odlegy od nauki jest ich za-wd, tym chtniej nadaj mu grnolotn i uczon nazw. Na takiej wanie zasadzie nasi linoskoczkowie przeistoczyli si nagle w akrobatw i ekwilib-rystw.

    Wobec nieznajomoci jzykw martwych spoeczestwa demokratyczne chtnie zapoyczaj sowa z jzykw ywych. Dzieje si tak dlatego, e lu-

  • dzie nieustannie stykaj si ze sob, a mieszkacy rnych krajw nawzajem naladuj, gdy z kadym dniem staj si do siebie podobniejsi.

    Spoeczestwa demokratyczne staraj si jednak znale nowe formy przede wszystkim w swoim wasnym jzyku. Wprowadzaj wic do swego sownika i wycigaj na wiato dzienne dawne, zapomniane wyraenia, bd zapoyczaj od jakiej warstwy sowo, ktre jest jej waciwe, po czym wtaczaj je do powszechnego jzyka, nadajc mu jednoczenie sens prze-nony. Mnstwo wyrae, ktre poprzednio naleay wycznie do jzyka ja-kiego stronnictwa lub zawodu, wchodzi w ten sposb do powszechnego obiegu.

    Najbardziej pospolity zabieg stosowany przez demokratyczne spoecze-stwa w celu przeksztacania jzyka polega na nadaniu wyraeniu bdcemu w uyciu znaczenia, ktrego dotd nie miao. Ta metoda jest bardzo prosta, szybka i wygodna. Skuteczne posugiwanie si ni nie wymaga wiedzy, a niewiedza uatwia nawet jej uywanie. Lecz stanowi ona dla jzyka wielkie niebezpieczestwo. Spoeczestwa demokratyczne, podwajajc w ten sposb znaczenie sowa, czyni nieraz wtpliwym zarwno sens, jaki ono posiadao, jak i ten, ktry mu nadano.

    Jaki autor lekko zmienia pierwotne znaczenie znanego wyraenia i w tym stanie stosuje je w swoich utworach. Drugi naciga znaczenie sowa w in-nym kierunku. Trzeci uywa go w jeszcze inny sposb i poniewa nie ist-nieje aden rozjemca, aden stay trybuna powoany do ostatecznego ustala-nia znacze sw, sowo to pozostaje bez wyranego przydziau. W konsek-wencji pisarze nie opowiadaj si jasno po stronie okrelonej myli, ale wy-daj si kry wok zespou myli, czytelnikowi pozostawiajc trud os-dzenia, o ktr chodzi.

    Jest to jedna z przykrych konsekwencji demokracji. Wolabym raczej, by najeono jzyk sowami chiskimi, tatarskimi lub indiaskimi, ni by sowa francuskie miay straci pewno swych znacze. Harmonia i jednorodno stanowi drugorzdne wartoci jzyka. Jest w nich wiele z konwencji i mo-na si miao bez nich obej. Ale bez jasnych terminw nie ma porzdnego jzyka.

    Rwno przynosi jzykowi take rne inne przeobraenia. W czasach arystokracji, kiedy kady nard stara si zachowa swoj tosamo i odrb-n, wasn fizjonomi, zdarza si czsto, e spoeczestwa, ktre czy wsplne pochodzenie, staj si do tego stopnia obce sobie, e cigle jeszcze nie przestajc si rozumie, posuguj si ju odmienn mow.

    W takich czasach kady nard jest podzielony na pewn liczb warstw, ktre mao maj ze sob wsplnego i w ogle si nie mieszaj; kada z tych warstw tworzy i niezmiennie zachowuje sobie tylko waciwe obyczaje inte-lektualne oraz przyswaja sobie pewne sowa i terminy, ktre potem przecho-dz z pokolenia na pokolenie niby rodzaj dziedzictwa. Wewntrz jednego j-

  • zyka istnieje wic jzyk biednych i jzyk bogatych, jzyk nieszlachty i jzyk arystokracji, jzyk uczony i jzyk pospolity. Im gbsze s podziay i trud-niejsze do pokonania bariery, tym wiksze powstaj rnice jzykowe. Cht-nie zaoybym si o to, e jzyk kast indyjskich jest niesychanie zrnico-wany i e midzy jzykiem, jakim posuguje si parias, a jzykiem bramina jest taka sama rnica jak midzy ich ubiorami.

    Kiedy natomiast ludzie, ktrych nie wie trwaa pozycja spoeczna, nie-ustannie stykaj si ze sob, kiedy zniszczone zostaj podziay kastowe, a skad warstw spoecznych odnawia si i zmienia, zmieszane zostaj rwnie wszystkie sowa jzyka. Te, ktre nie odpowiadaj wikszoci, zanikaj, re-szta za tworzy jedn mas, z ktrej kady moe czerpa, jak chce. Prawie wszystkie rnice midzy dialektami istniejcymi w ramach jzykw euro-pejskich zdaj si zaciera. W Nowym wiecie nie istniej gwary, a w sta-rym znikaj one z kadym dniem.

    Wstrzs, jaki nastpi w ukadzie spoecznym, wpywa nie tylko na jzyk, ale i na styl.

    Wszyscy posuguj si tymi samymi sowami, ale oprcz tego ucz si uywa sw jako odizolowanych znakw. Nie obowizuj ju reguy narzu-cone przez styl. Nie ma prawie wyrae, ktre byyby z natury wulgarne czy te dystyngowane. Poniewa jednostki pochodzce z rnych warstw spoe-cznych wnosz ze sob wasne wyraenia i terminy wszdzie, dokd przy-chodz, pochodzenie sw zatraca si tak samo jak pochodzenie ludzi i takie samo pomieszanie, jakie panuje w spoeczestwie, obejmuje i jzyk.

    Owszem, istniej zasady klasyfikacji sw, ktre nie s zwizane z okre-lon form ycia spoecznego, lecz wynikaj z samej natury rzeczy. Niektre wyraenia i zwroty s wulgarne, poniewa uczucia, jakie wyraaj, s rze-czywicie niskie, inne wyraenia s wzniose poniewa sprawy, o ktrych mwi, s sprawami wyszego rzdu.

    Mieszajce si szyki spoeczne nigdy nie znios tych rnic. Wszelako rwno na pewno zniszczy wszystko, co w wyraaniu myli jest wynikiem konwencji. By moe nawet ten naturalny system klasyfikacji, o ktrym przed chwil mwiem, w mniejszym stopniu obowizuje w spoeczestwie demokratycznym, poniewa nie ma tam ludzi, ktrzy dziki swemu wycho-waniu, owieceniu oraz dziki wolnemu czasowi, jakim dysponuj, oddawa-liby si studiowaniu naturalnych praw jzyka i ktrzy, stosujc si do nich, wymuszaliby dla nich szacunek.

    Nie chciabym pomin jeszcze jednej, by moe najbardziej charaktery-stycznej cechy jzyka demokracji.

    Pokazywaem poprzednio, e spoeczestwa demokratyczne maj upodo-banie, a nawet namitno do idei oglnych oraz e wie si to z waci-wymi im wadami i zaletami. To zamiowanie do idei oglnych wyraa si w demokratycznym jzyku przez stae uywanie oglnych terminw i abstrak-

  • cyjnych sw oraz przez sposb ich stosowania. W tym ley wielka zasuga i wielka sabo demokratycznego jzyka.

    Spoeczestwa demokratyczne namitnie kochaj oglne terminy i abstra-kcyjne sowa, poniewa tego rodzaju wyraenia przydaj myli lotu, a umy-sowi uatwiaj prac, pozwalajc zawrze wiele spraw w niewielkiej liczbie sw.

    Demokratyczny pisarz chtnie uyje abstrakcyjnego wyraenia zdolnoci ludzkie na okrelenie ludzi zdolnych, niezalenie od przedmiotu owych zdolnoci. Bdzie mwi o aktualnociach chcc powiedzie o wszystkich sprawach, ktre dziej si wanie na jego oczach, a pod mianem ewentual-noci bdzie rozumia wszystko, co moe si w wiecie zdarzy poczwszy od chwili obecnej.

    Pisarze demokratyczni na kadym kroku powouj do ycia abstrakcyjne sowa tego rodzaju lub uywaj w coraz bardziej abstrakcyjnym sensie ab-strakcyjnych sw istniejcych w jzyku.

    Co wicej, by uczyni swoje wypowiedzi bardziej zwizymi, personifiku-j przedmiot tych abstrakcyjnych sw i ka mu dziaa jak realnej osobie. Powiedz na przykad, e sia rzeczy wymaga, by zdolnoci ludzkie kiero-way pastwem.

    Wytumacz to na wasnym przykadzie: Niejednokrotnie czyniem uytek ze sowa rwno w jego absolutnym

    sensie, co wicej, wielokrotnie rwno personifikowaem, co pozwalao mi mwi, e rwno robia pewne rzeczy czy nie robia innych. Ludzie cza-sw Ludwika XIV na pewno nie mwiliby w ten sposb i adnemu z nich nie przyszoby do gowy uywa sowa rwno, nie odnoszc go do ja-kiego szczeglnego wypadku. Raczej zrezygnowaliby z posugiwania si nim, ni zgodzili si na uczynienie z rwnoci ywej istoty.

    Te abstrakcyjne sowa, ktrych peno w demokratycznych jzykach i kt-rych uywa si na wszystkie sposoby bez zwizku z konkretnymi sprawami, powikszaj wymiar myli, jednoczenie j zaciemniajc. Sprawiaj, e wy-raenie jest bardziej zwize, ale myl mniej jasna. Spoeczestwa demokra-tyczne wol mie niejasny jzyk ni nad nim pracowa.

    By moe zreszt to, co mgliste, posiada pewien tajemny urok dla wszyst-kich, ktrzy pisz i przemawiaj w demokracji.

    Ludzi, pozostawionych wasnym intelektualnym wysikom, wci nka zwtpienie. Ich sytuacja nieustannie si zmienia, a to nie sprzyja trzymaniu si wasnych pogldw.

    Ludzie zamieszkujcy demokratyczne kraje maj wic czsto chwiejne myli i potrzebuj bardzo szerokich okrele, by mc owe myli w nich za-wrze. Poniewa nigdy nie wiedz, czy idea, ktr dzi wyraaj, bdzie od-powiednia dla nowej sytuacji, w ktrej znajd si jutro, nabieraj skonnoci do abstrakcyjnych wyrae. Abstrakcyjne sowo jest jak pudeko o podwj-

  • nym dnie: wkada si do rne idee, by potem niepostrzeenie wycign t, ktra jest akurat potrzebna.

    We wszystkich spoeczestwach oglne i abstrakcyjne terminy tworz podstaw jzyka, nie twierdz wic bynajmniej, e spotyka si je tylko w j-zykach spoeczestw demokratycznych. Powiadam jedynie, e w czasach rwnoci ludzie szczeglnie mno sowa tego rodzaju, e stosuj je przy-padkowo i to w najbardziej abstrakcyjnym znaczeniu oraz uywaj ich przy kadej okazji nawet wtedy, gdy wywd wcale tego nie wymaga.

  • ROZDZIA SIEDEMNASTY

    O niektrych rdach poezji w rzeczywistoci narodw demokratycznych

    Sowu poezja nadawano wiele rnych znacze. Nie chc mczy czy-telnika rozwaaniami nad tym, ktre z nich jest najwaciwsze, tote od razu przedstawi wasny pogld.

    Wedug mnie poezja jest poszukiwaniem oraz wyobraaniem tego, co ide-alne.

    Poet jest ten, kto biorc pewne elementy rzeczywistoci przydaje ich wy-obraeniu znamion fantazji, zestawia jakie rzeczywiste okolicznoci w spo-sb dotd nie spotykany; uzupenia natur i czyni j okazalsz. Celem poezji nie jest tedy przedstawianie prawdy, lecz ozdabianie jej po to, by stworzy wyobraenie wysze.

    Wiersze s piknym ideaem mowy i w tym sensie s utworami cile po-etyckimi. Wszelako same wiersze nie stanowi jeszcze o poezji.

    Chc si zastanowi nad tym, czy wrd czynw, uczu i idei spoecze-stw demokratycznych nie ma przypadkiem takich, ktre mogyby suy wy-obraaniu tego, co idealne, a wic stanowi naturalne rda poezji.

    Trzeba .przede wszystkim przyzna, e upodobanie do tego, co idealne, oraz przyjemno doznawana w obcowaniu z wyobraeniami owego ideau nigdy nie s w spoeczestwach demokratycznych rwnie ywe i powszech-ne jak w czasach arystokracji.

    W czasach arystokracji z ludmi bywa tak, e ciao ich yje wasnym y-ciem, podczas gdy dusza pogrona jest w stanie biernoci, ktry pragnie przezwyciy. Nawet lud ujawnia tam czsto zamiowanie do poezji, a jego duch wznosi si niekiedy ponad otaczajc rzeczywisto.

    W demokracji natomiast zamiowanie do materialnych korzyci, denie do poprawy losu, konkurencja i urok bliskich sukcesw s bodcami, ktre popychaj czowieka na drodze jego yciowej kariery i nie pozwalaj mu po-rzuci jej bodaj na chwil. Tutaj skupia si cay wysiek ludzkiego ducha. Wyobrania bynajmniej nie ginie, ale oddaje si wycznie uchwyceniu tego, co poyteczne, oraz przedstawianiu tego, co realne.

    Rwno nie tylko odstrcza ludzi od opisywania ideau, lecz ogranicza li-czb przedmiotw godnych opisu.

    System arystokratyczny, utrzymujc spoeczestwo w stanie bezruchu, sprzyja zarwno stabilnoci instytucji politycznych, jak i sile oraz trwaoci religii pozytywnych.

  • System ten nie tylko podtrzymuje wiar w duszach ludzi, ale nakania ich do przyjcia okrelonej wiary. Spoeczestwo arystokratyczne zawsze b-dzie miao skonno do mnoenia bytw nadprzyrodzonych, porednicz-cych midzy Bogiem a ludmi.

    Mona powiedzie, e w tej mierze system arystokratyczny bardzo poezji sprzyja. Kiedy wszechwiat jest zaludniony przez nadprzyrodzone istoty, ktrych nie mona postrzec przy pomocy zmysw, ale ktrych istnienie od-krywa umys, wwczas wyobrania znajduje ogromne pole do popisu i poe-ci, majc do dyspozycji tysice rnych tematw, mog liczy na wielu od-biorcw.

    W czasach demokracji bywa natomiast, e wiara okazuje si rwnie ulot-na jak prawa. Zwtpienie sprowadza wtedy imaginacj poetw na ziemi, zamykajc ich w wiecie widzialnym i rzeczywistym.

    Jeli rwno nawet nie niszczy religii, to je upraszcza. Odwraca uwag od niebieskich porednikw, by zwrci j wycznie na Boga.

    System arystokratyczny z natury skania umys ludzki ku kontemplacji przeszoci. Demokracja natomiast daje ludziom instynktown niech do wszystkiego, co dawne. I tutaj system arystokratyczny znacznie bardziej sprzyja poezji sprawy ludzkie rosn bowiem i zarazem okrywaj si mg niejasnoci, w miar jak si od nas oddalaj. Pod tym wzgldem nadaj si lepiej do wyobraania tego, co idealne.

    Pozbawiwszy poezj przeszoci, rwno odbiera jej po czci i tera-niejszo.

    W spoeczestwie arystokratycznym istnieje pewna liczba uprzywilejowa-nych osb, ktrych ycie toczy si, rzec mona, ponad ludzk kondycj; wadza, bogactwo, sawa, esprit, subtelno i dystynkcja wydaj si by ich wyczn wasnoci; tum nigdy nie oglda ich z bliska ani nie ledzi szcze-gw ich ycia. Niewiele trzeba, by stworzy poetycki wizerunek takich lu-dzi.

    Z drugiej znowu strony istniej w tym spoeczestwie warstwy ciemne, pokorne i zniewolone, ktre mog suy poezji za temat wanie dlatego, e ludzie ci pogreni s w pospolitoci i ndzy, tak jak tamci w wyrafinowaniu i wzniosoci. Poniewa rne warstwy spoeczestwa arystokratycznego s od siebie nawzajem wyranie oddzielone i le znaj si midzy sob, wyob-rania przedstawiajc je moe zawsze doda do rzeczywistoci lub uj z niej jaki element.

    W spoeczestwach demokratycznych, gdzie ludzie s mali i podobni, ka-dy z nich mylc o sobie widzi natychmiast wszystkich innych. Poeci cza-sw demokracji nie mog wic wzi jakiego czowieka za przedmiot swe-go opisu, poniewa przedmiot przecitnej miary, ktrego kopii wszdzie pe-no, nie da si przedstawi w sposb idealny.

  • Tak wic, kiedy rwno zapanuje na ziemi, wysychaj dawne rda po-ezji.

    Sprbujmy teraz pokaza, jak rwno odkrywa nowe rda poezji. Skoro zwtpienie opustoszyo niebo, a postp rwnoci sprowadzi kade-

    go czowieka do pospolitego wymiaru, poeci, nie znajdujc niczego, czym daoby si zastpi wielkie tematy gince wraz ze wiatem arystokracji, zwrcili swe zainteresowania ku naturze nieoywionej. Straciwszy z oczu herosw i bogw, zaczli przedstawia gry i rzeki.

    W ostatnim stuleciu dao to pocztek poezji, ktra nosi nazw poezji opi-sowej.

    Mniemano, e to upikszone przedstawienie przedmiotw materialnych i nieoywionych, ktre znajduj si na ziemi, jest poezj waciw czasom demokracji. Ja jednak myl, e jest to bdne. Sdz, e to poezja epoki przejciowej.

    Jestem przekonany, e na dusz met demokracja odwraca wyobrani od wszystkiego, co jest wobec czowieka zewntrzne, po to by j skupi wy-cznie na samym czowieku.

    Spoeczestwa demokratyczne mog zabawia si przez pewien czas kon-templacj natury, ale prawdziwe oywienie ogarnia je tylko na ich wasny widok. I tylko ten temat moe by w demokracji naturalnym rdem poezji. Mona zatem przypuszcza, e wszyscy poeci, ktrzy nie zechc z niego czerpa, utrac wszelki wpyw na dusze tych, ktrych chcieliby oczarowa, i bd w nich mieli tylko chodnych wiadkw wasnych uniesie.

    Mwiem o tym, do jakiego stopnia idea postpu i nieograniczonego dos-konalenia si rodzaju ludzkiego jest waciwa czasom demokracji.

    Spoeczestwa demokratyczne w ogle nie zajmuj si tym, co byo, cht-nie za marz o tym, co bdzie, i tutaj ich wyobrania nie zna granic roz-wija si moe w nieskoczono.

    Daje to wielkie szanse poetom i pozwala im siga w odlege rejony. De-mokracja, zamykajc przed poezj wiat przeszoci, otwiera przed ni przy-szo.

    Poniewa wszyscy obywatele s w demokratycznym spoeczestwie mniej wicej rwni i podobni, poezja nie znajduje tematw w yciu ktrego-kolwiek z nich; za to cay nard moe z powodzeniem suy jej za temat. Podobiestwo ludzi, ktre sprawia, e kady z nich wzity osobno nie moe sta si przedmiotem poezji, pozwala poetom na obejmowanie ich wszyst-kich w jednym wizerunku i na przedstawianie caego narodu. Spoeczestwa demokratyczne janiej od innych widz wasn posta, a ten potny wize-runek wietnie nadaje si do tworzenia idealnych wyobrae.

    Przyznam chtnie, e Amerykanie nie maj poetw, ale nie mgbym zgo-dzi si z pogldem, e nie maj poetycznych idei.

  • Dziewicze ziemie Ameryki ogromnie zajmuj Europejczykw, ale sami Amerykanie wcale si nimi nie interesuj. S niewraliwi na wszelkie cuda natury i, jeeli mona tak powiedzie, swoje wspaniae puszcze zauwaaj dopiero w momencie, kiedy padaj one pod ciosami siekiery. Zaprzta ich natomiast inny widok. Lud amerykaski przyglda si sobie samemu, jak idzie przez dziewicze ziemie, osusza bagna, prostuje koryta rzek, zaludnia pustkowia i ujarzmia przyrod. Ten wspaniay wizerunek wasny nie poja-wia si w oczach Amerykanina tylko od czasu do czasu. Mona powiedzie, e towarzyszy mu on zarwno w najmniej wanych, jak i w podstawowych poczynaniach i zawsze jest obecny w jego umyle.

    Trudno wyobrazi sobie co rwnie maego, nijakiego i pospolitego, jed-nym sowem rwnie niepoetycznego jak ycie czowieka w Stanach Zjed-noczonych. Lecz wrd myli przywiecajcych mu w yciu zawsze znaj-dzie si taka, ktra jest pena poezji, i ona wanie stanowi w ukryty nerw pobudzajcy wszystkie inne.

    W czasach arystokracji kade spoeczestwo, tak samo jak kady czo-wiek, ma skonno do tego, by trwa w bezruchu i trzyma si z dala od in-nych.

    W czasach demokracji wybitna ruchliwo ludzi oraz ich niecierpliwe pragnienia sprawiaj, e cigle przenosz si oni z miejsca na miejsce i e mieszkacy rnych krajw stykaj si, suchaj siebie nawzajem, mieszaj ze sob i naladuj jedni drugich. Podobni staj si nie tylko ludzie wew-ntrz jednego narodu; cae narody przystosowuj si do siebie, tworzc ra-zem jedn wielk demokracj, ktrej obywatelami s cae spoeczestwa. Po raz pierwszy ukazuje si w penym wietle rodzaj ludzki w caoci.

    Wszystko, co wie si z egzystencj rodzaju ludzkiego, ze zmiennymi kolejami losu caej ludzkoci, z jej przyszoci, staje si zot y dla poez-ji.

    Poeci epoki arystokracji wspaniale malowali wydarzenia z ycia jakiego narodu lub jakiego czowieka, ale aden z nich nigdy nie omieli si przed-stawi losu ludzkoci; poeci demokracji mog podj takie zadanie.

    W czasach, w ktrych kady czowiek, wznoszc wzrok ponad wasny kraj, zaczyna dostrzega co takiego jak ludzko, Bg ukazuje si umysom w caej peni swego majestatu.

    Wiara w religie pozytywne jest w czasach demokracji czsto chwiejna, a wiara w rne nadprzyrodzone istoty, jakkolwiek je nazwiemy, zanika; ale za to rodzi si znacznie szersza idea samej istoty Boga, a jego interwencja w sprawy ludzkie jawi si teraz w innym wietle i zarazem wydaje si pot-niejsza. Pojmujc rodzaj ludzki jako jedno, czowiek przekonuje si, e ten sam zamiar rzdzi losami caej ludzkoci, a w czynach kadej jednostki widzi lady tego oglnego i konsekwentnego planu, wedug ktrego Bg kieruje wiatem.

  • To rwnie mona uwaa za niezwykle bogate rdo poezji, odkryte w czasach demokracji.

    Poeci demokracji zawsze wydadz si mali i zimni, jeeli bogom, demo-nom i anioom zechc nada formy cielesne, a potem, sprowadziwszy ich z nieba, ka im wie spory o sprawy ziemskie.

    Jeeli jednak zechc powiza opisywane przez siebie wielkie wydarzenia na ziemi z planem Opatrznoci oraz nie zajmujc si ukazywaniem dowo-dw boskiej interwencji, sprbuj wnikn w myl Boga, wwczas bd po-dziwiani i rozumiani, poniewa wyobrania wspczesnych poda podob-nymi drogami.

    Mona take przewidzie, e poeci demokracji bd przedstawiali raczej namitnoci i idee ni osoby i czyny.

    Jzyk, ubir oraz zwyke dziaania ludzi w demokracji nie nadaj si do wyobraania tego, co idealne. Sprawy te same przez si nie s poetyczne, a nawet gdyby byy, utraciyby powab z tej racji, e s zbyt dobrze znane czy-telnikom. Zmusza to poetw do nieustannego przebijania si przez warstw zewntrzn, ktra jawi si zmysom, i wnikania we wntrze duszy. Ot nic nie suy lepiej za przedmiot poezji ni czowiek pojmowany w caej gbi swej niematerialnej natury.

    Nie trzeba wcale przebiega nieba i ziemi, by odkry w wspaniay temat, peen kontrastw, patosu i nieskoczonej ndzy, pogrony w gbokich ciemnociach i raz po raz rozbyskujcy szczeglnym wiatem, zdolny bu-dzi jednoczenie lito, podziw, pogard i groz. Wystarczy przyjrze si sobie samemu. Czowiek wyania si z nicoci i przechodzi przez czas, by znikn na zawsze w objciach Boga. Zobaczy go mona tylko przez ma chwil, jak bdzi na granicy dwch otchani, by si niebawem pogry bezpowrotnie.

    Czowiek nie byby tematem dla poezji, gdyby nic o sobie nie wiedzia, nie mona bowiem przedstawia tego, czego si nie pojmuje. Gdyby za czowiek dobrze rozumia siebie samego, jego wyobrania pozostawaaby bezczynna i nie potrafiaby wzbogaci obrazu. Wszelako istota czowieka jest na tyle odsonita, e moe on dowiedzie si czego o sobie, i zarazem na tyle zakryta, e reszta gubi si dla niego w nieprzeniknionych ciemno-ciach, w ktrych pogrony poszukuje cigle na prno, nie mogc do koca zrozumie.

    Nie naley wic oczekiwa, by w spoeczestwach demokratycznych po-ezja ya legend, karmia si tradycj i wspomnieniami, by prbowaa zalu-dnia wszechwiat nadprzyrodzonymi istotami, w ktre poeci i czytelnicy ju nie wierz, albo eby zajmowaa si chodnym personifikowaniem cnt i przywar, ktre rzucaj si w oczy i bez personifikacji. Wszystkie te zasoby si wyczerpay, ale pozosta czowiek i czowiek poezji wystarcza. Losy ludzkie, czowiek pojty niezalenie od swoich czasw i swojego kraju,

  • umieszczony w obliczu natury i Boga, czowiek ze swymi namitnociami, wtpliwociami, pogrony w niesychanym dostatku i niepojtej ndzy, stanie si dla demokracji gwnym i niemal jedynym rdem poezji. Zwa-ywszy to, co napisali najwiksi poeci, jacy pojawili si od chwili, kiedy wiat zwrci si ku demokracji, mona nabra w tym wzgldzie pewnoci.

    Poeci, ktrzy w naszych czasach tak wspaniale opisali postaci Childe Ha-rolda, Ren i Jocelyna, nie starali si opowiedzie o czynach jakiego czo-wieka pragnli owietli i podkreli pewne strony ludzkiego serca, ktre s jeszcze dla nas ciemne.

    To s wanie poematy demokracji. Rwno nie niszczy zatem wszystkich tematw poezji. Sprawia, e jest

    ich mniej, ale te, ktre pozostaj, s rozleglejsze.

  • ROZDZIA DZIEWITNASTY

    Kilka uwag o teatrze spoeczestw demokratycznych

    Kiedy skutki rewolucji, ktra przeksztacia ukad spoeczny i polityczny spoeczestwa arystokratycznego, zaczynaj ujawnia si w twrczoci lite-rackiej, to pierwsze widoczne jej lady znale mona najczciej w teatrze. Tam te dzieo rewolucji zawsze pozostaje widoczne.

    Widz, ktry oglda dzieo dramatyczne, jest zawsze w pewnym stopniu zaskakiwany przez wraenia, jakie odbiera. Nie ma czasu ani na to, by sig-n do swojej pamici, ani na to, by zapyta znawcw. Nie stara si wic zwalcza nowych instynktw literackich, ktre w nim wzbudzono, i ulega im, zanim je pozna.

    Autorzy szybko odkrywaj utajone jeszcze upodobania publicznoci i dos-tosowuj do nich swoj twrczo. W ten sposb sztuki teatralne, ktre byy pierwszym hasem przewrotu literackiego, wkrtce przyczyniaj si do jego tryumfu. Jeeli chcemy zatem si dowiedzie, jaka bdzie literatura spoecz-estwa, ktre zwraca si ku demokracji, zbadajmy najpierw jego teatr.

    Sztuki teatralne stanowi zreszt nawet w czasach panowania arystokracji najbardziej demokratyczn cz literatury. Ogldanie przedstawie jest naj-bardziej dostpnym dla tumu literackim przeyciem. Aby go dowiadczy, nie trzeba ani przygotowania, ani studiw. Przedstawienie zaskakuje czo-wieka cakowicie pogronego w przesdach i niewiedzy. Kiedy na poy je-szcze prymitywne zamiowanie do radoci duchowych zaczyna pojawia si w jakiej warstwie spoecznej, popycha ono ludzi przede wszystkim do teat-ru. Teatry narodw arystokratycznych zawsze byy wypenione widzami, ktrzy wcale nie naleeli do arystokracji. Tylko w teatrze klasy wysze mie-szay si z klasami rednimi i niszymi i tylko tam arystokracja godzia si, jeeli nie podziela, to przynajmniej znosi reakcj klas niszych. Wanie w teatrze najtrudniej przychodzio ludziom wyksztaconym i obytym ze sztuk narzuci swoje gusta ludowi i uchroni si przed przyjciem upodoba ludu. Parter czsto dyktowa swoje prawa loom.

    Skoro arystokracji trudno jest nie dopuci do tego, by teatr zosta opano-wany przez lud, atwo przewidzie, e lud musi tam krlowa niepodzielnie w czasach, kiedy zasady demokratyczne, przenikajc do praw oraz obycza-jw, doprowadziy do przemieszania pozycji spoecznych, zblienia umys-w i majtkw oraz do tego, e wysze warstwy wraz z dziedzicznymi bo-gactwami utraciy swoj wadz, swoje tradycje i porzuciy swj styl ycia.

  • Upodobania i instynkty literackie waciwe spoeczestwom demokraty-cznym ujawniaj si wic najpierw w teatrze i mona si spodziewa, e wtargn do gwatownie. W twrczoci pisarskiej prawa literackie epoki arystokracji bd przeksztaca si powoli, stopniowo, w sposb, by tak rzec, legalny. W teatrze zostan burzliwie obalone.

    Teatr stanowi odzwierciedlenie wikszoci zalet i niemal wszystkich uo-mnoci waciwych literaturze epoki demokracji.

    Spoeczestwa demokratyczne niewielkie maj powaanie dla erudycji i w ogle nie zaprzta ich to, co dziao si w Rzymie czy Atenach. Oczekuj, by mwiono im o nich samych, i domagaj si przedstawiania teraniejszo-ci.

    Tam, gdzie staroytni bohaterowie i staroytne obyczaje czsto ukazywa-ne s na scenie, gdzie trwa wierno antycznym tradycjom, demokratyczne warstwy nie opanoway jeszcze teatru.

    W przedmowie do Brytannika Racine tumaczy si pokornie z tego, e umieci Juni w gronie westalek, gdzie wedug Geliusza jak powiada nie przyjmowano nikogo poniej szeciu ani powyej dziesiciu lat. Mo-na przypuszcza, e Racine nie uwaaby za stosowne oskara si o podob-ne przestpstwo, gdyby pisa w naszych czasach.

    Tego rodzaju fakt wiele mi mwi nie tylko o literaturze tamtych czasw, ale i o samym spoeczestwie. Istnienie teatru demokratycznego nie dowo-dzi, e w spoeczestwie panuje demokracja, poniewa jak si przekonali-my, nawet w systemie arystokratycznym moe si zdarzy, e demokratycz-ne gusta wywieraj wpyw na scen. Kiedy jednak duch arystokracji wycz-nie panuje w teatrze, wiadczy to niezbicie, e cae spoeczestwo jest spoe-czestwem arystokratycznym i mona miao wnosi, e ta sama wykszta-cona warstwa, ktra kieruje rk autorw, panuje take nad ludem i prowa-dzi sprawy publiczne.

    Kiedy arystokracja wada teatrem, rzadko si zdarza, by jej wyrafinowane gusta i wzniose skonnoci nie prowadziy jej do pewnego wyboru pord tematw traktujcych o ludzkiej naturze. Interesuj j przede wszystkim ok-relone warunki spoeczne i na scenie lubi oglda ich wizerunek; pewne cnoty, a nawet niektre saboci ludzkie wydaj si jej godne przedstawia-nia; te wprowadza wic do swych sztuk, odwracajc wzrok od innych. W teatrze, jak i gdzie indziej, pragnie spotyka wycznie wielkich panw i wzruszaj j tylko losy krlw. To samo dotyczy stylu. Arystokracja cht-nie narzuca autorom dramatycznym pewien styl i domaga si, by wszystko byo powiedziane w ten wanie sposb.

    W rezultacie teatr ukazuje czowieka jednostronnie lub nawet przedstawia to, co w ogle w ludzkiej naturze nie istnieje. Porzuca j i wznosi si ponad ni.

  • W spoeczestwach demokratycznych widzowie nie maj podobnych upo-doba i rzadko przejawiaj podobne antypatie. Lubi odnajdywa na scenie chaotyczn mieszanin losw, uczu i idei, z ktr maj do czynienia we wasnym yciu. Teatr staje si wwczas bardziej zajmujcy, bardziej prymi-tywny i prawdziwszy.

    Autorzy, ktrzy pisuj dla teatru w spoeczestwie demokratycznym, rw-nie niejednokrotnie wykraczaj poza ludzk natur, ale czyni to na innej zasadzie ni ich poprzednicy. Chcc mianowicie pieczoowicie odda drobne szczegy aktualnych wydarze oraz osobliwoci poszczeglnych postaci, zapominaj o oddaniu charakteru caego rodzaju ludzkiego.

    Kiedy w teatrze panuj warstwy demokratyczne, pozostawiaj one auto-rom pen swobod zarwno w sposobie podejcia do tematu, jak i w samym jego wyborze.

    Poniewa zamiowanie do teatru jest najbardziej demokratycznym spo-rd wszystkich artystycznych upodoba, w demokracji nieustannie wzrasta liczba autorw, widzw i przedstawie. Niepodobna, by takie mnstwo przedstawie, zbudowanych z tak rnych elementw i odbywajcych si w tak rnych miejscach, poddawao si tym samym reguom i prawom. Zgod-no opinii bardzo licznych sdziw, ktrzy nie mog si spotka i swoje wyroki wydaj niezalenie od siebie, jest niepodobiestwem. Jeeli rezulta-tem demokracji jest, oglnie rzec biorc, podanie w wtpliwo regu i kon-wencji literackich, to w teatrze zostaj one cakowicie obalone i zastpione kaprysem konkretnego autora lub publicznoci.

    W teatrze daje si rwnie najlepiej zauway zjawisko, o ktrym mwi-em na innym miejscu przy okazji omawiania stylu i rzemiosa literatury demokratycznej. Kiedy zapoznajemy si z krytyk, jak wzbudziy dziea dramatyczne epoki Ludwika XIV, zdumiewa nas przywizanie publicznoci do zasady prawdopodobiestwa akcji oraz do tego, by postacie pozostaway zawsze w zgodzie z sob i nie popeniay niezrozumiaych i niewytumaczal-nych czynw. Zadziwia rwnie znaczenie, jakie przypisywano formom j-zykowym, i boje o pojedyncze sowa, jakie toczono z autorami dramatycz-nymi.

    Wydaje si, e ludzie epoki Ludwika XIV przypisywali przesadne znacze-nie szczegom, ktre daj si zauway przy biurku, ale umykaj na scenie. Celem sztuki teatralnej jest w kocu wystawienie, a najwiksz zasug wzruszanie. Widzowie tamtej epoki byli wszelako jednoczenie czytelnika-mi. Po wyjciu z przedstawienia powracali do tekstu sztuki, by osdzi j do koca.

    W czasach demokracji oglda si sztuki teatralne, ale si ich nie czyta. Wikszo ludzi chodzcych do teatru szuka ywych emocji, a nie dozna duchowych. Nie oczekuj, e znajd tam dzieo literackie, lecz spektakl, i s zadowoleni, jeeli autor posuguje si poprawnym i zrozumiaym jzykiem,

  • a jego bohaterowie wzbudzaj ciekawo oraz sympati. Niczego wicej nie wymagaj od fikcji i natychmiast cz j z rzeczywistoci. Styl nie ma wic zbytniego znaczenia, poniewa jego reguy umykaj na scenie uwagi publicznoci.

    Co si tyczy prawdopodobiestwa akcji, to nie sposb cigle zaskakiwa nowoci i szybkoci nieoczekiwanych wydarze, pozostajc wiernym jego nakazom. Autorzy lekcewa wic prawdopodobiestwo, a publiczno to wybacza. Mog by pewni, e publiczno nie bdzie si interesowaa spo-sobami, jakich uyto, by pokaza jej co, co j wzrusza. Nigdy nie bdzie wyrzucaa autorowi, e wzrusza j wbrew reguom.

    Amerykanie maj taki wanie stosunek do teatru. Trzeba jednak przyz-na, e na razie niewielu spord nich chodzi do teatru. Wprawdzie liczba widzw i przedstawie nadzwyczajnie wzrosa w Stanach Zjednoczonych od czterdziestu lat, ale ludzie s cigle jeszcze nader powcigliwi wobec tego rodzaju rozrywek.

    Wie si to ze szczeglnymi okolicznociami, ktre czytelnik ju zna wystarczy wic przypomnie je w kilku sowach.

    Purytanie, ktrzy zaoyli republiki amerykaskie, byli nie tylko przeciw-nikami uciech; do teatru ywili szczegln nienawi. Uwaali go za odraa-jc rozrywk i dopki duch purytanizmu panowa bez reszty, przedstawie-nia dramatyczne byy zupenie nieznane. Owe pogldy zaoycieli kolonii odcisny gbokie lady w umysach ich potomkw.

    Bezwzgldna surowo moralna i sztywna obyczajowo, panujce w Sta-nach Zjednoczonych, nie sprzyjay rozwojowi sztuki teatralnej.

    Trudno te o dramatyczne tematy w kraju, ktry nie zazna wielkich kata-strof politycznych i w ktrym mio prost i atw drog wiedzie zawsze do maestwa. Ludzie powicajcy cay tydzie na robienie majtku, a nie-dziel na modlitw do Boga, nie mog stanowi obiektu zainteresowania dla muzy komicznej.

    Dla ukazania niewielkiej popularnoci teatru w Stanach Zjednoczonych wystarczy przytoczy jeden fakt.

    Amerykanie, ktrych prawa gwarantuj wolno sowa, a nawet dopusz-czaj jej naduywanie, poddali jednak autorw dramatycznych swego ro-dzaju cenzurze. Przedstawienia teatralne nie mog si odbywa bez pozwo-lenia administracji gminnej. Spoeczestwa s bowiem jak ludzie nieumi-arkowanie oddaj si swoim najwikszym namitnociom, pilnujc si bacz-nie, by za bardzo nie ulec innym, ktrych akurat nie odczuwaj.

    Dramat jest tak dziedzin literatury, ktr szczeglnie silne i liczne zwi-zki cz z aktualnym stanem spoeczestwa.

    Teatr jakiej epoki nigdy nie bdzie odpowiada nastpnej, jeeli rewolu-cja zmieni obyczaje i prawa.

  • Twrczo wielkich pisarzy dawnych epok bywa przedmiotem rozwaa, ale nie chodzi si na sztuki napisane dla innej publicznoci. Autorzy drama-tyczni przeszoci yj tylko w ksikach.

    Tradycyjne gusta pewnych ludzi, prno, moda, geniusz aktora mog przez pewien czas utrzyma przy yciu arystokratyczny teatr w czasach de-mokracji, ale niebawem upada on sam z siebie. Nie obala si go, lecz po pro-stu porzuca.

  • ROZDZIA DWUDZIESTY

    O tendencjach waciwych historykom w czasach demokracji

    Historycy piszcy w czasach arystokracji wyprowadzaj zwykle wszyst-kie wydarzenia z aktw woli i z charakteru jednostek, a najpowaniejsze re-wolucje polityczne traktuj jako skutek najdrobniejszych wydarze. Z wiel-k przenikliwoci ledz drobne przyczyny, nie zauwaajc czsto wiel-kich.

    Historycy yjcy w czasach demokracji przejawiaj wrcz przeciwne skonnoci. Wikszo z nich nie przypisuje pojedynczemu czowiekowi a-dnego wpywu na losy rodzaju ludzkiego ani te obywatelom wpywu na lo-sy spoeczestwa, wszystkie za drobne i partykularne wydarzenia powiza-ne zostaj z wielkimi przyczynami oglnymi.

    Te przeciwstawne tendencje historykw s zrozumiae. Historycy czasw arystokracji, przygldajc si widowisku wiata, dos-

    trzegaj w nim przede wszystkim kilku gwnych aktorw, ktrzy prowadz cae przedstawienie. Te wielkie postacie dziaajce w przodzie sceny przy-cigaj ich wzrok. Zajci odgadywaniem tajemnych motyww skaniajcych je do dziaania, zapominaj o caej reszcie.

    Waga czynw tych kilku osb daje im wyolbrzymione pojcie o wpywie, jaki moe wywiera jeden czowiek, i wpaja im przekonanie, e powodem porusze tumu s zawsze czyny jednostek.

    Kiedy natomiast wszyscy obywatele s niezaleni i sabi, nie ma wrd nich takich, ktrzy mogliby wywiera wikszy, a w szczeglnoci trway wpyw na masy. Jednostki wydaj si wwczas na pierwszy rzut oka cako-wicie wobec mas bezsilne. Wyania si std obraz spoeczestwa, ktrego rozwj jest wynikiem swobodnego i spontanicznego wspdziaania wszyst-kich obywateli.

    To naturalnie skania do poszukiwania oglnej przyczyny, ktra moga poruszy tylu ludzi jednoczenie i jednakowo ukierunkowa dziaanie wszy-stkich.

    Jestem przekonany, e nawet w narodach demokratycznych geniusz, przy-wary i cnoty pewnych osb opniaj lub przyspieszaj naturalny bieg lo-sw spoeczestwa, wszelako te przypadkowe i drugorzdne przyczyny s nieskoczenie bardziej rnorodne, ukryte, skomplikowane, mniej potne i w konsekwencji trudniejsze do odrnienia i do zbadania w czasach rw-

  • noci ni w czasach arystokracji, kiedy to wystarczy zanalizowa poszcze-glne dziaania jednej lub kilku osb na tle oglnych wydarze.

    Taki wysiek szybko mczy historyka: jego myli zatraca si w tym labi-ryncie, on za sam, nie mogc wyranie dojrze i wystarczajco nawietli indywidualnych wpyww, zaprzecza ich istnieniu. Woli mwi o cechach ras, o naturalnych warunkach kraju lub o duchu cywilizacji, co pozwala mu da czytelnikowi wicej zadowolenia kosztem mniejszej pracy.

    Pan de La Fayette napisa gdzie w swoich Mmoires, e przesadne stoso-wanie zasady oglnych przyczyn przynosi wielk pociech miernym polity-kom. Dodam od siebie, ze przynosi j rwnie miernym historykom. Zawsze dostarcza bowiem wielkich racji, ktre wybawiaj ich z kopotu w najtrud-niejszym momencie ksiki i sprzyjaj saboci oraz lenistwu myli, pozor-nie demonstrujc ich gbi.

    Co do mnie, uwaam, e w kadej epoce cz wydarze wypada przypi-sa zjawiskom bardzo oglnym, cz za partykularnym wpywom. Te dwie przyczyny s obecne zawsze, rne bywaj tylko ich wzajemne propor-cje. Oglne zjawiska tumacz wicej w epokach demokratycznych, a party-kularne wpywy mniej. Odwrotnie w czasach arystokracji: partykularne wpywy s silniejsze, a oglne przyczyny sabsze, pod warunkiem, e nie przyjmujemy za przyczyn ogln samego zjawiska nierwnych moliwo-ci, ktre pozwala kilku ludziom przeciwstawi si naturalnym tendencjom wszystkich innych.

    Historycy pragncy opisa dzieje spoeczestwa demokratycznego maj wic suszno, kiedy duo miejsca powicaj przyczynom oglnym i te przede wszystkim staraj si odkry. Lecz nie maj racji, kiedy cakowicie zaprzeczaj indywidualnym wpywom dlatego tylko, e szukanie i badanie ich sprawia im kopot.

    Historycy piszcy w czasach demokracji nie tylko maj skonno do szu-kania oglnej przyczyny dla kadego faktu, ale wykazuj rwnie tendencj do wizania faktw ze sob i do konstruowania z nich systemw.

    Poniewa w czasach arystokracji uwaga historykw jest stale zwrcona na poszczeglnych ludzi, umyka im zwizek wydarze czy te raczej nie wie-rz, by takowy istnia. Wtek historii zdaje im si rwa co chwila skutkiem interwencji jakiego czowieka.

    Przeciwnie w czasach demokracji, gdy historyk, znacznie mniej zwracajc uwag na aktorw, a znacznie wicej na dziaania, atwo moe ustali ich zwizek oraz uoy je wedle metodycznego porzdku.

    Literatura staroytna, ktra pozostawia nam tak pikne dziejopisarstwo, nie stworzya ani jednego wielkiego historycznego systemu, podczas gdy ob-fituj w nie najskromniejsze spord wspczesnych literatur narodowych. Wydaje si, e staroytni historycy nie wykorzystywali odpowiednio ogl-nych teorii, ktrych nasi zawsze s gotowi naduy.

  • Dziejopisowie demokracji maj jeszcze jedn, bardziej niebezpieczn skonno.

    Gubic lad oddziaywania poszczeglnych ludzi na narody, stajemy przed wizerunkiem wiata, ktry porusza si, cho nigdzie nie udaje nam si dostrzec przyczyny ruchu. Poniewa bardzo trudno jest wtedy odkry i zana-lizowa przyczyny, ktre dziaajc na wol kadego obywatela z osobna do-prowadzaj do dziaa spoecznych, dochodzimy do przekonania, e ruchy te nie s dobrowolne i e spoeczestwa niewiadomie posuszne s wyszej si-le ktra nad nimi panuje.

    Nawet odkrycie faktu oglnego, ktry kieruje wol wszystkich jednostek, nie ratuje bynajmniej ludzkiej wolnoci. Przyczyna dostatecznie rozlega, by mona j byo stosowa jednoczenie do milionw ludzi, i dostatecznie silna, by ich wszystkich skoni ku temu samemu, wydaje si nieprzezwyciona. Fakt, e ludzie jej ulegaj, budzi przekonanie, e oprze si jej niepodobna.

    Demokratyczni historycy nie tylko zatem odmawiaj pojedynczym oby-watelom mocy oddziaywania na losy narodu, ale rwnie samym spoe-czestwom odbieraj zdolno ksztatowania swego wasnego losu, podpo-rzdkowujc je albo nieugitej Opatrznoci, albo jakiej lepej koniecznoci. Przez sw pozycj, swoje pochodzenie, histori, i warunki naturalne kady nard jest ich zdaniem nieuchronnie zwizany jakim nieubaganym przez-naczeniem. Prawidowo t rozcigaj na wszystkie pokolenia i posuwajc si w ten sposb od stulecia do stulecia, i od jednego nieuchronnego wyda-rzenia do drugiego, docieraj a do pocztku wiata, tworzc nierozerwalny i ogromny acuch, ktry obejmuje i czy cay rodzaj ludzki.

    Nie zadowalaj si pokazaniem, w jaki sposb doszo do pewnych wyda-rze z upodobaniem dowodz, e nie mogo sta si inaczej. Ukazuj na-rd, ktry osign jaki etap swojej historii, i twierdz, e by on zmuszony do przyjcia drogi, ktra go doprowadzia do tego punktu. To jest atwiejsze od powiedzenia, co mianowicie mg by zrobi, by obra lepsz.

    Kiedy czytamy historykw epoki arystokracji, a szczeglnie historykw staroytnych, wydaje nam si, e czowiekowi wystarczy zosta panem sa-mego siebie, by sta si zarazem panem swego losu i losu blinich. Czytajc dziea historyczne naszych czasw mona by przypuszcza, e czowiek nie ma wpywu ani na wasny los, ani na otoczenie. Historycy staroytni uczyli rzdzi, historycy naszych czasw ucz tylko sucha. W ich ksikach autor czsto wydaje si wielki, ale ludzko jest zawsze maa.

    Jeeli owa doktryna koniecznoci historycznej, tak pocigajca dla demo-kratycznych historykw, przedostaaby si z ksiek do umysw czytelnik-w i zawadna duchem publicznym, niebawem sparaliowaaby nowe spo-eczestwa i chrzecijan zamieniaby w Turkw.

    Powiem te, e ta doktryna jest szczeglnie niebezpieczna wanie w na-szych czasach. Nasi wspczeni s a nazbyt skonni wtpi w woln wol,

  • poniewa kady z nich czuje si we wszystkim skrpowany przez wasn sabo, lecz przyznaj jeszcze si i niezaleno ludziom zjednoczonym w spoeczestwie. Strzemy si, bymy nie zatracili tej idei, poniewa chodzi o to, by wznie dusze wyej, nie za o to, by je zama.

  • Cz druga WPYW DEMOKRACJI NA UCZUCIA

    AMERYKANW

  • ROZDZIA PIERWSZY

    Dlaczego spoeczestwa demokratyczne s bardziej rozmiowane w rwnoci ni w wolnoci

    Najpierwsz i najwysz spord namitnoci zrodzonych przez rwno moliwoci jest oczywicie umiowanie tej rwnoci. Dlatego o niej naj-przd bd mwi.

    Kady widzi, e w naszych czasach, szczeglnie we Francji, owa namit-no rwnoci z kadym dniem zajmuje wicej miejsca w ludzkich sercach. Powtarzano setki razy, e nasi wspczeni znacznie bardziej arliwie i upar-cie rozmiowali si w rwnoci ni w wolnoci, nie sdz jednak, aby dotd wystarczajco wyjaniono przyczyny tego zjawiska. Sprbuj to uczyni.

    Wyobramy sobie tak sytuacj, w ktrej wolno i rwno spotykaj si i cz.

    Zakadam, e wszyscy obywatele bior udzia w rzdzeniu i e kady z nich ma rwne do tego prawo.

    Skoro nikt nie bdzie tedy rni si od swych blinich, nikt nie bdzie mg sprawowa wadzy tyraskiej. Ludzie bd doskonale wolni, poniewa wszyscy bd cakowicie rwni, i bd doskonale rwni, poniewa bd ca-kowicie wolni. Ku takiemu wanie ideaowi zmierzaj spoeczestwa demo-kratyczne.

    Oto najpeniejszy ksztat, jaki rwno moe przybra na ziemi: istnieje jednak tysic innych, ktre nie bdc a tak doskonaymi, s jednak rwnie bliskie spoeczestwom demokratycznym.

    Rwno moe na przykad zapanowa w yciu spoecznym, nie obejmu-jc rzeczywistoci politycznej. Ludzie mog mie prawo oddawania si tym samym rozrywkom, obierania tych samych zawodw, spotykania si w tych samych miejscach jednym sowem ycia i dorabiania si w ten sam spo-sb, nie biorc jednoczenie takiego samego udziau w rzdzeniu.

    Pewnego rodzaju rwno moe nawet zaistnie w yciu politycznym, w ktrym brak bdzie wolnoci. Wszyscy ludzie mog by rwni, wyjwszy jednego czowieka, ktry panuje nad wszystkimi bez rnicy i ktry spord wszystkich obywateli dobiera sobie urzdnikw.

    Mona bez trudu przytoczy wiele jeszcze innych hipotez, wedug ktrych rwno moe si czy z mniej lub bardziej wolnymi instytucjami, czy te z instytucjami, ktre wcale nie s wolne.

  • Chocia ludzie nie mog sta si absolutnie rwni nie bdc cakowicie wolnymi i cho rwno czy si ostatecznie z wolnoci, odrnianie jed-nej od drugiej jest zabiegiem uzasadnionym.

    Upodobanie, jakie ludzie maj dla rwnoci, oraz to, jakie ywi dla wol-noci, to przecie dwie rne sprawy. Co wicej, stwierdzam, e w spoe-czestwach demokratycznych s to sprawy niewspmierne.

    Zauwamy, e w kadej epoce istnieje jaki fakt szczeglny i dominujcy, z ktrym wi si wszystkie pozostae; fakt ten daje zawsze pocztek pew-nej podstawowej myli lub zasadniczej namitnoci, ktra w kocu pociga za sob wszystkie uczucia i myli. Jest jak wielka rzeka, ku ktrej wydaj si zmierza wszystkie strumyki.

    Wolno objawiaa si ludziom w rnych czasach i w rnych ksztatach; nie zwizaa si cile z jednym tylko ukadem spoecznym i istnieje nie tyl-ko w ustroju demokratycznym. Nie stanowi ona zatem cechy wyrniajcej epoki demokracji.

    Szczeglnym i dominujcym zjawiskiem, jakie wyrnia epok demokra-cji, jest rwno moliwoci. Gwn namitnoci, jaka rzdzi ludmi tych czasw, jest umiowanie owej rwnoci.

    Nie pytajmy, jaki urok posiada dla ludzi epoki demokracji ycie w stanie rwnoci; nie pytajmy te o szczeglne powody, jakie im nakazuj upiera si przy rwnoci bardziej ni przy jakichkolwiek innych dobrach dostp-nych w yciu spoecznym; rwno jest wyrniajc cech czasw, w kt-rych yj to samo wystarczy, by wytumaczy, dlaczego przedkadaj j nad wszystkie inne.

    Niezalenie jednak od tych powodw istniej i inne liczne przyczyny, kt-re we wszystkich czasach skaniaj ludzi do przedkadania rwnoci nad wolno.

    Gdyby jakie spoeczestwo chciao kiedykolwiek zniszczy lub tylko og-raniczy rwno w nim panujc, kosztowaoby to je wiele dugotrwaych i cikich wysikw. Musiaoby ono przeksztaci swj ukad spoeczny, obali swoje prawa, odnowi idee, przeobrazi zwyczaje, przeksztaci oby-czaje. Natomiast wolno polityczn jest atwiej utraci: wystarczy jej nie zatrzymywa sama ucieknie.

    Ludzie obstaj wic przy rwnoci nie tylko dlatego, e jest im droga; przywizuj si do niej take dlatego, e wierz w jej trwao.

    Nie ma ludzi tak ograniczonych i tak lekkomylnych, by nie zdawali sobie sprawy, e wynaturzenia wolnoci politycznej naraaj spokj, wasno oraz ycie poszczeglnych obywateli. Natomiast tylko ludzie mylcy i przewidujcy dostrzegaj niebezpieczestwa, jakie kryje w sobie rwno, ale na og ich nie sygnalizuj. Wiedz, e nieszczcia, jakich si obawiaj, s na razie odlege, i udz si, e dotkn one dopiero przysze pokolenia, o ktre nie musz si troszczy. Zo, jakie przynosi czasem wolno, jest naty-

  • chmiastowe, dla wszystkich widoczne i przez wszystkich mniej lub bardziej dowiadczane. Natomiast zo, jakie moe przynie kracowa rwno, ob-jawia si stopniowo i stopniowo zakrada si do organizmu spoecznego najpierw jest ledwie widoczne, a potem, kiedy staje si wyrane, ludzie na tyle si ju do przyzwyczaili, e go nie odczuwaj.

    Dobro, jakie przynosi wolno, ujawnia si dopiero po duszym czasie, a jego przyczyna pozostaje czstokro zapoznana.

    Dobrodziejstwa rwnoci daj si odczu natychmiast, a ich rdo jest wyranie widoczne.

    Wolno polityczna daje od czasu do czasu gbokie satysfakcje pewnej liczbie obywateli.

    Rwno co dzie dostarcza wielu maych korzyci kademu obywatelo-wi. Uroki rwnoci daj o sobie zna na kadym kroku i s dostpne dla wszystkich. Najszlachetniejsze serca nie pozostaj na nie obojtne, lubuj si w nich take najpospolitsze dusze. Namitno zrodzona przez rwno jest wic zarazem intensywna i powszechna.

    By mc cieszy si wolnoci, trzeba j zdoby za cen wyrzecze i wiel-kich wysikw. Za to radoci, jakie daje rwno, narzucaj si same. Wyda-je si, e przynosi je kade mae wydarzenie prywatnego ycia i wystarczy tylko y, by ich zazna.

    Spoeczestwa demokratyczne zawsze s rozmiowane w rwnoci, wsze-lako zdarzaj si epoki, w ktrych ta namitno graniczy ze stanem upoje-nia. Dzieje si tak w chwili, gdy od dawna zagroona hierarchia spoeczna po ostatniej prbie oporu zostaje nareszcie zburzona, a bariery spoeczne, ktre dotd dzieliy obywateli, znikaj. Ludzie ciesz si wwczas z rwno-ci jak ze zdobycznych dbr i przywizuj si do niej jak do skarbu, ktry kto zamierza im wydrze. Namitno rwnoci przenika do gbi serc i za-garnia je bez reszty. Nie prbujcie wtedy mwi ludziom, e oddajc si tak lepo tej wycznej namitnoci, naraaj swoje najbardziej ywotne intere-sy s gusi. Nie prbujcie im pokaza, jak wolno wymyka si im z rk, podczas gdy s zajci czym innym s lepi, czy raczej nie widz nic op-rcz jednego dobra godnego podania.

    Dotyczy to wszystkich spoeczestw demokratycznych; natomiast to, co teraz powiem, dotyczy jedynie Francji.

    W wikszoci nowoczesnych narodw, a w szczeglnoci we wszystkich narodach kontynentu europejskiego, umiowanie i idea wolnoci narodziy si i rozwiny dopiero wtedy, kiedy moliwoci zaczy stawa si rwne. Narodziy si wic jako konsekwencja rwnoci. Absolutni wadcy usilnie starali si zrwna swoich poddanych. W tych spoeczestwach rwno po-przedzaa wolno i bya ju dawno znana, kiedy wolno pojawia si jako co nowego. Rwno stworzya ju odpowiednie pogldy, nawyki i prawa, kiedy wolno po raz pierwszy, cakowicie osamotniona, ukazaa si lu-

  • dziom. Wolno istniaa dopiero w sferze idei oraz upodoba, kiedy rwno przenikna ju do zwyczajw, wrosa w obyczaje i nadaa swoisty obrt najdrobniejszym zjawiskom ycia spoecznego. Jake tu si dziwi, e ludzie naszych czasw wyej ceni rwno od wolnoci?

    Spoeczestwa demokratyczne maj naturalne upodobanie do wolnoci. Pozostawione sobie samym poszukuj jej, kochaj j i z blem si z ni rozstaj. Lecz dla rwnoci ywi gwatown, nienasycon, trwa i nie-przezwycion namitno. Pragn rwnoci w stanie wolnoci, a jeeli nie mog tego osign, to pragn jej take w zniewoleniu. Bd znosiy ndz, jarzmo niewoli, barbarzystwo, ale nie cierpi arystokracji.

    Ta prawda odnosi si do wszystkich czasw, a zwaszcza do naszych. Wszyscy ludzie i wszelkie siy, ktre zechc walczy przeciwko tej nieod-partej potdze, zostan przez ni obalone i zniszczone. W naszych czasach wolno nie moe istnie bez oparcia w rwnoci, a nawet sam despotyzm nie jest w stanie panowa bez jej pomocy.

  • ROZDZIA DRUGI

    O indywidualizmie w krajach demokratycznych

    Mwiem o tym, e w czasach rwnoci kady czowiek czerpie swoje przewiadczenia z samego siebie. Teraz chc pokaza, jak ku sobie samemu zwraca rwnie uczucia.

    Indywidualizm to nowy termin, powstay z cakiem nowej idei. Nasi przodkowie znali tylko egoizm.

    Egoizm jest to namitna i przesadna mio wasna, ktra sprawia, e czowiek odnosi wszystko do siebie i e wasna osoba interesuje go najbar-dziej.

    Indywidualizm to uczucie spokojne i umiarkowane, ktre sprawia, e ka-dy obywatel izoluje si od zbiorowoci i trzyma si na uboczu wraz ze sw rodzin i przyjacimi. Stwarzajc sobie w ten sposb na wasny uytek swoje mae spoeczestwo pozostawia wielkie spoeczestwo jego wasnym losom.

    Egoizm rodzi si ze lepego instynktu; indywidualizm powstaje raczej z niewaciwego sposobu mylenia ni z deprawacji uczu. Indywidualizm bierze pocztek zarwno w uomnoci serca, jak i w bdach umysu.

    Egoizm wysusza rda wszelkich cnt, indywidualizm natomiast naj-pierw zabija tylko zalek cnt publicznych. Po duszym czasie atakuje jed-nak i niszczy wszystkie inne i w kocu przeistacza si w egoizm.

    Egoizm jest wad star jak wiat i nie czy si z jakimi okrelonymi for-mami spoecznymi.

    Indywidualizm ma rdo w demokracji i ronie w miar rozwoju rw-nych moliwoci.

    W spoeczestwach arystokratycznych rody zachowuj w cigu wiekw t sam pozycj i czstokro ycie ich upywa w tym samym miejscu. To spra-wia, e wszystkie pokolenia s, jeeli mona tak powiedzie, sobie wsp-czesne. Czowiek prawie zawsze zna swoich przodkw i szanuje ich, zda mu si, e widzi ju swoich prawnukw, i kocha ich. Czuje si odpowiedzialny za jednych i drugich, czsto mu si te zdarza powica swoje osobiste ko-rzyci dla tych istot, ktrych ju nie ma lub ktrych jeszcze nie ma.

    Instytucje arystokratyczne maj rwnie to do siebie, e cile wi ka-dego czowieka z wieloma wspobywatelami.

    Poniewa w spoeczestwie arystokratycznym warstwy spoeczne wyra-nie odrniaj si od siebie i trwaj w bezruchu, kada z nich staje si dla

  • swoich przedstawicieli czym w rodzaju bliszej i droszej od caego kraju maej ojczyzny.

    Z tego, e w spoeczestwie arystokratycznym wszystkim obywatelom przysuguje staa pozycja w hierarchii, wynika rwnie, e kady z nich ma zawsze ponad sob czowieka, ktrego wsparcia potrzebuje, a poniej siebie ludzi, od ktrych moe domaga si pomocy.

    Ludzie yjcy w czasach arystokracji s wic niemal zawsze cile powi-zani z czym, co znajduje si poza nimi, i dlatego czsto zdarza im si zapo-mina o sobie. To prawda, e w takich czasach pojcie bliniego jest mtne i e nikt nie powica si dla sprawy ludzkoci ludzie powicaj si jed-nak dla pewnych ludzi.

    W czasach demokracji, kiedy kady czowiek wyraniej widzi swoje obo-wizki wobec ludzkoci, powicanie si dla okrelonego czowieka jest rzadkoci zwizki emocjonalne midzy ludmi rozszerzaj si, ale s luniejsze.

    W spoeczestwach demokratycznych cigle pojawiaj si nowe rody, a zanikaj dawne; te, ktrym udaje si przetrwa, przeobraaj si nieustannie; wtek dziejw zrywa si co chwila, zacieraj si lady poprzednich pokole. Ludzie atwo zapominaj o tych, ktrzy yli przed nimi, a o tych, ktrzy po nich przyjd, nie myl ani troch. Interesuj si tylko swoimi najbliszymi.

    Skoro kada warstwa zblia si do pozostaych i miesza z nimi, jej czon-kowie staj si obojtni i obcy sobie wzajem. System arystokratyczny po-czy wszystkich obywateli w dugi acuch, ktry cign si od chopa do krla. Demokracja zerwaa ten acuch i rozdzielia wszystkie jego ogniwa.

    W miar jak moliwoci staj si rwne, przybywa ludzi, ktrzy nie bdc ju dosy bogatymi i silnymi, by wywiera wielki wpyw na losy blinich, zdobyli jednak czy te zachowali dostateczne wyksztacenie oraz majtek, by wystarczy samym sobie. Ludzie ci nikomu nic nie zawdziczaj i od ni-kogo niczego nie oczekuj; przywykli do tego, by myle o sobie, i s prze-konani, e ich los ley w ich wasnych rkach.

    W ten sposb demokracja nie tylko kae ludziom zapomina o przodkach, ale rwnie pozbawia ich myli o potomkach i odsuwa ich od wspczes-nych. Demokracja stale sprowadza czowieka do niego samego i moe go skaza na cakowite zamknicie w krgu wasnej samotnoci.

  • ROZDZIA TRZECI

    Dlaczego indywidualizm jest najsilniejszy w kocowym okresie rewolucji demokratycznej

    Izolowanie si ludzi i wynikajcy std egoizm najbardziej rzucaj si w oczy w momencie, kiedy spoeczestwo demokratyczne wanie si uformo-wao na ruinach arystokratycznego wiata.

    Obywatele tego spoeczestwa to nie tylko ludzie od siebie niezaleni. To ludzie, ktrzy niezaleno uzyskali dopiero co i teraz upajaj si swoj no-wo zdobyt potg. Ich charakterystyczn cech jest pena zarozumialstwa wiara we wasne siy. Poniewa nie wyobraaj sobie, by kiedykolwiek mu-sieli liczy na pomoc innych, nie ukrywaj faktu, e interesuj si wycznie sob.

    System arystokratyczny upada dopiero po duszej walce, podczas ktrej pomidzy poszczeglnymi warstwami rodz si nieprzejednane nienawici. Namitnoci te s trwalsze od samej walki i lady ich odnale mona je-szcze po zwycistwie demokracji, wrd chaosu nowo powstaej rzeczywis-toci.

    Obywatele, ktrzy zajmowali pierwsze miejsca w obalonej hierarchii spo-ecznej, nie od razu potrafi zapomnie o swojej minionej wielkoci i dugo jeszcze uwaaj si w nowym spoeczestwie za obcych. We wszystkich rwnych im obywatelach tego spoeczestwa widz przeladowcw; tych za, ktrzy kiedy byli im rwni, stracili z oczu i nie czuj si zwizani z ich losem wsplnot interesw. Kady z nich trzyma si wic na uboczu i zaj-muje si wycznie wasnymi sprawami. Natomiast ludzie, ktrzy kiedy zaj-mowali niskie miejsce w hierarchii spoecznej i ktrych rewolucja gwatow-nie podniosa do poziomu wszystkich obywateli, z nowo zdobytej niezale-noci korzystaj z pewnym ukrywanym niepokojem. Znajdujc teraz obok siebie swoich dawnych panw patrz na nich z tryumfem i obaw zarazem i trzymaj si od nich z daleka.

    Zazwyczaj wic najbardziej skonni do odsuwania si od innych ludzi s obywatele nowo powstaych spoeczestw demokratycznych.

    Demokracja odstrcza ludzi od zbliania si do blinich, ale rewolucja de-mokratyczna kae im wrcz od siebie ucieka i pord rwnoci podtrzymu-je nienawici zrodzone przez nierwno.

  • Wielka przewaga Amerykanw polega na tym, e osignli demokracj nie dowiadczywszy rewolucji demokratycznej oraz urodzili si rwni, miast dopiero rwnymi si stawa.

  • ROZDZIA CZWARTY

    W jaki sposb Amerykanie zwalczaj indywidualizm za pomoc wolnych instytucji

    Despotyzm, ktry z natury swojej jest tchrzliwy, w izolowaniu ludzi od siebie widzi najpeniejsz rkojmi wasnej trwaoci i zwykle dokada wszelkich stara, by ich dzieli. Ze wszystkich ludzkich wad egoizm najbar-dziej mu sprzyja: despota atwo wybacza rzdzonym, i go nie kochaj, by-leby tylko nie kochali si midzy sob. Nie wymaga od nich pomocy w rz-dzeniu pastwem; wystarczy, eby nie dyli do przejcia wadzy. Ludzi, ktrzy pragn poczy swe wysiki dla tworzenia wsplnego dobra, uwaa za duchy wichrzycielskie i niespokojne, a przeinaczajc waciwy sens sw dobrymi obywatelami nazywa tych, ktrzy zamykaj si we wasnych czte-rech cianach.

    Tak wic wady, ktre rodzi despotyzm, to dokadnie te same wady, kt-rym sprzyja rwno. Te dwie rzeczy w sposb zgubny uzupeniaj si i wspomagaj nawzajem.

    Rwno umieszcza ludzi w jednym rzdzie, nie wic ich ze sob w a-den sposb. Despotyzm wznosi midzy nimi bariery i dzieli ich. Rwno pozbawia ludzi myli o blinich, despotyzm z obojtnoci czyni cnot publi-czn.

    Despotyzm, ktry jest zawsze niebezpieczny, szczeglne obawy winien wzbudza w epoce demokracji. atwo bowiem dostrzec, e w tej epoce lu-dzie szczeglnie potrzebuj wolnoci.

    Obywatele, zmuszeni do zajmowania si sprawami publicznymi, zostaj wyrwani z krgu spraw prywatnych i na pewien czas porzucaj myl o sobie.

    Z chwil gdy wszystkie wsplne sprawy zaczynaj by wsplnie rozwaa-ne, kady czowiek zdaje sobie spraw, e nie jest tak niezaleny od innych, jak to sobie pocztkowo wyobraa, oraz zaczyna pojmowa, e aby zdoby w innych oparcie, trzeba samemu ich wspiera.

    Kiedy rzdzi cae spoeczestwo, kady obywatel poznaje cen spoecznej yczliwoci i zabiegajc o szacunek i sympati ludzi, wrd ktrych przysz-o mu y, usiuje sobie t yczliwo zjedna.

    Wwczas wiele spord uczu, ktre prowadz do spoecznej obojtnoci, chroni si i zataja w gbi duszy. Duma ukrywa si, pogarda nie mie si uja-wni. Egoizm lka si samego siebie.

    W kraju rzdzonym przez wolno, gdzie funkcje publiczne s w wik-szoci wybieralne, ludzie, ktrym wygrowane ambicje lub niespokojne pra-

  • gnienia nie pozwalaj zamyka si w krgu spraw prywatnych, zaczynaj zdawa sobie spraw z tego, e nie obejd si bez pomocy otoczenia.

    Zdarza si wwczas, e ambicja kieruje myl ludzi ku blinim i e w za-pomnieniu o sobie widz oni swj interes. Wszystkie intrygi powstajce przy okazji wyborw, wszystkie niegodne rodki, jakimi czsto posuguj si kandydaci, wszystkie oszczerstwa, jakie rozpowszechniaj ich wrogowie, wydaj si temu zaprzecza. S to okazje, w ktrych budz si nienawici; takie okazje zdarzaj si tym czciej, im czciej nastpuj wybory.

    Jest to niewtpliwie wielkie zo, ale zo przemijajce; dobro, ktre rodzi si razem z nim, jest natomiast trwae.

    Pragnienie zdobycia mandatu moe chwilowo popycha niektrych ludzi do zwalczania innych, ale to samo pragnienie sprawia w kocu, e ludzie udzielaj sobie pomocy. I jeeli nawet wybory porni przypadkiem dwch przyjaci, to system wyborczy w oglnoci ma to do siebie, e trwale zblia obywateli, ktrzy w przeciwnym razie pozostaliby sobie obcy. Wolno ro-dzi partykularne nienawici, despotyzm natomiast powszechn obojt-no.

    Za pomoc wolnoci Amerykanie wypowiedzieli walk indywidualizmo-wi zrodzonemu przez rwno, i walk t wygrali.

    Amerykascy prawodawcy wiedzieli, e nie wystarczy przyzna caemu narodowi reprezentacji parlamentarnej, by uleczy tak zgubn i tak cile zwizan z yciem demokratycznego spoeczestwa chorob. Zdawali sobie spraw, i naley ponadto da ycie polityczne kademu regionowi kraju i t drog podsun obywatelom moliwie najwicej okazji do wspdziaania oraz na kadym kroku wzbudza u nich poczucie wzajemnej zalenoci.

    Byo to mdre postpowanie. Oglne sprawy kraju zajmuj tylko politykw. Ci za jedynie z rzadka

    spotykaj si, po czym wkrtce trac si z oczu. Nie powstaj wic midzy nimi adne trwae wizy. Natomiast kiedy chodzi o zaatwienie wewntrz-nych spraw jakiej gminy, ludzie pozostaj ze sob w cigym kontakcie i s niejako zmuszeni do tego, by zna si i sobie sprzyja.

    Czowieka trudno jest zainteresowa losem caego pastwa, gdy nie dos-trzega on wpywu, jaki los pastwa moe wywrze na jego wasne ycie. Kiedy jednak zechcemy przeprowadzi obok jego domu publiczn drog, od razu dostrzee zwizek istniejcy midzy t drobn spraw publiczn a jego najywotniejszymi sprawami prywatnymi i sam zrozumie cis zaleno interesu osobistego od interesu spoecznego.

    Obywateli mona wic zainteresowa dobrem publicznym i wywoa u nich zrozumienie dla wspdziaania raczej wtedy, kiedy si im powierzy ad-ministrowanie drobnymi sprawami ni kiedy si ich powoa do rzdzenia caym pastwem.

  • aski spoeczestwa mona sobie zjedna za pomoc jednego efektowne-go posunicia, ale po to, by zdoby mio i szacunek otoczenia, trzeba wie-lu drobnych i nie przynoszcych rozgosu przysug, staej yczliwoci i dob-rze ugruntowanej reputacji czowieka bezinteresownego.

    Lokalne swobody, ktre sprawiaj, e wikszo obywateli ceni sobie yczliwo ssiadw, zbliaj wic ludzi do siebie i wbrew instynktom, jakie zwyky ich dzieli, zmuszaj do wzajemnej pomocy.

  • ROZDZIA PITY

    O uytku, jaki w yciu spoecznym Amerykanie czyni ze stowarzysze

    Nie mam zamiaru mwi tu o stowarzyszeniach politycznych, za pomoc ktrych ludzie broni si przed despotyzmem wikszoci bd przed urosz-czeniami wadzy krlewskiej. Temat ten poruszaem ju wczeniej. Jest rze-cz jasn, e gdyby w miar osabiania si indywidualnego znaczenia oby-wateli, a w konsekwencji i ich zdolnoci do samodzielnej ochrony wasnej wolnoci, kady z nich nie uczy si sprzymierza w tym samym celu z bli-nimi, tyrania wzrastaaby nieuchronnie wraz z rwnoci. Zajm si tutaj wycznie stowarzyszeniami spoecznymi, ktrych cele nie maj nic wspl-nego z polityk.

    Stowarzyszenia polityczne stanowi jedynie czstk ogromnego systemu stowarzysze wszelkiego rodzaju istniejcych w Stanach Zjednoczonych.

    Niezalenie od wieku, pozycji i poziomu umysowego Amerykanie nieus-tannie si stowarzyszaj. Maj nie tylko towarzystwa handlowe i przemyso-we, do ktrych nale wszyscy, ale rwnie mnstwo innych: istniej stowa-rzyszenia religijne i moralne, stowarzyszenia o powanym i bahym chara-kterze, stowarzyszenia zajmujce si oglnymi i bardzo szczegowymi sprawami, stowarzyszenia wielkie i mae. Amerykanie stowarzyszaj si w celu organizowania zabaw, tworzenia seminariw, budowania zajazdw, wznoszenia kociow, rozpowszechniania ksiek, wysyania misjonarzy na antypody. W ten wanie sposb zakada si w Ameryce szpitale, wizienia, szkoy. Amerykanie stowarzyszaj si rwnie i po to, by gosi jak praw-d lub przez dostarczenie przykadu rozwija w spoeczestwie jakie uczu-cia. Wszdzie tam, gdzie na czele jakiego przedsiwzicia ujrzycie we Francji rzd, a w Anglii wielkiego pana, w Stanach Zjednoczonych spodzie-wajcie si ujrze stowarzyszenie.

    Przyznam, e spotkaem w Ameryce stowarzyszenia, jakich istnienia nie podejrzewaem, i czstokro przyszo mi podziwia niezwyk sztuk, z jak mieszkacom Stanw Zjednoczonych udawao si skupi wielu ludzi wok jednego celu i sprawi przy tym, by dyli do dobrowolnie.

    Przebywaem pniej w Anglii, skd Amerykanie zapoyczyli niektre prawa oraz liczne zwyczaje, i wydao mi si, e Anglikom daleko jest do tak powszechnego i umiejtnego wykorzystywania stowarzysze.

    Anglikom czsto zdarza si dokonywa indywidualnie rzeczy wielkich. Tymczasem w Ameryce nie masz tak niewielkiego przedsiwzicia, dla kt-

  • rego ludzie nie zaoyliby stowarzyszenia. Anglicy uwaaj stowarzyszenia za skuteczny rodek dziaania, Amerykanie wydaj si widzie w nich jedy-ny rodek, jaki istnieje.

    W ten sposb najbardziej demokratycznym krajem na wiecie okazuje si ten, w ktrym ludzie najbardziej udoskonalili sztuk zbiorowego denia do celu wsplnych pragnie i t nowo powsta wiedz stosuj najczciej. Czy naley to traktowa jako zjawisko przypadkowe, czy te trzeba uzna, e midzy instytucj stowarzysze a rwnoci istnieje konieczny zwizek?

    Spoeczestwa arystokratyczne skadaj si z ogromnej liczby ludzi, kt-rzy sami nie mog nic, oraz z niewielu obywateli posiadajcych wielkie zna-czenie i majtki, obywateli, z ktrych kady zdolny jest dokonywa wielkich przedsiwzi.

    W spoeczestwach arystokratycznych ludzie nie musz jednoczy si dla dziaania, poniewa s mocno ze sob zwizani.

    Kady bogaty i potny obywatel stoi tam na czele czego w rodzaju sta-ego i przymusowego stowarzyszenia, skadajcego si ze wszystkich zale-nych ode ludzi, ktrych zmusza on do wspdziaania w wykonywaniu swoich zamiarw.

    W spoeczestwach demokratycznych natomiast wszyscy obywatele s niezaleni i sabi; sami nie mog dokonywa prawie niczego, a aden z nich nie jest w stanie zmusi innych do wspdziaania. Wszyscy s wic bezrad-ni, o ile nie naucz si pomaga sobie dobrowolnie.

    Gdyby ludzie yjcy w demokratycznym kraju nie mieli ani prawa, ani ochoty do jednoczenia si w celach politycznych, ich niezaleno naraona byaby na wielkie ryzyko, ale mogliby dugo zachowa swj majtek i wyk-sztacenie. Gdyby za nie mieli nawyku stowarzyszania si w celach spoe-cznych, w niebezpieczestwie znalazaby si sama cywilizacja. Spoeczest-wo, w ktrym ludzie straciliby moliwo indywidualnego dokonywania wielkich rzeczy nie zyskujc moliwoci osigania ich wysikiem zbioro-wym, szybko powrcioby do stanu barbarzystwa.

    Niestety, ten sam ukad spoeczny, ktry sprawia, e spoeczestwom de-mokratycznym tak potrzebne s stowarzyszenia, utrudnia jednoczenie ich powstawanie.

    Kiedy kilku arystokratw pragnie si stowarzyszy, przychodzi im to bez trudu. Poniewa kady z nich udziela towarzystwu potnej siy, liczba sto-warzyszonych moe by bardzo niewielka, skoro za stowarzyszeni s nie-liczni, atwo mog pozna si, rozumie i przyj wsplne zasady dziaania.

    W spoeczestwie demokratycznym nie jest to tak atwe, poniewa stowa-rzyszenie, aby miao tutaj jakiekolwiek znaczenie, musi gromadzi bardzo wiele osb.

    Wiem, e wielu moich wspczesnych nie zwaa na t trudno. Sdz oni, e kiedy obywatele staj si sabsi i bezradni, rzd musi by zrczniej-

  • szy i aktywniejszy, by spoeczestwo robio to, czego pojedynczy obywatele dokona ju nie potrafi. To stwierdzajc, uwaaj spraw za rozwizan. Ja jednak sdz, i si myl.

    Rzd mgby w Ameryce zastpi niektre wielkie stowarzyszenia i w po-szczeglnych stanach podjto ju takie prby. Lecz jaka wadza polityczna mogaby kiedykolwiek ogarn nieprzebran liczb maych przedsiwzi, ktre obywatele amerykascy podejmuj nieustannie za pomoc stowarzy-sze?

    atwo przewidzie, e zbliaj si czasy, kiedy czowiek nie bdzie w sta-nie samodzielnie wytwarza najzwyklejszych i niezbdnych do ycia przed-miotw. Zadania wadzy spoecznej zwiksz si wic ogromnie i bd z kadym dniem nadaway jej wiksze znaczenie. Im skuteczniej wadza b-dzie zastpowaa stowarzyszenia, tym bardziej poszczeglni ludzie, tracc nawyk stowarzyszania si, bd potrzebowali jej pomocy, i tak zamknie si acuch przyczyn i skutkw. Czy dojdzie do tego, e administracja publiczna bdzie kierowaa wszystkimi przedsiwziciami, z ktrymi pojedynczy oby-watel nie bdzie mg sobie poradzi? I jeeli nadejdzie czas, e w konsek-wencji podziau wasnoci ziemskiej grunty zostan tak rozdrobnione, e b-d mogy je uprawia jedynie stowarzyszenia rolnikw, to czy szef rzdu b-dzie musia porzuci ster pastwa, by stan za pugiem?

    Gdyby rzd we wszystkim zastpi stowarzyszenia, moralno i poziom umysowy demokratycznego spoeczestwa naraone zostayby na nie mnie-jsze ryzyko ni jego handel i przemys.

    Tylko w wyniku wzajemnego oddziaywania ludzi na siebie rozwijaj si uczucia i idee, ronie serce i rozkwita umys czowieka.

    Mwiem o tym, e w krajach demokratycznych to oddziaywanie waci-wie nie istnieje. Trzeba wic sztucznie je stworzy, a tego mog dokona tylko stowarzyszenia.

    Kiedy arystokraci przyswajaj sobie nowe idee lub uczucia, umieszczaj je poniekd na wielkiej scenie, na ktrej sami si ukazuj, i wystawiajc je w ten sposb na widok tumu, bez trudu zaszczepiaj w umysach i sercach ludzi.

    W krajach demokratycznych tylko wadza spoeczna jest w stanie dziaa w podobny sposb, ale jej dziaanie jest zawsze niewystarczajce i czsto niebezpieczne.

    Rzd nie zdoa samodzielnie podtrzymywa i odnawia obiegu uczu i idei w wielkim spoeczestwie, tak jak nie jest w stanie bra na siebie wszystkich przedsiwzi przemysowych. Jeeli wkroczy w t dziedzin rzeczywistoci, wkrtce narzuci spoeczestwu nieznon tyrani. Dzieje si tak dlatego, e rzd potrafi dyktowa jedynie cile okrelone zasady na-rzuca wic uczucia i idee, ktre faworyzuje, i wtedy nieatwo jest odrni jego rady od rozporzdze.

  • Gorzej, jeeli uwaa, e w jego interesie jest, by wszystko stao w miejs-cu. Sam bdzie trwa wwczas w bezruchu i pogry si w dobrowolnej sen-noci. Jest wic niezbdne, by nie dziaa sam.

    W spoeczestwach demokratycznych wanie stowarzyszenia winny za-j miejsce potnych jednostek, ktre przestay istnie wraz z nastaniem rwnoci.

    Skoro tylko jak grup mieszkacw Stanw Zjednoczonych opanuje uczucie lub idea, ktr pragn rozpowszechnia, zaczynaj poszukiwa si nawzajem, a znalazszy jednocz si. Odtd nie s ju oddzielnymi ludmi, ale widoczn si, ktrej dziaalno suy jako przykad, si, ktra przema-wia i ktrej si sucha.

    Kiedy pierwszy raz usyszaem w Stanach Zjednoczonych, e sto tysicy ludzi publicznie zobowizao si, e nie bd uywa alkoholu, rzecz wydaa mi si raczej zabawna i nie mogem z pocztku zrozumie, dlaczego ci tak wstrzemiliwi obywatele nie zadowolili si po prostu piciem wody we wa-snym domowym zaciszu.

    W kocu pojem, e sto tysicy Amerykanw, zaniepokojonych wzrasta-jcym wok pijastwem, postanowio da przykad abstynencji. Dziaali dokadnie tak samo jak wielki pan, ktry ubieraby si bardzo skromnie, aby wpoi prostym obywatelom pogard dla luksusu. Mona przypuszcza, e gdyby te sto tysicy ludzi yo we Francji, kady z nich osobno zwrciby si do rzdu z prob o sprawowanie nadzoru nad karczmami na caym tere-nie krlestwa.

    Zdaniem moim nie istnieje nic, co zasugiwaoby na wiksz uwag z na-szej strony ni intelektualne i moralne stowarzyszenia w Ameryce. Amery-kaskie towarzystwa polityczne i przemysowe s dla nas zrozumiae; in-nych jednak nie moemy poj. Kiedy zetkniemy si z jednym z nich, nie umiemy zrozumie jego sensu, poniewa nigdy przedtem nie widzielimy niczego, co by je przypominao. Tymczasem dla spoeczestwa ameryka-skiego s one rwnie wane jak te pierwsze, a moe nawet waniejsze.

    W krajach demokratycznych umiejtno stowarzyszania si jest umiejt-noci podstawow od niej zale postpy wszystkich innych.

    Pord praw rzdzcych ludzkimi spoeczestwami istnieje jedno, ktre wydaje mi si bardziej wyrane i jasne ni wszystkie inne. By ludzie pozo-stali cywilizowani lub by si tacy stali, sztuka stowarzyszania si musi roz-wija si i doskonali wrd nich jednoczenie ze wzrastaniem rwnoci moliwoci.

  • ROZDZIA SZSTY

    O zwizkach midzy stowarzyszeniami a pras

    Kiedy ludzi nie cz ju silne i trwae wizy, mona skoni ich do wspdziaania tylko przekonujc kadego z osobna, e jego osobisty interes wymaga dobrowolnego poczenia wysikw z wysikami innych ludzi.

    Ten cel mona w peni osign jedynie za pomoc prasy tylko gazeta moe w tym samym momencie zaszczepi jedn myl w tysicach umysw.

    Gazeta jest doradc, ktrego nie trzeba szuka, bo sam si zjawia i co dzie zwile informuje o sprawach publicznych, nie odcigajc od spraw prywatnych.

    Prasa staje si tym potrzebniejsza, im bardziej rwni s ludzie i im wik-sze jest niebezpieczestwo indywidualizmu. Umniejszaby znaczenie prasy, kto by utrzymywa, e suy ona jedynie za rkojmi wolnoci. Prasa stano-wi bowiem oparcie dla cywilizacji.

    Nie przecz, i w krajach demokratycznych gazety czsto prowadz ludzi do wsplnego podejmowania nader nierozwanych przedsiwzi, ale gdyby nie byo gazet, nie byoby prawie zbiorowego dziaania. Zo, ktre przyno-sz, jest wic znacznie mniejsze od za, ktremu zapobiegaj.

    Gazeta nie tylko podsuwa wielu ludziom te same denia, lecz rwnie sugeruje im rodki potrzebne do wsplnego wykonania planw, ktre przed-siwzili sami.

    Najwaniejsi obywatele krajw arystokratycznych s dobrze widoczni na scenie dziaa i atwo mog poczy swe siy; za sob pocigaj tumy.

    W krajach demokratycznych zdarza si natomiast czsto, e wielu ludzi, ktrzy odczuwaj ch czy te potrzeb stowarzyszenia si z innymi, nie moe tego dokona, poniewa sabi i zagubieni w wielkiej masie, nie wie-dz, jak si odnale. Wtedy z pomoc przychodzi gazeta, ukazujc ludziom ide czy uczucie, ktre wszyscy powzili jednoczenie, lecz niezalenie od siebie. Oni za podaj ku temu wiatu, ktre pozwala ich bdzcym umy-som spotka si wreszcie i zjednoczy.

    Gazeta sprawia, e si spotkali, i w dalszym cigu jest im potrzebna, by mogli trzyma si razem.

    Jeeli w spoeczestwie demokratycznym stowarzyszenie ma mie jakie-kolwiek znaczenie, musi by liczne. Jego czonkowie s zatem rozproszeni na wielkiej przestrzeni, poniewa skromna ich fortuna i zatrudnienia codzie-nnego ycia wi kadego z wasnym miejscem zamieszkania. Musz wic znale sposb na to, by stale si porozumiewa nie widujc si i by wspl-

  • nie dziaa nie gromadzc si w jednym miejscu. Dlatego wanie demokra-tyczne stowarzyszenie nie moe si obej bez wasnej gazety.

    Istnieje wic konieczny zwizek midzy stowarzyszeniami a pras: gazety powouj do ycia stowarzyszenia, a stowarzyszenia gazety, i tak jak pra-wd jest, e stowarzyszenia mno si w miar zrwnywania si moli-woci, jest rzecz rwnie pewn, e liczba gazet wzrasta w miar mnoenia si stowarzysze.

    Tote Ameryka jest krajem, w ktrym istnieje najwicej stowarzysze, a zarazem najwicej gazet.

  • ROZDZIA SIDMY

    O zwizkach midzy stowarzyszeniami spoecznymi a stowarzyszeniami politycznymi

    Na wiecie istnieje tylko jeden nard, ktry korzysta z nieograniczonej swobody zakadania stowarzysze politycznych. Jest to rwnie jedyny na-rd, ktrego obywatele stale stowarzyszaj si w celach spoecznych, osi-gajc dziki temu wszelkie dobrodziejstwa, jakie da moe cywilizacja.

    We wszystkich spoeczestwach, w ktrych zabronione jest zakadanie stowarzysze politycznych, stowarzyszenia spoeczne nale do rzadkoci.

    Jest rzecz mao prawdopodobn, aby to byo dzieem przypadku. Naley raczej wnioskowa, i istnieje pewien naturalny i by moe konieczny zwi-zek midzy tymi dwoma rodzajami stowarzysze.

    Gdy jacy ludzie maj wsplny interes na przykad przedsiwzicie ha-ndlowe lub operacj przemysow spotykaj si i jednocz, oswajajc si w ten sposb z zasad dziaania stowarzyszenia.

    Im wicej jest tych maych wsplnych spraw, tym bardziej ludzie, moe nawet bezwiednie, nabywaj umiejtnoci zbiorowego dziaania w sprawach wielkiej wagi.

    Stowarzyszenia spoeczne uatwiaj wic powstawanie stowarzysze poli-tycznych; wszelako z drugiej strony stowarzyszenia polityczne wyjtkowo rozwijaj i udoskonalaj stowarzyszenia spoeczne.

    W yciu spoecznym kady czowiek moe sobie w gruncie rzeczy wyob-razi, e jest w stanie sam sobie wystarczy. W dziedzinie polityki jest to nie do pomylenia. Jeeli jakie spoeczestwo posiada ycie polityczne, idea i pragnienie stowarzyszania si funkcjonuj w sposobie mylenia obywateli; i niezalenie od tego, jak wielk odruchow niech ywi dla wsplnego dziaania, bd do zawsze gotowi w imi dobra stronnictwa.

    W ten sposb ycie polityczne sprawia, e nawyk stowarzyszania si staje si powszechny. Budzi pragnienie wsplnoty i uczy sztuki stowarzyszania si wielu ludzi, ktrzy w przeciwnym razie yliby w odosobnieniu.

    ycie polityczne nie tylko doprowadza do powstania wielu stowarzysze, ale rwnie tworzy stowarzyszenia wielkie.

    W yciu spoecznym rzadko si zdarza, by jaka sprawa w sposb natural-ny przycigaa do wsplnego dziaania wielk liczb ludzi, i niemaej sztuki wymaga stworzenie takiego interesu, ktry byby wsplny dla wszystkich.

    W yciu politycznym okazja co chwila nastrcza si sama. Tote warto samej idei stowarzyszenia wychodzi na jaw dopiero w wypadku wielkich

  • stowarzysze. Obywatele indywidualnie sabi nie potrafi z gry wyobrazi sobie siy, jak maj zyska w wyniku zjednoczenia trzeba j im ukaza. Std czsto atwiej jest zgromadzi wok wsplnego celu wielki tum ni kilku ludzi tysic obywateli nie widzi powodu, dla ktrego mieliby si jednoczy dziesi tysicy dostrzee go z atwoci. W polityce ludzie jednocz si dla wielkich przedsiwzi, a korzyci, jakie z tego cign, pra-ktycznie przekonuj ich o tym, e warto stowarzysza si rwnie dla mniej wanych celw.

    Stowarzyszenie polityczne odwodzi od prywatnych spraw bardzo wielu ludzi jednoczenie i niezalenie od tego, jak bardzo rni si oni wie-kiem, poziomem umysowym, majtkiem zblia ich i czy. Raz si spot-kawszy, odtd zawsze bd szuka porozumienia.

    Do wikszoci stowarzysze spoecznych nie mona wej nie wnoszc ze sob czci swego majtku tak si dzieje na przykad we wszystkich to-warzystwach handlowych i przemysowych. Jeeli ludzie s jeszcze mao wprawni w sztuce zakadania stowarzysze i nie znaj jej podstawowych re-gu, obawiaj si, i zbyt drogo przyjdzie im zapaci za to pierwsze dowia-dczenie. Wol wic raczej wyrzec si potnego czynnika sukcesu ni nara-zi si na towarzyszce mu niebezpieczestwa. Za to z mniejsz obaw przystpuj do stowarzysze politycznych, ktre wydaj im si bezpieczne, gdy nie zawieraj elementu ryzyka finansowego. Wkrtce po wejciu do stowarzyszenia politycznego ludzie poznaj sposoby utrzymania porzdku wrd licznej grupy jego czonkw oraz rodki, za pomoc ktrych osiga si zgodne i konsekwentne denie do wsplnego celu. Stowarzyszenie poli-tyczne uczy rwnie podporzdkowywa wasn wol woli wszystkich, a wasne wysiki dostosowywa do potrzeb wsplnego dziaania; uczy rzeczy, ktre s rwnie niezbdne w stowarzyszeniu politycznym jak i w spoecz-nym.

    Stowarzyszenia polityczne mona wic uwaa za wielkie bezpatne szko-y, w ktrych wszyscy obywatele ucz si zasad dziaania stowarzysze.

    Nawet gdyby stowarzyszenia polityczne nie suyy bezporednio rozwo-jowi stowarzysze spoecznych, zniszczenie ich przyniosoby tamtym szko-d.

    Jeeli obywatele mog si stowarzysza tylko w niektrych wypadkach, uwaaj stowarzyszenia za wyjtkowy i szczeglny rodek dziaania i nie maj zwyczaju ucieka si do niego.

    Kiedy za wolno im stowarzysza si dla wszelkich celw, dochodzi do tego, e w stowarzyszeniu widz uniwersalny i waciwie jedyny rodek su-cy do ich osigania. Kada nowa potrzeba budzi natychmiast myl o sto-warzyszeniu. Sztuka stowarzyszania si zostaje, jak rzekem, sztuk podsta-wow wszyscy j zgbiaj i wszyscy j praktykuj.

  • Jeeli zakadanie jednych stowarzysze jest zabronione, a innych dozwo-lone, trudno je w pierwszej chwili od siebie odrni. Te wtpliwoci spra-wiaj, e ludzie powstrzymuj si w ogle od tworzenia stowarzysze i w powszechnej opinii ustala si pogld, e zakadanie jakiegokolwiek stowa-rzyszenia jest przedsiwziciem ryzykownym i waciwie niedozwolonym.

    Na zudzeniu opiera si przekonanie, e obyczaj zakadania stowarzysze, ograniczony do pewnej dziedziny, bdzie rwnie prnie rozwija si we wszystkich innych i e wystarczy pozwoli ludziom na wsplne dokonywa-nie niektrych tylko przedsiwzi, by spieszyli czy si w stowarzysze-nia. Kiedy ludzie zdobd umiejtno oraz nawyk stowarzyszania si dla wszelkiego rodzaju spraw, rwnie chtnie bd si stowarzysza dla spraw wielkich jak i maych. Jeeli jednak wolno im bdzie stowarzysza si tylko w sprawach maej wagi, nie bd mogli ani chcieli tego czyni. Na prno zostawimy im cakowit wolno wsplnego dziaania w zakresie handlu zlekcewa przyznane im prawa i po wielkich wysikach zmierzajcych do tego, by ich zniechci do zakadania stowarzysze zakazanych, ze zdziwie-niem stwierdzimy, e nie jestemy w stanie ich nakoni do tworzenia stowa-rzysze legalnych.

    Nie twierdz bynajmniej, e w kraju, w ktrym zakadanie stowarzysze politycznych jest zakazane, nie mog istnie stowarzyszenia spoeczne, gdy ludzie yjcy w spoeczestwie zawsze musz podejmowa jakie wsplne dziaania. Utrzymuj jednak, e w takim kraju stowarzyszenia spoeczne zawsze bd nieliczne, le pomylane, nieudolnie prowadzone i e albo nie bd podejmoway wielkich zada, albo te nie potrafi ich wykonywa.

    Skania mnie to do refleksji, i wolno stowarzyszania si w celach poli-tycznych wcale nie jest tak niebezpieczna dla spokoju publicznego, jak si to zwyko sdzi, oraz e moe si zdarzy, i mimo e pocztkowo zachwiej one pastwem, przyczyni si nastpnie do jego umocnienia.

  • ROZDZIA DZIESITY

    O zamiowaniu Amerykanw do materialnego dobrobytu

    Namitno do dobrobytu nie jest w Ameryce namitnoci jedyn, lecz powszechn, i jeeli nawet nie u wszystkich jednakowo si objawia, ywi j wszyscy. Umys Amerykanw bez reszty pochaniaj zabiegi zmierzajce do zaspokojenia wszystkich potrzeb ciaa i wprowadzanie drobnych udogodnie yciowych.

    Podobne zjawisko daje si coraz czciej obserwowa w Europie. Wiele spord okolicznoci tkwicych u podoa tego zjawiska, analogi-

    cznego w Starym i Nowym wiecie, dotyka tematu mojej pracy i zasuguje na omwienie.

    Kiedy prawo spadkowe pozwala na utrzymywanie bogactw w rkach tych samych rodzin, wielu ludzi korzysta z materialnego dobrobytu, jaki daj bo-gactwa, nie majc jednak dla dobrobytu tak wycznego upodobania.

    Ludzi nie oywia bynajmniej ch spokojnego posiadania cennych dbr, ale nigdy nie zaspokojone pragnienie posiadania, poczone z nie sabncym strachem przed utrat majtku.

    W spoeczestwach arystokratycznych ludzie bogaci, nie zaznawszy nigdy gorszego losu, nie obawiaj si adnej odmiany i w ogle ledwie potrafi so-bie wyobrazi inn sytuacj. Materialny dobrobyt nie stanowi wic dla nich celu ycia, jest tylko sposobem ycia. Uwaaj go poniekd za samo ycie i korzystaj z niego nie zastanawiajc si na tym wcale.

    Poniewa naturalne i instynktowne upodobanie czowieka dla dobrobytu zostaje dziki temu zaspokojone bez wysiku i obawy, ludzie ci interesuj si czym innym i oddaj si trudniejszym i wikszym przedsiwziciom, ktre ich pobudzaj i wcigaj.

    Dlatego, cho pogreni w materialnym uywaniu, przedstawiciele arys-tokracji przejawiaj dla czsto pen dumy pogard i znajduj w sobie nie-oczekiwane siy, gdy musz si go wyrzec. Wszystkie rewolucje, ktre naru-szyy lub zniszczyy wiat arystokratyczny, pokazay, z jak atwoci ludzie przyzwyczajeni do zbytku potrafili wyrzec si rzeczy niezbdnych, podczas gdy ludzie, ktrzy przy pomocy wasnej pracy osignli zamono, po utra-cie majtku tracili ochot do ycia.

    W niszych warstwach spoecznych pojawia si to samo zjawisko, wszela-ko spowodowane przez odmienne przyczyny.

  • W narodach, w ktrych arystokracja dominuje i utrzymuje spoeczestwo w bezruchu, lud przyzwyczaja si do swej biedy tak samo jak bogaci do swej zamonoci. Jedni wic nie troszcz si w ogle o swj dobrobyt, bo przy-chodzi im bez wysiku, inni za dlatego, e nie maj nadziei na zdobycie bo-gactwa i nie znaj go na tyle, by go pragn.

    W takich spoeczestwach wyobrania biedaka kieruje si ku tamtemu wiatu; przeladowany przez niedole ycia, stara si od nich oderwa, szuka-jc pociechy gdzie indziej.

    Kiedy za pozycje spoeczne zostaj przemieszane, a przywileje obalone, kiedy podziaowi ulegaj dziedziczne majtki i rozszerza si owiata oraz wolno, w umyle biedaka pojawia si pragnienie zdobycia dobrobytu, a w umyle bogacza obawa przed utrat majtku. Powstaje wwczas bardzo wiele maych majtkw; ich posiadacze s dostatecznie zamoni, by zasma-kowa w dobrobycie, ale nie dosy, by si zadowoli stanem posiadania. Do-brobyt osigaj z najwikszym wysikiem, a korzystaj z niego z obaw.

    Nieustannie s wic zajci pogoni za tym dobrem tak drogocennym, nie-penym i nietrwaym.

    Namitno do dobrobytu jest najbardziej naturaln pasj ludzi, ktrych pospolite pochodzenie i skromny majtek pchaj do poszukiwania bogactwa i ograniczaj zarazem. Namitno do materialnego dobrobytu jest nade wszystko namitnoci klasy redniej, wzrasta i upowszechnia si razem z ni, i razem z ni zdobywa przewag. Std przedostaje si do wyszych war-stw spoecznych oraz do ludu.

    Nie spotkaem w Ameryce obywatela, ktry byby a tak biedny, by nie patrze z nadziej i zawici na bogactwo innych i ktrego wyobrania nie ogarniaaby dbr, jakich odmawia mu los.

    Z drugiej strony, u bogatych ludzi w Ameryce nigdy nie spotkaem owej dumnej pogardy dla dbr materialnych, ktr czasem napotka mona u naj-bogatszej i najbardziej zepsutej arystokracji.

    Wikszo spord bogatych ludzi demokracji to ludzie niegdy biedni, ktrzy pchani niedostatkiem dugo walczyli z wrogim losem, a namitno towarzyszca tej walce przetrwaa i po zwycistwie. yj wic teraz jakby oszoomieni pord drobnych radoci dostatku, za ktrym uganiali si czter-dzieci lat.

    W Stanach Zjednoczonych, tak samo jak w innych krajach, s cigle jesz-cze bogaci ludzie posiadajcy odziedziczony majtek i cieszcy si bogac-twem, ktrego sami nie musieli zdobywa. Ale nawet oni rwnie mocno przywizani s do materialnego dostatku. Zamiowanie do dobrobytu stao si upodobaniem oglnonarodowym i dominujcym; w tym kierunku pynie bowiem wielki nurt ludzkich namitnoci, porywajc ze sob wszystko.

  • ROZDZIA DWUNASTY

    Dlaczego niektrzy Amerykanie przejawiaj namitne zainteresowanie sprawami ducha

    Jakkolwiek pragnienie zdobycia dbr tego wiata jest dominujc pasj Amerykanw, bywa, i w momentach wytchnienia dusza ich wydaje si na-gle zrywa krpujce j materialne wizy i gwatownie unosi si ku niebu.

    We wszystkich stanach Unii, a zwaszcza w mao zaludnionych krainach Zachodu, spotka czasem mona wdrownych kaznodziejw, ktrzy wsz-dzie gosz sowo boe.

    Cae rodziny, starcy, kobiety i dzieci, przedzierajc si przez dzikie lasy i przemierzajc pustkowia, przybywaj z bardzo daleka, by ich sucha. Na wiele dni i nocy zapominaj wwczas o wasnych sprawach, a nawet o naj-ywotniejszych potrzebach ciaa.

    W amerykaskim spoeczestwie zdarzaj si ludzie przepenieni egzalto-wanym i gwatownym spirytualizmem, jakiego nie spotyka si w Europie. Od czasu do czasu powstaj dziwaczne sekty poszukujce oryginalnych drg do szczcia wiecznego. Powszechne s te rne formy religijnego szale-stwa.

    Nie powinnimy si temu dziwi. To nie czowiek wynalaz upodobanie do rzeczy nieskoczonych i mio do niemiertelnych. Te wzniose instyn-kty nie s kaprysem jego woli. Le u podstaw jego natury i istniej niezale-nie od jego wysikw. Moe je hamowa i znieksztaca, ale nie moe ich zniszczy.

    Dusza ludzka ma potrzeby, ktre wymagaj zaspokojenia i mimo najwik-szych wysikw zmierzajcych do tego, by o nich zapomniaa, pord zmys-owego uywania nuy si szybko, niepokoi i rozdrania.

    Mona przypuszcza, e gdyby umys wikszoci ludzi pochono kiedy wycznie zdobywanie dbr materialnych, w duszach kilku osb nastpiaby nadzwyczajna reakcja. Z obawy, e zostan zniewoleni przez potrzeby ciaa, ludzie ci z zapamitaniem rzuciliby si w nurt ycia duchowego.

    Nie naley si wic dziwi osobom pragncym zajmowa si wycznie sprawami nieba w spoeczestwie pochonitym egzystencj ziemsk. By-bym zdumiony, gdyby w spoeczestwie oddanym bez reszty sprawie dobro-bytu nie pojawi si niebawem i nie rozwija mistycyzm.

    Powiadaj, e zaludnienie pustyni Tebaidy nastpio w wyniku przelado-wa pierwszych chrzecijan. Ja za mniemam, e by to raczej skutek nie-umiarkowanych uciech Rzymu i epikurejskiej filozofii greckiej.

  • Gdyby ukad spoeczny, okolicznoci i prawa nie zamykay tak cile umysu Amerykanw w krgu poszukiwania dobrobytu, prawdopodobnie przejawialiby oni wicej rezerwy, dowiadczenia i umiarkowania w stosun-ku do spraw duchowych. Lecz umys Amerykanw czuje si uwiziony w krgu, z ktrego zda si, nie ma ucieczki. Z chwil wic gdy go przekracza, nie wie ju, na czym si oprze, i dlatego czsto opuszcza granice zdrowego rozsdku.

  • ROZDZIA OSIEMNASTY

    Dlaczego w Ameryce kady uczciwy zawd jest uwaany za godny szacunku

    W krajach demokratycznych, gdzie nie ma dziedzicznych bogactw, kady czowiek pracuje na swoje ycie albo te pracowa na nie on bd jego rodzi-ce. Idea pracy jako niezbdnej, naturalnej i uczciwej kondycji czowieka na-rzuca si wic wszystkim.

    W tych spoeczestwach praca nie tylko nie habi czowieka, ale przynosi mu zaszczyt, przesd za przemawia tu nie przeciwko pracy, lecz za ni. W Stanach Zjednoczonych opinia publiczna zobowizuje czowieka bogatego do udziau w jakim przedsiwziciu przemysowym lub handlowym albo do przyjcia na siebie pewnych obowizkw publicznych. Byby le widziany, gdyby poprzesta na uywaniu ycia. Bogaci Amerykanie przyjedaj do Europy, by uchyli si od obowizku pracy; tu znajduj pozostaoci spoe-czestwa arystokratycznego, w ktrym bezczynno wzbudza jeszcze szacu-nek.

    Rwno nie tylko rehabilituje pojcie pracy w ogle, ale przyznaje szcze-gln warto pracy przynoszcej zysk.

    W spoeczestwach arystokratycznych pogardza si nie tyle prac, ile pra-c podjt z uwagi na zysk. Praca jest chwalebna, jeeli przywieca jej tylko ambicja lub wysze cele. W systemie arystokratycznym ci, ktrzy pracuj dla honoru, nie s jednak obojtni na pokus zysku. Te dwa pragnienia spo-tykaj si wszelako tylko w gbi ich duszy. Ludzie bardzo si staraj ukry ten zwizek przed oczami innych, a take i przed sob. W krajach, w ktrych panuje arystokracja, nie ma urzdnikw publicznych, ktrzy nie utrzymywa-liby, i pracuj dla pastwa bezinteresownie. Pensja jest dla nich drobiaz-giem, o ktrym niektrzy rzeczywicie niewiele myl, a wszyscy udaj, e nie myl wcale.

    Pojcie zysku jest wic tam oddzielone od pojcia pracy. I cho faktycznie oba te pojcia s najczciej nierozczne, rozdziela je tradycja.

    W spoeczestwach demokratycznych oba te pojcia wyranie si wi. Poniewa pragnienie dobrobytu jest powszechne, a majtki niewielkie i nie-pewne, poniewa kady chce powikszy swoje dochody lub zapewni do-chody swoim dzieciom, wszyscy jasno zdaj sobie spraw z tego, e jeeli nie wycznie to przynajmniej przede wszystkim pracuj dla zysku. Nawet ci, ktrzy pracuj gwnie dla sawy, przyzwyczajaj si do myli, e nie

  • pracuj tylko dla niej, i stwierdzaj, e pragnienie dostatniego ycia towa-rzyszy u nich pragnieniu okrycia si chwa.

    Z chwil gdy, z jednej strony, praca wydaje si wszystkim obywatelom godn koniecznoci kondycji ludzkiej, z drugiej za jest podejmowana wy-cznie lub po czci dla zarobku, przepa, jaka w spoeczestwach arysto-kratycznych dzielia rne zawody, przestaje istnie. I cho wszystkie zawo-dy nie s cakowicie zrwnane, maj przynajmniej jedn wspln cech.

    Nie ma zawodu, ktrego nie uprawiano by dla pienidzy. Zarobek upo-dabnia do siebie wszystkie zawody.

    To wyjania pogldy Amerykanw na spraw zawodu. W Ameryce nawet suba nie czuje si poniona z powodu swojej pracy,

    poniewa dokoa wszyscy pracuj. Nie czuje si poniona przez to, e otrzy-muje zapat, poniewa prezydent Stanw Zjednoczonych take otrzymuje zapat za swoj prac. Jemu paci si za rzdzenie, tak jak im za posugi.

    W Stanach Zjednoczonych s zawody atwiejsze i trudniejsze, bardziej lub mniej dochodowe, ale nie ma zawodw lepszych i gorszych. Kady uczciwy zawd jest godny szacunku.

  • ROZDZIA DZIEWITNASTY

    Co skania prawie wszystkich Amerykanw do podejmowania dziaalnoci gospodarczej

    Stany Zjednoczone Ameryki dopiero przed p wiekiem pozbyy si za-lenoci kolonialnej, w jakiej utrzymywaa je Anglia. Niewiele jest tam zna-cznych majtkw i kapitay s nieliczne. Na wiecie nie istnieje jednak spo-eczestwo, ktre czynioby tak szybkie postpy w dziedzinie handlu i prze-mysu. Amerykanie s dzi drug morsk potg wiata, a ich manufaktury, cho musz walczy z wielkimi przeszkodami naturalnymi, rozwijaj si z chwili na chwil.

    W Stanach Zjednoczonych atwo powstaj wielkie przedsibiorstwa prze-mysowe, poniewa caa ludno zajmuje si dziaalnoci gospodarcz i za-rwno najbiedniejsi jak i najzamoniejsi obywatele na niej skupiaj swoje wysiki. Zadziwiajce jest, jakie ogromne prace podejmuje i wykonuje bez trudu nard, w ktrym nie ma waciwie bogatych. Amerykanie od niedawna zamieszkuj swoj ziemi, a ju wstrzsnli tam caym porzdkiem natury, by mc cign z niej korzyci. Poczyli Hudson z Missisipi i Ocean Atlan-tycki z Zatok Meksykask przecinajc ponad piset mil kontynentu, kt-ry dzieli te dwa morza. Najdusze linie kolejowe, jakie dotd zbudowano, znajduj si w Ameryce.

    Tym jednak, co mnie najbardziej w Ameryce uderza, nie jest nadzwyczaj-ny ogrom niektrych przedsiwzi, ale nieprzebrana mnogo maych.

    Prawie wszyscy farmerzy poza rolnictwem zajmuj si handlem; wik-szo z samego rolnictwa uczynia zajcie handlowe.

    Rzadko si zdarza, by amerykaski rolnik osiada na stae na swojej ziemi, szczeglnie w nowych prowincjach Zachodu, gdzie karczuje si ziemi ma-jc na celu jej sprzeda, a nie uprawianie. Buduje si farm, przewidujc, e bdzie mona j dobrze sprzeda, kiedy wzronie liczba mieszkacw regio-nu.

    Mrowie mieszkacw pnocnych stanw cignie corocznie na poudnie i osiedla si w okolicach, w ktrych ronie bawena i trzcina cukrowa. Lu-dzie ci uprawiaj ziemi po to, aby si szybko dorobi. Cay czas myl o dniu, w ktrym bd mogli wrci do domu i korzysta ze zdobytego majt-ku.

  • Zmys handlowy zwycia wic i w rolnictwie, a przedsibiorczo daje tu o sobie zna podobnie jak we wszystkich innych dziedzinach ycia.

    Amerykanie czyni w dziaalnoci gospodarczej ogromne postpy, ponie-wa wszyscy si ni zajmuj, i z tego samego powodu naraeni s na nie-oczekiwane i wielkie kryzysy gospodarcze.

    Poniewa handlem zajmuj si wszyscy, podlega on tak licznym i tak skomplikowanym wpywom, i nie sposb z gry przewidzie ewentualnych zakce. Poniewa ponadto kady Amerykanin jest jako zwizany z dzia-alnoci produkcyjn, najmniejszy wstrzs w dziedzinie interesw powodu-je zachwianie si wszystkich fortun, a zatem i caego pastwa.

    Myl, e nawroty kryzysw gospodarczych s w naszych czasach choro-b typow dla krajw demokratycznych. Mona zmniejszy wynikajce z niej niebezpieczestwa, ale nie mona jej wyleczy, poniewa nie jest ona dzieem przypadku. Bierze si z samego temperamentu tych spoeczestw.

  • ROZDZIA DWUDZIESTY

    O tym, e przemys moe zrodzi arystokracj

    Mwiem o tym, w jaki sposb ustrj demokratyczny sprzyja rozwojowi przemysu i sprawia, e klasa industrialna stale ronie. Zobaczymy teraz, w jaki sposb, okrn drog, przemys moe z kolei wprowadzi na nowo arystokratyczne stosunki.

    Stwierdzono, e produkcja jest atwiejsza, szybsza i bardziej oszczdna, kiedy jeden robotnik stale wytwarza tylko jeden element produkowanego przedmiotu.

    Stwierdzono rwnie, e im wiksze jest przedsibiorstwo przemysowe, im wikszymi obraca kapitaami i im wikszymi dysponuje kredytami, tym tasze s jego produkty.

    Istnienia tych zasad domylano si od dawna, ale dopiero w naszych cza-sach zostay one dowiedzione. S ju stosowane w wielu wanych dziedzi-nach przemysu i stopniowo przejmuj je mniejsze przedsibiorstwa.

    Myl, e prawodawca powinien zwrci uwag przede wszystkim na te dwa nowe pewniki wiedzy o przemyle.

    Kiedy robotnik stale i wycznie wytwarza tylko jeden przedmiot, docho-dzi z czasem do wykonywania swojej pracy z wyjtkow zrcznoci. Jed-noczenie traci jednak ogln zdolno kierowania swoj prac. Z kadym dniem staje si zrczniejszy i zarazem mniej przedsibiorczy i mona powie-dzie, e czowiek ulega degradacji, w miar jak doskonali si robotnik.

    Czeg mona bowiem oczekiwa po czowieku, ktry przez dwadziecia lat ycia robi ebki od szpilek? I do czego moe mu suy owa potna in-teligencja ludzka, ktra nieraz wstrzsaa posadami wiata, jeli nie do po-szukiwania lepszego sposobu produkowania ebkw od szpilek?

    Jeeli robotnik strawi w ten sposb znaczn cz swojego ycia, myl je-go na zawsze zatrzymaa si na poziomie wytworu jego pracy, a jego ciao nabrao nawykw, od ktrych ju si nie wyzwoli. Krtko mwic, nie nale-y ju do siebie samego, ale do zawodu, jaki wybra. Na prno prawa i oby-czaje usuny przed tym czowiekiem wszystkie przeszkody i otworzyy mu tysic drg do majtku. Potniejsza od obyczajw i praw zasada produkcji przemysowej przywizaa go do zawodu, a czstokro i do miejsca, z ktre-go nie moe si ruszy. Przydzielia mu w spoeczestwie pozycj, ktrej nie moe zmieni. I oto pord powszechnego ruchu zosta on unieruchomiony.

    W miar jak zasada podziau pracy jest szerzej praktykowana, robotnik staje si sabszy, bardziej ograniczony i zaleny. Sztuka wytwarzania czyni

  • postpy, wytwrca cofa si. Nadto w miar jak staje si oczywiste, e pro-dukty s tym lepsze i tym tasze, im wiksza jest manufaktura i kapita, lu-dzie bardzo bogaci i bardzo wyksztaceni zaczynaj si zajmowa tymi dzie-dzinami gospodarki, ktre dotd byy w rkach niewyksztaconych bd ubogich rzemielnikw. Przyciga ich perspektywa niezwykle trudnych za-da i rozmiary rezultatw, jakie mona osign.

    Tak wic wiedza o przemyle, obniajc nieustannie poziom robotnikw, podnosi jednoczenie poziom wacicieli.

    Podczas gdy robotnik skupia ca sw inteligencj na zgbianiu jednego elementu, waciciel z kadym dniem rozszerza swoje horyzonty i jego umys rozwija si, w miar jak umys robotnika si zacienia. Robotnikowi nie bdzie niebawem przydatna inteligencja, a tylko sia, wacicielowi nato-miast do sukcesu potrzebna jest wiedza i niemal geniusz. Waciciel upodab-nia si coraz bardziej do zarzdcy rozlegej domeny, robotnik za do zwierzcia.

    Waciciel i robotnik nie maj wic ze sob nic wsplnego i przepa mi-dzy nimi pogbia si z kadym dniem. Wzajemny ich stosunek odpowiada pooeniu kracowych ogniw dugiego acucha. aden z nich nie opuszcza miejsca, ktre przypado mu w udziale. Jeden znajduje si w stanie cigej, cisej i koniecznej zalenoci od drugiego i wydaje si stworzony do sucha-nia, tak jak tamten do rozkazywania.

    Jake inaczej mona to okreli, jeeli nie mianem stosunkw arystokra-tycznych?

    Moliwoci ludzi zrwnuj si w spoeczestwie coraz bardziej, zapotrze-bowanie na produkty manufaktur upowszechnia si i ronie, a niska cena tych przedmiotw, ktra pozwala je nabywa nawet niezbyt zamonym, sta-je si coraz waniejszym czynnikiem ekonomicznego sukcesu.

    Ludzie bogaci i wyksztaceni coraz czciej wkadaj w przedsibiorstwo przemysowe swoje pienidze i wiedz. Otwieraj wielkie zakady oraz ci-le stosuj zasad podziau pracy, starajc si zaspokoi wci rodzce si po-trzeby.

    W miar jak cay nard zwraca si ku demokracji, grupa ludzi zwizanych z przemysem nabiera cech spoeczestwa arystokratycznego. W caym spo-eczestwie ludzie coraz bardziej upodabniaj si do siebie, w warstwie in-dustrialnej coraz bardziej si rni. Nierwno ronie w tej maej spo-ecznoci proporcjonalnie do tego, jak maleje w wielkiej.

    Tak oto w samym onie demokracji w naturalny sposb rodzi si arysto-kracja.

    Ale arystokracja ta jest niepodobna do dawnej. Zauwamy przede wszyst-kim, e jest ona wyjtkiem, dziwacznym tworem w caoci ukadu spoecz-nego, poniewa istnieje tylko w przemyle i tylko w niektrych jego dziedzi-nach.

  • Te mae arystokratyczne spoecznoci, jakie powstaj w niektrych ga-ziach przemysu wrd wszechogarniajcej demokracji naszych czasw, obejmuj, podobnie jak dawne spoeczestwa arystokratyczne, niewielk li-czb ludzi bardzo zamonych i mnstwo bardzo biednych. Ci biedacy nie mog zmieni swojej kondycji i wzbogaci si; bogaci natomiast albo bied-niej, albo te dorobiwszy si, porzucaj interesy. Dziki temu klasa bied-nych skada si w zasadzie z tych samych ludzi, czego nie mona powie-dzie o klasie bogatych. Prawd mwic, jakkolwiek s tam ludzie bogaci, nie istnieje klasa bogatych, poniewa nie czy ich wsplny duch ani wspl-ne cele, ani te tradycje czy widoki na przyszo. S wic poszczeglne czonki, ale nie ma organizmu.

    Nie tylko bogaci nie s midzy sob trwale zwizani, ale rzec mona, e nie istniej rwnie cilejsze wizy midzy bogatymi a biednymi.

    Nie s na stae uzalenieni od siebie nieustannie zblia ich i dzieli inte-res. Robotnik w zasadzie jest zaleny od wacicieli, ale nie od okrelonego waciciela. Ci dwaj ludzie spotykaj si wycznie na terenie fabryki, a poza ni si nie znaj, i stykajc si w pewnej dziedzinie, pozostaj obcy we wszystkich innych. Fabrykant wymaga od robotnika jedynie pracy, robotnik oczekuje od niego jedynie zapaty. Fabrykant nie roztacza nad robotnikiem opieki, a robotnik nie ma zamiaru broni fabrykanta. Nie wie ich trwale ani zwyczaj, ani obowizek.

    Arystokraci interesw nie mieszkaj wrd zatrudnionych przez siebie ro-botnikw ich celem nie jest rzdzenie, lecz posugiwanie si robotnikami.

    Powstaa w ten sposb arystokracja nie moe mie wielkiego wpywu na ludzi, ktrych zatrudnia, i jeeli nawet uda si jej przez jaki krtki czas na nich oddziaywa, szybko wymykaj si jej z rk. Arystokracja ta nie chce i nie potrafi trwale na nich wpywa.

    Arystokracja dawnych czasw bya zobowizana przez prawo lub czua si zobowizana na mocy obyczaju przychodzi z pomoc swym ubogim poddanym i nie im ulg w niedoli. Natomiast przemysowa arystokracja naszych czasw, doprowadziwszy do biedy i ogupienia ludzi, ktrych wykorzystuje, w chwili kryzysu pozostawia ich staraniom publicznej dobro-czynnoci. Jest to naturaln konsekwencj stanu, ktry przedstawiem. Mi-dzy wacicielem a robotnikiem istniej stae powizania, ale nie ma midzy nimi prawdziwej wsplnoty.

    Zwaywszy wszystko myl, e arystokracja przemysowa, ktra powstaje wanie na naszych oczach, jest jedn z najbardziej bezwzgldnych arysto-kracji, jakie kiedykolwiek pojawiy si na wiecie, wszelako jednoczenie jest jedn z najbardziej ograniczonych i najmniej niebezpiecznych.

    Tak czy owak, zwolennikw demokracji powinna przede wszystkim nie-pokoi ta wanie sprawa. Jeeli bowiem trwaa nierwno moliwoci oraz

  • ustrj arystokratyczny miayby na nowo powrci, wejd one tymi wanie drzwiami.

  • Cz trzecia WPYW DEMOKRACJI NA OBYCZAJE

  • ROZDZIA PIERWSZY

    O tym, e im bardziej rwne s moliwoci ludzi, tym agodniejsze staj si obyczaje

    Od kilku wiekw obserwujemy dwa zjawiska: moliwoci ludzi staj si rwne, obyczaje za agodniej. Czy te zjawiska s tylko jednoczesne, czy te istnieje midzy nimi jaki ukryty zwizek, ktry sprawia, e rozwj jed-nego pociga za sob drugie?

    Wiele okolicznoci moe przyczynia si do zagodzenia obyczajw jakie-go spoeczestwa, ale najwaniejsz spord nich wydaje mi si rwno moliwoci. Rwno moliwoci i agodno obyczajw s wic w moim pojciu nie tylko jednoczenie wystpujcymi, ale rwnie wzajemnie zale-nymi zjawiskami.

    Bajkopisarze, chcc nas zainteresowa yciem zwierzt, przypisuj im lu-dzkie myli i uczucia. Tak postpuj rwnie i poeci, kiedy opowiadaj o du-chach i anioach. Najwiksze niedole ani najdoskonalsze szczcie nie poru-sz naszych umysw i serc, jeeli pod inn postaci nie odnajdziemy w nich siebie samych.

    Wie si to cile z moimi obecnymi rozwaaniami. W spoeczestwie arystokratycznym, gdzie pozycje wszystkich ludzi s

    nieodwoalnie okrelone wedle zasad zawodu, majtku i urodzenia, przedsta-wicieli jednej warstwy spoecznej, uwaajcych si za dzieci tej samej rodzi-ny, czy trway i gboki zwizek, ktrego prno szuka wrd obywateli demokratycznego kraju.

    Inaczej zgoa ukadaj si wzajemne stosunki poszczeglnych warstw. W spoeczestwie arystokratycznym kada kasta ma swoje odmienne pog-

    ldy, uczucia, uprawnienia, obyczaje, swoje wasne ycie. Dlatego tworzcy j ludzie nie s podobni do wszystkich innych; myl i czuj inaczej ni po-zostali i zaledwie uwaaj si za przedstawicieli jednego ludzkiego rodzaju.

    Nie potrafi wic zrozumie cudzych dowiadcze ani nie mog osdza innych wedle siebie.

    Zdarza si czasem, e gorco popieraj si nawzajem, i fakt ten nie stoi w sprzecznoci z tym, co powiedziaem poprzednio.

    Te same arystokratyczne instytucje, ktre stworzyy takie rnice midzy istotami tego samego gatunku, poczyy je ciasnym wzem zwizkw spo-ecznych.

    Chocia poddani nie interesowali si losem szlachty, uwaali za swj obo-wizek okazywa przywizanie temu szlachcicowi, ktry by ich panem.

  • Z drugiej za strony szlachcic, cho mia si za istot inn ni poddany, uwaa, e obowizek i honor nakazuj mu z naraeniem wasnego ycia broni ludzi zamieszkujcych jego woci.

    Oczywista, e te wzajemne zobowizania nie wynikay z prawa natural-nego, lecz spoecznego, i e spoeczestwo narzucao ludziom dalej idce zobowizania ni moga to uczyni ludzko. To nie czowiekowi udzielano oparcia, lecz wasalowi bd panu. Instytucje feudalne czyniy ludzi wrali-wymi na krzywd dziejc si okrelonym osobom, nie za na niedole ludz-koci. Przydaway one obyczajom raczej wspaniaomylnoci ni agodnoci i mimo e nakazyway wzajemne oddanie, nie rodziy midzy ludmi praw-dziwej wsplnoty. Rzeczywista wsplnota moe bowiem istnie tylko mi-dzy ludmi do siebie podobnymi, a w epoce arystokracji podobnych sobie widziano tylko w czonkach wasnej kasty.

    redniowieczni kronikarze, ktrzy z racji swego urodzenia lub przyjtych obyczajw naleeli wszyscy do arystokracji, o tragicznej mierci szlachcica opowiadaj w sposb peen alu, natomiast o wymordowaniu tysicy pros-tych ludzi donosz jednym tchem i bez adnego wzruszenia.

    Kronikarze ci nie odczuwali adnej zasadniczej nienawici i pogardy dla ludu. Byy to czasy, kiedy warstwy spoeczne nie wypowiedziay sobie jesz-cze wojny. Kronikarzami kierowa raczej instynkt ni namitno ponie-wa nie mieli jasnego wyobraenia o cierpieniach biedaka, nie interesowali si jego losem.

    W okresach rwania si wizw feudalnych podobnie byo z ludem. Te sa-me czasy, ktre byy wiadkiem heroicznego oddania dla panw, byy rw-nie wiadkiem straszliwych okruciestw, jakich dopuszczay si co pewien czas warstwy nisze na wyszych.

    Kiedy pozycje s w jakim spoeczestwie niemal cakowicie zrwnane, wszystkim ludziom waciwy jest mniej wicej ten sam sposb mylenia i odczuwania i dlatego kady czowiek w jednej chwili moe zrozumie przeycia innych wystarczy, by przyjrza si sobie samemu. Nie ma wic takich niedoli, ktrych nie mgby poj, i zawsze pewien tajemny instynkt pozwoli mu oceni ich rozmiary. Nawet jeli s to niedole obcych i wrogw, wyobrania sprawi, e wczuje si w ich sytuacj. Wyobrania wzbogaca je-go lito o osobisty ton i kae mu cierpie na widok mczarni bliniego.

    W czasach demokracji ludzie rzadko powicaj si dla kogo, ale za to wszystkim przedstawicielom rodzaju ludzkiego okazuj wspczucie. Nie zadaj za bez powodu i kiedy mog uly innemu czowiekowi nie przyno-szc sobie wikszej szkody, robi to z przyjemnoci. Nie s bezinteresowni, ale s ludzcy.

  • Cho Amerykanie z egoizmu uczynili prawie teori spoeczn i filozoficz-n, uczucie litoci nie jest im obce.

  • ROZDZIA DRUGI

    W jaki sposb demokracja upraszcza i uatwia w Ameryce codzienne stosunki midzy ludmi

    W Ameryce, gdzie nigdy nie istniay przywileje urodzenia i gdzie bogact-wo nie daje adnych szczeglnych uprawnie, obcy ludzie chtnie spotykaj si ze sob i nie obawiaj si swobodnej wymiany myli. Ludzie, ktrzy ze-szli si przypadkiem, nie stroni od siebie, ale rwnie nie sil si na rozmo-w. S naturalni, szczerzy i otwarci; wida, e niczego od siebie nie ocze-kuj, ale si siebie nie obawiaj; nie staraj si ani demonstrowa, ani ukry-wa wasnej pozycji; cho czsto przybieraj chodn i powan postaw, nie wywyszaj si ani te nie czuj si ponieni. Jeeli nie odzywaj si do siebie, nie znaczy to, by w zachowaniu milczenia widzieli swj interes, a tyl-ko tyle, e po prostu nie maj ochoty na rozmow.

    Amerykanie, ktrzy spotkali si na obczynie, natychmiast staj si przy-jacimi tylko dlatego, e s Amerykanami. adne przesdy nie odpychaj ich od siebie, a czy ich wsplna ojczyzna. Anglikom nie wystarcza wspl-nota krwi zblia ich dopiero przynaleno do tej samej klasy.

    Amerykanie, tak samo jak i my, dostrzegaj nietowarzyskie nastawienie Anglikw i rwnie dla nich jest ono dziwne. A przecie Amerykanw czy z Angli pochodzenie, religia, jzyk oraz po czci obyczaje, dzieli za tylko ukad spoeczny. Mona wic powiedzie, e rezerwa Anglikw wynika ra-czej z charakteru ich kraju ni z charakteru obywateli.

  • ROZDZIA SIDMY

    Wpyw demokracji na zarobki

    W miar jak zasady hierarchii spoecznej s coraz mniej przestrzegane, jak zniaj si wielcy, podnosz mali, a zarwno bieda, jak i bogactwo prze-staj by dziedziczne, z kadym dniem zmniejsza si rzeczywista i zwycza-jowa przepa, ktra dzielia robotnika i waciciela.

    Robotnik staje si bardziej wiadomy swych uprawnie, swojej przyszo-ci, siebie samego; wypeniaj go nowe ambicje i nowe pragnienia, osaczaj nowe potrzeby. Podliwym okiem spoglda na zyski pracodawcy i pragnie je dzieli. Dlatego stara si podnie cen swej pracy, co mu si zazwyczaj udaje.

    W krajach demokratycznych, jak zreszt wszdzie, wikszo dziedzin przemysu prowadz ludzie pod wzgldem majtku i wyksztacenia wcale nie stojcy znacznie wyej od tych, ktrych u siebie zatrudniaj. Takich przedsibiorcw jest bardzo wielu i maj oni rne interesy. Dlatego nie jest im atwo porozumie si midzy sob i wsplnie dziaa.

    Z drugiej strony, prawie wszyscy robotnicy maj jakie zasoby, ktre poz-walaj im odmwi wykonywania pracy, jeli nie otrzymuj godziwego wy-nagrodzenia.

    W wiecznej wojnie o wysoko zarobkw, jak tocz midzy sob te dwie klasy, siy s wic podzielone i zblione s szanse obu stron na zwycistwo.

    Mona nawet przypuszcza, e w kocu przeway interes robotnikw, po-niewa wysze zarobki, ktre udao im si ju zdoby, czyni ich coraz mniej zalenymi od wacicieli, im bardziej za s niezaleni, tym atwiej przychodzi im wywalczenie dalszych podwyek.

    Wezm za przykad t dziedzin dziaalnoci produkcyjnej, ktra w naszych czasach jest jeszcze najbardziej powszechna na caym wiecie: up-raw ziemi.

    We Francji wikszo ludzi, ktrzy wynajmuj si do pracy na roli, posia-da dziaki, ktre w ostatecznoci pozwalaj im przetrwa bez pracy na cu-dzej ziemi. Kiedy wic chc wynaj si wielkiemu wacicielowi ziemskie-mu lub farmerowi z ssiedztwa, a ten odmawia im okrelonej zapaty, wyco-fuj si do swego maego gospodarstwa i czekaj na lepsz okazj.

    Zasadniczo mona powiedzie, i powolny i stay wzrost zarobkw jest jednym z oglnych praw rzdzcych spoeczestwami demokratycznymi. W

  • miar jak zrwnuj si moliwoci, zarobki si podnosz, a w miar jak pod-nosz si zarobki, moliwoci si zrwnuj.

    W naszych czasach istnieje jednak powany i niedobry wyjtek od tej re-guy.

    W poprzednim rozdziale mwiem o tym, jak arystokracja, ktr wygnano z ycia politycznego, ujawnia si w pewnych dziedzinach gospodarki i tam na nowo, cho w odmienny sposb, zapanowaa.

    Wpywa to ogromnie na wysoko zarobkw. Poniewa po to, by przedsiwzi dziaalno produkcyjn na wielk ska-

    l, trzeba by czowiekiem bardzo bogatym, podejmuje j niewielu ludzi. Ja-ko e s nieliczni, atwo mog nawiza porozumienie i ustali midzy sob dowoln wysoko zarobkw.

    Robotnikw natomiast jest bardzo wielu. Co wicej, liczba ich stale ro-nie, poniewa od czasu do czasu przychodzi okres nadzwyczajnej koniun-ktury, podczas ktrej zarobki niepomiernie wzrastaj, przycigajc do manu-faktur ca okoliczn ludno. Ot jeeli czowiek raz podejmie tego rodza-ju prac, nie moe ju jej porzuci, poniewa jego ciao i umys nabieraj nawykw, ktre czyni go niezdolnym do wszelkiego innego zajcia. Ludzie ci maj na og niewiele wyksztacenia, przedsibiorczoci i majtku, s wic zdani na ask waciciela. Jeeli konkurencja lub inne przypadkowe okolicznoci wpywaj na zmniejszenie zyskw tego ostatniego, moe on dowolnie obniy zarobki, aby na robotnikach zarobi to, co straci gdzie in-dziej.

    Jeli nawet wszyscy robotnicy solidarnie odmwi pracy, waciciel, ktry jest czowiekiem bogatym, moe nie naraajc si na ruin czeka chwili, kiedy wrc do niego, zmuszeni przez konieczno. Robotnicy tymczasem, ktrych jedyn wasnoci s ich rce, musz codziennie pracowa, by nie umrze z godu. Wieloletni ucisk wpdzi ich w ndz, a im si biedniejsi, tym atwiej ich ciemiy. Jest to bdne koo, z ktrego adn miar wyj nie mog.

    Nie naley wic si dziwi, e zarobki, cho czasem ulegaj gwatowne-mu podwyszeniu, obniaj si tutaj nieustannie, podczas gdy w innych za-wodach cena pracy ronie w. zasadzie tylko nieznacznie, ale nieustannie.

    Ten stan zalenoci i ndzy, ktry jest w naszych czasach udziaem pew-nej grupy ludnoci pracujcej w przemyle, jest zjawiskiem wyjtkowym i stojcym w sprzecznoci ze wszystkim, co dzieje si dokoa. Niemniej z te-go wanie powodu stanowi powane niebezpieczestwo i zasuguje na szczegln uwag prawodawcy. W spoeczestwie, w ktrym panuje cigy ruch, trudno jest bowiem utrzyma jak klas w stanie biernoci i sprawi, by kiedy przed wikszoci ludzi otwieraj si stale nowe drogi do zdobycia majtku, niektrzy cierpliwie znosili swoje nie zaspokojone potrzeby i prag-nienia.

  • ROZDZIA SMY

    Wpyw demokracji na rodzin

    Mwilimy o tym, w jaki sposb rwno moliwoci przeobrazia stosu-nki panujce midzy obywatelami w spoeczestwach demokratycznych, a w szczeglnoci w Ameryce.

    Chc teraz postpi krok dalej i przyjrze si rodzinie. Celem moim nie jest odkrywanie nowych zjawisk, ale poszukiwanie zwizkw istniejcych midzy znanymi ju zjawiskami a tematem, ktry podejmuj.

    Wszyscy wiemy, e w naszych czasach stosunki midzy poszczeglnymi czonkami rodziny si zmieniy, e zmniejszy si dystans dzielcy niegdy ojca i syna oraz e wadza ojcowska, jeeli nie zanika, to przynajmniej stra-cia na znaczeniu.

    Zjawisko analogiczne, jakkolwiek jeszcze bardziej uderzajce, daje si ob-serwowa w Stanach Zjednoczonych.

    Rodzina, w rzymskim bd arystokratycznym tego sowa znaczeniu, w Ameryce w ogle nie istnieje. Jej pozostaoci odnale mona jeszcze w ro-dzinie amerykaskiej w cigu pierwszych kilku lat po urodzeniu si dzieci. Ojciec sprawuje wwczas domow dyktatur, jakiej wymaga niedojrzao dzieci i jak usprawiedliwia zarwno interes dzieci, jak niezaprzeczona wy-szo ojca.

    Kiedy jednak mody Amerykanin zblia si do wieku mskiego, wizy sy-nowskiego posuszestwa rozluniaj si z kadym dniem. Bdc ju panem swoich myli niebawem staje si rwnie panem swojego postpowania. W Ameryce w yciu czowieka nie istnieje waciwie okres modzieczy. Led-wie koczy si dziecistwo, zaczyna si wiek dojrzay i czowiek zaczyna samodzielnie i przez ycie.

    Niesusznie sdzilibymy, e jest to nastpstwem walki midzy ojcem i synem, w ktrej syn za pomoc moralnej presji wywalcza sobie wolno, jakiej mu ojciec odmawia. Te same zwyczaje i te same zasady, ktre popy-chaj syna ku penej niezalenoci, skaniaj ojca do uznania jej za nieza-przeczalne prawo.

    U syna nie przejawiaj si adne spord owych nienawistnych i chaoty-cznych namitnoci, ktre zazwyczaj rzdz ludmi dugo jeszcze po wya-maniu si spod jakiej wadzy. Ojcowie nie dowiadczaj natomiast owych uczu penych alu, goryczy i gniewu, ktre s zwykle trwalsze od utraconej wadzy. Ojciec zdaje sobie spraw z granic swojej wadzy i abdykuje bez oporu, kiedy czas kadzie jej kres. Syn z gry przewidzia, kiedy wasna wo-

  • la stanie si zasad jego postpowania, i wolno sw bierze bez popiechu i wysiku, jak dobro, ktre mu si naley i ktrego nikt nie ma zamiaru go pozbawi.

    Warto przyjrze si temu, jak zmiany, ktre zaszy wewntrz rodziny, po-zostaj cile zwizane ze spoeczn i polityczn rewolucj, dokonujc si na naszych oczach.

    Istniej pewne wielkie zasady spoeczne, ktre spoeczestwo przyjmuje ze wszystkimi ich konsekwencjami lub w caoci odrzuca.

    W krajach arystokratycznych wadza nie oddziauje nigdy bezporednio na wszystkich poddanych. Poniewa ludzie s od siebie uzalenieni, wadza ogranicza si do kierowania najbardziej liczcymi si obywatelami. Reszta idzie w ich lady. Tak jak do wszystkich grup ludzi posiadajcych przywd-c, stosuje si to i do rodziny. W krajach arystokratycznych spoeczestwo w gruncie rzeczy uznaje tylko ojca rodziny. Do syna dociera za porednic-twem ojca spoeczestwo rzdzi ojcem, a ojciec rzdzi swymi synami. Ojciec posiada wic nie tylko prawo naturalne. Spoeczestwo przyznaje mu take jakby polityczne prawo do rzdzenia. Bdc zaoycielem i podpor rodziny, ojciec jest rwnie jej sdzi.

    W demokracji, gdzie rami wadzy dosiga pord tumu kadego czo-wieka z osobna, nie istnieje potrzeba porednictwa. W oczach prawa ojciec jest takim samym obywatelem jak jego synowie, tyle e starszym i zamo-niejszym.

    Kiedy moliwoci ludzkie s bardzo nierwne i kiedy ta nierwno jest zjawiskiem staym, idea zwierzchnictwa nabiera w wyobrani ludzi wiksze-go znaczenia i nawet jeeli prawo nie przyznaje zwierzchnikowi prerogatyw, czyni to obyczaj oraz opinia. Kiedy natomiast ludzie mao si rni, oglne pojcie zwierzchnictwa staje si sabsze i mniej oczywiste. Na prno pra-wodawca stara si przydzieli temu, kto sucha, pozycj znacznie nisz od pozycji tego, kto rzdzi obyczaje zbliaj obu tych ludzi i nieustannie sprowadzaj ich do jednego poziomu.

    Chocia wic w prawodawstwie spoeczestwa arystokratycznego gowie rodziny nie przyznaje si adnych szczeglnych przywilejw, jej wadza jest tam wielce szanowana i znacznie wiksza ni w demokracji. Niezalenie bo-wiem od charakteru praw, w spoeczestwie arystokratycznym wysz i ni-sz pozycj dzieli zawsze znacznie wikszy dystans ni w spoeczestwie demokratycznym.

    Kiedy ludzie yj raczej przeszoci ni teraniejszoci i kiedy bardziej ni wasnymi pogldami kieruj si pogldami przodkw, ojciec staje si -cznikiem midzy przeszoci a chwil obecn, ogniwem, ktre wie oba acuchy czasu. W arystokracji ojciec jest wic nie tylko politycznym zwie-rzchnikiem rodziny; jest nosicielem tradycji, interpretatorem zwyczajw, ar-

  • bitrem obyczaju. Sucha si go z respektem, przystpuje do z uszanowa-niem, a mioci do niego zawsze towarzyszy lk.

    Kiedy ukad spoeczny nabiera cech demokracji, a ludzie przyjmuj jako zasad, e susznie jest i dobrze, posugujc si dawnymi ideami jako nauk, nie za jako regu, mie wasny o wszystkim sd, pogldy ojca przestaj mie dla synw wiksze znaczenie, podobnie jak i jego wadza.

    Bardziej od wszystkich innych przyczyn na zmian stosunkw midzy oj-cem a dziemi wpyn by moe wprowadzony przez demokracj podzia majtkw.

    Kiedy ojciec posiada niewielki majtek, ycie rodziny koncentruje si w jednym miejscu i ojciec z synem wsplnie pracuj. Przyzwyczajenie i pot-rzeba zblia ich i zmusza do porozumiewania si we wszystkim, a ich wza-jemne stosunki nabieraj tonu rodzinnej intymnoci, ktra sprawia, e wa-dza ojca staje si mniej bezwzgldna, i ktra nie godzi si z zewntrznymi formami poszanowania.

    Ot w spoeczestwach demokratycznych warstwa ludzi rednio zamo-nych jest warstw ksztatujc idee i obyczaje. Wszystkim narzuca swoje po-gldy oraz wol i nawet ci, ktrzy najbardziej skonni s opiera si jej prze-wodnictwu, id w kocu za jej przykadem. Widziaem zapamitaych wro-gw demokracji, ktrzy pozwalali, by ich dzieci mwiy do nich ty.

    Kiedy wic wadza zaczyna wymyka si arystokracji, zanika zarazem su-rowy, konwencjonalny i prawny charakter wadzy ojcowskiej i swego rodza-ju rwno zadomawia si w rodzinnym krgu.

    Nie wiem, czy spoeczestwo traci na tej odmianie, jestem jednak skonny przypuszcza, e zyskuje na niej jednostka. Myl, i w miar jak obyczaje i prawa staj si bardziej demokratyczne, stosunki midzy ojcem a synem staj si bardziej intymne i ciepe. Zasady i autorytet ustpuj miejsca zaufa-niu oraz afektowi i wydaje si, e podczas gdy rozluniaj si wizy spoecz-ne, wizy naturalne ulegaj zacienieniu.

    W demokratycznej rodzinie ojciec sprawuje tylko tak wadz, jak ludzie chtnie przyznaj mioci ojcowskiej oraz dowiadczeniu czowieka leciwe-go. Nie przyjto by moe jego rozkazw, ale jego rady s zwykle nader sku-teczne. Ojciec nie jest otoczony oficjalnym respektem, ale za to synowie od-nosz si do z caym zaufaniem. Zwracajc si do niego nie uywaj adnej obowizujcej formuy, ale za to stale z nim rozmawiaj i radz si go na kadym kroku. Znikn pan i sdzia pozosta ojciec.

    By oceni rnic, jaka w tej mierze istnieje midzy dwoma spoecznymi ukadami, wystarczy przejrze korespondencj rodzinn arystokratw. Jej styl jest zawsze poprawny, ceremonialny, sztywny, surowy i tak chodny, e naturalne uczucia z trudem przebijaj przez sowa.

  • Natomiast w sowach, jakie do ojca kieruje syn w kraju demokratycznym, jest pewna swoboda, poufao i serdeczno, ktra dowodzi, e zapanoway tam inne stosunki.

    Podobnej przemiany doznay wzajemne stosunki midzy dziemi. W arystokratycznej rodzinie, podobnie jak w arystokratycznym spoe-

    czestwie, kady ma z gry wyznaczone miejsce. Nie tylko ojciec zajmuje tam szczegln pozycj i cieszy si wielkimi przywilejami; take i dzieci nie s midzy sob rwne. Wiek oraz pe nieodwoalnie okrelaj pozycj ka-dego i kademu daj inne prerogatywy. Demokracja obala bd narusza wi-kszo tych barier.

    Poniewa w rodzinie arystokratycznej najstarszy syn dziedziczy wik-szo dbr i niemal wszystkie uprawnienia, staje si on zwierzchnikiem, a nawet w pewnej mierze panem swoich braci. Jemu pisana jest wielko i wadza im przecitno i zaleno. Niesusznie jednak sdzilibymy, e w spoeczestwie arystokratycznym przywileje najstarszego syna su tylko jemu samemu, a w jego otoczeniu budz jedynie zazdro i nienawi.

    Najstarszy stara si zwykle zapewni bogactwo i wadz swoim braciom, poniewa wietno rodziny opromienia tego, kto j reprezentuje. Modsi ze swej strony staraj si uatwi najstarszemu wszystkie przedsiwzicia, po-niewa wielko i sia gowy rodziny przydaje blasku wszystkim jej potom-kom.

    Wszyscy czonkowie arystokratycznej rodziny s wic ze sob cile zwizani: pokrywaj si ich interesy, zgodny jest ich sposb mylenia; rzad-ko jednak rozumiej si ich serca.

    Demokracja rwnie przywizuje braci do siebie, ale czyni to w inny zgo-a sposb.

    W oczach demokratycznego prawa dzieci s doskonale rwne, a co za tym idzie niezalene. Nie zblia ich adna konieczno, ale te nic ich nie oddala; poniewa czy ich wsplne pochodzenie, poniewa wychowuj si pod tym samym dachem i s przedmiotem tych samych trosk, a adne szcze-glne prerogatywy nie dziel ich ani nie wyrniaj, powstaje midzy nimi ciepa atmosfera dziecinnego przywizania. Wizw powstaych w ten spo-sb u zarania ycia nie zrywa si i pniej, poniewa zbliaj one ludzi nie-ustannie, wcale im nie cic.

    Demokracja przywizuje do siebie braci wzem nie wsplnoty interesw, ale wsplnoty dowiadcze i dobrowolnej zgodnoci pogldw i zamiowa. Demokracja dzieli przypadajc dzieciom sched, ale jednoczy ich dusze.

    agodno owych demokratycznych obyczajw jest tak wielka, e sami obrocy arystokracji daj si im uwie, a zaznawszy ich nie chc ju pow-rci do penych szacunku i zimnych form arystokratycznej rodziny. Chtnie zachowaliby rodzinne zwyczaje demokracji, gdyby tylko mogli odrzuci jej

  • ukad spoeczny i jej prawa. Ale rzeczy te id w parze i nie da si korzysta z dobrodziejstw jednych, nie tolerujc innych.

    To, co powiedziaem o synowskiej mioci i o czuoci braterskiej, odnosi si do wszystkich uczu, ktre spontanicznie rodz si midzy ludmi, bio-rc pocztek w naturze.

    Jeeli jaki sposb mylenia i odczuwania jest wynikiem okrelonego uk-adu spoecznego, z chwil zmiany tego ukadu na jego miejscu powstaje pustka. Tak na przykad prawo wie cile dwch obywateli: gdy tylko pra-wo zostaje obalone, ludzie ci si rozczaj. Nie byo nic silniejszego nad wizy, jakie w wiecie feudalnym czyy wasala z panem. Dzisiaj ci dwaj ludzie nie maj nic wsplnego. Znikn lk, wdziczno i mio, ktre -czyy ich dawniej. Nie ma po nich ladu.

    Nie dotyczy to jednak naturalnych uczu waciwych rodzajowi ludzkie-mu. Prawo osabia je, kiedy stara si je zama, ale rwnie odbiera im ich wasn si, kiedy z kolei usiuje je wzmocni. Pozostawione samym sobie s zawsze silniejsze.

    Demokracja, ktra obala lub osabia wszystkie dawne konwencje obycza-jowe i ktra utrudnia ludziom tworzenie w ich miejsce nowych, unicestwia wikszo uczu zrodzonych z konwencji. Co do innych przeobraa je je-dynie i daje im czsto nie spotykan przedtem si i delikatno.

    Sens niniejszego rozdziau oraz rozdziaw poprzednich mona zamkn w jednym zdaniu. Demokracja rozlunia wizy spoeczne, ale zacienia wi-zy naturalne. Oddalajc od siebie obywateli, zblia czonkw rodziny.

  • ROZDZIA DZIEWITY

    Wychowanie dziewczt w Stanach Zjednoczonych

    Obyczaje zawsze stanowiy o istnieniu wolnych spoeczestw. Mwiem ju w pierwszej czci tego dziea, e obyczaje s dzieem kobiet. Wszystko, co wpywa na kondycj kobiet, na ich zwyczaje i pogldy, posiada wic w moim przekonaniu wielkie znaczenie spoeczne.

    W prawie wszystkich narodach protestanckich mode dziewczta s zna-cznie bardziej samodzielne ni w narodach katolickich.

    Ich niezaleno jest jeszcze wiksza w tych krajach protestanckich, ktre tak jak Anglia zachoway lub wywalczyy sobie prawo rzdzenia si samodzielnie. Za porednictwem zwyczajw politycznych i wierze religij-nych wolno przenikna tam do wntrza rodziny.

    W Stanach Zjednoczonych doktryny protestanckie zostay skojarzone z wolnoci polityczn i wysoce demokratycznym ukadem spoecznym. Tote nigdzie indziej mode dziewczta nie s tak wczenie i tak cakowicie samo-dzielne.

    Na dugo przed dniem, w ktrym moda Amerykanka osiga dojrzao, stopniowo uwalnia si j od matczynej kurateli. Bdc jeszcze prawie dziec-kiem myli, wypowiada si oraz dziaa samodzielnie. Nikt nie stara si ukry przed ni prawdziwego obrazu wiata, przeciwnie, wychowanie zmierza do ujawnienia prawdy i uczy przyjmowa j ze spokojem i odwag. Tote uo-mnoci i niebezpieczestwa ycia spoecznego zostaj jej wczenie ukazane widzi je jasno, ocenia bez zudze i miao stawia im czoo. Wierzy bo-wiem we wasne siy i zaufanie to wydaje si dzieli cae otoczenie.

    Od amerykaskiej dziewczyny nie naley prawie nigdy spodziewa si owego dziewiczego wstydu, jaki towarzyszy budzcym si pragnieniom, ani owego wdziku naiwnoci i prostoty, ktry charakteryzuje zwykle u Euro-pejki okres przejcia od dziecistwa do modoci. Rzadkoci jest, by Ame-rykanka, niezalenie od swego wieku, okazywaa dziecinn niemiao i niewiadomo. Pragnie si podoba tak samo jak moda dziewczyna w Eu-ropie, ale dokadniej wie, za jak cen. Cho nie oddaje si zu, to na pewno jest wiadoma jego istnienia, i raczej mona powiedzie, e ma czyste oby-czaje ni niewinny umys.

    Bywaem czsto zdziwiony i niemal przeraony widzc, z jak zrczno-ci i miaoci mode Amerykanki lawiroway wrd raf dowcipnej kon-wersacji niejeden filozof sto razy potknby si w rozmowie, ktra im przychodzia z najwiksz atwoci.

  • Korzystajc ze swojej niezalenoci, moda Amerykanka nie przestaje nigdy cakowicie panowa nad sob. Cieszy si wszystkimi dostpnymi jej przyjemnociami, ale adnej z nich nie oddaje si bez reszty. Jej rozsdek nigdy nie wypuszcza cugli, cho czsto zdaje si je trzyma nader luno.

    We Francji, gdzie w pogldach i upodobaniach dziwacznie mieszaj si szcztki rozmaitych dawnych tradycji, kobietom daje si, jak za czasw ary-stokracji, skromne, zacofane i niemal klasztorne wychowanie, po czym po-zostawia si je nagle, bezbronne i zagubione, pord nieuchronnego chaosu demokratycznego spoeczestwa.

    Amerykanie s bardziej konsekwentni. Zdali sobie spraw z tego, e demokracja wymaga indywidualnej nieza-

    lenoci, e modzi szybko musz tam zyskiwa samodzielno, e zamio-wania ludzi s jeszcze nie wyrobione, a obyczaje ulegaj przeobraeniom, e opinia publiczna jest czstokro niepewna i saba, e wadza ojcowska ma ju niewielkie znaczenie, a wadza ma nad on zostaa podana w wtpli-wo.

    Zwaywszy ten stan rzeczy, Amerykanie uznali, e mae s szanse na to, by zwalczy u kobiety najgwatowniejsze namitnoci i lepiej nauczy j, by zwalczaa je sama. Poniewa nie mogli chroni jej cnoty przed niebezpie-czestwami, uznali e powinna sama umie jej broni, i bardziej licz na jej wol ni na nie istniejce ju bariery obyczajowe. Miast podtrzymywa w dziewczynie nieufno do siebie samej, staraj si wzmocni jej wiar we wasne siy. Nie majc moliwoci ani te nie chcc utrzymywa modej dziewczyny w stanie cakowitej niewiadomoci, postarali si wczenie wta-jemniczy j we wszystko. Wcale nie kryj przed ni panujcego na wiecie zepsucia, przeciwnie chc, by ujrzaa je jak najwczeniej i by sama umia-a od niego si uchroni. Zdecydowali si uwiadomi j i tym samym zape-wni jej uczciwo, miast zbytnio szanowa jej niewinno.

    Jakkolwiek Amerykanie s bardzo religijnym spoeczestwem, bronic cnoty kobiet nie odwoywali si wycznie do religii staraj si uzbroi ich umysy. Zastosowali tutaj t sam metod co w wielu innych dziedzinach ycia. Zrobili ogromny wysiek, by skoni indywidualn niezaleno do kontrolowania samej siebie, i dopiero potem wezwali na pomoc religi.

    Wiem, e podobna edukacja nie jest wolna od niebezpieczestw. Zdaj so-bie take spraw, e rozwija ona umiejtno oceny kosztem wyobrani i sprawia, e kobieta staje si raczej istot uczciw i chodn ni czu i mi towarzyszk mczyzny. W spoeczestwie panuje dziki temu wikszy ad i jest ono lepiej zorganizowane, ale prywatne ycie posiada mniej urokw. Lecz cel przesania owo drugorzdne zo. W sytuacji, w ktrej si znaleli-my, nie ma ju wyboru: demokratyczne wychowanie jest konieczne, by uch-roni kobiet przed niebezpieczestwami, wobec ktrych stawiaj j instytu-cje i obyczaje demokracji.

  • ROZDZIA DZIESITY

    Jak moda Amerykanka przyjmuje rol ony

    W Ameryce zawarcie zwizku maeskiego raz na zawsze kadzie kres niezalenoci kobiety. O ile moda dziewczyna jest tam mniej skrpowana ni gdzie indziej, o tyle swoboda kobiety zamnej zostaje powanie ograni-czona. Dla dziewczyny dom rodzicielski jest miejscem swobody i przyjem-noci, dla ony dom mowski jest czym w rodzaju klasztoru.

    Te dwie rne kondycje kobiety nie s by moe tak sprzeczne, jak by si wydawao, i Amerykanki przechodz z jednej w drug naturaln kolej rze-czy.

    Religijne narody oraz uprzemysowione spoeczestwa bardzo powanie traktuj instytucj maestwa. Pierwsze w dyscyplinie ycia kobiety upatru-j najlepsz gwarancj i najwaniejsz oznak czystoci jej obyczajw, dru-gie za rkojmi adu i pomylnoci domowego ogniska.

    Amerykanie s zarazem purytaskim narodem i spoeczestwem kupiec-kim. Ich religijne wierzenia, podobnie jak ich zwyczaje, wynike z produk-cyjnego nastawienia spoeczestwa, ka im wymaga od kobiety powica-nia wasnych przyjemnoci dla obowizkw, czego rzadko oczekuje si od niej w Europie. Tote w Stanach Zjednoczonych nieubagana opinia publicz-na zamyka kobiet w ciasnym krgu domowych zaj i obowizkw, ktre-go nie wolno jej opuci.

    Wchodzc w ycie, moda Amerykanka znajduje si wobec tych dobrze ugruntowanych poj i widzi wynikajce z nich zasady. Szybko si przeko-nuje, e uchylajc si cho na chwil od panujcych zwyczajw naraziaby na niebezpieczestwo swj spokj, honor, a nawet mogaby utraci swoje miejsce w spoeczestwie. Podporzdkowuje si wic tym zwyczajom, czer-pic siy ze stanowczoci umysu oraz dzielnoci, jakie dao jej wychowanie.

    Mona powiedzie, e okres niezalenoci jest dla niej szko odwagi niezbdnej, by bez oporu i bez skargi potrafia znosi potem powicenie.

    Zreszt Amerykanka nigdy nie popada w wizy maeskie jak w sida za-stawione na jej niewiadomo i niewinno. Amerykask dziewczyn z gry pouczono, czego si od niej oczekuje dobrowolnie zatem przyjmuje na siebie jarzmo i dzielnie znosi sw now kondycj, gdy j sama wybraa.

    Poniewa ojcowska dyscyplina jest agodna, a wizy maeskie nader ciasne, moda dziewczyna przyjmuje je na siebie ostronie i z obaw. Nie zdarzaj si tam zwizki przedwczesne. Amerykanki wychodz za m do-piero wtedy kiedy ich umys jest ju dowiadczony i dojrzay, podczas gdy

  • w innych krajach wikszo kobiet dopiero w maestwie zaczyna zdoby-wa umysowe dowiadczenie.

    Jestem zreszt daleki od przekonania, e ta wielka przemiana, jaka z chwi-l zampjcia dokonuje si we wszystkich zwyczajach amerykaskich ko-biet, wynika jedynie z nacisku opinii publicznej. Kobiety czstokro z was-nej woli nakadaj na siebie owe wizy.

    Kiedy nadchodzi czas wyboru ma, chodny i surowy rozsdek, z jakim nauczya si patrze na wiat, podpowiada Amerykance, e peen swobody i niezalenoci stosunek do ycia staby si w maestwie powodem wiecz-nego niepokoju, a nie rkojmi szczcia, e dziewczce radoci nie s wa-ciw rozrywk dla ony i e rdem radoci kobiety dojrzaej jest ognisko domowe. Widzc jasno jedyn drog, jaka moe prowadzi do domowego szczcia, na niej stawia swe pierwsze kroki i ni poda ju do koca, nie ogldajc si za siebie.

    Ta sama sia woli, ktr okazuj mode amerykaskie matki poddajc si bez skargi surowym obowizkom nowej kondycji, przejawia si zreszt we wszystkich cikich prbach ycia.

    W Stanach Zjednoczonych sytuacja majtkowa poszczeglnych rodzin jest bardziej niestabilna ni gdziekolwiek na wiecie. Nie naley do rzadko-ci, by ten sam czowiek w trakcie swojego ycia przeby w gr i w d wszystkie stopnie fortuny prowadzce od ubstwa do bogactwa.

    Kobiety amerykaskie znosz wszystkie te wstrzsy ze spokojem i si. Rzec by mona, e z atwoci dostosowuj swoje pragnienia do kolejnych odmian losu.

    Wikszo miakw, ktrzy corocznie przybywaj na pustkowia Zacho-du, naley, jak to ju mwiem w pierwszym tomie, do dawnej rasy anglo-amerykaskiej wywodzcej si z Pnocy. Wielu spord tych ludzi, ktrzy z takim zapamitaniem podejmuj walk o bogactwo, cieszyo si w swym kraju zamonoci. Ich towarzyszki dziel z nimi niezliczone niebezpiecze-stwa i niedole, nieodczne od pocztkw tego rodzaju przedsiwzi. Nawet u progu zupenie dzikich krain spotykaem mode kobiety wychowane wrd wszelkich wygd wielkich miast Nowej Anglii, ktre zamieniy bogaty dom rodzicw na prymitywny szaas w gbi lasu. Choroby, samotno i nuda nie potrafiy zama ich odwagi. Rysy ich wydaway si zmienione i przywide, ale spojrzenie pozostawao miae. Robiy wraenie istot smutnych i zdecy-dowanych zarazem.

    Nie wtpi, i te mode Amerykanki w pierwszych latach ycia zgroma-dziy ow wewntrzn si, z ktrej teraz oto czyniy uytek.

    W roli kobiety zamnej odnajdujemy wic cigle t sam dziewczyn jej zadanie i zwyczaje si zmieniy, ale duch pozosta ten sam.

  • ROZDZIA JEDENASTY

    W jaki sposb rwno moliwoci przyczynia si w Ameryce do utrzymania dobrych obyczajw

    Pewni filozofowie i historycy twierdzili bd wyraali przypuszczenie, e surowo obyczajw kobiet jest zalena od pooenia ich kraju wzgldem rwnika. Ci wykrcili si tanim kosztem. Wynikaoby z tego, e wystarczy globus i kompas, by wyjani jeden z najtrudniejszych ludzkich problemw.

    Nie wydaje mi si, by fakty potwierdzay t materialistyczn teori. Te sa-me narody okazyway si w rnych okresach obyczajne lub rozwize. Su-rowo czy te rozkad ich obyczajw wynikay zatem z jakich czasowo wystpujcych przyczyn, a nie tylko z naturalnych warunkw kraju, ktre przecie pozostaway niezmienne.

    Nie przecz, i w niektrych klimatach namitnoci miosne s szczegl-nie gwatowne. Sdz jednak, e ukad spoeczny i instytucje polityczne mo-g powciga lub podsyca ten naturalny temperament.

    Jakkolwiek wiadectwa podrnikw, ktrzy odwiedzali Ameryk Pno-cn, rni si pod wieloma wzgldami, pozostaj one wszystkie w zgodzie co do tego, e panujce tam obyczaje s nieporwnanie bardziej surowe ni gdziekolwiek indziej.

    Pod tym wzgldem Amerykanie z pewnoci znacznie przewyszyli swo-ich angielskich przodkw. Aby to dostrzec, wystarczy przyjrze si pobie-nie obu narodom.

    W Anglii, tak jak i w caej Europie, zoliwo opinii wyywa si bez przerwy na sabociach kobiet. Filozofowie i mowie stanu zwykli skary si, e obyczaje nie s dostatecznie surowe, a i literatura nie przestaje poru-sza tego tematu.

    W Ameryce wszystkie ksiki, nie wyczajc powieci, przedstawiaj kobiety czystych obyczajw i nikt nie opisuje tam miosnych przygd.

    Wielka poprawno amerykaskich obyczajw po czci zwizana jest na pewno z warunkami, jakie dyktuje kraj, rasa i religia. Lecz wszystkie te oko-licznoci, wystpujce przecie i gdzie indziej, nie wystarczaj do wyjanie-nia tego zjawiska. Musz istnie zatem jakie racje szczeglne.

    Tak szczegln racj jest, jak sdz, rwno oraz stworzone przez ni instytucje.

    Rwno moliwoci nie jest jedyn i bezporedni przyczyn surowoci obyczajw, ale na pewno uatwia jej przestrzeganie.

  • W spoeczestwach arystokratycznych rnice urodzenia i majtku czs-tokro czyni z kobiety i mczyzny istoty tak odmienne, e ich zwizek jest niemoliwy. Zbliaj ich namitnoci, ale ukad spoeczny i wynikajce z niego przewiadczenia nie dopuszczaj do zawarcia trwaego i jawnego zwizku. Dlatego istnieje wiele zwizkw przelotnych i ukrywanych. Natura potajemnie wetuje sobie rygory prawa.

    Zjawisko to zanika, kiedy rwno moliwoci obala wszystkie rzeczy-wiste oraz imaginacyjne bariery dzielce mczyzn i kobiet. Kada moda dziewczyna moe wtedy sta si on mczyzny, ktrego jest wybrank. Wielce to ogranicza przedmaeskie rozlunienie obyczajw, albowiem niezalenie od caej atwowiernoci uczu, nie ma sposobu, by kobieta uwie-rzya, i jest kochana, jeeli mczyzna, mogc j polubi, nie decyduje si na maestwo.

    Te same przyczyny, cho w sposb poredni, wpywaj na charakter ins-tytucji maestwa.

    Nic nie suy lepiej usprawiedliwieniu nielegalnej mioci w oczach tych, ktrzy si jej dopuszczaj, oraz ich otoczenia, jak zwizki zawarte w wyniku przymusu lub przypadku.

    W kraju, w ktrym kobieta dobrowolnie dokonuje wyboru i w ktrym wy-chowanie nauczyo j wybiera waciwie, opinia publiczna jest nieubagana dla jej uchybie.

    Std wynika po czci surowo Amerykanw. Pojmuj oni maestwo jako umow, ktra cho czsto uciliwa, musi by skrupulatnie dotrzyma-na, poniewa zainteresowani z gry znaj jej warunki i korzystaj z cako-witej swobody decyzji.

    Te same okolicznoci, ktre sprawiaj, e wierno maeska jest surowo nakazana, uatwiaj zarazem jej dochowanie.

    W krajach arystokratycznych celem maestwa jest raczej poczenie dbr ni osb. Zdarzaj si wic zwizki zawierane ju w dziecistwie. To oczywiste, e zwizek maeski, ktrego jedynym celem jest poczenie majtkw maonkw, skazuje ich na poszukiwanie miosnej przygody. Wy-nika to z natury umowy, ktra zostaa zawarta.

    Kiedy jednak kady samodzielnie, bez przeszkd i przymusu, wybiera swoj towarzyszk, tym, co zblia do siebie mczyzn i kobiet, jest jedy-nie podobiestwo upodoba i przekona. Ono rwnie na stae wie ich po-tem ze sob.

    Nasi przodkowie mieli osobliwe pogldy w materii maestwa. Poniewa zauwayli, e te nieliczne maestwa z mioci, ktre byway

    w ich czasach zawierane, koczyy si zawsze le, czym prdzej wywnio-skowali, e w tych sprawach niebezpiecznie jest kierowa si wyborem ser-ca. Przypadek wydawa im si bardziej nieomylny ni wybr.

  • Nietrudno jednak zauway, e przykady, jakie mieli przed oczami, ni-czego nie dowodziy.

    Przypomn najpierw, e spoeczestwa demokratyczne, przyznajc kobie-tom prawo swobodnego wyboru ma, zapewniaj im uprzednio wyksztace-nie oraz dojrzao woli niezbdne do dokonania takiego wyboru. Tymcza-sem w spoeczestwach arystokratycznych mode dziewczta uciekajce spod wadzy ojcowskiej, by rzuci si w ramiona mczyzny, ktrego nie miay sposobnoci pozna ani te nie umiay oceni, s pozbawione wszyst-kich tych gwarancji. Trudno si dziwi, e czyni zy uytek ze swojej wol-nej woli, skoro w ogle czyni z niej uytek po raz pierwszy; e popeniaj tak tragiczne pomyki, skoro usiuj naladowa demokratyczne zwyczaje nie odebrawszy demokratycznego wychowania.

    Ale to jeszcze nie wszystko. Kiedy kobieta i mczyzna chc poczy si wbrew nierwnoci, jak

    stworzy midzy nimi arystokratyczny ukad spoeczny, musz przezwyci-y ogromne przeszkody. Wypowiedziawszy posuszestwo rodzicom, mu-sz jeszcze stawi czoo panujcym obyczajom i tyraskiej opinii. Kiedy za wreszcie dobrn do kresu tego trudnego przedsiwzicia, staj si obcy swym wasnym przyjacioom i bliskim, albowiem przesd, ktry przezwy-ciyli, oddziela ich od otoczenia. To amie ich odwag i napenia gorycz ich serca.

    Jeeli wic maonkowie, ktrzy poczyli si w ten sposb, s przede wszystkim nieszczliwi, a poza tym uwaani za wystpnych, nie naley te-go przypisywa ich wolnemu wyborowi, ale raczej temu, e yj w spoe-czestwie, ktre tego rodzaju wyborw nie uznaje.

    Nie naley zreszt zapomina i o tym, e w wysiek, ktry sprawia, e czowiek gwatownie zrywa z bdami swojej epoki, zmusza go do porzuce-nia granic zdrowego rozsdku, e wypowiadanie susznej skdind wojny pogldom wasnego wieku i wasnego kraju wymaga gwatownego i awan-turniczego ducha, e wreszcie ludzie tego pokroju rzadko osigaj szczcie i cnot, niezalenie od tego, w jakim pjd kierunku. Nawiasem mwic, do-wodzi to, dlaczego podczas najbardziej uzasadnionych i najbardziej szczyt-nych rewolucyjnych przewrotw pojawia si tak niewielu rozsdnych i pra-wych rewolucjonistw.

    Trudno si wic dziwi, e kiedy w czasach arystokracji czowiek decydu-je si na zawarcie maestwa wycznie na mocy wasnych pogldw i wa-snych upodoba, do jego domu wkracza niedola i rozprzenie. Kiedy jed-nak takie samo postpowanie pozostaje w zgodzie z naturalnym i przyjtym porzdkiem rzeczy, kiedy uatwia je ukad spoeczny, kiedy wadza ojcow-ska mu si nie przeciwstawia, a opinia publiczna je akceptuje, ycie rodziny jest bez wtpienia spokojniejsze, a ludzie atwiej dochowuj sobie w mae-stwie wiary.

  • Niemal wszyscy mczyni czasw demokracji bior udzia w yciu poli-tycznym bd wykonuj jaki zawd i z tego powodu, a take z powodu niskiego poziomu zamonoci, kobieta musi cigle pozostawa w domu, by osobicie i z bliska czuwa nad gospodarstwem.

    Te konieczne a odmienne zatrudnienia tworz jakby naturalne przegrody midzy przedstawicielami obu pci oraz sprawiaj, e zabiegi jednej strony s mniej natarczywe, a opr drugiej atwiejszy.

    Rwno moliwoci nie czyni ludzi cnotliwymi, lecz czyni mniej niebez-piecznym rozwichrzenie obyczajw. Skoro nikt nie ma ju sposobnoci na-stawania na cnot kobiet gotowych si broni, powstaje taka sytuacja, e z jednej strony jest mnstwo uczciwych kobiet, z drugiej za wiele kurty-zan.

    Taki stan rzeczy staje si przyczyn niedoli poszczeglnych ludzi, ale nie nadwera siy i zdrowia organizmu spoecznego. Nie rozbija zwizkw ro-dzinnych i nie osabia narodowych obyczajw. Naprawd grone dla spoe-czestwa nie jest bowiem wielkie zepsucie niektrych ludzi, lecz powszech-ne rozlunienie obyczajw. Dla prawodawcy prostytucja jest mniej grona ni lekkie obyczaje.

    Burzliwe i niespokojne ycie bdce nastpstwem rwnoci nie tylko dlatego odwraca uwag ludzi od miosnych przygd, e nie pozostawia im na nie czasu. Czyni to rwnie bardziej ukrytym i pewnym sposobem.

    Wszyscy ludzie yjcy w czasach demokracji w wikszym lub mniejszym stopniu nabieraj umysowych nawykw warstw industrialnych i kupieckich. Ich nastawienie jest powane, wyrachowane i trzewe. Odwracaj si oni od ideau i d ku widocznym i osigalnym celom, ktre jawi si jako natu-ralny i niezbdny przedmiot podania. Rwno nie unicestwia tym samym wyobrani lecz zakrela jej granice, nie pozwalajc wzlatywa zbyt wyso-ko.

    Obywatele demokracji nie nale do marzycieli i aden z nich nie ma zwyczaju oddawa si owym prniaczym i samotnym rozmylaniom, ktre bywaj warunkiem wielkich uniesie serca.

    To prawda, i wielk wag przywizuj do owych gbokich, konsekwent-nych i statecznych uczu, ktre stanowi o uroku i bezpieczestwie ycia, nie poszukuj jednak emocji gwatownych i kaprynych, ktre to ycie za-kcaj i skracaj.

    Wiem, e wszystko to stosuje si tylko do Ameryki i nie moe na razie w peni zosta odniesione do Europy.

    Prawa i obyczaje z bezprzykadn gwatownoci popychaj od pwiecza wiele europejskich spoeczestw ku demokracji, a mimo to stosunki midzy kobiet a mczyzn nie zyskay na obyczajnoci. Nieraz dzieje si nawet przeciwnie. Pewne klasy spoeczne stay si bardziej obyczajne, ale powsze-chna moralno wydaje si sabn. Nie waham si tego stwierdzi, bowiem

  • nie widz powodu, dla ktrego miabym raczej wychwala ni gani moich wspczesnych.

    Ten obraz spoeczestwa jest przygnbiajcy, ale nie powinien zaskaki-wa. Pozytywny wpyw, jaki demokratyczny ukad spoeczny wywiera na stan obyczajw, naley do zjawisk, ktre mona dostrzec dopiero po du-szym czasie. O ile rwno moliwoci sprzyja dobrym obyczajom, o tyle przeobraenia spoeczne, ktre do tej rwnoci prowadz, s dla nich zgub-ne.

    Od pidziesiciu lat, odkd Francja zacza si przeobraa, rzadko mie-walimy wolno, ale za to zawsze chaos. Pord tego powszechnego pomie-szania idei i zachwiania pogldw, pord niezbornej mieszaniny tego, co suszne, i tego, co niesuszne, tego, co prawdziwe, i tego, co faszywe, cnoty spoeczne stay si niepewne, a moralno ycia prywatnego chwiejna.

    Lecz wszystkie rewolucje, niezalenie od tego, o co walczyy i kim byli ich wyznawcy, powodoway na pocztku te same skutki. Nawet te spord nich, ktre w kocu wprowadziy surowe obyczaje, zrazu je rozluniay.

    Chaos, ktrego jestemy wiadkami, nie wydaje mi si wic zjawiskiem trwaym. Zapowiadaj to ju pewne interesujce oznaki.

    Trudno o co bardziej aonie rozwizego od arystokracji, ktra utracia wadz, zachowujc bogactwo. Pozostaj jej ju tylko nisze uciechy i ma na nie wicej czasu. Zanikaj gwatowne namitnoci i wielkie myli, ktre nie-gdy j oywiay, i tylko mae wystpki tocz jej ciao niczym robaki trupa.

    Nikt nie przeczy, i w poprzednim stuleciu arystokracja francuska bya bardzo zepsuta, podczas gdy w innych warstwach spoecznych dawne zwy-czaje i wiara podtrzymyway jeszcze poszanowanie obyczajw.

    Bez trudu te zgodzimy si, e w naszych czasach jest odwrotnie. Pewna surowo zasad daje si zauway wrd szcztkw tej samej arystokracji, natomiast w rednich i niszych warstwach spoeczestwa zapanowa chaos obyczajw. Rody, ktrych przedstawiciele pidziesit lat temu naleeli do najbardziej rozwizych, dzisiaj yj najbardziej przykadnie. Odnosi si wraenie, e demokracja umoralnia jedynie arystokratw.

    Dzielc majtki arystokratw, ograniczajc ich do zajmowania si wycz-nie wasnymi i rodzinnymi interesami, zmuszajc ich do zamieszkiwania wraz z dziemi pod jednym dachem, nadajc wreszcie wicej rozwagi ich sposobowi mylenia, rewolucja wzbudzia w nich szacunek dla religii, umi-owanie adu, spokojnych przyjemnoci, domowego ycia i dobrobytu. Co do reszty narodu, ktra z natury posiadaa takie wanie skonnoci, ju sam wysiek, jakiego dokonaa w celu obalenia praw i zasad politycznych, wtr-ci j w stan chaosu.

    Dawna arystokracja francuska poniosa konsekwencje rewolucji, nie dzie-lc jednake rewolucyjnych namitnoci ani anarchicznego porywu, z ktre-

  • go rewolucja powstaa. Dlatego wanie w pierwszej kolejnoci rewolucja wywara zbawienny wpyw wanie na jej obyczaje.

    Mona wic powiedzie, cho w pierwszej chwili wydaje si to zaskaku-jce, e w naszych czasach najbardziej antydemokratyczne warstwy narodu daj przykad tego rodzaju moralnoci, ktrej moemy po demokracji ocze-kiwa.

    Wierz wszelako, e kiedy osigniemy ju wszystkie zdobycze rewolucji demokratycznej i kiedy otrzniemy si z zamieszania, jakie spowodowaa, to, co dzisiaj mona powiedzie tylko o niektrych ludziach, bdzie mona powiedzie o wszystkich.

  • ROZDZIA DWUNASTY

    Jak Amerykanie pojmuj rwno kobiety i mczyzny

    Mwiem o tym, w jaki sposb demokracja zwalcza powstajce w spoe-czestwie nierwnoci. Czy jednak na tym poprzestaje? Czy nie wkracza rwnie w dziedzin owej wielkiej nierwnoci midzy kobiet i mczyz-n, ktra dotychczas wydawaa si by na zawsze ustanowiona przez sam natur?

    Myl, e ruch spoeczny, ktry stawia na rwni ojca i syna, sucego i pana oraz podwadnego i zwierzchnika w oglnoci, podnosi take pozycj kobiety i musi w coraz wikszym stopniu czyni j rwn mczynie.

    Tutaj jednak chciabym, eby mnie dobrze zrozumiano, poniewa jest to temat, w ktrym paski i chaotyczny sposb mylenia naszego wieku pozwa-la sobie na najwiksze dowolnoci.

    S w Europie ludzie, ktrzy mylc atrybuty pci, chc z kobiety i mczy-zny zrobi istoty nie tylko rwne, ale identyczne. Powierzaj obojgu te same funkcje, narzucaj te same obowizki i przyznaj te same uprawnienia utosamiaj kobiet i mczyzn we wszystkich dziedzinach: w pracy, w za-bawie, w interesach. atwo si domyli, e tak usilnie zrwnujc ich ze so-b, degraduje si jedno i drugie, i e to prymitywne naruszenie porzdku na-tury moe sprawi tylko tyle, e mczyni bd sabi, a kobiety bez czci.

    Amerykanie inaczej zgoa pojmuj demokratyczn rwno kobiety i m-czyzny. Uznali, e natura, stwarzajc tak wielkie rnice w ich konstytucji fizycznej i moralnej, miaa widocznie na celu uczynienie z tych rnych cech odmiennego uytku. Amerykanie pojli tedy, e postp nie polega na tym, by tak rnym istotom kaza robi to samo, ale na tym, by kada z nich moliwie najlepiej speniaa swoje wasne zadania. Do kwestii pci zastoso-wali t sam zasad ekonomii politycznej, ktra w naszych czasach rzdzi dziaalnoci produkcyjn. Starannie rozrnili zadania kobiety i mczyz-ny, przyjwszy za cel lepsze funkcjonowanie spoeczestwa.

    Ameryka jest krajem, gdzie starano si konsekwentnie wyznaczy obu pciom wyranie odrbne dziedziny dziaania i gdzie postanowiono, e ko-bieta i mczyzna maj i rwnym krokiem, ale inn drog. Nie zdarza si, by Amerykanka reprezentowaa rodzin na zewntrz, by prowadzia handlo-we interesy lub wkraczaa do ycia politycznego. Ale nie zdarza si rwnie, by ciko pracowaa na roli bd podejmowaa jakkolwiek inn uciliw prac wymagajc siy fizycznej. Nawet najbiedniejsze rodziny nie stanowi

  • w tej mierze wyjtku. Amerykanka nie moe si wydosta poza krg domo-wych zaj, lecz z drugiej strony nigdy nie jest zmuszana do ich porzucenia.

    Dlatego wanie Amerykanki, ktre czstokro przejawiaj icie msk umysowo i msk energi, zachowuj na og delikatn powierzchowno i cho niejednokrotnie z umysu i z serca podobne s mczyznom, ze sposo-bu bycia pozostaj zawsze kobietami.

    Amerykanie nie uwaali rwnie nigdy, e konsekwencj demokratycz-nych zasad ma by zniesienie wadzy mowskiej i zakcenie hierarchii autorytetu w rodzinie. Przyjli, i kada wsplnota, jeeli ma skutecznie dziaa, winna posiada przywdc oraz e naturalnym przywdc wsplno-ty, jak stanowi maestwo, jest mczyzna. Nie odmawiaj mu wic prawa rzdzenia w maestwie. Demokratyczne pojmowanie maej spoecznoci maeskiej, podobnie jak i wielkiego spoeczestwa politycznego, nie pole-ga dla nich na zniesieniu wszelkiej wadzy, ale na zalegalizowaniu wadzy, ktra jest niezbdna.

    Nie s to li tylko pogldy mczyzn. Nie zauwayem, by Amerykanki uwaay wadz maesk za uzurpowan ani by podporzdkowanie si jej byo dla nich poniajce. Miaem wrcz przeciwne wraenie, e dobrowolne wyrzeczenie si wasnej woli traktuj jako tytu do chway. Takie jest przy-najmniej nastawienie najcnotliwszych kobiet. Inne natomiast milcz i w Sta-nach Zjednoczonych nie syszy si, by wiaroomna ona, podeptawszy swoje najwitsze obowizki, gono upominaa si o prawa kobiet.

    atwo zauway, e pewna pogarda towarzyszy w Europie nawet poch-waom, ktre mczyni kieruj pod adresem kobiet, i chocia Europejczyk nieraz staje si niewolnikiem kobiety, wida, e szczerze nie uwaa jej za rwn sobie.

    W Stanach Zjednoczonych nie wychwala si kobiet, ale na kadym kroku okazuje si im szacunek.

    Amerykanie ywi pene zaufanie do rozsdku swoich towarzyszek i g-bokie poszanowanie ich wolnoci. Uwaaj, e umys kobiety jest tak samo jak umys mczyzny zdolny odkry prawd, a serce dosy dzielne, by Wed-le niej postpowa. Nie usiowali nigdy chroni cnoty kobiet za pomoc przesdw, niewiadomoci i strachu.

    W Europie, gdzie mczyni tak atwo oddaj si w despotyczn wadz kobiet, odmawia si jednak kobietom podstawowych cech czowieczestwa i uwaa si je za istoty pocigajce, lecz niedoskonae. Trudno si tedy dzi-wi, e w kocu kobiety widz si w tym samym wietle i uwaaj sobie za przywilej przypisywan im lekkomylno, sabo i lkliwo. Amerykanki nie ubiegaj si bynajmniej o podobne prawa.

    Rzec mona, i przyznalimy mczynie w dziedzinie obyczajw szcze-glny immunitet, na mocy ktrego istnieje inny rodzaj moralnoci dla m-

  • czyzny i inny dla kobiety. Dlatego w oczach opinii publicznej ten sam czyn moe by osdzony dwojako: jako zbrodnia lub tylko jako uchybienie.

    To niesprawiedliwe rozrnienie obowizkw i praw nie jest znane Ame-rykanom. Uwodziciel jest dla nich rwnie zhabiony jak jego ofiara.

    Prawda, e Amerykanie nie otaczaj kobiet tego rodzaju wzgldami, jakie skwapliwie wiadczy im si w Europie, lecz swoim sposobem bycia okazuj im zawsze, i maj je za istoty cnotliwe i subtelne. Tak wielce szanuj mora-ln wolno kobiet, e w ich obecnoci czuwaj nad wypowiadanymi sowa-mi, aby im oszczdzi wysuchiwania rzeczy, ktre mogyby je urazi. W Ameryce moda dziewczyna moe bez obaw wyruszy samotnie w dalek podr.

    Prawodawcy Stanw Zjednoczonych, ktrzy zagodzili niemal wszystkie wyroki kodeksu karnego, za gwat skazuj na mier i nie ma zbrodni, ktr opinia publiczna cigaaby w sposb bardziej nieubagany. Jest to zrozumia-e: poniewa nie ma dla Amerykanw rzeczy cenniejszej nad honor kobiety i bardziej godnej poszanowania ni jej niezaleno, uwaaj oni, e nie ist-nieje zbyt surowa kara na kogo, kto odbiera je kobiecie wbrew jej woli.

    We Francji, gdzie to samo przestpstwo karane jest znacznie agodniej, z trudnoci nieraz znale mona taki sd, ktry zechce wyda wyrok skazu-jcy. Jeste to pogarda dla cnoty, czy pogarda dla kobiet? Wydaje mi si, niestety, e jedno i drugie.

    Amerykanie nie sdz, by mczyzna i kobieta mieli prawo i obowizek robienia tych samych rzeczy. Wszelako maj jednakowy szacunek dla roli obojga, uwaajc kobiet i mczyzn za istoty rwnej wartoci, cho r-nych przeznacze. Odwaga kobiety nie wyraa si dla nich w ten sam spo-sb co dzielno mczyzny i suy innym celom. Nie wtpi jednak w dzielno kobiet i cho uwaaj, e mczyzna i jego towarzyszka nie musz wcale czyni tego samego uytku ze swojej inteligencji i rozsdku, niemniej sdz, e rozsdek kobiety jest rwny rozsdkowi mczyzny, za inteligen-cja obojga rwnie ywa.

    Amerykanie, ktrzy utrzymali zasad niszoci kobiety w yciu spoecz-nym, w rzeczywistoci intelektualnej i moralnej wznieli j cakowicie do poziomu mczyzny, czym wedug mnie udowodnili, e doskonale rozumie-j prawdziwy sens demokratycznego postpu.

    Nie zawaham si powiedzie, e chocia w Ameryce kobieta nie opuszcza domowego ogniska i pozostaje w pewnym sensie bardzo zalena, nigdzie na wiecie jej pozycja nie jest wysza. I jeeli w chwili, kiedy zbliam si oto do koca mojej ksiki, w ktrej ukazaem tyle wanych dokona Ameryka-nw, kto zadaby mi pytanie, co mianowicie uwaam za przyczyn szcze-glnego powodzenia i rosncej siy tego narodu, odpowiedziabym, i upat-ruj je w wyszoci amerykaskich kobiet.

  • ROZDZIA TRZYNASTY

    O tym, jak rwno dzieli Amerykanw na mnstwo maych i odrbnych grup towarzyskich

    Mona by sdzi, e ostateczn konsekwencj i nieuchronnym skutkiem demokratycznych instytucji jest przemieszanie obywateli zarwno w dzie-dzinie ycia publicznego, jak i prywatnego i zmuszenie ich do prowadzenia wsplnej egzystencji.

    Oznaczaoby to pojmowanie rwnoci, ktr rodzi demokracja, jako gru-boskrnej i tyraskiej.

    Nie istnieje taki ukad spoeczny ani takie prawo, ktre mogoby uczyni ludzi do tego stopnia jednakowymi, by wyksztacenie, majtek i upodobania nie tworzyy midzy nimi jakich rnic. Ludzie mog czasem widzie inte-res we wsplnym dziaaniu, ale na pewno nie znajduj w tym przyjemnoci. Niezalenie od wszelkich wysikw prawodawcy zmierzajcych do ujednoli-cenia ycia, korzystaj z kadej okazji, by wyrwa si z narzuconych ogra-nicze, i wewntrz wielkiego spoeczestwa tworz mae prywatne spoecz-noci, ktrych spoiwem s podobne warunki, zwyczaje i obyczaje.

    W Stanach Zjednoczonych obywatele nie maj adnej przewagi jedni nad drugimi, nie s wobec siebie zobowizani ani do posuszestwa, ani do sza-cunku, wsplnie zarzdzaj wymiarem sprawiedliwoci oraz pastwem i w ogle wsplnie zajmuj si sprawami dotyczcymi losu wszystkich. Nigdy wszelako nie syszaem, by ktokolwiek zamierza narzuci im wszystkim te same rozrywki i kaza wsplnie bawi si w tym samym miejscu.

    Amerykanie, ktrzy tak chtnie jednocz si w politycznych zgromadze-niach i w trybunaach, dziel si jednak skwapliwie na wiele maych i bardzo odmiennych krgw towarzyskich, by w odosobnieniu kosztowa radoci ycia prywatnego. Kady obywatel uznaje wszystkich innych za rwnych sobie, ale bardzo niewielu zalicza do przyjaci i przyjmuje we wasnym do-mu.

    Jest to zjawisko bardzo naturalne. Naley oczekiwa, i w miar rozrasta-nia si ycia publicznego spoeczestwa, krg zwizkw prywatnych bdzie si zacienia. Nie wydaje mi si, by obywatele nowych spoeczestw mieli y w wielkiej wsplnocie obawiam si, e raczej dojdzie do tego, i ut-worz bardzo mae koterie.

    W spoeczestwach arystokratycznych klasy tworz jakby wielkie krgi, z ktrych nie mona si wyrwa i do ktrych nie mona si dosta. Poszcze-glnych klas nic nie czy, ale wewntrz kadej z nich ludzie si rzeczy ut-

  • rzymuj stae stosunki. Nawet kiedy wcale sobie nawzajem nie odpowiadaj, zblia ich konwenans tej samej sfery.

    Kiedy jednak ani prawo, ani obyczaj nie sprzyjaj powstawaniu staych i zwyczajowych stosunkw midzy ludmi, decyduje o nich przypadkowe podobiestwo pogldw i skonnoci. One wanie mno w nieskoczono odrbne grupy towarzyskie.

    W demokracji, gdzie obywatele nigdy nie rni si zbytnio i yj tak bli-sko siebie, e atwo mog si zmiesza we wsplnym tumie, powstaje mn-stwo sztucznych i dowolnych podziaw, za pomoc ktrych kady usiuje odseparowa si od innych bojc si wchonicia przez anonimowe masy lu-dzkie.

    Tak bdzie zawsze, mona bowiem zmieni ludzkie instytucje, ale nie mo-na zmieni czowieka, i niezalenie od powszechnego wysiku, zmierzaj-cego do zrwnania i upodobnienia ludzi, ich osobista duma zawsze bdzie poszukiwaa okazji wzniesienia si nad oglny poziom i stwarzaa w tym ce-lu elementy nierwnoci.

    W spoeczestwie arystokratycznym ludzi dziel wielkie i trwae bariery, w demokracji za tylko niewidoczne i rwce si nitki, ktre kadego dnia przebiegaj inaczej.

    Chociaby rwno czynia najwiksze postpy w demokratycznym spo-eczestwie, zawsze bdzie powstawa mnstwo maych prywatnych spoe-cznoci. adna z nich nie bdzie jednak swoimi manierami przypominaa klasy, ktra rzdzi w spoeczestwie arystokratycznym.

  • ROZDZIA CZTERNASTY

    Kilka spostrzee na temat amerykaskich manier

    Wydawaoby si, e nie ma nic bardziej pozbawionego znaczenia ni zewntrzne formy ludzkiego dziaania, i zarazem nie ma rzeczy, do ktrej ludzie przywizywaliby wiksz wag. Przyzwyczaj si do wszystkiego, z wyjtkiem ycia w spoeczestwie, w ktrym panuj inne formy. Warto za-tem zainteresowa si wpywem, jaki ukad spoeczny i polityczny wywiera na owe zewntrzne formy zachowania.

    Maniery wyrastaj na og z ludzkiej natury, a czasem wynikaj te z do-wolnej umowy midzy pewnymi ludmi. S wrodzone i nabyte zarazem.

    Kiedy ludzie zdaj sobie spraw, e bez wysiku i bez niczyjego oporu zajmuj pierwsze miejsca w spoeczestwie, kiedy nieustannie przywiecaj im wielkie cele, podczas gdy troska o szczegy pozostaje innym, i gdy yj pord bogactw, ktrych nie musieli zdobywa i ktrych nie obawiaj si utraci, odczuwaj wwczas dumn pogard dla drobnych zatrudnie i mate-rialnych kopotw ycia, a szlachetno ich myli znajduje odzwierciedlenie w ich jzyku oraz manierach.

    W krajach demokratycznych maniery s zazwyczaj mao wytworne, po-niewa takie jest i codzienne ycie. Czsto s pospolite, poniewa myl nie-wiele ma okazji, by wznie si ponad poziom domowych trosk.

    Prawdziwie godne maniery polegaj na tym, by zawsze pozostawa na swoim miejscu ani wyej, ani niej. Jest to osigalne zarwno dla chopa, jak i dla wadcy. W demokracji wszystkie miejsca w spoeczestwie s wt-pliwe i dlatego maniery, ktre czsto s tam pyszakowate, rzadko bywaj pene godnoci. Co wicej, nigdy nie s ani uoone, ani wyszukane.

    Ludzie yjcy w demokracji zbyt czsto zmieniaj swoje miejsce w spoe-czestwie, by mogli ustanowi jaki kodeks savoir-vivreu i czuwa nad jego przestrzeganiem. Kady postpuje wic po swojemu i w dziedzinie manier zawsze panuje pewna niejednolito; s one dostosowane raczej do indywi-dualnych odczu i pogldw kadego czowieka ni do idealnego wzoru przedoonego wszystkim do naladowania.

    w stan rzeczy znacznie bardziej rzuca si w oczy w okresie nastpuj-cym bezporednio po upadku arystokracji, ni wtedy gdy jest ona ju od dawna obalona.

    Nowe instytucje polityczne i nowe obyczaje gromadz wwczas i zmusza-j do wsplnej egzystencji ludzi, ktrych wyksztacenie oraz zwyczaje zna-cznie jeszcze si rni. Wynika z tego przedziwna mieszanina. Ludzie pa-

  • mitaj jeszcze, i istnia kiedy dokadny kodeks manier, ale nie wiedz ju, co zawiera i gdzie go szuka. Stracili ju z oczu oglne prawo okrelajce formy zachowania, ale jeszcze nie chc si go wyrzec. Ze szcztkw daw-nych nawykw kady prbuje skleci jakie dowolne i zmienne reguy pos-tpowania. Skutkiem tego formy zachowania nie maj ju ani ukadnoci i szlachetnoci, jakie mona spotka w spoeczestwach arystokratycznych, ani te prostoty i swobody, jakimi czasem cechuj si demokracje. S zbyt swobodne i nadto skrpowane zarazem.

    Ten stan rzeczy jest wyjtkowy. W czasach, w ktrych rwno jest ju faktem dokonanym, wszyscy lu-

    dzie, posiadajc zblione pogldy i podobne zatrudnienia, nie musz ju si porozumiewa i naladowa nawzajem, by mc dziaa i mwi w ten sam sposb. Ich maniery na kadym kroku rni si w drobiazgach, ale nie ma midzy nimi rnic zasadniczych. Ludzie nie s doskonale identyczni, po-niewa nie maj wsplnego wzorca, wszelako z racji jednakowej kondycji spoecznej nie s rwnie zdecydowanie odmienni. W pierwszej chwili ma si wraenie, e maniery wszystkich Amerykanw s dokadnie takie same, potem jednak mona si przekona o istnieniu odrbnoci, dziki ktrym kady z nich rni si od pozostaych.

    Anglicy zwykli bawi si kosztem amerykaskich manier i co szczeglne, wikszo spord ludzi, ktrzy stworzyli w pocieszny wizerunek Amery-kanw, naley do angielskich klas rednich, do ktrych ten sam wizerunek znakomicie si stosuje. Ci bezlitoni kpiarze sami stanowi przykad wad, ktre gani u Amerykanw. Nie zauwaaj, e ku wielkiej uciesze angiels-kiej arystokracji, miej si w ten sposb z samych siebie.

    Nic bardziej nie zniechca ludzi do demokracji ni zewntrzne formy jej obyczajw. Wielu ludzi chtnie pogodzioby si z jej uomnociami, ale nie mog znie jej manier.

    Nie mog jednak powiedzie, by w manierach spoeczestw demokratycz-nych nie byo nic godnego pochway.

    W spoeczestwach arystokratycznych wszyscy ludzie, ktrzy yj blisko samej arystokracji, staraj si zwykle do niej upodobni, co daje nader po-cieszne i paskie imitacje. Spoeczestwa demokratyczne, nie majc wpraw-dzie do dyspozycji wzoru wielkich manier, nie s przynajmniej zmuszone do ogldania ich kiepskich kopii.

    W demokracji maniery nie s nigdy tak wyrafinowane jak w spoeczest-wie arystokratycznym, ale nigdy rwnie nie s tak grubiaskie. Nie syszy si tam ani ordynarnego jzyka motochu, ani podniosych i wyszukanych zwrotw wielkich panw. Obyczaje czsto bywaj trywialne, ale nigdy nie s brutalne i nikczemne.

    Powiedziaem ju, e w demokracji nie moe powsta cisy kodeks savoir-vivreu. Ta sytuacja ma swoje ze strony, ale ma i zalety. W arysto-

  • kracji reguy tego, co stosowne, narzucaj wszystkim ludziom tak sam po-wierzchowno. Niezalenie od indywidualnych cech ludzkich czyni podo-bnymi wszystkich przedstawicieli jednej klasy. Przyozdabiaj i zasaniaj to, co w czowieku naturalne. W spoeczestwach demokratycznych maniery nie s ani rwnie ukadne, ani rwnie jednolite, lecz czstokro s bardziej szczere. Stanowi jakby lekk przeson, poprzez ktr atwo mona zoba-czy prawdziwe uczucia i indywidualne pogldy kadego czowieka. Forma i tre ludzkich czynw wspistniej tu cile ze sob, a obraz czowiecze-stwa, cho mniej ozdobny, jest prawdziwszy. Dlatego w pewnym sensie mona powiedzie, e demokracja nie daje ludziom okrelonych manier, lecz pozbawia ich manier w ogle.

    W demokracji mona czasem napotka uczucia, namitnoci, cnoty oraz wystpki waciwe arystokracji ale nie jej maniery. Te ostatnie zanikaj bezpowrotnie, kiedy rewolucja demokratyczna staje si faktem.

    Wydaje si, e nie ma nic trwalszego nad maniery arystokracji, poniewa zachowuje je ona jeszcze przez pewien czas po utracie dbr i wadzy; ale te nic nie jest rwnie kruche, bo ledwie znikn, nie masz po nich ani ladu; a kiedy ju nie istniej, trudno w ogle powiedzie, na czym polegay. Tego cudu dokonuje zmiana ukadu spoecznego wystarczy, by mino kilka pokole.

    Po upadku arystokracji jej naczelne idee pozostaj wyryte w historii, ale stworzone przez ni subtelne formy obyczajowe bardzo szybko wymazuj si z ludzkiej pamici. Straciwszy je z oczu, ludzie nie mog ich ju poj. Umykaj im one, zanim to zauwa i odczuj. Czowiek bowiem, by mg dowiadczy owej wyrafinowanej przyjemnoci pyncej z dystynkcji i wyt-wornych manier, potrzebuje odpowiedniego przygotowania, jakie da moe nawyk oraz wychowanie. Natomiast traci do nich upodobanie, kiedy przesta-je ich uywa.

    Spoeczestwa demokratyczne nie tylko nie mog posiada arystokratycz-nych manier, ale nawet nie wiedz, na czym one polegaj, i wcale ich nie pragn, a nawet nie potrafi sobie ich wyobrazi, tak jakby nigdy nie istnia-y.

    Nie naley tej stracie przypisywa zbyt wielkiego znaczenia, wolno nam jednak jej aowa.

    Niejednokrotnie si zdarzao, e dystyngowane obyczaje czyy si z bar-dzo pospolitymi uczuciami: na dawnych dworach wielu byo ludzi, ktrzy pod pozorami wielkoci kryli nikczemne serca, to prawda. O ile jednak ma-niery arystokracji nie stanowiy o jej cnocie, to jednak czasem cnot ozda-biay. Niezwyky zaiste widok przedstawiaa owa liczna i potna warstwa ludzi, ktrej czyny wydaway si na kadym kroku dowodzi naturalnej szlachetnoci uczu i myli, subtelnoci upodoba oraz wiatowoci obycza-jw.

  • Maniery arystokracji daway pikne zudzenia na temat ludzkiej natury. I cho ten obraz by czsto faszywy, ogldanie go sprawiao szlachetn przyjemno.

  • ROZDZIA PITNASTY

    O tym, e Amerykanie s powani, oraz o tym, dlaczego mimo tej powagi czsto postpuj nierozwanie

    Ludzie demokracji nie ceni sobie wcale naiwnych, haaliwych i pospoli-tych rozrywek, jakim w ustroju arystokratycznym zwyk oddawa si lud. Maj je za dziecinne albo niesmaczne. Nie znajduj rwnie upodobania w inteligentnych i wyrafinowanych zabawach arystokracji. Ceni sobie przy-jemnoci praktyczne, treciwe oraz czce si z jakimi korzyciami.

    W spoeczestwie arystokratycznym lud chtnie daje si porwa zgiekli-wej wesooci, ktra pozwala mu zapomnie o niedolach ycia, natomiast mieszkacy demokratycznego kraju nie lubi odrywa si tak od swoich spraw i zawsze auj momentw podobnego zapomnienia. Nad lekkomyl-ne uniesienia przedkadaj wytchnienie w atmosferze powagi i spokoju, kt-ra przypomina atmosfer ich pracy i nie wymaga cakowitego zapomnienia o interesach.

    Amerykanin, zamiast w wolnych chwilach taczy na placu publicznym, jak to czyni ludzie jego pokroju w caej niemal Europie, woli pi we was-nym domu. Czerpie z tego podwjny zysk: myli o interesach i przyzwoicie upija si na onie rodziny.

    Sdziem, i najpowaniejszym narodem wiata s Anglicy, ale zmieniem zdanie, kiedy ujrzaem Amerykanw.

    Nie chc przez to powiedzie, e mieszkacy Stanw Zjednoczonych s pozbawieni temperamentu. Myl wszake, e na ich charakter bardziej ni temperament wpywaj instytucje polityczne.

    Sdz, e powaga Amerykanw wynika czciowo z ich dumy. W krajach demokratycznych nawet biedny czowiek ma wysokie wyobraenie o was-nej wartoci. Myli o sobie z upodobaniem i chtnie wierzy, e inni si z nim licz. W zwizku z tym starannie czuwa nad wasnymi sowami oraz czyna-mi i pilnuje si, eby nie ujawni innym swoich uomnoci. Wyobraa sobie, e musi by powany, by uchodzi za osob godn.

    Owa zadziwiajca powaga Amerykanw wydaje si posiada inn jesz-cze, gbiej tkwic i waniejsz przyczyn.

    Spoeczestwa, w ktrych panuje despotyzm, oddaj si od czasu do czasu wybuchom szalonej radoci, ale na og s pospne i zamknite w sobie, po-niewa yj w strachu.

    W monarchiach absolutnych, w ktrych panuj agodne obyczaje, ludzie s zazwyczaj pogodni i weseli, poniewa majc zapewnion niejak swobo-

  • d oraz bezpieczestwo, s pozbawieni najpowaniejszych trosk. Natomiast wszystkie spoeczestwa, w ktrych panuje wolno, s pene powagi, po-niewa umysy ludzi s tam zwykle pochonite planowaniem trudnych i ry-zykownych przedsiwzi.

    Tak jest przede wszystkim w wolnych spoeczestwach, ktre przyjy us-trj demokratyczny. We wszystkich warstwach spoecznych spotyka si tam bardzo wielu ludzi, ktrzy stale zajci s powan dziaalnoci administra-cyjn; ludzie nie zajmujcy si sprawami publicznymi powicaj si bez re-szty zabiegom o powikszenie wasnego majtku. W takim spoeczestwie powaga nie jest ju cech waciw pewnym osobom, ale staje si postaw oglnonarodow.

    Czyta si o maych demokratycznych spoeczestwach staroytnoci, kt-rych obywatele, uwieczeni rami, udawali si na plac publiczny i tam, wrd tacw i widowisk, spdzali niemal cay swj czas. Nie wierz w ist-nienie takich republik, tak jak nie wierz w istnienie republiki opisanej przez Platona, i jeeli rzeczy miay si tak, jak si je dzi przedstawia, nie obawi-am si twierdzi, i owe demokracje skaday si z zupenie innych element-w ni dzisiejsze oraz e wsplna bya im jedynie nazwa.

    Nie naley zreszt sdzi, e ludzie yjcy w demokracjach skonni s skary si na swj pracowity los. Jest wrcz przeciwnie. S oni szczeglnie przywizani do swojej kondycji. Gdyby uwolni tych ludzi od nkajcych ich trosk, ycie stracioby dla nich smak. S bardziej przywizani do swoich kopotw ni spoeczestwa arystokratyczne do swoich przyjemnoci.

    Zastanawiam si, dlaczego spoeczestwa demokratyczne, tak pene po-wagi, postpuj nieraz w sposb nader nierozwany.

    Amerykanie, ktrzy zwykle zachowuj opanowanie i zimn krew, nieraz jednak daj si unie jakiej nagej namitnoci lub nierozwanej idei dale-ko poza granice rozsdku. Zdarza im si z ca powag popenia szczeglne gupstwa.

    Ta sprzeczno nie powinna zdumiewa. Istnieje rodzaj ignorancji, ktra jest wynikiem nadmiaru informacji. W

    krajach despotycznych ludzie nie wiedz, jak zabiera si do dziaania, po-niewa nic si im nie mwi. W krajach demokratycznych dziaaj czsto na chybi trafi, gdy chce si powiedzie im wszystko. Pierwsi nie wiedz, a drudzy zapominaj. Wane sprawy gubi si im wrd mnogoci szczeg-w.

    Dziwimy si wszystkim nieostronym uwagom, na jakie bezkarnie poz-walaj sobie mowie stanu w krajach, w ktrych panuje wolno, a szcze-glnie w krajach demokratycznych; w monarchiach absolutnych kilka przy-padkowo wypowiedzianych sw wystarcza, by ich autor na zawsze zosta zdemaskowany i zgubiony bez ratunku.

  • Teraz moemy ju wytumaczy to zjawisko. Wiele spord sw wypo-wiedzianych wobec oywionego tumu nie dochodzi do uszu suchaczy bd natychmiast znika z ich pamici, podczas gdy w ciszy milczcych i nieru-chomych mas najmniejszy szept rozlega si gonym echem.

    W demokracjach ludzie nigdy nie maj swoich staych miejsc tysic przypadkowych okolicznoci sprawia, e bez przerwy s w ruchu a ich y-ciem rzdzi niespodzianka i improwizacja. Tote czsto musz robi rzeczy, ktrych robi nie potrafi, mwi o sprawach, ktrych wcale nie rozumiej, i wykonywa prac, do ktrej nie przygotowaa ich duga praktyka.

    W arystokracji kady czowiek ma stale na widoku tylko jeden cel. W de-mokracji ycie ludzkie jest bardziej skomplikowane; umys ludzki obejmuje wiele spraw jednoczenie, i to spraw nieraz bardzo od siebie odlegych. Po-niewa nie moe dobrze poj ich wszystkich, chtnie zadowala si wiedz powierzchown.

    Jeeli nawet w demokracji czowiek nie ma nie zaspokojonych potrzeb, cigle drcz go rozmaite pragnienia, adne bowiem z otaczajcych go dbr nie wydaje mu si cakowicie nieosigalne. Tote wszystko robi w popie-chu, zadowala si czciowymi wynikami i nigdy dugo nie zastanawia si nad swymi posuniciami.

    Jego ciekawo jest nienasycona, a zarazem mona j zaspokoi maym kosztem, poniewa zaley mu raczej na tym, by wiedzie duo i szybko, ni na tym, by wiedzie dobrze.

    Nie ma czasu, a wkrtce traci i ochot na pogbianie swojej wiedzy. A wic narody demokratyczne s pene powagi, poniewa ich ukad spoe-

    czny i polityczny skania je do staego zajmowania si powanymi sprawa-mi, jednoczenie za dziaaj lekkomylnie, poniewa niewiele czasu i uwagi powicaj kadej spord nich.

    Nieumiejtno skupiania uwagi jest najwiksz wad demokratycznej umysowoci.

  • ROZDZIA SZESNASTY

    Dlaczego duma narodowa Amerykanw jest bardziej draliwa i agresywna ni duma Anglikw

    Wszystkie wolne spoeczestwa s z siebie dumne, ale nie u wszystkich ta duma objawia si jednakowo.

    W rozmowie z cudzoziemcami Amerykanie wydaj si niesyci pochwa i zniecierpliwieni najmniejszymi przejawami krytyki. Chtnie przyjm ka-dy komplement, ale w peni nie zadowoli ich choby i najwiksza pochwaa. Natarczywie dopominaj si o nie, a jeeli nalegania nie odnosz skutku, chwal si sami. Rzekby, i wtpi w swoj warto i dlatego w kadej chwili chc mie przed oczami jej dowody. Prno ich jest nie tylko zach-anna, ale pena niepokoju i zawici. Bez przerwy da, sama niczego nie ofiarujc. Doprasza si i jednoczenie napastuje.

    Posiadam Amerykaninowi, e jego kraj jest pikny, a on na to: To praw-da, drugiego takiego nie ma na wiecie! Podziwiam wolno, jak ciesz si jego mieszkacy, a on rzecze: Wolno jest wielkim dobrodziejstwem! Ale jake mao jest narodw, ktre s jej godne. Czyni uwag na temat pa-nujcej w Ameryce czystoci obyczajw: Wierz powiada on e cu-dzoziemiec, przyzwyczajony do widoku zepsucia wszystkich innych narod-w, moe si temu dziwi. Pozostawiam go wreszcie zachwytom nad sob samym, ale oto wraca nie puci mnie, zanim nie powtrz jeszcze raz wszystkiego, co przed chwil powiedziaem. Trudno sobie przedstawi bar-dziej uciliwy i gadatliwy rodzaj patriotyzmu. Mczy nawet tych, ktrzy go szanuj.

    Inaczej Anglicy. Anglik spokojnie cieszy si z rzeczywistych lub wyima-ginowanych zalet swojego kraju. Niczego nie przyznaje innym narodom, ale te nie da, by cokolwiek przyznawano jego wasnemu. Krytyka obcych go nie wzrusza, a ich komplementy mu nie pochlebiaj. Do caego wiata odno-si si z pen wzgardy rezerw i ignoruje go. Jego pycha nie potrzebuje po-ywek, syci si sama sob.

    Jest rzecz znamienn, i dwa narody niedawno wyrose z tego samego pnia tak inaczej czuj i mwi.

    W krajach arystokratycznych duma ludzi monych karmi si ich ogrom-nymi przywilejami i nie potrzebuje szuka innych przewag. Poniewa przy-wileje te otrzymali wraz z dziedzictwem, uwaaj je poniekd za czstk sie-bie samych, a przynajmniej za prawa nalene im z natury. Maj wic spokoj-ne poczucie wasnej wyszoci i ani im w gowie pyszni si przywilejami,

  • ktre kady widzi i ktrych nikt im nie odmawia. S one zbyt oczywiste, by mieli o nich mwi. Nieruchomo tkwi w stanie swej samotnej wyszoci, pewni, e wiat patrzy na nich, nawet kiedy o to nie zabiegaj i e nikt nie bdzie prbowa ich z tego stanu wytrci.

    Gdy arystokracja prowadzi sprawy publiczne, jej narodowa duma przyj-muje form pen rezerwy, spokoju i wyniosoci, a wszystkie inne warstwy j naladuj.

    Kiedy natomiast moliwoci ludzkie niewiele si rni, najmniejsze przewagi nabieraj znaczenia. Kady czowiek widzi dookoa siebie miliony ludzi odnoszcych podobne lub identyczne korzyci i jego duma staje si wymagajca i zazdrosna: gotw chwyci si nawet wasnej niedoli i z upo-rem jej broni.

    Poniewa w demokracji kondycja ludzka jest zmienna, wszelkie przewagi s tam wieej daty. Dlatego te ludzie czerpi nieskoczon przyjemno z wystawiania ich na widok publiczny. W ten sposb pokazuj je innym i sie-bie samych upewniaj o ich posiadaniu. A poniewa w kadej chwili mog je straci, pozostaj zawsze w stanie pogotowia i staraj si pokaza, e jesz-cze je maj. Ludzie demokracji kochaj swj kraj tak samo jak siebie, a ich indywidualna prno ma odpowiednik w prnoci narodowej.

    Niespokojna i nienasycona prno, ktra cechuje demokratyczne spoe-czestwa, tak dalece wynika ze zjawisk rwnoci i z niepewnoci kondycji, e mona j odnale nawet u najdumniejszych arystokratw, jeeli w jakiej dziedzinie poczuj si nie zaspokojeni i zagroeni.

    Warstwa arystokratyczna zawsze rni si wyranie od innych warstw na-rodu rozlegoci i trwaoci swoich prerogatyw, lecz bywa niekiedy, e niektrych jej przedstawicieli rni jedynie niewielkie i ulotne przewagi, ktre mona zdoby lub straci w kadej chwili.

    Nieraz widywano, jak przedstawiciele potnej arystokracji yjcy w sto-licy lub na dworze zaciekle walczyli o bahe przywileje zalene od kaprysu mody lub zachcianki wadcy. Przejawiali wwczas dokadnie t sam dzie-cinn zazdro, jaka oywia ludzi w demokracji, t sam gwatowno w po-goni za korzyciami, o ktre spierali si z nimi ludzie podobnej kondycji, oraz t sam potrzeb demonstrowania wszystkim zdobytych przywilejw.

    Jeeli dworacy mieliby kiedykolwiek przejawia narodow dum, nie w-tpi, i byaby ona dokadnie taka sama jak w demokratycznych spoeczest-wach.

  • ROZDZIA SIEDEMNASTY

    Dlaczego amerykaskie spoeczestwo robi wraenie oywionego i monotonnego zarazem

    Widok, jaki przedstawiaj Stany Zjednoczone, jest nader ciekawy. Fortu-ny, idee i prawa zmieniaj si tam nieustannie. Rwnie natura tak dalece przeobraa si tam pod dotkniciem ludzkiej rki, i chciaoby si powie-dzie, e i ona znajduje si w stanie cigego ruchu.

    Tymczasem po pewnym czasie obraz tego tak oywionego spoeczestwa zaczyna wydawa si monotonny i nuy obserwatora.

    W spoeczestwie arystokratycznym kady ma sta pozycj w swojej sfe-rze, lecz poszczeglni ludzie s tam nadzwyczaj rni: maj zasadniczo od-mienne namitnoci, idee, zwyczaje i upodobania. Cao jest nieruchoma, ale jej elementy s rnorodne.

    Przeciwnie w demokracji, gdzie wszyscy ludzie s podobni i robi to sa-mo. To prawda, e podlegaj wielkim i nieustannym zmianom, lecz bez przerwy powtarzaj si te same sukcesy i te same niepowodzenia. Trwa to samo przedstawienie, cho pojawiaj si nowi aktorzy. Obraz amerykaskie-go spoeczestwa jest oywiony, bo ludzie i rzeczy stale si zmieniaj; jest monotonny bo wszystkie odmiany s do siebie podobne.

    Ludzie yjcy w czasach demokracji maj wiele namitnoci, lecz wik-szo tych namitnoci wie si z pienidzmi. Nie bierze si to z ich ducho-wej niszoci, lecz z tego, e znaczenie pienidzy jest rzeczywicie o wiele wiksze.

    Kiedy wszyscy obywatele s niezaleni i obojtni wobec siebie, ich wspdziaanie mona uzyska tylko za pomoc pienidzy, co z kolei pom-naa funkcje pienidza i powiksza jego warto.

    Skoro znikno poszanowanie tego, co dawne, i ani urodzenie, ani stan, ani zawd nie wyrniaj ju zdecydowanie ludzi, tylko pienidze mog stworzy midzy nimi wyrane rnice. Rnice, jakie rodzi bogactwo, ros-n wraz z osabieniem i zanikaniem wszystkich innych.

    W spoeczestwach arystokratycznych pienidze pozwalaj zaspokoi tyl-ko niektre spord pragnie, w demokracji, jak si wydaje, pozwalaj osi-gn wszystko.

    Jednym z podstawowych motyww postpowania wszystkich Amerykan-w okazuje si wic zwykle mio do pienidzy, co upodabnia do siebie ich namitnoci i rycho nuy obserwatora.

  • Wraenie monotonii powoduje nie tylko cige ujawnianie si tej samej namitnoci, ale i jednolito sposobw jej zaspokajania.

    W ustabilizowanej i spokojnej demokracji, jak jest demokracja Stanw Zjednoczonych, gdzie czowieka nie moe wzbogaci ani wojna, ani publi-czny urzd, ani polityczne konfiskaty, umiowanie bogactwa skierowuje uwag ludzi na dziedzin produkcji. Ot przemys, ktry czsto wprowadza tak wielki chaos i powoduje wielkie katastrofy, moe jednak prosperowa wycznie w oparciu o ustalone zasady i cige ponawianie bardzo jednostaj-nych dziaa. Im silniejsza jest namitno do pienidzy, tym bardziej usta-bilizowane s owe zasady i tym bardziej jednostajne dziaania. Mona wrcz powiedzie, e to wanie wielka gwatowno pragnie czyni Amerykanw tak metodycznymi. Niepokoi ich dusze, ale porzdkuje ich ycie.

    To, co powiadam o Amerykanach, stosuje si zreszt do prawie wszyst-kich ludzi naszych czasw. Rd ludzki staje si jednolity. Na caym wiecie pojawiaj si te same sposoby dziaania, mylenia i odczuwania. Nie bierze si to tylko std, e rne narody lepiej si znaj i wierniej naladuj, ale rwnie i std, e w kadym kraju ludzie, porzucajc idee i uczucia waci-we kastom, profesjom i rodzinom, jednoczenie dochodz do przewiadcze waciwych samej naturze istoty ludzkiej, ktra wszdzie jest taka sama. W ten sposb staj si podobni, cho wcale nie usiowali si naladowa. S jak wdrowcy rozproszeni po wielkim lesie, ktrego wszystkie cieki zbie-gaj si w jednym punkcie. Wszyscy jednoczenie dostrzegaj ten punkt i zmierzaj do nie zdajc sobie sprawy z obecnoci innych, by w kocu nie-oczekiwanie spotka si w jednym miejscu. Wszystkie spoeczestwa, kt-rych przedmiotem zainteresowania i naladowania nie jest jaki okrelony czowiek, lecz czowiek jako taki, spotkaj si wreszcie na gruncie tych sa-mych obyczajw, jak owi wdrowcy u zbiegu drg.

  • ROZDZIA OSIEMNASTY

    O pojmowaniu honoru w Stanach Zjednoczonych i w spoeczestwach demokratycznych w oglnoci

    Ludzie na dwa sposoby oceniaj postpowanie blinich: ju to wedle pro-stych i rozpowszechnionych na caym wiecie poj sprawiedliwoci i nie-sprawiedliwoci, ju to wedle specyficznych poj waciwych wycznie okrelonemu spoeczestwu i okrelonej epoce. Kada z tych metod prowa-dzi czstokro do odmiennych ocen; niekiedy konkuruj one ze sob, nigdy za nie s identyczne ani te nie wykluczaj si wzajemnie.

    W czasach, w ktrych wielkie znaczenie przywizuje si do pojcia hono-ru, kieruje on ludzk wol w znacznie wikszym stopniu ni pogldy. A jed-nak nawet kiedy ludzie bez wahania poddaj si jego nakazom, niejasny, lecz potny instynkt podpowiada im, e istnieje jakie oglniejsze, dawniej-sze i bardziej jeszcze uwicone prawo. Niektre czyny osdzane s jako uczciwe i niegodne zarazem. Za przykad moe tu suy uchylenie si od pojedynku.

    Myl, e to zjawisko da si wytumaczy inaczej ni kaprysem jakich ludzi lub spoecznoci.

    Ludzie doznaj stale i powszechnie wystpujcych potrzeb, z ktrych zro-dziy si prawa moralne. We wszystkich krajach i we wszystkich czasach na-ruszanie tych praw okrelane byo jako naganne i przynoszce wstyd. Uchy-lanie si od nich nazywano zem, przestrzeganie ich dobrem.

    W wielkiej zbiorowoci ludzkiej istniej mniejsze, ktre nazywamy naro-dami, w nich za z kolei jeszcze mniejsze, noszce miano klas lub kast.

    Kada z tych zbiorowoci tworzy jakby gatunek rodzaju ludzkiego i cho nie rni si od reszty zasadniczo, jest w jaki sposb odrbna i dowiadcza specyficznych potrzeb. Te wanie potrzeby powoduj rnice w ocenie lu-dzkich czynw.

    Powszechny i stay interes rodzaju ludzkiego polega na tym, by ludzie nie zabijali si nawzajem. Moe si jednak zdarzy, e partykularny i dorany interes danego spoeczestwa lub klasy bdzie sprawia, e zabjstwo bdzie w pewnych wypadkach usprawiedliwiane, a nawet otaczane szacunkiem.

    Pojcie honoru stanowi tak wanie szczegln, zrodzon ze szczeglnej sytuacji regu, za pomoc ktrej spoeczestwo lub jaka klasa rozdziela pochway i nagany.

    Abstrakcyjne rozwaania s jednak jaowe, przejdmy zatem do faktw. Posu si przykadem, by wyjani, o co mi chodzi.

  • Wybior w tym celu najbardziej niezwyke pojcie honoru, jakie kiedy-kolwiek istniao na wiecie, i ktre zarazem znamy najlepiej: arystokratycz-ny honor istniejcy w onie feudalnego spoeczestwa.

    Nie bd tu rozwaa, kiedy i jak powstaa redniowieczna arystokracja, dlaczego tak gboko odizolowaa si od reszty narodu oraz co lego u pod-staw jej wadzy. Widz j oto ju uksztatowan i bd si stara zrozumie, dlaczego w tak osobliwy sposb oceniaa wikszo czynw ludzkich.

    Przede wszystkim uderza mnie to, e w wiecie feudalnym czyny ludzkie nie zawsze chwalono lub ganiono dla ich wewntrznej wartoci, lecz e cza-sem oceniano je wycznie w zalenoci od czowieka, ktry je popenia lub przeciwko ktremu byy skierowane, co z ludzkiego punktu widzenia jest niegodne. Pewne czyny, ktre przynosiy hab szlachcicowi, byy obojtne, jeli dopuszcza si ich nieszlachcic. Inne zmieniay charakter w zalenoci od tego, czy osoba, w ktr godziy, naleaa do arystokracji czy te nie.

    W czasie kiedy powstay te pogldy, szlachta stanowia osobny organizm wrd ludu, nad ktrym panowaa z niedosinych wyyn. Aby podtrzyma t pozycj, ktra stanowia o jej sile, potrzebowaa nie tylko przywilejw po-litycznych, ale rwnie wasnych kryteriw dobra i za.

    To, e dana cnota lub wada waciwa bya raczej szlachcie ni nieszlach-cie, e dane dziaanie byo obojtne, kiedy miao za przedmiot prostaka, a godne potpienia w wypadku szlachcica, byo czsto dowolne. Lecz to, e pewne czyny byy honorowe lub haniebne zalenie od kondycji czowieka, ktry si ich dopuszcza, wynikao z samej natury arystokratycznego spoe-czestwa. Tak si rzeczy miay we wszystkich krajach, w ktrych bya ary-stokracja, i do dzi istniej wszdzie, gdzie tylko pozosta choby jej lad: uwiedzenie kolorowej dziewczyny niewiele szkodzi reputacji Amerykanina, polubienie jej jest dla niego hab.

    W pewnych wypadkach honor feudalny nakazywa zemst i pitnowa da-rowanie zniewagi, w innych bezwzgldnie nakazywa przezwycienie was-nych namitnoci. Zasad nie byo mu wspczucie czy agodno, ale ceni wspaniaomylno. Nad dobroczynno przedkada hojno. Dopuszcza bogacenie si na wojnie i grze, lecz nie za pomoc pracy; od drobnych zys-kw wola wielkie zbrodnie. Podliwo mniej go obraaa ni skpstwo; czsto pochwala przemoc, podczas gdy zawsze gardzi przebiegoci i zdrad.

    To szczeglne pojmowanie honoru nie powstao z samego tylko kaprysu ludzi, ktrzy je wyznawali. Klasa, ktrej udao si wznie ponad wszystkie inne i ktra chce si utrzyma na swoich wyynach, musi najbardziej ceni cnoty wielkie i pene blasku, godzce si z dum oraz umiowaniem wadzy. Stawiajc te cnoty przed wszystkimi innymi, nie obawia si zakci natural-nego porzdku sumienia. Mona nawet poj, i nad umiarkowane i skrom-

  • ne cnoty przedkada miae i efektowne grzechy. Zmusza j do tego ponie-kd jej spoeczna sytuacja.

    Na czele wszystkich cnt, i w miejsce wielu z nich, szlachta redniowiecz-na stawiaa wojenn odwag.

    To jeszcze jeden osobliwy pogld, zrodzony ze szczeglnego charakteru ukadu spoecznego.

    Arystokracja feudalna powstaa w wyniku wojny i dla wojny. W walce zyskaa swoj wadz i utrzymywaa j dziki walce. Niczego nie potrzebo-waa bardziej ni odwagi wojennej, tote cenia j ponad wszystko. Wszelkie zewntrzne formy odwagi, choby dowodziy braku rozsdku i czowiecze-stwa, byy wic pochwalane i czsto zalecane. Indywidualny pogld mg decydowa tylko o szczegach.

    Oto przykad kaprysu czy dowolnoci: kto moe potraktowa policzek jako obraz i zabi w walce czowieka, ktry go lekko uderzy. Szlachcicowi nie wolno byo jednak ze spokojem przyj obelgi i zniesienie jej bez walki okrywao go hab; wynikao to z samych zasad i potrzeb arystokracji woje-nnej.

    Do pewnego stopnia byo wic prawd, e honor mia pozory kaprysu, ale kaprysy honoru nigdy nie wykraczay poza granice koniecznoci. Ta szcze-glna zasada, okrelana przez naszych przodkw mianem honoru, wcale nie wydaje mi si dowolna i chtnie podjbym si wywie najbardziej niespj-ne i najdziwaczniejsze zasady panujce w spoeczestwie feudalnym z kilku podstawowych potrzeb tego spoeczestwa.

    Bez trudu mgbym take wyjani rol honoru feudalnego w dziedzinie polityki.

    Ukad spoeczny i instytucje polityczne redniowiecza miay to do siebie, e wadza oglnonarodowa nigdy bezporednio nie rzdzia obywatelami. Tote dla obywateli ta wadza w pewnym sensie w ogle nie istniaa. Kady mia tylko jednego zwierzchnika, ktremu by winien posuszestwo. Pop-rzez niego, nawet o tym nie wiedzc, by zwizany ze wszystkimi innymi. W spoeczestwach feudalnych wszelki ad publiczny opiera si wic na wiernoci wobec osoby pana. Kiedy ta wierno zawodzia, spoeczestwo natychmiast popadao w anarchi.

    Cen wiernoci politycznemu zwierzchnikowi przedstawiciele arystokra-cji znali zreszt bardzo dobrze, poniewa kady z nich by jednoczenie pa-nem i wasalem, a zatem musia i przewodzi, i suy.

    W polityce pierwszym nakazem honoru feudalnego byo dochowanie wie-rnoci panu, powicenie dla niego ycia w razie potrzeby, dzielenie z nim doli i niedoli, pomoc w kadym przedsiwziciu. Opinia z niezwyk suro-woci potpiaa wasala, ktry dopuci si zdrady. Tak zdrad okrelano sowem szczeglnie obelywym: felonia.

  • W redniowieczu znajdujemy natomiast niewiele ladw namitnoci, kt-ra stanowia o yciu staroytnych spoeczestw. Mam na myli patriotyzm. Samo to sowo od niedawna istnieje w naszym jzyku.

    Instytucje feudalne przesaniay ojczyzn i mio do niej usuway na dal-szy plan. Kochajc jednego czowieka, ludzie zapominali o narodzie. Tote honor feudalny nie nakazywa cisego dochowania wiernoci krajowi.

    Nie oznacza to, e uczucie mioci do ojczyzny byo obce sercom naszych przodkw. Przejawiao si u nich jednak w postaci sabego i niejasnego ins-tynktu, ktry przybiera na sile, w miar jak zanikay podziay klasowe i cen-tralizowaa si wadza.

    Dowodz tego sprzeczne oceny faktw z wasnej historii, wydawane przez kolejne pokolenia spoeczestw europejskich. Konetabl de Bourbon okry si hab w oczach swoich wspczesnych przede wszystkim dlatego, e powsta przeciwko swojemu krlowi. W naszych oczach najbardziej kom-promituje go fakt, i walczy przeciwko wasnemu krajowi. Potpiamy go podobnie jak nasi przodkowie, ale z innych powodw.

    Wybraem pojcie honoru feudalnego, poniewa jego cechy s najbardziej wyraziste i najlepiej znane; mgbym posuy si innym przykadem, ktry odmienn drog doprowadziby mnie do tego samego celu.

    Wrd amerykaskich pogldw mona jeszcze znale pewne oderwane elementy dawnego arystokratycznego honoru Europy. Wszelako te tradycyj-ne pojcia s bardzo nieliczne, sabo zakorzenione i wte. To religia, po ktrej zachowao si kilka wity, lecz w ktr nikt ju nie wierzy.

    Obok tych zatartych i egzotycznych poj honoru istniej pewne nowe po-gldy, ktre stanowi to, co mona by nazwa honorem amerykaskim.

    Mwiem o tym, e Amerykanie zajmuj si przede wszystkim handlem i przemysem. Popycha ich ku temu pochodzenie, ukad spoeczny, instytuc-je polityczne i charakter kraju, ktry zamieszkuj. Tworz wic jak dotd zbiorowo o charakterze niemal wycznie produkcyjnym, yjc w kraju nowym i ogromnym i majc za gwny cel eksploatacj jego zasobw natu-ralnych. Ta cecha szczeglnie wyrnia dzi spoeczestwo amerykaskie.

    Jest wic zrozumiae, e takie spoeczestwo gboko szanuje wszelkiego rodzaju umiarkowane cnoty, ktre sprzyjaj utrzymaniu adu spoecznego oraz interesom; nie mona ich zlekceway bez naraenia si na publiczne potpienie.

    Wszystkie cnoty, ktre s efektowne, ale siej niepokj w spoeczestwie, zajmuj natomiast w jego hierarchii moralnej miejsce podrzdne. Lekcewa-c je, czowiek nie ryzykuje utraty szacunku; raczej moe si spoeczest-wu narazi, jeeli bdzie im hodowa.

    Amerykanie przyjli rwnie osobliw hierarchi wystpkw.

  • Istniej pewne skonnoci naganne z punktu widzenia oglnych zasad ro-zumu i sumienia, ktre jednak pozostaj w zgodzie ze specyficznymi i do-ranymi potrzebami amerykaskiej zbiorowoci. Tote nie potpia ich ona zbytnio, a niejednokrotnie je pochwala. Za przykad moe tu suy umio-wanie bogactwa i wice si z nim skonnoci. Karczowanie, uynianie i przeobraanie wielkiego kontynentu jest wysikiem, ktry wymaga bod-cw, jakie da moe tylko wielka namitno. T namitnoci jest pasja bo-gactwa. Nie jest ona zatem w Ameryce potpiana i jeeli tylko nie przekra-cza granic wyznaczonych przez zasady spoecznego porzdku, cieszy si uz-naniem. Mianem szlachetnej i godnej szacunku ambicji Amerykanin nazywa to, co dla naszych redniowiecznych przodkw byo sualcz chciwoci, a zdobywczy zapa wojenny, ktry nie pozwala im ustawa w walce, jest dla niego tylko lepym i barbarzyskim szalestwem.

    W Stanach Zjednoczonych atwo powstaj i upadaj fortuny. Kraj jest wielki i peen niewyczerpanych zasobw. Spoeczestwo posiada wszystkie potrzeby i wszystkie pragnienia istoty, ktra ronie; nieustannie otoczone jest wiksz iloci dbr, ni potrafi zagarn. Takie spoeczestwo nie po-winno obawia si ruiny poszczeglnych ludzi, ta bowiem atwo moe zos-ta powetowana, lecz raczej biernoci i saboci wszystkich obywateli. mia-o gospodarczych przedsiwzi jest pierwsz przyczyn szybkich postp-w, siy i wielkoci tego narodu. Przemys jest dla niby wielka loteria, na ktrej na co dzie przegrywaj poszczeglni ludzie, ale pastwo zawsze za-rabia. Takie spoeczestwo musi wic popiera i otacza szacunkiem mia-o w podejmowaniu gospodarczych przedsiwzi. Ot kade miae przedsiwzicie naraa majtek tego, kto mu si oddaje, oraz wszystkich, ktrzy mu zawierzyli. Amerykanie, dla ktrych rozmach w robieniu interes-w jest cnot, nigdy nie potpiaj zuchwalcw.

    Dlatego wanie w Stanach Zjednoczonych tak atwo o pobaliwo dla kupca, ktry bankrutuje jego honor wcale na tym nie cierpi. Amerykanie rni si w tym nie tylko od spoeczestw europejskich, lecz od wszystkich wspczesnych narodw, ktre zajmuj si interesami. Ale te ich pozycja jako narodu i ich spoeczne potrzeby s rwnie odmienne.

    Z nie znan innym spoeczestwom surowoci traktuje si w Ameryce wszystkie wystpki, ktre naruszaj czysto obyczajw i przyczyniaj si do rozbicia zwizkw maeskich. Na pierwszy rzut oka surowo ta dzi-wacznie kontrastuje z panujc w innych dziedzinach ycia tolerancj. Za-dziwiajce, jak swobodna i surowa moe by zarazem moralno tego same-go narodu.

    Nie ma tu a takiej sprzecznoci. W Stanach Zjednoczonych opinia publi-czna agodnie gani pasj bogactwa, albowiem sprzyja ona osigniciom Gos-podarczym i dobrobytowi kraju. Szczeglnie natomiast potpia ze obyczaje, ktre przeszkadzaj czowiekowi w deniu do dobrobytu i zakcaj tak

  • nieodzowny dla dobrego funkcjonowania interesw wewntrzny spokj ro-dziny. By zdoby szacunek blinich, Amerykanin musi zatem przestrzega obyczajw. Mona wic powiedzie, e czysto obyczajw jest dla niego spraw honoru.

    Amerykaskie pojmowanie honoru w jednym punkcie pozostaje w zgo-dzie z dawnym honorem europejskim: stawia odwag na czele wszystkich cnt i czyni z niej konieczny element moralnoci. Ta odwaga jest jednak ro-zumiana inaczej.

    W Stanach Zjednoczonych wojenne cnoty s w niewielkiej cenie, a najle-piej znana i najbardziej szanowana jest ta odwaga, ktra kae stawia czoo wciekym porywom oceanu, by wczeniej przybi do portu, bez skargi zno-si niedole ycia w puszczy oraz okrutniejsz od wszystkich niedoli samot-no; odwaga, ktra pozwala spokojnie przyj upadek zdobytej w wielkim trudzie fortuny i natychmiast nakazuje podj wysiki dla zdobycia nowej. Odwaga tego rodzaju jest niezbdna dla prosperowania amerykaskiej zbio-rowoci i dlatego jest tam szczeglnie honorowana i podziwiana. Czowiek, ktry jest jej pozbawiony, okrywa si niesaw.

    Jeszcze jedna, ostatnia ju sprawa. W spoeczestwie demokratycznym, takim jak spoeczestwo Stanw Zje-

    dnoczonych, gdzie majtki s mae, a ich los niepewny, wszyscy pracuj i prac zdobywa si wszystko. To sprawia, e pojcie honoru wymierzone jest przeciwko lenistwu.

    Nieraz spotykaem w Ameryce ludzi modych, bogatych, z temperamentu niechtnych wielkim trudom, ktrzy byli zmuszeni do podjcia pracy zawo-dowej. Natura i majtek pozwalay im oddawa si lenistwu opinia publi-czna zakazywaa im tego stanowczo, i jej musieli by posuszni. Natomiast w Europie, gdzie arystokracja walczy jeszcze z unoszcym j prdem demo-kracji, widziaem ludzi odczuwajcych wielkie potrzeby i pragnienia, ktrzy w obawie przed utrat szacunku otoczenia oddawali si prniactwu. Woleli skazywa si na nud i niewygody ni pracowa.

    Te dwie tak sprzeczne postawy wynikaj z dwch odmiennych regu ho-noru.

    To, co nasi przodkowie uwaali za honor par excellence, byo w gruncie rzeczy tylko jedn z jego form. Ogln nazw nadali temu, co byo tylko szczeglnym przypadkiem. W czasach demokracji pojcie honoru istnieje wic tak samo, jak istniao w czasach arystokracji, tylko przejawia si w in-ny sposb.

    Dzisiejsze nakazy honoru nie tylko s odmienne, ale jest ich mniej i nie s tak wyrane ani tak cile przestrzegane.

    Kasta znajduje si zawsze w specyficznej sytuacji w stosunku do caego spoeczestwa. C bardziej wyjtkowego ni maa spoeczno, taka jak na przykad redniowieczna arystokracja, zoona zawsze z tych samych rodzin

  • i majca na celu zachowanie wycznie dla siebie, jako dziedzicznych dbr, wyksztacenia, bogactwa i wadzy.

    Ot im bardziej wyjtkowa jest pozycja danej spoecznoci, tym liczniej-sze s jej specyficzne potrzeby i co za tym idzie, tym wiksze znaczenie ma-j dla niej zasady honoru.

    Nakazw honoru bdzie wic zawsze mniej w narodzie, ktry nie jest po-dzielony na kasty. I jeeli powstan narody, w ktrych trudno bdzie nawet odrni jakie klasy, pojcie honoru ograniczy si tam do niewielu przepi-sw, a przepisy te bd coraz blisze oglnie przyjtym przez rodzaj ludzki prawom moralnym. Dlatego w spoeczestwie demokratycznym zasady ho-noru bd mniej dziwaczne i mniej liczne ni w spoeczestwie arystokraty-cznym.

    I co wynika z powyszego, bd rwnie mniej jasne. Kiedy charakterystyczne cechy honoru s nieliczne i mao osobliwe, trud-

    no je czsto wyrni. S jeszcze inne przyczyny odmiennoci demokratycznego honoru. W arystokratycznych narodach redniowiecza kolejne pokolenia nie wno-

    siy adnych zmian. Kady rd by jak niemiertelny i nie zmieniajcy si czowiek. Nie zmieniay si warunki, nie zmieniay si zatem i idee.

    Kady czowiek mia stale przed oczami t sam sytuacj i ocenia j z te-go samego punktu widzenia. Jego obserwacje stopniowo staway si coraz bardziej szczegowe i dlatego byy klarowne i wyrane. Ludzie czasw feu-dalnych mieli wic nie tylko niecodzienne pogldy na kwesti honoru, ale pogldy te przybieray w ich umysach formy czyste i precyzyjne.

    Nie byoby to moliwe w takim kraju jak Ameryka, gdzie sytuacja wszy-stkich ludzi stale si zmienia, gdzie spoeczestwo z kadym dniem zmienia swoje oblicze i gdzie wraz z potrzebami zmieniaj si i pogldy. W takim kraju zasady honoru s ledwie dostrzegalne i nie ma czasu na to, by je doka-dnie okreli.

    Gdyby nawet spoeczestwo trwao w bezruchu, i tak trudno byoby pre-cyzyjnie ustali pojcie honoru.

    W redniowieczu, kiedy kada klasa miaa wasne pojcie honoru, te same zasady nie byy nigdy reprezentowane przez zbyt wielu ludzi, co pozwalao nada im okrelon i precyzyjn form, tym bardziej e ludzie, ktrzy je wy-znawali, majc identyczn, a zarazem wyjtkow pozycj spoeczn, byli zgodni na temat zasad prawa, ktre powstao wycznie na ich uytek.

    Pojcie honoru istniao tedy jako peny i szczegowy kodeks, w ktrym wszystko byo z gry przewidziane i ustalone i ktry stanowi trwa i uch-wytn regu ludzkiego dziaania. W spoeczestwie demokratycznym, gdzie nastpio pomieszanie pozycji spoecznych i gdzie cay nard tworzy jedno-lit mas, ktrej elementy s analogiczne, cho nie identyczne, nigdy nie udaoby si z gry porozumie co do nakazw i zakazw honoru.

  • W spoeczestwie tym istniej pewne oglnonarodowe potrzeby, ktre da-y pocztek powszechnym pogldom w kwestii honoru, lecz te pogldy nie wystpuj nigdy jednoczenie oraz w ten sam sposb i z podobn si w umysach wszystkich obywateli. Prawo honoru istnieje, ale nieraz brak mu wykadni.

    Jeszcze wikszy chaos panuje w takim kraju demokratycznym jak Fran-cja, gdzie rne klasy, ktre skaday si na dawne spoeczestwo i ktre je-szcze nie w peni zmieszay si ze sob, zapoyczaj u siebie odmienne i czstokro przeciwstawne pojcia honoru. Kady czowiek w sposb dowol-ny porzuca tam cz pogldw swoich przodkw, zachowujc inne. Wrd tak wielu dowolnych miar nie sposb stworzy wsplnej wszystkim zasady. Jest wic niemal niepodobiestwem przewidzie, ktre czyny bd ganione a ktre pochwalane. Nieszczsna to epoka, wszelako nie potrwa dugo.

    Pojcie honoru, ktre u narodw demokratycznych jest niedostatecznie jasne, ma z koniecznoci mniejsz si oddziaywania. Trudno bowiem w sposb pewny i konsekwentny stosowa prawo, ktre si mao zna. Opinia publiczna, naturalny i suwerenny interpretator prawa honoru, waha si w swoich orzeczeniach, poniewa nie widzi wyranie, co naley potpi, a co pochwali. Niekiedy sama sobie przeczy, a czsto wstrzymuje si od sdu, pozostawiajc swobod dziaania.

    Relatywna sabo pojcia honoru w demokracji wynika z innych jeszcze przyczyn.

    W ustroju arystokratycznym okrelone pojcie honoru jest wyznawane przez niewielu ludzi, ktrzy s odizolowani od reszty spoeczestwa. Pojcie honoru splata si wic w ich wiadomoci i miesza ze wszystkimi innymi elementami, ktre ich dziel od pozostaych ludzi. Jawi si im jako wyr-niajca cecha ich pozycji. Reguy honoru stosuj z caym zapaem ludzi dziaajcych we wasnym interesie i jeeli mona tak powiedzie prze-strzegaj ich z pasj.

    atwo to dostrzec czytajc redniowieczne prawa zwyczajowe, dotyczce pojedynkw sdowych. Dowiadujemy si stamtd, e przedstawiciele szla-chty musieli w walce posugiwa si lanc i mieczem, podczas gdy prostacy uywali paek, jako e dodaje przepis prostacy nie maj honoru. Nie oznacza to, jak to sobie dzi wyobraamy, e ludzie proci byli uwaani za godnych pogardy, a jedynie, e ich czyny nie byy oceniane wedle tych sa-mych regu co czyny arystokratw.

    W pierwszej chwili dziwi nas fakt, e kiedy pojcie honoru ma wielk si jego przepisy s nader dziwne i wydaje si, e ludzie tym pilniej ich prze-strzegaj, im bardziej oddala si ono od zasad zdrowego rozsdku. Tote niekiedy wydaje si nawet, e honor by potg wanie dziki swojej ekstra-wagancji.

  • Oba te zjawiska maj wprawdzie wsplne rdo, ale jedno nie wynika z drugiego.

    Pojcie honoru jest tym dziwaczniejsze i tym silniejsze, im mniejszej gru-py ludzi potrzeby reprezentuje i im bardziej specyficzne s te potrzeby. Po-tga pojcia honoru nie wynika wic z jego dziwacznoci, ale zarwno jego sia, jak i jego dziwaczno wynikaj z tej samej przyczyny.

    Jeszcze jedna uwaga. W spoeczestwie arystokratycznym pozycje s rne, lecz stae; kady

    czowiek zajmuje w swojej sferze miejsce, ktrego nie moe opuci, i yje tam pord innych, zwizanych tak samo jak on. Nikt nie moe wic si oba-wia lub udzi, e jest nie dostrzegany. Pozycja adnego czowieka nie jest a tak niska, by nie znalaz si kto, kto oceni jego czyny.

    Natomiast w pastwie demokratycznym, gdzie wszyscy obywatele stano-wi jeden ruchliwy tum, opinia publiczna nie ma punktu zaczepienia przedmiot oceny cigle znika jej z oczu. Zasady honoru s wic mniej bez-wzgldne i wywieraj mniejszy nacisk, albowiem honor sprawdza si tylko publicznie, podczas gdy cnota jako taka nie potrzebuje widzw.

    Jeeli czytelnik dobrze ledzi mj wywd, na pewno zrozumia, e po-midzy nierwnoci moliwoci a tym, co nazwalimy honorem, istnieje cisa i nieuchronna zaleno, na ktr jeli si nie myl, dotd nie wskaza-no. Chciabym j wic wydoby na wiato dzienne.

    Nard zajmuje odrbne miejsce w zbiorowisku, jakim jest ludzko. Ma swoje wasne szczeglne interesy i potrzeby, ktre istniej niezalenie od oglnych potrzeb rodzaju ludzkiego. Buduje wasne oceny postpowania, ktre jego obywatele okrelaj mianem honoru.

    Wewntrz tego narodu powstaje kasta, ktra oddzielajc si od innych klas, odczuwa wasne, specyficzne potrzeby, a potrzeby te powouj z kolei do ycia odrbne pogldy. Pojcie honoru tej kasty, dziwaczna mieszanina szczeglnych poj waciwych narodowi i jeszcze bardziej szczeglnych poj waciwych samej kacie, oddali si bardzo od powszechnych pogl-dw ludzi. Doszlimy oto do sytuacji ostatecznej; cofnijmy si teraz.

    Pozycje spoeczne si pomieszay, przywileje zostay zniesione. Ludzie stanowicy nard stali si podobni i rwni, ich interesy i potrzeby si splta-y i stopniowo zanikaj wszystkie kastowe pojcia o honorze. Pojmowanie honoru jest ju zwizane wycznie z potrzebami caego narodu i staje si oznak jego indywidualnoci.

    Jeeli wyobrazimy sobie, e wszystkie rasy si pocz, a wszystkie spoe-czestwa na wiecie, utraciwszy wasne odrbnoci, bd miay te same inte-resy i te same potrzeby, dostrzeemy, e czyny ludzkie strac wtedy swoj konwencjonaln warto i bd tak samo traktowane przez wszystkich. Wspln miar bd wwczas stanowiy znane kademu czowiekowi pow-szechne potrzeby rodzaju ludzkiego. Na wiecie pozostan tylko oglne

  • i proste pojcia dobra i za, z ktrych w naturalny i konieczny sposb bd wynikay pogldy na to, co godne pochway, a co nagany.

    Ujmujc moj myl w jedn formu mgbym powiedzie, e u podstaw pojcia honoru le odmiennoci i nierwnoci midzy ludmi e sabnie ono w miar ich zanikania i ginie wraz z nimi.

  • ROZDZIA DZIEWITNASTY

    Dlaczego w Stanach Zjednoczonych jest tak wielu ambitnych ludzi i tak mao wielkich ambicji

    W Stanach Zjednoczonych s nieprzebrane masy ludzi, ktrzy usiuj zmieni swoj kondycj. Jednoczenie niewielu ludzi ywi naprawd wielkie ambicje. Wszystkich Amerykanw poera pragnienie wzniesienia si, ale prawie nie ma takich, ktrzy yj wielkimi nadziejami czy te mierz bardzo wysoko. Wszyscy nieustannie staraj si zdoby majtek, reputacj, wadz, lecz niewielu wyobraa je sobie w wielkiej skali. Jest to tym bardziej zdu-miewajce, e w obyczajach i prawach Amerykanw nie da si zauway ni-czego, co ograniczaoby zasig ludzkich pragnie.

    Ten szczeglny stan rzeczy trudno przypisa rwnoci moliwoci, albo-wiem u nas ta sama rwno rozwina u ludzi ambicje niemal nieograniczo-ne. Sdz wic, e przyczyn tego zjawiska naley poszukiwa przede wszy-stkim w ukadzie spoecznym i w demokratycznych obyczajach Amerykan-w.

    Kada rewolucja sprawia, e ambicje ludzkie rosn. Jest to prawdziwe zwaszcza w odniesieniu do rewolucji, ktra obala system arystokratyczny.

    Poniewa nagle upadaj przeszkody oddzielajce dotychczas tum od roz-gosu i wadzy, we wszystkich budzi si gwatowne pragnienie zdobycia wy-yn, ktre dugo byy przedmiotem zawici i ktre nareszcie stay si osi-galne. W pierwszym tryumfalnym uniesieniu wszystko wydaje si ludziom moliwe. Nieograniczone staj si nie tylko pragnienia, ale i szanse ich zas-pokojenia. Pord powszechnej i gwatownej odnowy obyczajw i praw, pord cakowitego pomieszania osb i zasad, ludzie wznosz si i upadaj z niewiarygodn atwoci, wadza za tak szybko przechodzi z rk do rk, e kady moe mie nadziej na jej przechwycenie.

    Trzeba skdind pamita i o tym, e ludzie, ktrzy obalili arystokracj, yli poprzednio pod jej prawami. Byli wiadkami jej wielkoci i niewiado-mie przejli od niej uczucia oraz idee. Kiedy wic arystokracja ginie, jej duch przenika jeszcze masy, a jej instynkty yj dugo wrd tych, ktrzy j zwyciyli. Podczas rewolucji demokratycznej ambicje s wic zawsze og-romne i tak jest jeszcze przez pewien czas po jej zakoczeniu.

    Wspomnienie nadzwyczajnych wydarze nie zaciera si z dnia na dzie w pamici ludzi, ktrzy byli ich wiadkami. Namitnoci wzbudzone przez re-wolucj nie zanikaj razem z ni. Poczucie niestabilnoci sytuacji daje jesz-cze zna o sobie po nastaniu porzdku. Idea atwego sukcesu jest trwalsza od

  • zmian, ktre j zrodziy. Pragnienia pozostaj ogromne, podczas gdy malej moliwoci ich zaspokojenia. Wielkie bogactwo staje si rzadkoci, ale pas-ja bogacenia si nie sabnie i we wszystkich dziedzinach ycia pojawiaj si chybione i niewspmierne do rzeczywistoci ambicje, w ktrych ludzie spalaj si bezowocnie.

    Powoli gin jednak ostatnie lady rewolucyjnych zmaga, a wraz z nimi szcztki arystokratycznego wiata. Zapomniane zostaj wielkie wydarzenia, jakie towarzyszyy jego upadkowi, po walce nastaje spokj, w nowym wie-cie odradza si krlestwo zasad, pragnienia dostosowuj si do moliwoci, potrzeby, idee i uczucia cz si we wspln cao, ludzie ostatecznie staj si rwni; spoeczestwo demokratyczne jest faktem dokonanym.

    Spoeczestwo demokratyczne, ktre osigno stabilizacj, przedstawia si zupenie inaczej ni w okresie rewolucji i atwo dostrzeemy, i ambicje, ktre byy wygrowane w okresie zrwnywania si moliwoci, sabn z chwil, gdy moliwoci s ju rwne.

    Wielkie majtki s podzielone, wiedza dostpna wszystkim, a zatem aden czowiek nie jest cakowicie pozbawiony wyksztacenia i dbr. Przywileje i ograniczenia klasowe przestay istnie, a ludzie, zerwawszy krpujce ich wizy, przyjmuj idee postpu; we wszystkich sercach rodzi si ch de-nia coraz wyej. Kady chce wyrwa si ze swojej dotychczasowej pozycji. Ambicja staje si powszechn namitnoci.

    O ile jednak rwno moliwoci daje wszystkim obywatelom pewne ro-dki, zarazem uniemoliwia ona zgromadzenie rodkw bardzo wielkich, co si rzeczy wyznacza granice pragnieniom. W spoeczestwach demokraty-cznych ambicje ludzkie s wic arliwe i trwae, ale zazwyczaj nie mierz zbyt wysoko. ycie sprowadza si do zawzitej pogoni za niewielkim majt-kiem, znajdujcym si w zasigu czowieka.

    Wielkim ambicjom stoi na przeszkodzie nie tyle skromno fortuny, ile ogromny wysiek, jakiego ludzie musz stale dokonywa dla jej powiksze-nia. Wszystkie siy ducha mobilizuj do czynw przecitnych, co w kocu przesania im waniejsze cele i ogranicza ich moliwoci. Mogliby by zna-cznie biedniejsi, a siga wyej.

    Nieliczni bardzo bogaci obywatele nie stanowi w demokracji wyjtku od tej reguy. Czowiek, ktry osiga bogactwo i wadz mozolnie wspinajc si stopie po stopniu, uczy si ostronoci i umiarkowania, ktrych nieatwo potem si pozby. Dusza ludzka to nie dom, ktry mona stopniowo powik-sza.

    Dzieci takiego czowieka te nie bd inne. One same rodz si wpraw-dzie w zbytku, lecz ich rodzice urodzili si w niedostatku. Dzieci wzrastaj wic pord uczu i idei, ktre pniej trudno im porzuci. Wraz z majt-kiem rodzicw odziedzicz prawdopodobnie ich instynkty.

  • Moe si natomiast zdarzy, e najbiedniejszy przedstawiciel potnej arystokracji bdzie si odznacza wielkimi ambicjami. Jest to moliwe, po-niewa tradycyjne opinie rodu i duch kasty daj mu jeszcze przez pewien czas pozycj wysz od tej, ktr zapewnia mu wasny stan majtkowy.

    Ludzie demokratycznych czasw nie przejawiaj wielkich ambicji rw-nie i dlatego, e wiedz, i dugo musieliby oczekiwa na sposobno ich realizacji. Jakim przywilejem jest szlachectwo powiada Pascal ktre od osiemnastego roku czyni czowieka wzitym, znanym i szanowanym, tak jak inny mgby to sobie zasuy w pidziesitym: trzydzieci lat zyskane bez trudu*

    * PASCAL, Myli, prze. Tadeusz ELESKI (BOY).

    . Tych wanie trzydziestu lat brakuje zazwyczaj demokratycznym ambicjom. Rwno, ktra kademu daje moliwo osignicia wszystkiego, utrudnia jednak szybkie wzrastanie.

    W spoeczestwie demokratycznym, tak samo jak i w kadym innym, wielkich majtkw jest tylko ograniczona liczba, a poniewa droga do nich jest tam otwarta dla kadego obywatela bez rnicy, postpy wszystkich mu-sz by wolniejsze. Poniewa kandydaci do majtku s do siebie podobni i trudno dokona wrd nich wyboru bez pogwacenia zasady rwnoci, kt-ra jest najwyszym prawem demokratycznych spoeczestw, najbardziej na-turalnym wyjciem z sytuacji jest stworzenie im tych samych szans i podda-nie wszystkich tym samym prbom.

    W miar jak ludzie staj si podobni, a zasada rwnoci gbiej przenika do instytucji i obyczajw, reguy awansu s coraz bardziej sztywne, sam za awans powolniejszy. Wzrasta trudno szybkiego osignicia wysokiej po-zycji

    Nienawi do przywilejw i brak cech wyrniajcych sprawiaj, e wszyscy ludzie, niezalenie od swego poziomu, musz przej przez te same prby; wszystkich bez rnicy poddaje si rozlicznym wstpnym sprawdzia-nom, pord ktrych przemija ich modo i wysycha wyobrania. Ludzie trac nadziej na osignicie dbr, po ktre wydawaoby si wystarczy tylko sign, a kiedy w kocu staj si zdolni do czynienia rzeczy niezwyk-ych, nie maj ju na to ochoty.

    W Chinach, gdzie rwno moliwoci jest wielka i panuje od dawna, czowiek awansuje odbywajc konkursowy egzamin. Podobnym prbom poddawany jest na kadym kroku i do tego stopnia zakorzeniy si one w obyczajach, e w pewnej chiskiej powieci bohater po dugich trudach zdobywa serce swojej ukochanej dobrze zdajc egzamin. Taka atmosfera nie sprzyja wielkim ambicjom.

    Zjawisko, ktre opisuj, nie jest charakterystyczne jedynie dla rzeczywis-toci spoecznej. Rwno wszdzie powoduje te same skutki; tam, gdzie awansw nie opnia prawo, czyni to konkurencja.

  • W ustabilizowanym spoeczestwie demokratycznym wielkie i szybkie kariery nale wic do rzadkoci i stanowi wyjtek od reguy. Ich osobli-wo sprawia, i zwyklimy zapomina, jak bardzo s nieliczne.

    Ludzie demokracji w kocu zdaj sobie spraw z tego stanu rzeczy: po pewnym czasie widz, e prawo otwiera przed nimi nieograniczone pole dziaania, na ktrym kady czowiek moe uczyni kilka krokw, lecz ktre-go nikt nie moe przemierzy z du szybkoci. Midzy nimi a gwnym przedmiotem ich pragnie stoi mnstwo maych przeszkd, ktre musz po-konywa powoli. Ta wiadomo z gry nuy i zraa ich ambicj. Porzucaj wic odlege i niepewne nadzieje, by blisko siebie szuka atwiejszych ce-lw. To nie prawo zacienia ludziom horyzonty, lecz oni sami.

    Powiedziaem, e w demokracji wielkie ambicje pojawiaj si rzadziej ni w czasach arystokracji. Dodam teraz, e kiedy, mimo wszystkich przeszkd, zdarza im si narodzi, maj zupenie inny charakter.

    W spoeczestwie arystokratycznym moliwoci ambicji s due, lecz jej granice okrelone. W kraju demokratycznym ambicja szamoce si w wskim krgu, lecz kiedy raz go opuci, wydaje si, e nic jej ju nie ogranicza. Po-niewa ludzie s tu sabi, odizolowani i ruchliwi, poniewa tradycje maj niewielkie znaczenie, a prawa s nietrwae, organizm spoeczny sabo opiera si temu, co nowe, i nigdy nie tkwi mocno w swych posadach. Kiedy wic czowiek ambitny raz zdobdzie wadz, uwaa, e wszystko mu wolno, kie-dy za j straci, gotw wstrzsn pastwem, by j odzyska. To nadaje wielkim ambicjom politycznym gwatowny i wywrotowy charakter. W spo-eczestwach arystokratycznych rzadko przybiera on takie nasilenie.

    Mnogo maych i rozsdnych ambicji, wrd ktrych trafiaj si niekiedy wielkie, lecz chaotyczne pragnienia oto wizerunek demokratycznej rze-czywistoci. Nie spotkamy tam ambicji wielkich i zrwnowaonych.

    Mwiem poprzednio, jakie tajemne siy rwnoci sprawiaj, i w sercu ludzkim zaczyna dominowa pragnienie korzyci materialnych i umiowanie teraniejszoci. Instynkty te wywieraj wpyw na ambicje i zabarwiaj je, by tak rzec, swoimi kolorami.

    Myl, e w demokracji ludzie ambitni niewiele myl o potomnoci dzie dzisiejszy pochania ich bez reszty. W popiechu dokonuj licznych przedsiwzi, a nie tworz trwaych dzie. Sukces kochaj bardziej ni sa-w. Od ludzi wymagaj przede wszystkim posuszestwa. Bardziej ni cze-gokolwiek pragn panowania. Ich obyczaje zazwyczaj nie dorwnuj ich po-zycji, co sprawia, e czsto z wyjtkowym bogactwem cz nader pospolite upodobania. Wydaje si, e po wadz sigaj tylko dlatego, by mie atwiej-szy dostp do maych, prostackich uciech.

    Sdz, e w naszych czasach powinno si dy do uzdrowienia, uregulo-wania i zrwnowaenia ambicji, lecz niebezpieczne jest nadmierne jej ogra-niczenie. Naley nakreli ambicji granice, ktrych nie wolno jej przekro-

  • czy, lecz trzeba wystrzega si zarazem zbytniego krpowania jej rozwoju w obrbie tych granic.

    Przyznaj, e znacznie mniej obawiam si dla spoeczestwa demokra-tycznego zuchwaoci ni skromnoci pragnie ludzkich. Tego za obawiam si najbardziej, e pord drobnych zaj ycia prywatnego ambicja ludzka utraci swoj si i wielko, e osabn i spodlej namitnoci, e spoecze-stwo z kadym dniem bdzie spokojniejsze, ale i pospolitsze.

    Myl wic, e przywdcy nowych spoeczestw popeniliby bd, gdyby zechcieli upi obywateli w zbyt jednostajnym i spokojnym dobrobycie, i e powinni w celu rozbudzenia ich ambicji i stworzenia jej pola dziaania po-wierza im czasem trudne i niebezpieczne zadania.

    Moralici nie przestaj ubolewa, e wad naszej epoki jest duma. W pe-wnym sensie jest to prawdziwe kady czowiek uwaa, e jest wicej wart od swego bliniego, i nie lubi podporzdkowywa si przeoonym. Jest to jednak faszywe w innym sensie: ten dumny czowiek, ktry nie znosi ani subordynacji, ani rwnoci, pogardza jednoczenie sob samym do tego stopnia, e uwaa si za stworzonego do niskich tylko przyjemnoci. atwo poprzestaje na przecitnych pragnieniach, nie omielajc si podejmowa wielkich przedsiwzi, ktre zaledwie umie sobie wyobrazi.

    Daleki od przekonania, e wspczesnym naley zaleca pokor, chcia-bym, by sprbowano da im wysze pojcie czowieczestwa. Pokora lu-dziom nie suy; brakuje im raczej dumy. Za t wad chtnie oddabym wie-le naszych maych cnt.

  • ROZDZIA DWUDZIESTY

    O pogoni za pastwowymi posadami w niektrych spoeczestwach demokratycznych

    Kady obywatel amerykaski, ktry posiada jakie wyksztacenie i maj-tek, zaczyna dorabia si na handlu i przemyle, bd kupuje kawaek lasu i zostaje pionierem. Od pastwa wymaga jedynie, by nie przeszkadzao mu w pracy i zapewniao dochody.

    Pierwszym natomiast celem, jaki narzuca si obywatelom spoeczestw europejskich, kiedy postanawiaj czego dokona, jest zdobycie publicznego urzdu. Warto zatrzyma si nieco nad tymi odmiennymi zjawiskami, zrodz-onymi przez analogiczne pragnienia.

    Kiedy funkcje publiczne s nieliczne, le patne i niepewne, a dziaalno gospodarcza rozwinita i intratna, kadego dnia rodzone przez rwno no-we i niecierpliwe pragnienia kieruj si ku przemysowi, nie za ku adminis-tracji.

    Kiedy jednak w epoce postpw rwnoci wyksztacenie ludzi i ich przed-sibiorczo s niewielkie, a rozwj handlu i przemysu jest skrpowany i nie stwarza moliwoci atwego i szybkiego dorobienia si, obywatele, nie majc nadziei, e samodzielnie poprawi swj los, tumnie domagaj si po-mocy od pastwa. Wzbogacenie si kosztem skarbu publicznego wydaje im si jeeli nie jedyn, to przynajmniej najatwiejsz i najbardziej dostpn drog przezwycienia kondycji, ktra ich przestaa zadowala. Ubieganie si o posad pastwow staje si wwczas najpowszechniejsz form dzia-alnoci.

    Dzieje si tak szczeglnie w wielkich scentralizowanych monarchiach, gdzie patnych urzdw jest bardzo wiele, a posady urzdnicze pewne. Ka-dy moe liczy na uzyskanie urzdu i na spokojne korzystanie ze jak z dziedzicznego dobra.

    Nie musz dowodzi, e ten powszechny i nieumiarkowany pd do urzd-w publicznych jest wielkim zem spoecznym, e niszczy u kadego oby-watela poczucie niezalenoci i rozpowszechnia w caym narodzie sualcze nastawienie, e wreszcie zabija w ludziach mstwo. Nie trzeba te dowodzi, e rezultatem tego rodzaju dziaalnoci obywateli jest tylko bezproduktyw-ne, jaowe oywienie. Pragn jednak zauway, e rzd, ktry sprzyja takiej tendencji, stwarza zagroenie dla swego spokoju, a nawet dla samego swoje-go istnienia.

  • Wiem, e w takich czasach jak nasze, kiedy zanika mio i poszanowanie wadzy, rzdzcy mog uzna za konieczne wykorzystanie ludzkich potrzeb i namitnoci w celu podporzdkowania sobie obywateli i utrzymania ich w posuszestwie. Takie zabiegi nie mog jednak by skuteczne na dusz met. To, co w pewnym momencie moe si wydawa czynnikiem siy, staje si w rezultacie powodem niepokojw i saboci.

    W spoeczestwach demokratycznych, jak i we wszystkich innych, liczba urzdw publicznych jest ograniczona, lecz liczba ludzi ambitnych jest tam nieograniczona i nieustannie, stopniowo a nieuchronnie, ronie w miar zr-wnywania si moliwoci.

    Kiedy wic ambicje obywateli znajduj ujcie wycznie w funkcjach ad-ministracyjnych, rzd ma w kocu do czynienia ze sta opozycj, poniewa zmuszony jest zaspokaja mnoce si nieustannie pragnienia za pomoc og-raniczonych rodkw. Spord wszystkich spoeczestw wiata najtrudniej-szym do rzdzenia jest spoeczestwo ludzi ubiegajcych si o posady past-wowe. adne wysiki przywdcw pastwa nie s w stanie ich zaspokoi. Zawsze naley si strzec, by nie obalono konstytucji kraju i nie spowodowa-no przewrotu w pastwie po to tylko, aby doprowadzi do zwolnienia posad.

    Wadcy naszych czasw, ktrzy usiuj wykorzysta do wasnych celw i zaspokoi wszystkie nowe pragnienia wzbudzone przez rwno, poauj, jeli si nie myl, swego postpowania. Pewnego dnia przekonaj si bo-wiem, e narazili na ryzyko swoj wadz, czynic j tak niezbdn, oraz e uczciwiej i pewniej byoby nauczy poddanych samowystarczalnoci.

  • ROZDZIA DWUDZIESTY PIERWSZY

    Dlaczego wielkie rewolucje stan si rzadkoci

    Spoeczestwo, ktre przez cae wieki yo w systemie kastowym i klaso-wym, moe osign demokratyczny ukad spoeczny jedynie za cen dugo-trwaych i nieatwych przeobrae, gwatownych wysikw i zmiennych ko-lei losu, podczas ktrych majtki, idee i wadza bd kryy bezustannie.

    Nawet po zakoczeniu tego wielkiego przewrotu dugo jeszcze przetrwaj stworzone przeze rewolucyjne obyczaje, a jego nastpstwem bdzie gbo-kie poruszenie spoeczestwa.

    Poniewa wszystkie te zmiany towarzysz procesowi zrwnywania moli-woci, nasuwa si przypuszczenie, e midzy rwnoci jako tak i rewolu-cjami istnieje ukryty zwizek, ktry sprawia, e istnienie rwnoci wywouje rewolucj.

    Dowiadczenie wydaje si potwierdza spekulacj. W spoeczestwie, w ktrym pozycje s mniej wicej rwne, ludzi nie -

    cz adne widoczne wizy i nic nie kae im trzyma si wasnej sfery. Nikt nie ma ani staego prawa do rozkazywania, ani te wadzy rozkazywania i nikt nie jest stworzony do posuszestwa. Kady czowiek, posiadajc pew-ne wyksztacenie i majtek, moe swobodnie wybiera wasn drog ycio-w.

    Te same przyczyny, ktre sprawiaj, e obywatele s niezaleni, budz w nich nowe, niespokojne pragnienia oraz nieustannie przynaglaj ich do dzia-ania.

    Wydawaoby si wic, e w spoeczestwie demokratycznym idee, rzeczy i ludzie powinny wiecznie zmienia swoje formy i miejsca oraz e czasy de-mokracji bd epok szybkich i nieustajcych przeobrae.

    Czy tak jest rzeczywicie? Czy rwno moliwoci stale i niezmiennie prowadzi do rewolucyjnych przemian? Czy zawiera w sobie jak wywroto-w zasad, ktra nie pozwala spoeczestwu na osignicie stabilizacji i kae obywatelom nieustannie odnawia swoje prawa, pogldy i obyczaje? Nie s-dz. Jest to wane zagadnienie i dlatego prosz teraz czytelnika o szczegln uwag.

    Niemal wszystkie rewolucje, ktre zmieniy oblicze spoeczestw, zostay wszczte w celu utwierdzenia lub obalenia nierwnoci. Kiedy pominiemy drugorzdne przyczyny, sprzyjajce wielkim spoecznym poruszeniom, pra-wie zawsze dojdziemy do problemu nierwnoci. Ju to biedni chc wydrze majtki bogatym, ju to bogaci usiuj podporzdkowa sobie biednych.

  • Gdyby wic udao si stworzy taki ukad spoeczny, w ktrym kady oby-watel miaby co do stracenia i niewiele do zyskania, pokj na wiecie byby bardziej prawdopodobny.

    Nie zapominam o tym, e w wielkim spoeczestwie demokratycznym za-wsze zdarzaj si obywatele bardzo biedni i bardzo bogaci. Biedni nie two-rz tam jednak ogromnej wikszoci narodu, jak to jest w spoeczestwie arystokratycznym. Jest ich niewielu i prawo nie skrpowao ich tu ptami nieodwracalnej i dziedzicznej ndzy.

    Bogaci natomiast s nieliczni i sabi, nie maj kujcych w oczy przywile-jw. Nawet ich majtki, nie wyraajce si w iloci posiadanej ziemi, s nie-uchwytne i nie do rozbicia. Jak nie ma rasy ludzi biednych, tak i nie ma rasy ludzi bogatych. Bogacze wyaniaj si z tumu, by zaraz na nowo si w nim zagubi. Nie tworz klasy, ktr atwo mona wyodrbni, po czym wyzu z majtkw. Lud nie mgby zreszt w nich uderzy nie przynoszc sobie szkody, poniewa z reszt obywateli czy tych ludzi bardzo wiele niewido-cznych zwizkw. Midzy tymi dwiema skrajnymi grupami istnieje w spoe-czestwie demokratycznym masa niemal identycznych ludzi, ktrzy nie b-dc ani specjalnie biednymi, ani specjalnie bogatymi, maj dostatecznie du-o pienidzy, by yczy sobie spokoju, lecz zarazem nie maj ich a tyle, aby budzi zawi.

    Owi ludzie z natury s wrogami gwatownych ruchw spoecznych. Ich bezruch przyczynia si do utrzymania w spokoju caego ich otoczenia i dzi-ki temu spoeczestwo mocno tkwi w swoich posadach.

    Nie znaczy to, e ci ludzie s zadowoleni ze swego losu ani e rewolucja, ktrej upy mogliby dzieli nie ponoszc jej negatywnych konsekwencji, bu-dzi w nich naturaln odraz. Przeciwnie, ogromnie pragnliby si wzboga-ci, lecz kopot polega na tym, e nie wiadomo, czyim kosztem mieliby to zrobi. Ukad spoeczny nieustannie podsuwa im pewne pragnienia i jedno-czenie zamyka je w granicach istniejcych moliwoci. Daje ludziom wi-cej swobody w przeprowadzaniu zmian, lecz zarazem sprawia, e s w nich mniej zainteresowani.

    Ludzie demokracji nie tylko nie ycz sobie rewolucji, ale rwnie si ich obawiaj.

    Kada rewolucja w jakim stopniu zagraa wasnoci. Wikszo miesz-kacw demokratycznego kraju to waciciele. Nie tylko posiadaj, ale yj w warunkach spoecznych, w ktrych fakt posiadania ma ogromne znacze-nie.

    Jeeli uwanie przyjrzymy si kadej spord klas spoecznych, zauway-my, e namitno posiadania jest szczeglnie zachanna i uporczywa w kla-sach rednich.

    Biedni czstokro w ogle nie troszcz si o swoj wasno, poniewa znacznie bardziej cierpi z powodu niedostatkw, ni ciesz si z tego, co

  • maj. Bogaci natomiast maj wiele innych potrzeb do zaspokojenia; zreszt dugotrwae korzystanie z wielkiego majtku czyni ich niekiedy niewrali-wymi na jego uroki.

    Lecz ludzie, ktrzy yj w stanie zamonoci rwnie dalekim od bogact-wa jak od ndzy, przywizuj do swojego majtku ogromne znaczenie. Dob-rze pamitaj bied, znaj jej dotkliw