le guin ursula k. - tehanu.pdf

Download Le Guin Ursula K. - Tehanu.pdf

Post on 16-Oct-2015

379 views

Category:

Documents

4 download

Embed Size (px)

TRANSCRIPT

  • Ursula K. Le Guin Tehanu

    Ostatnia ksiga Ziemiomorza

    Przeoy: Robert Jawie Tylko w milczeniu sowo, tylko w ciemnoci wiato, tylko w umieraniu ycie: na pustym niebie jasny lot sokoa. Pie o Stworzeniu Ea (przeoy Stanisaw Baraczak)

    1. CO ZEGO Po mierci Rolnika Flinta z Doliny rodkowej, wdowa po nim pozostaa sama na gospodarstwie. Jej syn wyruszy na morze, a crka polubia kupca z Yalmouth i oboje rzadko bywali na Dbowej Farmie. Mwiono o tej kobiecie, e bya kim wanym w dalekim kraju, z ktrego pochodzia. Mag Ogion odwiedza j czsto, ale to akurat nie dowodzio niczego, poniewa Ogion odwie-dza niemal wszystkich.

  • Nosia obco brzmice imi, ale Flint mwi do niej Goha - tak na wyspie Gont nazywaj niewielkiego, biaego pajka. Imi to pasowao do niej, poniewa bya drobnej budowy, miaa bia skr i doskonale przda kozi wen i owcze runo. Po mu odziedziczya stado owiec, ziemi, na ktrej si pasy, cztery pola, sad grusz, dwie chaty dzierawcw i stary ka-mienny dom pod dbami. Na terenie jej niewielkiej posia-doci znajdowa si te cmentarz, gdzie pochowano Flinta. - Zawsze mieszkaam wrd grobw - mwia do swojej crki. - Matko, prosz, zamieszkaj z nami w miecie! - nalegaa Apple. - Moe pniej, kiedy przyjd na wiat dzieci i bdziecie po-trzebowali kogo do pomocy - odpowiedziaa, przygldajc si z przyjemnoci szarookiej crce. - Ale nie teraz. Dobrze wam beze mnie, a ja nie chc std odchodzi. Zamkna drzwi i stana porodku kuchni. Zapada zmierzch, a ona przypominaa sobie ma, jak stpajc po kamiennych pytach posadzki podchodzi do lampy, krzesa iskr i po chwili krg wiata roztacza si powoli, coraz sze-rzej i szerzej. - Przywykam ju do mieszkania w cichym domu - pomylaa zapalajc lamp. Pewnego upalnego popoudnia stara przyjacika wdowy, Lark - co znaczy skowronek - przybiega z wioski zakurzon drog. - Goha - zawoaa z daleka, widzc kobiet pielc grzdk fasoli. - Goha, zdarzyo si co zego. Co bardzo zego. Czy moesz przyj? - Tak - odrzeka wdowa. - A c takiego si stao? Lark nie moga zapa tchu. Bya niemod i tgaw kobiet, do ktrej dawne imi zupenie ju nie pasowao. Kiedy, w

  • modoci - wbrew opinii wszystkich wieniakw - okazaa swoj przyja biaej kargijskiej wiedmie, ktr Flint sprowadzi do domu. Odtd ju zawsze byy przyjacikami. - Poparzone (kiecko - oznajmia w kocu Lark. - Czyje? - Wczgw. Goha posza zamkn bram zagrody i obie kobiety ruszyy w stron wsi. Lark ca drog mwia. Posapywaa ciko i co chwil ocieraa twarz, do ktrej przylepiay si wirujce w powietrzu pyki traw, obficie porastajcych pobocze drogi. - Obozowali na kach nad rzek, przez cay miesic. M-czyzna, ktry podawa si za druciarza, jaka kobieta i jesz-cze jeden mczyzna, modszy. Wiesz, peno si teraz wczy takich band, mniejszych lub wikszych. Trzeba dobrze za-myka drzwi i radz ci, eby to robia. Ci tutaj te wygldali nieszczeglnie. adne z nich nie pracowao. Kradn, ebrz albo yj kosztem tej kobiety. Chopcy znad rzeki pacili jej ywnoci. Byam wanie na podwrzu, kiedy przyszed ten mody mczyzna. Powiedzia, e dziecko jest chore. Waci-wie wczeniej nie zdawaam sobie sprawy, e jest jeszcze z nimi dziecko. Zawsze jako wymykao si z pola widzenia. No, wic pytam, czy ono ma gorczk, a ten typ mwi: "Popa-rzya si rozpalajc ogie". Zanim zdyem przygotowa si do wyjcia, on znikn. Poszam nad rzek, ale tam te ju nikogo nie byo. Ani tych ludzi, ani ich rzeczy. Tlio si jeszcze ognisko, a tu przy nim leaa... Lark zamilka na chwil. Patrzya wprost przed siebie, nie na Goh. - Nie przykryli jej nawet kocem - powiedziaa w kocu. Ru-szya wielkimi krokami. - Zostaa wepchnita do poncego ogniska - dodaa. Przey-

  • kaa zy i cieraa lepkie nasiona ze swej rozgrzanej twarzy. - Mona by pomyle, e sama wpada, ale gdyby bya przy-tomna, prbowaaby si ratowa. Pewnie j bili, pomyleli, e umara i chcieli ukry to, co zrobili, wic... Znw si zatrzymaa, a po chwili ruszya. - Moe to nie on. Moe on j wycign. Ostatecznie przyszed po pomoc dla niej. Musia by ojcem. Nie wiem. To nie ma znaczenia. Kto ma wiedzie? Kto ma si troszczy o to dziecko? Dlaczego robimy to, co robimy? - Czy bdzie ya? - zapytaa Goha niskim gosem. - Mogaby - odrzeka Lark. - Mogaby miao y. Po chwili dodaa: - Nie wiem, dlaczego musiaam przyj do ciebie. Jest tam Ivy. Nic ju nie mona zrobi. - Mogabym pojecha do Yalmouth, po Beecha. - On te nic nie poradzi. To jest poza... poza zasigiem naszej pomocy. Ogrzaam j. Ivy podaa jej wywar leczniczy i upia j zaklciem snu. Zaniosam j do domu. Musi mie sze czy siedem lat, a nie way nawet tyle, co dwuletnie dziecko. Cay czas jest nieprzytomna. I tak dziwnie oddycha. Wiem, e nie moesz w niczym pomc, ale potrzebowaam ci. - Chc tam pj - rzeka Goha. Ale przed wejciem do chaty na chwil wstrzymaa oddech. Dzieci wysano na dwr, w domu panowaa cisza. Dziew-czynka leaa nieprzytomna w ku Lark. Wiejska czarow-nica, Ivy posmarowaa mniejsze oparzenia maci z lici oczaru i "lekarstwa -na-wszystko". Nie dotykaa prawej strony twarzy i gowy oraz prawej rki, ktre byy zwglone do koci. Nakrelia nad kiem run Pirr i na tym poprze-staa. - Czy moesz co zrobi? - zapytaa szeptem Lark. Goha staa patrzc na poparzone dziecko. Potrzsna gow,

  • - Nauczya si sztuki uzdrawiania na szczycie gry, prawda? -Bl, wstyd i wcieko przemawiay przez Lark, ebrzc o pomoc. - Nawet Ogion nie potrafiby jej uzdrowi - rzeka wdowa. Lark odwrcia si i zapakaa. Goha obja j i pogaskaa po siwych wosach. Czarownica Ivy nadesza z kuchni, posyajc w stron Gohy gniewne spojrzenie. Mimo, e wdowa nie rzucaa urokw i nie uywaa zakl, mwiono, e kiedy po raz pierwszy przybya na wysp Gont, mieszkaa w Re Albi jako wychowanka maga i e znaa Arcymaga z Roke. Bez wtpienia wadaa obcymi i tajemniczymi mocami. Zazdrosna ojej przywileje czarownica podesza do ka i zacza si przy nim krzta. W maej miseczce uformowaa kopczyk z zi i wstawia to do ognia. Cuchncy dym zmusi dziewczynk do kaszlu. Przebudzia si. Leaa teraz oddychajc z trudem, a jej zmaltretowanym ciakiem wstrzsay konwulsje. Zdrowym okiem spojrzaa na Goh. Ta podesza, uja lew do dziecka i powiedziaa w swojej rodzimej mowie: - Suyam im i odeszam od nich. Ale nie pozwol, by zabrali ciebie. Dziecko patrzyo przed siebie i z trudem prbowao oddy-cha.

    2. W DRODZE DO GNIAZDA SOKOA

  • Ponad rok pniej, kiedy po Dugim Tacu noce stay si krtkie, a dni upalne, drog wiodc do Doliny rodkowej nadszed posaniec, rozpytujcy o wdow imieniem Goha. Ludzie z wioski wskazali mu ciek i pnym popoudniem dotar na Dbow Farm. By to mczyzna o ostrych rysach i bystrych oczach. Spojrza na Goh, potem na owce w zagro-dzie i powiedzia: - adne jagnita. Mag z Re Albi posya po ciebie. - Wysa ciebie? - zapytaa Goha tonem penym niedowierza-nia i rozbawienia. Kiedy Ogion jej potrzebowa, potrafi znale lepszych posacw - ora lub tylko gos wymawiajcy jej imi. Mczyzna skin gow. - Jest chory - oznajmi. - Czy chciaaby sprzeda ktre z jagnit? - Mogabym. Porozmawiaj z pasterzem, jeli chcesz. Jest tam, przy pocie. Czy masz ochot na kolacj? Moesz zosta tu na noc, ale ja ruszam w drog. - Dzi wieczorem? Tym razem w jej lekko pogardliwym spojrzeniu nie byo rozbawienia. - Nie bd czeka z zaoonymi rkami - odpara. Przez chwil rozmawiaa ze starym pasterzem imieniem Clearbrook, a potem odwrcia si i posza w stron domu. Posaniec pod-y za ni. Weszli do kuchni. Na widok gocia dziewczynka, ktrej si przyglda, szybko odwrcia wzrok od podawanego jej mleka, chleba, sera i zielonej cebuli. Odesza nie mwic ani sowa. Wkrtce przygotoway si do podry, zabierajc jedynie lekkie skrzane toboki. Posaniec wyszed za nimi i wdowa

  • zamkna dokadnie drzwi. Wyruszyli razem, on - w interesach, gdy rol posaca peni przy okazji. Waciwym celem jego podry by zakup ho-dowlanego tryka dla wadcy Re Albi. Kobieta i dziewczynka poegnay mczyzn na rozwidleniu drg. On poszed w stron wioski, a one na pnoc i potem na zachd podnem Gry Gont. Szy, dopki nie zapad dugi letni zmierzch. Opuciy wtedy wski trakt i rozbiy obz w dolinie nad potokiem, ktry pyn bystro i cicho, odbijajc blade wieczorne niebo po-midzy zarolami karowatych wierzb. Goha urzdzia lego-wisko z suchej trawy i lici wierzby, umiecia na nim dziecko i owina je kocem. - Teraz - rzeka - jeste kokonem. Rankiem wyjdziesz z niego i bdziesz motylem. Nie rozpalaa ognia. Leaa w swoim schronieniu obok dziecka, przygldaa si gwiazdom i suchaa tego, co szepta strumie. Wkrtce zasna. Kiedy obudziy si w porannym chodzie przed witem, Goha rozpalia niewielkie ognisko i podgrzaa misk wody, aby przygotowa owsiany kleik dla dziecka i siebie. May, drcy motylek wyszed ze swego kokonu. Goha ochodzia misk w pokrytej ros trawie tak, aby dziecko mogo j utrzyma i pi z niej. Wschd jania ponad wysok, ciemn krawdzi gry, kiedy wyruszyy w dalsz drog. Przez cay dzie szy wolno, bowiem dziecko byo bardzo sabe. Kobieta nie bya w stanie nie dziewczynki, ale uprzyjemniaa jej drog opowiadajc historie. - Odwiedzimy pewnego czowieka, starca zwanego Ogionem - zacza. Z trudem pokonyway wsk ciek, wijc si w gr poprzez lasy. - Jest mdrcem i czarodziejem. Czy wiesz,

  • kto to jest czarodziej, Therru? Jeli dziewczynka miaa kiedy inne imi, nie znaa go albo nie chciaa go zdradzi. Goha nazywaa j Therru. Dziecko potrzsno gow. - No c, waciwie ja te nie wiem - powiedziaa kobieta. - Ale wiem, co oni potrafi zrobi. Kiedy byam moda, starsza od ciebie, ale moda, Ogion by moim ojcem tak samo, jak teraz ja jestem twoj matk. Opiekowa si mn i stara si nauczy mnie tego, co powinnam wiedzie. Zostawa ze mn nawet wtedy, kiedy wola by sam. Lubi wdrowa po drogach, po lasach i dzikich zaktkach. Przemierzy t gr wzdu i wszerz, przygldajc si, suchajc. Zawsze sucha, wic zwano go Milczcym. Ze mn jednak rozmawia. Opowiada mi historie. Nie tylko te wspaniae opowieci, ktre poznaje kady, o bohaterach, krlach i rzeczach, jakie zdarzyy si dawno temu i daleko std, lecz historie, ktre zna tylko on. - Przez chwil sza w milczeniu. - Opowiem ci teraz jedn z tych historii: Jedn z rzeczy, ktre potrafi czyni czarnoksinicy, jest przeobraenie si w co innego, przybieranie innej formy. Nazywaj to P